• Przystępujemy do rozpatrzenia punktu 16. porządku dziennego: Informacja ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki za granicznej w 2015 r.

    Proszę o zabranie głosu ministra spraw zagranicznych pana Grzegorza Schetynę w celu przedstawienia informacji.

    Proszę bardzo.

  • Panie Prezydencie! Panie Marszałku! Pani Premier! Wysoka Izbo! Państwo Ambasadorowie! Panie i Panowie Posłowie! Od chwili, gdy w listopadzie zeszłego roku przedstawiałem z tego miejsca informację rządu Rzeczypospolitej o polskiej polityce zagranicznej, minęło zaledwie kilka miesięcy. W stosunkach międzynarodowych to niewiele, jednak nie w przypadku przełomu lat 2014 i 2015. Pod wieloma względami ten krótki czas stał się dla Europy punktem zwrotnym.

    Najbliższe otoczenie Europy przekształciło się ostatnio w wielki pas niestabilności, obejmujący na południu Libię, Irak i Syrię, a na wschodzie Ukrainę. Różne są przyczyny konfliktów targających tymi krajami. Skutek jest jednak pod wieloma względami jeden: destrukcja ładu politycznego, który zapewniał pokój i stabilność Europy Wschodniej, Bliskiego Wschodu i Afryki Północnej na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat, tysiące zabitych, dziesiątki tysięcy rannych, miliony uchodźców.

    Jeden jest również wspólny mianownik dla sprawców tych nieszczęść, niezależnie, czy chodzi o terrorystów spod czarnej flagi Daesz, czy o wspieranych przez Rosję separatystów z Donbasu – nienawiść do Zachodu i uosabianych przez niego wartości w relacjach między narodami.

    Polską politykę zagraniczną w okresie tych przesileń cechuje trzeźwa, wolna od emocji ocena otaczającej nas rzeczywistości, zdolność szybkiej reakcji na zmiany w otoczeniu międzynarodowym oraz konsekwentne dążenie do zapewnienia Rzeczypospolitej dwóch podstawowych dóbr, na które zasługują wszyscy jej obywatele: bezpieczeństwa i możliwości rozwoju.

    Polska polityka zagraniczna jest dzisiaj nie tylko polityką narodową, jest również mocnym i wiarygodnym głosem kształtującym wspólną politykę zagraniczną i bezpieczeństwa Unii Europejskiej.

    Czasami idea silnej Unii bywa przeciwstawiana państwom narodowym. To jest fałszywa alternatywa. Europa była i jest silna swoimi narodami. Tak było wówczas, gdy rozpoczynała się światowa ekspansja cywilizacji europejskiej, i tak jest obecnie. Europa będzie potężna, otoczona szacunkiem wspólnoty międzynarodowej tylko wtedy, gdy tworzące ją narody będą w swojej polityce śmiałe i dalekowzroczne, rozumiejące historię, a nie poddające się jej fatalizmowi.

    Musimy mieć dzisiaj odwagę, by wyobrazić sobie błękitny sztandar unijny powiewający na brzegach Dniepru, na Bałkanach Zachodnich i nad Bosforem. Tam, gdzie wymagają tego interesy i dobro Europejczyków, musimy wykazywać się odwagą – zarówno zdecydowanych działań, jak i rozważnego manewrowania. Europa nie może bać się świata, musi go współtworzyć jako jedna z globalnych potęg. Nade wszystko musi być polityczną i cywilizacyjną jednością. To główna rękojmia jej siły.

    Wysoka Izbo! Kwestią kluczową dla przyszłości Polski i Europy jest dzisiaj zapewnienie bezpieczeństwa. Dążymy do tego, korzystając ze wszystkich dostępnych nam instrumentów. Najważniejszym pośród nich jest oczywiście NATO.

    Wyzwania takie jak wojna na wschodzie Ukrainy czy bestialstwo tzw. Państwa Islamskiego postawiły wspólnotę transatlantycką wobec konieczności odbudowy jej potencjału we wszystkich aspektach. Obecnie działania te przebiegają dwutorowo: realizowane są postanowienia szczytu z Newport i równolegle rozpoczęły się przygotowania do szczytu NATO, który odbędzie się w 2016 r. w Warszawie.

    Naszym najważniejszym celem pozostaje wzmocnienie wschodniej flanki NATO m.in. poprzez pełną realizację uzgodnionego podczas szczytu NATO w Newport planu gotowości Sojuszu. Zadania realizowane obecnie zmierzają przede wszystkim do poprawy efektywności struktur dowodzenia, zwiększenia liczebności Sił Odpowiedzi NATO i stworzenia sił natychmiastowego reagowania.

    Chodzi także o poprawę zdolności sił zbrojnych państw sojuszniczych do współdziałania w warunkach kryzysowych, a także wojennych. Służą temu wspólne ćwiczenia oraz rozwój infrastruktury niezbędnej do realizacji planów na wypadek wojny.

    W tym duchu w lutym tego roku państwa członkowskie podjęły konkretne decyzje. Po pierwsze, liczebność Sił Odpowiedzi NATO zostanie zwiększona do 30 tys. Po drugie, w 2015 r. powstaną tymczasowe siły natychmiastowego reagowania w oparciu o wkłady Niemiec, Norwegii i Holandii. Po trzecie, docelowo siły tzw. szpicy mają liczyć do 5 tys. żołnierzy i mają być gotowe do dyslokacji w ciągu 2–3 dni. Po czwarte wreszcie, Polska rotacyjnie z Niemcami, Francją, Włochami, Hiszpanią i Wielką Brytanią ma być państwem ramowym przyszłych sił natychmiastowego reagowania.

    W roku 2015 w ćwiczeniach wojskowych na terenie Polski weźmie udział ok. 10 tys. żołnierzy państw NATO, w tym ok. 3 tys. żołnierzy amerykańskich. Będziemy również dążyć do podniesienia roli i umiędzynarodowienia takich jednostek jak Wielonarodowy Korpus Północny Wschód w Szczecinie i powstająca jednostka integrowania sił NATO. Polska będzie zwiększać swoją rolę w Sojuszu, angażując się w siły natychmiastowego reagowania i reformę Sił Odpowiedzi NATO. Biorąc pod uwagę stan jeszcze sprzed roku, postęp jest oczywisty.

    Kluczowe znaczenie dla skuteczności starań na rzecz podniesienia potencjału NATO będzie miało zwiększenie budżetów państw członkowskich. Chciałbym przypomnieć, że Polska należy w tej chwili do nielicznego grona krajów, których wydatki obronne już dzisiaj zbliżają się do zobowiązań wynikających z przynależności do Sojuszu, a w 2016 r. osiągną wymagany pułap 2% PKB. W ramach realizacji planu modernizacji Sił Zbrojnych do 2022 r. Polska wyda na zbrojenia ponad 130 mld zł.

    Unowocześnienie polskiej armii zwiększy jej zdolność do obrony państwa, m.in. poprzez budowę ofensywnych systemów odstraszania. Będziemy konsekwentnie zachęcać naszych partnerów do większego wysiłku w tej dziedzinie. Jesteśmy przekonani, że zdecydowana większość założonych celów zostanie zrealizowana do przyszłorocznego szczytu NATO w Warszawie. Z tego punktu widzenia wydarzenie to będzie miało zarówno wymiar symboliczny, jak i praktyczny. Będzie ono ważnym krokiem w kierunku zniesienia podziału na stare i nowe państwa sojusznicze, na państwa w pełni zintegrowane z resztą Sojuszu i państwa pozostające na obrzeżach jego infrastruktury wojskowej.

    W proces wzmacniania bezpieczeństwa wschodniej flanki Sojuszu wpisuje się coraz intensywniejsza współpraca obronna ze Stanami Zjednoczonymi. Posiada ona silne podstawy wynikające zarówno z kontekstu historycznego, jak i doświadczeń wspólnych misji wojskowych w ostatnich latach. Z satysfakcją odnotowujemy rozpoczęcie przez naszych amerykańskich partnerów zgłoszonej w Warszawie przez prezydenta Baracka Obamę inicjatywy gwarancji na rzecz bezpieczeństwa Europy. Od 2012 r. w Łasku stacjonują amerykańskie samoloty bojowe F-16. Od ubiegłego roku rotacyjnie ćwiczą w Polsce amerykańskie siły lądowe.

    W ramach współpracy transatlantyckiej będziemy również kontynuowali dialog polityczny i gospodarczy z Kanadą. Doceniamy zaangażowanie Ottawy w NATO i umocnienie bezpieczeństwa w naszym regionie. Z zadowoleniem witamy kanadyjskich żołnierzy przybywających na wspólne ćwiczenia do Polski. Wysoko oceniamy dotychczasową współpracę z Kanadą w kwestiach dotyczących konfliktu na Ukrainie.

    W polityce bezpieczeństwa akcentujemy współpracę w ramach NATO, jednak dostrzegamy również rosnącą potrzebę zwiększenia zdolności wojskowych Unii Europejskiej. Wyzwania, którym musi ona stawiać czoła, zwłaszcza na Południu, coraz częściej wymagają stanowczej polityki. W praktyce oznacza to konsekwentne wzmacnianie europejskich grup bojowych, by stały się formacjami zdolnymi do szybkiej reakcji. Powinno to również oznaczać wolę ich rzeczywistego użycia. Razem z innymi państwami Polska jest gotowa uczestniczyć w tym procesie.

    Kładąc nacisk na wzmocnienie twardego bezpieczeństwa Rzeczypospolitej, nie tracimy z pola widzenia potrzeby działań dyplomatycznych. Organizacja Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie, krytykowana często za małą skuteczność, w godzinie próby okazała się jedynym narzędziem, które wspólnota międzynarodowa mogła użyć w celu ograniczenia niszczycielskich skutków wojny na Ukrainie. Trudno wyobrazić sobie niekonfrontacyjną architekturę bezpieczeństwa w Europie bez udziału Rosji, podobnie jak równie trudno wyobrazić sobie europejski porządek polityczny i bezpieczeństwa oparty na innych podstawach niż te, o których mówi akt końcowy Konferencji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie z 1975 r. W Europie rozpoczyna się dziś proces refleksji nad przyszłością OBWE i polska dyplomacja bierze w nim aktywny udział.

    Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Sąsiedztwo europejskie to szansa i obowiązek. Szansa, by kraje graniczące z Unią przejmowały jej dorobek, by europejskie standardy polityczne, gospodarcze i społeczne stały się udziałem coraz większej liczby społeczeństw. Obowiązek, by wsłuchać się w głos historii, by nie odwracać się od takich narodów jak Turcja, Ukraina, Gruzja czy Mołdawia, które gotowe są podążać europejskim szlakiem rozwoju. Jeśli Unia chce być w XXI w. jedną ze światowych potęg, musi mieć pozytywną ofertę dla swojego najbliższego sąsiedztwa, zwłaszcza tego wschodnioeuropejskiego.

    Nasz sposób myślenia ma zwolenników w Unii Europejskiej. Moja aktywność jest i nadal będzie podporządkowana temu, by stawał się on coraz bardziej powszechny. Dzisiejsza debata na temat polskiej polityki zagranicznej odbywa się na kilka tygodni przed szczytem Partnerstwa Wschodniego w Rydze. Dają się w Europie słyszeć głosy, że Partnerstwo okazało się programem zbyt ambitnym i zbyt kosztownym pod względem politycznym. Oto zamiast zapewnić sobie stabilność i przewidywalność Europy Wschodniej, Zachód znalazł się w konfrontacji z Rosją, a wschodniej części kontynentu grozi przewlekły konflikt o nieprzewidywalnych konsekwencjach.

    Warto w tym momencie zadać pytanie, czy rzeczywiście Europa Wschodnia była wzorem stabilności i przewidywalności. W ciągu dekady miały miejsce dwie rewolucje na Ukrainie, protesty społeczne w Gruzji i Mołdawii zmusiły do ustąpienia rządy. W innych krajach, by temu zapobiec, władze uciekły się do przemocy policyjnej i ograniczenia swobód obywatelskich. Czy to jest stabilność i przewidywalność? Model ekstensywnego, unikającego reform i dławionego korupcją rozwoju społeczeństw Europy Wschodniej uległ wyczerpaniu. Źródłem niestabilności nie jest perspektywa europejska i reformy, lecz ich brak.

    Dowiedli tego Ukraińcy, którzy gotowi byli zapłacić cenę życia, by położyć kres korupcji, pogardzie dla praworządności i nieudolnym rządom niepotrafiącym przez dwa dziesięciolecia podjąć wysiłku modernizacyjnego. Kijowski Majdan stał się początkiem nowoczesnej europejskiej tożsamości narodu ukraińskiego. Polska popiera wysiłki wspólnoty międzynarodowej zmierzające do powstrzymania ekspansji wspieranych przez Rosję separatystów na wschodzie Ukrainy. Odnosi się to zarówno do prób mediacji podejmowanych przez Niemcy i Francję, jak i sankcji, które w obecnych warunkach traktujemy jako bolesny, lecz niezbędny sposób obrony suwerennego państwa europejskiego przed agresją zewnętrzną.

    Za celowe uznajemy zwiększenie obecności obserwatorów międzynarodowych w rejonie konfliktu. Nie możemy jednocześnie wykluczyć, że w przypadku ponownej eskalacji działań zbrojnych będziemy zmuszeni wraz z innymi państwami podobnie jak my oceniającymi sytuację podjąć decyzję o mocniejszym wsparciu państwa ukraińskiego, w tym jego obronności. Wspomagamy i gotowi jesteśmy dalej wspierać władze w Kijowie w procesie reform. Cieszy nas, że kwestia wsparcia dla Ukrainy stanowi w Polsce ponadpolityczny i ogólnospołeczny konsensus. Blisko 80% Polaków opowiada się za udzieleniem naszemu wschodniemu sąsiadowi pomocy gospodarczej.

    Naszym priorytetem jest stabilizacja sytuacji politycznej, proces reform i zapewnienie warunków do wdrożenia od stycznia 2016 r. zapisów umowy stowarzyszeniowej i porozumienia o pogłębionej i kompleksowej strefie wolnego handlu pomiędzy Unią Europejską a Ukrainą.

    Podczas styczniowych polsko-ukraińskich konsultacji międzyrządowych z udziałem pani premier Ewy Kopacz w Kijowie potwierdzona została gotowość Polski do udzielenia wiązanego kredytu rządowego dla Ukrainy, w wysokości 100 mln euro, który powinien stać się silnym impulsem do rozwoju współpracy małych i średnich przedsiębiorstw. Podpisane zostało również porozumienie o stażach przedstawicieli ukraińskich organów kontroli państwowej w Najwyższej Izbie Kontroli w Warszawie.

    Chcemy zainicjować działania Polsko-Ukraińskiej Rady Wymiany Młodzieży. MSZ umożliwi również podjęcie studiów obywatelom Ukrainy w ramach programów stypendialnych. Pomagać będziemy także w zakresie rozwoju instytucji zwalczających korupcję. Powołany został pełnomocnik rządu ds. wsparcia reform na Ukrainie. Polska grupa specjalistów zaangażowana jest w prace nad reformą dotyczącą decentralizacji. Ponadto w 2015 r. MSZ zamierza przeznaczyć dodatkowe środki na działania pomocowe na rzecz Ukrainy. Wzmacniamy potencjał sił zbrojnych Ukrainy w ramach programu szkoleniowego NATO, który ma na celu pomoc w reformie szkolnictwa wojskowego.

    Wyjątkowo symboliczne znaczenie w umacnianiu naszych kontaktów miała niedawna wizyta prezydenta Bronisława Komorowskiego w Kijowie i jego wystąpienie w Radzie Najwyższej. Słowa o wyciągniętej przez Polskę ręce do współpracy z Ukrainą nie są puste zarówno w wymiarze konkretów, jak i w wymiarze symbolicznym. Polska pomoc dla Ukrainy rośnie z roku na rok pod względem finansowym i politycznym. Suwerenna, demokratyczna, proeuropejska i dostatnia Ukraina jest elementem polskiej racji stanu.

    (Oklaski)

    Zarazem warto przypomnieć, że w ostatnich 25 latach nigdy nie narzucaliśmy ani nie będziemy narzucać naszym sąsiadom żadnych rozwiązań czy wyborów. Chcemy kontynuować z Ukrainą proces pojednania historycznego opartego na prawdzie. Nie będziemy przemilczać naszych krzywd i polskich ofiar, w tym także zbrodni wołyńskiej, ale nie zamykamy się na wrażliwość sąsiada. Ukraina tworzy dziś swoją nowoczesną tożsamość, w tym historyczną, co nie zwalnia jednak z krytycznego spojrzenia na własne dzieje. Taka jest powinność dojrzałych narodów.

    Wyprzedzając pytania posłów, stwierdzam kategorycznie, że nie postrzegamy jako zagrożenia niedawnego przyjęcia przez Radę Najwyższą czterech ustaw o polityce historycznej. Apeluję do klubów i kół parlamentarnych, aby nie wykorzystywać tych kwestii w toczącej się kampanii wyborczej. Nie będzie to zgodne z polską racją stanu.

    Za miesiąc w Rydze odbędzie się kolejny, czwarty już, szczyt Partnerstwa Wschodniego. Powinien przynieść potwierdzenie gotowości Unii do kontynuowania ambitnej współpracy nie tylko z Ukrainą, ale również z Mołdawią i Gruzją, a także do podejmowania nowych inicjatyw z Armenią, Azerbejdżanem i Białorusią. Wymagać to będzie z jednej strony pozytywnej oferty, dostosowanej do potrzeb państw dążących do bliższej integracji z Zachodem, z drugiej zaś – strategii elastycznego reagowania na pojawiające się zagrożenia dla stabilności tego regionu. Istnieje zresztą ważny element, który wszystkie sześć krajów wiąże w całość – to dążenie do ugruntowania niepodległego i suwerennego bytu państwowego. Polska będzie to dążenie wspierać.

    Wspomagając aspiracje europejskie naszych wschodnich partnerów, razem z ministrem spraw zagranicznych Danii złożyłem wizyty w Kijowie i w Kiszyniowie. Podobną inicjatywę podjęliśmy niedawno z moim duńskim i szwedzkim odpowiednikiem w odniesieniu do Gruzji. Podczas wizyty w Tbilisi zainaugurowałem także konferencję tbiliską. Ma ona pomóc Gruzinom w integracji europejskiej. Dzielimy się tym, co kiedyś sami otrzymaliśmy od innych.

    (Oklaski)

    Stworzona przez Holandię pod koniec lat 90. konferencja utrechcka pomogła Polsce w drodze do Unii Europejskiej. Szczyt w Rydze – należy podkreślić to z całą mocą – powinien potwierdzić, że społeczeństwa wschodnioeuropejskie, podobnie jak Polska przed 25 laty, mają prawo do wyboru własnej drogi rozwoju cywilizacyjnego.

    Wysoka Izbo! Ze smutkiem muszę odnotować ochłodzenie stosunków z Federacją Rosyjską, zaważyły jednak na tym istotne przyczyny. Niepokojem napawają nie tylko polityka rosyjska wobec Ukrainy i innych krajów zorientowanych na zacieśnianie więzi z Unią Europejską, ale także wydarzenia w samej Rosji – zabójstwo Borysa Niemcowa, kampania zastraszania prowadzona wobec tych, którzy upominają się o szacunek dla praw człowieka i swobód obywatelskich, czy wojna informacyjna, by zamaskować własny udział w konflikcie na Ukrainie i karykaturalnie przedstawić reakcję Zachodu na rosyjską agresję. Gestem, który nie przysłużył się dobrze naszym stosunkom dwustronnym i miał jednocześnie szczególną wymowę polityczną była odmowa prawa wjazdu do Rosji marszałkowi Senatu Rzeczypospolitej, który zamierzał uczestniczyć w uroczystościach pogrzebowych Borysa Niemcowa.

    Niepokoją nas kampanie oszczerstw czy przedsięwzięcia, których celem jest wywołanie zamętu w polskiej przestrzeni informacyjnej. Nie będę ich nawet wymieniał, by nie wpisywać się w ten scenariusz. Apeluję do polskich redakcji, polskich mediów o umiar i zdrowy rozsądek przy nagłaśnianiu tematów, które są bardziej medialne niż realne, a których celem jest przedstawienie naszego kraju w negatywnym świetle, sprowokowanie gwałtownej reakcji czy odciągnięcie naszej uwagi od spraw ważnych na rzecz spraw błahych. Wizja Polaków i Rosjan podających sobie ręce w duchu najlepszych tradycji Mickiewicza, Hercena czy Sacharowa najwyraźniej i dzisiaj budzi niepokój w niektórych kręgach w Moskwie. Niezależnie jednak od ostatnich wydarzeń będziemy działać na rzecz odwrócenia tej tendencji i powrotu do normalnych, dobrosąsiedzkich stosunków między naszymi państwami.

    Doceniamy to, co dobre w naszych stosunkach i chcemy o tym mówić. Jesteśmy wdzięczni stronie rosyjskiej za pomoc w ewakuacji polskich obywateli z Jemenu, za możliwość godnego uczczenia 5. rocznicy katastrofy smoleńskiej w Smoleńsku i 75. rocznicy zbrodni katyńskiej, ale nie akceptujemy braku postępu w kwestii zwrotu do Polski wraku samolotu TU-154 czy budowy pomnika ofiar katastrofy w Smoleńsku. Traktujemy zamknięcie tych spraw jako test na dobrą wolę Rosji w stosunkach z naszym krajem. Licząc na rozwiązanie tych kwestii, utrzymujemy bilateralne kanały współpracy z Rosją. Chcemy rozmawiać w ramach Polsko-Rosyjskiej Międzyrządowej Komisji ds. Współpracy Gospodarczej oraz komisji ds. współpracy międzyregionalnej. Będziemy rozwijać współpracę transgraniczną z obwodem królewieckim. Wierzymy, że wkrótce znów zbierze się Polsko-Rosyjska Grupa ds. Trudnych, która w tej chwili wydaje się jeszcze bardziej potrzebna niż wcześniej.

    Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Drugim po Ukrainie wielkim wyzwaniem dla bezpieczeństwa Unii Europejskiej stała się sytuacja na Bliskim Wschodzie i w rejonie Morza Śródziemnego. Nigdy jeszcze we współczesnej historii skala nielegalnej imigracji z Południa nie była równie wielka jak w ubiegłym roku. Różnymi drogami do Europy trafiło blisko 275 tys. osób. Można sobie powtarzać, że to jest daleko od naszych granic, że to do nas nie dotrze, nie jest to jednak prawda. Jesteśmy sygnatariuszem porozumienia z Schengen i obywatele Rzeczypospolitej korzystają z jego dobrodziejstw. Destabilizacja wspólnych granic Unii uderza w interesy nie tylko państw południa Europy, lecz także Polski. Nie możemy być obojętni, gdy tuż obok naszych granic giną setki ludzi, jak w ostatniej tragedii na Morzu Śródziemnym, a tysiące czekają na przemycenie do Europy. Za najwłaściwszą odpowiedź na wyzwania nadchodzące z Afryki Północnej uznajemy skuteczną, lepiej dostosowaną do potrzeb i możliwości południowych sąsiadów europejską politykę sąsiedztwa. Temat ten jest stałym punktem moich rozmów z ministrami spraw zagranicznych Trójkąta Weimarskiego, a także innych państw unijnych. Niedawno brałem udział w nieformalnym spotkaniu szefów MSZ Unii Europejskiej z krajami południowego sąsiedztwa w Barcelonie. To wyraźny znak, że Polska nie jest skupiona tylko na Wschodzie, ale przywiązuje równą wagę do obu wymiarów unijnego sąsiedztwa.

    Jednym z powodów nielegalnych imigracji jest rozwój brutalnych form terroryzmu na gruncie ekstremizmu religijnego. Daesh, albo tzw. Państwo Islamskie, stało się przyczyną ucieczki setek tysięcy ludzi z terenu konfliktu, który przybrał rozmiary klęski humanitarnej. Prześladowaniom poddawane są mniejszości religijne, zwłaszcza chrześcijanie. Odpowiadając na dramatyczne apele adresowane do społeczności międzynarodowej, MSZ trzykrotnie w okresie od sierpnia 2014 r. do marca 2015 r. współorganizowało dostawy pomocy humanitarnej. Sfinansowaliśmy ponadto wyposażenie szkoły w Irbilu dla dzieci uchodźców oraz uruchomiliśmy stypendia na studia wyższe w Polsce dla irackich chrześcijan. Okrucieństwa ze strony ekstremistów islamskich doświadczyli również niedawno Polacy zaatakowani w stolicy Tunezji wraz z turystami innych krajów. Naszą odpowiedzią na terror wymierzony w obywateli Rzeczypospolitej i Europy może być tylko twarde i konsekwentne działanie, by wszyscy za to odpowiedzialni ponieśli karę oraz by terroryzm religijny przestał istnieć.

    (Oklaski)

    Zagrożenie ze strony fundamentalistów muzułmańskich nie ma wyłącznie charakteru zewnętrznego, ale w coraz większym stopniu dotyczy również bezpieczeństwa wewnętrznego Unii Europejskiej. Spośród 20 tys. zagranicznych ochotników walczących w szeregach dżihadystów w Syrii i Iraku 4 tys. pochodzą z krajów zachodnich. Choć ekspansja ekstremistów nie stanowi dziś bezpośredniego zagrożenia dla Polski, w imię obrony zachodnich wartości, w imię obrony południowych rubieży Europy przed destabilizacją włączamy się w działania międzynarodowej globalnej koalicji walczącej z tzw. Państwem Islamskim. Jesteśmy jednym z kilku państw, które uczestniczą w pracach wszystkich pięciu grup roboczych powołanych do życia w ramach tej inicjatywy.

    Wysoki Sejmie! W listopadzie ubiegłego roku, przedstawiając informację rządu o polityce zagranicznej, dużo uwagi poświęciłem konieczności wzmocnienia pozaeuropejskiego wymiaru polskiej polityki zagranicznej. Jest to naturalna konsekwencja rosnącego znaczenia i potencjału naszego kraju. Sukces polskiej transformacji ostatnich 25 lat uczynił Polskę atrakcyjnym partnerem międzynarodowym. Rola Polski w kształtowaniu unijnej polityki zewnętrznej zobowiązuje nas do większej aktywności również poza Europą. Warto pamiętać, że rynki pozaeuropejskie kryją ogromny potencjał gospodarczy. Lepsze zakotwiczenie polskiej gospodarki i polskiego biznesu w globalnym systemie współpracy zapewni Polsce dodatkowy impuls rozwojowy po 2020 r., gdy dobiegnie końca obecna perspektywa finansowa Unii Europejskiej, prawdopodobnie ostatnia tak korzystna dla naszego kraju. Jeszcze niedawno, 20–30 lat temu, wystarczyło być krajem europejskim, by zapewnić sobie wysoką pozycję w społeczności międzynarodowej. Te czasy już minęły. Powstały po II wojnie światowej porządek polityczny i gospodarczy oparty na dominacji Zachodu coraz częściej bywa kwestionowany. Za sprawą zmian demograficznych, technologicznych i gospodarczych rośnie znaczenie państw spoza naszego kręgu cywilizacyjnego. Przejawia się to przede wszystkim w postaci wzrostu udziału tych krajów w wytwarzaniu światowego PKB, światowej wymianie handlowej i inwestycjach, ale nie tylko. To również kwestia pozycji wielu państw w rankingach innowacyjności czy jakości nauki, a także wzrostu ich autorytetu politycznego. Kształtuje się świat wielobiegunowy i ideologicznie zróżnicowany. Centrum jego dynamiki przesuwa się ku Pacyfikowi. Rośnie rola Chin jako mocarstwa globalnego. Zmiany te otwierają nowe możliwości, ale mogą być również źródłem rywalizacji i niestabilności. Polska stoi w związku z tym przed ogromnym wyzwaniem – albo stanie się krajem zdolnym do zajęcia ważnego miejsca we współpracy Europy z innymi kontynentami, albo będzie skazana na niszowość, ograniczenie się do spraw własnego regionu, a w dalszej perspektywie – marginalizację.

    Istota naszego przesłania politycznego do partnerów pozaeuropejskich powinna wynikać z polskiego doświadczenia historycznego i osiągnięć współczesności, które pod wieloma względami mają charakter uniwersalny. Jego osnowę mogłyby stanowić, po pierwsze, położenie akcentu na przyspieszenie modernizacyjne i transformacyjne, w tym również w sferze dobrego rządzenia, po drugie, stawianie na integrację regionalną, po trzecie, dążenie do takiego ładu światowego, który byłby oparty na równości państw, ich suwerenności i integralności, na niezgodzie na zewnętrzną przemoc i hegemonię, wreszcie po czwarte, promowanie dialogu międzycywilizacyjnego. Strategia pozaeuropejskiego wymiaru polityki zagranicznej musi wykorzystywać oczywistą synergię i stwarzać przesłanki do wzajemnego wzmacniania relacji politycznych, współpracy handlowej i inwestycyjnej oraz promocji polskiej kultury i dziedzictwa narodowego. Dzięki temu Polska stanie się lepiej rozpoznawalna i rozumiana poza Europą.

    Jestem głęboko przekonany, że w tym światowym współzawodnictwie nasz kraj ma wszelkie dane ku temu, by odnieść sukces i stać się ważnym i wpływowym partnerem we współpracy globalnej. Żeby to osiągnąć, konieczne jest podjęcie skoordynowanych systematycznych działań w czterech kluczowych dziedzinach: po pierwsze, w sferze dialogu politycznego, zorientowanego na budowanie trwałych, wielowymiarowych relacji dwustronnych z naszymi partnerami pozaeuropejskimi, po drugie, na forum Unii Europejskiej, gdzie naszą ambicją jest wywieranie większego wpływu na politykę wobec państw Azji, Afryki, Ameryki Łacińskiej i Oceanii, po trzecie, w odniesieniu do pozaeuropejskich organizacji regionalnych, z którymi chcemy ustanowić rzeczową i długofalową współpracę, po czwarte, w sferze budowy konsensusu polskich środowisk politycznych, samorządowych, naukowych i gospodarczych na rzecz globalnych priorytetów polskiej polityki zagranicznej.

    Dobrą ilustrację takiego działania stanowiła moja ostatnia wizyta wraz z ministrem rolnictwa Markiem Sawickim w Turcji. Udział w niej wzięło blisko 200 przedstawicieli ministerstw i instytucji rządowych, parlamentarzystów, samorządowców i przedsiębiorców. Wizyta ta pokazała, jak ważne dla realizacji polskich interesów są spójny i skoordynowany przekaz oraz dobra, kompleksowa oferta współpracy. Takie podejście będziemy kontynuować i dalej wzmacniać.

    Zintensyfikowaliśmy współpracę z samorządami, oferując praktyczną pomoc w tworzeniu strategii współpracy zagranicznej. Wspieranie zagranicznych inicjatyw samorządowych ma kluczowe znaczenie dla budowy międzynarodowej pozycji miast i regionów, a przede wszystkim dla rozwoju małych i średnich przedsiębiorstw, które często stanowią główne źródło regionalnego wzrostu i tworzą miejsca pracy.

    Polska dyplomacja wspiera i będzie wspierać ekspansję zagraniczną polskich przedsiębiorstw, pozyskiwanie zagranicznych inwestycji czy współpracę naukowo-technologiczną. W minionym roku polskie placówki udzieliły blisko 40 tys. odpowiedzi na zapytania kierowane przez polskich przedsiębiorców. To ponad 20 tys. więcej niż w 2013 r. W zeszłorocznych wizytach zagranicznych organizowanych przez nasze ministerstwo uczestniczyli przedstawiciele ponad 1 tys. polskich spółek.

    We współpracy z resortami finansów i gospodarki rozpoczęliśmy przegląd bazy traktatowej pod kątem polskich interesów gospodarczych, a przede wszystkim ekspansji polskiego biznesu na nowe rynki. Jeszcze w tym roku planujemy podpisanie umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania z Etiopią oraz rozpoczęcie negocjacji podobnej umowy z Senegalem. Polska dyplomacja podejmuje działania na rzecz otwarcia nowych rynków dla polskich produktów, zwłaszcza żywności. Wysiłki te zostały uwieńczone sukcesem w przypadku Singapuru. Obiecujące są dotychczasowe rozmowy z Indiami, Japonią, Wietnamem i Kambodżą.

    Skuteczna polityka pozaeuropejska to również działania edukacyjne w kraju. W inicjatywy te włączamy nie tylko administrację, lecz także polskich parlamentarzystów, przedsiębiorców i organizacje pozarządowe. Przygotowujemy polskich przedsiębiorców do udziału w przetargach międzynarodowych. Odbyły się już lub są planowane odpowiednie szkolenia we współpracy z ekspertami z ONZ, UNIDO, FAO, EBOiR i Komisji Europejskiej. Do tej pory wzięło w nich udział ponad 500 przedsiębiorstw.

    Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Kluczowe znaczenie dla sukcesu polskiej polityki pozaeuropejskiej będą miały relacje z krajami Azji, zwłaszcza z naszymi partnerami strategicznymi: Chinami, Japonią i Republiką Korei, a także dynamicznie rozwijającymi się państwami ASEAN: Indonezją, Wietnamem, Singapurem, Tajlandią, Malezją, Filipinami i Mjanmą. Potwierdziła to także wizyta prezydenta Rzeczypospolitej w Japonii w lutym br. Na Azję przypada obecnie 1/3 światowego PKB i połowa użytkowników Internetu na świecie. Jakkolwiek dzisiaj największym źródłem popytu na rynku światowym jest wciąż jeszcze europejska klasa średnia, to jednak już w roku 2030 popyt generowany przez klasę średnią regionu Azji i Pacyfiku będzie prawie trzykrotnie większy od popytu europejskiego. Musimy być na to gotowi.

    Konsekwentnie rozwijamy dialog Polska – Chiny oraz nowe formy współpracy na linii Europa Środkowo-Wschodnia – Chiny. Ustanowione mechanizmy koordynacyjne nie tylko dają Polsce możliwość większego wpływania na rozwój współpracy z tym krajem, lecz także ułatwiają generowanie inwestycji i projektów biznesowych z udziałem kapitału chińskiego. W ubiegłym tygodniu odbyły się polsko-chińskie konsultacje wiceministrów koordynatorów współpracy 16+1. Jeszcze w tym roku planujemy pierwsze posiedzenie Polsko-Chińskiego Komitetu Międzyrządowego pod przewodnictwem ministrów spraw zagranicznych. Wspieramy również współpracę między regionami, czemu będzie służyć tegoroczne, trzecie już łódzkie Forum Regionalne Polska – Chiny z udziałem lokalnych środowisk gospodarczych i samorządowych. W celu wzmocnienia współpracy z regionami Chin środkowych podjąłem decyzję o otwarciu konsulatu generalnego w Czengdu.

    Ważnym partnerem Polski tradycyjnie są i będą Indie. Ubiegłoroczna rocznica 60-lecia polsko-indyjskich stosunków dyplomatycznych stała się dobrą okazją do dokonania przeglądu oraz nadania nowych impulsów naszej współpracy, szczególnie w sektorze energetycznym i wydobywczym. Liczne wizyty dwustronne zrealizowane w ostatnich miesiącach, w tym udział polskiej delegacji pod przewodnictwem wicepremiera Janusza Piechocińskiego w styczniowym szczycie w stanie Gudżarat, potwierdziły ogromny potencjał w naszych relacjach. Będziemy te szanse konsekwentnie wykorzystywać. Jeszcze w tym roku planujemy kolejną wizytę w Indiach z udziałem samorządów, parlamentarzystów, przedstawicieli biznesu i sektora pozarządowego.

    Będziemy zacieśniać współpracę ze stabilnymi demokracjami w regionie Azji i Pacyfiku, takimi jak Japonia, Republika Korei, Australia i Nowa Zelandia. Ich postawa w odniesieniu do palących problemów współczesności, w tym do wydarzeń na Ukrainie, ukazuje ducha solidarności państw kierujących się imperatywem demokratycznym. Z myślą o umożliwieniu młodzieży łączenia nauki z pracą i wzajemnego poznawania się podpisaliśmy porozumienia „Zwiedzaj i pracuj” z Australią, Japonią i Tajwanem. Współpracę dwustronną z krajami Azji i Pacyfiku będziemy uzupełniać większą aktywnością w budowaniu relacji z organizacjami i regionalnymi płaszczyznami współpracy.

    Zamierzamy uczestniczyć w wielostronnych forach dialogu między Europą i Azją, czego przejawem był m.in. udział pani premier Ewy Kopacz w mediolańskim szczycie ASEM. Zamierzamy aktywnie uczestniczyć w dialogu Unia Europejska – ASEAN. Pozostaniemy aktywnymi współtwórcami polityki unijnej wobec Azji i Pacyfiku, tak by odpowiadała naszym polskim interesom w wymiarze nie tylko gospodarczym, lecz także bezpieczeństwa, współpracy sektorowej i kontaktów społecznych.

    Obszarem, z którym wiążemy duże nadzieje na rozwój współpracy gospodarczej i dialogu politycznego, jest szeroko pojęty Bliski Wschód i Afryka Północna. Dla Europy region ten z jednej strony jest źródłem olbrzymich wyzwań, takich jak niestabilność polityczna, terroryzm czy nielegalne migracje, zaś z drugiej strony dostarcza pozytywnych wzorców przemian demokratycznych, rozsądku, umiaru i kompromisu. Należy tu przede wszystkim przywołać przykłady Maroka oraz Tunezji. Odnotować trzeba oczekiwanie w Europie i w Polsce na istotną rolę w tym regionie, którą mają do odegrania Egipt, Arabia Saudyjska, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Jordania czy Algieria. Pomyślne rozstrzygnięcie kwestii irańskiego programu nuklearnego uwiarygodniłoby znaczenie starożytnej, dumnej cywilizacji, jaką jest Iran, w rozwiązywniu problemów stabilności i rozwoju w regionie.

    Polska dyplomacja jest coraz bardziej aktywna na kontynencie afrykańskim oraz na Bliskim Wschodzie. Pracujemy nad wizytami w tym regionie, także wspólnie z szefami dyplomacji innych państw Unii Europejskiej. Przed tygodniem Warszawę odwiedził minister spraw zagranicznych Egiptu. Podjąłem decyzję o akredytowaniu polskiego ambasadora przy Lidze Państw Arabskich. Budujemy również strategiczne relacje gospodarcze z wpływowymi krajami Zatoki Perskiej, Arabią Saudyjską i Katarem, gdzie właśnie odbyliśmy misję gospodarczą, oraz ze Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi. Przygotowujemy wizyty z udziałem polskich przedsiębiorców w Iranie i Omanie.

    Jednym z istotnych adresatów naszych zabiegów handlowych i inwestycyjnych pozostaje Izrael, również jako cząstka polskiej pamięci historycznej oraz jako ważny i bardzo atrakcyjny partner polityczny. Możliwości rozwoju współpracy w różnych dziedzinach, zwłaszcza współpracy ekonomicznej, będą przedmiotem rozmów podczas mojej wizyty w Izraelu w czerwcu br.

    Odbudowujemy dobre relacje Polski z krajami Afryki Subsaharyjskiej. Naszymi głównymi partnerami współpracy będą największe gospodarki kontynentu, RPA i Nigeria, oraz kraje o znaczeniu regionalnym – Angola, Etiopia i Senegal.

    Szybki rozwój gospodarczy wielu państw Afryki otwiera nowe szanse i możliwości współpracy. Z roku na rok coraz więcej polskich firm korzysta ze wsparcia polskiej dyplomacji na rynkach afrykańskich, co przyczynia się do dynamicznego wzrostu wymiany handlowej z tym regionem. Na najbliższe miesiące planowane są wizyty z udziałem polskich przedsiębiorców w Angoli, Mozambiku, Etiopii i RPA.

    Wzmacniamy polską obecność dyplomatyczną w Afryce. Niedawno podjąłem decyzję o otwarciu naszej ambasady w Dakarze w Senegalu. Analizujemy inne możliwości. Także w przypadku kontynentu afrykańskiego w większym stopniu zaangażujemy się w dialog z organizacjami regionalnymi. W miniony piątek miałem okazję rozmawiać z przewodniczącą Unii Afrykańskiej Nikosazaną Dalamini-Zumą o możliwościach wzmocnienia relacji Polski z tą organizacją i jej państwami członkowskimi. Wczoraj temat ten poruszyłem z ministrem spraw zagranicznych Senegalu, zwłaszcza w odniesieniu do Afryki Zachodniej.

    Ważnym elementem rozwoju pozaeuropejskiej agendy jest zwiększanie obecności politycznej i gospodarczej Polski w regionie Ameryki Łacińskiej i Karaibów. Jeszcze w tym miesiącu zamierzamy wystąpić z wnioskiem o status obserwatora w Sojuszu Pacyfiku, ugrupowaniu regionalnym tzw. krajów podobnie myślących, wyznających wartości liberalne i demokratyczne, z którymi posiadamy bardzo dobre relacje polityczne i gospodarcze. Dziś ponad 50% obrotów handlowych w Ameryce Łacińskiej przypada na kraje Sojuszu, a w jednym z krajów członkowskich Sojuszu – Chile ulokowana jest największa polska inwestycja zagraniczna. Jutro gościć będziemy w Warszawie ministra spraw zagranicznych Meksyku. Ważnym, strategicznym partnerem Polski w regionie Ameryki Łacińskiej pozostaje Brazylia.

    Wysoka Izbo! Ważne jest, by głos naszego kraju zabrzmiał głośno i wyraziście poza Europą nie tylko poprzez rozwój stosunków bilateralnych, ale również na najważniejszym dla świata forum współpracy wielostronnej, jakim są Narody Zjednoczone. Wysunęliśmy kandydaturę naszego kraju na miejsce niestałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ w latach 2018–2019. Nie chcemy, by nasze członkostwo w Radzie było wyłącznie dwuletnim okresem wzmacniania wizerunkowego prestiżu naszego państwa. Polska jako kraj, który zdobył międzynarodowy autorytet za sprawą udanej transformacji gospodarczej oraz konsekwentnych działań na rzecz zapewnienia pokoju i bezpieczeństwa, poszanowania praw człowieka, może wnieść wiele ważnych treści w prace tej organizacji. Jedną z nich jest dialog międzykulturowy, który staje się rozpoznawalnym elementem polskiej dyplomacji. Na jesień br. planujemy natomiast dużą konferencję adresowaną do muzułmańskich elit politycznych i intelektualnych Bliskiego Wschodu i Afryki. Rzeczpospolita jako kraj, który mimo rywalizacji z Portą Otomańską szacunkiem i opieką darzył swoich obywateli – muzułmanów, jest właściwym miejscem do przełamywania uprzedzeń i budowania porozumienia między różnymi kulturami. Aktywnie uczestniczymy m.in. w wypracowywaniu nowej agendy rozwojowej po 2015 r., która ma zostać przyjęta już za kilka miesięcy podczas wrześniowego specjalnego szczytu Narodów Zjednoczonych.

