• Przystępujemy do rozpatrzenia punktu 16. po rządku dziennego: Pytania w sprawach bieżących.

    Przypominam, że postawienie pytania nie może trwać dłużej niż 2 minuty, zaś udzielenie odpowiedzi nie może trwać dłużej niż 6 minut. Prawo do postawienia pytania dodatkowego przysługuje wyłącznie posłowi zadającemu pytanie. Dodatkowe pytanie nie może trwać dłużej niż 1 minutę, a uzupełniająca odpowiedź nie może trwać dłużej niż 3 minuty. Marszałek Sejmu może wyrazić zgodę na wydłużenie czasu odpowiedzi na pytanie dodatkowe.

    Jako pierwsza pytanie zadawać będzie pani poseł Elżbieta Królikowska-Kińska. Pytanie dotyczy budowy dróg krajowych i autostrad i kierowane jest do ministra infrastruktury i rozwoju.

    Bardzo proszę.

  • Dziękuję.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Warunkiem dobrego funkcjonowania nowoczesnego państwa jest nowoczesna i spójna sieć drogowa. To było jedno z wielkich wyzwań, przed jakimi nasz rząd stawał przez ostatnie lata. Ta myśl przyświecała nam przez cały czas rządów i dlatego pod koniec 2014 r. było ponad 3100 km szybkich dróg, to znaczy trzy razy więcej niż w 2007 r. Mimo że te zmiany i ten skok cywilizacyjny w zakresie układu drogowego widać w zasadzie w każdym zakątku, to jest jeszcze wiele do zrobienia, aby ta sieć była spójna.

    W związku z tym, w związku z rozpoczęciem realizacji nowej perspektywy budżetowej Unii Europejskiej, trwają prace nad aktualizacją programu budowy dróg i autostrad. Polski rząd przeznaczy kilkadziesiąt miliardów złotych na budowę dróg, które przyspieszą rozwój gospodarczy wszystkich regionów naszego kraju. Samorządowcy często zwracają się do nas, parlamentarzystów, z pytaniami, na jakim etapie są prace związane z przygotowaniem ostatecznej wersji tego programu. W związku z tym prosimy o informacje na temat zaawansowania prac nad programem budowy dróg krajowych i autostrad na lata 2014–2023.

  • Dziękuję.

    W ramach pozostałego czasu pan poseł Lassota.

    Bardzo proszę.

  • Dziękuję.

    Panie Marszałku! Uzupełniając, chciałbym zapytać o konsultacje publiczne, które zakończyły się 30 stycznia, i o obecnie trwające konsultacje społeczne dotyczące prognozy oddziaływania na środowisko odnośnie do tego projektu. Chciałbym zapytać, czy w związku z tymi konsultacjami, szczególnie tymi pierwszymi, przewiduje się jakieś zmiany w projekcie programu budowy dróg krajowych, czy są w tej sprawie jakieś konkretne przemyślenia lub propozycje. Dziękuję.

  • Dziękuję.

    Odpowiadał na pytania będzie sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju pan minister Paweł Olszewski.

    Panie ministrze, bardzo proszę.

  • Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Dziękuję serdecznie za te pytania. W istocie, tak jak pani poseł powiedziała, infrastruktura drogowa jest warunkiem rozwoju kraju. Przez ostatnie lata Polska zrobiła gigantyczny skok w tym obszarze. Musimy to kontynuować, stąd realizacja programu budowy dróg krajowych i autostrad. Proces modernizacji dróg tak na poważnie rozpoczął się wtedy, kiedy siedzący tu pan poseł Grabarczyk został ministrem. Dzisiaj większość dróg wówczas przygotowywanych jest w użytkowaniu. Niemniej jednak zawsze można zrobić więcej i trzeba robić więcej, stąd w istocie przygotowujemy program budowy dróg krajowych. Jeśli chodzi o terminarz, pojutrze kończą się konsultacje społeczne dotyczące uwarunkowań środowiskowych. We wrześniu uchwała zatwierdzająca ten plan będzie przedmiotem posiedzenia Rady Ministrów i zapadnie już decyzja.

    Czy w stosunku do konsultacji społecznych będą następowały zmiany? Sądzę, że będą następowały. Konsultacje społeczne mają na celu przede wszystkim to, aby wsłuchiwać się w lokalne potrzeby, później je analizować i wyciągać z nich wnioski, dlatego w miarę możliwości będziemy oczywiście dokonywali zmian, tak aby uwzględnić te głosy, które w ramach konsultacji się pojawiały. Dziękuję.

  • Dziękuję panu ministrowi.

    Pytania dodatkowe.

    Bardzo proszę, w ramach pytań dodatkowych pan marszałek Cezary Grabarczyk.

    Proszę bardzo.

  • Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Rozpoczyna pan pracę w rządzie w bardzo ważnym resorcie. Na starcie składam życzenia powodzenia, bo od pana sukcesu będzie zależał sukces rozwoju sieci transportowej państwa. Chciałbym zapytać o konkretny projekt, dotyczący drogi ekspresowej S14, tj. zachodniej obwodnicy Łodzi, a także obwodnicy Pabianic i Zgierza. W części pabianickiej ta obwodnica już została wybudowana, części łódzka i zgierska znajdują się w programie. W ubiegłym roku podpisany został kontrakt dla województwa łódzkiego. Jest to kontrakt, którego stronami są rząd i samorząd województwa. Marszałek złożył podpis. W tym kontrakcie znalazł się zapis, że w 2015 r. zostaną złożone wnioski o zezwolenia na realizację inwestycji

    (Dzwonek)

    drogowej, właśnie drogi S14. Chciałbym zapytać: Czy rząd wywiązał się z zobowiązania dotyczącego wystąpienia o ZRID-y w tej sprawie? Dziękuję.

  • Dziękuję.

    Proszę o udzielenie odpowiedzi pana ministra Pawła Olszewskiego.

    Bardzo proszę.

  • Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! W kwietniu i w maju wnioski o ZRID-y zostały złożone na obydwa odcinki, czyli budowa zachodniej obwodnicy Łodzi, jeśli chodzi o dokumentację i te zobowiązania, o których pan minister mówił, jak najbardziej jest realizowana.

    (Poseł Cezary Grabarczyk: Dziękuję bardzo.)

  • Dziękuję panu ministrowi.

    Kolejne pytanie jest kierowane do ministra zdrowia przez posłów Czesława Hoca, Tomasza Latosa, Jolantę Szczypińską, Leszka Dobrzyńskiego, Tadeusza Dziubę i Lecha Sprawkę z Prawa i Sprawiedliwości.

    Żadnego z tych posłów nie widzę na sali.

    Ale widzę posła Łopatę, który chce zadać pytanie w sprawie kontroli skarbowych skierowane do ministra finansów.

    Jest pan podsekretarz stanu.

    Bardzo proszę, panie pośle, o zadanie pytania skierowanego do pana ministra.

  • Bardzo dziękuję, panie marszałku.

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Pytanie, które sformułowałem i które w imieniu klubu zostało przesłane w formie pisemnej, dotyczy konkretnej sprawy: konkretnej sytuacji w konkretnej firmie. Za chwilę powiem o tym parę zdań, ale oczywiste jest, że to zagadnienie, które tam wyłuszczyłem, jest szersze. O tym mówi wielu obywateli, chodzi o problem na styku obywatel – państwo albo, może bliżej, firma – organ skarbowy. Nie ukrywam, że jest spore niezadowolenie w tym obszarze, stąd też próba zmiany Ordynacji podatkowej, dyskusja z pomysłem pana prezydenta. To pytanie ma być wręcz sformułowane w referendum, bo coś jest na rzeczy.

    Konkretna sprawa, konkretne pytanie, które przesłałem, dotyczy firmy Luxor, która skupowała czy też może odbierała towar, jakim jest tytoń, susz tytoniowy. To jest duży problem dla województwa lubelskiego, dlatego że wartość towaru to blisko 700 tys. zł. Towar został przesłany, a docierają do mnie informacje, że urzędy skarbowe czy instytucje skarbowe przeciągają, jak niektórzy tam mówią, kontrolę – ja tylko pytam, poruszam tę sprawę w formule pytania, bo nie wiem, czy te terminy były przekładane – wydłużają termin prowadzenia tej kontroli, natomiast nie ma zwolnienia tego towaru i nie ma zapłaty dla dostawców, czyli rolników. To jest naprawdę duża kwestia, dlatego że zrzeszenie producentów tytoniu musiało zgodnie z przepisami prawa odprowadzić i VAT, i inne podatki, natomiast nie ma z czego zapłacić rolnikom.

    (Dzwonek)

    Pytania, które przesłałem na piśmie, formułuję też w tej chwili. Czy prawdą jest, że organy skarbowe prowadzą kontrole wobec spółki Luxor? Jakie? Jeśli takowe postępowanie jest prowadzone, jakie są w tej chwili podejmowane czynności? Ile to jeszcze może potrwać? Dziękuję.

  • Dziękuję.

    Na zadane przez posła pytanie odpowie podsekretarz stanu w Ministerstwie Finansów pan minister Jacek Kapica.

    Bardzo proszę.

  • Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie i Panowie Posłowie! Szanowny Panie Pośle! Odnosząc się do pytań pana posła Jana Łopaty dotyczących kontroli skarbowych prowadzonych wobec lubelskich producentów tytoniu, pragnę poinformować, że wobec lubelskich producentów tytoniu takowe kontrole nie są prowadzone, natomiast faktycznie są podejmowane działania organów administracji państwowej wobec spółki Luxor. Główne działania wobec spółki Luxor prowadzi Prokuratura Okręgowa w Bydgoszczy w ramach śledztwa, sygn. akt V Ds 11/14, dotyczącego zorganizowanej przestępczości. Z dostępnych informacji wynika, że spółka mogła wprowadzić do obrotu wyroby tytoniowe bez polskich znaków akcyzy, nie dokonując ich opodatkowania podatkiem akcyzowym oraz podatkiem od towarów i usług. Czynności procesowe prowadzi Nadwiślański Oddział Straży Granicznej – placówka w Bydgoszczy. Nadwiślański Oddział Straży Granicznej przy udziale funkcjonariuszy z Izby Celnej w Toruniu podjął czynności w spółce Luxor po zatrzymaniu samochodu ciężarowego z papierosami, których oznaczenia wskazywały na produkcję tych papierosów przez spółkę Luxor. Papierosy przewożono bez dokumentów obowiązujących przy tego typu przemieszczeniach wyrobów akcyzowych. Straż Graniczna oprócz zatrzymania i zajęcia wyrobów tytoniowych stwierdziła obecność obcokrajowców nielegalnie zatrudnionych przy produkcji papierosów poza składem podatkowym. W ramach czynności procesowych do magazynu depozytowego Urzędu Celnego w Radomiu zostało przewiezionych ok. 13 mln sztuk papierosów. Biorąc pod uwagę ilość zabezpieczonych wyrobów tytoniowych, suszu tytoniowego oraz liści tytoniu, czynności Straży Granicznej mogą potrwać, jak się ocenia, jeszcze ok. 3–4 miesięcy. Ponadto Straż Graniczna dokonała również zabezpieczenia znacznych kwot środków pieniężnych w gotówce.

    Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! W odniesieniu do organów nadzorowanych przez ministra finansów, czyli organów kontroli skarbowej i organów podatkowych, w tym przypadku dyrektora Urzędu Kontroli Skarbowej w Warszawie i naczelnika Urzędu Celnego w Radomiu, informuję, że prowadzone są również działania wobec spółki Luxor. Dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej w Warszawie na wniosek Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy prowadzi od 27 marca 2015 r. w spółce Luxor postępowanie kontrolne w zakresie kontroli rzetelności deklarowanych podstaw opodatkowania oraz prawidłowości obliczania i wpłacania podatku dochodowego od osób prawnych, podatku VAT i podatku akcyzowego. Obecnie pracownicy Urzędu Kontroli Skarbowej w Warszawie prowadzący postępowanie kontrolne w spółce wystąpili do Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy o przekazanie z akt śledztwa dokumentów zabezpieczonych w spółce celem wykorzystania ich w prowadzonych postępowaniach kontrolnych.

    Na obecnym etapie sprawy dyrektor Urzędu Kontroli Skarbowej w Warszawie nie występował z wnioskiem o zabezpieczenie na majątku podatnika przed wydaniem decyzji określającej wysokość zobowiązania podatkowego ani nie podejmował innych czynności mogących mieć wpływ na bieżącą sytuację finansową kontrolowanego podmiotu. Również naczelnik Urzędu Celnego w Radomiu prowadzi w spółce Luxor od stycznia 2015 r. kontrolę podatkową w zakresie rozliczeń z budżetem państwa z tytułu podatku akcyzowego od suszu tytoniowego i wyrobów tytoniowych za okres od września 2012 r. do marca 2015 r.

    Działania naczelnika Urzędu Celnego w Radomiu nie powodowały utrudnień w działalności spółki. Działania kontrolne w okresie od stycznia do maja 2015 r. trwały zaledwie pięć dni. W związku z czynnościami kontrolnymi stwierdzono liczne nieprawidłowości w funkcjonowaniu składu podatkowego prowadzonego przez spółkę Luxor. Obecnie pozyskiwane są materiały dowodowe z Prokuratury Okręgowej w Bydgoszczy oraz w ramach pomocy prawnej – z urzędów celnych na terenie kraju i z Centralnego Biura Łącznikowego ds. Akcyzy. Przypuszczalny termin zakończenia kontroli podatkowej uzależniony jest od skali stwierdzonego stanu bądź nieprawidłowości terminu zebrania materiału dowodowego i jego obszerności.

    Pragnę poinformować, że na obecnym etapie naczelnik Urzędu Celnego w Radomiu również nie dokonywał zabezpieczenia finansowego w ramach prowadzonej kontroli. Jednak mając na uwadze prowadzenie przez spółkę Luxor działalności gospodarczej w sposób niezgodny z przepisami prawa podatkowego oraz udzielonym zezwoleniem, to jest prowadzenie produkcji wyrobów akcyzowych poza składem podatkowym oraz sprzedaż na terytorium kraju suszu tytoniowego nieoznakowanego polskimi znakami akcyzy, naczelnik Urzędu Celnego w Radomiu wydał w dniu 15 stycznia 2015 r. decyzję o wykreśleniu spółki z listy pośredniczących podmiotów tytoniowych oraz w dniu 27 maja 2015 r. cofnął spółce zezwolenie na prowadzenie składu podatkowego. Decyzja naczelnika Urzędu Celnego w Radomiu o wykreśleniu spółki Luxor z listy pośredniczących podmiotów tytoniowych utrzymał w mocy dyrektor Izby Celnej w Warszawie, a postępowanie odwoławcze w zakresie cofnięcia spółce zezwolenia na prowadzenie składu podatkowego toczy się obecnie przed dyrektorem jako organem drugiej instancji.

    Panie Marszałku! Państwo Posłowie! Na zakończenie pragnę podkreślić, że działania organów Służby Celnej, organów kontroli skarbowej nie są kierowane przeciwko lubelskim producentom tytoniu, ale mają na celu zapewnienie budżetowi państwa należnych wpływów od producentów wyrobów tytoniowych takich jak spółka Luxor i przeciwdziałanie nielegalnej produkcji wyrobów tytoniowych.

    Z pełnym zrozumieniem odnoszę się do troski pana posła o właściwe relacje między administracją a podatnikiem, ale w tym przypadku organy administracji, organy ścigania muszą wykonywać swoje czynności wobec istotnego podejrzenia popełnienia przestępstwa ujawnionego przez Straż Graniczną i nadzorowanego przez Prokuraturę Okręgową w Bydgoszczy w ramach prowadzonego śledztwa. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję, panie ministrze.

    Pan poseł chce dopytać, proszę pozostać na mównicy, panie ministrze.

    Bardzo proszę.

  • Wobec przedstawionych faktów w zasadzie pytań dodatkowych nie mam. Toczy się postępowanie i rozumiem to, dotyczyło tego jedno z moich pytań. Ale ja w żaden sposób nie formułowałem tego w związku z lubelskimi producentami tytoniu. Pan minister zauważył, że nie jest to zabezpieczone na majątku, ale dostawcy nie otrzymali zapłaty za dostarczony towar i bardziej to jest przyczyną mojego pytania, choć oczywiście to tło, relacje urzędów administracji państwowej i firmy są w polu mojego zainteresowania jako posła. Dziękuję.

  • Panie Marszałku! Szanowny Panie Pośle! W tej sytuacji środkami pieniężnymi przechowywanymi w spółce, które zostały zabezpieczone w toku prowadzonego postępowania przez Prokuraturę Okręgową w Bydgoszczy, oczywiście spółka Luxor nie może dysponować i w związku z tym nie może realizować swoich zobowiązań. Natomiast decyzja kontrahentów w tej bądź każdej innej sytuacji, kiedy nie został zabezpieczony majątek, może dotyczyć złożenia roszczenia o wypłatę zobowiązania bądź przekazania sprawy na drogę postępowania sądowego celem wyegzekwowania należnych płatności, ewentualnie również przez zajęcia majątku w postępowaniu cywilnym. To już jest decyzja każdego kontrahenta, czy czeka na pieniądze, bo być może one się pojawią, czy też wiedząc, jaka jest sytuacja w związku z tym, podejmuje decyzje mające na celu wyegzekwowanie należnych mu środków finansowych w postępowaniu egzekucyjnym, które miałby prowadzić komornik.

  • Z całym szacunkiem, ale tego, jaka jest sytuacja, dowiedzieliśmy się dopiero teraz, bo jakby nikt tego nie wiedział. Jeśli można, prosiłbym pana ministra o pisemną odpowiedź, bo pewnie takie postępowanie producenci rozważą. Dziękuję.

