Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Kilkakrotnie mówiliśmy już z tego miejsca, z tej trybuny, o pomniku gen. Iwana Czerniachowskiego, który znajduje się w Pieniężnie. Kim był generał Czerniachowski? To jeden z dowódców Armii Czerwonej, który w swoim dorobku, można powiedzieć, wojskowym miał pacyfikację żołnierzy Armii Krajowej na Wileńszczyźnie. To jego działania przyczyniły się do tego, że tysiące polskich żołnierzy powędrowały do łagrów, powędrowały na wywózkę. Gdy wkroczył z 3. Frontem Białoruskim na obszar Prus Wschodnich, przyczynił się do tego, że ta ziemia, tak naprawdę niezbyt broniona przez Niemców, po przejściu Armii Czerwonej zamieniła się w gruzy, zamieniła się w perzynę.

W latach 70. władze województwa elbląskiego, chcąc przypodobać się władzom pobliskiego obwodu kaliningradzkiego, wybudowały gen. Czerniachowskiemu pomnik pod Pieniężnem. I bardzo szybko popadł on w zapomnienie. Nie interesowały się nim ani ówczesne władze polskie, ani władze obwodu kaliningradzkiego. Wrócił on do świadomości społecznej, gdy w latach 90. coraz więcej środowisk patriotycznych zaczęło domagać się usunięcia tego monumentu. W ostatnich latach została podjęta uchwała rady miasta dotycząca zniesienia tego pomnika. Jest stanowisko Rady Pamięci Walk i Męczeństwa, która również opowiada się za likwidacją tego monumentu. Jest stanowisko ministra kultury, który także popiera to, aby ten pomnik przestał w świadomości społecznej i w przestrzeni publicznej funkcjonować. 22 kwietnia dwóch obywateli Olsztyna: pan Wojciech Kozioł, przedsiębiorca, księgarz, internowany w stanie wojennym, współpracownik wielu wydawnictw niezależnych, i pan Władysław Kałudziński, żywa instytucja, społecznik, wydawca, przewodniczący Stowarzyszenia „Pro Patria”, twórca i lider społecznego funduszu im. Marcina Antonowicza – studenta zamordowanego w stanie wojennym przez milicję – przyznającego setki stypendiów dla młodych ludzi potrzebujących tej pomocy, postanowiło z tego pomnika odkuć symbole komunistyczne, symbole, które mówią o generale Czerniachowskim. Zostali oni zatrzymani przez Policję, a następnie aresztowani w Braniewie. Tam zostali przesłuchani, po czym zostali wypuszczeni, ale postawiono im zarzuty znieważenia pomnika. Po paru dniach, i to jest rzecz już szczególnie bulwersująca, Władysław Kałudziński dostał przymusowe skierowanie na badania psychiatryczne. Trudno to zrozumieć. Czyżby prokuratura w Braniewie cofnęła się o 60 lat, do lat 50., gdy takie skierowania były nagminnie wydawane w stosunku do osób, które przeciwstawiały się komunistycznym tyranom? A może przeniosła się do pobliskiego obwodu kaliningradzkiego, to jest tylko kilka kilometrów od Braniewa, gdzie nadal tego typu praktyki są obowiązujące? A może dalej, do Chin czy do Korei? Trzeba naprawdę o takie rzeczy pytać. Czy ci ludzie, dla których pomniki komunistycznej niewoli są czymś złym, dla których patriotyzm to jest pierwsze społeczne przykazanie… Czy my jesteśmy nienormalni? Czy powinniśmy się wszyscy poddać badaniom? Czy może ci, którzy chcą, aby w naszej przestrzeni publicznej nadal obowiązywały normy narzucone nam z zewnątrz, normy obce naszej kulturze, naszemu dziedzictwu narodowemu, aby one nadal były tymi, które funkcjonują na równych prawach z innymi, z naszymi prawdziwymi patriotycznymi symbolami? Czy powinniśmy pójść się zbadać, czy powinniśmy się po prostu domagać swoich praw?

Zwrócę się w tej sprawie do pana prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta, aby przyjrzał się, czy rzeczywiście tego typu zachowania pani prokurator z Braniewa są uprawnione i czy nie należy tej sprawy gruntownie wyjaśnić i zapobiec tego typu działaniom, tudzież w stosunku do pana Władysława Kałudzińskiego i pana Wojciecha Kozioła wycofać te działania, które dla nas, dla Rzeczypospolitej Polskiej są po prostu uwłaczające.

(Oklaski)

(Poseł Piotr Król: Brawo!)

(Poseł Gabriela Masłowska: Pani marszałek, jeszcze ja.)

Keyboard shortcuts

j previous speech k next speech