    Szanowni Państwo! Podejmując wysiłek na rzecz umocnienia obecności polskiej poza Europą, rozwoju współpracy z krajami Azji, Afryki, Ameryki Łacińskiej, nie zapominamy, że Polska jest częścią Zachodu, że to właśnie z państwami zza naszej zachodniej granicy łączą nas strategiczne interesy, że to dzięki członkostwu w Unii Europejskiej zakotwiczeni jesteśmy w najsilniejszym ugrupowaniu gospodarczym i politycznym świata, że to przyszłość ładu euroatlantyckiego, którego Polska jest ważnym ogniwem, w dużej mierze kształtować będzie przyszłość naszego kraju. W 2015 r. będziemy nadal aktywnymi uczestnikami dyskusji o reformie Unii w jej obecnych ramach traktatowych, z poszanowaniem roli Komisji Europejskiej oraz integralności całego projektu europejskiego. Kryzys finansowy i gospodarczy ukazał potrzebę reform strukturalnych, które pozwoliłyby na przywrócenie stabilnego wzrostu gospodarczego. Zależy nam w szczególności na szybkim uruchomieniu Europejskiego Funduszu Inwestycji Strategicznych, wdrożeniu ambitnej agendy cyfrowej i lepszej integracji rynków kapitałowych.

    Wstępując do Unii Europejskiej, jak pamiętamy, Polska podjęła decyzję o przyjęciu wspólnej waluty i nadal podtrzymuje to zobowiązanie. Mając to na uwadze, bierzemy udział w kształtowaniu nowej architektury strefy euro. Jednocześnie pragnę zapewnić, że kluczowym kryterium, którym będziemy się kierować przy podejmowaniu dalszych kroków, będzie interes Polaków oraz stabilność i przewidywalność tego obszaru.

    (Oklaski)

    Egzekwujemy zasadę otwartości, zapewniającą, że nowe mechanizmy współpracy są wypracowywane z naszym udziałem jeszcze przed przyjęciem wspólnej waluty. Kryzys ekonomiczny, który uderzył w Europę, naruszył fundamenty stabilności politycznej Unii, stworzył grunt podatny na różne populizmy, zarówno lewicowe, jak i prawicowe, często z zabarwieniem nacjonalistycznym czy izolacjonistycznym, kwestionujące podstawy porządku europejskiego. Polska sprzeciwia się próbom tworzenia nowych podziałów w Unii oraz osłabiania instytucji wspólnotowych. Nie pozwolimy, by doraźne problemy finansowo-gospodarcze, które są związane z kryzysem w strefie euro, przesłoniły perspektywę polityczną, jeżeli chodzi o integrację europejską, by prowadziły do negowania podstawowych osiągnięć kilkudziesięciu lat integracji.

    (Oklaski)

    W tych kategoriach postrzegamy głosy nawołujące do ograniczenia swobody przemieszczania się osób i pracowników, a także usług. Będziemy konsekwentnie bronić polskich obywateli i polskie przedsiębiorstwa przed dyskryminacją na rynkach pracy w Unii Europejskiej, także przed praktykami protekcjonistycznymi. W tym duchu podjęliśmy stanowcze kroki zmierzające do zniesienia sprzecznych z zasadami wolnego rynku przepisów o płacy minimalnej.

    (Oklaski)

    Konsekwentnie dążymy do wzmocnienia bezpieczeństwa energetycznego Polski i całej Unii, jeżeli chodzi o projekt unii energetycznej. Polskie propozycje z wiosny ubiegłego roku miały na celu realizację idei solidarności oraz wzmocnienie pozycji negocjacyjnej państw członkowskich wobec zewnętrznych dostawców surowców energetycznych. Dziś są one jednym z priorytetów, jeżeli chodzi o zadania Komisji Europejskiej. Stoi przed nami niełatwe zadanie przełożenia zgłoszonych w lutym propozycji na konkretną unijną legislację, która przewidywałaby wspólne działania państw członkowskich w przypadku kryzysu dostaw oraz zwiększenie przejrzystości rynku gazu.

    (Oklaski)

    Opowiadamy się również za dalszą dywersyfikacją kierunku importu gazu do Europy, zwłaszcza przez współpracę z takimi dostawcami jak: kraje Zatoki Perskiej, Norwegia, państwa regionu Morza Kaspijskiego, Stany Zjednoczone. Tym sposobem dostawy gazu przestaną być narzędziem politycznego nacisku, a staną się przedmiotem zdrowej konkurencji. Aktywnie uczestniczymy w negocjacjach klimatycznych, które powinny zakończyć się zawarciem globalnego porozumienia w grudniu bieżącego roku w Paryżu. Dla Polski kluczową kwestią będzie uzyskanie podobnych warunków dla wszystkich stron tego procesu, tak aby Polska gospodarka była obciążona zobowiązaniami w zakresie emisji dwutlenku węgla w stopniu porównywalnym do innych największych światowych gospodarek, takich jak Chiny, USA, Rosja czy Indie.

    Duże nadzieje związane z konsolidacją państw zachodnich wiążemy z dalszym umacnianiem więzi pomiędzy Unią Europejską i Stanami Zjednoczonymi, które nie powinny, w naszym przekonaniu, ograniczać się tylko do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Stany Zjednoczone są nie tylko strategicznym partnerem militarnym, należą również do grona najważniejszych partnerów w wymiarze gospodarczym. Polsko-amerykańskie relacje gospodarcze wpisują się w partnerstwo ekonomiczne Unii Europejskiej ze Stanami Zjednoczonymi, które mamy zamiar wspólnie rozszerzyć poprzez umowę o Transatlantyckim Partnerstwie Handlowo-Inwestycyjnym – TTIP. Podniesie ona relacje między USA a Europą na jakościowo wyższy poziom współpracy, nie tylko handlowej, ale także politycznej, a także stworzy drugie obok NATO przęsło więzi transatlantyckiej. Znaczenie globalne tego porozumienia będzie wynikało nie tylko z sumy potencjałów jego uczestników. Ministerstwo Spraw Zagranicznych nie tylko wspiera ideę TTIP, ale również dokłada starań, by w większym stopniu wykorzystać potencjał polsko-amerykańskiej współpracy gospodarczej. W listopadzie ubiegłego roku po raz pierwszy przeprowadziliśmy Polsko-Amerykański Tydzień Innowacyjności w Kalifornii. Sprawdzony model działania zamierzamy powtórzyć w tym roku Nevadzie, a także w krajach europejskich. W grudniu wysłaliśmy do Kanady misję gospodarczą. Jeszcze w tym roku planujemy kolejne wizyty z udziałem polskich przedsiębiorców na zachodnim wybrzeżu Kanady i w Stanach Zjednoczonych.

    Wysoka Izbo! 18 listopada tego roku będziemy obchodzić półwiecze listu biskupów polskich do biskupów niemieckich. Gdy mowa o stosunkach z naszymi zachodnimi sąsiadami, bardziej niż kiedykolwiek jesteśmy spadkobiercami dalekowzrocznej wizji politycznej i duchowej zawartej w tym dokumencie. Niemcy są dzisiaj głównym europejskim partnerem Polski. Za cztery dni odbędą się kolejne polsko-niemieckie konsultacje międzyrządowe, podczas których m.in. zostanie podpisana umowa o współpracy służb policyjnych. Trudno byłoby sobie dziś wyobrazić współczesną Unię Europejską bez partnerstwa polsko-niemieckiego wyrastającego z wielkiego gestu polskiego Kościoła katolickiego.

    (Oklaski)

    Także w przyszłości orędzie biskupów powinno być źródłem inspiracji dla polskiego myślenia o Europie. Ważnym forum współpracy z Niemcami i Francją pozostaje Trójkąt Weimarski. Liczymy na to, że w najbliższych tygodniach we Francji odbędzie się szczyt Trójkąta Weimarskiego z udziałem pana prezydenta Bronisława Komorowskiego, pani kanclerz Angeli Merkel oraz pana prezydenta François Hollande’a. Cieszę się, że możliwe są spotkania ministrów spraw zagranicznych w formacie weimarskim. Ostatnie takie spotkanie miało miejsce na początku kwietnia we Wrocławiu. Ministrowie spraw zagranicznych Trójkąta Weimarskiego zajęli wspólne stanowisko m.in. w kwestii przyszłości Europejskiej Polityki Sąsiedztwa, w tym w odniesieniu do Partnerstwa Wschodniego.

    Jednym z najważniejszych instrumentów dotyczących współpracy dwustronnej z naszymi europejskimi partnerami pozostają konsultacje międzyrządowe. W styczniu bieżącego roku odbyliśmy konsultacje z Francją. W połowie roku planujemy zorganizować kolejne: z Włochami i Hiszpanią. Ważne będzie utrzymanie wysokiej dynamiki dialogu z Francją w wymiarze dwustronnym, europejskim i międzynarodowym, m.in. poprzez realizację programów współpracy na lata 2014–2019. Będziemy intensywnie rozwijać współpracę z Wielką Brytanią, która pozostanie, mamy nadzieję, naszym partnerem w Unii Europejskiej, a także państwem podobnie myślącym w zakresie polityki wschodniej, polityki energetycznej czy liberalizacji handlu. Naturalnie ważnym partnerem europejskim Polski są kraje Beneluksu.

    W duchu bliskiej współpracy ze Stolicą Apostolską wspieramy przygotowania do organizacji Światowych Dni Młodzieży w lipcu przyszłego roku w Krakowie.

    Europa Środkowa jest dla nas zasadniczym punktem odniesienia. Za potwierdzenie mogą służyć polsko-czeskie konsultacje międzyrządowe, które odbyły się w miniony poniedziałek, moja wizyta w Pradze tuż po objęciu funkcji ministra, a także mój udział w spotkaniach ministrów spraw zagranicznych Grupy Wyszehradzkiej i Bałkanów Zachodnich w Bratysławie. W lutym tego roku odwiedziłem Budapeszt. Polska uczestniczyła również w spotkaniu ministrów spraw zagranicznych Grupy Wyszehradzkiej oraz krajów nordyckich i bałtyckich w ramach wzmacniania osi północ–południe. Braliśmy także udział w spotkaniu Grupy Wyszehradzkiej z Niemcami. Dynamicznie rozwija się współpraca z Rumunią wyrastająca z podobnej oceny zagrożeń i wyzwań dla dzisiejszego środowiska międzynarodowego.

    Realizacji interesów państw regionu służą regularne konsultacje premierów Grupy Wyszehradzkiej przed posiedzeniami rad europejskich, takimi jak dzisiaj. Jednocześnie nie jest tajemnicą, że nowe wyzwania geopolityczne ostatniego roku ujawniły rozbieżności w łonie grupy. Prowadzimy na ten temat intensywny dialog z naszymi partnerami. Właśnie dzięki niemu udaje nam się zachować jedność, podejmując solidarnie kluczowe decyzje w ramach Unii Europejskiej. Jednocześnie nie należy zapominać, że Grupa Wyszehradzka jest przede wszystkim formatem regionalnej współpracy sektorowej zorientowanej na rozwój czterech krajów poprzez rozwiązywanie wspólnych problemów. Odmienne podejście do niektórych problemów międzynarodowych absolutnie nie przekreśla pozytywnej dynamiki współpracy w innych dziedzinach, takich jak: rozwój infrastruktury komunikacyjnej i transportowej, ochrona środowiska, turystyka czy bezpieczeństwo energetyczne. W związku z rozpoczynającą się niebawem czeską prezydencją w grupie i następującą po niej polską prezydencją koordynujemy priorytety ich obu. Grupa Wyszehradzka jest dziś uznaną marką nie tylko w Europie.

    Dążymy do dalszego zacieśnienia współpracy w regionie Morza Bałtyckiego, gdzie możemy liczyć na doskonałą współpracę z naszymi solidnymi partnerami – krajami nordyckimi, zwłaszcza Szwecją i Danią, oraz bałtyckimi, szczególnie Estonią i Łotwą. Również z Litwą rozwijamy bogatą współpracę w różnych dziedzinach. Dalszemu pogłębieniu kontaktów służyłoby zarazem podjęcie przez stroną litewską konkretnych działań na rzecz przestrzegania polsko-litewskiego traktatu dwustronnego z 1994 r. w punktach odnoszących się do respektowania praw mniejszości etnicznych.

    Istotnym impulsem dla wzmocnienia polskiego zaangażowania nad Bałtykiem będzie prezydencja Polski w Radzie Państw Morza Bałtyckiego, którą rozpoczniemy w lipcu tego roku. Chcemy, żeby przewodnictwo w radzie sprzyjało silniejszemu zaangażowaniu Polski w sprawy tego regionu.

    Zależy nam na trwałej stabilizacji i modernizacji państw Bałkanów Zachodnich. Będziemy nadal przekazywać państwom tego regionu nasze doświadczenia z okresu transformacji i akcesji do Unii Europejskiej, a także udzielać wsparcia politycznego oraz eksperckiego.

    Cieszy utrzymująca się wysoka dynamika kontaktów z Turcją. Podczas niedawnej oficjalnej wizyty w tym kraju wzmocniliśmy dwustronny dialog polityczny i współpracę między regionami. Rozszerzyliśmy nasze relacje o nowe obszary, takie jak innowacyjność, oraz potwierdziliśmy decyzję o organizacji w rytmie trzymiesięcznym forów gospodarczych w celu promocji kontaktów biznesowych.

    Szanowni Państwo! Polska dyplomacja skutecznie zapewnia wsparcie i opiekę ponad 20-milionowej Polonii rozsianej po całym świecie. Finalizujemy prace nad programem rządowym określającym założenia współpracy z Polonią do 2020 r. Poświęcamy szczególną uwagę działaniom, które wzmacniają pozycję naszych rodaków w krajach ich zamieszkania. Siła i autorytet społeczności polskich w świecie służą nie tylko im samym, ale także nam, Polsce. Naszym priorytetem pozostaje pomoc dla Polaków na Białorusi i Litwie. Pamiętamy także o Polakach na Ukrainie, nie ograniczając się do jednostkowych akcji, takich jak ewakuacja z Donbasu. Wzmacniamy szkolnictwo polskie i rozpoczynamy budowę Domu Polskiego we Lwowie.

    Szczególną uwagę poświęcamy rodakom, którzy w ostatnim czasie wyjechali do państw Unii Europejskiej. Pracujemy nad uznaniem praw rodaków mieszkających na terytorium Republiki Federalnej Niemiec i odnotowujemy tu pewien postęp, m.in. w sprawie szkolnictwa oraz Domu Polskiego w Bochum. Dążymy do tego, aby zgodnie z duchem i zapisami traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy Polonia w Niemczech otrzymywała takie samo wsparcie i mogła korzystać z takich samych instrumentów podtrzymywania tożsamości, jak to ma miejsce w przypadku mniejszości niemieckiej w Polsce.

    (Oklaski)

    Nie tracimy również z pola widzenia największego skupiska Polonii na świecie, w Ameryce Północnej, gdzie wspieramy realizację coraz większej liczby ważnych dla niej projektów. Instrumentarium finansowe, jakim dysponuje MSZ, tworzy dogodne warunki do prowadzenia skutecznej, nowoczesnej, konsekwentnej i aktywnej polityki polonijnej. Stanowi ono zarazem ogromne wyzwanie związane z wymogami sprawnego przeprowadzania konkursów dotacyjnych. Niedawno rozstrzygnięty został kolejny konkurs, w ramach którego 144 projekty otrzymały na bieżący rok dofinansowanie na łączną kwotę blisko 32 mln zł. Łącznie w ramach konkursów dotacyjnych oraz innych projektów wspierania Polonii MSZ przeznacza na ten cel blisko 90 mln zł rocznie, co stanowi ponad połowę środków państwa polskiego przewidzianych na współpracę z Polonią.

    Z kwestią wsparcia Polaków w świecie nierozerwalnie wiąże się troska o jak najlepszy wizerunek naszego kraju. Ostatnie wydarzenia pokazują, że nie jest to sprawa zamknięta. Zapewniam, że MSZ był i będzie aktywny na tym polu. Nie będziemy bierni w przypadku prób fałszowania historii, ignorancji czy przypisywania nam win, których nie popełniliśmy. Tylko w zeszłym roku nasze placówki dyplomatyczne reagowały ponad 150 razy w przypadku użycia tzw. wadliwych kodów pamięci dotyczących Polski i Polaków. Większość interwencji była skuteczna i doprowadziła do sprostowania niewłaściwych sformułowań.

    W kwestiach polityki historycznej współpracujemy z Instytutem Pamięci Narodowej. Będziemy ściśle koordynować nasze działania na arenie międzynarodowej. O wspólnych planach odnośnie do aktywnej i skutecznej polityki historycznej rozmawiamy z kierownictwem IPN-u. Walce o prawdę historyczną poświęcony był Rok Jana Karskiego, który zakończył się w grudniu. W jego trakcie promowaliśmy postać emisariusza Polskiego Państwa Podziemnego, który poinformował świat o Holokauście. Dziś w Muzeum Historii Żydów Polskich w Warszawie, obiekcie wpisującym się w opowieść o wielokulturowych dziejach naszego kraju, odbędzie się projekcja filmu dokumentalnego Sławomira Grünberga „Karski i władcy ludzkości”. Gdy raport Karskiego o Holokauście dotarł w czasie II wojny światowej do Stanów Zjednoczonych, „New York Times” napisał o nim na szesnastej stronie, na pierwszej umieszczono natomiast wzmiankę o gubernatorze stanu Nowy Jork, który przekazał swoje sportowe buty do składu gumy. Świat usłyszał i nie zrobił nic – konstatują świadkowie tamtego zdarzenia. Historia Jana Karskiego uczy, że jeżeli znajdujesz się w dramatycznej sytuacji i możesz coś zrobić, to musisz to zrobić, musisz spróbować.

    (Głos z sali: Właśnie, właśnie.)

    Polska dyplomacja będzie nadal promować tę unikalną postać i jej zasługi. To najlepszy sposób na przełamanie krzywdzących stereotypów o historii naszego kraju.

    (Oklaski)

    Dziękujemy za wsparcie w tej kwestii organizacjom żydowskim w Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza Amerykańskiemu Komitetowi Żydowskiemu i jego szefowi Davidowi Harrisowi. Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Od 25 lat Polska jest krajem bezpiecznym i dynamicznie rozwijającym się. Zawdzięczamy to zarówno wielkiemu wysiłkowi całego społeczeństwa, jak i sprzyjającym warunkom międzynarodowym. Potrafiliśmy wykorzystać ćwierć wieku pokoju, stabilności i prosperity europejskiej. Otoczenie międzynarodowe Polski zmienia się jednak na naszych oczach. Wyzwania, wobec których stoi nasz kraj, wobec których stoi Europa, wymagają zdecydowanych i dalekowzrocznych kroków. Jestem przekonany, że działając wspólnie z naszymi partnerami z NATO i Unii Europejskiej, skutecznie stawimy czoła tym wyzwaniom, zapewniając bezpieczeństwo Rzeczypospolitej. W imieniu rządu chciałbym podziękować prezydentowi Rzeczypospolitej za modelową współpracę w dziedzinie polityki zagranicznej.

    (Oklaski)

    To wielka wartość, zwłaszcza w tak trudnych czasach jak dziś, gdy polityka zagraniczna winna być wspólna dla całego państwa, zarówno dla obozu władzy, jak i opozycji. Ponownie apeluję o poszukiwanie zgody i kompromisu w tych kwestiach, także na tej sali, i deklaruję do tego gotowość.

    Współczesna polityka zagraniczna staje się dziedziną coraz bardziej wszechstronną i otwartą. Oprócz tradycyjnej dyplomacji coraz większą rolę odgrywa dyplomacja publiczna, oddziaływanie poprzez media, dyplomacja samorządowa, a także zwykłe kontakty międzyludzkie, coraz bardziej powszechne dzięki temu, że Polacy z roku na rok podróżują po świecie coraz więcej i w coraz bardziej odległe miejsca.

    Prowadząc politykę aktywnej współpracy gospodarczej, naukowej i kulturalnej na skalę globalną, zagwarantujemy społeczeństwu polskiemu możliwość dynamicznego rozwoju i należne mu miejsce we wspólnocie narodów.

    Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Proszę o przyjęcie informacji o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2015 r. Dziękuję bardzo.

    (Długotrwałe oklaski)

  • Dziękuję panu ministrowi.

    Sejm ustalił w dyskusji nad tym punktem porządku dziennego podział czasu między kluby i koło, w zależności od ich wielkości, w granicach od 105 do 9 minut, tj. debatę średnią.

    Otwieram dyskusję.

    Zapraszam na mównicę pana posła Roberta Tyszkiewicza, który wystąpi w imieniu klubu Platforma Obywatelska.

    Proszę bardzo.

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Przedstawiciele Korpusu Dyplomatycznego! Goście Dzisiejszej Debaty! Chciałbym w imieniu klubu Platformy Obywatelskiej podziękować panu ministrowi za tę niezwykle kompleksową, przesyconą wartościami merytorycznymi, pełną aktywizmu wizję polskiej polityki zagranicznej. To jest więcej niż wizja. Wszyscy, którzy przysłuchiwaliśmy się prezentacji pana ministra Schetyny, możemy powiedzieć: to jest plan polskiej polityki zagranicznej, plan konkretnych działań. Jestem przekonany – chciałbym w imieniu klubu Platformy Obywatelskiej złożyć taką deklarację – jesteśmy przekonani, że polska polityka zagraniczna znajduje się w dobrych rękach.

    (Oklaski)

    Ostatnia debata nad zadaniami polskiej polityki zagranicznej miała miejsce w tej Izbie niedawno, 6 listopada ub.r. Wówczas głównym tematem ze względu na konflikt zbrojny na Wschodzie, agresywną politykę Rosji, kryzys na południe od Unii Europejskiej była kwestia bezpieczeństwa. Mieliśmy wtedy nadzieję, że mijający czas pozwoli Europie choćby w niewielkim stopniu uporać się z zagrożeniami. Tymczasem dziś kwestie bezpieczeństwa stają przed nami jeszcze wyraziściej.

    Dziś na Wschodzie nadal trwa konflikt zbrojny, o zmiennej dynamice, ale wciąż mający potencjał powrotu do pełnowymiarowej konfrontacji wojennej. Równolegle na wschodzie Ukrainy i na Półwyspie Krymskim doszło do utrwalenia złego status quo. Aneksja Krymu przez Rosję, naruszająca zakaz użycia siły i bezwzględny obowiązek poszanowania integralności terytorialnej innych krajów, czyli norm leżących u podstaw aksjologicznego porządku społeczności międzynarodowej, budzi dziś mniejsze emocje niż pół roku temu. Dzieje się tak z wielu powodów. Jednym z nich jest zapewne fakt, że wokół nas mają miejsce liczne wydarzenia, które przysłaniają to, co dzieje się na wschodzie Europy.

    Chciałbym jednak wyraźnie podkreślić, że w mojej opinii polityka i działania Rosji wobec Ukrainy wpisują się w szerszy kontekst kwestionowania przez władze rosyjskie międzynarodowego porządku ukształtowanego po II wojnie światowej. Nie możemy się na to zgodzić. Dlatego o aneksji Krymu i innych agresywnych działaniach Rosji należy mówić głośno i zapominać o nich nie wolno.

    Z kolei na południe od granic Europy dzieją się rzeczy wręcz niewyobrażalne. Wojna domowa w Syrii, ekspansja państwa islamskiego, brak stabilności lub zupełny rozkład struktur państwowych w takich krajach, jak Jemen, Libia, Mali, Erytrea, Sudan, Somalia, to przyczyny masowej fali uchodźstwa do Europy. W ubiegłą niedzielę podczas przeprawy przez Morze Śródziemne z terytorium Libii życie straciło ponad 800 imigrantów, a od początku roku w Morzu Śródziemnym utonęło prawie 1800 osób. To jest hekatomba.

    Rozpoczynający się dziś nadzwyczajny szczyt Unii Europejskiej właśnie w tej sprawie stoi przed zadaniem znalezienia odpowiednich sposobów reagowania na ten kryzys i powstrzymania tej niekontrolowanej fali imigracji, bo państwa, z których się ona odbywa, nie są w stanie sobie z tym zjawiskiem poradzić. Zdajemy sobie sprawę z tego, że brak stabilności na Południu nie jest czymś, co nie dotyczy Polski bezpośrednio. Boleśnie przypomniał nam o tym zamach terrorystyczny w Tunezji, w którym zginęli nasi rodacy. Zagrożenie terroryzmem jest dziś zagrożeniem sięgającym poza wszelkie granice.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! W tak niespokojnych czasach powstaje pytanie: Jaka winna być polityka zagraniczna prowadzona przez Polskę? Polska musi w takich czasach prowadzić racjonalną, a nie radykalną, politykę zagraniczną opartą na trzeźwej analizie polskiej racji stanu i potrzebie zapewnienia naszemu krajowi bezpieczeństwa i stabilności, a nie na podejściu doktrynerskim lub wynikającym z rozmaitych kompleksów lub uprzedzeń.

    Chciałbym w tym miejscu podziękować panu prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu, że jest patronem takiej polityki zagranicznej prowadzonej w Polsce.

    (Oklaski)

    Chciałbym podziękować pani premier Ewie Kopacz i ministrowi spraw zagranicznych Grzegorzowi Schetynie za konsekwentne i skuteczne realizowanie odpowiedzialnej, dobrze służącej polskiemu interesowi narodowemu polityki zagranicznej.

    (Oklaski)

    Bo przecież ostatecznym sprawdzianem jej jakości jest pozycja kraju na świecie, a Polska ma dziś atrakcyjną pozycję w Unii Europejskiej i na świecie, jest postrzegana jako silny, stabilny partner polityczny i gospodarczy na globalnej arenie. Miarą skuteczności naszej polityki zagranicznej niechaj będzie fakt, że nasza, polska idea unii energetycznej jako instrumentu zapewnienia bezpieczeństwa energetycznego Europie, zwłaszcza naszej części Europy, stała się dziś częścią oficjalnej polityki europejskiej. Z tego osiągnięcia, z tego faktu powinniśmy być dumni i powinniśmy z tego wyciągać wnioski na przyszłość.

    Wyzwaniem dla polskiej polityki zagranicznej jest taki dobór metod i środków, które z jednej strony pozwalają na skuteczną realizację celów, na działania zmierzające w kierunku wzmacniania politycznej i gospodarczej pozycji Polski na świecie, a z drugiej – stanowią spójny przekaz odnośnie do wyznawanych przez nas wartości: demokracji i praw człowieka, zasad państwa prawa. Z satysfakcją stwierdzam, że cele i kierunki polskiej polityki zagranicznej przedstawione przed chwilą przez ministra Grzegorza Schetynę charakteryzują się tymi właśnie cechami. W spójnej wizji polskiej dyplomacji zaprezentowanej przez pana ministra zaznaczone zostały bardzo liczne kierunki działań, ale wskazano też zadania do realizacji. Konkretyzm, dobry plan, aktywizm są cechami dzisiejszej polskiej polityki zagranicznej. Jesteśmy za to panu ministrowi wdzięczni.

    Oczywiście zdecydowany akcent został położony na kwestie budowania wydolnej architektury bezpieczeństwa. Jej istnienie jest niezbędne dla utrzymania przez nasz kraj właściwego kursu na ścieżce rozwoju gospodarczego i społecznego. Jak wskazał minister Schetyna, Sojusz Północnoatlantycki jest i pozostanie centralnym punktem, fundamentem tej architektury. Rozwijanie współpracy obronnej na płaszczyźnie bilateralnej z członkami NATO, w tym przede wszystkim ze Stanami Zjednoczonymi, stale stanowi cel polskiej polityki zagranicznej.

    Chcę w tym miejscu podziękować panu prezydentowi Bronisławowi Komorowskiemu i rządowi pani premier Ewy Kopacz za konsekwentne dążenie do realizacji zwiększenia polskich wydatków na obronność do pułapu 2% PKB. Polska inicjatywa w tym zakresie została bardzo pozytywnie przyjęta przez naszych partnerów w NATO i, co jeszcze ważniejsze, znalazła już pierwszych naśladowców. Zwiększenie narodowych budżetów obronnych pozwoli wreszcie na wzięcie przez kraje europejskie większej odpowiedzialności za swoje bezpieczeństwo. Jest to niesłychanie ważne osiągnięcie.

    Reakcją Europy na wzrost zagrożenia u jej granic musi być bardziej solidarna i skoordynowana polityka zagraniczna i polityka bezpieczeństwa Unii. Warto w tym miejscu podkreślić osiągnięcia rządu polskiego, w wyniku których udało się utrzymać solidarną postawę Unii Europejskiej wobec agresywnych poczynań Rosji. Podczas kilku ostatnich szczytów Polska odegrała istotną rolę jako lider projektu mającego na celu powstrzymywanie Rosji, utrzymanie twardej polityki w zakresie sankcji, gdy było to niezbędne dla wsparcia suwerenności Ukrainy. Widzę tutaj również bardzo ważną rolę Polski jako lidera we współpracy w formacie Grupy Wyszehradzkiej. Pomimo rozmaitych różnic w strategicznych sprawach Grupa Wyszehradzka zachowuje spoistość i wspólnie prezentuje swoje stanowisko na forum europejskim. Warto to podkreślić: Polska potwierdza w ten sposób swoją rolę lidera regionalnego.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jest naturalne, że diagnoza sytuacji na Wschodzie oraz wskazanie kierunków polskiej polityki zagranicznej w tym regionie stanowi jeden z najważniejszych elementów w wystąpieniu ministra Schetyny. Chciałbym w tym miejscu poświęcić jeszcze kilka zdań, uwagę tym kwestiom.

    Przedłużający się kryzys na Ukrainie, utrzymujące się zagrożenia dla integralności tego państwa każą przypomnieć słowa fundamentalne dla historii polsko-ukraińskich relacji. Nie ma wolnej Polski bez wolnej i niepodległej Ukrainy. Kwestia niepodległości Ukrainy jest wpisana w polską rację stanu. Powinniśmy o tym pamiętać. Wspieranie niezależności, suwerenności państwa ukraińskiego, proeuropejskiego kierunku wyborów jest zgodne z polskim interesem narodowym, dobrze służy Polsce. Jest to ten obszar, w odniesieniu do którego powinniśmy w tej Izbie konsensualnie prezentować wspólne stanowisko.

    Realizując racjonalną wizję polskiej polityki zagranicznej, musimy zastanowić się, jak działać, jak efektywnie wspierać Ukraińców, aby w przyszłości mogli polegać na własnych zasobach w trakcie budowania swojej ojczyzny. Uważam, że odpowiedzią jest kontynuacja procesu popierania reform na Ukrainie. Dorobek Polski jako kraju po udanej transformacji systemowej jest dostrzegany na Ukrainie i Polska w tym zakresie jest oczekiwanym przewodnikiem. Warto na to oczekiwanie odpowiedzieć. Mówił o tym prezydent Komorowski w swoim wystąpieniu w Radzie Najwyższej Ukrainy 9 kwietnia. Polska może i chce wspierać Ukrainę w procesie budowania struktur nowoczesnego państwa. Ważne obszary współpracy to tworzenie samorządów, społeczeństwa obywatelskiego, wprowadzenie zasad państwa prawa, wspieranie rozwoju małej i średniej przedsiębiorczości oraz współpracy gospodarczej. Jestem głęboko przekonany, że perspektywa pełnego członkostwa Ukrainy w Unii Europejskiej powinna pozostać otwarta. Tylko taki cel będzie dostateczną motywacją dla przeprowadzenia trudnego procesu wprowadzania reform w tym państwie.

    Kontekst ukraiński nie przesłania, nie powinien nam przesłaniać wydarzeń i problemów u innego naszego wschodniego sąsiada – na Białorusi. Wiadomo, wszystkie oczy dziś skierowane są na wschodzie na Ukrainę, ale na jesieni bieżącego roku odbędą się na Białorusi kolejne wybory prezydenckie. Kampania wyborcza i przebieg tych wyborów muszą być monitorowane przez społeczność międzynarodową, ponieważ Białoruś jest krajem, w którym wciąż w więzieniu znajduje się jeden z kandydatów w wyborach prezydenckich sprzed pięciu lat, pan Mikoła Statkiewicz. Postulat uwolnienia wszystkich więźniów politycznych musi pozostać warunkiem normalizacji relacji państw Unii Europejskiej z Białorusią.

    Polska polityka wobec tego sąsiada, wobec Białorusi, musi być oparta na dwóch filarach. Pierwszy z nich to wspieranie procesu demokratyzacji, budowa społeczeństwa obywatelskiego, tworzenie wolnych mediów, współpraca z opozycją demokratyczną. W tym kontekście ważny jest nowy format w ramach naszej parlamentarnej aktywności, konsultacje Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu z opozycją białoruską, uruchomiony w ubiegłym roku. Wczoraj odbyliśmy drugie spotkanie w ramach tego cyklu. Drugi filar polityki Polski wobec Białorusi to wspieranie w relacjach oficjalnych, międzypaństwowych takich działań, które pozwalają szerzej otwierać Białoruś na kontakty z Europą, szczególnie w zakresie ułatwień wizowych, małego ruchu granicznego, współpracy kulturalnej, społecznej czy gospodarczej. Dlatego wyrażamy nadzieję, że podczas szczytu Partnerstwa Wschodniego w Rydze dojdzie do parafowania umowy o ułatwieniach wizowych pomiędzy Unią Europejską i Białorusią. Wierzę, że każde działanie, którego skutki służą społeczeństwu obywatelskiemu, powinno uzyskać wsparcie ze strony polskiej dyplomacji.

    Sprawy wschodnie to oczywiście również kontynuacja inicjatywy Partnerstwa Wschodniego. Warto mówić o tym w przeddzień szczytu Partnerstwa Wschodniego w Rydze. Mówił o tym pan minister. Mówił pan minister o głosach zastrzeżeń pojawiających się wobec tego projektu w Unii Europejskiej. Warto przypominać, że ten wielki projekt uprzywilejowanych relacji sąsiedzkich z naszymi wschodnimi europejskimi sąsiadami obejmuje – poza Ukrainą i Białorusią – Gruzję, Mołdawię, Armenię, Azerbejdżan i że notuje postępy, Mołdawianie mają dzisiaj ruch bezwizowy z Unią Europejską, ta perspektywa jest otwarta wobec Gruzji i Ukrainy. Partnerstwo Wschodnie pozostaje jedynym efektywnym formatem współpracy Unii Europejskiej ze wschodnimi sąsiadami. Polska powinna pozostać promotorem i patronem Partnerstwa Wschodniego w Unii Europejskiej. Uważam, że jest to nasze strategiczne zadanie.

    Panie Marszałku! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Cieszy mnie, że polska dyplomacja realizuje cele polityki zagranicznej w oparciu o wnioski z analizy zmian, jakie zachodzą w równowadze geostrategicznej współczesnego świata, w tym zmieniającym się globalnym porządku. W tej sytuacji postulat globalizacji polskiej polityki zagranicznej, o którym mówił pan minister, jest nie tylko zasadny, ale i konieczny. Cieszy mnie, że temu aspektowi w swym wystąpieniu pan minister Schetyna poświęcił tak wiele uwagi. Bez intensyfikacji współdziałania z regionalnymi i subregionalnymi organizacjami nie tylko nie uda się opanować kryzysów występujących poza Europą, ale trudno będzie również o stworzenie planów radzenia sobie z ich przesłankami.

    Zaangażowanie, zwiększenie aktywności polskiej polityki zagranicznej wobec państw Azji, Afryki, Ameryki Łacińskiej czy Karaibów jest niezwykle istotnym zadaniem z punktu widzenia rozwoju gospodarczego, z punktu widzenia budowy pozycji Polski w świecie. Działania rządu w tym obszarze uzyskały niezwykle silne wsparcie dzięki inicjatywom prezydenta Bronisława Komorowskiego na rzecz strategicznego partnerstwa z Chinami, Koreą Południową i Japonią.

    Warto przypominać, że środki finansowe otrzymywane z budżetu Unii Europejskiej, które dziś wykorzystujemy na innowacje, rozwój, modernizację, inwestycje, przestaną w tym wymiarze płynąć do nas już po 2020 r. Musimy wykorzystać ten czas na zbudowanie mechanizmów współpracy pobudzających polską gospodarkę, otwierających ekspansję dla polskich przedsiębiorstw na cały świat, na pozaeuropejskie terytoria. To jest niesłychanie istotne, strategiczne zadanie, przed którym stoi i które skutecznie podejmuje dziś polska dyplomacja.

    (Oklaski)

    W hasło globalizacji polskiej polityki zagranicznej wpisują się również w moim przekonaniu działania zmierzające ku aktywizacji Polski w instytucjach i organizacjach globalnych, w tym przede wszystkim w Organizacji Narodów Zjednoczonych. W tym miejscu chciałbym przyłączyć się do apelu, który przedstawił pan minister Schetyna, skierowanym do wszystkich ugrupowań parlamentarnych, w tym także do opozycji parlamentarnej, by jednoznacznie poparły strategiczny cel polskiej dyplomacji, za jaki uważamy starania o wybór przez Zgromadzenie Ogólne Polski na niestałego członka Rady Bezpieczeństwa w latach 2018–2019. Polsce, przez wzgląd nie tylko na nasz potencjał, którym dysponujemy w kontekście budowania ładu na kontynencie europejskim, naszych osiągnięć w dziedzinie transformacji systemowej, należy się to miejsce. Ale jeżeli sami nie będziemy skutecznie zabiegać o wybór, nikt go nam nie podaruje. Miejsce niestałego członka Rady Bezpieczeństwa nie będzie prezentem od społeczności międzynarodowej, ale efektem naszych wspólnych wysiłków, które muszą mieć wsparcie wszystkich sił politycznych w kraju.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Pamiętajmy, że Polska w świecie dziś to bardzo dobra marka, marka przywodząca na myśl udaną polityczną i gospodarczą transformację, marka solidarności, marka walki o prawa człowieka i społeczeństwo obywatelskie. Jak powiedział ostatnio pan prezydent Bronisław Komorowski: przez dziesięciolecia chwalono Polskę za bohaterską historię, a dziś chwali się nas za sukces gospodarczy.

    (Poseł Józefa Hrynkiewicz: 2,5 mln osób wyjechało z kraju.)

    To jest miara osiągnięć 25-lecia polskiej wolności.

    (Oklaski)

    Podtrzymaniu tych osiągnięć musi służyć praca polskiej dyplomacji.

    Skala wyzwań dla bezpieczeństwa Polski stawia przed nami i tu, w Sejmie, szczególne wyzwanie. Jeżeli oczekujemy od świata i Europy solidarności w reagowaniu na zagrożenia, to przede wszystkim my sami musimy być solidarni. Chciałbym podkreślić tę nutę, ten ton w wystąpieniu pana ministra Schetyny, poszukiwania tego, co łączy, w polskiej racji stanu, w polskiej polityce zagranicznej, zwłaszcza wobec powagi zagrożeń. Potrzebujemy porozumienia ponad podziałami, a co najmniej programu konstruktywnej współpracy politycznej w Polsce w dziedzinie bezpieczeństwa. Wdzięczny jestem panu ministrowi za podniesienie tego zagadnienia.

    Bardzo dziękuję panu ministrowi Schetynie za racjonalną, aktywną i odważną wizję polskiej polityki zagranicznej, za ten plan pracy dla polskiej dyplomacji. By taka polityka była skuteczna, w dzisiejszym skomplikowanym świecie potrzebna jest zdolność współpracy nie tylko sił politycznych. To jest ten bardzo istotny, nowy ton, który było słychać w wystąpieniu pana ministra Schetyny, że dziś skuteczna dyplomacja, skuteczne budowanie pozycji państwa na świecie wymaga współpracy wszystkich aktywnych struktur państwa: samorządów, środowisk gospodarczych, organizacji pozarządowych, środowisk naukowych, kulturalnych czy obywatelskich. Tak dziś musi budować się polska polityka międzynarodowa. To jest wyzwanie i nasz wspólny obowiązek.

    Panie i Panowie Posłowie! Klub Platformy Obywatelskiej w pełni popiera kierunki polityki zagranicznej przedstawione przez pana ministra Grzegorza Schetynę. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję bardzo panu posłowi.

    W drugiej kolejności głos zabierze pan poseł Krzysztof Szczerski, Prawo i Sprawiedliwość.

    Proszę bardzo.

  • Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Zanim szczegółowo odniosę się do pańskich tez, chciałbym w imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość jasno powiedzieć, że ocena tej polityki zagranicznej, którą pan prowadzi, którą nam tutaj dzisiaj pan zaprezentował, nie może abstrahować od oceny bilansu całości dokonań prawie ośmiu lat rządów koalicji PO i PSL i pięciu lat prezydentury Bronisława Komorowskiego, bo kluczowe są dziś w Polsce kwestie wiarygodności i odpowiedzialności w polityce. To wiarygodność i ponoszenie odpowiedzialności mogą dawać podstawy do zgody i współpracy. Wiarygodności i gotowości do ponoszenia odpowiedzialności tak bardzo brakuje w czasach waszych rządów. Nie może pan uciec od przed pytaniami o wiarygodność i odpowiedzialność…

    (Poseł Stefan Niesiołowski: Nikt nie ucieka.)

    …bo tak naprawdę pan, panie ministrze, nie jest żadnym nowym człowiekiem, twórcą jakiejś nowej polityki zagranicznej. Wprost przeciwnie, pan jest epigonem tej samej złej polityki.

    (Poseł Stefan Niesiołowski: Jakim epigonem?)