  • Oczywiście, dziękuję bardzo.

  • Dziękuję panu ministrowi.

    Ponieważ na sali pojawili się panowie posłowie Czesław Hoc, Tomasz Latos i Tadeusz Dziuba, którzy chcą zadać pytania ministrowi zdrowia, wracamy do pytania.

    Jako pierwszy pytania zadawał będzie pan poseł Czesław Hoc.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Dziękuję, panie marszałku.

    Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoki Sejmie! Konflikt interesów rozpatrujemy w kategoriach podwójnej lojalności i moralności. Zachodzi wszędzie tam, gdzie sfera publiczna styka się z prywatną. Konflikt interesów jest szczególnie naganny w sferze medycyny, wszak znana sentencja łacińska głosi, że „omnium artium medicina nobilissima est”, ze wszystkich sztuk medycyna jest najszlachetniejsza.

    Panie ministrze! Będąc długoletnim dyrektorem Śląskiego Centrum Chorób Serca, a jednocześnie konsultantem krajowym w dziedzinie kardiochirurgii, a obecnie ministrem zdrowia, jest pan lub do niedawna był albo założycielem i wspólnikiem, albo zasiada pan w zarządzie lub w radzie nadzorczej kilku prywatnych spółek operujących na rynku kardiochirurgii. Tak więc według strony internetowej chodzi o Polską Grupę Medyczną, Polską Grupę Medyczną 2, Kardio-Med Silesia, Polską Grupę Sercowo-Naczyniową, Polską Grupę Kardiologiczną, wszystko to są spółki z ograniczoną odpowiedzialnością.

    Obecnie jako minister zdrowia będzie mógł pan całkowicie kształtować i regulować rynek usług kardiologii inwazyjnej i kardiochirurgii. Może pan też powoływać i odwoływać prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia i poszczególnych dyrektorów oddziałów wojewódzkich NFZ. Trzeba wiedzieć też, że gros usług medycznych w tej dziedzinie jest wykonywane jako nielimitowane świadczenia wysokospecjalistyczne, a więc płatne są wszystkie wykonane usługi, a przecież pieniądze w systemie są jedne – im więcej dla prywatnych placówek, tym mniej dla placówek publicznych. Poza tym łatwo – i wybitnie się to opłaca – wyjmować rodzynki i wisienki z ciasta, a resztę zostawiać dla publicznych placówek ochrony zdrowia.

    Panie ministrze, nikt nie może dwóm panom służyć. Wszyscy pamiętamy, jak w niedalekiej przeszłości ostro został potraktowany i napiętnowany profesor Jerzy Szaflik, konsultant krajowy w okulistyce i właściciel prywatnego Centrum Mikrochirurgii Oka. Nawet ówczesny minister zdrowia Bartosz Arłukowicz złożył zawiadomienie do prokuratury w aspekcie konfliktu interesów. Zapewne w obecnej dobie cały system ochrony zdrowia w aspekcie konfliktu interesów jest patologiczny, ale pan tę patologię, panie ministrze, swoim postępowaniem wspiera i wzmacnia, zamiast ten system pilnie uzdrowić i natychmiast naprawić, nie promować tego.

    (Dzwonek)

    Zatem jak pan zamierza postąpić, panie ministrze?

  • Dziękuję.

    Na skierowane przez pana posła pytania odpowie minister zdrowia prof. Marian Zembala.

    Bardzo proszę, panie ministrze.

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowne Panie i Panowie Posłowie! Pierwszy raz w moim życiu zawodowym stoję w tym miejscu. Na pytania szanownego pana posła, którego cenię, i posłów chciałbym odpowiedzieć w następujący sposób. Pierwsze to pytanie dotyczące konfliktu interesów w działalności ministra zdrowia Mariana Zembali. Później odniosę się do wątpliwości. Jeszcze raz przypominam, że minister nie zawiera kontraktów z podmiotami. Minister, który się nazywa Marian Zembala, nie ma dwóch moralności i nigdy nie będzie miał. W związku z tym oświadczam, że brak tu sprzeczności z prowadzeniem przeze mnie aktywności służbowej jako osoba pełniąca funkcję publiczną, zajmująca kierownicze stanowisko państwowe, i spróbuję to udokumentować. Zdaję sobie sprawę, że zgodnie z art. 150 konstytucji członek Rady Ministrów nie może prowadzić działalności sprzecznej z obowiązkami publicznymi. Bycie ministrem traktuję jako służbę dla najjaśniejszej Rzeczypospolitej i tej sprawie poświęcę każdy dzień mojego urzędowania.

    Osoba zajmująca kierownicze stanowisko zgodnie z art. 4 ustawy z dnia 21 sierpnia o ograniczeniu prowadzenia działalności gospodarczej podlega określonym rygorom. W świetle powyższego podjąłem następujące działania, panie, panowie posłowie. Zawiesiłem działalność gospodarczą pod nazwą „Indywidualna specjalistyczna praktyka lekarska Marian Zembala” od momentu, kiedy zostałem powołany na stanowisko ministra. Zrezygnowałem z funkcji członka rady nadzorczej w spółce Kardio-Med Silesia, w której nigdy nie otrzymywałem pieniędzy, ale która jest intelektualnym zapleczem nowych technologii w medycynie nie tylko na Śląsku. W spółce Polska Grupa Kardiochirurgiczna w likwidacji do 30 czerwca planowane jest spotkanie likwidacyjne. Od razu chcę powiedzieć, że ona nigdy nie prowadziła działalności gospodarczej, została powołana po to, żeby pomóc społeczności polonijnej m.in. z Kazachstanu, szkoląc tam ludzi w ośrodkach kardiochirurgicznych. Polska Grupa Kardiochirurgiczna – inicjatorem jej powołania był profesor Bochenek – nigdy nie prowadziła działalności, nigdy. Teraz jest rozwiązana, w związku z tym dziwię się, że jeszcze jest w KRS. Prosiliśmy o rozwiązanie, byliśmy uczestnikami tego postępowania. Zrezygnowałem z pełnionej funkcji członka rady Fundacji na Rzecz Rozwoju Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki, szpitala w Łodzi, tak ważnego. Zostałem poproszony o służenie doświadczeniem przez profesora Banacha i służyłem doświadczeniem społecznie, proszę państwa – to jest dla mnie zaszczyt i nobilitacja – społecznie, w tym ważnym polskim szpitalu przeznaczonym dla kobiety ciężarnej i dziecka. Zrezygnowałem z funkcji członka rady Fundacji Rozwoju Medycyny Sercowo-Naczyniowej Zabrze – Gliwice, wszystko zgodnie z terminem, fundacji, która ma pomagać spółce, dawnemu publicznemu szpitalowi, najważniejszemu w Gliwicach, po to, żeby po raz pierwszy stworzyć nowy rodzaj połączeń między szpitalami publicznymi – czytaj: w spółce w Gliwicach i śląskim centrum – w obszarze, gdzie wzajemnie te dwa szpitale się uzupełniają. Traktuję to jako ważne wyzwanie. Oczywiście jako minister zrezygnowałem z tego, ale chcę wyraźnie propaństwowy i prospołeczny charakter tego podkreślić. Zrezygnowałem z funkcji członka rady Fundacji Śląskiego Centrum Chorób Serca. Rezygnowałem trochę z żalem, bo to była spuścizna, którą dostałem – miało to charakter imienny i organizacyjny – od mojego mentora i wychowawcy profesora Religi. To ja ją prowadziłem jako szef rady naukowej i prowadzę. Oczywiście, służba najjaśniejszej jest najważniejsza i w związku z tym zawiesiłem działalność, ale na stronie Fundacji Śląskiego Centrum Chorób Serca im. Profesora Religi zobaczycie państwo, jakie są moje konkretne działania. Zrezygnowałem z funkcji członka rady fundacji śląskiego centrum. Fundacja śląskiego centrum, gdzie nigdy nie otrzymywałem pieniędzy, jest elementem przyczyniającym się do rozwoju tego najbardziej znanego szpitala sercowo-naczyniowego. Już nie sądzę, szanując bardzo państwa posłów, i posłanki, i posłów, by był możliwy bardziej publiczny, państwowy wymiar tego szpitala, który jest w Polsce znany i był odwiedzany zawsze z atencją przez wszystkich prezydentów i premierów. Zrezygnowałem z funkcji członka rady Naukowej Fundacji Polpharmy. Byłem nim, społecznie pełniąc tę rolę naukową, po to, żeby wesprzeć polski przemysł farmaceutyczny i biofarmaceutyczny jako człowiek, który zajmuje się zawodowo – trudno, żebym przestał – medycyną regeneracyjną, bo to jest moja siła w działalności naukowej. I z tego względu, chcę państwu powiedzieć – to nie przypadek sprawił – praca, której jestem współautorem, dostała prestiżową nagrodę w czasopiśmie „The Lancet”. Dotyczy to bioinżynierii. Zrejterowałem – chociaż z bólem, ale dla Najjaśniejszej Rzeczypospolitej – z funkcji konsultanta krajowego w dziedzinie kardiochirurgii. Chciałbym państwu z radością powiedzieć, panie i panowie posłowie – wielu z państwa, widzę tu posła Suskiego, miało okazję zobaczyć ten szpital – jak w tym szpitalu z szacunkiem służy się chorym, pomaga się im. Mogę powiedzieć, że w polskiej kardiochirurgii mamy lepszą sytuację, Boże mój, bo kolejki są krótsze niż w Norwegii. To znaczy, że problem dostępu chorych…

    (Dzwonek)

    Wicemarszałek Eugeniusz Tomasz Grzeszczak: Bardzo proszę.

    Już muszę skończyć?

    Wicemarszałek Eugeniusz Tomasz Grzeszczak: Nie, proszę kontynuować.

    Dziękuję, panie marszałku.

    W związku z tym mogę powiedzieć, że jako konsultant krajowy skupiłem się na dwóch sprawach, żeby każdy zabieg, który wykonuje się na świecie, był również wykonywany w Polsce, chodzi o obszar sercowo-naczyniowy. Jeżeli inni tego nie robili, to sam zaczynałem to robić, np. przeszczepy serca i płuca i inne zabiegi, operowanie tętniaków piersiowo-brzusznych. To jest filozofia prof. Religi, której zawsze będę wierny, bo jestem jego spadkobiercą. To jest duchowy testament.

    Odnośnie do stanowiska, funkcji przewodniczącego Rady Naukowej przy Ministrze Zdrowia, która jest organem pomocniczym, było ok. 40 posiedzeń. Każde posiedzenie rady naukowej jest szczegółowo dokumentowane i zamieszczane na stronie Ministerstwa Zdrowia. Państwo, panie i panowie posłowie, możecie zobaczyć wszystkie trudne problemy. Służy to wszystkim, korzysta z tego Najwyższa Izba Kontroli, a także panie i panowie posłowie. Rola przewodniczącego jest rolą eksperta. Powtarzam z dumą, że w związku z objęciem stanowiska dyrektora naczelnego został mi udzielony bezpłatny urlop od dnia 16 czerwca 2015 r. na czas pełnienia tej funkcji. Od tego czasu, proszę pamiętać, gazety piszą nieprawdę. Nie zaistniało podwójne uzależnienie, bo jestem ministrem zdrowia. Dyrektorem szpitala jest pani Bożena Duda, zatem relacji prawnych nie ma i nie będzie, bo nie może ich być.

    Jeżeli chodzi o członkostwo w radzie transplantacyjnej, to poproszono mnie, żebym rozwiązał trudny problem. Złożyłem rezygnację na ręce sekretarza stanu. Wszystko odbyło się zgodnie z terminem i teraz w świetle obowiązujących regulacji prawnych nie ma przeszkód do równoczesnego pełnienia przeze mnie tej funkcji i prowadzenia zajęć, chodzi o pełnienie funkcji radnego sejmiku województwa. Chciałbym powiedzieć, proszę o to zapytać radnych sejmiku śląskiego, że z moją osobą wiążą się – prawdopodobnie dzięki temu, że zmniejszyło się napięcie – bardziej merytoryczne dyskusje. Mniej jest kłótni, szanujemy opinie wszystkich. Proszę zapytać, panie i panowie posłowie, swoich współpracowników, a jest wśród nich pani Szopa, jest wielu utalentowanych ludzi. W związku z tym osoby z tego środowiska poprosiły mnie, abym został radnym sejmiku, co sprawia mi satysfakcję.

    Panie Marszałku! Widząc sens w merytorycznym działaniu, pełniłem funkcję nauczyciela akademickiego na Śląskim Uniwersytecie Medycznym. Mogę pełnić taką funkcję, bo to jest funkcja naukowa. Rektor zwrócił się do mnie, czy jeszcze mógłbym w jakiś sposób społecznie służyć. Mój Boże, ministrem się jest, służy się jako minister i odchodzi się. Życie jest taką drogą. Mam tego świadomość, dlatego jestem nauczycielem akademickim i nim pozostanę.

    Jednocześnie uprzejmie informuję, panie i panowie posłowie, szanuję to bardzo, że w świetle obowiązujących przepisów jest dopuszczalne wykonywanie zawodu lekarza nieodpłatnie, w ramach wolontariatu. W ten sposób pragnę realizować moje powołanie. Jestem winien państwu posłom wyjaśnienia. Wciąż jestem bardzo doświadczonym lekarzem i nie ma dnia, żeby moi koledzy i inne osoby do mnie nie dzwonili i nie pytali o radę. Pan jest lekarzem, ja jestem lekarzem, znamy się. Dobrze pan wie, że dla mnie telefon w sprawie konsultacji jest czynny 24 godziny na dobę i żadna siła, żadna polityka nie jest w stanie tego zaburzyć, bo jestem po to, żeby służyć. Dlatego wykonuję to w formie wolontariatu, nieodpłatnie.

    Ponadto uprzejmie informuję, że złożyłem stosowne oświadczenia o stanie majątkowym oraz zgłoszenie do rejestru korzyści. Zarówno wtedy, kiedy rok temu składałem oświadczenie jako członek sejmiku śląskiego, jak i teraz wszystkie informacje zostały zgłoszone. Mam nadzieję, wyrażam przekonanie, że moje wyjaśnienia okażą się dla państwa wyczerpujące.

    Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Dopóki będę w tym miejscu, dopóki będę miał przyjemność służyć Rzeczypospolitej jako minister zdrowia, zawsze usłyszycie państwo ode mnie pokojowe przesłanie. Będę takim ministrem.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie ministrze.

    Czy ktoś z pań lub panów posłów chce zadać pytanie dodatkowe?

    Pan poseł Tomasz Latos zada pytanie dodatkowe.

    Proszę bardzo.

  • Dziękuję bardzo, panie marszałku.

    Dziękuję panie ministrze za te bardzo szerokie wyjaśnienia. Zapewniam pana, że my, obecni na tej sali, też chcemy służyć Rzeczypospolitej i chcemy, aby była pełna transparentność wszelkich działań, które są przez nas wszystkich podejmowane i prowadzone. Muszę powiedzieć, że lista funkcji, które pan do tej pory pełnił, jest niezwykle długa i imponująca. Bardzo niepokojąca była pana deklaracja, że będzie pan niejako na pół etatu, przez połowę tygodnia ministrem, realizując inne zamierzenia. Proszę pamiętać, że to jednak pan ma bezpośredni wpływ na powoływanie bądź niepowoływanie, odwoływanie prezesa Narodowego Funduszu Zdrowia. Chociaż przekazał pan rok temu czy dwa lata temu udziały w Polskiej Grupie Medycznej żonie-

    (Dzwonek)-

    , to jednak może pojawić się ewentualnie pewien konflikt interesów, zwłaszcza że wspominał pan o przyspieszeniu kontraktowania usług medycznych na wrzesień. Chciałbym, aby również do tej sprawy pan się odniósł, żeby nie było żadnych wątpliwości w sytuacji, w której podmioty publiczne i niepubliczne ubiegają się o kontrakty z Narodowego Funduszu Zdrowia, o pieniądze publiczne, żeby nie było żadnych wątpliwości, tym bardziej że niektóre podmioty niepubliczne rozkwitają, rozwijają się…

    Wicemarszałek Eugeniusz Tomasz Grzeszczak: Panie pośle, czas na dodatkowe pytanie minął.

    …a podmioty publiczne czasami są likwidowane czy znikają z rynku świadczeń zdrowotnych.

  • Dziękuję, panie pośle.

    Panie ministrze, bardzo proszę o udzielenie odpowiedzi.

  • Panie Marszałku! Szanowni Panie i Panowie Posłowie! Dziękuję panu za to pytanie z kilku powodów. Przede wszystkim podzielam te poglądy. Zakładając równość podmiotów, widzę jako minister zdrowia problem szczególnego dbania o te podmioty, jak pan to określił. W związku z tym jedną z moich pierwszych decyzji, w drugim dniu urzędowania, panie pośle, było to, że zwróciłem się do prezesa funduszu o to, aby w tym roku aneksować – pan dobrze wie, co to znaczy. Praktycznie tego nie wprowadzamy, tak jak pierwotnie było planowane to otwarcie dla kolejno powstających podmiotów, i nie tylko Wyszków to pokazał. Chcę państwu powiedzieć, że z ulgą przyjęli to nie tylko dyrektorzy oddziałów funduszu. Co więcej, panie pośle, zamiast tych wątpliwych listopada i grudnia, pan wie, zamiast ruszać późno, prosiłem, żeby rozpocząć. Jest tu, bardzo dziękuję, pan dyrektor Puzoń, który wspiera rozwagą, doświadczeniem i zespołem. To była jedna z pierwszych decyzji, żeby rozpocząć działania, aby już od września te poziomy mogły się regulować.

    Również zwróciłem uwagę na uzupełniające konkursy. Spotkałem się dwa dni później… Proszę państwa, nie wiem, czy będę dobrym ministrem, ale bardzo będę się o to starał, w pokojowym stylu, w takim stylu, który państwo, mam nadzieję, wspólnie ocenicie jako godny dla tego kraju. W związku z tym odpowiadam na pańskie pytania. W sprawie, o której jest napisane, nie ma konfliktu, jeśli chodzi o pełnienie funkcji ministra zdrowia i o Polską Grupę Medyczną, ponieważ wyzbyłem się w lipcu 2013 r. wszystkich udziałów, nie pełnię żadnych funkcji w organach spółki. Kto był inicjatorem powstania tej spółki – bo bardzo dużo bolesnych ciosów doświadczam – bardzo utalentowany prezydent, pan Tadeusz Wrona, którego być może państwo znacie. On dostrzegł w Częstochowie sytuację, w której nie ma dostępu do nowoczesnej medycyny. Nie chodzi o tę wybraną, nie chodzi o perełki, tylko chodzi o ruch pielgrzymkowy. Mój ojciec również doświadczył skutków tego, nie zdążył dojechać z zawałem do Zabrza. Ale to było dawniej, nie chciałbym, żeby jutro prasa napisała, że myślę o ojcu. Dlatego w Częstochowie powstała bardzo nowoczesna kardiologia, na prośbę prezydenta Wrony. Chcę powiedzieć, że kiedy odwiedzał nas mer Lourdes, a dotyczy to także Fatimy, powiedział: daj Boże, żeby podobne ośrodki były u nas przy tak podobnym ruchu pielgrzymkowym. PGM nigdy nie prowadziła działalności kardiochirurgicznej. To był mój najważniejszy atut.

    (Dzwonek)

    Nigdy, ponieważ wtedy byłby konflikt interesów. Nie było konfliktu interesów, co więcej, było wspieranie najważniejszego w moim życiu publicznego szpitala. Ten szpital zawsze pozostanie sensem i celem mojego życia.

    Mam nadzieję… Proszę państwa, jeszcze jedną uwagę chcę zgłosić, bo być może to zakończy sprawę. Pracowałem przez pięć lat jako kardiochirurg w Holandii. Kupiłem dom mający 33 lata, który remontowaliśmy z żoną przez 11 lat, dom przeciętny, ten, który teraz niektóre media określają jako niesłychany. To jest dom bardziej niż przeciętny, to ten, który sfotografowali. Samochód mam ośmioletni czy siedmioletni, nie wiem. Co jeszcze mogę powiedzieć? Mój teść był profesorem hematologii i onkologii w Stanach Zjednoczonych, notabene był jednym z najbardziej znanych asystentów dowódcy Kedywu, śp. prof. Zawadzki. Tyle w tej sprawie.

    Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Dziękuję za pytania.

    (Poseł Tomasz Latos: Zapraszamy, panie ministrze, na posiedzenia Komisji Zdrowia.)

  • Bardzo dziękuję, panie ministrze.

    Przechodzimy do czwartego pytania, które zadawał będzie pan poseł Tadeusz Tomaszewski, w sprawie braku stosowania klauzul społecznych w zamówieniach publicznych.

    Panie pośle, bardzo proszę.

  • Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! W ramach interpelacji postanowiłem monitorować stosowanie klauzul społecznych w ministerstwach naszego rządu. Z odpowiedzi na interpelacje wynika, że ministrowie boją się stosowania klauzul społecznych w zamówieniach publicznych, albo inaczej, nie chce im się stosować tychże klauzul. Klauzule społeczne mają być ważnym instrumentem oddziaływania na rynek pracy i łagodzenia napięć na rynku pracy. Klauzule społeczne pozwalają również w istotnych warunkach zamówienia stosować w opisie tego zamówienia warunki dotyczące zatrudniania osób niepełnosprawnych, zatrudniania bezrobotnych, zatrudniania również osób, o których mowa w ustawie dotyczącej spraw socjalnych, a mianowicie osób, które zakończyły okres leczenia, powróciły z zakładów karnych. W odpowiedzi na interpelacje ministrowie piszą tak: Brak jest wzorca zamówienia publicznego z użyciem klauzuli społecznej, w szczególności przykładów dobrych praktyk stosowania klauzul społecznych, ale także wzoru stosowania zapisów w ogłoszeniach, specyfikacjach i umowach.

    Szanowni państwo, tysiące urzędników nie może sobie przygotować wzorów umów. Zwraca na to uwagę również pani minister Kozłowska-Rajewicz, która dwa lata temu wydała swoim koleżankom i kolegom ministrom zalecenie: nie bójcie się, stosujcie w zamówieniach klauzule społeczne, przynajmniej w 5%. Tylko jeden minister, minister pracy i polityki społecznej, zastosował to i przeznaczył na to połowę środków przewidzianych na ten cel w zamówieniach, chodzi właśnie o zamówienia z klauzulą społeczną. Pozostali wolą – i są w tym bardzo skuteczni – zatrudniać swoich ludzi w gabinetach politycznych, zamiast dać pracę osobom niepełnosprawnym. W wielu ministerstwach jest tak, że więcej osób dostało pracę w gabinetach politycznych niż jest zatrudnionych osób niepełnosprawnych.

    (Dzwonek)

    Panie ministrze, chciałbym zwrócić uwagę na to, żeby w latach następnych ministrowie chcieli stosować w zamówieniach publicznych klauzule społeczne. Dziękuję.

  • Dziękuję panu posłowi.

    Z upoważnienia prezesa Rady Ministrów odpowiada wiceprezes Urzędu Zamówień Publicznych pan Dariusz Piasta.

    Bardzo proszę.

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Bardzo dziękuję za tę uwagę i za to pytanie. Jeżeli chodzi o klauzule społeczne, powiem może tak: uwzględnianie aspektów społecznych w zamówieniach publicznych jest jednym z pożytecznych narzędzi przewidzianych w ustawie Prawo zamówień publicznych, podobnie jak klauzule dotyczące ochrony środowiska czy rozwiązań innowacyjnych. Z zamówieniami publicznymi jest tak, że ich podstawowym celem – myślę, że tu nie trzeba tego przypominać – jest umożliwienie zamawiającemu nabycia określonych dóbr i usług, np. robót budowlanych, po najkorzystniejszej, najniższej cenie lub skorzystanie z najkorzystniejszej oferty. To jest podstawowy cel zamówień publicznych. Biorąc jednak pod uwagę ich skalę i to, że przechodzą przez nie spore środki publiczne, można oczywiście też próbować uwzględniać różne inne aspekty, rozwiązywać przy tej okazji pewne problemy społeczne, jak chociażby związane z bezrobociem czy wykluczeniem społecznym. Pamiętajmy jednak o tym, że zamówienia publiczne przede wszystkim muszą być otwarte na konkurencję i niedyskryminacyjne. Ze wszystkimi wymaganiami, które stosujemy w zamówieniach publicznych, jest tak, że one muszą być przede wszystkim proporcjonalne, przejrzyste, niedyskryminacyjne i, co ważne, muszą być związane z przedmiotem zamówienia. Myślę, że główny problem z klauzulami społecznymi jest taki, że nie zawsze da się je zastosować.

    (Poseł Tadeusz Tomaszewski: Mało.)

    Teraz jest 2–3%, dążymy do 5%. Można się zastanawiać, czy to jest dużo, czy mało. Nie powiedziałbym, że to jest mało. Jeżeli chodzi o ten odsetek, jesteśmy na poziomie takiego kraju, jak Francja, która stosuje klauzule społeczne od kilkunastu lat z podobnym efektem. Tam też ogranicza się to do kilku procent, bo pamiętajmy, że to jest średnia. Zamówienia publiczne obejmują przecież również dostawy, w tym dostawy artykułów biurowych czy sprzętu komputerowego, różnego rodzaju umowy sprzedaży, przy których nie da się pomimo najszczerszych chęci zastosować klauzul społecznych.

    Zamawiający próbują to robić. Tam, gdzie to wychodzi, klauzule społeczne rzeczywiście są przemyślane. Staramy się w ramach Urzędu Zamówień Publicznych propagować dobre wzorce. Nie jest tak, że tego brakuje, w ramach dobrych praktyk, propagowania wzorcowych rozwiązań umieściliśmy odpowiednią zakładkę na stronie internetowej Urzędu Zamówień Publicznych, promujemy w niej rozwiązania stosowane chociażby przez Ministerstwo Pracy i Polityki Społecznej czy Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji. To są wzorcowe ministerstwa, jeśli chodzi o stosowanie klauzul społecznych. Klauzule społeczne stosują też urzędy lokalne, urzędy gmin. Sprawdza się to przede wszystkim tam, gdzie można wykorzystać pracę ludzi, a nie tam, gdzie po prostu kupuje się sprzęt z dostawą do siedziby zamawiającego, czyli np. przy zamówieniach dotyczących usług sprzątania czy usług ochroniarskich. Powtarzam, wszędzie tam, gdzie jest element ludzki. Powiedziałbym w ten sposób: mamy całą grupę ministerstw i urzędów, które próbują stosować klauzule społeczne, ale pamiętajmy, że to jest początek pewnego procesu. Stosowanie klauzul społecznych zostało zapisane jakiś czas temu w ustawie, ale tak naprawdę dopiero od października zeszłego roku te klauzule są wprost wymienione jako rozwiązania, które można stosować jako kryteria udzielenia zamówienia publicznego.

    Chciałbym zwrócić państwa uwagę na jeszcze jedną kwestię. Używamy pojęcia klauzule społeczne, ale zbyt często ograniczamy się tylko do tego, że jest to wymóg zatrudnienia czy kryterium udzielenia konkretnego zamówienia publicznego. Natomiast w procesie udzielania zamówień publicznych klauzule społeczne są stosowane od początku, właściwie od momentu, kiedy opisujemy przedmiot zamówienia, gdy się zastanawiamy, do kogo jest ono adresowane, gdy staramy się uwzględniać potrzeby osób niepełnosprawnych czy innych grup społecznych. Potem dochodzą do tego warunki udziału w postępowaniu, kryteria udzielenia zamówienia publicznego, warunki realizacji umowy – w tym miejscu są te klauzule związane z zatrudnieniem. Oczywiście nie zawsze jest możliwe ich zastosowanie.

    Podsumowując – chcę już praktycznie do końca wykorzystać czas, który mi został dany – powiem tak: nigdy nie osiągniemy takiego wskaźnika, żeby to był dominujący element w zamówieniach publicznych, gdyż po prostu nie zawsze się da powiązać takiej klauzuli z przedmiotem zamówienia w taki sposób, żeby nie narazić się na zarzut niegospodarności, żeby nie było ryzyka wystąpienia pomocy publicznej czy ryzyka związanego z tym, że wykonawcy będą kwestionowali postępowanie, wskazując na ograniczenia w dostępie do rynku zamówień publicznych. Natomiast tam, gdzie klauzule społeczne są, to są one stosowane prawidłowo i w taki sposób, że można je z czystym sumieniem propagować. Staramy się to robić. Nie wiem, czy 2–3% to jest mało, pewnie będzie kilka procent, ale nigdy nie będzie tak, że one będą stosowane zawsze, w każdym zamówieniu, bo po prostu się nie da znaleźć takiego uzasadnienia dla klauzul społecznych, żeby były one związane z przedmiotem zamówienia we wszystkich postępowaniach. Bardzo dziękuję, panie marszałku.

  • Dziękuję.

    Proszę o pozostanie, będzie pytanie dodatkowe.

    Pytanie dodatkowe zada pani poseł Anna Bańkowska. Bardzo proszę.

  • Dziękuję, panie marszałku.

    Powiem szczerze, że jeśli jest powód, żeby się martwić, jak funkcjonuje nasze prawo i państwo, to jest nim właśnie ta grupa zagadnień, które poruszył pan poseł Tomaszewski. Chcę do tego dołożyć nowe zagadnienie. Otóż, panie prezesie, jak może pan mówić, że wszystko jest dobrze, kiedy nawet bez nowelizacji ustawy umowy podpisywane w ramach ustawy Prawo zamówień publicznych nie powinny być przykładem na łamanie Kodeksu pracy i podstawowych praw pracowniczych, a tak jest. Co prawda, od października jest już zapis, że zamawiający może żądać zatrudnienia pracowników w oparciu o umowę o pracę, ale zawsze tak powinno być, bowiem przepisy o zamówieniach publicznych dotyczą agend i instytucji rządowych, publicznych.

    (Dzwonek)

    Proszę sobie wyobrazić, że te zatrudnienia to śmieciówki, a ustawa o minimalnym wynagrodzeniu w ogóle nie jest respektowana. Ludzie zarabiają w ramach umów wynikających z ustawy Prawo zamówień publicznych 4–5 zł na godzinę, dlatego SLD domaga się stawki godzinowej, żeby zapobiec tym nieprawidłowościom. Niech pan zerknie do materiałów NIK-owskich w tym zakresie. Są tam podane skandaliczne przykłady, na co...

    Wicemarszałek Eugeniusz Tomasz Grzeszczak: Pani poseł...

    ...bez względu na opcję polityczną nie powinno być zgody, bo łamiecie tą praktyką opartą na tej ustawie, prawa pracownicze.

    (Oklaski)

  • Dziękuję.

    Panie prezesie, proszę o udzielenie odpowiedzi.

  • Bardzo dziękuję.

    Proszę państwa, ustawa Prawo zamówień publicznych to część systemu prawnego obowiązującego w Polsce, w związku z tym wszystkie instytucje publiczne i wszystkich wykonawców, którzy uczestniczą w zamówieniach publicznych, obowiązują te same przepisy. Jeśli z określonych przepisów wynika obowiązek zatrudnienia w określonych sytuacjach na podstawie umowy o pracę i pomimo istnienia takiej sytuacji nie dochodzi do zawarcia umowy o pracę, to jest to oczywiście naruszenie prawa. Jeżeli instytucje publiczne o tym wiedzą, mają obowiązek zawiadomić właściwe organy. Jeżeli prawo pozwala na określone rozwiązania, pozwala na wykorzystywanie pewnych instrumentów, takich jak chociażby umowy cywilnoprawne, to oczywiście w zamówieniach publicznych nie można tego ograniczyć, dlatego że jeśli chodzi o zamówienia publiczne, mimo że przechodzą przez nie środki publiczne i mimo że są udzielane przez instytucje publiczne, to instytucje publiczne też są zobowiązane do uwzględniania obowiązujących przepisów.

    Zamówienia publiczne nie rozwiążą wszystkich problemów. Oczywiście klauzula społeczna i te klauzule, o których pani poseł wspomniała, są stosowane z powodzeniem. Natomiast powiedziałbym w ten sposób: wszystkie instytucje publiczne będą miały już teraz, na podstawie obecnie obowiązujących przepisów obowiązek pilnowania czy przestrzegania tego, aby wykonawcy stosowali obowiązujące przepisy, choć jeszcze większy nacisk zostanie położony na to w przepisach, które będą wdrażały nowe dyrektywy unijne. Jeżeli wykonawcy będą łamali wymogi związane z zatrudnianiem na podstawie...

    (Poseł Anna Bańkowska: Umów o pracę.)

    Tak, jeżeli zatrudniają na podstawie umów o pracę i nie wypłacają minimalnego wynagrodzenia, co jest niezgodne z przepisami, jest to oczywiście łamanie prawa i należy wtedy wyciągnąć konsekwencje.

    Tytułem dopowiedzenia powiem, że mamy przecież rozwiązania dotyczące oferty rażąco niskiej, więc jest możliwość sprawdzenia przy tej okazji, czy wykonawca prawidłowo postępuje z osobami, które zatrudnia, czy wypłaca tym, którym powinien, to minimalne wynagrodzenie. Natomiast nie wszystko zawsze da się rozwiązać za pomocą tych przepisów, dlatego że Prawo zamówień publicznych, tak jak powiedziałem, jest częścią obowiązującego prawa w Polsce. Jeśli odpadną wszystkie rozwiązania zachęcające wykonawców do korzystania z umów cywilnoprawnych, jak chociażby korzystniejsze z punktu widzenia wykonawcy zasady dotyczące ozusowania, jeżeli wprowadzone zostaną takie same zasady, to myślę, że nie będzie motywacji, aby wykorzystywać inne instrumenty niż umowa o pracę.

    Jest to pewnego rodzaju droga, jesteśmy pewnie na początku tej drogi, natomiast nie jest tak, że powiedziałem, że wszystko jest dobrze. Oczywiście nigdy nie jest tak dobrze, żeby nie można było tego poprawić, natomiast należy na to patrzeć przez pryzmat całości przepisów i myślę, że będą oni na to patrzeć. Zamawiający też mają świadomość tego, że muszą jednak przestrzegać obowiązujących przepisów. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję.

    (Poseł Tadeusz Tomaszewski: Panie ministrze, pan daje przyzwolenie na łamanie prawa, jeśli chodzi o zamówienia, które są ze środków publicznych. To jest niezrozumiałe, dlaczego nie preferujemy tej polityki, która daje tę możliwość.)

    Panie pośle, było już pytanie zadane zgodnie z regulaminem, także pytanie dodatkowe. Czas został, będą jeszcze zadawane pytania.

    Dziękuję, panie ministrze.

    Dziękuję państwu.

    Ogłaszam półgodzinną przerwę.

    (Przerwa w posiedzeniu od godz. 10 min 03 do godz. 10 min 42)

  • Wznawiam obrady.

    Kontynuujemy rozpatrywanie punktu 16. porządku dziennego: Pytania w sprawach bieżących.