    Jest pan kontynuatorem nieszczęsnych założeń politycznych, które zostały zakwestionowane przez rzeczywistość. To okoliczności spowodowały, że mówi pan dziś trochę innym językiem. Wysyła pan mniej tweetów. To okoliczności, które stale się pogarszają. W zasadzie, mówię to może ze smutkiem, przegrał pan już w pierwszym dniu, gdy przekroczył pan próg ministerstwa. Wie pan kiedy? Wtedy gdy nie dokonał pan krytycznego bilansu rządów poprzednika, gdy nie rozpoczął pan od wyegzekwowania odpowiedzialności za błędy. Pewnie zresztą nigdy panu na to nie pozwolą, ale pan pewnie nie był nawet na to gotowy. Nie wiemy, jakie rozgrywki partyjne spowodowały, że został pan akurat ministrem spraw zagranicznych, ale niezależnie od nich mógł pan przecież podjąć próbę korekty polityki poprzednika. Dlatego że nie był pan w stanie dokonać tego krytycznego bilansu, nie jest pan nikim nowym. Nie tworzy pan nowej polityki. Jest pan raczej jak ostatnie długie amen w requiem, jak ostatnia ze źle wybranych liczb na kuponie lotto.

    (Poseł Stefan Niesiołowski: Ale dowcipy.)

    Poza tym nie można w ocenie pańskich słów abstrahować od ostatnich prawie ośmiu lat, dlatego że należy zadać fundamentalne pytanie: Jaka jest wiarygodność pańskiej dzisiejszej deklaracji? Jaka jest waga ocen, które pan dziś formułuje? Jaka jest wartość analizy tutaj przedstawionej? Zadaję te pytania choćby dlatego, że mam tu przed sobą główne tezy wystąpienia pana poprzednika, te nie jest sprzed wielu lat, żeby było łatwiej, tylko z roku 2013 na pół roku przed katastrofą na Wschodzie. Tak oto obóz władzy wówczas widział najbliższą przyszłość polskiej polityki zagranicznej. W 2013 r. na pół roku przed Majdanem zapowiadaliście, że szczyt Partnerstwa Wschodniego w Wilnie otworzy Ukrainie drogę do integracji z Zachodem, że przesunie państwa Europy Wschodniej na zachód, mało tego, zapowiadaliście dynamiczny rozwój handlu z Rosją, namacalne skutki dobrych elementów umowy o małym ruchu granicznym, pogłębienie politycznej współpracy z Rosją. Na pół roku przed Majdanem. Co mówiliście wtedy o Unii Europejskiej? Co mówił wtedy pan minister Sikorski? Mówił o tym, że naszą drogą jest szybka ścieżka wejścia do strefy euro. Dzisiaj mówił pan coś zupełnie innego, a państwo bili brawo tak jak wtedy.

    (Oklaski)

    Członkostwo w euro, jak to się wydawało, będzie dla nas strategicznie korzystne, zwiększa nasze szanse na znalezienie się w wąskim gronie krajów decyzyjnych. Pan dzisiaj w takim razie nie chce, żebyśmy byli w tym gronie? To wtedy mówiono prawdę czy teraz, że euro jest dla nas ważniejsze niż wzmocnienie wojskowe, że ono nam da bezpieczeństwo, a nie reforma armii? Tylko że wtedy słuchaliście Ruchu Palikota, dlatego mówiliście takie rzeczy.

    Co mówiliście wtedy o Grupie Wyszehradzkiej? Że jest w najlepszej kondycji, w jakiej do tej pory była, że jest spójna, stabilna i że Polska jej przewodniczy. A co się okazało, o czym pan zresztą dzisiaj mówił? Że w konfrontacji geopolitycznej ta Grupa Wyszehradzka rozpadła nam się w rękach. Pytanie więc brzmi: Jak można było aż tak bardzo się mylić na pół roku przed wydarzeniami kluczowymi dla geopolitycznej sytuacji Polski? Z czego to wynikało, że punkt po punkcie widać w tej wypowiedzi sprzed dwóch lat kompletną katastrofę?

    Warto więc zadać pytanie przy okazji oceny tego, co właśnie mówi pan dzisiaj: Skąd wzięły się tak niewyobrażalne błędy w analizie, w planowaniu polityki zagranicznej w latach waszych rządów? Są tu możliwe trzy odpowiedzi. Po pierwsze, obecny rząd i prezydent są tak niekompetentni, że aż do ostatniej chwili nie potrafią dostrzec nadciągających zagrożeń i nic nie rozumieją z procesów międzynarodowych zachodzących wokół nas. Tak było wtedy i w takim razie jest tak i dzisiaj. Odpowiedź druga. Obecny rząd i prezydent są tak naiwni, że kierują się w swych analizach myśleniem życzeniowym. Mają nadzieję, że nie będzie burzy, nawet gdy na horyzoncie widać już błyskawice. Tak było wtedy, w takim razie także jest i dzisiaj. Wreszcie, po trzecie, możliwe jest także to, że obecny rząd i prezydent po prostu prowadzą świadomie od lat błędną politykę, tylko że nie chcą wziąć za jej skutki odpowiedzialności.

    Możliwe są bowiem tylko te trzy warianty: niekompetencja, naiwność lub złe decyzje. Teraz może pan wybrać, panie ministrze, który z nich jest najbardziej adekwatny, a może wszystkie naraz.

    (Oklaski)

    (Poseł Małgorzata Kidawa-Błońska: Albo żaden.)

    Pytanie, które zadajemy, nie jest figurą retoryczną, także w kontekście pana dzisiejszego wystąpienia. Byłoby nią, gdyby nie skutki tej polityki, z którą pan bynajmniej nie zrywa. Prezydent i rząd dopuścili się w polityce zagranicznej najgorszego. Nie zapobiegliście złemu scenariuszowi, nie przygotowaliście odpowiednio Polski na taki zły scenariusz. Teraz pan próbuje fastrygować rzeczywistość, ale znowu z nadzieją, że gorzej nie będzie. Ale jaka będzie wartość pana słów, gdy nastąpi dalsza destabilizacja na wschodniej flance? Prezydent i rząd narazili Polskę na niebezpieczeństwo. Nie ma gorszego przewinienia w polityce zagranicznej, nikt nie ma większej winy wobec narodu i państwa niż ten, kto je na zagrożenie wystawił. W dawnej Polsce tak mówiono.

    (Poseł Stefan Niesiołowski: Na siebie popatrzcie.)

    To obciąża właśnie was, panie i panowie, od prezydenta zaczynając, niestety na panu kończąc, panie ministrze, choć pan jest tylko ostatni w sekwencji tych osób. Pytam, dlaczego. Z niekompetencji, naiwności, złych decyzji czy czegoś jeszcze gorszego, o czym nawet nie wspominam? To ważne pytanie, bo różnie rozkłada winy i odnosi różne oceny do dzisiejszej sytuacji. Jeśli to tylko niekompetencja, ślepota analityczna, niezdolność do projektowania scenariuszy najbliższej przyszłości, to niech nam pan powie, co pan zmienił, by to się nie powtórzyło. Polskie władze nie mają prawa mylić się co do tego, co dzieje się na Wschodzie. Nie mają prawa być zaskoczeni negatywnym rozwojem wypadków na Wschodzie, nie mają prawa nie wiedzieć, co jest stawką polityki wschodniej, a jest nią bezpieczeństwo i pokój, to znaczy przekracza to stawkę Partnerstwa Wschodniego, o którym pan ciągle mówi i którym pan ciągle tę politykę wschodnią zastępuje.

    (Oklaski)

    Bezpieczeństwo i pokój – w takich sprawach nie ma marginesu dopuszczalnego błędu. Każdy kraj ma inny obszar geograficzny, o którym powinien wiedzieć wszystko i na którym powinny się skupiać jego uwaga i kompetencja instytucji państwa. Dla Polski jest to przede wszystkim kierunek wschodni oraz relacje Niemiec i Rosji w tym kontekście. I właśnie w tym kluczowym obszarze wy, panie i panowie, ten największy błąd popełniliście i popełniacie go cały czas z premedytacją. W ciągu minionych lat ważniejsza była dla was nienawistna wojna polsko-polska ze śp. prezydentem Lechem Kaczyńskim niż posłuchanie jego głosu. Głosu, który się nie mylił. Głosu, który się właśnie nie mylił.

    (Poruszenie na sali)

    (Poseł Stefan Niesiołowski: Kłamiesz, podpalaczu Polski.)

    (Poseł Jarosław Kaczyński: Panie marszałku...)

    Panie marszałku, przepraszam...

    (Poseł Stefan Niesiołowski: Co chcesz, co chcesz...)

    Marszałek Radosław Sikorski: Proszę o uwagę.

    Panie marszałku...

    (Poseł Stefan Niesiołowski: Podpalaczu Polski.)

    Panie marszałku, czy w imię powagi mogę prosić o 5 minut przerwy?

    Marszałek Radosław Sikorski: Proszę kontynuować.

    Ale czy pan weźmie na siebie uspokojenie posłów?

    Dziękuję bardzo.

    (Poseł Stefan Niesiołowski: Skończ te brednie.)

    Ważniejsza zatem była dla was wojna polsko-polska niż posłuchanie głosu, który się nie mylił. To dlatego was tak boli, bo to was, a szczególnie obecnego prezydenta, dodatkowo obciąża moralnie.

    Tu znowu wracamy do kwestii odpowiedzialności. Dlatego do dzisiaj pan mówi o polityce wschodniej jak neofita, jak świeżo nawrócony na realizm polityczny. Przepraszam, panie ministrze, ale wartość pana słów w kontekście historycznym jest dzisiaj znikoma. Być może to, o czym mówiliśmy przez ostatnie lata, nie było wynikiem zamknięcia się na prawdę i wiedzę, która była tutaj, w Polsce, tylko zwykłej naiwności, która jest gorsza niż niekompetencja.

    Kierowanie się myśleniem życzeniowym w polityce to grzech ciężki. Czasem mam wrażenie, gdy słucham polityków obozu władzy, szczególnie z Platformy Obywatelskiej, poza tymi nienawistnymi okrzykami, że niekiedy najlepszym dla was opisem świata, najbardziej adekwatnym do waszego sposobu myślenia, jest opis z piosenki „Imagine”: świat bez granic, bez wojen, a w zamian wolna miłość, tylko że na Kremlu nie zasiada John Lennon, tylko Władimir Putin, a w Berlinie nie rządzi Yoko Ono, tylko Angela Merkel.

    (Oklaski)

    Ta rzeczywistość was dopadła i obaliła na ziemię. Teraz podnosicie się z kurzu i pyłu, otrzepujecie ramiona, próbujecie na szybko przygotować Polskę na trudne czasy, tylko że one są już teraz.

    Tak naprawdę jednak wolałbym najbardziej, żeby się okazało, że te wszystkie błędy polityki zagranicznej, które właśnie obserwujemy, to nie była ani niekompetencja, ani naiwność, tylko po prostu był to świadomy wybór pewnej koncepcji, która poniosła kompromitującą klęskę, której symbolem jest tzw. trójkąt królewiecki. Dlaczego bym tak chciał? Bo chciałbym wiedzieć, że prezydent i rząd są przynajmniej świadomi tego, co robią, że czują odpowiedzialność i że są gotowi poddać się osądowi historii.

    Chciałbym, żeby pan wyszedł dziś na mównicę i powiedział Polakom jasno, prosto i z pokorą, że prezydent i rząd was zawiedli, rodacy, że narażono Polskę na niebezpieczeństwo, że nie zapobieżono wojnie u naszych granic, że postawiono na złych strategicznych partnerów dla Polski, że nie potrafiono utrzymać Polski w gronie silnych państw, z których zdaniem się liczą, że pozwolono, by polska polityka była zmarginalizowana. Jeśli takie otrzeźwienie na was nie przyjdzie, to nadal będziemy brnąć w zły scenariusz, a sprawy są naprawdę poważne. To gotowość poniesienia odpowiedzialności jest drogą do współpracy w polityce zagranicznej.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Są trzy wyznaczniki, wskazania, zgodnie z którymi musi podążać polityka polska, by przezwyciężyć obecną słabość. Jesteśmy gotowi rozmawiać o ich realizacji.

    Po pierwsze, Polska musi zachowywać się jak poważne państwo.

    (Oklaski)

    Jak nie wiesz, jak się zachować, to zachowaj się poważnie. To jest słuszne porzekadło polityki zagranicznej. Poważne państwo wie, jak reagować na pojawiające się zagrożenie, nie wpada w bezradną szamotaninę z byle powodu, np. wie, co robić, kiedy ktoś niepożądany chce wjechać na jego terytorium. Załatwia to szybko i skutecznie. Poważne państwo przeprowadza projekty dyplomatyczne w zakresie swojego bezpieczeństwa wbrew oporowi niektórych, bo potrafi znaleźć narzędzia wpływu, np. rozszerzenie infrastruktury bezpieczeństwa NATO na Polskę. Poważne państwo nie daje sobie narzucać rozwiązań niekorzystnych dla swojej gospodarki, bo inni mają wobec niego takie oczekiwanie, np. Polska w czasie ostatniego szczytu unii energetycznej dała sobie narzucić dekarbonizację. Poważne państwo potrafi wyjaśnić przyczyny katastrofy, w której poległ jego prezydent…

    (Głos z sali: Wyjaśniliśmy.)

    …współpracować w tej sprawie z sojusznikami, umiędzynarodowić śledztwo, potrafi uszanować rodziny ofiar, oddać hołd i upamiętnić ofiary. Musimy uzyskać powagę naszego państwa, by liczono się z nami, jak z poważnymi graczami. Nie możemy ciągle bać się własnego cienia i być sparaliżowani w momencie podejmowania decyzji. Jak powiemy coś zdecydowanie, to nie możemy potem bać się własnych słów. Nie możemy czekać na zdanie innych, żeby wiedzieć, co sami mamy powiedzieć. Nie możemy czekać na rozwój wypadków. Polska nie może być państwem przeczekującym sytuacje.

    Po drugie, Polska musi domagać się szacunku, szanować sama siebie. Tego oczekują od polskich władz Polacy w kraju i za granicą. Oczekują oni, że polskie państwo będzie wymagało od innych szacunku wobec Polaków i ich praw, bo będzie szanować siebie, swoją historię, dorobek i potencjał. Trzeba natychmiast przerwać politykę samodegradacji, wycofania, kompleksów i wstydu.

    (Oklaski)

    I po trzecie, musimy mieć własne zdanie. Wszyscy uczestnicy polityki międzynarodowej muszą wiedzieć, jaka jest polska opinia we wszystkich węzłowych problemach świata. Nie można uciekać się do formułki mówienia jednym europejskim głosem. Wolałbym, żeby pan dzisiaj powiedział o wznoszeniu polskiego sztandaru biało-czerwonego, a nie błękitnego, w różnych częściach świata. Europejski głos to jedno, ale każdy na świecie wie, że ważniejsze kraje samodzielnie myślą o takich sprawach jak Bliski Wschód, Iran, o kwestiach Korei Północnej, migracji. Dzisiaj pan mówił nieustannie: bierzemy udział, podejmujemy współpracę, odnotowujemy, jesteśmy gotowi, ale nie powiedział pan jednego, czego chcemy. Generalnie zrobił pan geograficzne tour de table, tak jak robi się to w departamentach MSZ, a nie powiedział pan, czego chcemy, tylko że działamy, odnotowujemy, jesteśmy, będziemy, przychodzimy, wychodzimy, wizytujemy itd. Czego tam chcemy?

    A więc te trzy wyznaczniki są najważniejsze: powaga, szacunek i własne zdanie. To jest oczywiste abecadło, ale trzeba je przypomnieć, bo tych trzech spraw bardzo brakuje w praktyce działań obecnego obozu władzy. Tymczasem pan, zamiast działać według tych prostych zasad, kontynuuje politykę według doktryny sym-sym, symboliczno-symbiotycznej. W polityce obozu władzy często na krytykę waszej polityki odpowiadają wprost wzruszeniem ramion. A co niby mamy robić jako Polska? Przecież każdym problemem już ktoś się zajmuje. Słowo „symboliczny” padło w pana dzisiejszym wystąpieniu pięć razy. Pan prowadzi politykę sym-sym, symbiotyczno-symboliczną. Czasami pan się zdobywa na politykę bum-bum, ale w zasadzie nie wiadomo, po co i co potem za tymi pana fajerwerkami w stylu bum-bum de facto idzie.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Klub Parlamentarny Prawo i Sprawiedliwość nie oczekiwał dziś od ministra Schetyny jakichś bardzo daleko idących planów i wizji. Oczekiwaliśmy prostego komunikatu o zmianie zasady prowadzenia polityki zagranicznej i o kilku celach, których realizacji może się pan podjąć do końca tej kadencji, czyli przez najbliższe pół roku. Chcielibyśmy odniesienia do faktu, że Europa i wolny świat stoją dzisiaj przed dwoma poważnymi wyzwaniami – pokonania ekstremizmu terrorystycznego i pokonania ekstremizmu imperialistycznego. To są dwa oblicza tego samego wyzwania rzuconego wizji świata, którą tworzono po końcu zimnej wojny, świata globalizacji i dominacji liberalnej demokracji w wersji postmodernistycznej i rynków w wersji globalistycznej. Ten świat kwestionują terroryści i imperialiści. Chcą oni innego porządku. Naruszenie stabilizacji światowej skutkuje licznymi katastrofami humanitarnymi i tworzeniem nowych ognisk niebezpieczeństwa i łamania praw człowieka. Kwestia przemytu ludzi i wymuszonej emigracji, o której dziś będzie się rozmawiać w Brukseli, jest tylko jednym tego przejawem.

    Dlatego także musimy dążyć do zrównoważonego rozwoju świata pokryzysowego. W takim modelu relacji międzynarodowych liczą się silni. Polska musi pokazać swoją siłę i samodzielność. Dziś polska polityka zagraniczna musi więc być skupiona na jednym, naczelnym, praktycznym zadaniu – na odzyskaniu pola manewru dla naszej dyplomacji i dzięki temu na odbudowywaniu swojej siły. Musimy wybić się na podmiotowość, inaczej zgniotą nas te koła młyńskie. Musimy budować realne sojusze, wzmacniać nasz potencjał twardej i miękkiej siły, zabierać głos, przejawiać inicjatywę, inaczej staniemy się zbędni. Polska nie może być zbędna albo niekonieczna w stosunkach międzynarodowych, bo nie przetrwa. Polska musi być krajem koniecznym i pożądanym w stosunkach międzynarodowych.

    Co to oznacza w praktyce? Zobaczmy to na przykładzie jednej kwestii szczegółowej. Dzisiaj mówił pan o wzmacnianiu armii. To dobrze, ale pan nie jest ministrem obrony, tylko ministrem, szefem dyplomacji i z tymi zakupami sprzętu musi iść w parze inicjatywa w polityce zagranicznej.

    Na czym polega dziś problem polskiego bezpieczeństwa widzianego z punktu widzenia polskiej polityki zagranicznej, szczególnie na Wschodzie? Na tym, panie ministrze, tylko pan się do tego prawie w ogóle nie odniósł, że oddaliśmy inicjatywę dwóm państwom zachodniej Europy, a dla nich – bo to, że oni to wzięli, to jest jedna rzecz – dla tych państw polityka wobec Ukrainy jest tylko narzędziem, funkcją polityki wobec Rosji. To znaczy, że rozwiązanie przez nich przyjęte dla Ukrainy ma przede wszystkim wspierać cel ich polityki wobec Rosji, a tym celem jest normalizacja stosunków z Rosją, nawet ich rozbudowa, o czym mówiła niedawno Angela Merkel, szczególnie w obszarze gospodarki. Polskie interesy są inne, są przeciwstawne. Naszym celem jest zabezpieczenie podmiotowości całego regionu Europy Środkowej nie jako funkcji polityki wobec Rosji. I tu następuje kolizja interesów. Dlatego nie możemy godzić się, by rozmowy o Ukrainie toczyły się bez nas, bez całego naszego regionu, nawet bez Unii Europejskiej i NATO.

    Mówił pan, że podstawą naszego bezpieczeństwa jest NATO i Unia Europejska. A czy w formacie mińskim jest NATO i Unia Europejska? Czy jest przy tym stole Polska? Czy nie jest to najlepszy dowód na to, że los Polski złożyliście w obce ręce? Już nawet nie w ręce NATO i Unii Europejskiej, tylko Niemiec, Rosji i Francji? To oni między sobą decydują o tym, jakie będzie nasze bezpieczeństwo i nasze bezpośrednie otoczenie. Nasza przyszłość jest funkcją porozumienia obcych państw. W polskim interesie nie leży zatem utrwalanie się formatu z Mińska, odwrotnie, on będzie służył osłabieniu spójności Zachodu i naszego bezpieczeństwa. Musimy więc zabiegać o pokój na Ukrainie, ale przez powrót do polityki euroatlantyckiej, a nie przez popieranie wciągania przez Putina wybranych państw do gry. Jak to zmienić? Przez spójną politykę środkowoeuropejską i umocnienie Sojuszu Atlantyckiego. Musimy wrócić do gry razem z państwami Europy Środkowej i razem z USA.

    (Oklaski)

    (Poseł Stefan Niesiołowski: Z Orbanem.)

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Na te pół roku pana urzędowania Prawo i Sprawiedliwość wytycza panu, panie ministrze, pięć zadań. Po pierwsze, ożywić polską politykę wschodnią, europejską politykę wschodnią z polską inicjatywą programową. To Polska musi być znowu głosem, który ustawia politykę europejską wschodnią jako politykę wspólną i spójną ponad to, co oznacza zabawa w Partnerstwo Wschodnie, która będzie dotyczyła pokoju i bezpieczeństwa. Po drugie, uczynić nasze członkostwo w NATO realną gwarancją bezpieczeństwa. Pan już przyjął pasywną rolę wobec szczytu NATO w Warszawie, mówiąc, że chodzi o to, żeby on domknął postanowienia z Newport. My mówimy odwrotnie, nam jest potrzebny Newport plus, nam są potrzebne natowskie bazy w Polsce.

    (Oklaski)

    Tej decyzji nie było właśnie w Newport i pan powinien przyjąć taką ofensywną pozycję wobec szczytu przyszłorocznego NATO, a nie defensywną, którą pan dzisiaj zaprezentował. Po trzecie, musi pan znowu zlepić Europę Środkowo-Wschodnią, Polska powinna znowu zlepić Europę Środkowo-Wschodnią. Do tego są dwa możliwe klucze. Jeden to jest wspólna środkowoeuropejska polityka wobec Ukrainy. Powołajmy środkowoeuropejską konferencję międzypaństwową wobec Ukrainy, koordynujmy nasze działania, dzielmy się zadaniami, wykorzystujmy nasze potencjały, naszą wspólną dyplomację na Ukrainie, działajmy razem i wtedy pokażemy podmiotowość tego regionu. Drugi to jest to, o czym mówimy przez całą obecną kadencję – polityka karpacka, współpraca karpacka. Zaczęliśmy ją jako parlamentarzyści promować, może konstruktywnie zakończy się to niedługo. Karpaty są dobrym narzędziem do tego, żeby definiować także polskie cele i cele wspólne środkowoeuropejskie. Ta polityka wobec Ukrainy musi być inna niż ta, którą prowadzi obecnie rząd. Tą osobą, którą polski rząd na Ukrainę wysłał, był pan poseł Święcicki, który miał być tam szefem delegacji, specjalnym pełnomocnikiem do spraw reform decentralizacyjnych. Zaczęła się kampanijna afera wokół SKOK-ów i minister Święcicki wrócił, ma się nagle zająć SKOK-ami w Polsce, już furda ta Ukraina, co nas to obchodzi, ważne, żeby zrobić tutaj zamieszanie wokół SKOK-ów, komisję śledczą powołać, podkomisję.

    (Oklaski)

    Już wam przeszła Ukraina, już mamy teraz Święcickiego w Warszawie i poszło to precz, ta decentralizacja. Nie, trzeba być konsekwentnym – jak się proponuje, to trzeba to po prostu realizować.

    Po czwarte, musimy zapobiegać negatywnej ewolucji Unii Europejskiej. O tym dzisiaj najmniej było mowy, ale to jest osobny temat na osobną dyskusję. Pan powiedział, że tę ewolucję negatywną powodują ekstremizmy. Nie, ją powoduje polityka najsilniejszych państw, w tym także polityka niemiecka, która zmienia Unię państw równych na Unię państw hierarchicznych. Temu pan musi zapobiec, ale musi pan wejść w konflikt z interesami polityki niemieckiej. Musi pan to zrobić.

    (Poseł Jan Vincent-Rostowski: Tu jest pies pogrzebany.)

    I, po piąte, powinien pan ożywić polską dwustronną dyplomację i współpracę z Polakami i Polonią. Pan dzisiaj mówił o tym, czego to dla nich się nie robi. Niech pan ich zapyta, czy są z tego zadowoleni, po prostu niech pan ich zapyta, a przede wszystkim niech pan zapyta o to, dlaczego dzisiaj tak bardzo są rozczarowani, mówiąc delikatnie, tym, co polskie państwo robi wokół wyborów prezydenckich za granicą, dlaczego tak bardzo utrudnia Polakom głosowanie w tych wyborach.

    (Oklaski)

    To jest głęboka frustracja i zza oceanu, i z wielu krajów europejskich to do nas dociera jako posłów. To jest miara tego, jak pan traktuje Polaków i Polonię.

    Jak pan widzi, panie ministrze, jest co robić.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Kończę. Pan, panie ministrze, jak wiadomo, nie ma jakiejś szczególnej pasji do polityki zagranicznej, pana bardziej interesują, pan się bardziej realizuje w grach partyjnych, a więc pomyślałem sobie, że dam panu jedną radę. Jeśli pan nie wie, co robić na Wschodzie, niech pan sobie pomyśli, że ten Putin to naprawdę jest Protasiewicz, a Ukraina to Dolny Śląsk.

    (Wesołość na sali, oklaski)

    Pozwoliłby mu się tam pan panoszyć? Co? Nie zawalczy pan?

    (Wesołość na sali, oklaski)

    Jeśli rozejrzy się pan wokół, to znajdzie pan w Europie i zamiennik Ewy Kopacz, czyli kobiety, którą oficjalnie trzeba słuchać, ale robić swoje…

    (Wesołość na sali)

    (Głos z sali: To jest debata o polityce zagranicznej.)

    …spółdzielnię Grabarczyka itp. I tak zmontuje pan sobie politykę zagraniczną na te ostatnie pół roku wedle tego, co jest pana rzeczywistą pasją, a może i dla Polski znajdzie się w tym wszystkim miejsce.

    Zakończę jak Katon. Poza wszystkim uważam, że najlepszym kandydatem na prezydenta Polski jest Andrzej Duda.

    (Oklaski)

    (Głos z sali: Katon!)

    W imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość składam wniosek formalny o odrzucenie w całości informacji ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2015 r. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

    (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Elżbieta Radziszewska)

  • Bardzo proszę o zabranie głosu pana posła Stanisława Żelichowskiego reprezentującego Polskie Stronnictwo Ludowe.

  • Szanowna Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Pani Premier! Zabierając głos w imieniu Klubu Parlamentarnego Polskiego Stronnictwa Ludowego, miałem nadzieję, że w państwach o rozwiniętej demokracji są dziedziny, które powinny być poza walką polityczną. Możemy się różnić w pewnych kwestiach, ale są sprawy, które powinny być poza walką polityczną.

    (Gwar na sali)

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Panie pośle, chwileczkę.

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Bardzo proszę państwa posłów z Prawa i Sprawiedliwości, którzy chcą opuścić salę, o sprawne opuszczenie sali i nieprzeszkadzanie panu posłowi Żelichowskiemu.

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Bardzo dziękuję.

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Bardzo proszę, panie pośle, może pan kontynuować.

    Bardzo dziękuję.

    Sądziłem, że taką dziedziną pozostającą poza walką polityczną może być polityka zagraniczna. Tak jest w wielu krajach. Kiedy słuchałem przedmówcy, zauważyłem ze smutkiem, że emocje biorą górę, kwestie bieżące są ważniejsze od jakiejś strategii państwa.

    Chciałbym powiedzieć, że posłowie mojego klubu z uwagą wysłuchali wystąpienia pana ministra Schetyny i podzielamy pana zdanie, że w najbliższym okresie mamy do rozwiązania kilka bardzo palących, ważnych problemów. Ale jest pewna strategia, która wymaga spojrzenia długofalowego, i tę strategię pan minister przedstawił. Żyjemy w świecie zglobalizowanym, na naszych oczach ta światowa scena z dwubiegunowej stała się wielobiegunowa. Sukces będzie zależał od tego, jak szybko dostosujemy się do nowych wyzwań. Te państwa, które dostosują się szybciej, będą w lepszej sytuacji od tych, które się nie dostosują. Pan minister taką strategię zaprezentował. Mam nadzieję, że nie mają racji ci, którzy uważają, że skoro do wyborów zostało parę miesięcy, to przedstawianie takiej wieloetapowej strategii nie ma sensu. Mam taką nadzieję z tego względu, że jak już mówiłem, polityka zagraniczna musi być trwałą polityką, i niezależnie od tego, komu Polacy powierzą mandat sprawowania władzy, to powinien on co najwyżej przesunąć w niej pewne akcenty, ale jednak kierować się interesem państwa.

    Wysoka Izbo! Abyśmy mogli skutecznie zmierzyć się z wyzwaniami przyszłości, musimy zmierzyć się z wyzwaniami dnia dzisiejszego. Podzielam zdanie pana ministra, że mamy w tej chwili do wykonania dwa największe zadania. Jedno dotyczy Ukrainy, drugie wiąże się z tym wszystkim, co w dużym uproszczeniu można nazwać Państwem Islamskim. Aby sprostać tym wyzwaniom, Polska i Europa muszą być silne nie tylko militarnie, ale przede wszystkim gospodarczo. Za często na naszych oczach egoizmy narodowościowe biorą górę nad interesem europejskim. Mam nadzieję, że Europa z myślą o tym, by być silnym graczem na świecie w tych zmienionych czasach, będzie próbowała opanować te egoizmy narodowościowe i wyznaczy sobie cel, który ją wzmocni.

    Wydawało się, że po strasznych doświadczeniach XIX i XX w. my, żyjący w XXI w., wyciągniemy wnioski z tej trudnej przeszłości. Są jednak kraje, których przywódcy muszą dokonywać wyboru między tym, czy zapewnić ludziom chleb, co jest dosyć trudne, a tym, czy zapewnić igrzyska w postaci zdobyczy terytorialnych. Nie sądziłem, że żyjąc w XXI w., dożyję czasów, kiedy zobaczę, że są takie kraje, którą idą tą drugą drogą. Doświadczyła tego Ukraina. Społeczność międzynarodowa powinna zrobić wszystko, żeby pomóc Ukrainie, aby wyszła z tego kryzysu, w jakim się znalazła. Dylemat tylko czy dramat polega na tym, że określiliśmy, iż istnienie wolnej, demokratycznej Ukrainy – w listopadzie, kiedy zabierałem głos w czasie wystąpienia pana ministra Schetyny dodawałem: Ukrainy dobrze rządzonej – leży w żywotnym interesie Rzeczypospolitej Polskiej, a Rosja określiła, że w jej interesie jest to, by Ukraina znajdowała się w zakresie wpływów Rosji.

    Gdy popatrzymy na to, co się stało, to Europa siłą rzeczy przestrzega tych zasad, które są naszymi zasadami, natomiast Rosja nie musi się w to bawić, jeśli chodzi o zasady, i na tym etapie wstępnym osiągnęła pewne sukcesy. Dziś przed nami wszystkim staje pytanie: Co zrobić, żeby pomóc Ukrainie i żeby do takich sytuacji, do jakiej doszło, nie dochodziło w przyszłości? Pan minister sugeruje, że jeśli sytuacja będzie trudna, to będzie pomoc. Jak rozumiem, chodzi o sprzęt wojskowy. Naszym zdaniem świadczyłoby to o słabości dyplomacji, gdyby doszło do tego, że trzeba na siłę dozbrajać określone kraje, bo jak jednej stronie damy bardzo niszczycielski sprzęt wojskowy, jeśli chodzi o ludzi, jak również dochód narodowy, dorobek narodowy, inwestycje, to po drugiej stronie taki sprzęt też się znajdzie. Trzeba szukać tych wszystkich rozwiązań, które są działaniami dyplomatycznymi. One są bardziej skuteczne, bardziej sprawne niż takie wzajemne wyniszczanie się, bo to może być bardzo trudne dla znajdującej się w i tak już dosyć trudnej sytuacji Ukrainy.

    Wysoka Izbo! Jak wychodziliśmy z realnego socjalizmu, to poziomy życia Polaków i Ukraińców były zbliżone. Armia ukraińska była uznawana za jedną z silniejszych armii ówczesnej Europy. Jak dziś patrzymy, co stało się po tym czasie, to widzimy, że pierwsza rzecz, która jest potrzebna, żeby pomóc Ukrainie, to jest pomoc w zreformowaniu gospodarki, w przekazywaniu kompetencji w dół, w przyjęciu może nawet polskiego modelu samorządności, który bardzo dobrze się sprawdził, żeby władzę przesunąć w trochę innym kierunku. Czy to się uda? Będzie niezmiernie ciężko, bo tę władzę trzeba komuś zabrać. To z jednej strony.

    Z drugiej strony, jeżeli chodzi o aspekt gospodarczy, dramat Ukrainy polega dziś nie tylko na tym, że paru ludzi, tzw. oligarchów, podzieliło się majątkiem narodowym, lecz również na tym, że ten majątek nie został zreformowany, że dziś trudno znaleźć na Ukrainie takie zakłady, które będą produkowały towary potrzebne na rynkach europejskich.

    Dziś dobrze byłoby, panie ministrze, rozmawiając z naszymi partnerami, stworzyć różnego rodzaju gwarancje finansowe dla przedsiębiorstw, żeby tworzyli miejsca pracy na Ukrainie, żeby wytwarzali wyroby, które Ukraina będzie mogła sprzedawać na rynku europejskim, bo to całe otwieranie się Europy w ramach wolnego handlu na działania ukraińskie niewiele dadzą, jeżeli nie będą oni wytwarzali wyrobów, które można sprzedawać na rynku europejskim.

    Jest dosyć delikatna materia, o której pan minister wspomniał, dotycząca mordu wołyńskiego i tego wszystkiego, co się stało. Pan mówi o tym, że dziś w kampanii wyborczej wyciąganie tego tematu może być uznane za uderzenie w polską rację stanu. Nie jesteśmy za tym, żeby w tej chwili, wiedząc, w jak trudnej sytuacji jest dziś Ukraina, próbować to wyciągać, natomiast dylemat jest taki, panie ministrze, że jeżeli na poziomie rządów nie przyjrzymy się tej trudnej, złożonej polityce, bo głos ofiar do nas dzisiaj woła, żebyśmy uznali, że to, co się stało, nigdy nie powinno się stać… Dziś wybór jest taki: albo społeczności jednego kraju i drugiego kraju uznają, jaka jest prawda, albo zrobią to rządy. Rządy zrobią to tak, że później jeszcze będzie można się dogadać. Jeżeli to ulica o tym zadecyduje, to dogadanie się w tej perspektywie będzie niezmiernie trudne. Warto przyjrzeć się temu. A więc jest potrzebne nie w tej chwili, ale w jakimś niedługim czasie przyjrzenie się temu wszystkiemu, oparcie naszych relacji na prawdzie, a nie tylko na poprawności politycznej.

    Jeżeli chodzi o Państwo Islamskie, to też warto powiedzieć, że udało się społeczności Zachodu, mówiąc ogólnie, zlikwidować paru despotów, ale państwa się rozpadły i dziś mamy potworny dylemat. Jest wiele głosów w Europie, że trzeba się otworzyć i podzielić się uchodźcami, z tym że jeżeli to zrobimy i pokażemy, że Europa jest chłonna na uchodźców, to następna fala będzie jeszcze większa i jeszcze większa i w którymś momencie dojdziemy do takiej sytuacji, że zmiany będą już nieodwracalne. Spróbujmy działać dwukierunkowo: z jednej strony starać się stworzyć ludziom, którzy próbowali uciekać, takie warunki w swoich miejscach zamieszkania, żeby oni mogli tam godnie żyć, a z drugiej strony pomagać tym, którzy tej pomocy potrzebują.

    Wspomniał pan minister w swoim wystąpieniu, że bardzo mocno liczymy na umowę o wolnym handlu. Bardzo nam w Polsce na tym zależy. Mówił pan o tym, że jesteśmy krajem, który ma sukcesy w zakresie modernizacji swojej gospodarki. Umowa o wolnym handlu ze Stanami Zjednoczonymi daje nam pewną szansę, natomiast dylemat powstający dziś w Europie jest z grubsza taki, że z jednej strony mamy największe koszty pracy – tego Europejczycy nie pozwolą sobie zabrać – a z drugiej strony na bazie pakietu klimatycznego mamy największe na globie koszty ochrony środowiska czy będziemy mieli te koszty potencjalnie największe. Jeżeli ONZ-owski szczyt w Paryżu nie zmieni tej sprawy, to stając do konkurencji ze Stanami Zjednoczonymi, które nie mają ani takich kosztów pracy, ani takich kosztów korzystania ze środowiska, będziemy w dosyć trudnej sytuacji. Warto rozważyć tę sprawę przed podjęciem decyzji.

    W czasie kampanii wyborczej została – tylko to sygnalizuję, bo moi koledzy dają mi znak, że też chcą zabrać głos – w sztuczny sposób poruszona sprawa wejścia do strefy euro. Przypomnę, że dziś państwa narodowe konkurują z kapitałem międzynarodowym. Państwa, które mają pieniądz światowy czy międzynarodowy, są w lepszej sytuacji niż te, które mają tylko pieniądz krajowy. Jak dziś patrzymy, które państwa wchodzą do strefy euro, to widzimy, że wchodzą te, które są najmniejsze, które nie potrafią wybronić się przed kapitałem spekulacyjnym. My też nie mamy dziś w tym zakresie prostych rozwiązań. Jeżeli coraz więcej krajów będzie wchodziło do strefy euro, a my będziemy zwłóczyli, to będzie większy atak na nasz kraj. Z tego też musimy sobie zdawać sprawę. Mieliśmy opcje walutowe, mieliśmy czy mamy frankowiczów. Będzie to mogło iść w takim kierunku. Ta decyzja będzie nas czekała i trzeba ją podjąć wtedy, kiedy będzie ona najbardziej korzystna dla naszego kraju.

    Na zakończenie chciałbym wspomnieć o Białorusi. Pan minister mówił o Białorusi, że czekamy na wynik wyborczy, że być może będzie moratorium na karę śmierci, że będą wypuszczani więźniowie polityczni. Od czegoś trzeba rozpocząć naszą współpracę. Przypomnę, że są prawie ukończone dwa projekty, którymi warto się zająć. Jeden to Kanał Augustowski, którego odcinek o długości 80 km jest po polskiej stronie – to jest myśl techniczna polskich inżynierów – a 40 km po stronie białoruskiej. Białorusini wykonali swoją część. Gdybyśmy uruchomili żeglugę na tym kanale i utworzyli mały ruch graniczny, wprowadzili ułatwienia wizowe, to mogłoby wiele dać na początek próby pojednania narodów.

    Druga sprawa to udostępnienie mieszkańcom Europy do zwiedzania Białowieskiego Parku Narodowego po dwóch stronach granicy, po naszej stronie i po stronie białoruskiej. To jest praktycznie okręg łowiecki pana prezydenta. Warto się temu przyjrzeć. Gdyby zacząć iść w tym kierunku, to być może następne ruchy mogłyby być bardziej przyjazne dla obu społeczeństw.

    Chcę stwierdzić, że Klub Parlamentarny Polskiego Stronnictwa Ludowego będzie za przyjęciem informacji pana ministra Grzegorza Schetyny. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Bardzo dziękuję panu posłowi.

    W imieniu klubu Sojusz Lewicy Demokratycznej głos zabierze pan poseł Leszek Miller.

    Bardzo proszę, panie premierze.

  • Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Według Sojuszu Lewicy Demokratycznej nasza polityka zagraniczna powinna uwzględniać kilka priorytetów. Zresztą o niektórych z nich pan minister Schetyna mówił w swoim wystąpieniu.

    Te priorytety są następujące. Po pierwsze, wzmocnienie politycznej pozycji Polski w Unii Europejskiej, osłabionej brakiem czytelnej strategii w sprawie wprowadzenia euro i wydarzeniami na Ukrainie. Po drugie, udział w działaniach mających na celu zwalczanie Państwa Islamskiego, które jest obecnie największym zagrożeniem i śmiertelnym wrogiem naszej cywilizacji. Po trzecie, budowa profesjonalnej dyplomacji ekonomicznej, jako że Polska gospodarka na każdym kryzysie traci najwięcej, przede wszystkim dotyka to polskich producentów i polskich rolników. Po czwarte, odbudowa naszej pozycji i naszych wpływów w krajach rozwijających się. I wreszcie stosowanie polityki pragmatycznej, a nie idealistycznej i mesjanistycznej.

    Niepokoi nas to, że rząd nadal nie inicjuje publicznej debaty na temat kosztów i korzyści przystąpienia Polski do strefy euro, nie prezentuje żadnej precyzyjnej drogi do tego celu, nie rozpoczyna dyskusji dotyczącej polskiej wizji rozwoju i umocnienia Unii Europejskiej. Obecny rząd, podobnie jak poprzedni, który chce być tak proeuropejski, nadal nie akceptuje pełnego zakresu Karty Praw Podstawowych i nie wycofuje się z protokołu brytyjskiego. Niepokoi nas, że wizja przekształceń europejskich została odłożona gdzieś na margines, że następuje erozja systemu wspólnotowego na rzecz międzyrządowego, że nasila się tworzenie Europy różnych głębokości czy różnych prędkości. Akurat o tym pan minister wspomniał.