    Przechodzimy do kolejnego pytania, które przygotowali posłowie Marek Rząsa i Renata Butryn. Pytanie dotyczy uregulowania stanu prawnego w zakresie kwalifikacji nauczyciela z tytułem magistra oraz ukończonym licencjatem do nauczania przedmiotów w liceach lub technikach i jest kierowane do ministra edukacji. Odpowiedzi będzie udzielał sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej pan Tadeusz Sławecki.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Dziękuję.

    Panie Marszałku! Panie Ministrze! Sprawa, z którą zwracamy się w niniejszym pytaniu, dotyczy § 2 ust. 1 rozporządzenia ministra edukacji narodowej z dnia 12 marca 2009 r. w sprawie szczegółowych kwalifikacji wymaganych od nauczycieli etc. Podane są w nim m.in. szczegółowe warunki zajmowania stanowiska nauczyciela w różnych placówkach oświatowych. Nasze wątpliwości budzi zapis w pkt 3, który brzmi: 3) studia magisterskie na kierunku

    (specjalności)

    innym niż wymieniony w pkt 1 i 2 i studia podyplomowe w zakresie nauczanego przedmiotu lub prowadzonych zajęć oraz posiada przygotowanie pedagogiczne.

    Podam konkretny przykład, jak to wygląda w życiu. Zapis w pkt 3 powoduje sytuację, w której nauczyciel posiadający tytuł magistra np. matematyki, który ukończył również studia licencjackie np. z fizyki, nie może uczyć tejże fizyki w liceach i technikach. Zgodnie bowiem ze wspomnianym zapisem nauczyciel może uczyć w liceach i technikach przedmiotów innych niż wymienione w pkt 1 i 2 jedynie w przypadku ukończenia studiów podyplomowych w zakresie nauczanego przedmiotu. Zdaniem wielu nauczycieli w rozporządzeniu MEN brakuje zapisu o możliwości nauczania dodatkowego przedmiotu także w przypadku ukończenia studiów licencjackich w zakresie przedmiotu, z którego uzyskany został tytuł licencjata. Proszę zwrócić też uwagę, panie ministrze, że studia licencjackie obejmują 6 lub nawet 7 semestrów, tymczasem studia podyplomowe mogą trwać zaledwie 2 semestry. Jeżeli więc w 2 semestry można przyswoić sobie wiedzę potrzebną do nauczania danego przedmiotu, to z całą pewnością wiedza zdobyta podczas 3-letnich studiów licencjackich jest jeszcze pełniejsza.

    Za takim rozwiązaniem, o którym dzisiaj mówimy, przemawia również punktacja ECTS, czyli European Credit Transfer System, ukierunkowana na studenta. Przyporządkowanie punktów ECTS przedmiotom i modułom opiera się na nakładzie pracy. Ma to odwzorować pracochłonność danego elementu kształcenia proporcjonalnie do pracochłonności pełnego roku akademickiego. Przyjmuje się, iż roczny nakład pracy w trakcie studiów stacjonarnych odpowiada 60 punktom ECTS, zaś w trakcie zaocznych – około 40 punktom, czyli w całym cyklu kształcenia studiów licencjackich odpowiednio 360 lub 120 punktom.

    (Dzwonek)

    Tymczasem w przypadku rocznych studiów podyplomowych ta liczba wyniesie zaledwie 60.

    W związku z powyższym chcę zapytać pana ministra, czy nie należy wprowadzić nowelizacji rozporządzenia MEN, rozszerzając kompetencje nauczyciela z tytułem magistra, i dodatkowego zapisu umożliwiającego podjęcie nauczania dodatkowego przedmiotu innego niż wymieniony w pkt 1 i 2 także w przypadku ukończenia studiów licencjackich. Dziękuję.

  • Dziękuję panu posłowi.

    Odpowiedzi udzieli sekretarz stanu w Ministerstwie Edukacji Narodowej pan Tadeusz Sławecki.

    Proszę bardzo, panie ministrze.

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Pośle! Problem, który pan tutaj podnosi, wracał już niejednokrotnie z trybuny sejmowej, było kilka interpelacji, zapytań. Jak pan słusznie zauważył, dotyczy on rozporządzenia ministra edukacji narodowej z dnia 12 marca 2009 r. Nie jest to nowa sprawa, to rozporządzenie przeżyło kilku ministrów, tak bym powiedział kolokwialnie. Możliwość uzyskania kwalifikacji do nauczania przedmiotu lub prowadzenia zajęć poprzez ukończenie studiów podyplomowych wynika z przepisów właśnie wymienionego przeze mnie rozporządzenia. Kwalifikacje do zajmowania stanowiska nauczyciela w szkołach ponadgimnazjalnych posiada m.in. osoba, która ukończyła studia magisterskie na kierunku innym niż nauczany przedmiot lub rodzaj prowadzonych zajęć i studia podyplomowe w zakresie nauczonego przedmiotu lub prowadzonych zajęć oraz posiada przygotowanie pedagogiczne. To jest warunek. Podobnie stanowiły wcześniejsze przepisy w sprawie kwalifikacji wymaganych od nauczycieli.

    W przypadku wielu szkół nie jest możliwe zapewnienie pełnej obsady kadrowej dla wszystkich przedmiotów i zajęć wynikających z ramowych planów nauczania. Niezbędne jest zatem uzyskiwanie przez nauczycieli kwalifikacji do nauczania dodatkowych przedmiotów lub prowadzenia dodatkowych zajęć. Taką formą w polskich warunkach szkolnictwa wyższego są studia podyplomowe. Wiemy, że dzisiaj nawet w dużej szkole trudno jest zdobyć pełen etat nauczyciela chemii czy fizyki.

    Minister nauki i szkolnictwa wyższego określił sposób organizacji i zakres kształcenia nauczycieli w szkołach wyższych w formie studiów i studiów podyplomowych w rozporządzeniu w sprawie standardów kształcenia przygotowującego do wykonywania zawodu nauczyciela. Podkreślam: minister nauki i szkolnictwa wyższego. Te standardy zostały wprowadzone w 2012 r. Jako ciekawostkę dodam, że w tych standardach jako obowiązkowy umieszczono m.in. pewien blok zajęć dotyczących pracy z uczniem niepełnosprawnym, czego nie było w dotychczasowych standardach, wskazując m.in. wymagania w odniesieniu do studiów podyplomowych, których celem jest nadanie kwalifikacji do nauczania przedmiotu lub prowadzenia zajęć.

    Uczelnie prowadzą kształcenie przygotowujące do wykonywania zawodu nauczyciela na studiach oraz studiach podyplomowych w ramach modułów kształcenia. Kształcenie na studiach pierwszego stopnia obejmuje wyłącznie przygotowanie do wykonywania zawodu nauczyciela w przedszkolach i szkołach podstawowych, a na studiach drugiego stopnia, jednolitych studiach magisterskich – do pracy we wszystkich typach szkół i rodzajach placówek. To jest moja odpowiedź. Absolwent studiów licencjackich jest bowiem przygotowany wyłącznie do pracy w przedszkolu i szkole podstawowej. Tutaj moglibyśmy przejrzeć zakres tych zajęć, które są na studiach licencjackich. Przygotowanie do wykonywania zawodu nauczyciela na studiach podyplomowych może być prowadzone m.in. w zakresie przygotowania do nauczania kolejnego przedmiotu bądź prowadzenia zajęć, na które składają się przygotowanie w zakresie merytorycznym w wymiarze zapewniającym merytoryczne przygotowanie do nauczania przedmiotu i prowadzenia zajęć oraz dydaktyka przedmiotu na danym etapie edukacyjnym.

    Pozostawiono szkołom wyższym – będzie to ich szczególna odpowiedzialność – określenie warunków rekrutacji na studia, bo wiemy, że uczelnie wyższe są autonomiczne, oraz przygotowanie planów i programów kształcenia. Szkoła wyższa, oceniając na podstawie dyplomów ukończonych wcześniej studiów przygotowanie merytoryczne absolwentów, decyduje o wymiarze i zakresie kształcenia, ustalając odpowiednio plan i program, tak aby umożliwić podejmującym studia uzyskanie pełnego przygotowania do nauczania przedmiotu lub prowadzenia zajęć.

    Uczestnikami studiów podyplomowych powinni być zatem nauczyciele, którzy posiadają odpowiednie kwalifikacje i merytoryczne, i pedagogiczne. Jednocześnie w związku z tym, że studia podyplomowe umożliwiają uzyskanie uprawnień do nauczania we wszystkich typach szkół, podobnie jak studia magisterskie, organizujące je szkoły wyższe powinny określić warunki rekrutacji na te studia oraz przygotować plany i programy kształcenia, tak aby nie tylko uprawnienia, ale również kompetencje absolwentów studiów podyplomowych były odpowiednie do zadań, które będą realizować.

    Zmiany te umożliwiły nauczycielom większą mobilność zawodową, ułatwiły uznawanie dyplomów i kwalifikacji zawodowych w obiegu międzynarodowym, służyły porządkowaniu zasad kształcenia nauczycieli w szkołach wyższych przez czytelne ustalenie wymagań dotyczących zakresu i wymiaru kształcenia. Rezygnacja ze studiów podyplomowych jako formy kształcenia nauczycieli nie jest celowa. Ważne natomiast jest to, aby w dalszym ciągu prowadzone były prace zmierzające do zapewnienia odpowiedniego poziomu kształcenia na studiach podyplomowych, w tym systematyczne wprowadzanie mechanizmów kontrolnych.

    Wiem, że pani poseł prawdopodobnie zada dodatkowe pytanie. Chciałbym dodać, że studia licencjackie, bo pan poseł mówił o ich długości, trwają może czasami dłużej niż studia podyplomowe – chociaż podyplomowe mają różną długość, ponieważ to uczelnia decyduje, ile ostatecznie trwają te studia, ile jest godzin przygotowujących do danego przedmiotu – ale zawierają wiele elementów z przedmiotów ogólnych, czyli historii, pedagogiki czy innych, których nie ma na studiach podyplomowych. A więc nie można porównywać długości studiów podyplomowych z długością studiów licencjackich. Jeszcze raz podkreślam, z założenia studia licencjackie przygotowują wyłącznie do pracy w przedszkolu i szkole podstawowej. One są tak skonstruowane. Dziękuję.

  • Dziękuję, panie ministrze.

    Pytanie dodatkowe zada pani poseł Renata Butryn.

    Bardzo proszę.

  • Panie ministrze, my absolutnie nie kwestionujemy zasadności studiów podyplomowych i sposobu rozwijania kwalifikacji przez nauczycieli. Natomiast chciałabym powiedzieć, postawić taką tezę, że życie po prostu wyprzedza rozporządzenie. Ono mogłoby być bardziej elastyczne, tym bardziej że w ramach reformy szkolnictwa wyższego wprowadzono możliwość tzw. indywidualnego układania programów studiów przez studiujących. W związku z tym ktoś, kto studiuje fizykę, równie dobrze może sobie zaprogramować chemię na takim poziomie, że od razu uzyskuje kwalifikacje do uczenia fizyki i chemii w szkole. Ale w myśl przepisów będzie mógł uczyć tylko fizyki, a kwalifikacje do chemii będzie musiał udowodnić na studiach podyplomowych. Po co?

    To samo jest, jeśli chodzi o studia licencjackie. Istnieje już forma studiów podyplomowych po uzyskaniu dyplomu licencjata. Jak w kontekście tego rozporządzenia zinterpretować studia podyplomowe po licencjacie?

    (Dzwonek)

    Czy nauczyciel będzie miał wtedy możliwość uczenia przedmiotu, w zakresie którego skończy studia podyplomowe po licencjacie? Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję bardzo.

    Proszę, panie ministrze.

  • Pani poseł, rozumiem problem. Może powiedzmy o tym, jakiej grupy by to dotyczyło. Mam tutaj aktualne dane z systemu informacji oświatowej. Wykształcenie na poziomie licencjata posiada dzisiaj 35 663 nauczycieli na 670 461 nauczycieli zatrudnionych w systemie. A więc mówię tutaj o skali.

    Chcę też powiedzieć, że absolwenci nauczycielskich kolegiów języków obcych zachowują prawo do nauczania w szkołach ponadgimnazjalnych. I co do tego nikt nie ma zastrzeżeń. Natomiast wyraźnie podkreślałem, że studia licencjackie w dotychczasowej konstrukcji przygotowywały wyłącznie do pracy w przedszkolu i szkole podstawowej. Nie bardzo wiem, czy nauczyciel przygotowany do nauczania chociażby fizyki czy przyrody w szkole podstawowej – nie kwestionuję jego wiedzy, nie mówię, że on może jej nie ma – może z pełną odpowiedzialnością uczyć w liceum czy w innych typach szkół ponadgimnazjalnych. Zdaje się, że jednak trochę tę wiedzę trzeba uzupełnić na studiach podyplomowych.

    Może to jest bardzo nietrafne porozumienie.

    Jeśli chodzi chociażby o szkolnictwo zawodowe, aby ktoś nie zaczynał całego cyklu kształcenia, wprowadziliśmy kwalifikacyjne kursy zawodowe, podczas których przekazuje się tylko wąski zakres merytorycznej wiedzy, która jest potrzebna w danym zawodzie. Tam ta osoba już nie uczy się pewnych określonych przedmiotów, które miała do tej pory, ani tych z zakresu wykształcenia ogólnego. Zakładamy, że jeśli nauczyciel ma studia wyższe, to ma przygotowanie pedagogiczne, i chcemy, aby otrzymał wiedzę z zakresu nauczania danego przedmiotu.

    Dzisiaj te wszystkie działania nie są tylko domeną jednego ministra, bo wszystko musimy robić, konsultując się z uczelniami wyższymi, które są autonomiczne. Jak wcześniej powiedziałem, konsekwentnie próbujemy zwracać uwagę na niektóre elementy, standardy, moduły, chociażby w zakresie pracy z uczniem niepełnosprawnym. Bo do tej pory często nauczyciel przychodził do szkoły i nie do końca miał chociażby wiedzę ogólną na temat pracy z dzieckiem niepełnosprawnym.

    Stąd też rozumiemy problem, pokazuję jego skalę, i musimy ten temat – bo pan poseł powiedział mi w kuluarach, że zamierza jeszcze złożyć interpelację w tym zakresie – konsultować z rektorami szkół, którzy tak naprawdę kształcą nauczycieli, i przyjrzeć się dokładnie tym programom studiów licencjackich i studiów

    (Dzwonek)

    podyplomowych. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję, panie ministrze.

    Przechodzimy do kolejnego pytania. Jest to pytanie w sprawie przekształceń w Kompanii Węglowej kierowane do ministra skarbu. Pytania zadawać będą pan poseł Grzegorz Tobiszowski i pan poseł Grzegorz Matusiak.

    Jako pierwszy zadawał będzie pytania pan poseł Grzegorz Tobiszowski.

    Bardzo proszę.

  • Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Pamiętamy sytuację związaną z Kompanią Węglową i w trybie pilnym przegłosowaną ustawę o restrukturyzacji. Z tym było również związane porozumienie ze stroną społeczną i harmonogram tworzenia Nowej Kompanii Węglowej. W związku z tym, ponieważ dobiegają różne głosy, iż powstanie Nowej Kompanii Węglowej jest przesunięte w czasie, chciałbym zapytać pana ministra: Co jest powodem przesunięcia w czasie powstania Nowej Kompanii Węglowej i kiedy można spodziewać się zaistnienia nowego podmiotu? To jest pierwsza kwestia.

    Druga rzecz. Chciałbym zapytać: Które to są kopanie i na jakim są etapie, jeśli chodzi o przechodzenie do Spółki Restrukturyzacji Kopalń, i kiedy nastąpi ten proces wchłonięcia przez Spółkę Restrukturyzacji Kopalń?

    Po trzecie, chciałbym zapytać pana ministra: Czy Unia Europejska wypowiedziała się w sprawie notyfikacji ustawy, którą uchwaliliśmy, w kontekście pomocy publicznej dla kopalń, które są objęte tą ustawą? Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję.

    O odpowiedź proszę sekretarza stanu w Ministerstwie Skarbu Państwa pana ministra Wojciecha Kowalczyka.

    Bardzo proszę.

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! Odpowiadając na pytanie państwa posłów w sprawie tworzenia tzw. Nowej Kompanii Węglowej, pragnę poinformować, że prace związane z tworzeniem spółki są na bardzo zaawansowanym etapie. Zawiązano spółkę celową, która będzie stanowić podstawę do utworzenia tzw. Nowej Kompanii Węglowej – Węglokoks Rybnicki Okręg Wydobywczy sp. z o.o. Podpisana została umowa przedwstępna na zbycie czterech rybnickich kopalń, to jest KWK Rydułtowy-Anna, KWK Marcel, KWK Jankowice i KWK Chwałowice, do Węglokoksu ROW. Ostateczna transakcja obejmie jednak 11 kopalń i one jednocześnie trafią do Węglokoksu ROW, który jest zaczątkiem tzw. Nowej Kompanii Węglowej.

    Zarząd Kompanii Węglowej opracował szczegółowy biznesplan oraz plany finansowe dla Nowej KW. Biznesplan zakłada między innymi poprawę miksu produktowego Nowej KW poprzez zwiększenie udziału sortymentów grubych oraz węgla koksowego. Spółka nastawia się na eksport nadwyżek z rynku krajowego, dostosowanie wolumenu produkcji do możliwości sprzedaży oraz wprowadzenie szóstego dnia pracy w zakładach produkujących najlepiej zbywalny węgiel. Zmiany nastąpią także w modelu zarządzania grupą – wprowadzone zostaną nowe procesy planowania sprzedaży, produkcji oraz inwestycji. Biznesplan zakłada, że nowa spółka osiągnie w 2017 r. zysk EBITDA na poziomie ponad 2 mld zł przy sprzedaży ponad 28 mln t węgla rocznie. Zmiana modelu działania i optymalizacja kosztów pozwoli także spłacać zobowiązania obecnej Kompanii Węglowej.

    Obecnie Kompania Węglowa kontynuuje intensywne działania na dwóch płaszczyznach: poszukiwania i pozyskiwania inwestorów, którzy wejdą kapitałowo do nowej spółki, oraz wdrażania koncepcji restrukturyzacji i poprawy wyniku. W ramach dotychczasowych działań w procesie tworzenia NKW spółka przeprowadziła kompleksowe badanie vendor due diligence, czyli badanie spółki przeprowadzone przez uznanego na rynku audytora na zlecenie sprzedającego w celu umożliwienia wszystkim inwestorom dostępu do kompletnego źródła danych o spółce w obszarach: techniczno-środowiskowym, prawnym oraz finansowo-podatkowym. Przeprowadzono również analizę wartości business case, czyli wycenę NKW. Wyniki analiz vendor due diligence zostały przedstawione potencjalnym inwestorom do wykorzystania na potrzeby przygotowania własnej oceny opłacalności transakcji. Prowadzone są rozmowy z potencjalnymi inwestorami finansowymi i branżowymi w oparciu o zawarte porozumienia o zachowaniu poufności oraz memorandum of understanding, czyli listu intencyjnego. Harmonogram transakcji zakłada, że oferty wstępne od inwestorów wpłyną do 7 lipca 2015 r., a proces objęcia udziałów zakończy się do 27 lipca 2015 r. poprzez dokonanie przez inwestorów wpłaty środków w kwocie wynikającej z umowy subskrypcji na konto Nowej Kompanii Węglowej.

    Jeżeli chodzi o pytania dotyczące dotychczasowej Kompanii Węglowej, uprzejmie informuję, że po dokonaniu planowanych przekształceń organizacyjno-kapitałowych Kompania Węglowa utraci aktywa związane z produkcją węgla kamiennego. Struktura KW opierać się będzie na Zakładzie Zagospodarowania Mienia, części pracowników centrali oraz udziałach w 13 spółkach zależnych. Według przyjętych założeń KW SA będzie podmiotem samofinansującym się, realizującym działania restrukturyzacyjne obejmujące majątek nieprodukcyjny, w tym nieruchomości, przede wszystkim zasoby mieszkaniowe, bo to jest ponad 4 tys. mieszkań, świadczenia dla byłych pracowników kopalń, szkody górnicze po kopalniach likwidowanych, renty wyrównawcze, koszty rekultywacji itp. Projekt biznesplanu KW i plany ekonomiczne do 2018 r. przewidują dalsze funkcjonowanie spółki w nowej strukturze organizacyjnej i ograniczonym zakresie zadań.

    Kolejne pytanie dotyczyło ryzyka braku pieniędzy na wynagrodzenia w spółkach węglowych. W chwili obecnej nie ma ryzyka braku wypłaty wynagrodzeń, jednak należy zaznaczyć, że sytuacja w sektorze górnictwa węgla kamiennego jest bardzo trudna. Wszystkie podmioty sektora podejmują działania naprawcze mające na celu utrzymanie płynności. Ministerstwo Skarbu Państwa i ja osobiście na bieżąco monitorujemy sytuację płynnościową nadzorowanych przez nas spółek.

    W przypadku Kompanii Węglowej oprócz wcześniej wspomnianych działań prowadzonych w ramach tworzenia NKW realizowane są działania restrukturyzacyjne zaprezentowane w planie naprawczym Kompanii Węglowej. Zakończono proces zbywania do SRK kopalń będących w strukturach KW SA. Umowy zbycia poszczególnych kopalń zostały podpisane na przełomie kwietnia i maja 2015 r.: 30 kwietnia – KWK Makoszowy, 4 maja – KWK Brzeszcze, 8 maja – KWK Centrum, również 8 maja została podpisana umowa między zarządami KW SA i Węglokoksu Kraj sp. z o.o. – umowa sprzedaży kopalń Bobrek i Piekary.

    Ponadto prowadzone są działania optymalizujące koszty produkcji, takie jak zwiększenie efektywności czasu pracy, restrukturyzacja techniczna i organizacyjna, poprawa parametrów jakościowych węgla czy aktywna polityka handlowa. Te działania przynoszą już wymierne efekty. Prezes Kompanii Węglowej parę dni temu poinformował, że po I kwartale 2015 r. wynik EBITDA Kompanii Węglowej wyniósł 114,7 mln zł wobec planowanych w biznesplanie 45,7 mln zł.

    Jeżeli chodzi o kwestię notyfikacji, parę tygodni temu udzieliliśmy wyczerpujących odpowiedzi na ponad 40 pytań ze strony Komisji Europejskiej. Oczywiście poinformowaliśmy, że pomoc jest udzielana przed zakończeniem procesu notyfikacji ze względu na bardzo skomplikowaną i trudną sytuację związaną z płynnością, ale i sytuację finansową Kompanii Węglowej. Otrzymaliśmy następne pytania. To są bardzo techniczne pytania dotyczące modeli finansowych i powstawania Nowej KW. Myślę, że w ciągu dwóch tygodni dojdzie do mojego

    (Dzwonek)

    spotkania z dyrektorem DG Competition panem Koopmanem. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję panu ministrowi.

    Przechodzimy do kolejnego pytania...

    Jeszcze pytanie uzupełniające, pan Grzegorz Matusiak.

    Bardzo proszę.

  • Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Mam następujące pytania: Jak wygląda sytuacja pracowników spółek córek Kompanii Węglowej? Czy istnieje ryzyko zwolnień? Chciałbym się też zorientować, jak wygląda sytuacja pracowników Kompanii Węglowej: Jaki jest stan na dzisiaj, a jak będzie wyglądał stan liczebny pracowników w nowej spółce? Czy grożą tu zwolnienia? Proszę o tę informację. Dziękuję.

  • Dziękuję.

    Panie ministrze, bardzo proszę.

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W tej chwili w spółkach, które pozostaną w Kompanii Węglowej, prowadzone są tzw. programy dostosowawcze. Jeżeli chodzi o bardzo konkretne przykłady liczbowe, poprosiłbym o zgodę na udzielenie odpowiedzi w formie pisemnej. Zwrócę się do Zarządu Kompanii Węglowej o przedstawienie takich planów, jak dokładnie w danej spółce, która ma zostać w KW, kwestia zatrudnienia będzie wyglądać. Wiem, że na bieżąco te problemy są dyskutowane ze stroną związkową, i nie mam sygnałów, aby nie dochodzono do porozumienia.

    Jeżeli chodzi o stan zatrudnienia w nowej spółce, on jest cały czas dostosowywany. Dzisiaj nie mamy problemów z zatrudnieniem, jeżeli chodzi o pracowników dołowych, wręcz przeciwnie. Tak że nie ma żadnych zagrożeń, jeżeli chodzi o pracowników dołowych. Dodam, że na podstawie porozumienia z 17 stycznia pracownicy kopalń, które zostały przekazane SRK i które dalej fedrują – gdyby nie udało się znaleźć inwestora lub założyć spółki pracowniczej, to wynika z porozumienia między stroną rządową a związkową, po wprowadzeniu planów naprawczych oczywiście – mają gwarancję zatrudnienia i wrócą wtedy już do Nowej Kompanii Węglowej do pracy. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję panu ministrowi.

    Przechodzimy do kolejnego pytania, w sprawie lokalnych grup działania. Kierowane będzie ono do ministra rolnictwa i rozwoju wsi. Pytanie zadawała będzie pani poseł Zofia Czernow.

    Bardzo proszę.

  • Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Zaproponowany przez Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi podział środków na województwa w działaniu: Wsparcie dla rozwoju lokalnego w ramach inicjatywy Leader, oparty na wskaźniku W, a więc na podstawowych dochodach podatkowych na jednego mieszkańca województwa, w odczuciu większości lokalnych grup działania w województwach jest niesprawiedliwy. Wskaźnik W nie tylko obejmuje miasta, ale głównie uzależniony jest od dochodów z podatku CIT, a tym samym w żaden sposób nie jest miarodajny dla oceny jakiejkolwiek sytuacji na obszarach wiejskich. Wskaźnik G, który jest bardziej miarodajny i który proponują lokalne grupy działania, to wskaźnik podstawowych dochodów podatkowych na mieszkańca gminy, jest on więc bardziej adekwatny. Wskaźnik W spowoduje taką sytuację, że w niektórych województwach zabraknie środków na lokalne grupy działania, w innych zaś tych środków będzie za dużo i lokalne grupy działania nie będą w stanie ich wykorzystać.

    Według symulacji dokonanej przez lokalne grupy działania istnieje poważne niebezpieczeństwo, że w województwach, które „wygrywają” na podziale i mają zapewnione 100% środków na lokalne strategie rozwoju, mogą być wybrane obszary, które mają zdecydowanie wyższy średnio ważony wskaźnik dochodów podatkowych G, a więc na mieszkańca w gminie, niż obszary niewybrane z powodu braku środków w województwach, które „przegrały” na podziale.

    W związku z powyższym prosimy o odpowiedź na następujące pytanie: Czy w sytuacji poważnej krytyki, opartej na symulacjach przeprowadzonych przez lokalne grupy działania, propozycji podziału środków ministerstwo

    (Dzwonek)

    zamierza zmienić kryterium podziału środków na województwa według bardziej sprawiedliwego wskaźnika G? Bardzo proszę o odpowiedź.

  • Dziękuję bardzo.

    Odpowiedzi udzieli podsekretarz stanu w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi pan minister Tadeusz Nalewajk.

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Odpowiadając na pytanie pań posłanek, chcę stwierdzić, że generalnie będziemy dążyć do tego, żeby cały kraj był pokryty siecią lokalnych grup działania, bo to jest bardzo istotne. Oczywiście finansowanie i podział środków zawsze budzą pewne kontrowersje. Mało tego, mamy kraj, w którym dochody są zróżnicowane, tak jak panie mówiły, chodzi o CIT. Przykładowo województwo mazowieckie, wschód województwa, to po prostu inny świat niż okolice Warszawy, jeśli chodzi o obszary wiejskie. Taka propozycja była uzgadniana, konsultowana. Była to nasza propozycja, ale powiem to w ten sposób: jeśli chodzi o zastosowanie tegoż odwróconego wskaźnika dochodowości, wskaźnika W, to w obecnej sytuacji, gdy nie mamy lokalnych strategii rozwoju wybranych przez zarządy województw, a taka jest idea ustawy o rozwoju lokalnym kierowanym przez społeczność, nie upieramy się i nie możemy dzisiaj mówić, i nie jest to zatwierdzone, że będzie to kryterium stosowane przy podziale środków dla poszczególnych lokalnych grup działania w Polsce. To jest jedna kwestia.

    Dzisiaj sytuacja jest taka, że mamy ustawę, mamy nowe warunki funkcjonowania lokalnych grup działania. Generalnie stowarzyszenie to podmiot prawny, a ponadto musi to obejmować minimum dwie gminy – nie mniej niż 30 tys. i nie więcej niż 150 tys. mieszkańców. Oczywiście mamy też nową filozofię, chodzi o tzw. wielofunduszowość. Mogą to być lokalne grupy działania funkcjonujące na obszarze dwóch województw, np. województwa kujawsko-pomorskiego i województwa podlaskiego, finansowane z różnych funduszów, czyli można tu mówić o wielofunduszowości. Dlatego na dzień dzisiejszy odchodzimy, mówiąc wprost, od zaproponowanej filozofii odwróconego wskaźnika. Ten wskaźnik był stosowany i brany pod uwagę przy rozdziale środków finansowych z PROW-u na inne działania, natomiast oś Leader obejmuje działania specyficzne, lokalne, kierowane przez społeczność lokalną i dlatego podziału środków dokonamy po wyborze lokalnych strategii rozwoju przez zarządy województw.

    A dzisiaj chcę poinformować Wysoką Izbę, że do marszałków zostały wysłane pisma dotyczące możliwości desygnowania środków na tzw. wsparcie przygotowawcze, czyli środków finansowych, które będą potrzebne do tworzenia lokalnej strategii rozwoju. To jest podstawowa sprawa. Jeżeli to nam wyjdzie, chodzi o harmonogram, to marszałkowie, czyli de facto zarządy, tak gdzieś do października ogłoszą nabór wniosków w zakresie lokalnych strategii rozwoju. Wtedy marszałek, zarząd województwa, komisje mieliby cztery miesiące na weryfikację i te środki byłyby dzielone pod koniec tego roku lub na początku roku 2016. Tak jak powiedziałem, podstawowa kwestia to wybór lokalnych grup działania i lokalnych strategii rozwoju, bo dążymy do tego, żeby cały kraj był tym objęty.

    Jeśli chodzi o liczbę mieszkańców w lokalnych grupach działania, to chcę państwu, Wysokiej Izbie, powiedzieć, że w programie na lata 2007–2013 w lokalnych grupach działania mieliśmy 18 mln, przy czym lokalnych grup działania było 330, z czego 280 grup było zrzeszonych w Polskiej Sieci LGD.

    Panie pytały też o reprezentatywność i konsultacje z lokalnymi grupami działania. Uprzejmie informuję, że dwóch przedstawicieli LGD, m.in. wiceprezes lokalnej sieci LGD, jest w komitecie monitorującym. Dzisiaj odbywa się to w składzie ze starego PROW-u 2007–2013, a jutro jest pierwsze posiedzenie Komitetu Monitorującego PROW wybranego na lata 2014–2020. Wzorem PROW 2007–2013, gdzie była grupa tematyczna ds. podejścia Leader, chcemy wybrać 10-osobową grupę, w której przewidujemy również członków lokalnych grup działania, którzy są w komitecie monitorującym, i 5 ekspertów, tzw. grupę roboczą ds. rozwoju lokalnego, kierowaną przez społeczność lokalną. Jak mówiłem, chodzi o kwestię konsultacji i łączności między nami, czyli instytucją zarządzającą, jaką jest minister rolnictwa, podmiotami to wdrażającymi, czyli zarządami, samorządami województw, i oczywiście beneficjentami, czyli mieszkańcami. To takie grono, w którym spotykają się wszyscy uczestnicy gry, jeżeli chodzi o lokalne strategie rozwoju czy o lokalne grupy działania. Komitet Monitorujący PROW grupuje poszczególnych, jak mówię, uczestników gry, jeśli chodzi o ten proces.

    Powtórzę to jeszcze raz, na dzień dzisiejszy zaniechaliśmy tego podziału. Czekamy na lokalne strategie rozwoju, na to, ile będzie ludzi w lokalnych grupach działania, i wtedy będziemy dzielić środki finansowe. Mamy określoną kwotę na podejście w zakresie Leader – 764 mln. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję.

    Panie ministrze, będzie pytanie uzupełniające, które zada pani poseł Maria Małgorzata Janyska.

    Bardzo proszę.

  • Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Ta informacja jest bardzo optymistyczna. Chciałabym zadać pytanie, na które właściwie po części już uzyskałam odpowiedź. Czy ministerstwo nie obawia się w przypadku tej pierwszej wersji rozwiązania dotyczącego podziału środków, która była zasygnalizowana, utraty albo dużego ograniczenia kapitału społecznego zbudowanego w oparciu o dotychczasowe środki z Leadera? Jak pan minister sam zaznaczył, podział środków zawsze budzi jakieś kontrowersje i może to być zróżnicowane nawet w ramach jednego regionu, nie tylko w ramach Polski. Takim regionem jest m.in. Wielkopolska, gdzie po tych pierwszych informacjach, które były przekazane, dotyczących podziału środków, obliczono, że ten region może stracić nawet 48%. Dlatego tak ważne jest to, żebyśmy ten kapitał społeczny, który został zbudowany, mogli utrzymać, bo zrozumiałe jest także to, że środki

    (Dzwonek)

    dotacyjne nigdy nie są trwałe, że one się kiedyś skończą, ale właśnie ten kapitał ma później dawać możliwość rozwoju dalszej aktywności.

    Mam zatem istotne pytanie. Jak pan, panie ministrze, to ocenia: Kiedy będzie szansa na uzyskanie konkretnej odpowiedzi co do sposobu podziału środków, na uzyskanie pewności, tak aby już można było zacząć przygotowania w terenie?

  • Dziękuję.

    Pan minister udzieli odpowiedzi.

    Bardzo proszę.

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jeśli chodzi wstępny harmonogram, tak jak powiedziałem, oczywiście to przewidywaliśmy, bo kończy się obecna perspektywa, a zaczyna następna. Chodzi o to, żeby to kontynuować w następnej, bo nie ma środków finansowych, jeżeli chodzi o starą perspektywę. Dlatego pierwsze działanie dotyczy tego, że chcemy przekazać środki na wsparcie przygotowawcze dla tych LGD, generalnie dla tych podmiotów, które będą wdrażać lokalne strategie rozwoju. Tak jak powiedziałem, pismo zostało przesłane do marszałków. Chodzi o tzw. wsparcie przygotowawcze, czyli o to, żeby ogłaszać nabory w lokalnych grupach działania. Jeżeli zostaną wybrane lokalne strategie rozwoju, wtedy marszałek będzie miał na to 4 miesiące. Zakładamy, że to będzie w październiku, mamy wstępny harmonogram. W tej chwili są prowadzone konsultacje społeczne dotyczące kryteriów wyboru, bo jest to bardzo ważna sprawa, jeżeli chodzi o lokalne strategie rozwoju. Myślę, że środki będą dzielone, w zależności od mobilności zarządów województw, pod koniec roku lub na początku 2016 r. na bazie wybranych przez zarządy wojewódzkie lokalnych strategii rozwoju.