    Niepokoi nas, że Polska, kiedyś lider Europy Środkowo-Wschodniej, utraciła tę pozycję. Nasz kraj zawsze chciał być liderem w tej części Europy, i był. Był np. wtedy, kiedy negocjowaliśmy wejście do Unii Europejskiej, kiedy Warszawa była miejscem spotkań 10 krajów aspirujących do Unii i koordynujących swoje polityki. Był np. wtedy, kiedy Polska i prezydent Kwaśniewski bardzo czynnie uczestniczyli w rozwiązywaniu kryzysu w czasie pomarańczowej rewolucji. Był np. w czasie obchodów 70. rocznicy wybuchu drugiej wojny światowej na Westerplatte, w których obok prezydenta Kaczyńskiego i premiera Tuska wzięli udział reprezentanci ponad 20 państw, w tym Angela Merkel i Władimir Putin. Dlaczego Polska polityka wtedy była skuteczna, a teraz nie jest? Bo wtedy nie była polityką obliczoną na użytek wewnętrznej walki politycznej, a teraz jest, prawie całkowicie. Dzisiaj polska polityka zagraniczna jest skrajnie upolityczniona, jest w defensywie i izolacji. Nasza pozycja w Grupie Wyszehradzkiej jest marna, w Trójkącie Weimarskim też, obok Grupy Wyszehradzkiej tworzy się grupa sławkowska, mamy problemy z sąsiadami – Czechami, Słowacją i Litwą.

    Ostatnio polska polityka wpadła w przestrzeń śmieszności. Najświeższym wydarzeniem będącym miarą tego upadku jest groteskowa dyskusja wokół Nocnych Wilków, w której cieniu rozgrywa się dramat polskiego przemysłu zbrojeniowego. Okazuje się, że państwo polskie boi się 30 motocyklistów. Władze naszego państwa zachowują się tak, jakby chodziło o wjazd rosyjskiej dywizji pancernej, a nie 30 rosyjskich motocyklistów. To jest zawstydzające. To jest żenujące. To jest histeria i polityczna paranoja.

    (Oklaski)

    Polsce nie zagrażają żadne Nocne Wilki. Polsce zagrażają nieudolny rząd, głupota, bieda, bezrobocie, kolejki do lekarzy, szybko rosnące nierówności, masowa migracja i ogólny bałagan w naszym własnym kraju.

    (Oklaski)

    Wysoki Sejmie! Europejska jedność została zbudowana w oparciu o budulec, bez którego runie. Tym budulcem jest umiar i gotowość poszukiwania konstruktywnych rozwiązań. Polska odbiega coraz bardziej od unijnego środka grawitacji. To jest właśnie odpowiedź na pytanie, dlaczego Polska nie uczestniczy w najważniejszych rozmowach w sprawie Ukrainy. Nasz język, często konfrontacyjny, pomysły, w odpowiedzi na które wielu w Europie puka się w głowę, budują obraz nieodpowiedzialnego państwa. Jeśli Polska nie zachowa umiaru, jeśli nie zacznie zachowywać się odpowiedzialnie, to niestety, doprowadzi do rozpadu europejskiej jedności.

    Wysoki Sejmie! Niedawno w jednym z wywiadów prasowych pan minister Schetyna powiedział, że uchwała SLD to polityczne ekstremum. Mam nadzieję, że jesteście państwo ciekawi, cóż to za polityczne ekstremum. Chodzi o projekt uchwały Sejmu w sprawie nasilania się tendencji nacjonalistycznych na Ukrainie. Widzimy oczywiście nasilanie się tendencji nacjonalistycznych w innych państwach, także w Rosji, ale o tym mówi się w Polsce codziennie, a w sprawie Ukrainy panuje milczenie. Nie możemy milczeć, dlatego że widzimy kolejne akty, które gloryfikują siły polityczne i ludzi, którzy zapisali się jak najgorzej w naszej polskiej historii. Niedawno uczczono śmierć Romana Szuchewycza, dowódcy Ukraińskiej Powstańczej Armii, tego, który wydał rozkaz wymordowania ponad 100 tys. Polaków na Wołyniu. Wcześniej uczczono pamięć Petra Diaczenki, dowódcy ukraińskich oddziałów walczących w powstaniu warszawskim, ale nie po stronie powstańców warszawskich, tylko zabijających ich, tu niedaleko, na Czerniakowie. Po wizycie prezydenta Komorowskiego na Ukrainie w ekspresowym tempie w ukraińskim parlamencie przyjęto ustawę, a właściwie pakiet ustaw, zgodnie z którym ludobójcy z UPA i Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów są bohaterami. W Polsce, gdzie wymordowano 140 tys. ludzi na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, panuje w tej sprawie krępująca cisza. Tę ciszę przerwał dzisiaj pan minister Schetyna, mówiąc, że nie widzi w przyjęciu tych ustaw nic niepokojącego.

    (Głos z sali: Hańba!)

    Otóż my widzimy. Jeśli państwo nie widzicie w tym nic niepokojącego, to idźcie dalej. Może ustanowicie w Warszawie rondo im. Bandery albo pomnik bohaterów Ukraińskiej Powstańczej Armii. SLD nie będzie w tej sprawie milczał. Gloryfikowanie UPA, przyjęte ustawy, które przyznają specjalny status ludziom tych formacji i wskazują, że na ich podstawie można ścigać wszystkich, którzy będą twierdzić, że były one organizacjami ludobójczymi i zbrodniczymi – niereagowanie na to wszystko jest policzkiem wymierzonym państwu polskiemu.

    (Oklaski)

    Jeżeli według pana ministra krytykowanie Ukraińskiej Powstańczej Armii i mówienie o zbrodni wołyńskiej jest niezgodne z polską racją stanu, to jest to deptanie pamięci o ofiarach rzezi wołyńskiej.

    Wysoki Sejmie! Polska jest bezpieczna. Polska jest w Unii Europejskiej i NATO, a mimo to nie brakuje w Polsce polityków, którzy wątpią w skuteczność Paktu Północnoatlantyckiego, w jego moc odstraszania. Zdaje się, że w żadnym innym kraju nie ma tak wielu polityków, którzy uważają, że NATO jest papierowym tygrysem. Ja tak nie uważam. NATO jest mocnym gwarantem polskiej suwerenności i polskiej niepodległości. Jeżeli już chce się mówić o jakichś zagrożeniach, to owszem, jest zagrożone bezpieczeństwo – bezpieczeństwo socjalne wielu polskich rodzin, w których nie można przetrwać od pierwszego do pierwszego, w których ludzie z przestrachem myślą o tym, co się stanie, kiedy zachorują, z przestrachem myślą o tym, co się stanie, kiedy stracą pracę, z obawą myślą o przyszłości swoich dzieci. Takie bezpieczeństwo jest zagrożone, a nie bezpieczeństwo militarne.

    (Oklaski)

    Aktywna dyplomacja może choć w części to zagrożenie zmniejszyć. Apeluję o to, żeby polska dyplomacja była w większym zakresie nastawiona na kontakty gospodarcze i szukanie dobrych więzi gospodarczych i handlowych. Więcej pracy i mniej biedy to bardziej bezpieczna, bardziej zasobna i dobra dla swoich obywateli Polska.

    (Oklaski)

  • Dziękuję bardzo.

    Bardzo proszę o zabranie głosu pana posła Arkadiusza Mularczyka w imieniu klubu Zjednoczona Prawica.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Receptę na politykę zagraniczną obecnej ekipy Platformy Obywatelskiej i PSL zadekretował kilka lat temu nie kto inny jak były minister spraw zagranicznych, mentor i patron Platformy Obywatelskiej Władysław Bartoszewski, który stwierdził, że Polska jest brzydką panną na wydaniu bez posagu, w związku z powyższym w swej polityce nie powinna bronić interesu narodowego, ale schlebiać innym, płynąć z głównym nurtem i pokornie wykonywać wszystkie zalecenia, życzenia i zachcianki swoich sąsiadów z Zachodu i Wschodu. Przyjęcie takiej właśnie optyki spowodowało w krótkim czasie ograniczenie naszej suwerenności narodowej i państwowej, utratę godności przez Polskę i Polaków, a także w dłuższej perspektywie utratę honoru i międzynarodowej podmiotowości oraz szacunku. Polska nie zbudowała liczącej się pozycji w Europie, a dotychczasowa polityka wyglądała tak, jakby premier i były minister pracowali na własny sukces międzynarodowy i podporządkowywali całą politykę międzynarodową swoim własnym planom zdobycia posad w Unii Europejskiej. Na koniec jeszcze o te posady się pokłócili.

    Obecny minister spraw zagranicznych niestety nie udowodnił w tym krótkim czasie, pół roku, żeby ten sposób polityki był zakwestionowany. Dziś efekty tej polityki są dramatyczne. Podstawowym symbolem niemocy polskiej polityki i dyplomacji pozostaje sprawa wyjaśnienia katastrofy w Smoleńsku – zwrot wraku TU-154, który do dnia dzisiejszego znajduje się na lotnisku w Smoleńsku, i obecny stan śledztwa w tej sprawie. Polska od pięciu lat oczekuje wydania wraku, rejestratorów samolotu oraz urządzeń pokładowych. Wnioski w tej sprawie były wielokrotnie przekazywane stronie rosyjskiej, po raz pierwszy już 10 kwietnia 2010 r.

    Wysoka Izbo! Nawet w dniu dzisiejszym, w tym tygodniu strona rosyjska odmówiła Polsce przekazania istotnych dokumentów dotyczących organizacji lotu do Smoleńska, wskazując, że przekazanie tych dokumentów zagrozi suwerenności, bezpieczeństwu i porządkowi publicznemu Rosji. Pytam się: Czy można bardziej upokorzyć Polskę i narazić ją na utratę honoru niż robi to Władimir Władimirowicz Putin? Efekty tej polityki to zaniechania rządu Donalda Tuska, który oddał wszelkie instrumenty służące wyjaśnieniu katastrofy smoleńskiej w ręce Rosjan. W każdym praworządnym kraju polityków odpowiedzialnych za tego typu postępowanie i zaniechania postawiono by przed Trybunałem Stanu. W Polsce po ośmiu latach rządów Platformy i PSL przed trybunałem stawia się Zbigniewa Ziobrę za mityczne naciski. Gdzie proporcje? Gdzie skala? Te dwie sprawy w dramatyczny sposób pokazują groteskowość państwa rządów, ale też sposób prowadzenia polityki i podchodzenia do spraw państwa.

    Panie ministrze, kolejnym przykładem głębokiej zapaści polityki zagranicznej jest sprawa rozwiązania konfliktu na Ukrainie oraz to, jak w chwili obecnej politycy ukraińscy traktują Polskę. Pomimo naszego wielkiego zaangażowania i wsparcia sprawy rozwiązania kryzysu ukraińskiego, pomocy dla uchodźców, pomocy dla państwa ukraińskiego odsunięto nas od rozmów w sprawie Ukrainy. To jest fakt. Dlaczego tak się stało? Dotychczas nikt z tego się nie wytłumaczył. Może denerwowaliśmy Niemców, a może drażnimy Rosję. Skoro powiedziało się A, dlaczego nie powiedzieliśmy B? Czy przypadkiem nie jest tak, że to Francja i Niemcy zdominowały politykę wschodnią, w sytuacji gdy ona nas najbardziej dotyczy i nas najbardziej dotyka? Dziś szefowie dyplomacji Niemiec, Francji, Rosji i Ukrainy spotykają się po raz kolejny bez Polski, aby dyskutować nad sposobem pokojowego rozwiązania sporu na Ukrainie, a sprawa kryzysu i wojny na Ukrainie dotyka bezpośrednio Polskę, nie Niemcy czy Francję.

    Następna sprawa dotyczy tego, co dzieje się na samej Ukrainie. Pomimo iż Polska jest tak zaangażowana w pomoc dla Ukrainy, w dniu wizyty prezydenta Komorowskiego ukraińska Wierchowna Rada uchwala ustawy gloryfikujące UPA, organizację, która w bestialski sposób na Wołyniu i w Galicji dokonała masakry 100 tys. polskich obywateli. Czy pani premier i pan minister zapytali stronę ukraińską, na czym budowana jest przyszłość Ukrainy i jaka ma być rola Polski w tym procesie? Czy Ukraina, która próbuje odbudować własną państwowość, także przy udziale Polski, nie powinna rozliczyć się z bolesnych kart historii dotyczących Polski i Polaków? Czy przyszłość wzajemnych relacji można budować na zakłamywaniu wspólnej historii?

    Kolejnym przykładem bolesnej porażki polskiej dyplomacji jest polityka historyczna. Trzy lata temu sformułowania „polskie obozy zagłady” użył sam prezydent USA Barack Obama podczas ceremonii pośmiertnego uhonorowania bohaterskiego kuriera polskiego podziemia Jana Karskiego prezydenckim Medalem Wolności, opisując niemieckie, nazistowskie obozy koncentracyjne. Dziś za swoją skandaliczną wypowiedź o polskich wspólnikach Holokaustu szef FBI nie ma zamiaru przepraszać ani Polski, ani Polaków. Chcę podkreślić, że dyrektor FBI nie przeprosił Polski ani Polaków, a jedynie stwierdził, że żałuje, że wymienił w swojej wypowiedzi nasz kraj z nazwy. Pomimo że wpadka prezydenta USA miała miejsce trzy lata temu, od tego czasu nie przeprowadzono odpowiednich zmian w prawie, o które wówczas postulowałem. W tamtym czasie złożyliśmy projekt zakładający, że kłamstwo oświęcimskie i kłamstwo katyńskie będzie deliktem, który umożliwia ściganie karne, traktowanie go jako przestępstwo. Niektóre kraje tak robią. Robi tak Izrael, robią tak inne kraje. Jest to skuteczna polityka, która eliminuje tego typu kłamstwa z przestrzeni publicznej.

    Wysoka Izbo! To Niemcy odpowiadają prawnie i moralnie za wywołanie II wojny światowej. Pomimo to nie wypłacili Polsce żadnych odszkodowań za wymordowanie wielu milionów Polaków i zniszczenie, zdewastowanie Polski. Dziś okazuje się, że wojnę wywołali naziści bez narodowości, a na zachodzie Europy i w Ameryce z Polaków robi się budowniczych obozów śmierci współodpowiedzialnych za Holokaust. Polsce potrzebna jest zdecydowana polityka historyczna pokazująca prawdę o II wojnie światowej, ukazująca prawdę o tym, kto był sprawcą, kto tę wojnę rozpoczął, a kto był ofiarą. Polski naród był ciemiężony podczas II wojny światowej, jednak to inne państwa, a nie Polska wygrywają batalię o pamięć historyczną. Niestety wygrywają ją Niemcy, a nie Polacy. Trzeba powiedzieć wprost, że domagamy się i oczekujemy, że zostaniemy przeproszeni w sposób bardzo wyraźny, zdecydowany i czytelny dla całego świata nie tylko przez szefa FBI, ale też wszystkich tych, którzy z głupoty lub niewiedzy obciążają nasz kraj za zbrodnie II wojny światowej. Trzeba przywrócić inicjatywę, która wprowadzałaby do polskiego Kodeksu karnego odpowiedzialność karną za kłamstwo katyńskie i kłamstwo oświęcimskie. Trzeba uczyć się od innych krajów, chociażby od obywateli Izraela, którzy taką politykę prowadzą.

    Panie ministrze, jednak główny zarzut dotyczy braku suwerennej polityki i płynięcia w głównym nurcie w sprawach europejskich, szczególnie widać to na przykładzie polityki europejskiej pana poprzednika, ale także pana, która jest jednym z najsłabszych elementów dyplomacji firmowanej przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Dotychczas MSZ jednoznacznie wspierał dominującą pozycję Niemiec w kształtowaniu przyszłości polityki integracyjnej, a Polska dała carte blanche kanclerz Angeli Merkel niemalże w każdej sprawie. Trudno jednak wskazać w tak kształtowanej polityce na realne polskie interesy. W wielu dziedzinach relacji dwustronnych z naszymi sąsiadami z Zachodu odnotowujemy sprzeczność, a nie zbieżność interesów. Wymieńmy najważniejsze: polityka ochrony środowiska, pakiet klimatyczny, dostawy surowców energetycznych, czy też dotychczasowa ocena współpracy z Rosją. Powstaje pytanie: Czy przy tak wielu sprzecznych interesach korzystne są dla nas działania na rzecz pogłębiania się różnicy między Niemcami a Polską dotyczącej mocarstwowej potęgi? To jedno z najważniejszych pytań, które winni sobie postawić architekci naszej dyplomacji.

    Polska nadal nie wykorzystuje swojego najważniejszego atutu, jakim jest rozwój polityki regionalnej, rozwijanie współpracy oraz poszukiwanie wspólnych projektów w ramach Grupy Wyszehradzkiej czy też partnerstwa państw karpackich, co dałoby Polsce możliwość budowania pozycji lidera w tej części Europy oraz rozwijania i popierania inicjatyw i projektów, które łączyłyby nas z krajami, z którymi łączy nas nie tylko wspólna historia, ale przede wszystkim wspólnota gospodarcza, podobna sytuacja gospodarcza, społeczna, problemy społeczne, a przede wszystkim migracyjne. Mamy też wspólne cele z Czechami, Słowacją, Węgrami, Rumunią i Bułgarią. Niestety, polska dyplomacja uczyniła z tego zaniechania wielką cnotę. Zrezygnowano z tej współpracy, trwającej od początku lat 90., a Polska utraciła pozycję naturalnego lidera w tej części Europy. W ten sposób nie tylko osłabiliśmy naszą własną pozycję, ale również pozycję naszego regionu. Zrezygnowaliśmy z podmiotowości na rzecz wzmocnienia mocarstw: Francji i Niemiec.

    Panie Ministrze! Na zakończenie pytam: Czy w ciągu pół roku udało się panu wyrzucić z MSZ-u choć jednego pracownika służb specjalnych PRL-u? Czy nadal będzie pan ich wysyłał na placówki? Czy dalej będzie pan podążał drogą ministra Sikorskiego, który postawił to sobie za punkt honoru i uczynił cnotę z tego, ażeby tych ludzi wysyłać na najlepsze placówki polskiej dyplomacji?

    I jeszcze jedna rzecz. W wielu organizacjach, instytucjach międzynarodowych, w Unii Europejskiej, w ONZ, w Radzie Europy Polacy nie są godnie reprezentowani. Nie pełnimy funkcji, nie zajmujemy stanowisk, jakie przysługiwałyby nam ze względu na rolę, pozycję naszego kraju i na składki, które płacimy do tych organizacji. Czy coś się w tym temacie zmieniło? Ja już o tej sprawie mówię od pięciu czy sześciu lat, ale z tego, co wiem, to chyba nic się nie zmieniło.

    Panie Ministrze! Należałoby zawołać: Obudź się, polska polityko zagraniczna! Zrób coś, bo inni zrobią to za nas i będzie za późno. Wstań z kolan, bądź wreszcie aktywnym, liczącym się w czynach, a nie w słowach graczem na międzynarodowej arenie. Na chwilę obecną pan minister wprawdzie dopiero od pół roku szefuje Ministerstwu Spraw Zagranicznych, ale ponosi też odpowiedzialność za to, co działo się wcześniej.

    Z powyższych względów klub Zjednoczonej Prawicy także będzie wnioskował o odrzucenie przez Wysoką Izbę informacji ministra spraw zagranicznych.

    (Dzwonek)

    Dziękuję bardzo.

  • Bardzo proszę o zabranie głosu pana posła Jana Vincent-Rostowskiego w imieniu klubu Platforma Obywatelska.

    Panie premierze, ma pan głos.

  • Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Pan minister Schetyna przedstawił bardzo szczegółowe exposé ministra spraw zagranicznych i zaapelował do opozycji o wspólne działanie, o współpracę. W odpowiedzi na te szczegółowe informacje dotyczące polskiej polityki zagranicznej usłyszał długą listę emocjonalnych i zupełnie niepożytecznych komunałów, a w odpowiedzi na apel o współpracę – wypowiedzi wskazujące na skrajny poziom upolitycznienia spraw zagranicznych ze strony opozycji.

    (Poseł Jarosław Sellin: Polityka to dobra rzecz.)

    To nie miałoby znaczenia, gdyby Polska znajdowała się na mapie mniej więcej tam, gdzie znajduje się Irlandia. Ale tak nie jest. Jesteśmy na wschodnich rubieżach Unii Europejskiej, demokratycznej Europy, w sytuacji, w której zagrożenie ze Wschodu stało się ewidentne dla wszystkich i znacznie bardziej niebezpieczne niż półtora roku temu, a reakcja opozycji, wypowiedzi przedstawicieli opozycji dalej odnoszą się wyłącznie do spraw tak naprawdę prestiżowych i emocjonalnych. Żadnego poważnego przemyślenia, co powinniśmy zrobić i jak powinniśmy to robić.

    Polska jest krajem, który najwięcej zyskał i zyskuje na obecnym porządku w Europie. Widzimy to po naszych wynikach gospodarczych. To Polska w latach 2008–2014 zanotowała największy skumulowany wzrost gospodarczy ze wszystkich krajów nie tylko Unii Europejskiej, lecz także całej Europy i całego Zachodu. To Polska w tych latach skróciła dystans do średniego PKB Unii Europejskiej o 1/3, a do PKB na głowę w Czechach – o połowę. To Polska, która w 2007 r. była na przedostatnim, czyli na drugim najgorszym miejscu w Unii Europejskiej, jeśli chodzi o bezrobocie, dzisiaj ma bezrobocie poniżej średniej unijnej, zresztą także poniżej poziomu z 2007 r. według statystyki Eurostatu, czyli Europejskiego Urzędu Statystycznego. Strona internetowa jest chyba wszystkim znana.

    To Polska ma dzisiaj ponad 16 mln zatrudnionych, czyli więcej niż kiedykolwiek od 25 lat. Ta siła gospodarcza nie tylko przekłada się stopniowo na lepsze warunki życia Polaków, ale także na rosnące znaczenie polityczne, dyplomatyczne i militarne Polski w Europie. Kiedy przystępowaliśmy do Unii Europejskiej 11 lat temu, Polska była tylko jednym z ośmiu nowych państw członkowskich z Europy Środkowo-Wschodniej. Dzisiaj, po 11 latach, podczas których przez osiem rządziła obecna koalicja Platformy Obywatelskiej i PSL-u, należymy do wielkiej szóstki najważniejszych krajów Unii.

    Z punktu widzenia pozycji Polski w Europie jest to nasz drugi złoty wiek, najlepszy dla nas czas od ponad 300 lat. Ale oczywiście jest to także moment, w którym ta nasza szczególnie dobra, korzystna i bezpieczna sytuacja oraz pozycja w Europie jest zagrożona jak nigdy w ciągu ostatnich 25 lat. Dlatego wyważone, szczegółowe, racjonalne, rozsądne exposé pana ministra było dla polskiej polityki zagranicznej tak ważne. Osiągnęliśmy tę pozycję, budując prawdziwą siłę od podstaw, a nie jałowym wymachiwaniem szabelką, nie obrażając naszych partnerów ani nie wchodząc w nieustające konflikty z sojusznikami.

    Zmianę widać szczególnie w przypadku naszych możliwości finansowania obrony narodowej, sprawy tak ważnej w dzisiejszych niebezpiecznych czasach. W latach 2009–2015 Polska stała się ósmym krajem NATO, jeśli chodzi o wydatki na obronę. Wyprzedziliśmy w tym czasie Grecję i, co może ważniejsze, Hiszpanię. Liczone w euro hiszpańskie wydatki na obronę zmniejszyły się o 33% w tych latach, a polskie wzrosły o 60%. Dzisiaj nasze wydatki obronne przewyższają łączne budżety obronne pozostałych 11 nowych krajów członkowskich NATO. Nie byłoby to możliwe, gdyby nie rozwój gospodarczy Polski w ciągu ostatnich ośmiu lat. To zaś nie byłoby możliwe, gdyby nie obecny porządek i układ międzynarodowy w Europie.

    W obliczu rosyjskiej agresji na Wschodzie oczywiście musimy wzmocnić Wojsko Polskie, co robimy, zwiększając środki na zakup sprzętu o dziesiątki miliardów złotych w następnych kilku latach, a do 2020 r. – o 130 mld zł. Nigdy w historii Polski nie było takiego programu wzmocnienia naszych możliwości obronnych i – jak wspomniałem – nie byłoby to możliwe bez rekordowego jak na Europę wzrostu gospodarczego Polski. Nasz wzrost gospodarczy byłby zaś niemożliwy, gdyby nieodpowiedzialne i populistyczne pomysły gospodarcze niektórych ugrupowań w tej Izbie zostały zastosowane w latach 2009–2010. Żeby oszczędzić wstydu kolegom, nie będę tego precyzował. Gdyby stało się właśnie tak, jak wtedy proponowały niektóre siły polityczne, to dzisiaj zamiast zwiększać budżet polskiego wojska, musielibyśmy go drastycznie obniżać, tak jak musiały to zrobić Hiszpania i Grecja.

    Wysoki Sejmie! Potrzebujemy silnej Polski w bezpiecznej Europie, ale aby Europa była dzisiaj bezpieczna, musi być także silna, nie tylko ze względu na sojusz ze Stanami Zjednoczonymi, który jest oczywiście kluczowy, ale także ze względu na swoją wewnętrzną spójność gospodarczą i polityczną. Dlatego Polska jest żywotnie zainteresowana szybką i skuteczną naprawą strefy euro. My powinniśmy przystąpić do strefy euro, jak powiedział pan minister, dopiero w momencie, kiedy to będzie w interesie gospodarczym Polski. Wymaga to uprzedniego naprawienia funkcjonowania strefy. Słabość gospodarcza strefy euro szkodzi nam każdego dnia, dzisiaj, tu i teraz, dlatego musimy wspierać wysiłki krajów strefy zmierzające do jej naprawienia. Bez silnej i sprawnie funkcjonującej gospodarki strefy euro nie będzie politycznie i militarnie silnej Europy. Sukces strefy euro, nawet zanim do niej dołączymy, leży w żywotnym interesie Polski. Bez silnej Europy nie będzie silnego Zachodu, który będzie w stanie przeciwstawić się agresywnej polityce Federacji Rosyjskiej. Bez silnego Zachodu nie będzie bezpiecznej Europy, a bez bezpiecznej Europy nie będzie silnej i bezpiecznej Polski. To jest abecadło naszej sytuacji geopolitycznej, a nie jakieś niezrozumiałe wypociny, które słyszeliśmy niestety z tej trybuny. Dlatego konsekwentnie i cierpliwie musimy budować jedność Europy i Zachodu, takimi inicjatywami jak europejska unia energetyczna, transatlantycki pakt handlowo-inwestycyjny, zwany także gospodarczym NATO, lub wspierając, oczywiście z zewnątrz, wojskową współpracę krajów nordyckich. To praca nad polskim pomysłem unii energetycznej stworzyła przychylną atmosferę dla zaskarżenia przez Komisję Europejską tylko wczoraj Gazpromu za wykorzystywanie swojej pozycji monopolistycznej w Europie Środkowo-Wschodniej. Uważam, że takie posunięcie byłoby nie do pomyślenia kilka lat temu. Ten przykład pokazuje jak w soczewce, jak możemy stopniowo budować bezpieczeństwo Polski, jednocząc Europę. Nie możemy sobie pozwolić dzisiaj, w obliczu agresji rosyjskiej na Wschodzie, na jakieś antyeuropejskie fochy. Tu, jak w wielu innych dziedzinach życia publicznego, musimy wybrać pomiędzy racjonalną polityką zagraniczną, opartą na rzeczywistej polskiej racji stanu, a niebezpiecznymi radykalizmami i mrzonkami wielkomocarstwowymi. To właśnie to drugie naraziłoby Polskę na zagrożenie, a nie nieposiadanie jakiejś kryształowej kuli, która pozwoliłaby ministrowi spraw zagranicznych, premierowi czy prezydentowi przewidzieć to, co ma się dokładnie stać w niezmiernie niestabilnych sytuacjach politycznych w różnych krajach, także tych dla nas najważniejszych.

    Szczerze mówiąc, tym, co mnie najbardziej zmartwiło w tej debacie, był dziecinnie naiwny poziom niektórych elementów krytyki, którą słyszeliśmy, a poza tym także jakiś elementarny brak wiedzy o tym, co dzieje się w polityce międzynarodowej także w naszym regionie. Pomysł konferencji międzyrządowej krajów naszego regionu w sprawie Ukrainy jest pomysłem dopuszczenia na ważnym forum do głosu właśnie tych krajów, które najmniej wspierają Ukrainę w jej konflikcie, znaczy, w jej obronie przed agresją rosyjską. Czegoś tak głupiego to ja w życiu nie słyszałem. Apeluję do znamienitych posłów głównej partii opozycyjnej

    (Oklaski)

    , aby zapytali swojego głównego mówcę, czy naprawdę mu o to chodziło, czy on się po prostu przejęzyczył.

    Wobec tego, podsumowując, nie ma drogi na skróty, aby budować bezpieczeństwo naszego kraju w dzisiejszych bardziej niebezpiecznych, dużo bardziej niebezpiecznych warunkach. I to, co jest najsmutniejsze w pewnym sensie w kontekście tej debaty – tak naprawdę w Polsce prawie wszyscy na tej sali zgadzają się co do celów polityki zagranicznej, zgadzają się co do tego, że sytuacja jest bardzo niebezpieczna, o wiele bardziej niebezpieczna, niż była półtora roku temu, a mimo to pokusa, świerzbienie rąk w sytuacji nadchodzących wyborów nie pozwalają się powstrzymać. Smutno. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Bardzo dziękuję panu premierowi.

    W imieniu klubu Prawo i Sprawiedliwość głos zabierze pan poseł Adam Kwiatkowski.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W opinii Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość relacje z Polonią i Polakami mieszkającymi poza granicami Polski muszą być kluczową i integralną częścią naszej polityki zagranicznej. Taka powinna być polska racja stanu, w sytuacji kiedy poza Polską mieszka już blisko 20 mln naszych rodaków, a kolejne setki tysięcy ze względu na niemożność zapewnienia bytu swoim rodzinom myślą o wyjeździe z Polski. Tak się za rządów Platformy Obywatelskiej nie dzieje. Kilka miesięcy temu pan minister Schetyna mówił tu, w Sejmie, że będziecie państwo uważnie przyglądać się statusowi Polaków w Niemczech. Dzisiaj powiedział pan o pewnych postępach wynikających z dwustronnych rozmów. Jakie konkrety wynikają z tych, jak pan powiedział, postępów dla naszych rodaków mieszkających za zachodnią granicą Polski? Czy tylko odnotowujecie państwo w prowadzonych przez siebie statystykach, że odbyło się wreszcie tak wiele razy odkładane spotkanie okrągłego stołu strony niemieckiej i polskiej? Co konkretnego na nim ustaliliście? Proszę nam to powiedzieć.

    Nie potraficie i nie jesteście państwo w stanie korzystać z potencjału organizacji polonijnych i ich działaczy, choćby w tak istotnych i mających charakter międzynarodowy sytuacjach jak te, które wypaczają polską historię, pokazując nas, Polaków, w złym świetle. Dlaczego właśnie wspólnie z nimi nie bronicie dobrego imienia Polski? Proszę nam tu, w polskim Sejmie, powiedzieć, najlepiej podając konkretne przykłady: W jaki sposób państwo ten potencjał wykorzystujecie obecnie i jak zamierzacie to robić w perspektywie? Jak współdziałacie z Polonią w ostatnich dniach, po upublicznionej przez poczytny i opiniotwórczy „Washington Post” skandalicznej wypowiedzi szefa FBI? Nie widzimy tej współpracy. Nie widzą jej też nasi europejscy i światowi partnerzy, władze państw, w których na co dzień żyją i pracują nasi rodacy.

    Co rząd Platformy Obywatelskiej i PSL zrobił dla naszych rodaków mieszkających na Wschodzie? Kilka miesięcy temu pan minister zapewniał z tego miejsca, że rząd będzie stanowczo dążył do poprawy ich społecznego i materialnego statusu. Co się wam udało zrobić poza samym dążeniem? W 2012 r. wbrew stanowisku organizacji polonijnych i opozycji środki budżetowe przeznaczone na wspieranie Polonii i Polaków mieszkających poza granicami Polski, pozostające do tego czasu w dyspozycji Senatu przenieśliście do MSZ, uszczuplając istotnie strumień pomocy dla najbardziej potrzebujących. To właśnie wy m.in. zlikwidowaliście możliwość wspierania projektów pomocy charytatywnej i socjalnej, które w zamyśle miały podnosić społeczny i materialny status Polaków na Wschodzie w sytuacjach kryzysowych. Realia, z którymi mamy do czynienia za naszą wschodnią granicą, są dowodem na to, jak złe to były decyzje. Ich negatywnych skutków doświadczają dzisiaj boleśnie mieszkający tam Polacy. Na marginesie muszę dodać – z przykrością to konstatuję – że wciąż pojawiają się sygnały ze strony wielu organizacji polonijnych, że w placówkach dyplomatycznych jest podział na tych, którzy mogą skorzystać z pomocy, i na tych, którzy jej otrzymać nie mogą. Wielka szkoda, że to na naszych rodaków ze Wschodu spada odium złych stosunków dwustronnych. Ci, którzy dzierżą stery państwa, w dobie autentycznego zagrożenia nie podejmują wystarczających działań w imię ich żywotnych interesów.

    Panie ministrze, powtarzane na okrągło słowa obietnic już nie wystarczają. Oczekujemy dzisiaj w polskim Sejmie na informacje ukazujące na konkretnych przykładach, jak Polska wykorzystuje potencjał związany z obecnością i aktywnością naszych rodaków praktycznie na całym świecie. Jak Polska w perspektywie zamierza dbać o potrzeby edukacyjne młodego pokolenia Polaków żyjących poza granicami kraju? Jest ich przecież coraz więcej. Wielu rodziców ma olbrzymie problemy, by wychować i kształcić dzieci w duchu polskości.

    Kilka miesięcy temu w tej Izbie pan minister mówił: kładziemy i będziemy kłaść nacisk na wsparcie oświaty i mediów polonijnych, umacniając tożsamość naszej diaspory. Tymczasem Polacy mieszkający na świecie tego nie czują. Proszę powiedzieć, jak rząd zamierza dbać o polskie instytucje kultury. W ostatnim czasie z kulturalnej mapy świata zniknęło wiele polskich placówek kulturalnych porozrzucanych po całym świecie, m.in. w Londynie, Paryżu, Rapperswilu i Nowym Jorku. Jakie konkretne działania rząd podejmował, by do tego nie dopuścić? Dlaczego na naszych oczach właśnie teraz odbywa się likwidacja wielu placówek, które swoją działalnością przyczyniają się do krzewienia polskości i zapewniają dostęp do niej nie tylko osobom polskiego pochodzenia?

    W tym momencie muszę przywołać słowa z exposé premiera i ówczesnego lidera Platformy Obywatelskiej Donalda Tuska wypowiedziane z tego miejsca w 2007 r. Oto słowa Donalda Tuska: Chciałbym także zwrócić uwagę na kwestię symboliczną, na prawdziwe zapewnienie Polakom żyjącym za granicą realizacji ich praw obywatelskich, np. możliwości głosowania. Byliśmy wszyscy bardzo wzruszeni, widząc te wielogodzinne kolejki, szczególnie w Wielkiej Brytanii, Polaków, którzy chcieli głosować, ale było nam także wstyd, że tysiące naszych rodaków nie mogło skorzystać z podstawowego prawa obywatelskiego, jakim jest prawo do głosowania, tylko dlatego, że nasze państwo nie potrafiło im zapewnić możliwości takiego głosowania. Taka sytuacja nigdy więcej już się nie powtórzy. To są słowa Donalda Tuska. I znowu słowa, słowa, słowa, obietnice bez pokrycia, które nigdy nie zostały spełnione przez Platformę Obywatelską.

    Co więcej, przy okazji każdego kolejnego głosowania docierają do nas protesty ze strony obywateli polskich, którzy się skarżą, że za każdym razem skorzystanie z ich konstytucyjnych praw jest coraz trudniejsze. To jest, krótko mówiąc, najlepszy przykład cynizmu w waszym wykonaniu. Łamiecie obietnice, pozbawiacie Polaków ich konstytucyjnego prawa do głosowania, manipulujecie siecią obwodowych komisji wyborczych za granicą. Co powiecie naszym rodakom, m.in. z Detroit, Bostonu, Chicago, Zagłębia Ruhry czy Limerick, którym utrudniacie skorzystanie z ich obywatelskiego i konstytucyjnego prawa? Niszczycie demokrację i relacje pomiędzy Polską a organizacjami polonijnymi. Od początku traktujecie naszych rodaków przedmiotowo, instrumentalnie. Dla nas, Prawa i Sprawiedliwości, są oni podmiotem, dlatego takiemu podejściu do naszych rodaków na świecie mówimy stanowcze nie.

    Panie ministrze, proszę nam powiedzieć, czy rząd ma wypracowaną spójną i przemyślaną politykę wobec Polonii i Polaków za granicą. My, posłowie z Komisji Łączności z Polakami za Granicą, już od co najmniej czterech lat nie możemy się doczekać uchwalenia rządowego programu współpracy z Polonią i Polakami za granicą. Wstyd, że Polska od czterech lat nie ma takiego programu. Jak to wygląda? Być może państwo uważacie, że taki program nie jest potrzebny. Nie potraficie go przygotować, mimo że sprawujecie rządy od ośmiu lat. W ostatnich dniach podjęliście państwo kolejną próbę uchwalenia tego dokumentu, kierując go do konsultacji międzyresortowych. Ile to ma trwać? Mamy wyniki kontroli Najwyższej Izby Kontroli, która stwierdza, że rząd dopuścił się wielu zaniedbań i popełnił liczne błędy w ciągu ostatnich lat w trakcie niekończących się prac nad tym dokumentem. A my nie mamy programu, nie mamy polonijnej polityki, nadal nie znamy priorytetów polskiego rządu wobec naszych rodaków rozsianych po całym świecie.

    Wbrew wypowiedzianym dzisiaj słowom pana ministra polityka przyznawania dotacji dla Polonii nie jest skuteczna, nowoczesna, konsekwentna ani aktywna. Jaki państwo macie cel, że realizujecie tę politykę? Chcecie łączyć czy dzielić Polonię i Polaków? Wzmacniać czy osłabiać? To, co robicie, to dokładne zaprzeczenie zasad dialogu, konsultacji, partnerstwa i obywatelskości deklarowanych na każdym kroku przez rząd i popierającą go Platformę Obywatelską.

    Przywołam raz jeszcze wypowiedziane przeze mnie kilka miesięcy temu w tej Izbie stwierdzenia. Musimy słuchać głosu Polaków mieszkających poza granicami Polski. Musimy znać ich potrzeby i jeśli chcemy pomagać, to do nich się odwoływać. Naszych rodaków i ich przedstawicieli trzeba traktować z szacunkiem i po partnersku.

    Panie ministrze, opozycja porusza ważkie problemy, trzeba się do nich poważnie odnieść. Mamy niezbywalne zobowiązania wobec naszych rodaków, dlatego trzeba skończyć mówić i obiecywać, a zamiast tego wreszcie zabrać się do roboty. Taka jest potrzeba obecnych czasów. Tego wymaga polska racja stanu. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Następny głos w debacie zabierze pan poseł John Abraham Godson, Polskie Stronnictwo Ludowe.

  • Szanowna Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoki Sejmie! Bardzo się cieszę, że mogę uczestniczyć w dzisiejszej debacie. Pamiętam, że kiedy cztery czy pięć lat temu pierwszy raz słuchałem wypowiedzi czy exposé pana ministra spraw zagranicznych, nie było mowy w ogóle o Afryce, nic nie było o niej mówione. Dzisiaj, można powiedzieć, dużo się dzieje i wiele się zmieniło. Chociażby w ostatnich latach widzimy aktywność, jeżeli chodzi o rządowe wizyty w Afryce, program Go Africa czy ożywienie w relacjach gospodarczych polsko-afrykańskich.

    Często Afryka jest traktowana jako kontynent problemów, jest traktowana jako kontynent wyzwania. Może dlatego, że jak tutaj patrzymy na Afrykę, myślimy, że Afryka to kraj, ale Afryka to kontynent, Afryka to 54 kraje. Dlaczego więc Afryka? Bardzo się cieszę, że w ostatnich latach wiele się zmieniło, ale pamiętajmy, czemu, z jakich powodów właśnie powinniśmy się zaangażować w Afryce, szczególnie kiedy patrzymy na inne kraje i ich zaangażowanie w Afryce, na to, jakie korzyści z tego mają. Przypomnę, że siedem z dziesięciu najszybciej rozwijających się krajów na świecie znajduje się właśnie w Afryce. To jest kontynent, który ma ponad miliard ludzi, a więc jest to rynek zbytu. To jest młody kontynent, średni wiek ludzi to 18–19 lat. To jest kontynent, gdzie wszystko po prostu jest potrzebne – wszystko. Poza tym jest sprzyjająca atmosfera w Afryce dla Polski i Polaków.

    Bardzo się cieszę, że celem polskiej polityki zagranicznej jest członkostwo w Radzie Bezpieczeństwa ONZ. Panie ministrze, bez Afryki to się nie stanie. A więc też dlatego jest bardzo ważne to, aby budować partnerskie i dobre relacje z krajami afrykańskimi. I chcę powiedzieć, że mamy do tego okazję historyczną, gdyż po raz pierwszy w historii Polski mamy dwóch parlamentarzystów afrykańskiego pochodzenia. Uważam, że to jest mało wykorzystywane w promocji Polski i polskiej współpracy z krajami afrykańskimi.

    Jakie są wyzwania? Mówimy o tych wszystkich osiągnięciach, ale nadal przed nami są wyzwania. Pierwsze wyzwanie to brak infrastruktury konsularnej oraz w ogóle wyzwanie co do personelu. W Afryce Subsaharyjskiej mamy – teraz będzie jeszcze Senegal – 5 konsulatów. To jest za mało, to jest zdecydowanie za mało. Do niedawno w Abudży był jeden konsul, który obsługiwał 300 mln osób. To jest niewystarczające.

    Po drugie, wydaje się, że jest restrykcyjny reżim wizowy, a to dziwi, szczególnie jeżeli chodzi o przedsiębiorców, bo mówimy tutaj o ludziach, którzy mają pieniądze, chcieliby inwestować, szukają partnerów. W ostatnim czasie były zaproszeni goście np. z Ruandy, a ja miesiąc temu wróciłem z Ruandy i pamiętam, że właśnie jedna osoba narzekała, iż na 40 przedsiębiorców, którzy chcieli uczestniczyć w kongresie, tylko jeden dostał wizę. Uważam, że to nie powinno mieć miejsca. Kolejnym problemem tych przedsiębiorców, jak mówią, jest sprawa podwójnego opodatkowania. Myślę, że we współpracy z ministrem gospodarki trzeba tę sprawę rozwiązać.