    Panie posłanki poruszyły bardzo istotne kwestie, bo dostawaliśmy pisma, że obszary wiejskie są zróżnicowane w samym województwie, nie mówiąc o całym kraju. Jeżeli lokalna grupa działania zaproponuje zarządowi województwa lokalne kryteria rozwoju, w których ustali, załóżmy, że przy wyborze danego projektu będzie funkcjonował współczynnik G, czyli stopień, procent, przepraszam, wskaźnik bezrobocia, który nie funkcjonuje w gminach, to oczywiście będzie to przyjęte, bo mieści się w ogólnych przepisach. Tak jak powiedziałem, chcemy tym pokryć cały kraj. Chodzi o ok. 20 mln ludzi, bo tylu ludzi mamy na obszarach wiejskich.

    Była już mowa o tym, że nie chcemy utracić tego kapitału społecznego. Pamiętam, że 8 lat temu, kiedy to było wdrażane, ludzie nie mieli, przepraszam, zielonego pojęcia, jak to będzie funkcjonować, jak to będzie działać. Dzisiaj ludzie zrozumieli, że jak się sprężą, to oprócz PROW, w którym są środki finansowe, będą mieli dodatkowe środki. Załóżmy, że będzie to liczba mieszkańców razy jakaś średnia. Ustaliliśmy, że w przypadku gdy liczba mieszkańców wynosi od 30 do 150 tys., jeżeli podstawowa, najmniejsza jednostka liczyłaby 30 tys. mieszkańców i dwie gminy, plus oczywiście NGOs i samorząd gospodarczy, jest to 5 mln zł. Od tego odpisuje się 25% na działalność administracyjną. Oczywiście jest to proporcjonalne, jeżeli chodzi o działalność administracyjną, przydzielony klucz, bo im większa jest jednostka, tym koszty jednostkowe są mniejsze, to jest rzecz normalna. Stopień gradacji wynosi 10 tys., jeżeli chodzi o liczbę ludzi w lokalnej grupie działania, którą zarząd wojewódzki wybierze, mam nadzieję, w tym roku. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję panu ministrowi.

    Kolejne pytanie skierowane będzie do ministra skarbu w sprawie redukcji zatrudnienia w kopalni Bogdanka.

    Pytanie będzie zadawała pani poseł Gabriela Masłowska, Prawo i Sprawiedliwość.

    Proszę bardzo.

  • Panie Ministrze! Owszem, cieszy nas postęp dotyczący restrukturyzacji Kompanii Węglowej na Śląsku, ale uważamy, że nie może się to odbywać kosztem innych spółek tej branży. Tymczasem minister skarbu państwa, pozwalając jako właściciel na sprzedaż przez Kompanię Węglową po sztucznie zaniżonych cenach zapasów węgla, psuje rynek, zakłóca działanie pozostałych spółek węglowych, w tym spółki Lubelski Węgiel Bogdanka SA. Jest to jedna z najbardziej efektywnych pod względem kosztów wydobycia i inwestycji kopalnia. Jednak w związku z tą sytuacją napotyka poważne trudności, jeżeli chodzi o zbyt, i stoi przed decyzją, która właściwie została już podjęta, dotyczącą znacznej redukcji zatrudnienia. W tym najbiedniejszym regionie w całej Polsce kopalnia jest jednym z dwóch poważniejszych zakładów pracy. Dlaczego w ten sposób mamy karać najlepszą kopalnię za racjonalne działanie, za gospodarność? W związku z tym mam pytanie: W jaki sposób właściciel chroni interesy pozostałych spółek węglowych, takich jak kopalnia Bogdanka? Czy minister skarbu państwa zamierza zrekompensować straty, które poniosła kopalnia Bogdanka wskutek prowadzenia takiej polityki, a właściwie braku prowadzenia polityki, jeżeli chodzi o tę branżę, ten sektor węgla kamiennego? Jeżeli tak, to w jaki sposób? Tam planuje się zwolnienia, skrócenie tygodnia pracy, wyhamowanie inwestycji. Jeżeli chodzi o zatrudnienie, uderza to oczywiście w rodziny, w region lubelski, o którym wspomniałam, który jest zaliczany do najbiedniejszych regionów w Europie.

    (Dzwonek)

    Jesteśmy po prostu przeciwni takim działaniom państwa.

  • Dziękuję, pani poseł.

    Odpowiedzi udzieli pan minister Wojciech Kowalczyk.

    Bardzo proszę.

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo! Lubelski Węgiel Bogdanka SA jest od 2009 r. spółką publiczną, a Skarb Państwa nie ma obecnie żadnego udziału, jeżeli chodzi o akcjonariat tej spółki. W związku z tym, Wysoki Sejmie, nie będę się wypowiadał na temat jej sytuacji. Informacje o swojej działalności spółka jako spółka giełdowa publikuje w raportach giełdowych, które są powszechnie dostępne.

    Utrzymanie konkurencyjnych warunków rynkowych jest bardzo istotnym warunkiem właściwego funkcjonowania gospodarki. W Polsce obowiązują przepisy określające zasady konkurencyjności, zgodnie ze standardami obowiązującymi w Unii Europejskiej. Działają także organy właściwe w sprawach dotyczących ochrony konkurencji i konsumentów, które egzekwują ich przestrzeganie. W związku ze złożonym przez Lubelski Węgiel Bogdanka SA wnioskiem do prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów w sprawie stosowania przez Kompanię Węglową SA niedozwolonych praktyk rynkowych polegających na sprzedawaniu węgla kamiennego po zaniżonych cenach aktualnie prowadzone jest postępowanie wyjaśniające. Do czasu rozstrzygnięcia tego postępowania przez UOKiK nie powinniśmy mówić o niekonkurencyjnych praktykach dotyczących handlu węglem, ponieważ skierowany do urzędu wniosek zawiera jednostronną ocenę sytuacji przedstawianą przez spółkę działającą w tej samej branży, a także w tym samym segmencie rynku dostaw surowca do energetyki zawodowej.

    Należy podkreślić, że ze względu na utrzymującą się nadpodaż surowca i jego niskie ceny rynek węgla kamiennego jest obecnie bardzo trudny, co wpływa na pogorszenie sytuacji wszystkich spółek węglowych, nie tylko tych będących jednoosobowymi spółkami Skarbu Państwa. W związku z tym przedsiębiorcy w konkurencyjnej rywalizacji w granicach obowiązującego prawa starają się zapewnić przedsiębiorstwom możliwie najwyższą rentowność i bezpiecznie przeprowadzić je przez okres kryzysu. Podejmują w związku z tym szereg działań ograniczających koszty, dostosowujących profil wydobycia do zapotrzebowania, szukają nowych rynków zbytu.

    Warunki geologiczno-górnicze występujące w górnośląskich złożach węgla, głębokość zalegania, zaburzenia tektoniczne, występujące zagrożenia naturalne, silnie zurbanizowana powierzchnia terenu powodują, że koszty eksploatacji w śląskich kopalniach są wyższe niż w Lubelskim Zagłębiu Węglowym. Z tego względu śląskie górnictwo, w tym Kompania Węglowa, dużo silniej odczuwa skutki kryzysu na rynku węgla. Spółka przy zmniejszonym popycie i wysokich kosztach produkcji została zmuszona do magazynowania węgla na zwałach, ograniczenia inwestycji oraz zmniejszania zatrudnienia. Inni producenci, nie mając takich ograniczeń, w znaczny sposób wpływających na koszty, mogli sprzedawać węgiel i rozwijać produkcję, niejako wykorzystując kłopoty konkurencji.

    Pogłębiający się kryzys, stały spadek cen węgla sprawił jednak, że dramatyczna sytuacja dotknęła wszystkich producentów w branży. Kompania Węglowa została zmuszona do podejmowania najdalej idących działań w celu utrzymania płynności finansowej, wykorzystując przy tym mechanizmy rynkowe.

    Zarządzanie płynnością finansową jest przedmiotem codziennych decyzji każdego zarządu. Sprzedaż węgla zalegającego już od jakiegoś czasu na zwałach jest normalnym działaniem, które zarząd tej spółki podjął w celu utrzymania płynności finansowej w tak trudnym okresie. Wszystkie transakcje, które spółka zawarła z kontrahentami, są rynkowe. Utrzymywanie cen na wysokim poziomie w przypadku braku płynności byłoby niedopuszczalne. Zawierając rynkowe transakcje na sprzedaż węgla, Zarząd Kompanii Węglowej kierował się odpowiedzialnością za firmę oraz troską o kilkadziesiąt tysięcy miejsc pracy.

    Zapasy surowca leżące na zwałach tracą na wartości. Ich sprzedaż po cenach, które obowiązują w zawartych dużo wcześniej kontraktach, jest niemożliwa. W przypadku Kompanii Węglowej wycenę wartości zapasów wykonała profesjonalna firma doradcza. Ceny proponowane przez Kompanię Węglową mają uzasadnienie rynkowe. Są to ceny, które odbiorcy są w stanie zapłacić za węgiel w oferowanej jakości i sortymencie – mówimy o niskokalorycznych miałach. Z tego względu oferta została skierowana do dużych producentów energii, bynajmniej nie tylko do tych współpracujących z Lubelskim Węglem Bogdanka SA. Należy podkreślić, iż Kompania Węglowa SA konsekwentnie realizuje program naprawczy, którego tylko jednym z elementów jest aktywna polityka handlowa oraz sprzedaż części zapasów znajdujących się na zwałach.

    Dodatkowo – dzięki podejmowanym działaniom stabilizującym płynność finansową i przeprowadzaniu działań restrukturyzacyjnych w najistotniejszych obszarach funkcjonowania spółki, tj. zbyciu nierentownych kopalń, zwiększeniu efektywności czasu pracy, restrukturyzacji technicznej i organizacyjnej, poprawie parametrów jakościowych węgla – spółka ma szansę stać się silnym i konkurencyjnym podmiotem oraz wiarygodnym i stabilnym pracodawcą dla kilkudziesięciu tysięcy osób, co stanowi jeden z kluczowych elementów prowadzonego procesu restrukturyzacji. W przypadku braku takich działań konieczne byłoby ogłoszenie upadłości spółki, a taki scenariusz nie jest do zaakceptowania, bowiem jego efektem byłyby dramatyczne skutki społeczne i zachwianie bezpieczeństwa energetycznego Polski.

    Jak wspomniałem na początku, Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów obecnie analizuje problem cen sprzedaży węgla przez Kompanię Węglową. Dokładne rozpoznanie wszystkich aspektów tej sprawy pozwoli urzędowi na rzetelną ocenę sytuacji, co na pewno znajdzie odzwierciedlenie w wydanej opinii. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję panu ministrowi.

    Pytania dodatkowe zadawał będzie pan poseł Krzysztof Michałkiewicz.

    Bardzo proszę.

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Oczywiście słyszeliśmy odpowiedź na temat sytuacji w Kompanii Węglowej, ale nas to nie interesowało. Interesowało nas to, czy Skarb Państwa, rząd polski ma całościową strategię, jeśli chodzi o branżę węglową, i czy w ramach bezpieczeństwa energetycznego pamięta o tym, że węgiel energetyczny jest elementem naszego bezpieczeństwa.

    Bogdanka produkuje węgiel energetyczny i oczywiście Skarb Państwa, wprowadzając ją na giełdę, kierował się konkretnymi celami, obiecywał pracownikom Bogdanki, że wprowadzenie na giełdę nie zakłóci w przyszłości rozwoju Bogdanki, wręcz odwrotnie, będzie szansą na nowe inwestycje i rozwój.

    Chcemy się dowiedzieć, czy miejsca pracy na Lubelszczyźnie są tak samo ważne jak miejsca pracy w innych regionach Polski i czy

    (Dzwonek)

    Skarb Państwa, rząd ma strategię rozwoju i utrzymania branży węglowej jako elementu bezpieczeństwa energetycznego Polski.

    I jedno dodatkowe pytanie. Mówiło się o budowie nowych bloków energetycznych, także na Lubelszczyźnie. Czy Ministerstwo Skarbu Państwa posiada takie plany?

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jeśli chodzi o dodatkowe pytanie pana posła, to chcę powiedzieć, że te inwestycje prowadzą spółki Skarbu Państwa. Zwrócimy się do nich z zapytaniem i odpowiem w formie pisemnej.

    Co do programów inwestycyjnych, to po prostu nie podam ich z pamięci.

    Jeżeli chodzi o strategię węglową, strategię energetyczną, to do 2050 r. węgiel kamienny na pewno będzie jednym z głównych paliw energetycznych i tak jak dzisiaj w prawie 97% wytwarzana przez nas energia elektryczna pochodzi z naszych własnych paliw, co de facto daje nam bardzo duże bezpieczeństwo energetyczne, tak węgiel przez następne dziesięciolecia będzie głównym paliwem energetycznym.

    Lubelski Węgiel Bogdanka jest bardzo efektywną albo nawet najbardziej efektywną kopalnią węgla kamiennego w Polsce.

    Oczywiście zależy nam na każdym miejscu pracy i tymczasowe problemy nie powinny prowadzić do tego, by zniknął nam z oczu cel strategiczny, czyli nie tylko bezpieczeństwo energetyczne, ale również stworzenie jak największej ilości miejsc pracy w każdym regionie Polski. Dlatego z całą mocą chciałbym powiedzieć, i będę to powtarzał, że z węglem energetycznym mimo tych krótkoterminowych, jak uważam, trudności sytuacja powinna do końca roku ustabilizować się i przyszły rok już powinien dużo lepiej wyglądać w całym sektorze. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Dziękuję panu ministrowi.

    Kolejne pytania, w sprawie utworzenia nowego rządowego programu wsparcia budownictwa mieszkań, kierowane do ministra infrastruktury i rozwoju, zadawać będą panowie posłowie Tomasz Piotr Nowak i Krzysztof Gadowski.

    Bardzo proszę o zadanie pytania pana posła Tomasza Piotra Nowaka.

  • Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Mieszkania to jest wyzwanie dla polityków, dla klasy politycznej w zakresie programowym, ale przede wszystkim jest to wyzwanie życiowe dla każdego obywatela, szczególnie dla ludzi młodych, którzy chcą założyć rodziny. Rząd realizuje programy, które mają przybliżyć możliwość uzyskania mieszkań. MdM jest takim programem z dofinansowaniem, teraz w Sejmie procedujemy kwestię zwiększenia kwoty dofinansowania, limit wieku rodziców zwiększamy, uwzględniamy rynek wtórny, tak by był możliwy do wykorzystania w programie MdM, Bank Gospodarstwa Krajowego realizuje program zakupu za blisko 5 mld zł 20 tys. mieszkań w największych aglomeracjach z przeznaczeniem na wynajem. Mieszkania na wynajem to jest fundamentalny problem, przed którym stoimy, którego rozwiązanie będzie najważniejsze dla młodych ludzi, nie każdego bowiem stać na to, ażeby wziąć kredyt. I właśnie dla obywateli, którzy osiągają dochody w granicach między 1600 zł a 2800 zł program rządowy jest przeznaczony. Społeczne budownictwo na wynajem, mieszkania o umiarkowanych czynszach to jest wyzwanie programowe. A wynika to ze strategii wsparcia mobilności ludzi, zwiększenia dostępności mieszkań, zapobiegania wykluczeniu społecznemu. W latach 2015–2025 będziemy mieli około 30 tys. mieszkań. Pytania w związku z tym do pana ministra: Na ile lat Bank Gospodarstwa Krajowego, który będzie udzielał kredytów gminom, będzie przyznawał te preferencyjne kredyty, za pomocą których będzie można budować mieszkania na wynajem? Jak wysokie będą czynsze? Ile procent w czynszu będzie stanowiła wartość spłaty kredytu? Jak

    (Dzwonek)

    będzie przebiegała rotacja w mieszkaniach na wynajem i czy będzie taka rotacja? Czy wyższy dochód najemcy pozbawi go prawa do mieszkania na wynajem? Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

    (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Elżbieta Radziszewska)

  • Bardzo dziękuję, panie pośle.

    W imieniu ministra infrastruktury i rozwoju odpowiedzi udzieli podsekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju pan minister Paweł Orłowski.

  • Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Pośle! Bardzo trafnie pan poseł zdiagnozował potrzeby w zakresie polityki mieszkaniowej. Rzeczywiście jest tak, że dzisiaj wraz ze spadającym poziomem deficytu w ilości mieszkań – oceniamy go dzisiaj na jakieś 500 tys. mieszkań – kluczową kwestią staje się sprawa dostępności mieszkań z różnych tytułów dla różnych grup. Rzeczywiście mamy produkty, mamy instrumenty przygotowane przez rząd, rozwiązania uchwalone przez ustawodawcę w zakresie wsparcia w pozyskiwaniu własności, szczególnie ważne wobec rekomendacji KNF, która nie umożliwia zaciągnięcia kredytu na 100% wartości nieruchomości. Tutaj pojawia się program dotyczący mieszkalnictwa dla młodych, który wspiera w pozyskiwaniu własności i szczególnie teraz, w trakcie toczących się prac, nabiera coraz bardziej społecznego wymiaru. Jak pan poseł wskazywał, zwiększa się wysokość dofinansowania, w szczególności w wypadku rodzin, także podstawa wyliczenia tego wsparcia jako udziału we wkładzie własnym. Kolejnym instrumentem o charakterze biznesowym, komercyjnym, produktem bankowym jest Fundusz Mieszkań na Wynajem Banku Gospodarstwa Krajowego, który rzeczywiście działać ma w sposób biznesowy, nie jest to projekt finansowany z budżetu państwa, nie jest to projekt realizowany z Ministerstwem Infrastruktury i Rozwoju. I tutaj dochodzimy do produktu, jak się wydaje, dzisiaj absolutnie kluczowego, programu budownictwa społecznego na wynajem, bo jest grupa osób wymagająca szczególnie interwencji państwa, wsparcia publicznego, a mówimy tu o osobach, których nie stać na nabycie, a także na wynajęcie mieszkania na rynku, które mają dochody, co słusznie wskazano, w wysokości między 1600 a 2800 zł netto, a więc dochody, które nie uprawniają do skorzystania ze wspieranego również przez rząd programu mieszkalnictwa komunalnego, tym bardziej socjalnego. I tu pojawia się zasadnicza kwestia –potrzeba interwencji państwa. Stąd stworzono program społecznego budownictwa mieszkań na wynajem, które opiera się na bardzo dobrze realizowanym wsparciu ze środków byłego, zlikwidowanego w 2009 r. Krajowego Funduszu Mieszkaniowego, wsparciu, które możliwe było do pozyskania przez towarzystwa budownictwa społecznego, a de facto w większości to spółki gminne działające w formie towarzystw budownictwa społecznego. Na innych zasadach w sensie inżynierii finansowej opieramy się w tym programie. Nie mówimy tu już o krajowym funduszu, mówimy o środkach bankowych – 4,5 mld w ciągu 10 lat, i dopłacie z budżetu państwa w wysokości prawie 800 mln, która pozwoli uzyskać preferencyjny kredyt właśnie tym towarzystwom budownictwa społecznego, ale także innym spółkom gminnym, które zajmują się mieszkalnictwem, także spółdzielniom mieszkaniowym w porozumieniu z gminą, na bazie umowy z gminą. Absolutnie to jest bardzo ważny kierunek wsparcia filaru mieszkalnictwa na wynajem, ponieważ – jak zostało powiedziane, nie każdego na to stać, ale też nie każdy tego oczekuje i chce wiązać się własnością, kredytem hipotecznym, szczególnie na mobilnym rynku pracy. Dopiero po osiągnięciu jakiejś stabilizacji zawodowej decyduje się na własność. Projekt budownictwa społecznego na wynajem jest celowany, kierowany szczególnie do grupy osób młodych, które rozpoczynają swoją karierę zawodową.

    Przechodząc do konkretnej odpowiedzi na pytania pana posła, trzeba powiedzieć, że w związku z tym, że dopłata do produktu bankowego jest pokrywana z budżetu państwa, oczywiście chodzi o preferencyjne warunki, kredyt może być udzielany na okres do 30 lat. Tak więc taki kredyt nie jest dostępny, jeśli chodzi o rynek komercyjny. Oczywiście indywidualny okres, na który jest zawierana umowa, jest już kwestią ustaleń pomiędzy bankiem a beneficjentem kredytu, umożliwiamy jednak zawarcie kredytu na okres do lat 30.

    Jeśli chodzi o wartość inwestycji, to dotyczy to do 75% wartości inwestycji. Należy pamiętać, że to jest program realizowany wspólnie z gminą, więc gmina także może o tyle obniżyć koszty inwestycji, np. wnosząc aport w postaci nieruchomości. Tak więc mowa tu o kredycie na okres do 30 lat i do 75% wartości.

    Jeśli chodzi o różnice w czynszach, to tak, jest to absolutnie kluczowy element. Jeśli mówimy o osobach, które nie kwalifikują się do tego, by otrzymać lokal komunalny, ale nie są w stanie poradzić sobie na rynku, to musimy zaproponować czynsze, które będą możliwe do zapłacenia przez tę grupę beneficjentów, a więc przyjmujemy, że średnia wynagrodzenia wynosi między 1600 zł a 2800 zł. Oczywiście w ustawie jest obliczona górna granica możliwego czynszu. Ona się będzie różniła, będzie różna w różnych regionach, miastach, w zależności od lokalizacji i wysokości wynagrodzeń w tych miejscach maksymalnie do 5% wartości odtworzeniowej, a więc wskaźnika za 1 m 2 ogłaszanego przez wojewodę, a więc wynikającego ze statystyki publicznej. Co to oznacza, już jeśli chodzi o realne liczby? Średnio, bo oczywiście znowu w różnych lokalizacjach będzie się to różniło. Czynsze będą mniej więcej o 40% niższe niż na rynku.

    (Dzwonek)

    W niektórych miejscowościach ta różnica jest mniejsza, a w niektórych jeszcze większa – powyżej 40%.

    Wskażę tylko, że dzisiaj w projekcie to jest mowa maksymalnie o 5% wartości odtworzeniowej. Dzisiaj, jeśli chodzi o były KFM, górna granica to jest 4% wartości, a średnio nie ma większych czynszów niż 3,5% wartości odtworzeniowej. Zakładam więc, że te czynsze będą jeszcze niższe niż 5% wartości odtworzeniowej za 1 m 2 . Bardzo dziękuję.

  • Dziękuję bardzo.

    Pytanie uzupełniające zada pan poseł Krzysztof Gadowski.

  • Dziękuję.

    Pani Marszałek! Panie Ministrze! To jest ważny program, pan to wyraźnie podkreślił, podał pan wiele szczegółów, ale Polaków interesuje, kiedy program ruszy, jaki jest harmonogram jego realizacji. Wszyscy wiemy, że chodzi o lata 2015–2025.

    Drugie pytanie: Czy te mieszkania będą rotacyjne? Czy kiedy wzrośnie dochód rodziny, to ona będzie musiała opuścić to mieszkanie i skorzystać z innego czy dalej w nim pozostanie? Dziękuję.

  • Dziękuję bardzo.

    Panie ministrze, proszę o udzielenie odpowiedzi.

  • Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Pośle! Jesteśmy na bardzo zaawansowanym etapie prac. Dosyć długo trwała analiza potrzeb mieszkaniowych w ogóle, także zgłaszanych przez samorządy i towarzystwa budownictwa społecznego i udało nam się skonstruować bardzo dobry instrument finansowania, ponieważ analizę w związku z projektem rozpoczynaliśmy w czasie procedury nadmiernego deficytu. Największa część spłaty na rzecz Banku Gospodarstwa Krajowego nastąpi w latach 2018–2019, a więc wtedy kiedy będziemy mieli mniejsze wydatki z programów „Rodzina na swoim” czy MdM.

    Dzisiaj jest mi bardzo przyjemnie powiedzieć, że Rada Ministrów przyjęła projekt ustawy bez żadnych rozbieżności i liczę, że w najbliższym możliwym terminie będzie on skierowany do Sejmu i oczywiście intensywnie będziemy z Wysoką Izbą, a następnie Senatem pracować, aby jak najszybciej przyjąć ten projekt. Bo on rzeczywiście jest potrzebny, jak mówiłem, z punktu widzenia budowy tego filaru budownictwa na wynajem, ale przede wszystkim w kontekście potrzeb obywateli. Tak więc projekt jest przyjęty przez Radę Ministrów, nie ma żadnych rozbieżności, jest przygotowany budżet i w najbliższym czasie znajdzie się w Sejmie.

    Jeśli chodzi o kwestię rotacji, to rzeczywiście jest to kluczowe zagadnienie. Dlatego że jeśli mówimy o budownictwie na wynajem, to trzeba przypomnieć, że ten sektor w Polsce jest kilkakrotnie mniejszy niż w krajach o wiele od nas bogatszych. Można powiedzieć, że dzisiaj jest to na poziomie średnio ok. 12% całego sektora mieszkaniowego, podczas gdy w wielu krajach poziom ten wynosi 40–50%. To pokazuje, że ta struktura nie jest u nas właściwa. W związku z tym ten produkt, czyli budownictwo społeczne na wynajem, jest z założenia budownictwem na wynajem, w ramach którego nie ma dochodzić do uwłaszczenia, do przechodzenia na własność, tylko to ma być mieszkanie rotacyjne i w wypadku polepszenia sytuacji zawodowej wiąże się to z przechodzeniem do innych segmentów rynku. W związku z tym jest założenie dotyczące monitoringu w cyklach dwuletnich i w wypadku przekroczenia tego progu, uzyskania wyższego dochodu niż ten uprawniający do wynajęcia takiego mieszkania, następuje proporcjonalne podwyższenie czynszu. Po takich dwukrotnych sprawdzeniach, jeśli ta sytuacja majątkowa jest stabilna i wciąż ten dochód

    (Dzwonek)

    jest wyższy niż uprawniający do pozyskania mieszkania, w tym trzecim cyklu, czyli po sześciu latach, można umowę wypowiedzieć, ale też tylko w takim wypadku, jeśli to przekroczenie dochodowe jest powyżej 50%, a więc mówimy o osobach, które mają ustabilizowaną sytuację na rynku pracy, osiągają dochody i w tym wypadku nie jest już racjonalna, uzasadniona interwencja państwa, a dzięki temu inne osoby potrzebujące, z odpowiednim wynagrodzeniem, będą mogły wchodzić w najem takiego lokalu. Bardzo dziękuję.

    (Oklaski)

  • Dziękuję bardzo. Bardzo dziękuję za udzielenie wyczerpujących odpowiedzi.

    Dziękuję panom posłom za zadane pytania.

    Pozwólcie państwo na szczyptę prywaty. Chciałabym przywitać siedzące na galerii wnuczki naszego kolegi pana posła Józefa Lassoty – Klarę i Maję Foryciarz. Witam was serdecznie.

    (Oklaski)

    Przystępujemy do następnego pytania. Zadawać je będzie pani poseł Ewa Kołodziej z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska. Jest to pytanie w sprawie negatywnych skutków podwyżki cen gazu ziemnego CNG służącego do zasilania pojazdów autobusowych w transporcie publicznym. Odpowiedzi udzieli, w imieniu ministra gospodarki, sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki pan minister Jerzy Witold Pietrewicz.

    Bardzo proszę, pani poseł Ewa Kołodziej. Oddaję pani poseł głos.

  • Dziękuję.

    Pani Marszałek! Panie Ministrze! W większości polskich miast w ostatnich latach zaobserwowaliśmy zmianę taboru obsługującego transport publiczny. Zezłomowane zostały wreszcie stare, wysłużone pojazdy, zastąpiły je nowoczesne i nierzadko ekologiczne pojazdy zasilane gazem ziemnym CNG. Niestety czyste środowisko i niskie koszty eksploatacji, czyli to, co na początku kusiło włodarzy miast przy dokonywaniu wyboru spośród pojazdów zasilanych tradycyjnym olejem napędowym i tych nowoczesnych, zasilanym gazem ziemnych, dzisiaj sprowadzone zostało niestety na drugi plan. Powodem takiego stanu rzeczy jest niestety ogromna różnica w kosztach całkowitych, gdy dokładnie porównamy je w wypadku autobusów zasilanych olejem napędowym i tych ekologicznych.

    Obecnie różnice w kosztach eksploatacji pojazdów tradycyjnych i tych nowoczesnych praktycznie nie występują, a to z prostej przyczyny – drastyczny wzrost ceny gazu ziemnego niemalże zrównał koszty eksploatacji tych dwóch różnych typów pojazdów. Niestety ten stan przyczynił się również do tego, że prawdopodobnie gospodarze polskich miast nie będą decydowali się tak często na zakup przyjaznych środowisku, choć zdecydowanie droższych autobusów, gdyż nie będą mogli oni liczyć w przyszłości na to, że w perspektywie kilkuletniego użytkowania koszt zrówna się z kosztem tańszych tradycyjnych autobusów zasilanych olejem napędowym. Taka sytuacja przełoży się niewątpliwie nie tylko na pogorszenie jakości powietrza w polskich miastach z uwagi na wzrost emisji spalin, ale także na spadek liczby zamówień pojazdów zasilanych gazem ziemnym CNG, produkowanych przez czołowych polskich producentów, którzy obecnie swoje pojazdy sprzedają głównie na rynki zagraniczne.

    Powyższa sytuacja bardzo mocno niepokoi przede wszystkim samorządy, które w ostatnim czasie inwestowały w ekologiczny tabor autobusowy.

    (Dzwonek)

    To również wyraźny sygnał dla krajowych producentów autobusów zasilanych gazem ziemnym, że ten nowatorski kierunek rozwoju czeka okres stagnacji, albowiem liczba nowych zamówień z polskich miast z pewnością znacząco się ograniczy. W tym miejscu należy podkreślić, że w innych krajach Unii Europejskiej dąży się do wzrostu liczby autobusów zasilanych gazem ziemnym, z kolei w Polsce tendencja ta jest raczej odwrotna.

    W związku z powyższym mam pytanie do pana ministra: Czy przewiduje pan zmiany w przepisach dotyczących wysokości cen gazu ziemnego służącego do zasilania pojazdów transportu zbiorowego? Dziękuję pięknie.

  • Dziękuję bardzo.

    Bardzo proszę, panie ministrze, o udzielenie odpowiedzi.

    W imieniu ministra gospodarki odpowiedzi udzieli sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki pan minister Jerzy Witold Pietrewicz.

    Bardzo proszę.

  • Szanowna Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Chciałbym na wstępie zaznaczyć, że w 2008 r. zostały zniesione taryfy na obrót sprężonym gazem ziemnym, czyli CNG. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki zdecydował wówczas o uwolnieniu cen gazu w tym sektorze. Obowiązek zatwierdzania cen na obrót CNG stanowił jedną z barier wejścia na rynek. Obecnie zarówno CNG, jak i rynki konkurencyjne wobec CNG, czyli obrót detaliczny paliwami tradycyjnymi oraz LPG, nie mają już ograniczeń taryfowych, wobec czego taryfikacja obrotu nie powinna mieć również miejsca w przypadku gazu CNG. Konkludując, w chwili obecnej cena gazu CNG jest ustalana na zasadach rynkowych, a minister gospodarki nie ma możliwości ingerowania w wysokość cen kształtowanych przez mechanizmy rynkowe.

    Odnosząc się jednakże do podniesionego przez panią poseł problemu, należy zwrócić uwagę na fakt oczekiwania związanego dzisiaj ze zmianą formuły kształtowania ceny CNG. Otóż do stycznia tego roku ta cena była kształtowana jako parytet ceny CNG do hurtowej ceny oleju napędowego, w związku z tym była ceną relatywną. Natomiast obecnie główny dystrybutor tego rynku, czyli firma PGNiG, dokonała zmiany formuły kształtowania cen, opierając ją na kosztach własnych produkcji CNG. W związku z tym oprócz ceny CNG i kosztów gazu ziemnego, które stanowią 40–50% kosztów, dochodzi do tego jeszcze cena energii elektrycznej, koszty dystrybucji gazu, energii, koszty z tytułu podatków, opłat amortyzacyjnych, utrzymania stacji, jak też koszty osobowe. A więc mamy do czynienia z całym szeregiem czynników kosztotwórczych i cenotwórczych, a jedynym czynnikiem kosztotwórczym, na który rząd ma wpływ, jest stawka akcyzy. Istotnie w okresie między marcem 2009 r. a październikiem 2013 r. obowiązywała tutaj zerowa stawka akcyzy. Rząd zdecydował się jednak na to, żeby stopniowo wyrównywać obciążenia akcyzowe na tym rynku i dlatego też obecnie stawka akcyzy na CNG wynosi 43 zł za m 3 , czyli stanowi około 13% obecnej ceny CNG w odniesieniu do ceny 3,29 zł za m 3 . Dla porównania akcyza na gaz skroplony LNG wynosi 0,51 zł za 1 m 3

    Pragnę jednocześnie zauważyć, że dyrektywa 2014/94 UE w sprawie paliw alternatywnych nakłada na państwa obowiązek rozbudowy infrastruktury paliw alternatywnych, w tym CNG. Państwa są obowiązane do uruchomienia publicznie dostępnych stacji tankowania paliw alternatywnych w celu rozwoju konkurencji na tym rynku. Ten proces ma miejsce, on postępuje, chociaż rozwój paliw alternatywnych opiera się dzisiaj głównie czy koncentruje na rynku LPG, który traktujemy jako rynek już dojrzały – sprzedaż tego gazu wynosi ponad 2 mln t. Obecnie minister gospodarki pracuje nad stworzeniem krajowych ram polityki służących wsparciu sektora paliw alternatywnych, w tym CNG, w których będzie także wskazany określony pakiet zachęt sprzyjających rozwojowi tego rynku.

    Pani Marszałek! Pani Poseł! Bardzo proszę o przyjęcie mojej odpowiedzi do akceptującej wiadomości.

  • Bardzo dziękuję.

    Bardzo proszę panią poseł o zadanie uzupełniającego pytania.

    Pani poseł Ewa Kołodziej, Platforma Obywatelska.

    Proszę bardzo.

  • Dziękuję.

    Pani Marszałek! Panie Ministrze! Ostatnia podwyżka cen gazu ziemnego CNG o 23% dokonana przez Zarząd PGNiG w dniu 7 stycznia 2015 r. spowodowała tak drastyczne podniesienie kosztów eksploatacji autobusów zasilanych gazem ziemnym, że stały się one zdecydowanie droższe od pojazdów zasilanych tradycyjnym paliwem. W związku z tym czy ministerstwo zetknęło się z problemem zgłaszanym przez samorządy, dotyczącym drastycznych podwyżek cen gazu ziemnego? Czy ministerstwo planuje wesprzeć jakoś te samorządy, które zainwestowały w ekologiczny tabor w transporcie zbiorowym? Chciałabym prosić o odpowiedź jeszcze na te pytania. Dziękuję.

  • Bardzo proszę, panie ministrze, o udzielenie dodatkowej odpowiedzi.