    Ostatnia sprawa to brak gwarancji finansowych i kredytowych. Polskie firmy wygrywają kontrakty w Afryce. Podam tu przykład: jedna z polskich firm w 2010 r. wygrała kontrakt na budowę elektrowni o wartości 4 mld dolarów, ale nie doszło do jego sfinalizowania, bo nie było finansowania, nie było gwarancji kredytowych. Możemy co roku spotykać się na różnych kongresach i mówić, jak jest fajnie, ale myślę, że to jest czas, abyśmy rozwiązywali te konkretne problemy, które dotyczą naszych przedsiębiorców. Oczywiście pan jest ministrem spraw zagranicznych, ale uważam, że te sprawy trzeba rozwiązywać we współpracy z Ministerstwem Gospodarki. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję bardzo.

    Bardzo proszę o zabranie głosu pana posła Tadeusza Iwińskiego w imieniu klubu Sojusz Lewicy Demokratycznej.

  • Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Wystąpienie pana ministra Schetyny miało swoje atuty, dlatego że było swoistym, jak mówią Francuzi, tour d’horizon, spojrzeniem całościowym na nasz prawie ośmiomiliardowy świat i zastanowieniem się nad miejscem średniego państwa, jakim jest Polska, nad zagrożeniami w sytuacji, gdy wciąż najważniejszą kategorią współczesności jest współzależność. I niewątpliwie jeśli spojrzymy na to, co się działo pół roku temu, gdy Grzegorz Schetyna występował ze swego rodzaju exposé, sytuacja świata się skomplikowała i pogorszyła. Wystarczy przypomnieć, że przecież tylko w nocy z zeszłej soboty na niedzielę śmierć poniosło w wodach Morza Śródziemnego – gdzie, jak się ocenia, w ciągu ostatniego roku zginęło 30 tys. ludzi – zginęło więcej ludzi aniżeli poniosło śmierć w katastrofach, w niewyjaśnionych do końca okolicznościach, trzech samolotów: dwóch malezyjskich i tego, który się rozbił w Alpach francuskich, Germanwings. To pokazuje nam skalę zagrożenia. Chodzi także o wzrost terroryzmu ze strony organizacji, którą niesłusznie się nazywa Państwem Islamskim, tego, co powinno być określane za pomocą arabskiego akronimu tej nazwy – Da’esz. Terroryzm, wiele innych elementów, to wszystko tworzy coś, co – ja nie boję się nawet tego słowa – jest elementem chaosu w wielu częściach świata. Za ten chaos odpowiadają różne siły, nie tylko terroryści, np. Zachód nie potrafi się dobrze poruszać w świecie islamu, popełniając kolosalne błędy. Tylko w okresie rewolucji, tzw. Arabskiej wiosny, która się zaczęła w roku 2011, doszło do tego, że z wyjątkiem trzech państw: Maroka, Jordanii, Tunezji, gdzie doszły do władzy siły względnie demokratyczne, w pozostałych państwach rejonu mamy coraz gorszą sytuację. W Arabii Saudyjskiej kobiety nadal nie potrafią prowadzić samochodu i nie mogą, gdy potrafią. Mamy cztery państwa upadłe. Libia – ponadpięciokrotnie większa od Polski, trzykrotnie większa od Francji, to stamtąd płynie ten potok uchodźców, i to nie są tylko wątki migracyjne; Somalia, Syria, gdzie Zachód wspierał siły, które niezależnie od tego, jak ocenimy rząd Asada, to był to rząd, który funkcjonował, prawowity, i jeszcze do tego dodamy Jemen, itd. Krótko mówiąc, Mikołaj Gogol kiedyś plastycznie stwierdził, że do chaosu nie doprowadzają głupcy, lecz mędrcy lub ci, którzy się za takich uważają. Myślę, że właśnie ta druga część to jest sytuacja, do której się odnosimy.

    Dobrze też, że pan minister poruszył wątek delikatny, ale prawdziwy, dlatego że tym się różnią, powinni się różnić mężowie stanu od polityków, że politycy myślą o najbliższych wyborach, a mężowie stanu – o najbliższym pokoleniu. Trzeba tak naprawdę myśleć o jednym i drugim. Otóż za 5 lat skończą się środki europejskie dla Polski, a my z nich głównie żyjemy, nie głównie, w dużej mierze, bo głównie żyjemy dzięki pracy obywateli polskich. I co wtedy? Wtedy Europa, która jest w dużej mierze półwyspem Azji, musi się zwrócić i Polska musi się zwrócić bardziej ku rynkom, ku państwom takim jak Chiny, jak Indie, jak Turcja, jak wiele innych, jak Japonia, która ma w swoim posiadaniu największe rezerwy amerykańskie i dzisiaj w tym zakresie wyprzedziła, kilka dni temu wyprzedziła Chiny, itd.

    Ale też trzeba powiedzieć, że polscy politycy popełnili, według mnie i według SLD, sporo błędów w ostatnim czasie. Takim błędem stało się upolitycznianie historii. W kontekście dramatycznego konfliktu na Ukrainie powinniśmy skupiać się głównie na wątkach prawno-międzynarodowych, tak ja robi to Unia Europejska, akcentować, że Rosja niewątpliwie złamała prawo, naruszając integralność terytorialną Ukrainy i dokonując aneksji Krymu, wspierać inicjatywy rozwiązań pokojowych, politycznych i nie podważać tego, co słyszeliśmy tutaj z ust przedstawiciela PiS – porozumienia Mińsk 2 z 12 lutego. To jest nadal jedyna realna możliwość zakończenia tego konfliktu. A były kuriozalne wypowiedzi niektórych naszych ministrów, którzy na początku nie popierali tej akcji kanclerze Merkel i prezydenta Francji. Powinniśmy także oferować Ukrainie konkretną pomoc w procesie niezbędnych reform, m.in. poprzez szkolenie nad Wisłą niezbędniej kadry np. samorządowej, bo przecież jeżeli chodzi o Ukrainę, byliśmy pierwszym państwem, które uznało jej niepodległość. Sam występowałem tutaj w 1991 r. To była pierwsza poważna dyskusja po wybraniu marszałka pierwszego demokratycznego Sejmu, czy Polska winna uznać niepodległość Ukrainy. Sam wtedy występowałem. I uczyniliśmy to na kilka godzin przed Kanadą. Ale w graniczącej z Polską na długości 535 km Ukrainie nie może panować demokracja oligarchiczna, z jednej strony, i gospodarka latynoamerykańskiego typu. Taka synteza nam nie jest potrzebna.

    Panie Ministrze! Istotnym elementem upolityczniania historii, mówię to z prawdziwą przykrością, stały się pana słowa o tym, że to Ukraińcy wyzwolili obóz w Auschwitz. Nie chcę być złośliwy, ale magister historii dobrego uniwersytetu, który mówi o takich rzeczach i sięga do argumentów politycznie obosiecznych – bo my historii nie zmienimy, my się możemy spierać o historię, chodzi o to, żebyśmy dla ludzi, którzy tu żyją, stwarzali dogodne warunki obecnie i na przyszłość – popełnia błąd. Trzymając się pana analogii, to Front Białoruski wyzwolił 17 stycznia 1945 r. Warszawę, a później Berlin. Niech więc pan pójdzie dalej i powie, że Białorusini wyzwolili Warszawę i Berlin. To jest ta sama logika. I dlaczego o tym mówię? Bo wskutek tego, co się stało, pan przejdzie do annałów dyplomacji, a niestety z tego punktu widzenia trudno sobie wyobrazić, żeby np. pan się dzisiaj czy w najbliższym czasie spotkał z którymś z czołowych polityków rosyjskich, żeby pan miał możliwość prowadzenia takiego dialogu, jaką mają Francuzi, Włosi, Niemcy, a także niektórzy nasi partnerzy z Grupy Wyszehradzkiej. A mamy przecież do załatwienia szereg ważnych spraw gospodarczych. Nasz eksport do Rosji w zeszłym roku spadł o 14%, na Ukrainę – nawet o 27%. Ukraina, nasz sojusznik, nasz przyjaciel, utrzymuje nadal, podobnie jak Rosja, embargo na wieprzowinę.

    Profesor Walicki, jeden z najwybitniejszych polskich uczonych, w tym kontekście celnie zauważył, że, cytuję: Nie wolno godzić się na wypuszczanie dżina z butelki przez etnicyzację wielkich procesów historycznych. Leszek Miller mówił już o wątkach narastania nacjonalizmu. One są niebezpieczne w Rosji – narastanie nacjonalizmu wielkorosyjskiego, ale także w dużej mierze na Ukrainie, i jeżeli został obrażony prezydent Komorowski, który słusznie apelując w Kijowie w Radzie Najwyższej o pojednanie polsko-ukraińskie, zetknął się z sytuację, którą w sposób elementarny polska ambasada powinna była przecież przewidzieć, bo wie, jaki jest porządek obrad, że przyjmowane są cztery ustawy, i to jeszcze syn Romana Szuchewycza, symbolicznie głównodowodzącego UPA, jest wnioskodawcą, to to, co się w ogóle dzieje wokół tego konfliktu, z tego punktu widzenia ogromnie utrudnia nasze kontakty. Nie może być tak, żeby tożsamość niepodległej Ukrainy, którą wspieraliśmy od początku przez ćwierć wieku, torując jej drogę, była budowana na czczeniu nacjonalistów. Dmytro Doncow, główny ideolog, który jeszcze przed wojną pisał swoje prace, mówił, że Ukraina ma tylko trzech wrogów: Żydów, Polaków i Rosjan. I te hasła w praktycznej polityce wykorzystywał Stepan Bandera. Nie można nie reagować na czczenie tych ludzi. Profesor Bronisław Łagowski mówi bardzo mądrze, że wielu Polaków bywa zaślepionych antyrosyjskim aspektem tradycji UPA i uważa, że skoro jest ona antyrosyjska, to jest jak najbardziej godna pochwały albo przynajmniej pobłażliwości. Tak nie powinno być.

    Jeżeli my dzisiaj reagujemy i jesteśmy wstrząśnięci tym, co powiedział szef FBI, to nasza argumentacja w tej sytuacji ma pewne cienie, me pewne rysy wątpliwości, bo widać jej dwuznaczność. Notabene jeżeli mówię o stosunkach polsko-amerykańskich, pan minister dzisiaj mówił o pięknej postaci Jana Karskiego, to wyrażam głębokie ubolewanie, że prezydent Bronisław Komorowski mimo wielu apeli różnych środowisk amerykańskich, żydowskich, polskich – składałem w tej sprawie dwie interpelacje do ministra obrony – odmówił pośmiertnego awansowania Jana Karskiego na generała brygady. To jest, uważam, poważny błąd, który powinien zostać naprawiony, bo to jest postać, która daje nam wszelkie podstawy do mówienia, jak w tamtym czasie zachowywali się Amerykanie. Jeżeli nie chcemy, żeby przemawiała przez nich ignorancja połączona z arogancją, to rzeczywiście powinniśmy wynieść na piedestał postać Jana Karskiego.

    Wspominałem o tych pozytywach, jeśli chodzi o rozwój naszych kontaktów. Współpraca z Turcją zapewnia nam 6 mld dolarów. Była wspaniała rocznica 600-lecia nawiązania stosunków polsko-tureckich, Rok Turcji, i wzajemnie. Było tam pół miliona turystów. Z Japonią mamy 1,5-miliardowe obroty. Chiny. To trzeba rozwijać. Powinniśmy również promować dialog między ASEAN-em a Unią Europejską i być może wrócić do oficjalnych konferencji naukowo-politycznych, które tu przeprowadzaliśmy kilkanaście lat temu, na temat dialogu cywilizacji zamiast konfliktu cywilizacji. Frontex to jedyna agencja unijna, która jest na naszym terenie. Trzeba zmienić jej charakter. Od trzech miesięcy ma nowego szefa, który zastąpił generałów fińskich, jest to były minister spraw wewnętrznych i obrony pan Leggeri. To jest szalenie ważna działalność.

    Kończąc, powiem w ten sposób: powinniśmy nie tylko prowadzić debaty na temat traktatu unijno-amerykańskiego, ale też nie zapominać, że został już uchwalony i przyjęty traktat unijno-kanadyjski i wkrótce pojawi się traktat unijno-japoński. To są równie ważni partnerzy.

    (Dzwonek)

    Zakończę w ten sposób, szanowni koledzy. Bardzo lubię zdania Maksa Webera, najwybitniejszego socjologa w historii, który mówił, że sztuka polityki polega nie na tym, żeby być wybranym, tylko żeby być wybranym ponownie. Warto to czasem przed wyborami przypominać. Natomiast sztuka polityki zagranicznej polega na tym, żeby mieć partnerskie stosunki, równoprawne, ze wszystkimi sąsiadami. Bo z tymi państwami, które leżą daleko, z Brazylią, z Australią, z Kanadą, z USA, łatwo mieć takie stosunki, choć też są kłopoty. A my straciliśmy wszystkich sąsiadów ćwierć wieku temu. Teraz zamiast trzech sąsiadów mamy siedmiu. Z wyjątkiem fenomenalnego pojednania polsko-niemieckiego, które jest swoistym historycznym cudem, mamy problemy, oczywiście różnorodne, jeśli chodzi o stosunki ze wszystkimi pozostałymi sąsiadami, nawet z Czechami i Słowacją. Dodatkowo pojednanie z Rosją i Ukrainą jest dalsze, niż było. Jeśli chodzi o nacjonalizm litewski, to Litwini budują częściowo swoją tożsamość na przeciwstawieniu się żyjącym na Litwie Polakom i Rosjanom.

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Panie pośle, czas minął.

    Nie będę żadnych celów pięciu czy dziesięciu panu ministrowi…

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Bardzo dziękuję.

    Pani marszałek, proszę mi pozwolić skończyć to zdanie.

    Wierzę, że to generalne podejście będzie w najbliższych miesiącach pomocne przy likwidacji tych ewidentnych błędów polskiej polityki zagranicznej, które zostały popełnione w ostatnich miesiącach. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję.

    Tym samym wyczerpał pan czas klubu Sojusz Lewicy Demokratycznej.

    Bardzo proszę o następną wypowiedź, pani poseł Marzena Dorota Wróbel, posłanka niezależna.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Z przykrością muszę dzisiaj zająć takie stanowisko, mówić o kwestiach niezwykle bolesnych, związanych z brakiem naszej polityki historycznej i nieadekwatną do ataków reakcją Ministerstwa Spraw Zagranicznych czy generalnie strony polskiej na wyjątkowo haniebne stwierdzenie pana Jamesa Comeya, wypowiedziane w amerykańskim Muzeum Holokaustu. Mowa oczywiście o dyrektorze FBI. Pan dyrektor stwierdził: Naszą powinnością jest niezgoda na to, żeby zło zatriumfowało. I dalej: Dobrzy ludzie pomogli wymordować miliony. I to jest najbardziej przerażająca ze wszystkich lekcji – ta, która mówi, że to nasze człowieczeństwo sprawiło, iż poddaliśmy nasz indywidualny osąd moralny grupie, ryzykując, że przejmie go zło. Mordercy i ich wspólnicy z Niemiec, Polski i Węgier, i tak wielu innych miejsc uważali, że nie robią niczego złego. Wmawiali sobie, że robią to, co trzeba, co muszą zrobić. Właśnie tak postępują ludzie. I właśnie to powinno nas naprawdę przerażać.

    Panie ministrze, to są przerażające słowa. Przerażające dla Polaków. To słowa, które w zasadzie nie spotkały się z żadną zdecydowaną reakcją Ministerstwa Spraw Zagranicznych. Mam wrażenie, że pan chowa głowę w piasek i udaje, że nic się nie stało. Natomiast pan dyrektor FBI nawet nie uważał za stosowne przeprosić Polaków. To, co powiedział, świadczy nie tylko o jego nieuctwie. Dalsze jego zachowanie może świadczyć o złej woli i o tym, że to właśnie Stany Zjednoczone prowadzą jakąś dziwną politykę historyczną, która nijak się ma do prawdy historycznej. Po skandalicznej pomyłce, jak chcieliśmy sądzić, prezydenta Obamy, pojawia się kolejny skandaliczny głos w sprawie polskiej historii i relacji polsko-żydowskich. Pan Comey uznaje się za człowieka szczególnie wyczulonego moralnie, stawia się w roli jedynego sprawiedliwego i autorytetu moralnego narzucającego swoje standardy oceny rzeczywistości. Pan Comey nie wspomniał ani słowem, że Polska była jedynym krajem, w którym za pomoc Żydom groziła śmierć, i że prawdopodobnie ok. 50 tys. Polaków poniosło śmierć za pomoc Żydom. Taka była skala tego zjawiska. Pan Comey nie powiedział ani słowa o tym, że środowisko polityczne, w tym także prezydent Roosevelt, o Holokauście na Żydach zostało poinformowane przez przedstawicieli Polskiego Państwa Podziemnego, przez bohaterskiego rotmistrza Pileckiego, który sam pozwolił się zamknąć w Oświęcimiu, żeby zdobyć tę wiedzę, i przez emisariusza Jana Karskiego. Ci ludzie ryzykowali wszystko. Ryzykowali śmierć, ale śmierć w mękach. Ryzykowali życiem całych swoich rodzin. Żeby ocalić Żydów w okresie okupacji, trzeba było być naprawdę bohaterem. I bardzo wiele polskich rodzin, w tym także rodzin, które miały małe dzieci, podejmowało to ryzyko w imię humanitaryzmu. Przytoczę tylko kilka tego typu przykładów. Najbardziej znana jest rodzina Ulmów. Ale odniosę się także do bardzo znanego przykładu czterech rodzin wymordowanych w Ciepielowie koło Lipska w okolicy Radomia. 31 Polaków, w tym małe dzieci, zostało wymordowanych, spalonych żywcem za to, że ukrywali Żydów. Takich przykładów są dziesiątki tysięcy.

    Jak wyglądała rozmowa Jana Karskiego z prezydentem Rooseveltem? O tym mówił po latach sam Karski: Niemcy chcą mieć na tych terenach lud polski pozbawiony elity politycznej. W odniesieniu do Żydów chcą zniszczyć naród żydowski biologicznie. Przywiozłem oficjalne oświadczenie rządowi od delegata rządu i komendanta Armii Krajowej, że jeżeli Niemcy nie zmienią metod wobec ludności żydowskiej, jeżeli nie będzie interwencji aliantów, w ciągu półtora roku od mojego wyjazdu z kraju ludność żydowska przestanie istnieć. Roosevelt przerwał mu tę relację i stwierdził, zgodnie z tym, co mówił Karski: Policzymy się z Niemcami po wojnie. Panie Karski

    (Dzwonek)

    , proszę mnie ewentualnie wyprowadzić z błędu, ale czy Polska jest krajem rolniczym? Czy nie potrzebujecie koni do uprawy waszej ziemi?

    Panie Ministrze! Ta historia powinna być przypominana elitom amerykańskim przez polskie elity rządowe. My nie możemy chować głowy w piasek. My musimy przypominać, jaka była prawda historyczna na terenie Polski.

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Pani poseł, czas się pani skończył.

    To jest walka o honor narodu polskiego i pańskim obowiązkiem jest przypomnienie tych relacji…

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Dziękuję bardzo.

    …przypomnienie w obecności prezydenta Obamy i zażądanie, żeby dyrektor FBI, jeśli nie chce przeprosić...

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Pani poseł, dziękuję bardzo.

    ...zachował się jak człowiek honoru i podał się do dymisji. Dziękuję.

  • Jako następny głos w debacie zabierze pan poseł Stefan Niesiołowski, klub Platforma Obywatelska.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Nie bardzo rozumiem, dlaczego pan minister ma się podawać do dymisji z powodu wypowiedzi prezydenta Roosevelta, ale moja przenikliwość jest tutaj zbyt mała, mam za małą przenikliwość.

    (Poseł Marzena Dorota Wróbel: Przecież powiedziałam, że dyrektor FBI.)

    Ciszej, pani poseł, bo teraz ja mówię.

    (Poseł Marzena Dorota Wróbel: Pani marszałek…)

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Pani poseł, proszę nie dyskutować i nie przeszkadzać.

    Proszę nie przerywać.

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Może się pani nie zgadzać. Powie to pani później na korytarzu.

    (Poseł Marzena Dorota Wróbel: Powiedziałam wyraźnie.)

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Teraz proszę nie wchodzić...

    Proszę przywołać do porządku panią poseł.

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Pani poseł Wróbel, przywołuję panią do porządku.

    (Poseł Marzena Dorota Wróbel: To jest wypaczanie mojej wypowiedzi. Niech pan słucha ze zrozumieniem. Pan przeprosi.)

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Pani poseł, nie ma dyskusji z ławy.

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Bardzo proszę, panie pośle.

    Jeszcze raz mówię, raczej nie bardzo widzę, żeby za te słowa Roosevelta ktokolwiek podawał się do dymisji. Jeżeli pani tego nie rozumie, wyrażam ubolewanie. Panie Szczerski! Jeżeli prezydent wchodzi na salę i jest witany, to się wstaje, panie Szczerski. Wstaje się. A więc jeżeli pan elementarnych zasad kultury nie przestrzega u siebie, to proszę nie pouczać z tej trybuny innych.

    Chciałbym wyrazić uznanie dla wystąpienia pana ministra Schetyny, chciałbym wyrazić uznanie dla całej koncepcji polityki zagranicznej i dla tych podstawowych kierunków, które były tu przedstawione, sformułowane, dla uzasadnienia, retoryki, formy tego wystąpienia, bardzo spokojnej i rzeczowej, ale przede wszystkim dla kontynuacji polskiej polityki, która z małymi niechlubnymi wyjątkami – głównie myślę o pani Fotydze – była kontynuowana. Jest to polityka, najkrócej mówiąc, proeuropejska, proatlantycka, polityka przyjaznych stosunków ze wszystkimi sąsiadami, polityka, która prowadzi, co widać we wszystkich wskaźnikach, do rozwoju gospodarczego Polski, stabilizacji regionu. Nie ma alternatywy dla wzmocnienia potencjału Unii Europejskiej, dla wzmocnienia naszej roli w NATO. O tym mówił pan minister. Mówił także o dobrych stosunkach transatlantyckich. Chodzi przede wszystkim o Stany Zjednoczone i obecność Stanów Zjednoczonych, zarówno polityczną, jak i wojskową, w Europie i w Polsce. To właśnie na naszych oczach się dzieje i to są rzeczy konkretne.

    Muszę powiedzieć, że jak słuchałem tego wystąpienia Katona z bożej łaski w imieniu jednego z klubów, to tak sobie myślałem, że właściwie to bardzo dobrze, że ci ludzie niczego nie rozumieją, jak Burboni, i niczego się nie nauczyli. To jest pocieszające, dlatego że byłoby ciężkim nieszczęściem, gdyby ten człowiek czy ci, którzy mu potem tak entuzjastycznie ściskali rękę, kiedykolwiek i gdziekolwiek reprezentowali Polskę. Myślę, że do takiego nieszczęścia nigdy nie dojdzie, a jeśli chodzi o przypominanie, że pan Duda będzie prezydentem, bo zdaje się, że coś takiego pan Katon był uprzejmy powiedzieć, to jest mniej więcej tak, że pan Duda ma taką szansę jak śnieg w lipcu.

    Jeśli chodzi o koncepcję polityczną, chciałbym wyrazić uznanie dla pewnego nowego elementu, tj. tej globalnej polityki, wyjścia poza kwestię tylko europejską. Tu nie ma żadnej konfrontacji, tu nie ma odejścia, wielokrotnie było podkreślane to, że mamy interesy w Europie i przede wszystkim w Europie, ale widzimy też trochę szersze wyjście. Dobre stosunki z Chinami, relacje z Indiami, z krajami azjatyckimi to jest właściwe, ponieważ coraz częściej możemy mówić o wspólnocie globalnej. Jeżeli Polska nie będzie w niej uczestniczyć, będzie się marginalizować.

    Jeśli chodzi o Turcję, to pełna zgoda. Stosunki oczywiście cieszą, jak z każdym państwem. Są tu również historyczne powody. Mieliśmy kiedyś, delikatnie mówiąc, problemy z Turcją, ale potem Turcja nie uznała rozbiorów, znamy to, wyczytywany był ambasador Lechistanu itd. W każdym razie myślę, że to, że Turcja chce dzisiaj odchodzić od polityki Kemala, to jest jej problem, ale ja bym przypomniał o pewnej sprawie – nie wiem, czy powinno to być pewnym warunkiem ze strony Polski – bo Polska nie powinna milczeć w kwestii ludobójstwa Ormian w 1915 r. Myślę, że ten problem – oczywiście to nie jest warunek – powinien być ze strony Polski także podniesiony. Wydaje mi się, że – tak samo jak w stosunkach z Chinami – zawsze trzeba pamiętać o przestrzeganiu praw człowieka, mniejszości narodowych, o tym wszystkim, co niestety ciągle jeszcze w tym kraju ma miejsce. Są to delikatne kwestie, na ile możemy ingerować w wewnętrzne sprawy, bo wtedy te wszystkie dyktatury się bronią, argumentują, że w wewnętrzne sprawy nie można ingerować, ale my pamiętamy, że kiedyś dzięki takim ingerencjom w sprawy Polski polityków z innych państw demokratycznych my dzisiaj w tej sali prowadzimy taką debatę. Jesteśmy to winni ludziom, którzy ciepią prześladowania za poglądy polityczne. Jesteśmy im to winni.

    Bardzo trafna była ocena we fragmencie – to nie jest oczywiście najważniejszy fragment wystąpienia, bo nie polityka historyczna jest najważniejszym elementem wystąpienia ministra spraw zagranicznych, tylko polityka zagraniczna – dotyczącym niemożności działania aliantów w czasie II wojny światowej, przyznanie, że alianci mogli zrobić więcej. To prawda. Oczywiście jest ogromna literatura na ten temat.

    Ale trzeba pamiętać także… Ja nie usprawiedliwiam, ja nie usprawiedliwiam ignorancji, nie usprawiedliwiam przypadków złej woli, ale ja usprawiedliwiam np. wypowiedź jednego z rozmówców. Przecież nie tylko jeden Karski informował, bo i Jan Nowak Jeziorański tam jeździł, i Szmul Zygielbojm, który w Londynie popełnił samobójstwo jako akt bezsilnej rozpaczy, ponieważ nic więcej nie mógł zrobić. Jeden z jego rozmówców, z ówczesnych decydentów po stronie alianckiej powiedział: proszę pana, ja nie mówię, ja nie twierdzę, że pan kłamie, ja tylko po prostu nie mogę przyjąć do wiadomości tego, co pan mówi. Tak że pamiętajmy też o drugiej stronie, o tym, że to nie było takie proste, nie było takie oczywiste. To, co dzisiaj wiemy, pozwala nam formułować takie sądy, czasem nadmiernie radykalne i uproszczone.

    W tym aspekcie chciałbym się też odnieść do wątku ukraińskiego. Dużą część wystąpienia poświęcił tym problemom pan premier, przewodniczący Leszek Miller. Nie wydaje mi się, żeby ta historiozofia stosunków polsko-ukraińskich, która była tu zaprezentowana, była trafna. My nie możemy patrzeć na najnowszą historię Ukrainy tak, jakby jedynym wydarzeniem była rzeź na Wołyniu. Ta rezolucja parlamentu ukraińskiego – pan minister miał rację – wychodziła naprzeciw, bo inna jest ocena historyczna. Oczywiście nikt nie pochwala zbrodni ani rzezi.

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Cztery ustawy…)

    Tak. Te ustawy były i były tam wprowadzone elementy satysfakcjonujące również w jakimś stopniu przynajmniej część osób na tej sali. Jeżeli ktoś chce w bieżącej polityce w desperacki sposób szukać antyukraińskich tonów, bo ma małe poparcie społeczne, to niech nie liczy na moje poparcie i niech nie liczy na poparcie rządu polskiego, bo trafnie było powiedziane: racja stanu Polski to jest niepodległa Ukraina. Wszystko, co szkodzi dzisiaj niepodległej Ukrainie, szkodzi Polsce. Nie ma niepodległej Ukrainy bez niepodległej Polski i wzajemnie, historia to wykazała. Dlatego pisanie historii najnowszej w taki sposób, jakby jedyne, co charakteryzuje UPA, to był Wołyń, jest pisaniem nieprawdy. Roman Suchewycz oddał życie otoczony w bunkrze przez NKWD na początku lat 50. Można sobie uświadomić, co znaczyła wtedy, w stalinowskim terrorze zachodnia Ukraina. Oni walczyli z sowiecką okupacją na tych ziemiach. Ten aspekt…

    (Poseł Artur Ostrowski: Polska też.)

    Tak, też. To jest dramat, ale powtarzanie tego bez przerwy do niczego nie prowadzi. W związku z tym proponuję, żeby nie grać kartą ukraińską w wewnętrznej walce wyborczej, bo tak niestety odczytałem niektóre elementy wystąpienia waszego przewodniczącego, jako wykorzystywanie tego w wewnętrznej walce politycznej.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Jeżeli wczytać się, jeżeli w ogóle poddawać analizie ten pokraczny wywód pełen insynuacji pana Katona Szczerskiego – żeby nie być gołosłownym: ślepota, amen w requiem itd. – jeżeli w ogóle poddać to jakieś racjonalnej ocenie, to on sprowadza się do tego, że Polska prowadzi niesuwerenną, złą politykę, nie rozpoznała rosyjskiego zagrożenia, prowadzi politykę białej flagi. To są właściwie cały czas te same zarzuty, znamy ten katalog inwektyw.

    A ja nie mogę zrozumieć, jaką inną politykę można było prowadzić wtedy i jaką inną można prowadzić dzisiaj. To jest właściwie zbiór banałów i frazesów: polityka niezależna, wstanie z kolan. Czyli co mieliśmy zrobić? Jeżeli ktoś mówi, że miarą polskiej słabości dzisiaj jest np. to, że Rosjanie wraku nie oddają, to co chce zrobić. Na czym ta siła ma polegać? Mamy tam pojechać i siłą zabrać wrak? Przecież nasze możliwości… To jest po prostu nieuczciwe. Albo mówienie – zdaje się, że tu pan Mularczyk to powiedział czy powtórzył po kimś po raz kolejny na tej sali, bo może ze dwa razy było to tu powiedziane, a PiS w swojej propagandzie powtarza to 50 razy dziennie – że Polska oddała śledztwo Rosji, że oddała tę sprawę. Co oddała Rosji? Przecież Polska przeprowadziła własne śledztwo, komisja Millera wykazała w sposób niezbity i nie do poważenia, że nie było żadnego wybuchu, że był wypadek lotniczy, katastrofa, a dzisiaj kolejne zeznania, kolejne taśmy to potwierdzają. To na czym polega oddanie śledztwa Rosji? Przeprowadziliśmy własne, Polska jest krajem suwerennym. Nie będzie już żadnej komisji międzynarodowej, nie ma takiej potrzeby. Mamy własną komisję, która to wyjaśniła, obaliła inne tezy: nie było dwóch wybuchów, sztucznej mgły, dobijania rannych. Cały ten bełkot Macierewicza został pogrzebany raz na zawsze. Wyciąganie tego na tej sali w czasie debaty o polityce zagranicznej jest nieuczciwe, a przede wszystkim jest kłamstwem. Nie bardzo też wiem, powtarzam, w jaki sposób miarą polskiej skuteczności polityki zagranicznej ma być wrak. Niech przyjdzie jakiś polityk i powie, co on w tej sprawie zrobi i w jaki sposób ten wrak odzyska. Ta sprawa leży poza możliwością polityki polskiej.

    Podobnie jest, jeśli chodzi o twierdzenie, bo to także znalazło się w krytyce wystąpienia pana ministra Schetyny, że Polska właściwie oddała swoją politykę Unii, że zrezygnowała z niezależnej polityki zagranicznej, a miarą tego miało być to, że Francja, a konkretnie dwoje polityków: pani kanclerz Merkel i pan prezydent Hollande negocjowało z Putinem i Poroszenką, najkrócej mówiąc, w sprawach związanych z Ukrainą. To miała być katastrofa Polski. Jest odwrotnie. To Unia prowadzi politykę Polski. To nie Polska zrezygnowała z polityki na rzecz Unii, tylko Unia przyjęła w sprawie Ukrainy politykę polską. Jeżeli ktoś jest tak naiwny, że sądzi, że Polska może prowadzić samodzielną politykę zagraniczną w kwestii Wschodu, wbrew Unii, to po prostu niech zejdzie na ziemię. Jak wyglądałyby dzisiaj sankcje, gdybyśmy nie mieli poparcia Unii? Polityka Unii w kwestii Ukrainy to jest dzisiaj polityka Polski, to jest polityka ministra Sikorskiego, jego poprzedników i dzisiaj polityka ministra Schetyny. Za tę politykę chciałbym bardzo podziękować, bo to jest polityka leżąca w najżywotniejszym interesie Polski. Każde konfliktowanie nas z Unią, mówienie językiem prezydenta Czech pana Klausa, mówienie językiem sceptycyzmu, jakiejś niechęci czy rezerwy prowadzi do izolacji i osłabienia Polski.

    Muszę powiedzieć jeszcze jedno. Z tym rozprawił się już pan minister Rostowski, ale ja sobie tej satysfakcji nie odmówię. Chodzi o taki pomysł polityczny, żeby była alternatywa, jeśli chodzi o politykę proamerykańską, prounijną, żeby stworzyć jakieś takie porozumienie, jeżeli dobrze to zrozumiałem, jeżeli ten bełkotliwy wywód pana Katona był do zrozumienia. żeby Polska wspólnie z Orbánem, Zemanem i Fico miała prowadzić politykę z Rosją w sprawie Ukrainy. Znakomicie by ta polityka wyglądała. Wyobrażacie sobie państwo te negocjacje? Jeżeli to ma zastąpić negocjacje pani kanclerz Merkel i prezydenta Hollande’a, to ja bardzo dziękuję za taki polityczny pomysł pana Szczerskiego.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Jeszcze dwie konkretne sprawy. Chciałbym bardzo prosić – wyrażam też pewną sugestię naszych przyjaciół na Ukrainie – jeżeli to możliwe, o otwarcie konsulatu w Tarnowie. Oni bardzo o to proszą, zabiegają. To jest kwestia historyczna. Bo jak pan świetnie…

    (Poseł Miron Sycz: Chodzi o Tarnopol.)

    Chodzi o honorowy konsulat Ukrainy w Tarnowie. Tarnopol jest na Ukrainie, to oczywiście przekracza te możliwości, ja mówię o utworzeniu honorowego konsulatu w Polsce. Chodzi przecież o to, że tam, jak wiedzą historycy, jakiś czas przebywał rząd emigracyjny Petlury. Kiedy Petlura musiał opuścić terytorium Rosji sowieckiej, udał się do Tarnowa i tam przebywał. Chodzi o względy historyczne. Myślę, że w ogóle nawiązanie właśnie do tego rozdziału historii, który reprezentował Petlura, z oczywistych względów nam, Polsce najbliższy, byłoby ładnym gestem wobec strony ukraińskiej.

    Jeszcze pozwolę sobie wypowiedzieć się tym razem już jako przewodniczący Polsko-Tajwańskiego Zespołu Parlamentarnego, najliczniejszej grupy w naszym parlamencie, co nie wszystkim państwom azjatyckim się podoba. Niektóre z tych państw słusznie pan minister dzisiaj wymienił. Co do Tajwanu, proszę państwa, nie będę mówił o sukcesach demokracji odbudowanej w tym państwie. To są rzeczy znane. Inwestycje tajwańskie w Polsce są warte 200 mln dolarów, wiążą się z ok. 5 tys. miejsc pracy. Jeśli chodzi o kolejne inwestycje, to 30 firm prowadzi w tej sprawie rozmowy. Zdaje się, że w zasięgu ręki jest już zniesienie podwójnego opodatkowania, tj. 14 państw europejskich ma je zniesione, to jest chyba do załatwienia. O to bardzo chciałbym pana ministra prosić.

    Chciałbym też podziękować panu ministrowi za dotychczasowy wkład osobisty w przedstawione działania. Również całemu MSZ dziękuję za wkład w to wszystko. Chciałbym wyrazić uznanie dla pana ministra za to bardzo potrzebne wystąpienie i oczywiście zapewniam, że z całym przekonaniem będę głosował za przyjęciem tej informacji pana ministra. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Bardzo dziękuję panu posłowi.

    W imieniu klubu Prawo i Sprawiedliwość głos zabierze pan poseł Jarosław Sellin.

    Jeszcze pani poseł Marzena Dorota Wróbel zabierze głos w trybie sprostowania, bo pan poseł nie zrozumiał jej wypowiedzi.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Muszę to jednak powiedzieć, bo nie mogę pozwolić, żeby interpretacja mojej wypowiedzi dokonana przez pana Niesiołowskiego się przyjęła.

    (Poseł Stefan Niesiołowski: Nawet nie chcę tego słuchać.)

    Pan kompletnie nie zrozumiał, o czym ja mówię. Domagam się złożenia dymisji…

    (Poseł Stefan Niesiołowski: Mojej?)

    Pańskiej? To jest niemożliwe. Mam nadzieję, że pan nie zostanie wybrany w następnych wyborach przez wyborców. Natomiast domagam się dymisji szefa FBI. O taką dymisję powinien zabiegać pan minister Schetyna. Pan minister Schetyna też może się podać do dymisji, jeśli tego nie zrobi. Natomiast Polska nie może sobie pozwolić na to, żeby jacyś bliżej niezidentyfikowani mordercy i ich wspólnicy z Polski, Niemiec i innych krajów byli w ten sposób definiowani jako ci, którzy odpowiadają za Holokaust. To nie jacyś bezimienni mordercy, tylko Niemcy dokonali Holokaustu. Niemcy wymordowali Żydów, a Polacy za pomaganie Żydom płacili najwyższą cenę – cenę życia. O tym trzeba mówić, ponieważ Stany Zjednoczone prowadzą politykę historyczną, która nie ma nic wspólnego z rzeczywistą historią.

    Panie ministrze, proszę się nie bać, proszę podać dyrektora FBI do sądu, proszę zażądać wielomilionowego odszkodowania od „Washington Post”, proszę się nie bać tego procesu. Wystarczy oprzeć się na relacjach Karskiego, jeżeli chodzi o to, z kim rozmawiał i z jaką reakcją się spotkał jako emisariusz podziemnego rządu polskiego, błagając o pomoc dla Żydów.

    (Dzwonek)

    Karski po latach stwierdził, że Stany Zjednoczone w tej sprawie nie zrobiły nic, Anglia także nie zrobiła nic, a Polacy płacili życiem za pomoc Żydom.

  • Proszę, głos zabierze pan poseł Jarosław Sellin, Prawo i Sprawiedliwość.

  • Dziękuję bardzo.

    Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Świętej pamięci prezydent Lech Kaczyński mówił często, że aby być poważnym państwem, trzeba chcieć nim być. Trzeba po prostu chcieć nim być, trzeba mieć taką wolę. Mówię o tym, dlatego że chciałbym rozwinąć wątek podjęty przez prof. Krzysztofa Szczerskiego, który przedstawił bilans polityki zagranicznej rządu PO–PSL, a ściślej mówiąc duetu Tusk i Sikorski, zanim przeszedł do oceny wystąpienia nowego ministra spraw zagranicznych pana Grzegorza Schetyny. Moim zdaniem problem jest głębszy. Polega on na tym, że od 8 lat mamy do czynienia z elitą polityczną rządzącą w Polsce, która za bardzo w Polskę nie wierzy, za bardzo nie jest dumna z osiągnięć Polaków jako historycznego narodu, za bardzo nie wierzy w siłę polskiego państwa. Dano temu wyraz również w konkretnych sformułowaniach czy nawet sloganach, które w debacie publicznej przecież od lat się pojawiają, które przez obóz rządzący są powtarzane. Wszystko zaczęło się, ktoś tu już o tym wspomniał, od sformułowania, którego użył wasz sędziwy mentor, zasłużony dla polskiej historii, choć akurat ostatnich lat jego działalności za bardzo nie rozumiem. Na początku waszych rządów powiedział, że Polska jest brzydką panną bez posagu. Takie sformułowanie padło. Mnie się zawsze wydawało, że Polska ma wspaniały posag i jest przepiękną panną. Rząd, który się sformował w 2007 r., a zwłaszcza tandem Tusk i Sikorski, wyciągnął, jak sądzę, z tego wniosek, że Polska nie powinna aspirować za bardzo do roli pierwszoplanowego gracza nie tylko na arenie międzynarodowej, ale nawet europejskiej. Stąd doktryna, i to też często powtarzaliście, płynięcia w głównym nurcie. To miał być przedmiot dumy, że płyniemy w głównym nurcie polityki europejskiej. Bardzo szybko się okazało, że w związku z wybuchem kryzysu europejskiego i wejściem w życie traktatu lizbońskiego ten główny nurt tworzą konkretne państwa. Najpierw był to duet Niemiec i Francji, dzisiaj to wygląda już inaczej. Ten nurt raczej tworzą samodzielnie Niemcy z Francją jako przystawką. Doktryna dotycząca płynięcia w głównym nurcie jest szkodliwa dla dużego europejskiego państwa, a takim jest Polska, bo właściwie oznacza rezygnację z dużej części podmiotowości, jeżeli chodzi o politykę zagraniczną.