  • Pani poseł, oczywiście Ministerstwo Gospodarki zetknęło się z tym problemem. Otrzymaliśmy chociażby szereg interpelacji, na które Ministerstwo Gospodarki odpowiadało, wyjaśniając zaistniałą sytuację. Nikt nie lubi podwyżek cen, to zrozumiałe, ale jednocześnie nie możemy też odmówić racjonalności działaniom podejmowanym przez PGNiG, który kształtuje swoją politykę w relacji do kosztów wytwarzania danych gatunków paliw. Tak działają mechanizmy rynkowe. Jednocześnie pani poseł sama zauważyła, że mamy do czynienia obecnie z wyrównywaniem kosztów eksploatacyjnych w stosunku do paliw alternatywnych w porównaniu z paliwami tradycyjnymi. Jest to sytuacja, powiedziałbym, też normalna, ponieważ mechanizmy rynkowe właśnie prowadzą w długim okresie do wyrównywania rentowności i warunków funkcjonowania. Oczywiście jeśli chcemy, a chcemy, rozwijać ten sektor bardziej i szybciej w imię celów ekologicznych, to musimy tworzyć system zachęt, który niekoniecznie musi opierać się wyłącznie na podatku akcyzowym, ponieważ są również inne elementy kosztowe związane z tym rynkiem. Te elementy będą brane pod uwagę przy opracowywaniu kształtu krajowych ram polityki, ale jest to, powiedziałbym, projekt, który w jakiejś mierze jest na deskach kreślarskich Ministerstwa Gospodarki.

  • Bardzo dziękuję panu ministrowi.

    Dziękuję pani poseł za zadanie pytania.

    Na galerii mamy młodych ludzi. Bardzo serdecznie was witam. Są młodzi ludzie z panią poseł Joanną Muchą. Witam was. Są też młodzi ludzie z III LO im. św. Jana Kantego w Poznaniu z panią poseł Bożeną Szydłowską.

    Witam was bardzo serdecznie i zachęcam do aktywności, bo może ktoś z was zostanie w przyszłości posłem. Będzie nam bardzo miło, jeżeli będziecie pracować na rzecz Polski. Witamy was serdecznie.

    (Oklaski)

    Słyszę podpowiedź, że druga grupa młodzieży jest z Lublina. Bardzo serdecznie jeszcze raz witam.

    (Oklaski)

    Przystępujemy do zadania ostatniego pytania w tym punkcie obrad, które przygotowali posłowie Andrzej Dąbrowski, Andrzej Dera, Mieczysław Golba, Jarosław Gowin, Patryk Jaki, Beata Kempa, Arkadiusz Mularczyk, Krzysztof Popiołek, Józef Rojek, Andrzej Romanek, Edward Siarka, Tadeusz Woźniak, Jan Ziobro, Kazimierz Ziobro i Jacek Żalek ze Zjednoczonej Prawicy. Pytanie dotyczy planów podziału gminy Kamienica i utworzenia gminy Szczawa i jest skierowane do ministra administracji i cyfryzacji. Odpowiedzi udzieli pan minister Marek Wójcik, podsekretarz stanu w Ministerstwie Administracji i Cyfryzacji.

    Bardzo proszę pana posła Edwarda Siarkę o zadanie pytania.

  • Dziękuję bardzo, pani marszałek.

    W imieniu kolegów chciałbym zadać pytanie, które jest pokłosiem czy efektem projektu rozporządzenia Rady Ministrów w sprawie ustanowienia granic niektórych miast, gmin, ich nowych siedzib i utworzenia nowych jednostek samorządowych. Jednym z głównych założeń tego rozporządzenia ma być podział gminy Kamienica w powiecie limanowskim i utworzenie nowej gminy pod nazwą Szczawa. Otóż z wielkim zdziwieniem samorządowcy przyjęli informację, że rząd korzysta z zapisów ustawy o samorządzie, która daje taką możliwość, aby tworzyć nową jednostkę właściwie wbrew opinii i samorządu, i mieszkańców. Ze zdziwieniem samorządowcy przyjmują również to, że w uzasadnieniu do tego wniosku pojawia się informacja, jakoby 93% mieszkańców było za utworzeniem tej gminy, co jest kompletną nieprawdą. Przypomnę, że ta inicjatywa była również przedmiotem referendum, gdzie mieszkańcy zdecydowanie opowiedzieli się przeciwko temu rozwiązaniu, a wzięło w nim udział zaledwie 13% mieszkańców.

    Ta decyzja jest o tyle kuriozalna, że jest sprzeczna w ogóle z tradycją historyczną tych miejscowości, bo zawsze tworzyły one jedną wspólnotę, od XIV w. jako własność sióstr klarysek. Nie ma również żadnych podstaw ekonomicznych, żeby taki podmiot samorządowy mógł samodzielnie funkcjonować. Gmina Kamienica liczy dzisiaj niewiele ponad 7 tys. mieszkańców, a nowy podmiot miałby liczyć niespełna 2 tys. mieszkańców. W ogóle kłóci się to z zasadą polityki, którą państwo oficjalnie głosicie i prowadzicie jako Platforma Obywatelska.

    Pytanie jest takie: Dlaczego Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji w ogóle zajmuje się tym projektem w ten sposób i forsuje ten projekt?

    (Dzwonek)

    Jaką rolę – i to jest pytanie samorządowców – w całej tej operacji odgrywa sam minister Marek Wójcik, który pochodzi z tego regionu, i jakie lobby reprezentuje? Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję za zadanie pytania.

    Odpowiedzi w imieniu ministra administracji i cyfryzacji udzieli pan Marek Wójcik, podsekretarz stanu w tymże ministerstwie.

    Panie ministrze, bardzo proszę.

  • Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Szanowni Państwo! Z ogromną przyjemnością odpowiem na pytania, które przedstawił pan poseł, jak również odniosę się do kwestii, które przekazaliście państwo na piśmie.

    Rozpocznę od tego, że po raz pierwszy w historii rząd Platformy Obywatelskiej i PSL podjął wnioski obywatelskie. Ponieważ przepis mówi, że jeżeli w sprawie zmiany w podziale terytorialnym nie występuje organ stanowiący jednostki samorządu terytorialnego, jeżeli taki wniosek składają obywatele, to nie jest on rozpatrywany, chyba że podejmie ten wniosek minister właściwy ds. administracji. Po raz pierwszy w historii podjęliśmy dwa takie wnioski obywateli, składane przez kilka, a nawet mogę powiedzieć kilkanaście lat, bo w jednym przypadku od roku 2002. Przejęliśmy te wnioski, informując jednoznacznie zainteresowanych, że bynajmniej nie oznacza to wprost utworzenia nowych jednostek samorządu terytorialnego, ale uruchamia proces konsultacji w tej sprawie. Dlaczego obywatele mieliby nie mieć prawa wypowiadania się w sprawach dla siebie istotnych i dlaczego nie mielibyśmy tego ich wniosku przynajmniej nie przeprowadzić przez proces konsultacji? W związku z tym czynimy to nie wbrew opinii mieszkańców, tylko zgodnie z opinią mieszkańców.

    Druga sprawa jest taka, że kluczowe dla nas, oprócz głosów mieszkańców, jest to, że w tej sprawie odbyło się referendum. Nawiasem mówiąc, w tej gminie trzykrotnie podchodzono do referendum. Rada gminy odrzucała inicjatywy referendalne. Dopiero po ostatecznym rozstrzygnięciu Naczelnego Sądu Administracyjnego, który przyznał rację grupie obywateli, że należy to referendum przeprowadzić, władze gminy zdecydowały się na jego przeprowadzenie. Miało to miejsce w 2013 r. Chcę więc powiedzieć, że wbrew temu, o czym powiedział pan poseł, nikt nie forsuje żadnych rozstrzygnięć, tylko uwzględniamy głosy obywateli.

    Teraz o zawartości uzasadnienia, bo tutaj wielokrotnie się o tym pisze i pan poseł też o tym mówił. Czy podajemy prawdziwe liczby, czy nie, czy ukrywamy niektóre fakty? Chcę poinformować pana posła i Wysoką Izbę, że jest zgoła odwrotnie. Podajemy w tym uzasadnieniu informacje dotyczące konsultacji z instytucjami, które nie mają takiego obowiązku. W ogóle nie musielibyśmy pisać, że się wypowiadały, ale piszemy np. o opinii rady powiatu, która nie jest konieczna do rozstrzygnięcia przez Radę Ministrów, piszemy także o wypowiedzi dyrektora parku narodowego, pokazując nie tylko plusy, nie tylko głosy na tak, lecz także opinie, w których pojawia się sprzeciw. Staramy się bowiem przedstawić obiektywnie stan faktyczny. A ten obiektywny stan faktyczny jest następujący. Wyjaśniam też, że nie jestem z tej miejscowości, żeby nie było takiego wrażenia, że jestem. Można by odnieść takie wrażenie po wypowiedzi pana posła, więc stanowczo prostuję wypowiedź pana posła: nie jestem ani mieszkańcem gminy Kamienica, ani mieszkańcem gminy Szczawa, jestem mieszkańcem Małopolski, ale nawet nie z tego powiatu. W związku z tym nie mam żadnego interesu formalnego, jak też osobistego, gdyby ktoś chciał taki wniosek wyciągnąć. Natomiast kluczowy jest głos obywateli. Wyjaśniam, że pisząc o tych 93% mieszkańców, mówimy o tych mieszkańcach, którzy wzięli udział w referendum. A więc nie mówimy o tym, że frekwencja w tej miejscowości wynosiła 93%, tylko mówimy o tym, że spośród tych mieszkańców, którzy wzięli udział w referendum, 93% opowiedziało się za podziałem. I to znajdujemy w uzasadnieniu. Jest to zgodne z prawdą.

    Kluczowa oprócz głosów obywateli jest też dla nas kwestia rozwojowa. W tym obszarze, na tym terytorium, w powiecie limanowskim mamy ogromny problem z tworzeniem miejsc pracy, z pomysłem na rozwój. Bardzo cieszy nas to, że władze samorządowe, zarówno powiatowe, jak i gminne, podejmują różne przedsięwzięcia, które mogą spowodować, że ludzie nie będą stamtąd wyjeżdżać. Ale z drugiej strony mamy do czynienia z następującym faktem. Od 1990 r. władze gminy Kamienica nie podjęły skutecznych działań związanych z wykorzystaniem ewidentnego potencjału rozwojowego Szczawy, tj. możliwością uruchomienia tam uzdrowiska, które, nawiasem mówiąc, kiedyś tam było. Nawiasem mówiąc, infrastruktura uzdrowiskowa jest utrzymywana przez gminę na tej zasadzie, że jest chroniona, żeby nikt do tych budynków nie wszedł. Ponoszone są koszty.

    Natomiast mimo usilnych próśb mieszkańców nie są skuteczne działania związane z uruchomieniem uzdrowiska. Nie jest prawdą, tak jak państwo podnosicie, że nie ma możliwości utworzenia tego uzdrowiska. Jest taka możliwość. Dysponuję konkretnymi dokumentami, deklaracjami, oświadczeniami właścicieli gruntów, którzy zgadzają się na utworzenie strefy uzdrowiskowej, uruchomienie

    (Dzwonek)

    tego typu działalności na tym terenie.

    Już, pani marszałek, skracam swoją wypowiedź.

    Natomiast ten wątek rozwojowy jest na tyle istotny, że spotkałem się z władzami gminy Kamienica, spotkałem się z radnymi. To było prawie pół roku temu. Pojechałem tam po to, żeby przekonywać ich do tego, żeby jeszcze raz spróbować razem coś zrobić. Niestety z przykrością stwierdzam, że poniosłem porażkę, ponieważ mimo deklaracji ze strony władz gminy nie zostały podjęte żadne skuteczne kroki, które pozwoliłyby mi na to, żeby mieć nadzieję, że zostanie tam uruchomione uzdrowisko. Mówię to z żalem i przyznaję się do porażki. Niestety władze gminy nie zechciały skorzystać z możliwości wykonania konkretnego ruchu przekonującego mieszkańców do tego, żeby mieli nadzieję na to, że ta ich właściwie jedyna możliwość czy jedna z dwóch, bo jest jeszcze kwestia turystycznych walorów, zostanie wykorzystana.

    Nie podzielam zdania, że następuje tam pogwałcenie opinii mieszkańców, że dzieli się, nie wiem, jakiś obszar kulturowo spójny. Chcę przypomnieć, że w okresie powojennym gromada Szczawa istniała. Była już wyodrębniona jednostka. Chcę powiedzieć, że w obrębie tej potencjalnej gminy, bo jest to wciąż potencjalna gmina, rozstrzygnie w tej sprawie Rada Ministrów do 31 lipca. Nawiasem mówiąc, chcę państwu powiedzieć, że w dniu dzisiejszym Komisja Wspólna Rządu i Samorządu Terytorialnego pozytywnie zaopiniowała wniosek w tej sprawie, a są w tej komisji przedstawiciele różnych środowisk samorządowych…

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Panie ministrze...

    …którzy uznali, że warto ten projekt poprzeć. Natomiast zdecyduje Rada Ministrów. W moim przekonaniu po podzieleniu tej gminy stworzy się tej społeczności szanse na rozwój, odda się jej autonomię i nie będzie się to wiązało z żadnym pogwałceniem więzi kulturowych, społecznych i in.

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Dziękuję bardzo.

    Bardzo przepraszam, pani marszałek. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję, panie ministrze.

    Będzie pan miał jeszcze szansę dopowiedzieć coś po tym, jak pan poseł Edward Siarka zada pytanie uzupełniające.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Pani Marszałek! Panie Ministrze! Niestety z większością aspektów pana wypowiedzi generalnie się nie zgadzam. Zacznę od tego, że z wypowiedzi i argumentacji, którą pan przytoczył, wynika, że jesteście państwo tak obywatelscy, że w ogóle nie musicie się liczyć z opinią mieszkańców. I tak czy tak możecie stworzyć podmiot, czy mieszkańcy tego chcą, czy nie chcą. Tak zrozumiałem to, co zostało powiedziane.

    Co do kwestii uzdrowiska, to nie jest tak, że mieszkańcy czy władze nie chcą uzdrowiska. Bardzo chętnie bym tam uzdrowisko widział, tylko w warunkach, które dzisiaj mamy, w przypadku przepisów, które mamy, utworzenie uzdrowiska w Szczawie oznacza kompletny paraliż. My mówimy o utworzeniu, musielibyśmy mówić o uzdrowisku położonym zupełnie na działkach prywatnych, z zablokowaniem całej gospodarki drzewnej, która tam głównie funkcjonuje, z zablokowaniem terenów rolniczych i wielkimi kłopotami mieszkańców. Mówimy o strefach uzdrowiskowych

    (Dzwonek)

    w małej miejscowości, która liczy zaledwie 2 tys. ludzi. Ten podmiot po prostu nie ma z czego funkcjonować, nie ma z czego żyć. Mówienie o tym, że mieszkańcy są przeciw uzdrowisku, jest nieporozumieniem. Nie ma takiej sytuacji. To przepisy, które stanowią o uzdrowiskach, są dzisiaj przeszkodą, żeby to uzdrowisko mogło powstać. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję.

    Panie ministrze, bardzo proszę, czas dla pana.

  • Panie Pośle! Cieszę się, że pan podejmuje te kwestie, bo pan doskonale zna te tereny. Pan był wójtem w podobnej gminie i pan wie, co oznacza dla tego typu gmin przyglądanie się, jak maleje potencjał, dlatego że ludzie nie mogą znaleźć pracy, muszą wyjeżdżać za pracą, zamiast znajdywać ją u siebie, jak więzi rodzinne się w ten sposób osłabiają itd. Chcę jednak mówić o faktach, a fakty są następujące. Proszę nie mówić o tym, że nie słuchamy obywateli. 42% obywateli uprawnionych do głosu w tej gminie, w tej miejscowości, wzięło udział w referendum, 94% powiedziało: Chcemy podziału. To słuchamy głosu obywateli, czy nie? Ja twierdzę, że słuchamy.

    Natomiast co do strefy uzdrowiskowej, to nie ma to nic wspólnego w tym przypadku z gospodarką leśną, dlatego że obszar pod strefę uzdrowiskową, pod strefę A i B, jest w centrum miejscowości, są gotowe budynki, które czekają na to od wielu, wielu lat. Mam zgodę właścicieli tych nieruchomości, prywatnych działek, na to, żeby tę strefę uruchomić. To jest konkret. Natomiast z drugiej strony konkretem jest to, że szanuję wysiłki gminy Kamienica, tylko że one nie były skuteczne. Tym ludziom, których reprezentujemy, musimy wprost odpowiedzieć: Będziemy się temu dalej przyglądali, być może za 50 lat ktoś to uzdrowisko utworzy, ale możemy też powiedzieć im: Nie, stwarzamy wam szansę na to, żebyście mogli jak najszybciej zrealizować swoje marzenia, znaleźć szansę na pracę dla swoich dzieci na miejscu, a nie w Londynie, Holandii czy chociażby Warszawie. To jest tego typu dylemat.

    Podsumowując, kończąc, słuchamy głosu obywateli, co udowadniam, i chcemy stworzyć im szansę rozwojową, na którą niestety w dzisiejszych warunkach nie mogą liczyć. Przepraszam, że mówię w ten sposób, ale dla mnie kluczowe jest właśnie to patrzenie daleko naprzód i myślenie o tej sytuacji wtedy, kiedy tego typu obszary będą się wyludniały. To już jest przesądzone. W związku z tym ratujmy takie obszary, bo o wiele drożej będzie je potem z powrotem zaludniać. Próbujmy stwarzać tę szansę, po to żebyśmy nie stanęli potem przed koniecznością wydawania o wiele, wiele więcej pieniędzy, żeby te obszary nie były wymarłe i żeby większość tych obszarów nie leżała odłogiem. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję bardzo, panie ministrze.

    Pytanie to kończy rozpatrywanie tego punktu porządku dziennego.