    Zawsze się zastanawiałem, skąd ten minimalizm, dlaczego tak to określiliście, dlaczego tak zaczęliście się dopasowywać. Jak jest główny nurt, to ktoś go tworzy, a Polska, płynąc w głównym nurcie, przecież się do tego nurtu przede wszystkim dopasowuje. Dlaczego pana poprzednicy właśnie taką doktrynę realizowali? Mam na to dwie odpowiedzi, które są surowe. Już po zakończeniu misji rządu, chodzi o duet Tusk i Sikorski, jesienią ubiegłego roku napisałem obszerny artykuł w „Rzeczpospolitej”, w którym postawiłem tezę, że w dziedzinie polityki zagranicznej rząd, który powstał w 2007 r., kształtował, podporządkował politykę zagraniczną, i to był błąd straszny, kontynuowaniu straszliwej wojny polsko-polskiej, która wybuchła w 2005 r. Przyjął założenie, że również w tym obszarze po prostu wojujemy z obozem, który przegrał wybory w 2007 r., a także z wówczas urzędującym prezydentem Rzeczypospolitej. Krótko mówiąc, trochę upraszczając, robimy wszystko odwrotnie niż rząd PiS w latach 2005–2007, i wszystko odwrotnie niż urzędujący prezydent Lech Kaczyński. Ten segment polityki polskiej, jaką jest polityka zagraniczna, miał być instrumentem, narzędziem do zaostrzania tej wojny, tego konfliktu, do zwalczania głównego przeciwnika politycznego. I to przyniosło opłakane, moim zdaniem, skutki. Wiadomo, że rząd Prawa i Sprawiedliwości i Lech Kaczyński prowadzili, starali się prowadzić politykę ambitną, jeżeli chodzi o kierunek wschodni, o bilateralne stosunki ze Stanami Zjednoczonymi. Chodziło także o Europę Środkową i realistyczną politykę wobec Rosji. To wszystko zostało odwrócone. Nie będę tego rozwijał, odsyłam do tego artykułu, jeśli ktoś jest zainteresowany.

    To, jaka jest kondycja moralno-polityczna obozu rządzącego od 8 lat, pokazały nam tzw. taśmy prawdy sprzed niecałego roku, ujawnione niecały rok temu. Proszę państwa, poznaliśmy 6 rozmów, choć tych rozmów jest ponoć nagranych, nie wiem, 60 czy 70, i żadna z nich nie jest przyzwoita. Żeby choć jedna taka była, żebyśmy przeczytali i uznali, że jacyś politycy partii rządzącej się spotkali, by z troską rozmawiać o dobru publicznym, że proponowali jakieś rozwiązania, uzgadniali itd. Wszystkie były absolutnie nieprzyzwoite, nie tylko w sferze języka, ale w sferze planów, które snuto w tych rozmowach. Czego się dowiedzieliśmy z tych rozmów? Dowiedzieliśmy się, co prominentni przedstawiciele obozu rządzącego myślą o Polsce i Polakach. Przecież tam padły takie sformułowania, że Polska to jest syf i folklor, a grubym misiem jest się wówczas, kiedy się zrobi karierę na arenie międzynarodowej. Tam poznaliśmy, usłyszeliśmy opinię, że Polaków charakteryzuje jakaś murzyńskość, cokolwiek miałoby to znaczyć, nie wiem, jak poseł Godson to interpretuje, w stosunku do Stanów Zjednoczonych. Potem okazało się, że zwieńczeniem kariery politycznej lidera tego obozu jest właśnie arena międzynarodowa, objęcie stanowiska szefa Rady Europejskiej. Sprzedawaliście to jako sukces, jako powód do dumy, natomiast ja cały czas zastanawiałem się, czy jest możliwe, żeby ktoś, kto własny naród traktuje jako naród dumny i historyczny, własne państwo jako państwo poważne, przyjął takie stanowisko. Czy takie stanowisko przyjęłaby Angela Merkel? Czy takie stanowisko przyjąłby David Cameron albo nawet premier Włoch Renzi? Rezygnować z tak ważnego stanowiska, jakim jest stanowisko premiera własnego kraju, na rzecz usługowego stanowiska w jednej z najważniejszych instytucji Unii Europejskiej, które w gruncie rzeczy, tak jak się okazuje, jak to widzimy również w ostatnich tygodniach, nie ma istotnego znaczenia politycznego? Co człowiek, który przyjmuje taką propozycję, myśli o własnym kraju, którym rządził przez siedem lat? Być może sformułowanie, które było wypowiedziane w warszawskiej knajpie, coś w tej sprawie wyjaśni.

    Mój poprzednik, prof. Krzysztof Szczerski, wspominał, że właściwie powinniśmy się koncentrować na najbliższym półroczu, bo tyle trwa pana misja, panie ministrze. Będziemy ciężko pracować do październikowych wyborów. Mam nadzieję, że inny obóz polityczny będzie rządził po październikowych wyborach i będzie wybrany inny minister, ale przez to pół roku w związku z sytuacją wokół Polski jest parę zadań do zrobienia. Rzeczywiście on niektóre z nich wymienił i jeżeli chodzi o niektóre z nich, to moglibyśmy szukać konsensusu, współpracować.

    Chciałbym się skupić przede wszystkim na poprawie wizerunku Polski za granicą, na tym, co nami wstrząsnęło, tutaj niektórzy nawet emocjonalnie na ten temat się wypowiadali, na reakcjach na akcje dyfamacyjne wobec Polski i Polaków. Uważamy, że czas najwyższy podejść do tej sprawy poważnie i państwowo. Każdy tekst szkalujący Polskę i Polaków w kontekście oceny historycznej w konsekwencji powinien prowadzić do procesu sądowego. To powinno kończyć się procesem sądowym. Nie powinien to być proces sądowy wytoczony przez osobę prywatną, obywatela z Polski albo z zagranicy, jakiegoś przejętego tą sprawą Polaka z emigracji, tylko powinna zająć się tym wyspecjalizowana instytucja działająca w Polsce na wzór żydowskiej instytucji Anti-Defamation League, wspierana finansowo przez państwo polskie. Ona powinna wytaczać procesy w kraju, w którym akt dyfamacyjny miał miejsce. Weźmy choćby przykład wypowiedzi szefa FBI. Taka instytucja natychmiast powinna znaleźć na terenie Stanów Zjednoczonych amerykańskiego prawnika, który będzie dobrze znał prawo amerykańskie, wiedział, z jakiego artykułu można by było urzędnika, który nas obraził, zaatakować i wytoczyć mu proces, a państwo polskie poprzez specjalną instytucję – finansowaną przez państwo polskie, które powinno ponosić koszty takiego procesu – wspierać taką walkę finansowo i zabiegać o duże odszkodowania. Po kilku wygranych procesach, jednym, dwóch, trzech wygranych procesach naprawdę każdy w każdym miejscu globu ugryzie się w język, żeby nie formułować takich fałszywych sformułowań pod adresem Polaków.

    Dwa lata temu byłem na spotkaniu z okazji wyzwolenia obozu w Auschwitz. Była tam bardzo duża grupa Żydów z Izraela i rozmawialiśmy z nimi na ten temat, że szukamy sojuszników w walce z określeniami „polskie obozy śmierci”, „polskie obozy zagłady” czy „polskie obozy koncentracyjne”. Widzieliśmy, że po stronie społeczności żydowskiej z Izraela, pan też wspomniał o dobrej reakcji organizacji żydowskiej ze Stanów Zjednoczonych, jest duże zrozumienie i chęć pomocy, tylko to trzeba po prostu zorganizować poprzez instytucjonalną współpracę. Co ciekawe, to jest pewna ciekawostka, widziałem, że więcej zrozumienia wśród społeczności żydowskiej z Izraela, z którą spotkaliśmy się w Auschwitz, w kwestii naruszania polskiej wrażliwości jest po stronie ortodoksyjnych i religijnych Żydów niż areligijnych i liberalnych. To też jest bardzo ciekawe. Po prostu uważam, że powinniśmy wykonywać pozytywną pracę nad polskim wizerunkiem, nie tylko zwalczać dyfamacyjne, antypolskie sformułowania, ale też wykonać pozytywną pracę na rzecz naszego wizerunku.

    Tutaj trzeba podjąć odważne działania i nie wstydzić się, że państwo polskie chce takie działania podjąć w kierunku np. ogłaszania konkursów na scenariusze wysokobudżetowych filmów fabularnych. Niech tego nie robi tylko Polski Instytut Sztuki Filmowej, bo mimo wszystko on ma na takie rzeczy za mało pieniędzy, niech się dołożą polskie ministerstwa: Ministerstwo Spraw Zagranicznych, Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Co szkodzi takim trzem współpracującym instytucjom ogłosić konkurs na wysokobudżetowy film, który skusi dobrych twórców scenariuszy – pieniądze będą duże – do zrealizowania filmów o Witoldzie Pileckim, Irenie Sendlerowej, Janie Karskim, Żydowskim Związku Wojskowym, a nie tylko o ŻOB-ie, rodzinie Ulmów, Żegocie, siostrach z Nowogródka zabitych za ukrywanie Żydów itd. Dzisiaj taka walka o dobre imię Polski jest prowadzona w dużej mierze przez osoby prywatne, przez mecenasa Obarę, Macieja Świrskiego i jego Redutę Dobrego Imienia, a to powinno być podniesione na wyższy, państwowy szczebel.

    I jeszcze jedno, również MSZ, jak sądzę, powinno być zaangażowane w budowę i wspieranie budowy instytucji funkcjonujących w Polsce, które prowadzą dobrą politykę historyczną i przedstawiają prawdziwy obraz polskiej historii. To nie powinno być cedowane tylko na ministerstwo kultury czy kancelarię premiera. Ministerstwo Spraw Zagranicznych też powinno być zainteresowane tą sprawą, ponieważ coraz więcej cudzoziemców odwiedza Polskę i jest szansa, że będzie takie miejsca odwiedzać. Ciągle nie ma Muzeum Historii Polski. Pomysł, żeby znajdowało się ono na terenie cytadeli jest, moim zdaniem, zły. Cytadela została zbudowana przez Rosjan, żeby pilnować zbuntowanej Warszawy. Tam chcemy budować Muzeum Historii Polski? Dlaczego nie wrócić do dobrego poprzedniego pomysłu? Był już konkurs architektoniczny. Miało ono być zbudowane w istotnym miejscu w Warszawie, w formie nowoczesnej, lepszej. Chodzi też o muzeum kresów w Lublinie, o muzeum ziem zachodnich we Wrocławiu pokazujące polski dorobek kulturowy. Pan wspomniał dzisiaj o liście biskupów polskich i biskupów niemieckich. Tu chodzi o biskupa Kominka i wielki polski dorobek na ziemiach zachodnich po 1945 r. Takiego muzeum też brakuje. Odnosi się to też do Muzeum Żołnierzy Wyklętych w Ostrołęce czy muzeum Westerplatte, którego budowy zaniechaliście, a plany były dobre. Ekspozycja takiego muzeum byłaby zrozumiała dla cudzoziemców. To tyle, jeśli chodzi o poprawianie polskiego wizerunku za granicą.

    Chciałbym się jeszcze odnieść do kilku szczegółowych kwestii, które poruszył pan w swoim exposé, i sformułować parę pytań. Wspomniał pan o komponencie europejskich grup bojowych, o tym, że tutaj trzeba wykrzesać z Europy większe zaangażowanie w obronę militarną naszego kontynentu. Tak, uważam, że należy o tym dyskutować, należy o tym myśleć, ale trzeba trzymać się doktryny, a tego pan nie powiedział. Broń Boże, realizowanie takich pomysłów w Europie nie może być alternatywą dla Sojuszu Północnoatlantyckiego ani alternatywą dla obecności Stanów Zjednoczonych w Europie, bo jeśli zapędzimy się za daleko albo będziemy realizować jakieś plany, które być może są snute w innych stolicach, to może się okazać, że siły amerykańskie znikną z Europy i że nie będą już tutaj obecne w wymiarze militarnym, może się też okazać, że jakiemuś państwu w Europie bardzo zależało na tym, aby tak się stało w długofalowej perspektywie. Nie powinniśmy się wpisywać w ten scenariusz.

    W obszarze stosunków polsko-rosyjskich chciałbym tylko dotknąć jednego problemu. Też za bardzo nie rozumiem tej bezradności czy bezsilności państwa polskiego, jeśli chodzi o wjazd na teren Polski Nocnych Wilków – motocyklistów, gangu Putina, jak ich niektórzy nazywają. Nie jest to kwestia tego – z czego tutaj kpi pan poseł Iwiński – że przesadzamy w tej sprawie, że nie jest to przecież brygada czołgów itd. Proszę tylko zwrócić uwagę, że jest w konstytucji zapis o zwalczaniu na terenie Polski symboliki nazistowskiej i komunistycznej. Ludzie z tego gangu jeżdżą na motocyklach pod sztandarami sierpa i młota, chwalą Stalina. To tak, jakbyśmy się zgodzili, żeby przez Polskę przejechał jakiś gang motocyklowy z portretami Hitlera czy swastyką. Jest to absolutnie niedopuszczalne i choćby z tego względu powinniśmy jednak twardo zabronić im wjazdu. Byłoby łatwiej podjąć tę decyzję, gdybyście wysłuchali naszego postulatu chyba sprzed pół roku, kiedy wybuchła wojna rosyjsko-ukraińska. Chodziło nam o to, aby Polska zaczęła zabiegać o to, żeby takie struktury, instytucje jak Doniecka Republika Ludowa i Ługańska Republika Ludowa zostały uznane za organizacje terrorystyczne, żeby Polska je uznała za takie organizacje, a inne kraje zachodnie wpisały je na listę organizacji terrorystycznych. Łatwo byłoby wówczas uzasadnić to, że członkowie gangu Nocnych Wilków są niepożądani na terytorium Polski. Przecież niektórzy z nich aktywnie walczyli w Donbasie i wspierali struktury republik ludowych donieckiej i ługańskiej.

    Kolejna kwestia – boat people. Dzisiaj odbyły się szczyt Rady Europejskiej i dyskusja na ten temat. Uważam, że jest on poważny. Rzeczywiście, nie powinniśmy zachęcać naszych partnerów europejskich wyłącznie do tego, żeby zajmowali się Wschodem. Chodzi tu o poważny problem dla krajów południowej flanki Unii Europejskiej. Nie powinniśmy być wobec tego faktu obojętni. Jestem bardzo przejęty np. aktywnością i wypowiedziami w tej sprawie papieża Franciszka i uważam, że ma on rację, że syta, bogata Europa nie powinna obojętnie przechodzić obok tego problemu. Kiedy jednak będziemy dyskutować, w jaki sposób i w jakiej skali poszczególne kraje europejskie powinny partycypować w pomocy, choćby poprzez przyjmowanie zrozpaczonych imigrantów przypływających z Afryki łodziami, to nie powinniśmy jednak zgadzać się na zastosowanie tu ludnościowego albo jakiegoś innego parytetu – zgodnie z którym Polska miałaby np. przyjąć tyle samo imigrantów co Hiszpania, gdyż pod względem ludnościowym jesteśmy tej samej wielkości – bo trzeba tutaj wyciągnąć konsekwencje z zaszłości historycznych. Polska nie miała kolonii w Afryce. Inne państwa miały, i to przez dziesiątki, setki lat, więc są bardziej odpowiedzialne za to, co się na tym kontynencie dzieje, w związku z czym powinny wypełniać większe zobowiązania związane z tym problemem. Nie boję się powiedzieć tego z tej trybuny, bo uważam, że dużo krajów europejskich popełniło spore błędy w zakresie polityki imigracyjnej. Te kraje ponoszą dzisiaj tego konsekwencje. Jeżeli będziemy otwarci – nasuwa się pytanie, w jakiej skali powinniśmy być tu otwarci – na przyjęcie części imigrantów rozpaczliwie uciekających z tamtych rejonów konfliktu czy biedy, to powinniśmy zadbać o to, żeby przybywali do nas przede wszystkim chrześcijanie, bo na tych łodziach też są chrześcijanie. Nawet ostatnio słyszeliśmy, że jedna łódź dryfowała i pasażerowie nie mieli już ani picia, ani jedzenia. Ci ludzie byli w rozpaczy, nie wiedzieli, jak się ratować, i muzułmanie wyrzucili chrześcijan za burtę, bo było ich mniej. Tak więc stąd wiemy, że tam są również chrześcijanie.

    Wreszcie kwestia Europy Środkowej. Tutaj będę trochę złośliwy, ale usłyszeliśmy w kilku wypowiedziach polityków Platformy Obywatelskiej podziękowania dla prezydenta Bronisława Komorowskiego za prowadzenie racjonalnej polityki, którą przeciwstawia się radykalnej polityce. Chyba siedem czy osiem razy nazwisko prezydenta Bronisława Komorowskiego padło z ust szefa jego sztabu wyborczego, który jest też przy okazji szefem Komisji Spraw Zagranicznych – z tego też powodu miał tytuł do przemawiania jako pierwszy w imieniu klubu Platformy Obywatelskiej – i który użył tej trybuny i tej dyskusji do prowadzenia kampanii prezydenckiej.

    Odniosę się tu do kwestii dotyczących racjonalności i radykalności. Otóż czy jest racjonalna polityka zagraniczna prezydenta Bronisława Komorowskiego, który dzień po swojej konwencji wyborczej spotyka się w górach z prezydentem Słowacji? Zajmuję się trochę polityką zagraniczną i wyobrażałem sobie, że skoro prezydent Polski spotyka się z prezydentem Słowacji, to będą rozmawiać o czymś istotnym. Pewnie porozmawiają o kryzysie Grupy Wyszehradzkiej, bo jest tu kryzys. Pewnie porozmawiają o tym, że powstaje grupa sławkowska, a Polski w niej nie ma, że integrują się inne państwa Europy Środkowej: Austria, Czechy, Słowacja, być może będą wciągać do tej grupy Węgry. Pewnie porozmawiają o wspólnej polityce energetycznej, bo to przecież nas łączy. Co tymczasem usłyszeliśmy? Po skończonym spotkaniu Bronisław Komorowski powiedział, że odbył bardzo dobrą rozmowę z prezydentem Słowacji. Rozmawiali o tym, czy Janosik i Maruszka są Polakami czy Słowakami, i o tym, które kapele góralskie są lepsze: polskie czy słowackie. To jest racjonalna polityka zagraniczna urzędującego prezydenta, gdy mamy taką właśnie sytuację w Europie Środkowej.

    (Oklaski)

    Druga rzecz. Mówimy o konflikcie rosyjsko-ukraińskim, o konieczności rozwiązania tego problemu, o polskiej polityce w tej sprawie. Przypomnę wypowiedź Bronisława Komorowskiego sprzed półtora roku, kiedy już trwały wydarzenia na Majdanie, ale jeszcze nie było aneksji Krymu ani wojny. Polski prezydent Bronisław Komorowski powiedział, że nie wyobraża sobie, żeby Rosja potraktowała Ukrainę tak jak Gruzję w 2008 r., że to jest niewyobrażalne, żeby Rosja mogła militarnie wkroczyć na Ukrainę. Czy potrzebny jest nam prezydent tak racjonalnie myślący i mający tak racjonalne horyzonty wyobraźni? Ja wątpię. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Bardzo proszę, pan poseł Tadeusz Iwiński zgłosił się w trybie sprostowania.

  • Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Chcę oświadczyć, że ja w ogóle nie wypowiadałem się o żadnych wilkach, ani żywych, z Podkarpacia czy Warmii i Mazur, ani w przenośni. W ogóle nie wypowiadałem się na ten temat. Mówił to kto inny.

    Chcę jednak powiedzieć, że w tym, o czym mówił pan przewodniczący Miller, jest jądro racjonalności. Pomijam wątek, iż są od tego odpowiednie władze, które wydają wizy schengenowskie w Niemczech, u nas itd. Należy mieć do nich zaufanie. Po wtóre, trzeba mieć pewną wyobraźnię. Pan apelował o wyobraźnię w odniesieniu do spotkania z prezydentem Słowacji Kiską. Polscy motocykliści od wielu lat jeżdżą na rajd katyński i trzeba zachować się racjonalnie, bo mogą być też tego pozbawieni. A więc na razie mamy do czynienia z tym, o czym mówi stare szachowe powiedzenie: groźba jest silniejsza od ruchu. Dziękuję bardzo.

  • Bardzo proszę o zabranie głosu pana posła Krzysztofa Borkowskiego reprezentującego klub Polskie Stronnictwo Ludowe.

  • Szanowna Pani Marszałek! Szanowny Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Niewątpliwie temat polityki zagranicznej budzi tutaj wielkie emocje i jest bardzo ważny. Każdy obywatel może mieć różne poglądy, a szczególnie kluby parlamentarne. Wsłuchując się w głos pana ministra, rzeczywiście należy pochwalić to, że uwzględnia się globalizację, że uwzględnia się to, że Polska w różnych miejscach, poza tymi konfliktowymi, potrafi się znaleźć, jak chociażby w Japonii, w Chinach, w Indiach, a także w krajach afrykańskich. To jest związane z polską gospodarką.

    Jeśli mówimy o całej polityce zagranicznej, niewątpliwie trzeba też przyjąć, chociaż jako koalicjant może nie powinienem, trochę słów krytycznych. Te krytyczne słowa i podpowiedzi, które chciałbym przekazać, płyną z ust przedsiębiorców oraz mieszkańców terenów małomiasteczkowych i wiejskich, którzy prowadzą biznesy. Dzisiaj świat jest bardzo zglobalizowany i wiele globalnych firm ma czasami większe budżety niż budżety państw, trzeba o tym pamiętać. Cała polityka zagraniczna powinna zmierzać do tego, żeby Polacy tutaj pracowali, tutaj lepiej zarabiali, a nie szukali lepiej płatnych miejsc pracy gdzieś za granicą. Patrząc na tę całą naszą politykę, myślę, że czasem tego pragmatyzmu nam zabrakło. Jednak zabrakło też opozycji, która tutaj tak krytykowała i grzmiała. Można to jednoznacznie stwierdzić.

    Dzisiaj mamy taką sytuację, że państwa mocarstwowe, które mówią o wolności, można je tutaj wymieniać, ale nie będę wymieniał, produkują najwięcej broni. Te największe państwa handlują tą bronią i przyczyniają się do największych konfliktów. Musimy o tym pamiętać. Nieważne jest dla nich, ile istnień ludzkich zginie, tylko ważne jest, żeby zarobić. One się bogacą. W tym całym galimatiasie Polska też musi się znaleźć.

    Z jednej strony mamy Zachód, a z drugiej Wschód, ale mamy też tę politykę wewnątrzunijną. Czy Polska należycie wszystko wykorzystała? Są europosłowie i opozycyjni, i koalicyjni. Musimy tam mówić jednym głosem, ale tego brak. Czy polski rząd mówi jednym głosem? Nie, nie mówi. Kiedy Polska jasno i precyzyjnie mówiła o sprawach ukraińskich, byliśmy liderami, ale potem przy rekompensatach dla firm, które utraciły zysk, Polska została z tyłu i tak naprawdę były różne stanowiska rządu. Minister rolnictwa sobie, minister gospodarki sobie, a powinno to być jedno twarde stanowisko polskiego rządu. Polskie firmy powinny dostać rekompensaty, a tych rekompensat i pomocy zabrakło. One się dzisiaj pojawiają, ale jest za późno. Niemcy i Francja nie doprosiły nas do Mińska, bo byliśmy niepotrzebni. Nie wiem, dlaczego. Przecież my jesteśmy najbliżej. My znamy Ukrainę, znamy Ukraińców, bo to są nasi sąsiedzi i bracia. Należałoby też zapytać, dlaczego tak się stało.

    Trzeba też pamiętać o tym, że w konflikcie ukraińsko-rosyjskim posyłanie broni, posyłanie wojska nic nie daje. Każda agresja rodzi jeszcze większą agresję. Tam trzeba wysłać nowe technologie, ekspertów i to musi zrozumieć cała Unia. Tam to jest potrzebne. Czy chcemy na wschodzie Ukrainy mieć ponownie coś takiego, jak rzeź wołyńska? Ta rzeź dzisiaj jest, ale tej rzezi nie potrzeba. Myślę, że powinniśmy zadbać o interesy Polaków, którzy tam są, ale też którzy są w całej Ukrainie. Żeby dbać, potrzeba przede wszystkim dać wsparcie wspólnie z ministrem spraw zagranicznych, ministrem gospodarki i innymi ministrami, prowadzić taką politykę, żeby wspierać polskie firmy, aby mogły tam inwestować, przekazywać technologie

    (Oklaski)

    , a te 100 mln euro przeznaczyć właśnie na te sprawy gospodarcze.

    Ponieważ czas się kończy, jeszcze tylko jedna bardzo ważna sprawa: funkcjonowanie ambasad i WPHI. Chodzi o to, że WPHI funkcjonują sobie, a ambasady sobie, a należałoby je połączyć w jedno ciało. To powinny być silne organizmy gospodarcze, które dzisiaj doradzają i globalnie pomagają eksporterom i polskim przedsiębiorcom, którzy zdobywają nowe rynki. To jest bardzo ważne. Natomiast Polska nie może być prorosyjska. Polska nie może też być szpicą Stanów Zjednoczonych. Wystarczy Obama raz, FBI dwa i można by mnożyć takie przypadki.

    Wicemarszałek Elżbieta Radziszewska: Panie pośle, dziękuję.

    Stany Zjednoczone powinny przeprosić Polskę za te wszystkie słowa. Bardzo dziękuję. Mógłbym mówić dalej.

    (Oklaski)

  • Tym samym wyczerpał pan czas przeznaczony na debatę dla klubu Polskiego Stronnictwa Ludowego.

    Bardzo proszę pana posła Ludwika Dorna o zabranie głosu.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Jest oczywiste, że tego typu wystąpienia mieszczą się w granicach poprawności politycznej, są trochę biurokratyczne i drętwe. I to nie jest żaden zarzut. Takie muszą być, prawda? Natomiast zdarza się, że aby ułatwić odbiorcom zrozumienie i wykrycie tego, co autor miał na myśli, wysyła się pewien sygnał stwarzający pewne ramy interpretacyjne. Za taki sygnał uważam dzisiejszy wywiad pana dyrektora Marcina Zaborowskiego z Państwowego Instytutu Spraw Międzynarodowych, państwowej jednostki organizacyjnej działającej z mocy ustawy…

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Polskiej.)

    Tak, polskiej.

    …w którego funkcjonowaniu minister spraw zagranicznych ma swój istotny udział.

    Otóż co pan dyrektor Zaborowski powiedział? Przez pryzmat tego wywiadu odczytuję istotne fragmenty exposé pana ministra. Otóż powiedział tyle, że przez najbliższe kilka lat zasadą organizującą polską politykę powinno być dążenie do stworzenia wielkiej koalicji, która wyperswaduje Rosji agresywne działania, oraz powiedział, że Polska powinna podejmować działania, by mieć w sprawie Ukrainy i Rosji decydujący głos w Unii Europejskiej. Oczywiście pan minister może powiedzieć, że to dyrektor Zaborowski, ale dla mnie to był sygnał interpretacyjny i powiem, że w tym miejscu odkrywam, że jesteśmy z rządem, z panem ministrem w głębokim sporze.

    Oczywiście w głębokim sporze w związku z tym jestem też z najsilniejszą partią opozycyjną, która podziela, jeśli wsłuchać się w wypowiedź pana posła Szczerskiego, linię polityczną rządu, tego typu linię, tylko uważa, że to za późno i nieszczerze, która ma stosunek do rządu taki jak hiszpańska święta inkwizycja do judaizujących marranów, że oni nieszczerze przeszli na katolicyzm i nadal odprawiają te swoje szabasy.

    Na czym bowiem rzecz polega? Popierałbym tego typu, nazwijmy to, romantyczną czy neoromantyczną linię, gdyby nie było dość oczywiste, że nie ma na to zasobów ani wewnętrznych, ani sojuszniczych. A ponadto, tak jak patrzę na historię, jak dotąd przez tego typu koalicje nikomu bez zwycięstwa zbrojnego nie udało się sprowadzić Rosji z wybrukowanej drogi grzechu na ciernistą ścieżkę cnoty. Rzecz jest całkowicie beznadziejna.

    W związku z tym w moim głębokim przekonaniu należy inaczej postawić akcenty. Podstawowym zadaniem Polski nie jest wywieranie nacisku na Rosję, lecz zapewnienie własnego bezpieczeństwa poprzez zmianę statusu Polski w NATO z państwa drugiej kategorii na państwo pierwszej kategorii. Należy o tym mówić, nie tylko domagając się tego, lecz także wysuwając pod adresem niechętnych partnerów i sojuszników, przede wszystkim w ramach Europy, propozycje związane z tym, że ich wyjście naprzeciw naszym interesom będzie łączyło się z naszym wyjściem naprzeciw ich interesom, nawet jeżeli ponosilibyśmy pewne określone koszty. Szerzej na temat tego, jakie to są interesy, jak uruchomić tego typu mechanizm, wypowiedziałem się publicznie w ostatnim czasie.

    Myślę, że pan prezydent Komorowski, dokonując pewnej korekty pańskiego exposé i zwracając uwagę na pewną lukę związaną z dążeniem do umocnienia wschodniej flanki NATO, że ustalenia szczytu w Newport nie powinny Polski satysfakcjonować, że poświęcił pan temu czy za mało uwagi, czy w ogóle tego nie poruszył, wskazał na istotny brak pańskiego wystąpienia, który może być odczytany także poza Polską.

    Panie Ministrze! Druga kwestia, już szczegółowa. Mówił pan wiele o Ukrainie – i słusznie. Nie padło ani słowo o Białorusi, o Białorusi, której polityka w ostatnim czasie – mówię o panu prezydencie Łukaszence – wprawdzie nie jest jakoś szczególnie otwarta wobec Polski, ale funkcjonalnie jest zbieżna z naszymi interesami. Trzeba przełamać – przyszedł na to czas, a nie mamy już wiele czasu – impas w stosunkach z Białorusią, podtrzymując ją w roli państwa buforowego, bo alternatywa jest gorsza, opowiadając się za obroną praw człowieka, ale odkładając na bok kwestię demokracji, akceptując tę Białoruś, jaka jest czy jaka powinna być, a najlepszym realnym rozwiązaniem jest kwestia miękkiego autorytaryzmu, bo demokrację na Białorusi mogą urządzać tylko Rosjanie w swoim interesie.

    Otóż, panie ministrze

    (Dzwonek)

    – już kończę, pani marszałek – ponieważ pojawiają się sygnały, zapewne znane panu ministrowi, że po wybuchu wojny rosyjsko-ukraińskiej Białoruś, powiedzmy, redefiniuje swoją sytuację, także w aspekcie niektórych linii komunikacji z Polską – uznaję te sygnały za poważne – to może przyszła pora na odpowiedź. Taką odpowiedzią, bardzo ostrożną, ale wskazującą na możliwość rozmowy, byłoby na przykład podwyższenie rangi przedstawiciela Polski na paradzie zwycięstwa 9 maja w Mińsku z ambasadora do podsekretarza stanu.

    Jeśli chodzi o mój stosunek do tego wystąpienia, to nie będę głosował za jego odrzuceniem, natomiast to, czy będę głosował przeciw odrzuceniu, uzależniam od reakcji pana ministra na moje postulaty: jeden generalny, drugi szczegółowy. Dziękuję.

  • Dziękuję bardzo.

    Bardzo proszę, głos zabierze w imieniu klubu Platformy Obywatelskiej pani poseł Agnieszka Pomaska.

  • Pani Marszałek! Panie Ministrze! Panie i Panowie Posłowie! Doszło dziś do niezwykle ważnego exposé sejmowego polskiego ministra spraw zagranicznych Grzegorza Schetyny. Wystąpienie pana ministra oraz tocząca się teraz debata parlamentarna prowadzą do jednego wniosku, że pomimo tak trudnego czasu kryzysów i napięć międzynarodowych, szczególnie za naszą wschodnią granicą, polska polityka zagraniczna formułowana była, jest i nadal będzie w oparciu o dialog i porozumienie. Pokojowa polityka zagraniczna Polski służyć musi ochronie narodowych wartości, strategicznych celów i żywotnych interesów, niepodległości i integralności Polski, ale także ogromnemu skokowi modernizacyjnemu i rozwojowemu, jaki dokonuje się na oczach naszych i naszych dzieci.

    Przez ostatnie lata rząd PO i PSL buduje skutecznie sieć wielostronnych i dwustronnych relacji z państwami i organizacjami międzynarodowymi o charakterze zarówno globalnym, jak i regionalnym, z naciskiem na równoważenie dwóch wymiarów: europejskiego i atlantyckiego.

    Polska odgrywa dziś rolę istotnego aktora polityki międzynarodowej. Włączamy się w proces permanentnej reformy systemu stosunków międzynarodowych, ze szczególnym uwzględnieniem przebudowy Unii Gospodarczej i Walutowej w ramach Unii Europejskiej, reformy funkcjonowania NATO, nie zapominając też o ONZ.

    O tych wszystkich elementach mówił pan minister i dlatego jestem trochę rozczarowana wystąpieniami zwłaszcza przedstawicieli największej partii opozycyjnej. Pan przewodniczący Szczerski, wiceprzewodniczący Komisji do Spraw Unii Europejskiej, który zabierał jako pierwszy głos w imieniu klubu PiS, zamiast odnosić się do konkretów wystąpienia pana ministra, intonował w rytmie disco polo: sym-sym, bum-bum. Bardzo żałuję, bo bardzo cenię pana przewodniczącego, dobrze nam się współpracuje w komisji i wiem, że stać go na dużo więcej. Mam jednak nadzieję, że nie zdecyduje się na karierę w sektorze muzycznym, lecz zostanie przy polityce i sprawach międzynarodowych.

    Skoncentruję się na wystąpieniu pana ministra, przede wszystkim na sprawach europejskich. Pan minister sprawom europejskim poświęcił bardzo dużo czasu, ja też, z racji pełnienia funkcji przewodniczącej Komisji do Spraw Unii Europejskiej, o tych sprawach chciałabym w szczególności powiedzieć.

    Podejście Unii Europejskiej do przyszłości integracji musi uwzględniać następstwa wszystkich kryzysowych sytuacji w Europie. Wszyscy zainteresowani muszą pamiętać, że integracja to proces, który przynosi korzyści wszystkim stronom i nie jest odgórnie narzucany. Z drugiej strony Unia Europejska musi sprostać temu, do czego została powołana. Jest traktatowo zobowiązana ułatwiać, a nie utrudniać życie państwom, narodom, społeczeństwu czy też swym obywatelom.

    Warunkiem powodzenia dobrej polityki zagranicznej w Europie jest utrzymanie mobilności i otwartych granic wynikających z reguł rynku wewnętrznego. Dlatego też unijne wsparcie muszą uzyskać wszystkie te projekty, które mają zapewnić bezpośredni kontakt i spotkanie Europejczyków między sobą.

    Nikogo nie trzeba przekonywać, że projekt Partnerstwa Wschodniego staje się dziś jednym z najważniejszych wyzwań europejskich, także dla polskiej dyplomacji. Zarówno pan minister, jak i przedstawiciele klubu Platformy Obywatelskiej już o tym mówili. Agresywna polityka Rosji, a w konsekwencji wojna rosyjsko-ukraińska, sprawiła, że wschodni wymiar europejskiej polityki sąsiedztwa jest jednym z głównych celów polityki zagranicznej nie tylko Polski, ale i Unii Europejskiej. Trzeba przyznać rację tym, którzy uważają, że przyszłość Europy i jej Unii rozstrzyga się dzisiaj na Wschodzie, głównie na Ukrainie, ale też w Armenii, Gruzji czy Mołdawii. Zacieśnienie więzi tej części Europy z Unią Europejską, w tym z Polską, jest nadal wyzwaniem chwili. Unia Europejska nie może dopuścić, aby jej wschodnia granica stała się nową żelazną kurtyną. Aby to uczynić, Unia Europejska musi stać się jednością niepodzieloną partykularnymi interesami.

    Jednym z ważnych punktów agendy polskiej polityki zagranicznej staje się także bezpieczeństwo energetyczne Europy. W kontekście wzrastającego zapotrzebowania energetycznego nie pozostaje nic innego jak uparte i konsekwentne doprowadzenie do dywersyfikacji pozyskiwania gazu dla krajów członkowskich. To przecież Polska, zwłaszcza przez ostatnie miesiące, przekonywała i nadal konsekwentnie przekonuje, że solidarność energetyczna to nie piękne hasło, ale bezwzględna konieczność.

    W procesie zasadniczej zmiany w Europie mogą i powinny uczestniczyć również media. To przecież one mogą niwelować niechęć i nieufność do Europy, tak jak zrobiły to na przykład, wspierając członkostwo Polski w Unii Europejskiej. Tylko razem z mediami możemy przystąpić do rozmowy na temat ciągu dalszego integracji europejskiej i uniknięcia katastrofy. Z drugiej strony ludzie mediów muszą mieć świadomość, że Unia Europejska to nie tylko prostowanie bananów, uznawanie marchwi za owoc, moc żarówek czy wędzenie wędlin, chociaż oczywiście to są również sprawy ważne, bo dotyczą też obywateli naszego kraju.

    Media mają oczywiście prawo do krytycznego spojrzenia na Unię Europejską. Muszą jednak zdawać sobie sprawę, że należy wyraźnie oddzielić poszukiwanie sensacyjności i skandali od odpowiedzialnego sugerowania korekt w prowadzeniu spraw europejskich i eliminowania unijnych błędów, absurdów czy niekompetencji, bo przecież my też bezkrytycznie na Unię Europejską patrzeć nie powinniśmy. Praktyka udowadnia, że dla mediów tematyka Unii Europejskiej nie zawsze jest najważniejsza. A to przecież media w ramach swej misji powinny przyczyniać się do kolejnego etapu zmiany, jakim ma być powrót do edukacji europejskiej opartej na czterech elementach: na edukacji o Europie, uczeniu europejskiego myślenia, upowszechnianiu fundamentalnych wartości i zasad, na których oparta jest Europa, takich jak demokracja, tolerancja, prawa podstawowe, i umacnianiu wśród obywateli tzw. europejskich kompetencji niezbędnych do funkcjonowania każdemu Europejczykowi, wśród których wyróżnić należy znajomość języków obcych, korzystanie z technologii informatycznych czy też umiejętność dostosowania się do zmieniającego się rynku pracy. Nie mówię o tym bez przyczyny. Wydaje mi się też, że niezwykle ważna jest umiejętność współpracy z mediami, zwłaszcza jeśli chodzi o informowanie o sprawach europejskich, które nie są pierwszoplanowe w mediach, a wydaje się, że mogłyby zajmować ważniejsze miejsce wśród tego, co dociera do odbiorców, obywateli naszego kraju.

    Przygotowując się do kolejnych lat prowadzenia polskiej polityki zagranicznej nakierowanej na Unię Europejską, moim zdaniem należy też skoncentrować się na kilku wytycznych, które trzeba bez końca uzmysławiać naszym europejskim partnerom, my również na spotkaniach międzyparlamentarnych staramy się to robić. Po pierwsze, interesy narodowe państw członkowskich da się pogodzić ze wspólnym interesem Unii Europejskiej. O tym, zdaje się, nawet na wstępie mówił pan minister. Wymaga to oczywiście utrzymania zasady dialogu i kompromisu, co jak wiemy, nie zawsze jest łatwe. Po drugie, żaden kraj Unii Europejskiej nie może naruszać zasad niedyskryminacji, solidarności i spójności europejskiej. W tym zakresie kraje członkowskie zobowiązane są do ciągłego udowadniania swojej zdolności do wypełniania zobowiązań integracyjnych, które na siebie przyjęły. Partie polityczne i elity w całej Europie powinny podjąć próbę utrzymania wątłego konsensusu, chociaż jestem w tym względzie optymistyczna, w sprawie Unii Europejskiej i miejsca państw w Unii. Po trzecie, droga do pełnego skonsumowania obecności w Unii Europejskiej, poza dostosowaniem natury gospodarczej i prawnej, musi opierać się na udziale społeczeństwa w tym trudnym i skomplikowanym procesie.

    Na zakończenie chciałabym powiedzieć jedno zdanie o zaangażowaniu polskiego parlamentu, a w zasadzie Komisji do Spraw Unii Europejskiej, w politykę zagraniczną, politykę europejską, i powiedzieć o jednym fakcie, który wczoraj miał miejsce. Pan minister mówił o umowie handlowej Unia Europejska – Stany Zjednoczone. Wczoraj została powołana podkomisja, która będzie na bieżąco monitorować przebieg negocjacji, jeśli chodzi o umowę TIPP. Jest to też element polityki informacyjnej i współpracy z organizacjami pozarządowymi. Mamy nadzieję na współpracę z panem ministrem w tym zakresie.

    Wszystkie te argumenty w pełni przekonują mnie do tego, że obecnie polska polityka zagraniczna opiera się na silnym związaniu naszego kraju z Unią Europejską. To sprawia, że polski głos jest dziś niezwykle ważny dla teraźniejszości i przyszłości Europy i świata. Jestem przekonana, że pan minister przez najbliższe miesiące bardzo dobrze to wykorzysta. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Bardzo dziękuję, pani poseł.

    Proszę o zabranie głosu kolejnego z posłów, pana posła Piotra Naimskiego z klubu Prawo i Sprawiedliwość.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Polski rząd, minister spraw zagranicznych, a także prezydent mają tak naprawdę w dziedzinie polityki międzynarodowej, na arenie międzynarodowej, trzy najważniejsze zadania. Muszą zapewnić bezpieczeństwo państwa, odnowić współpracę w regionie Europy Środkowej i przywrócić politykę wschodnią, która będzie oparta na realnej, właściwej ocenie sytuacji i zagrożeń. Jednakże podstawowym warunkiem, który musi zostać spełniony, by te zadania w ogóle mogły zostać wykonane, jest wiarygodność polskich władz i szacunek partnerów wobec polskiego rządu. Trudno wyobrazić sobie normalne robocze kontakty z rządem, który przez pięć lat nie chce i nie potrafi zająć zdecydowanego stanowiska w sprawie śledztwa dotyczącego dramatu, w którym zginął prezydent kraju. Okoliczności śmierci prezydenta, najwyższych dowódców Sił Zbrojnych, elity naszego państwa po prostu muszą zostać wyjaśnione. Jeżeli rząd przez pięć lat konsekwentnie, praktycznie rzecz biorąc, unika tej materii, unika tego problemu, to jest oczywiste, że partnerzy patrzą na ten rząd, na nasz polski rząd, z coraz większym zdziwieniem. To jest sytuacja, w której postępowanie według zasady, że są pewne sprawy, o których się nie mówi, obraca się przeciwko polskiemu rządowi, dlatego że trudno jest poważnie rozmawiać z rządem, który nie jest w stanie wyartykułować, co jest żywotnym interesem jego państwa.

    (Poseł Magdalena Kochan: To nieprawda.)

    Jeżeli mamy taką sytuację, a środowisko międzynarodowe sprawia Polsce coraz więcej trudności, to niemożność rozmawiania o rzeczach poważnych przez rząd w Warszawie stanowi realne zagrożenie. Rząd seryjnie lekceważył możliwości zaangażowania sojuszników, rządów przyjaznych krajów w rozwiązanie problemu śledztwa w sprawie smoleńskiego dramatu. To, co w tej chwili słyszymy, że Polska jest dumnym krajem i jest w stanie sama rozwiązać te problemy, śmiem twierdzić, panowie, panie z Platformy Obywatelskiej, jest nie tylko niesłuszne, lecz także groźne z punktu widzenia oddziaływania na polską opinię publiczną, bo ją demobilizuje. To jest sytuacja, w której milcząco albo głośno polskie władze po prostu akceptują dyktat rosyjski w sprawie śledztwa dotyczącego katastrofy prezydenckiego samolotu w Smoleńsku. Wszyscy, w skali międzynarodowej, to widzą i się dziwią.

    Wobec Polski, polskiego rządu, polskich władz, były zgłaszane sugestie dotyczące sojuszniczego udziału w rozwiązywaniu tej sprawy i były one odrzucane, niezauważane. Ostatnim niezauważonym gestem była wypowiedź pani premier rządu Norwegii, która powiedziała, że rząd Norwegii jest gotów pomóc, o ile polski rząd się w tej sprawie zwróci. Polski rząd się nie zwraca, a tymczasem wysiłki podejmowane przez parlamentarzystów z Polski w Parlamencie Europejskim, a także w Zgromadzeniu Parlamentarnym Rady Europy spotykają się z aktywnym przeciwdziałaniem parlamentarzystów Platformy Obywatelskiej. Niech przykładem na to będzie sytuacja, w której w głosowaniu nad uchwałą przywracającą prace nad rezolucją, która ma wezwać Federację Rosyjską do zwrotu Polsce dowodów, czyli m.in. wraku ze Smoleńska, pan senator Piotr Wach z Platformy Obywatelskiej, przewodniczący polskiej delegacji parlamentarnej, głosował przeciwko. Trudno sobie wyobrazić, żeby robił to bez instrukcji pana ministra Grzegorza Schetyny, a jeżeli robił to z instrukcją pana ministra Grzegorza Schetyny, to mam pytanie do pana ministra: Dlaczego pan takie instrukcje wydaje? Jeżeli chodzi o wiarygodność Polski, rządu polskiego, o jej przywrócenie, to możemy rozmawiać i mamy poważne powody, żeby podjąć kwestie bezpieczeństwa i współpracy w środowisku krajów, które rozciągają się pomiędzy Finlandią i Turcją, a wspólnym mianownikiem dla tych krajów jest to, że graniczą z Federacją Rosyjską bądź z Ukrainą, która jest uwikłana w wojnę z Federacją Rosyjską.

    Nie chodzi tu o pomysły dotyczące tworzenia jakiegoś kordonu sanitarnego wobec Rosji a o to, żeby znaleźć wspólny mianownik do działania w kwestiach i obszarach Europy, które z punktu widzenia bezpieczeństwa są interesujące dla tych wszystkich krajów, powiem odwrotnie, od Turcji do Finlandii. Otóż ewidentnie takim miejscem i taką kwestią w tej chwili jest Ukraina, dlatego że to Ukraina jest kluczem do zrozumienia obrazu sytuacji, w jakiej znajdzie się nasz region Europy w perspektywie 5, 10, 15, a może 20 lat. Dalej trudno już cokolwiek przewidywać.

    Zatem warto jest podjąć wysiłek, który będzie miał także wymiar polityczny, wspólnie z tymi krajami, które są bezpośrednio zainteresowane tym, żeby wojna nie dotarła do ich granic. To jest możliwe. Można sobie wyobrazić pomoc strukturalną, gospodarczą, a także militarną ze strony krajów, o których mówię. Polska może odzyskać pozycję, którą uzyskała podczas prezydentury Lecha Kaczyńskiego, i być wiodącym krajem w tym procesie. Znajdziemy sojuszników, a mając sojuszników, będzie nam dużo łatwiej i będziemy skuteczniej zabiegać o to, by kraje położone w tym pasie, wymienione przeze mnie, które są członkami Sojuszu Północnoatlantyckiego, wspólnie z nami występowały na rzecz wzmocnienia działania sojuszu w naszym regionie.

    Premier Turcji wczoraj powiedział coś takiego: Państwo, które nie ma własnego przemysłu obronnego, nie może marzyć o niepodległości. To taki cytat. Te słowa można odnieść także do Polski, do każdego kraju, który chce być rzeczywiście suwerenny. Polska musi zabiegać o to, żeby być samowystarczalna w dużym stopniu, jeżeli chodzi o zaopatrzenie naszej armii. Nie można – to tak na marginesie – oddawać produkcji helikopterów do kraju trzeciego, jeżeli w Polsce ma się dwie dobre fabryki. Ale do tej wypowiedzi tureckiego premiera dodać można także, że jeśli Polska nie potrafi zorganizować i przeprowadzić wiarygodnego śledztwa w sprawie śmierci swojego prezydenta, to podważa podstawy swojej niepodległości.

    Mam jedną bardziej szczegółową uwagę dotyczącą wystąpienia pana ministra. Na 26 stronach pan minister poświęcił jeden akapit kwestii tzw. polityki klimatyczno-energetycznej Unii Europejskiej. To jest zdecydowanie za mało. Wydaje mi się, że w nadchodzących miesiącach, już nawet nie latach, ale miesiącach kwestia reżimu klimatycznego, który – tak bym to określił – jest w trakcie przyjmowania w Unii Europejskiej, jest dla Polski fundamentalna. Jest ona fundamentalna dla polskiej gospodarki i naprawdę powinna być wyniesiona, zajmować jedno z najważniejszych miejsc w wystąpieniu ministra spraw zagranicznych. To wiąże się z tzw. unią energetyczną, która niby się realizuje, tylko że realizuje się zupełnie opacznie z polskiego punktu widzenia, dlatego że w założeniach dotyczących unii energetycznej w tej chwili wpisano dekarbonizację gospodarki europejskiej. Na to nie ma zgody.

    Warto przy okazji exposé ministra spraw zagranicznych w sposób prosty i jasny mówić o tym, że rząd polski nie godzi się na tego typu rozwiązania, dlatego że trzeba uprzedzać partnerów o tym, że będziemy mieli twarde stanowisko, a nie ich zaskakiwać. Na tym m.in. polega racjonalne uprawianie polityki, a nie na tym, że nagle ktoś przyjedzie i weźmie coś z sufitu, powie, że on to wetuje. Nie, weto jest narzędziem, a nie celem. Ale jeżeli ma być narzędziem, to musi to być przygotowane, musi być jasne, że stanowisko polskiego rządu – mam nadzieję, że niezależnie od jego barwy – jest w tej sprawie jednoznaczne i bardzo twarde oraz że po prostu nie będziemy realizowali tych założeń i tych przepisów, które będą unieruchamiały rozwój polskiej gospodarki. Trudno. Wtedy to będzie problem naszych partnerów, tylko niech oni wcześniej o tym wiedzą. Wówczas może znajdzie się pole do kompromisu.

    Na zakończenie chciałbym jeszcze raz powiedzieć, że historyczne dramaty, a historycznym dramatem było to, co zdarzyło się pod Smoleńskiem, mają swoje konsekwencje, zaś od nas zależy, jakie one będą. Dziękuję państwu bardzo.

    (Oklaski)

  • Bardzo proszę, w imieniu Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska stanowisko przedstawi pan poseł Marek Krząkała.

  • Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Panie pośle, najpierw muszę się odnieść do tego, co pan powiedział. Proszę mi powiedzieć, jaką wiarygodność miałaby Polska na arenie międzynarodowej, gdyby bez żadnych dowodów twierdziła, że doszło do zamachu. Bardzo pana szanuję, ale fundamentalnie się z panem nie zgadzam.

    (Poseł Piotr Naimski: Panie marszałku, ja poproszę później o sprostowanie, po zakończeniu zostałem wywołany.)

    Co więcej, panie pośle, uważam, że tragedią smoleńską nie należy grać w polityce ani tym bardziej w tej debacie.

    (Poseł Maria Nowak: To wy gracie.)

    Gdy słucham słów, jakie padają z lewej i z prawej strony, uważam, że w dzisiejszej debacie potrzeba nam przede wszystkim rozwagi, tej rozwagi, którą zaprezentował nam pan minister Grzegorz Schetyna w swoim dzisiejszym exposé. Rząd prowadzi politykę zagraniczną w okolicznościach, które charakteryzują się głębokimi i szybkimi zmianami w Europie i na świecie. Trzeba mieć tego świadomość.

    Na naszych oczach dokonuje się zmiana europejskiej architektury bezpieczeństwa, dlatego stabilizacja na Ukrainie, ale również w Afryce Północnej czy na Bliskim Wschodzie pozostanie dla nas jednym z najważniejszych i niezmiennych priorytetów. Wynika to nie tylko z naszego narodowego przekonania, ale również z założeń europejskiej polityki sąsiedztwa, by zadbać o utrzymanie stabilności w krajach ościennych.

    Może niektórzy tego nie chcą, ale w Unii Europejskiej i NATO jesteśmy postrzegani jako sprawdzony, wiarygodny i przewidywalny sojusznik. Niezwykle potrzebny jest nam regularny i intensywny dialog z krajami unijnymi, w tym w sposób szczególny dialog strategiczny z Niemcami. Te rozmowy muszą dotyczyć zarówno polityki sąsiedztwa, jak i przede wszystkim wzmocnienia polityki bezpieczeństwa i obrony oraz wypracowania nowej, bardziej asertywnej strategii wobec Rosji. Jedynie zachowując głęboką jedność i solidarność Unii, będziemy w stanie przekonać Kreml do rezygnacji z działań destabilizujących sytuację na Ukrainie oraz do powrotu na ścieżkę przestrzegania zasad prawa międzynarodowego i dobrosąsiedzkiej współpracy.

    Nasze zadanie polega na tym, by nie dopuścić, żeby Moskwa rozgrywała państwa członkowskie, wykorzystując różnicę zdań. Za naszą sprawą Niemcy są dzisiaj krajem, który udzielił Ukrainie największej pomocy ekonomicznej, w tym gwarancji kredytowych i środków na cele humanitarne. Od czasu usztywnienia się nacjonalistycznych poglądów Putina kanclerz Merkel stała się konsekwentnym zwolennikiem sankcji, do których przekonywała także innych europejskich przywódców. Podobnie jak Polska, od samego początku Niemcy potępiły aneksję Krymu i destrukcyjną rolę Rosji w Donbasie. Strona niemiecka okazuje przy tym swoistą cierpliwość w nieustannym podtrzymywaniu dialogu z Rosją, wychodząc z założenia, że obecny konflikt może być zażegnany przede wszystkim metodami dyplomatycznymi.

    Jednocześnie uważamy, że tylko dotrzymanie porozumień z Mińska, bezwzględne zawieszenie broni i wycofanie ciężkiego sprzętu z terenu walk może być przesłanką zniesienia sankcji. Dlatego sukcesywnie kontynuujemy współpracę między naszymi krajami w zakresie analizy sytuacji na Wschodzie i poszukujemy rozwiązań aktualnych problemów bezpieczeństwa w Europie. Dobrze, że wraz z Francuzami i Niemcami przygotowaliśmy list weimarski ministrów spraw zagranicznych i obrony do wysokiej przedstawiciel pani Federiki Mogherini zawierający propozycje działań w odniesieniu do trzech bloków tematycznych, którymi zajmie się na czerwcowym posiedzeniu Rada Europejska. Chodzi o zwiększenie skuteczności, widoczności i wpływu wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony, rozwój zdolności obronnych, a także o wzmocnienie europejskiego przemysłu i rynku obronnego.

    Wśród wyzwań, które przed nami stoją, wymienić należy taką koordynację działań, by zwiększyć użyteczność korpusu północny wschód w Szczecinie. Największa odpowiedzialność w tym zakresie spoczywa na państwach ramowych, czyli Polsce, Danii i Niemczech. Mamy nadzieję, że wspólnym wysiłkiem uda nam się podwoić obsadę korpusu do połowy 2015 r. Zgodnie z decyzjami szczytu w Walii korpus powinien pełnić ważną rolę w procesie wzmocnienia wschodniej flanki. Chcemy, żeby stał się centrum wzmocnionej obecności Sojuszu w regionie, a także by zwiększyła się jego rola w operacjach z zakresu obrony kolektywnej.

    Wysoki Sejmie! Relacje z Niemcami to również kwestie stricte bilateralne. W roku 2016 mija 25 lat od podpisania polsko-niemieckiego traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy, który stał się solidnym fundamentem naszych partnerskich relacji, a inne kraje szukają w naszych wzajemnych stosunkach inspiracji dla własnych procesów pojednania z sąsiadami. Pojednania, które rozpoczęło się, jak wspomniał dziś minister spraw zagranicznych, od listu biskupów polskich do biskupów niemieckich. Oba rządy przygotowują się do obchodów jubileuszu traktatu. Będzie okazja, by podsumować i ocenić zrealizowane zadania z przyjętej pięć lat temu listy ponad 100 wspólnych projektów, dołączonych do wspólnej deklaracji z czerwca 2011 r.

    W ubiegłym tygodniu na wspólnym posiedzeniu Sejmu i Bundestagu w Dreźnie jako szef polsko-niemieckiej grupy bilateralnej pozytywnie oceniłem nasze relacje. Ponad 90% spraw mamy załatwionych. Uważam, że do przyszłego roku rozwiążemy również kwestie poruszane na posiedzeniu okrągłego stołu, związane z wprowadzeniem strategii nauczania języka polskiego jako języka ojczystego w Niemczech i zmiany dysproporcji w finansowaniu tego nauczania. Jestem także przekonany, że sprawnie przebiegnie remont i adaptacja Domu Polskiego w Bochum jako docelowej siedziby służącej prezentacji wkładu Polaków w życie społeczne, gospodarcze i kulturalne Niemiec.

    Ponieważ w tym roku przypada także 70. rocznica zakończenia II wojny światowej, liczymy, że strona niemiecka zrealizuje postulat dotyczący przekazania spisu miejsc pamięci na terenie RFN, gdzie widoczne są ślady polskie, oraz konkretnych działań na rzecz zwiększenia polskiej reprezentacji w gremiach decyzyjnych tych instytucji.

    Dobrze, że pan minister wspomniał o zdecydowanym reagowaniu na łamanie zasad wolnego rynku. Jestem przekonany, że obie strony, polska i niemiecka, znajdą rozwiązanie dotyczące wprowadzenia płacy minimalnej w taki sposób, by wprowadzane przepisy nie godziły w konkurencyjność polskich firm. Nie można wylewać dziecka z kąpielą. Nawet jeżeli płaca minimalna jest częścią walki ze zjawiskiem tzw. dumpingu społecznego, to zastosowane środki nie mogą przyjmować form działań protekcjonistycznych, naruszających swobodę świadczenia usług. Przepisy państw Unii muszą zapewniać niezakłócone funkcjonowanie rynku wewnętrznego, zapobiegając tworzeniu barier dla uczciwej konkurencji z innych państw członkowskich. Czekamy tu na sprawiedliwe opinie Komisji Europejskiej w tej materii.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Polska będzie bezpieczna, jeżeli będzie rozważnie postępowała, jeżeli umiejętnie przekona pozostałe kraje do jedności i solidarności względem Ukrainy, jeżeli wspólnie stworzy nową strategię bezpieczeństwa dla Europy. Nec temere, nec timide – bez strachu, ale z rozwagą, niech ta łacińska maksyma będzie w dalszym ciągu drogowskazem dla naszej polityki zagranicznej. Dziękuję.

    (Oklaski)

    (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Pan poseł Naimski w trybie sprostowania.

    1 minuta, panie pośle.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pan poseł Marek Krząkała, wydaje się, nieuważnie słuchał tego, co chciałem powiedzieć czy co powiedziałem. Otóż nie ferowałem żadnych wyroków, a nawet nie użyłem słowa „zamach”. Natomiast domagam się – i myślę, że mogę to powiedzieć, domagamy się jako Prawo i Sprawiedliwość, jako klub w Sejmie, ale też jako duża część polskiego społeczeństwa – wiarygodnego śledztwa w sprawie smoleńskiej tragedii. A drogą do tego wiarygodnego śledztwa jest jego umiędzynarodowienie, jest międzynarodowa komisja śledcza z udziałem specjalistów, z udziałem ludzi, którzy by potrafili tej komisji dostarczyć informacje od sojuszniczych krajów. Jednym słowem, taka komisja i takie śledztwo, które nie będzie pozostawiało żadnych wątpliwości, a jego przedmiotem będzie to, w jakich okolicznościach, z jakiego powodu rozpadł się nad Smoleńskiem samolot prezydencki w 2010 r. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze…

    Jest pan poseł Girzyński? A, jest, tak.

    Pan poseł Girzyński. Pan poseł jest posłem niezrzeszonym.

    Bardzo proszę.

  • Dziękuję bardzo.

    Szanowna Pani Marszałek! Panie i Panowie Posłowie! Wystąpienie ministra spraw zagranicznych prezentujące główne tezy polityki zagranicznej rządu to jedno z najważniejszych wystąpień w ciągu całego roku prac polskiego Sejmu. Skłania ono do refleksji i do pewnego zastanowienia się nad głównymi kierunkami polityki zagranicznej. Jedną taką refleksją, ale ważną, chciałbym się z panem ministrem podzielić, ciesząc się, że będzie jej mógł wysłuchać osobiście.

    Otóż jeden zarzut, jaki mam jako poseł, ale przede wszystkim jako Polak, wobec polskiej polityki zagranicznej ostatnich wielu lat, podkreślam, nie ostatniego roku, to brak pewnej konkretnej myśli przewodniej, która by tworzyła wizję na przyszłość. Taką myśl sformułował minister Jan Parys w rządzie Jana Olszewskiego, kiedyś, u zarania lat 90. To była integracja Polski ze strukturami Paktu Północnoatlantyckiego z powodu kluczowych spraw bezpieczeństwa. Wówczas to było przez część sceny politycznej mocno kwestionowane, ale stało się wkrótce czymś, co łączyło wszystkie strony sceny politycznej i nadało naszej polityce zagranicznej, wsparte potem przez integrację ze strukturami Unii Europejskiej, pewien wspólny kierunek działania.

    Przystąpienie Polski do NATO i do struktur Unii Europejskiej spowodowało, że brak jest dzisiaj takiej jasnej, klarownej wizji celu. Pana poprzednik na stanowisku minister Sikorski niestety nie sformułował takiego celu, a w zasadzie sformułował nawet, bo odcinając się, w nieudolny zresztą sposób, werbalnie od, jak to nazwał, „jagiellońskiej polityki” śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego, kreślił w jednym ze swoich wywiadów wizję „piastowskiej polityki zagranicznej”. To był błąd, podkreślam to bardzo stanowczo, to był błąd, za który wielokrotnie go krytykowałem, na dodatek jeszcze było to przez niego fatalnie realizowane. Tymczasem kluczem do przyszłości Polski i całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej są sprawy porozumienia krajów, które mają podobne jak Polska doświadczenia historyczne i podobne bardzo dalekosiężne interesy. Tym podstawowym aspektem, pan się nim dzisiaj dużo zajmował i bardzo dobrze, są kwestie relacji polsko-ukraińskich, bo one stanowią oś porozumienia, które powinniśmy w perspektywie kilku, kilkunastu lat budować, porozumienia krajów Europy Środkowo-Wschodniej. To jest wprost nawiązanie do koncepcji marszałka Józefa Piłsudskiego – tworzenia federacji państw tzw. Międzymorza. Marszałek Piłsudski w 1925 r. mówił: „Ja przegrałem swoje życie. Nie udało mi się powołać do życia dużego związku federacyjnego, z którym świat musiałby się liczyć”. Dziś jest to możliwe, ponieważ zmieniły się wektory polityki zagranicznej na Ukrainie. To nie było do końca możliwe jeszcze kilka lat temu. Jeszcze niedawno Ukraińcy patrzyli z nadzieją na Rosję, tam widząc wsparcie. Jeszcze niedawno obowiązywała ugoda perejasławska między Moskwą a Ukrainą. Ona została przez Putina podarta, podeptana, a Ukraińcom tak naprawdę Putin napluł w twarz. To spowodowało, że oni dziś odwrócili się w stronę Polski. Zacytuję tutaj słowa, które kończą przepiękną powieść Henryka Sienkiewicza „Ogniem i mieczem”, który tak pisze o tym, co się stało wówczas w wyniku powstania Chmielnickiego: „Opustoszała Rzeczpospolita, opustoszała Ukraina. Wilcy wyli na zgliszczach dawnych miast i kwitnące niegdyś kraje były jakby wielki grobowiec. Nienawiść wrosła w serca i zatruła krew pobratymczą”. Ta nienawiść zatruwała krew Polaków i Ukraińców przez 360 lat. Dziś zaczyna się to zmieniać. Jest wiele trudnych spraw – ja panu dziękuję, że pan jako pierwszy bodajże od wielu lat polski minister spraw zagranicznych w trakcie tak ważnego wystąpienia potrafił użyć słowa „Wołyń” i przypomnieć o tej sprawie, to jest ważne – zdajemy sobie wszyscy sprawę, że jest pewien rachunek krzywd, które będziemy z trudem starali się naprawiać. Natomiast ta oś między Polską a Ukrainą powinna zostać w dalszej perspektywie obudowana innymi państwami, takimi jak kraje bałtyckie, także Białoruś – tu słuszna uwaga marszałka Dorna z jego wystąpienia – jak Słowacja, Rumunia, Mołdawia, w jakiejś perspektywie Finlandia i inne kraje skandynawskie. Taki związek państw, który powinniśmy docelowo powołać – a powstawanie takiego związku, jak chociażby ostatnie rozmowy między Słowakami, Czechami i Austriakami pokazują, myśl o tym jest również obecna w innych koncepcjach politycznych – będzie skutecznym, bo porównywalnym, jeśli chodzi o ilość ludzi i potencjał, nawet dużo silniejszym partnerem dla Rosji, potrafiącym skutecznie jej się przeciwstawiać. Będzie partnerem do naprawdę poważnych rozmów ze Stanami Zjednoczonymi,

    (Dzwonek)

    z Turcją, z Chinami czy z krajami Kaukazu, o których też pan wspominał.

    Dlatego na koniec – być może to moje ostatnie wystąpienie w trakcie debat o polityce zagranicznej, kończymy tę kadencję Sejmu – bardzo pana ministra serdecznie proszę o uwzględnienie tego w koncepcjach realizowanej przez Polskę polityki zagranicznej, ponieważ od tego zależy nie tylko bezpieczeństwo naszego pokolenia, ale i pokolenia naszych dzieci, wnuków i dalszych pokoleń. Gdy zawiązywano umowę w Krewie, nikt nie przypuszczał, że ten, wydawałoby się, trudny wówczas związek Polski i Litwy doprowadzi po 200 latach do powstania państwa, które było mocarstwem europejskim przez kilka stuleci. Pozwolę sobie panu ministrowi wręczyć artykuł mojego autorstwa, który zamieszczony zostanie w czasopiśmie politologicznym „Nowa Polityka Wschodnia” i który o tych ważnych sprawach traktuje, poddając go pod rozwagę i licząc, że będzie uwzględniony w pracach koncepcyjnych pana resortu. Dziękuję za uwagę.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle – również za ten końcowy akcent promocyjny.

    A teraz głos zabierze pan poseł Andrzej Gałażewski z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Pani Marszałek! Panie Ministrze! Szanowne Koleżanki i Szanowni Koledzy! Bezpieczeństwo Polski jest jednym z priorytetów polityki zagranicznej rządu Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego, i słusznie, dlatego że, sądząc z wypowiedzi niektórych posłów opozycji, zarówno z prawicy, jak i z lewicy, gdyby, nie daj Boże, nastąpiła zmiana rządów po wyborach parlamentarnych jesienią, moglibyśmy się spodziewać konfliktów, napięć pomiędzy Polską i Rosją, Polską i Ukrainą, Polską i Stanami Zjednoczonymi nawet w związku z wypowiedzią szefa FBI. Mam nadzieję, że do takiego koszmaru nie dojdzie.

    Ale, wracając do dnia dzisiejszego, bo przyszłość jest w rękach wyborców, chciałbym powiedzieć, że bezpieczeństwo Polski i bezpieczeństwo Europy to temat, który jest szczególnie aktualny, dlatego że „bliska zagranica”, mówiąc tak, jak mówili Rosjanie, płonie. Płonie Ukraina, płonie Syria, setki tysięcy imigrantów przybywa z Afryki, a milion jeszcze czeka na możliwość transportu albo na inny sposób dostania się do Europy. Europa nie jest przygotowana na taką masową emigrację, biorąc pod uwagę, że jest ona kompletnie nielegalna.

    Polska polityka zagraniczna, która zapewnia bezpieczeństwo naszego kraju, funkcjonuje na trzech poziomach. Na poziomie krajowym za sprawy militarne i gospodarcze odpowiedzialne są Ministerstwo Obrony Narodowej i Ministerstwo Gospodarki, natomiast Ministerstwo Spraw Zagranicznych powinno tworzyć odpowiednie warunki do rozwoju tych dziedzin. Niestety w niektórych przypadkach mamy pewien problem. Kolega Krząkała mówił o dobrych relacjach z Niemcami, pan minister też wspominał o tym, że jest to nasz najważniejszy partner. I tak w rzeczywistości jest, jednakże Niemcy są także jednym z większych oponentów wewnątrz NATO, jeśli chodzi o wzmacnianie wschodniej flanki i uregulowanie tych spraw, mówimy tu o odejściu od zobowiązań, które towarzyszyły akcesji Polski do NATO. Jednocześnie np. od wielu lat staramy się o pozyskanie technologii, które by umożliwiły remonty polskich czołgów, a właściwie niemieckich czołgów, którymi operuje nasza armia w Polsce, i nie możemy tego załatwić. W związku z tym apelujemy do pana ministra, żeby postarał się na drodze dyplomatycznej przekonać naszych partnerów niemieckich, że nie tylko wielkie sprawy są ważne, ale też konkretne, które można swobodnie załatwić, co oczywiście zwiększy nasze wzajemne zaufanie i podniesie poziom współpracy.

    Drugi poziom budowania bezpieczeństwa to niewątpliwie poziom europejski. Tutaj jest wspólna polityka bezpieczeństwa i obrony, do której Polska przywiązuje dużą wagę, i cały czas jest promotorem tej polityki. Ona się rodzi, powiedziałbym, w dużych bólach. Być może część państw, szczególnie tych największych, nie chce oddać polityki militarnej w ręce unijne. Być może tak jest. Być może Francja woli indywidualnie podejmować decyzję, czy ma wysłać do Libii samoloty czy nie. Być może z Niemcami jest tak samo, i z Wielką Brytanią też. Owszem, sposób podejmowania decyzji w ramach Unii Europejskiej czy wspólnej polityki bezpieczeństwa i obrony jest koszmarny – spędzamy wiele czasu na dyskusji, a jak dochodzi do konkretów, to się wszystko rozmywa, i to jest wielki mankament tej wspólnotowej polityki, niemniej jednak nie należy od tego odchodzić. Jak mówił pan minister, próba uruchamiania grup bojowych i przećwiczenia tych grup, ale też przećwiczenia procedury decyzyjnej z tym związanej jest bardzo ważna, dlatego że być może to w przyszłości jeszcze zwiększy poziom bezpieczeństwa.

    Najmniej problematyczny jest poziom współpracy z NATO. Nie widzimy tutaj większych kłopotów. Oczywiście, tutaj też wszystko się odbywa w ramach dyskusji i wszystko trwa, niemniej jednak NATO jest w tej chwili największym gwarantem bezpieczeństwa Polski, Europy i wydaje mi się, że również świata, bez względu na to, jaka administracja w Stanach Zjednoczonych jest aktualnie u władzy.

    Te trzy filary to jest to, czego byśmy oczekiwali i co powinno być kontynuowane. Mam nadzieję, że ta polityka będzie kontynuowane przez koalicję Platformy Obywatelskiej i PSL po wyborach wrześniowych. Pan poseł Szczerski dzielił się prywatnymi marzeniami, więc ja też to zrobię. Moim marzeniem i wielką nadzieją jest to, żeby polska polityka zagraniczna po wyborach prezydenckich i parlamentarnych nie została przekazana w ręce Prawa i Sprawiedliwości. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze pan poseł Miron Sycz z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Przedstawione przez pana ministra założenia polskiej polityki zagranicznej w sprawie Ukrainy odnoszą się do trzech najważniejszych dziś kwestii. Po pierwsze, twardego opowiedzenia się za podtrzymaniem sankcji wobec Rosji i wzmocnienia ich w przypadku kontynuowania przez Moskwę agresji. Po drugie, zadeklarowania pomocy obronnej, gdyby Rosja ruszyła poza tereny wyznaczone w porozumieniach z Mińska. I po trzecie, podtrzymania wsparcia dla reform, których realizacja trwa na Ukrainie, a także klarownego stanowiska w sprawach historycznych.

    Wystąpienie pana ministra Grzegorza Schetyny w połączeniu z kijowską mową pana prezydenta Bronisława Komorowskiego w parlamencie ukraińskim tworzą spójną całość i zwartą koncepcję polityki państwa polskiego wobec Ukrainy i wojny rosyjsko-ukraińskiej. Polska wspiera niepodległość Ukrainy i jej zdolność do obrony. Czynimy to wespół z Unią Europejską, dbając o to, by Unia zachowała w tej sprawie jednolite stanowisko. Rosja przekroczyła wszelkie możliwe i niemożliwe „czerwone linie”. Na pójście dalej nie będzie zgody Polski i całego Zachodu. Szczególnie ważne jest powołanie polsko-litewsko-ukraińskiej brygady. Jej zadanie to pomoc w dostosowaniu armii ukraińskiej do standardów NATO, a także wzmocnienie bezpieczeństwa w naszym regionie. Ma to istotne znaczenie również w kontekście najbliższego szczytu Sojuszu, który odbędzie się w naszym kraju w przyszłym roku.

    SLD krytykuje ministra Schetynę i prezydenta za politykę historyczną, jakby nie było świadome, że manipulowanie przeszłością, gra na tragicznych wydarzeniach z historii relacji polsko-ukraińskich służy wyłącznie imperialistycznej polityce Putina. Znowu w centrum uwagi jest problem UPA, podobnie jak dwa lata temu, gdy debatowaliśmy nad uchwałą w 70. rocznicę antypolskiej akcji. 148 deputowanych Partii Regionów Janukowycza i komuniści zaapelowali do nas, byśmy powiedzieli, że to ludobójstwo. Do Sejmu został zaproszony Wadim Kolesniczenko, jeden z inicjatorów listu. Gołym okiem było widać, że jego przyjazd to prowokacja, jak powiedział pan marszałek Radosław Sikorski, a jednak Kolesniczenko został przyjęty przez wicemarszałka. Posłowie, szczególnie z lewej strony sali sejmowej, cytowali go w swoich wystąpieniach, został uhonorowany odznaczeniem przez środowiska kresowe. Nie przeszkadzało to, że dwa miesiące temu chodził po Kijowie w mundurze funkcjonariusza NKWD. Temu mundurowi pozostał wierny. 16 stycznia zgłosił projekty kilku ustaw, które wprowadzały dyktaturę na Ukrainie. Wspierał aneksję Krymu, a po niej zrzekł się obywatelstwa ukraińskiego i został szefem krymskich struktur szowinistycznej i antyzachodniej partii Rodina, która w marcu br. zorganizowała zjazd europejskich partii neofaszystowskich w Petersburgu. SLD, na pewno wiedząc o tym, w przededniu tego zjazdu zgłosił jednak projekt uchwały potępiającej odrodzenie ukraińskiego nacjonalizmu. W jakim celu? Domyślić się nie jest trudno. Pamiętamy przecież, że w marcu ub.r. poseł Sojuszu pojechał na Krym, by być obserwatorem tzw. referendum, a kandydatka SLD wciąż czeka na telefon od Władimira Władimirowicza. Jeszcze się nie doczekała, stąd zapewne nerwowość polityków Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

    Co do ustaw przyjętych przez ukraiński parlament, przede wszystkim zrywają one z komunistyczną przeszłością i kończą dyskusję na temat ideologii faszyzmu w tym kraju. Parlament potępił komunistyczny i narodowosocjalistyczny, czyli nazistowski, reżim totalitarny, wprowadzając, podkreślam, zakaz publicznego negowania ich charakteru przestępczego oraz wykorzystywania i propagowania ich symboliki. Na instytucję państwa nałożono obowiązek badania ich zbrodni oraz upowszechnienia informacji na ich temat. Tym samym pamięć historyczna Ukraińców będzie się różnić od modelu postsowieckiego i rosyjskiego. 9 maja pozostanie wprawdzie Dniem Zwycięstwa, ale 8 maja będzie obchodzony jako Dzień Pamięci i Pojednania. Bardzo ważne jest otwarcie dostępu do archiwów sowieckich służb specjalnych z lat 1917–1991.

    Ustawy nie zamykają, co chciałbym bardzo wyraźnie podkreślić, dyskusji o roli UPA i OUN w historii Ukrainy i relacjach polsko-ukraińskich. UPA nie uznano za stronę walczącą w czasie II wojny światowej, co było dotychczasowym postulatem. Do tradycji państwowej nie włączono proklamowania przez OUN frakcji banderowskiej niepodległości w czerwcu 1941 r. ani żadnych z formacji kolaborujących z okresu II wojny światowej. Ukraińcy mają świadomość czarnych kart własnej przeszłości. W ustawie zapisano, że publiczne negowanie zasadności walki o niepodległość Ukrainy w XX w. uznane jest za podeptanie pamięci osób walczących o niepodległość, poniżanie godności narodu ukraińskiego i jako takie jest prawem zabronione. Chodzi więc o negowanie walki o wolność i niepodległość, bo to ma w dalszym ciągu miejsce. Rosja oczywiście nie może się pogodzić z tym, że Ukraińcy to odrębny naród o własnej historii i prawie do własnego państwa oraz wyboru w sprawie członkostwa w Unii Europejskiej i NATO. To propaganda kremlowska przez długi czas wbija swoim obywatelom i światu, że cały naród ukraiński to zbiorowy banderowiec i faszysta. Niezależnie od tego, czy jest z pochodzenia Ukraińcem, Rosjaninem, Żydem, Polakiem, Gruzinem, Rumunem czy Węgrem. Dwie trzecie żołnierzy walczących na froncie w Donbasie na co dzień posługuje się językiem rosyjskim. Dla Kremla wszyscy są banderowcami.

    W połowie grudnia w czasie swojego wystąpienia Petro Poroszenko poprosił o wybaczenie za tragedię wołyńską. Uczynił to przed zgromadzeniem posłów i senatorów, w obecności prezydenta i przedstawicieli rządu Rzeczypospolitej Polskiej. Wielu z nas biło brawa, a nawet miało w oczach łzy. W ocenie odpowiedzialności ukraińskiej za czystkę ludności polskiej nic się nie zmieniło od tego czasu i nie powinno się zmienić.

    Polemizując w sprawie terminu uchwalenia ustaw, żaden dzień nie jest dobry na podejmowanie takich decyzji. Gdyby ustawy przyjęto przed wizytą Komorowskiego, wówczas mówiono by, że swój wyjazd powinien odwołać. Kiedy nastąpiłoby to po wizycie, to mówiono by, że Ukraińcy zagrali fałszywie. W parlamencie zgotowali mu owację na stojąco. Ustawy uchwalono w czasie obecności prezydenta Komorowskiego, by pokazać, że nie jest to skierowane przeciwko Polakom. Prezydenci odwiedzili cmentarz w Bykowni. Ustawy uchwalono w Wielki Czwartek obchodzony przez chrześcijan wschodnich – czysty czwartek, jak nazywany jest popularnie, ponieważ tego dnia zaprowadza się generalne porządku i oczyszcza się przed Wielkanocą. A tak dla sprostowania, Ukraina zniosła embargo na wieprzowinę z wyłączeniem strefy buforowej. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze pan poseł Michał Szczerba z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Szanowna Pani Marszałek! Szanowny Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Na początku chciałbym serdecznie podziękować panu ministrowi za bardzo dobrą, bardzo przemyślaną informację ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej. Świadczy to, panie ministrze, że Rada Ministrów, minister spraw zagranicznych w modelowej współpracy z polskim prezydentem tworzą dojrzałą, odpowiedzialną, realną, przewidywalną i odważną polską politykę zagraniczną. Co jest bardzo istotne, ta polityka jest budowana w ramach wspólnoty Zachodu, w ramach wspomnianej przez pana ministra Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych.

    Relacje polsko-amerykańskie, o których chciałbym mówić, charakteryzuje dojrzałość właściwa dla państw związanych mocnym sojuszem polityczno-obronnym, podzielających fundamentalne wartości, takie jak wolność, niezależność, poszanowanie zasad demokracji i praw człowieka. Współpraca polsko-amerykańska ukształtowana na przestrzeni minionych dwóch dekad realizowana jest w dopełniających się wzajemnie strefach: politycznej, bezpieczeństwa i obrony, gospodarczej, kontaktów międzyludzkich oraz inicjatyw wspierających demokratyczne przemiany w świecie. Głównymi czynnikami wpływającymi w ostatnim czasie na dynamikę polsko-amerykańskiej współpracy są z jednej strony przewartościowania w ramach polityki zagranicznej, bezpieczeństwa i obrony USA, także związanej chociażby z agresją Rosji wobec Ukrainy, z drugiej strony systematyczny wzrost pozycji Polski w Unii Europejskiej, stanowiącej naturalne zakotwiczenie, w szczególności gospodarczych, interesów naszego kraju.

    Te obiektywne czynniki nie zmieniają kanonu polsko-amerykańskich relacji opartych na ścisłych sojuszniczych więziach w ramach NATO, aktywnym zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych w Europie i rozbudowanej strukturze kontaktów i projektów współpracy dwustronnej.

    Zmiana uwarunkowań międzynarodowych, o których mówiłem, stymuluje poszukiwanie nowych obszarów współpracy dwustronnej, takich jak energia, bezpieczeństwo energetyczne, promocja demokracji, nowe projekty współpracy obronnej, obejmujące m. in. stacjonowanie amerykańskich sił, wspólne ćwiczenia na terytorium Polski i projekt budowy systemu obrony przeciwrakietowej. Programowanie kierunków rozwoju współpracy ułatwia rozbudowana infrastruktura regularnych kontaktów politycznych, obejmująca wizyty i rozmowy na wysokim szczeblu oraz zinstytucjonalizowane formy kontaktów.

    Agresja Rosji wobec Ukrainy znacząco zmieniła sytuację bezpieczeństwa w sąsiedztwie Polski. Bezpośrednim rezultatem tych wydarzeń są: intensyfikacja dialogu w ramach Unii Europejskiej, wzmocnienie współpracy w zakresie bezpieczeństwa i obrony z USA oraz inicjatywy i decyzje NATO służące wzmocnieniu wschodniej flanki Sojuszu. Stany Zjednoczone jednoznacznie potwierdziły zobowiązania wobec Polski i innych państw regionu dotyczące obrony sojuszniczej w ramach NATO. W sferze bezpieczeństwa i obrony wyrażało się to m.in. w udzieleniu wsparcia misji NATO, patrolującej przestrzeń powietrzną państw bałtyckich, zwiększonej obecności amerykańskich sił powietrznych w Polsce oraz ćwiczeniach żołnierzy wojsk powietrzno-desantowych.

    Co jest bardzo ważne, w czerwcu 2014 r. w Warszawie prezydent Obama przedstawił nową inicjatywę na rzecz gwarancji bezpieczeństwa dla Europy, skierowaną do europejskich sojuszników, na którą przewidziane są środki w budżecie obronnym USA na rok 2015. Celem inicjatywy prezydenta Obamy jest zwiększenie zakresu ćwiczeń i szkoleń, rotacyjnej obecności amerykańskich sił w Europie, w szczególności na terytoriach członków NATO przyjętych po zakończeniu zimnej wojny. Celem jest także zwiększenie zdolności sił amerykańskich do wzmocnienia NATO poprzez składowanie wyposażenia i rozwój infrastruktury do przyjęcia sił w Europie, zwiększenie udziału marynarki wojennej USA w działaniach sił morskich NATO, włącznie z częstszą obecnością na Morzu Bałtyckim. Inicjatywa ta w pełni wpisuje się w postanowienia ostatniego szczytu NATO dotyczące wzmocnienia wschodniej flanki Sojuszu, o której mówił pan minister w swoim wystąpieniu, poprzez rotacyjną obecność sił na terytorium Polski i innych państw regionu, wydzielenie sił bardziej szybkiego reagowania, utworzenie dowództw oraz podniesienie gotowości Wielonarodowego Korpusu Północno-Wschodniego w Szczecinie.

    Sojusz Północnoatlantycki jest głównym forum współpracy Polski z USA w sferze bezpieczeństwa. Priorytety współpracy ze Stanami Zjednoczonymi w ramach NATO i relacji dwustronnych obejmują utrzymanie fundamentalnej roli Sojuszu, tzn. zdolności do kolektywnej obrony, rozwój zdolności obronnych.

    Szanowni Państwo! Wysoka Izbo! Warto także wspomnieć o współpracy gospodarczej. Od roku 2013 utrzymujemy rekordowe w historii polsko-amerykańskiej wymiany handlowej obroty handlowe pomiędzy Polską i USA. Od 2013 r. wynoszą one ponad 10 mld dolarów. Stan amerykańskich bezpośrednich inwestycji zagranicznych w Polsce na koniec 2013 r. wyniósł blisko 10 mld dolarów, co daje Stanom Zjednoczonym pozycję siódmego inwestora w Polsce.

    Jednakże faktyczna wartość inwestycji amerykańskich jest wyższa, biorąc pod uwagę inwestycje USA poprzez kraje trzecie, m.in. Holandię, Luksemburg czy też Niemcy. Szacuje się, że całkowita wartość zaangażowania inwestycyjnego USA w Polsce wynosi ok. 20–30 mld dolarów, a zatrudnienie ogółem ok. 180 tys. osób. To są dane, które mam z Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce. Ważne są także kwestie dotyczące współpracy gospodarczej. Pan minister w swoim wystąpieniu powiedział, że polsko-amerykańskie relacje gospodarcze wpisują się w partnerstwo ekonomiczne Unii Europejskiej ze Stanami Zjednoczonymi, które mamy zamiar wspólnie rozszerzyć poprzez umowę dotyczącą Transatlantyckiego Partnerstwa Handlowo-Inwestycyjnego – TTIP. Ta umowa podniesie relacje USA i Europy na jakościowo wyższy poziom współpracy, nie tylko handlowej, ale także politycznej. O tym także chciałbym kilka słów powiedzieć.

    Po zeszłorocznym ukształtowaniu się, ukonstytuowaniu się nowego Parlamentu Europejskiego, Komisji Europejskiej, a także po wyborach listopadowych do Kongresu, w którym większość w obu izbach uzyskali republikanie, można spodziewać się nowego impulsu w pracach, szczególnie po stronie amerykańskiej, co stwarza szansę na zakończenie rozmów dotyczących TTIP przed końcem kadencji prezydenta Obamy. Co jest dla Polski najważniejsze w tym zakresie? Liberalizacja handlu energią i surowcami naturalnymi, zabezpieczenie przed nadmierną liberalizacją produktów wrażliwych w rolnictwie i przemyśle energochłonnym, w tym przemyśle chemicznym, otwarcie rynku i usług zamówień publicznych w Stanach Zjednoczonych, brak sankcji karnych w środowisku cyfrowym w rozdziale dotyczącym praw z zakresu własności intelektualnej, a także zachowanie wysokich standardów Unii Europejskiej, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo żywności, w tym zasad dotyczących GMO.

    Szanowni Państwo! Jeżeli chodzi o prognozę wpływu umowy TTIP na gospodarkę Polski i Unii Europejskiej, szacuje się, że po usunięciu ceł i zakładanego poziomu barier pozataryfowych wzrost PKB Polski będzie wyższy o 0,20%, czyli 1700 mln dolarów rocznie. W wymianie handlowej ze Stanami Zjednoczonymi prognozuje się wzrost polskiego eksportu o 58%, a importu o 60%.

    Chciałbym bardzo podziękować panu ministrowi, całemu resortowi za to, że Polska jest aktywnie zaangażowana w prace nad umową na wszystkich forach Unii Europejskiej. Chciałbym także podziękować za działania MSZ promujące TTIP. Szanowni państwo, kwestie polsko-amerykańskiej współpracy energetycznej oraz poprawy bezpieczeństwa energetycznego są również tematem stałych rozmów na wysokim szczeblu. Chciałbym także podziękować za zaangażowanie dotyczące promocji demokracji. To jest rzecz, która nas łączy ze Stanami Zjednoczonymi. Ze względów historycznych chcemy dalej rozwijać polsko-amerykański dialog na temat demokracji, także w ramach Wspólnoty Demokracji. To jest ważna oś naszej współpracy. Myślę, że dzięki takim celom, które pan minister zarysował w swojej informacji, jeżeli chodzi o polską politykę zagraniczną, współpraca ze Stanami Zjednoczonymi będzie bogatsza i coraz bardziej intensywna, co dla nas będzie wiązało się z większym bezpieczeństwem. Bardzo dziękuję.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze pan poseł Przemysław Krysztofiak z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska.

    Bardzo proszę panie pośle.

  • Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Dzisiejsza debata dotycząca założeń polskiej polityki zagranicznej odbywa się w dość szczególnych warunkach, chociażby ze względu na trwający od roku konflikt na Ukrainie, który stale narasta. Z drugiej strony niestabilna jest sytuacja na Bliskim Wschodzie, gdzie mamy do czynienia z niezwykłymi i brutalnymi działaniami Państwa Islamskiego, czego konsekwencją jest niespotykana jak dotąd fala uchodźców, z którą mamy do czynienia w południowej części Unii Europejskiej.

    Pan minister w swoim wystąpieniu wspomniał, nawiązał do polityki wobec Państwa Islamskiego, wobec zagrożenia ze strony tego państwa, które dla wielu Polaków, Europejczyków może mniej, jest zagrożeniem czysto teoretycznym, wręcz wirtualnym. Państwo Islamskie, gdzie prowadzi się te działania, jest kilka tysięcy kilometrów stąd. Myślimy, że to nie wpłynie na sytuację polityczną Polski, na sytuację wewnętrzną. Nic bardziej mylnego. To zostało podkreślone, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo Europy. Zagrożenia, jedno ze strony Państwa Islamskiego, a drugie wynikające z konfliktu na Ukrainie, są równie istotne. Faktem jest, że w szeregach tego państwa część bojowników to terroryści, którzy przybyli tam z Europy Zachodniej. Zagrożenie polega między innymi na odnowieniu się terroryzmu w Europie. Nie jest żadną tajemnicą, że terroryści pochodzący z Europy Zachodniej, którzy walczą w szeregach Państwa Islamskiego, przechodzą szkolenie bojowe na terytorium Syrii lub Iraku. To właśnie tam zdobywają profesjonalną wiedzę, jeżeli chodzi o to, jak dokonywać zamachów terrorystycznych. Ze względu na pełną swobodę poruszania się wewnątrz Unii Europejskiej należy uznać to za zagrożenie bardzo istotne, tym bardziej, że według różnych szacunków, i zostało to chyba dzisiaj powiedziane, ok. 4 tys. terrorystów pochodzi właśnie z państw Europy Zachodniej.

    Bardzo ważnym sygnałem jest to, że polska dyplomacja zdaje sobie sprawę z zagrożeń i reaguje adekwatnie do zaistniałej sytuacji. Jednym z działań, które zostało niezwłocznie podjęte, było włączenie się w pracę pięciu grup roboczych w ramach tzw. globalnej koalicji. To są grupy robocze, w których Polska działa wspólnie z takimi państwami jak: Irak, Stany Zjednoczone, Turcja, Holandia, Włochy, Arabia Saudyjska, Niemcy i Wielka Brytania. Prace w tych grupach dotyczą spraw wojskowych, zagranicznych terrorystów, źródeł ich finansowania, wsparcia stabilizacji i walki z ideologią Państwa Islamskiego. Należy stwierdzić, że Polska w żaden sposób nie bagatelizuje ewentualnego zagrożenia. Ten fakt należy szczególnie podkreślić. Podejmowane działania są o tyle istotne, że zagrożenie ze strony Państwa Islamskiego może się utrzymywać przez wiele lat.

    Powracając do poruszanego tutaj tematu fali uchodźców, która już jest liczona w setkach tysięcy, w 2014 r. było to 275 tys. uchodźców, ta fala poprzez Włochy rozlewa się na całą Europę Zachodnią, co również mieć wpływ na destabilizację wspólnych granic Unii Europejskiej i może uderzyć w interesy Polski. Na uwagę zasługuje jednak fakt, że cała Unia Europejska, w tym przede wszystkim Polska dostrzega ten problem i nie lekceważy go. Z drugiej strony nie jesteśmy obojętni na fakt, że tysiące ludzi ginie na morzu, przy granicach Unii Europejskiej, stąd bardzo ważne jest działanie Ministerstwa Spraw Zagranicznych, które współorganizuje dostawy pomocy humanitarnej, wyposaża szkoły dla dzieci uchodźców i uruchamia w Polsce stypendia dla irackich chrześcijan.

    Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Działania podejmowane przez nasze służby dyplomatyczne są jak najbardziej uzasadnione i stanowią odpowiedź na zagrożenia zewnętrzne. Międzynarodowa sytuacja polityczna jest dynamiczna, dlatego nasze działania muszą nadążać za zmieniającą się sytuacją na arenie międzynarodowej i tak się dzieje. Trudno tutaj dyskutować z faktami.

    Panie Ministrze! Pana informacja na temat założeń polskiej polityki zagranicznej daje pełny obraz podejmowanych działań, z mojego punktu widzenia jest w pełni przekonująca. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos teraz zabierze pan poseł Marcin Święcicki z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Chciałbym najpierw powiedzieć o stosunkach z Rosją, bo opozycja zarzuca, że byliśmy naiwni, że niczego nie przewidzieliśmy, nie poznaliśmy się na Rosji. Ja sobie zajrzałem więc do tego, co mówili politycy PiS-u o współpracy z Rosją i sięgnąłem do wystąpień pani Anny Fotygi, kiedy była ministrem spraw zagranicznych i mówiła o założeniach polskiej polityki zagranicznej w 2007 r. Na przykład, cytuję: Popieramy politykę otwartych drzwi sojuszu, rozwój pragmatycznej współpracy NATO – Rosja. Jesteśmy świadomi, że poprawa stosunków z Rosją wymaga, jak to powiedział w swoim exposé pan premier Jarosław Kaczyński, cierpliwości oraz spojrzenia długofalowego.

    Co mówił pan Witold Waszczykowski na kilka miesięcy przed kryzysem ukraińskim w roku 2013: Unia powinna w dłuższej perspektywie na serio zająć się uregulowaniem współpracy z Rosją na zdrowych zasadach. Stworzenie silnej strefy gospodarczej od Vancouver po Władywostok, w której funkcjonowałyby stabilne demokratyczne państwa powiązane siecią zdrowej współpracy politycznej, a może i sojuszem polityczno-wojskowym, jest wysiłkiem wartym próby.

    Co napisano w strategii bezpieczeństwa narodowego przyjętej w 2007 r. w czasie rządów PiS-u, cytuję: Polska uznaje wyjątkową wagę współpracy NATO z Rosją i będzie aktywnie uczestniczyć w jej pogłębianiu.

    Proszę państwa, chciałbym powiedzieć, że naiwność czy nadzieje, powiedziałbym, na to, że z Rosją uda się jakoś ułożyć stosunki, to były nadzieje dość szeroko upowszechnione nie tylko w jednym obozie, ale we wszystkich obozach, nawet w całej Europie. Rosja je odrzuciła, Rosja im powiedziała: nie.

    Druga sprawa to kwestia, czy samodzielnie prowadzić politykę, czy we współpracy. Otóż ja pamiętam jeszcze raport, którego przygotowaniem kierowałem w 2000 r., o kosztach i korzyściach integracji Polski z Unią Europejską, pierwszy taki raport rządowy, przedstawiony zresztą Sejmowi, w którym pisaliśmy, że Unia Europejska stanie się dźwignią obrony naszych interesów w Europie Wschodniej. I rzeczywiście dzięki współpracy z Unią Europejską mogliśmy doprowadzić do tego, że Unia Europejska przyjęła politykę Partnerstwa Wschodniego, że Unia Europejska dzisiaj ma podpisane porozumienia o stowarzyszeniu z Mołdawią, z Gruzją, z Ukrainą, że Unia Europejska wspólnie występuje przeciwko agresji rosyjskiej, przyjmując sankcje jedne, przyjmując sankcje drugie, grożąc dalszymi sankcjami, jeśli Rosja nie będzie przestrzegać porozumień mińskich i będzie w dalszym ciągu zakłócać pokój na Ukrainie, będzie w dalszym ciągu kontynuować swoją agresję przeciwko Ukrainie. Ta współpraca z Unią Europejską przyniosła nam wielkie osiągnięcia, nie nasza samodzielna polityka, jakieś tutaj kozactwo własne czy pomachiwanie szabelką, ale właśnie poprzez Unię Europejską jesteśmy w stanie chronić nasze interesy w polityce wschodniej.

    Tu chciałbym się odnieść do naszej współpracy dwustronnej, mianowicie do współpracy samorządowej, za którą teraz jakoś odpowiadam. Otóż, proszę państwa, od kwietnia zeszłego roku, kiedy polski rząd podjął zadanie pomocy w reformie samorządowej na Ukrainie, odbyło się kilkadziesiąt spotkań naszych ekspertów z ekspertami ukraińskimi. Przekazaliśmy im 80 dokumentów, uwag do ich ustaw, własnych naszych propozycji, przetłumaczonych naszych ustaw samorządowych. Mamy podpisane z nimi memorandum w sprawie współpracy nad reformą samorządową. Sam byłem ze 20 razy na Ukrainie, wybieram się znowuż za kilka dni na Ukrainę kontynuować tę współpracę. Oczywiście tempo tej współpracy i wprowadzania tej reformy samorządowej jest uzależnione od tempa prac i, że tak powiem, wydolności samej Ukrainy, jej rządu, jej władz, jej struktur. Czekamy m.in. na odpowiednie zmiany w konstytucji, które umożliwią głęboką reformę samorządową opartą na polskim modelu, bo tego Ukraińcy chcą, taka jest wola polityczna, natomiast tempo pracy, jak powiadam, jest takie, jakie wynika z życia politycznego na Ukrainie. Może chcielibyśmy trochę szybszego tempa, natomiast absolutnie w pełni zaspokajamy każde ich zapotrzebowanie, z jakim się do nas zgłaszają.

    Jeśli chodzi o format rozmów, oczywiście byłoby lepiej, gdyby rozmowy na tematy ukraińskie toczyły się w formacie genewskim z udziałem Stanów Zjednoczonych, z udziałem Unii Europejskiej, a nie w formacie normandzkim. Ale dlaczego Polski tam nie ma? Dlatego że Polska jest niewyrazista, nie ma swojego zdania, jest zdominowana? Nie, właśnie odwrotnie, dlatego że Polska ma w tej sprawie określone zdanie, że my znamy dobrze Rosję, że my wiemy, jakie są pułapki, jakie są sztuczki, czego należy oczekiwać, czego należy się domagać. Jesteśmy dla jednego z uczestników tych rozmów zbyt niewygodnym partnerem, dlatego po prostu ten uczestnik nas tam sobie nie życzy. Taka jest przyczyna, że tak powiem, naszej tam nieobecności.

    Problem współpracy z Niemcami. Otóż ja też przejrzałem te stare przemówienia, zresztą dzisiaj cały czas słychać jakieś takie echo, szydzenie z naszej dobrej współpracy z Niemcami, podkpiwanie sobie z tego. Chciałbym tu odwołać się do naszego społeczeństwa. Proszę państwa, po liście biskupów sprzed 50 lat, po olbrzymiej pomocy, jakiej społeczeństwo niemieckie udzieliło naszemu społeczeństwu w czasie stanu wojennego w postaci ogromnej liczby paczek, po ostatecznym uznaniu naszych granic, po wejściu Polski do Unii i do NATO, czego Niemcy były wielkim orędownikiem, ta współpraca na poziomie społecznym jest niezwykle rozwinięta. Są setki porozumień samorządowych między samorządami polskimi a samorządami niemieckimi, setki porozumień między wyższymi uczelniami polskimi a uczelniami niemieckimi, między rozmaitymi instytucjami, stowarzyszeniami. Niemcy są głównym dawcą, jeśli chodzi o budżet Unii Europejskiej, a my jesteśmy głównym biorcą, a mimo to we wszystkich formalnych strukturach Unii Europejskiej – warto o tym przypomnieć – Niemcy mają znacznie mniejszą siłę głosu, mają jednego komisarza tak jak Malta i Cypr, mają degresywną liczbę głosów w Parlamencie Europejskim, tak że jakby ich polityczna

    (Dzwonek)

    ranga formalna jest znacznie mniejsza.

    Chciałbym powiedzieć, że za czasów rządów PiS szukało się pretekstu, żeby tę współpracę z Niemcami zakłócić, zepsuć, zerwać rozmowy, zerwać szczyt Trójkąta Weimarskiego, wyszukać gdzieś jakąś karykaturę i już z tego robić stowarzyszenia. Jak ktoś powiedział, wyciągało się to, co było nie tak, i psuło się stosunki z Niemcami na każdym kroku. Psucie stosunków z Niemcami nie leży w polskim interesie. Odwrotnie, bardzo potrzebna jest wielka wspólnota interesów i dobra współpraca z Niemcami.

    Ostatnia rzecz dotyczy godności państwa polskiego.

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Ale bardzo krótko, panie pośle, bo czas przeznaczony na wystąpienia klubowe został wyczerpany.

    Otóż, proszę państwa, kto zagraża godności państwa polskiego? Czy ci, którzy uznają badania dotyczące katastrofy smoleńskiej prowadzone przez najlepszych polskich ekspertów polskiej komisji badania katastrof lotniczych, polskiej prokuratury, która jest niezależna, polskich naukowców i ekspertów, i ci, którzy dają im wiarę, czy może ci, którzy je odrzucają, pogardzają nimi i polskimi instytucjami, polskimi ekspertami oarz polskimi dokumentami? Gdyby te wszystkie nasze instytucje i ci eksperci mieli jakieś wątpliwości, czy był wybuch, czy go nie było, to powiedzieliby: musimy zrobić jeszcze inne badania, wzięliśmy za mało próbek, mamy niedostateczne dowody. Ale oni jednym głosem mówią: żadnego wybuchu nie było. Kto więc pogardza polskimi instytucjami i ekspertami – czy ci, którzy dają im wiarę, czy ci, którzy żądają powołania międzynarodowych komisji…

    (Poseł Józefa Hrynkiewicz: Trzeba było słuchać własnego ministra.)

    …i dają wiarę znachorom spod znaku Macierewicza? Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Przystępujemy do pytań.

    Czy ktoś z pań posłanek bądź panów posłów chciałby jeszcze zapisać się na listę osób zadających pytania, jeżeli do tej pory tego nie zrobił?

    Jeśli nie, to listę zamykam.

    Ustalam czas na zadanie pytanie na 1,5 minuty.

    Jako pierwsza pytanie zada pani…

    Pan poseł Jan Kulas z Klubu Parlamentarnego Platformy Obywatelskiej.

    Przepraszam za tę niepewność, ale tu miałam wykreślone.

  • Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoki Sejmie! Chciałbym dołączyć do osób wypowiadających wyrazy uznania i szacunku w związku z przedłożoną informacją. Oczywiście zawsze warto dyskutować, rozmawiać. Pan minister też mówił tutaj o aspekcie, który często pojawia się w takich debatach na temat polskiej racji stanu. Zastanawiałem się, przysłuchując się tej debacie, która miała miejsce, tej jej części, na ile polityka zagraniczna wpisuje się w polską rację stanu, a konkretnie nad tym, czy jest możliwa współpraca koalicji rządzącej i opozycji politycznej, pozytywna odpowiedź z jej strony. Bo to jest ta debata, gdzie tej polskiej racji stanu pewnie należałoby jeszcze bardziej poszukiwać, i pan minister dał wyraźny sygnał, jeśli o to chodzi, co jest bardzo dobre.

    Panie ministrze, dużo pan mówił o współpracy z sąsiadami. Wydaje mi się, że rzeczywiście w jakimś sensie zawsze jest to najważniejsze. Ucieszyłem się, że poruszył pan również kwestię dotycząca Polonii na terenie Niemiec, bo kiedyś były różne sygnały, że jeśli chodzi o troskę naszych służb, ma to miejsce.

    Mam pytanie w kontekście naszego sąsiada, Ukrainy, i Wschodu. Dotyczy ono współpracy zagranicznej w perspektywie najbliższego okresu. Nie oczekuję, że odpowiedź zostanie mi udzielona dzisiaj. Wydaje mi się, że te możliwości współpracy gospodarczej polsko-ukraińskiej będą się poszerzały, są tutaj spore możliwości.

    Ważna jest oczywiście promocja Polski w świecie, za granicą. Wydatkujemy na to środki budżetowe, robimy w tej kwestii, co możemy, ale wydaje mi się, że pewnie w najbliższych latach promocja polskiej marki w Europie i na świecie będzie wiązała się z dalszymi nakładami finansowymi

    (Dzwonek)

    , które niewątpliwie warto ponieść. Dziękuję za uwagę.

  • Dziękuję, panie pośle.

    Kolejne pytanie zada pani posłanka Gabriela Masłowska z klubu Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę, pani posłanko.

  • Panie Ministrze! Dlaczego godzi się pan jako polski minister spraw zagranicznych na fałszowanie przez Republikę Federalną Niemiec prawdy historycznej o istnieniu statusu mniejszości polskiej w Niemczech? Dlaczego godzi się pan na dysproporcję w traktowaniu mniejszości narodowych polskiej i niemieckiej? Czy pan wie, że ostatnio wskutek takiej bierności strony polskiej Niemcy zmieniają front i głoszą mit, twierdząc, że przed wojną mniejszości polskiej w ogóle nie było?

    W sytuacji ogromu strat, które ponieśli Polacy, gdyż w 1940 r. zagrabiono im jako mniejszości polskiej majątek, który dzisiaj jest wyceniany na ok. 1 mld euro, ta kwestia, dotycząca odszkodowań, trafiła do sądów. Czy pan wie, że Republika Federalna Niemiec przesłała do sądu administracyjnego w Berlinie stanowisko, które zostało przekazane pełnomocnikowi Związku Polaków w Niemczech panu mecenasowi Hamburze, który prowadzi te kwestie, że nie było mniejszości polskiej? Mimo że są niemieckie dokumenty rządowe, dowody w archiwach niemieckich, poprzednie oficjalne wypowiedzi ministrów i innych osób pełniących funkcje publiczne w Niemczech, Niemcy posuwają się w tej chwili do tego, że zaprzeczają temu, że w ogóle była w Niemczech taka mniejszość, jak polska.

    (Dzwonek)

    Jak długo będzie pan to tolerował?

    Proszę mi powiedzieć, jakie działania podejmie pan w kwestii tak daleko idącego zakłamania strony niemieckiej w obliczu ogromu krzywd wyrządzonych polskiemu narodowi, jak długo będzie pan to tolerował. Jakie działania pan podejmie w tej sprawie i w jakim czasie? Proszę mi powiedzieć, jakie konkretnie działania podejmie pan w tej sprawie i kiedy. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, pani posłanko.

    Kolejne pytanie zada pan marszałek Franciszek Jerzy Stefaniuk z klubu PSL.

    Bardzo proszę.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Bardzo nieswojo się czułem, jak pan mówił w ramach swojej informacji o naszym uzbrojeniu, podkreślał pan kwestie militarne, bo to wtedy pachnie wojną. Mówiąc o polityce zagranicznej, trzeba powiedzieć, że dyplomacja i dialog są najlepszym, największym orężem obronnym, a nie wzajemne prowokowanie się. Posłuchajmy w tym medialnym natłoku, w tym, co mówimy jako politycy, ile jest prowokacyjnych słów, które każdego denerwują, zamiast uspokajać. I oto jest kwestia ukraińska. Polska jest przyjazna Ukrainie i to jest polska racja stanu. Nam zależy też na tym, żeby Ukraina była tak samo przyjazna Polsce, żeby uniknąć aspektów, które ranią jedną i drugą stronę. O to nam chodzi. Nasze pokolenie nie obciąża pokolenia obecnych Ukraińców w związku z tym, co się stało na Wołyniu, na Podolu i w Małopolsce Wschodniej. To była po prostu mrożąca krew w żyłach rzeź Polaków, Ormian, Rosjan i Żydów. Na ten temat panuje zadziwiająca cisza, ale to nie może zaważyć na obecnych stosunkach. Te kwestie trzeba uregulować. Każdy z nas ma prawo do swoich korzeni itd. Jest w naszej społeczności kolega, poseł Miron, który ma korzenie ukraińskie.

    (Dzwonek)

    My to szanujemy, Miron. Tak samo domagamy się, żeby Polacy, którzy żyją na Ukrainie, też mieli prawo do prezentowania swojej kultury. To będzie prawdziwa więź narodów i o taką więź narodów trzeba zabiegać.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie marszałku.

    Kolejnym mówcą będzie pan poseł Zbyszek Zaborowski z Klubu Poselskiego Sojusz Lewicy Demokratycznej.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pan minister spraw zagranicznych w zasadzie był zadowolony z osiągnięć polskiej dyplomacji, jeżeli chodzi o szczyt NATO w Newport, i w zasadzie traktuje szczyt w Warszawie jako przedłużenie Newport. Panie ministrze, niewidzialna granica na Łabie nadal istnieje, jeżeli chodzi o dyslokację amerykańskich jednostek sojuszniczych. Odbywa się rotacja oddziałów amerykańskich, niewielkich jednostek w Polsce i w innych krajach brzegowych, odbył się rajd pokazowy do krajów nadbałtyckich. Panie ministrze, czy nie powinniśmy zabiegać o zmianę tej sytuacji, jeżeli chodzi o dyslokację wojsk amerykańskich w Europie? Ta sytuacja jest anachroniczna, zwłaszcza po złamaniu przez Rosję gwarancji bezpieczeństwa udzielonych Ukrainie, gwarancji, które Rosja z dwoma innymi krajami udzieliła w memorandum budapeszteńskim w 1994 r.

    Jest sprawa Ukrainy, priorytetowa dla polskiej polityki zagranicznej, no ale nie ma nas przy stole. Dlaczego nas tam nie ma? Poseł Święcicki próbował wyjaśnić sytuację, mnie jej nie wyjaśnił. Mam wrażenie, że od czasu Majdanu, gdzie minister Sikorski razem z ministrami spraw zagranicznych Niemiec i Francji doprowadził do końca rozlewu krwi, polska dyplomacja nie przedstawiła żadnej poważnej inicjatywy, żadnego planu pokojowego, żadnego planu rozwiązania kryzysu na Wschodzie.

    (Dzwonek)

    Chcemy popierać Ukrainę, popieramy ją politycznie, notabene propaganda rządowa jest tak skuteczna, że polska opinia publiczna uwierzyła, że bardzo mocno pomagamy Ukrainie praktycznie. Prosiłbym pana ministra, żeby wymienił pan, wskazał, w czym realnie pomogliśmy Ukrainie. Notabene ta pomoc byłaby możliwa na większą skalę, miałaby praktyczne aspekty, gdyby rząd, gdyby prezydent żądał również od strony ukraińskiej reakcji na to, co dzieje się w sferze rozbudzonego nacjonalizmu ukraińskiego.

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Dziękuję, panie pośle.

    Te uchwały parlamentu ukraińskiego wymagały reakcji, ale tej reakcji brak, panie ministrze.

  • Dziękuję, panie pośle.

    Chciałabym jednak zaapelować do pań posłanek i panów posłów o dyscyplinę, jeśli chodzi o wypowiedzi, o nieprzekraczanie czasu, bo wszystko nam się bardzo przedłuży. I tak już jesteśmy w niedoczasie.

    Pan poseł Józef Rojek ze Zjednoczonej Prawicy.

    Bardzo proszę.

  • Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! W swojej strategii, w swoim wystąpieniu, panie ministrze, wymienił pan, jeśli chodzi o Europę integrację regionalną, i słusznie. Mnie przed oczami zaraz pojawiły się Trójkąt Weimarski i Grupa Wyszehradzka. Tylko ja mam wątpliwości co do ich funkcjonowania w tej chwili, choć pan w końcówce swojego wystąpienia coś niecoś na ten temat powiedział. Ale w Trójkącie Weimarskim praktycznie nas nie ma, nie słychać nas, bo tam jest dominacja Niemców i Francuzów, chyba że państwo scedowaliście swój głos właśnie na te państwa i ich przedstawicieli: Angelę Merkel i pana prezydenta Hollande’a. Mówię to w aspekcie sprawy najważniejszej dla nas w tej chwili, czyli Ukrainy.

    Jeśli chodzi o Grupę Wyszehradzką, to jesteśmy w niej, tylko że państwa, które tworzą ją oprócz nas, mają nieco inne spojrzenie na sprawę Ukrainy. Myślę, że tutaj są takie sprzeczności, że trudno powiązać nasze interesy z interesami tamtych krajów w aspekcie Ukrainy, może poza współpracą handlową. Panie ministrze, przecież te państwa funkcjonują w strukturach Unii Europejskiej, ja w ogóle podaję w wątpliwość funkcjonowanie tych dwóch grup. Może pan coś więcej na ten temat powiedzieć, czy mam rację, czy nie mam racji? Bardzo proszę. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze pani posłanka Marzena Dorota Wróbel. Pani posłanka jest posłanką niezrzeszoną.

    Bardzo proszę, pani posłanko.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Ja także chciałabym powiedzieć dwa słowa na temat Ukrainy. My dużo zrobiliśmy dla niepodległości Ukrainy. Kiedy Niemcy i Francja ponad głowami Ukraińców chcieli się za wszelką cenę dogadać z Rosjanami, to my robiliśmy awanturę na całym świecie, żeby uhonorować niezależność, niezawisłość państwa ukraińskiego i jego prawo do samostanowienia. W nagrodę za to otrzymaliśmy siarczysty policzek. Myślę tutaj o 4 ustawach, które zostały przyjęte przez ukraiński parlament, o ustawach honorujących UPA, i to w dniu, kiedy w parlamencie ukraińskim był prezydent Komorowski. Czy pan minister w jakikolwiek sposób na to zareaguje? Czy państwo polskie w jakikolwiek sposób na to zareaguje? Czy bohaterami Ukrainy będą mordercy, którzy wbijali na pal i przecinali na pół ludzi, którzy należeli do innego narodu aniżeli oni sami? Myślę tutaj o bezbronnej ludności polskiej. Czy polski rząd w ogóle w jakikolwiek sposób zareaguje na te skandaliczne ustawy?

    (Dzwonek)

    Jeszcze jedno. Panie ministrze, będzie pan w czerwcu rozmawiał ze stroną izraelską. Kilka lat temu byłam w Yad Vashem, zwiedzałam to muzeum upamiętniające Żydów, którzy zginęli w okresie Holokaustu. Panie ministrze, próbowałam wynająć przewodnika, który mówiłby w języku polskim. Nie udało mi się to.

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Pani posłanko, proszę zadać pytanie, bo czas już dość dawno minął.

    Tak, już.

    Próbowałam w związku z tym wypożyczyć przewodnik elektroniczny. Można było wypożyczyć takie elektroniczne przewodniki praktycznie mówiące we wszystkich językach europejskich, z wyjątkiem języka polskiego. Proszę, żeby pan minister na to zareagował.

  • Dziękuję, pani posłanko.

    Głos zabierze pan poseł Józef Lassota z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Dziękuję.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Pan minister wyrażał takie swoje oczekiwanie, że nastąpi kiedyś konsensus polskich środowisk politycznych dotyczący globalnej polityki zagranicznej. Też byśmy chcieli, żeby tak było. Wydaje się, że w sprawie Ukrainy chyba taki konsensus jest, aczkolwiek tej krytyki co do takiego praktycznego działania jest wiele.

    Chciałbym podziękować za to stanowisko w sprawie Ukrainy, które pan minister przedstawił, czyli że polską racją stanu jest suwerenna, wolna i silna Ukraina. Oczywiście te wszystkie historie, które nas bolą, których Ukraińcy jakoś nie dostrzegają, są ważne, ale tak naprawdę powinniśmy ich wspierać, tak jak pan minister i rząd to robą, żeby mieć ten bufor, który będzie nas zabezpieczał przed dalszą częścią Wschodu.

    Pytanie dotyczy innej kwestii. Panie ministrze, czy w przypadku tych konkursów dotyczących współpracy z Polonią są wykorzystywane w jakikolwiek sposób jakieś referencje naszych konsulów? Spotkałem się z dosyć żenującą sytuacją. Jutro przedstawię panu ministrowi przykład. Pytam konsula tego kraju, a on mówi, że nic na ten temat nie wie, bo te wszystkie sprawy związane z dotacjami są gdzieś obok i oni o tym nie wiedzą.

    (Dzwonek)

    Wydaje mi się, że warto rozważyć takie rozwiązanie, żeby jakieś referencje były przez naszych przedstawicieli przekazywane. Dziękuję.

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze pani posłanka Maria Nowak z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę, pani posłanko.

  • Dziękuję bardzo.

    Panie Ministrze! Rzeczą ważną jest, aby dla wzmocnienia pozycji i wizerunku Polski w Europie i świecie pozyskiwać Polonię i naszych rodaków przecież tak licznie zamieszkujących poza krajem, jednakże niestety tak nie jest. Mówię to z własnego doświadczenia. Ze spotkań z Polakami mieszkającymi poza granicami wiem, że czują się oni opuszczeni przez Polskę. Nie mam tutaj czasu, żeby mówić o przykładach, o konkretach, ale w zasadzie jednym głosem mówią oni, że przed laty, kiedy współpracą i pomocą zajmowała się Wspólnota Polska, było o wiele lepiej. Od czasu, gdy środkami finansowymi dysponuje MSZ, sytuacja zmieniła się na ich niekorzyść. Wpisuje się to nawet trochę w głos mojego przedmówcy. Także NIK krytycznie ocenił realizację tego zadania przez ministerstwo, wskazując na nieprawidłowości w działalności MSZ w zakresie udzielania dotacji na zadania dotyczące współpracy z Polonią i Polakami mieszkającymi za granicą w roku 2013.

    Stąd moje pytania. Co zmieniło się od tego czasu? Jakie wprowadzono zmiany? Jakie działania planuje podjąć ministerstwo, aby Polonia i Polacy za granicą byli podmiotem wspierającym urzeczywistnienie wszystkiego, co nazywa się polską racją stanu?

    (Dzwonek)

    Ponieważ zależy mi na konkretach, proszę o odpowiedź na piśmie. Nie chodzi o hasła, bo dzisiaj usłyszałabym prawdopodobnie hasła, chodzi o konkretne działania. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, pani posłanko.

    Kolejnym mówcą będzie pan poseł Wincenty Elsner z klubu SLD.

  • Pani Marszałkini! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Przed kwadransem wróciłem z Wrocławia ze spotkania dwóch lewic: SPD z Saksonii i wrocławskiego SLD. Rozmawialiśmy o zlikwidowanym połączeniu pomiędzy Saksonią i Dolnym Śląskiem, Wrocławiem i Dreznem. W tej chwili nie ma żadnego połączenia między naszymi krajami, między Niemcami i Polską, między Saksonią i Dolnym Śląskiem. Problemem jest brak środków na utrzymanie tego połączenia i 800 m toru, w przypadku których nie bardzo wiadomo, kto ma odpowiadać za bezpieczeństwo pasażerów.

    Ta sytuacja zaprzecza istocie Unii Europejskiej, Unii Europejskiej, która powinna łączyć ludzi i regiony, która powinna integrować, a nie dzielić tak jak te 800 m. Oba kraje są w Schengen, nie ma żadnych granic między oboma krajami. Wiem, że pan minister bezpośrednio nie odpowiada za tę sprawę, to jest kompetencja Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Ministerstwa Infrastruktury, natomiast istnieje też problem relacji na poziomie polityki zagranicznej z naszymi sąsiadami, z Niemcami.

    Chciałbym może nie pytać, ale poprosić pana ministra o deklarację, o pomoc w tym, abyśmy byli w stanie przywrócić to połączenie – wszak jest pan posłem z Dolnego Śląska – i o zaangażowanie na poziomie politycznym, tak aby w czasie, gdy Wrocław będzie Europejską Stolicą Kultury w 2016 r.

    (Dzwonek)

    , nasi przyjaciele z Drezna, z Görlitz mogli dojechać bezpośrednim połączeniem.

    I już ostatnie konkretne pytanie. Podczas spotkania mówiono, że problemem, który utrudnia rozwiązywanie takich sytuacji dotyczących połączeń transgranicznych, jest brak ratyfikacji międzynarodowej umowy kolejowej o współpracy w dziedzinie komunikacji kolejowej. A więc pytanie: Co się dzieje z tą umową i jakie są bariery uniemożliwiające jej ratyfikację? Dziękuję.

  • Dziękuję, panie pośle.

    Kolejnym mówcą będzie pan poseł Marcin Święcicki z klubu Platformy Obywatelskiej.

    Bardzo proszę.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Mam pytanie dotyczące umowy o unikaniu podwójnego opodatkowania z Tajwanem. Wspomniał pan w swoim przemówieniu, że negocjujemy takie umowy nawet z Etiopią i Senegalem. Tymczasem umowa z Tajwanem czeka już wiele lat na sfinalizowanie, sam tekst jest już wynegocjowany, natomiast trzeba go jakoś wprowadzić do naszego ustawodawstwa. Oczywiście jest problem, jak to wprowadzić, bo mamy politykę jednych Chin, ale kilkanaście krajów Unii Europejskiej sobie z tym poradziło.

    A jest to partner dla nas niezwykle ważny z dwóch względów. Po pierwsze, on dużo inwestuje za granicą, również w Unii Europejskiej. W tej chwili inwestycje tajwańskie w Czechach, na Słowacji czy Węgrzech są większe w każdym z tych krajów osobno niż w Polsce, chociaż są to kraje kilka razy od nas mniejsze. Po drugie, jest to kraj niezwykle ważny, bo on może być wielkim pośrednikiem we wprowadzaniu naszego biznesu, naszych towarów na wielki rynek chiński, o którym słusznie pan powiedział, że jest to rynek kilka razy większy niż europejski, jest to rynek rosnący, podczas gdy Europa gospodarczo stagnuje, i rzeczywiście akurat Tajwańczycy byliby świetnym pośrednikiem, który mógłby nas tam wprowadzić, tym bardziej że od 2008 r. jest wiele umów gospodarczych zawartych między Chinami kontynentalnymi a Tajwanem i jest tam rozkwit współpracy inwestycyjnej, handlowej, turystycznej. Tak że byłoby to niezwykle ważne dla ekspansji naszych firm w nowym kierunku handlowym.

    Wiem, że problem polega na tym, jak to wprowadzić do naszego

    (Dzwonek)

    ustawodawstwa: czy ustawą specjalną, czy zmienić ustawę o umowach międzynarodowych i uznać, że taki traktat może być traktowany tak jak inne traktaty międzynarodowe. Mam nadzieję i mam pytanie do pana ministra, czy uda nam się to rozwiązać w tej kadencji Sejmu. Byłoby to naprawdę bardzo istotne dla naszych stosunków gospodarczych. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze pan poseł Dziedziczak.

    Jest pan poseł Dziedziczak?

    Nie ma.

    W takim razie pan poseł Piotr Chmielowski z klubu SLD.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Dziękuję bardzo.

    Pani Marszałkini! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Mam dwa pytania. Pierwsze pytanie dotyczy pewnego konfliktu, który trwa od bardzo wielu lat. Jedną ze stron tego konfliktu wyróżnił pan w swoim przemówieniu. Chodzi o Izrael. Zaproponował pan, że będziemy zacieśniać z tym krajem stosunki nie tylko polityczne, lecz także przede wszystkim gospodarcze. Chciałbym panu ministrowi przypomnieć i poprosić o odpowiedź na pytanie, czy pan zapomniał o sprawie palestyńskiej. Czy skończyła się okupacja? Czy nie trwa już nielegalne osadnictwo na terenach okupowanych? Bo uważam, że akurat stanowisko Polski, zawsze prezentowane w tej kwestii, powiedziałbym, w sposób zrównoważony, m.in. przez pana poprzednika, brzmiało jednoznacznie. Drugie pytanie dotyczy wsparcia polskiego eksportu. Przyglądałem się panu podczas wystąpienia i przyznam szczerze, że rzeczywiście mówił pan z dobrą dykcją, ale również przyglądałem się członkom rządu. Otóż w ławach rządowych siedział pan premier Piechociński, który za swoich rządów bardzo skutecznie rozłożył WPHI, a polityka proeksportowa to już nie jest tylko kwestia resortu gospodarki, to jest w tej chwili również racja stanu reprezentowana przez Ministerstwo Spraw Zagranicznych.

    (Dzwonek)

    Prosiłbym, aby do tego się odnieść. Dziękuję.

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze pan poseł Ryszard Zawadzki z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska.

    Bardzo proszę.

  • Dziękuję.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Cieszy stwierdzenie, które padło dzisiaj z ust pana ministra spraw zagranicznych, iż dyplomacja polska konsekwentnie wspiera zagraniczną ekspansję polskich przedsiębiorstw. Przedsiębiorcy ten fakt doceniają, zauważają i czują znaczące wsparcie w wielu krajach, w których starają się zdobywać nowe rynki.

    Takim nowym rynkiem, wręcz dziewiczym, dopiero wschodzącym po odwilży politycznej, jest rynek kubański. Zauważa się w Europie, w świecie powoli rozpoczynający się wyścig o dostęp do rynku kubańskiego. W ogóle Ameryka Łacińska to wschodzące rynki. Polska izba gospodarcza również to zauważa. Mamy pierwszych przedsiębiorców, którzy zamierzają inwestować w tym rejonie. Zgłaszają jednak potrzebę podjęcia rozmów na szczeblu politycznym w celu zawarcia przez stronę polską, ewentualnie kubańską, umów umożliwiających ubezpieczenie ich transakcji eksportowych i ewentualnie planowanych inwestycji. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Dziękuję, panie pośle.

    Pani marszałek, w związku z tym, że drugie pytanie mam dość długie, chciałbym złożyć je do protokołu, jeżeli pani pozwoli

  • Tak, bardzo proszę, panie pośle.

    (Poseł Ryszard Zawadzki: Dziękuję.)

    Głos zabierze pan poseł Adam Kwiatkowski z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Dziękuję bardzo.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Chciałbym wrócić do kwestii powoływanych komisji wyborczych. Otóż analizując choćby formularze, serwis eWybory i obserwując rejestrację naszych rodaków, można dojść do wniosku, że znaczna część z tych komisji, które zostały przez państwa powołane, to nie są komisje w miejscach, w których mieszka Polonia, tylko są to komisje w placówkach dyplomatycznych, w ambasadach czy w konsulatach, gdzie tak naprawdę głosują oczywiście obywatele polscy, ale ci, którzy tam pracują. Pan wiceminister dzisiaj rano mówił o tym, jak te komisje zostały powołane. Jest np. taka komisja – polecam serwis eWybory – w której do dzisiaj nie zarejestrował się ani jeden wyborca. Znajduje się ona w Maroku, w jakimś hotelu. Państwo przyjęliście takie kryteria powoływania tych komisji, które eliminują możliwość osobistego głosowania bardzo wielu Polaków. Chciałbym się dowiedzieć, jak ministerstwo się zachowuje w momencie, w którym otrzymało tak wiele poważnych sprzeciwów i głosów protestu ze strony organizacji polonijnych, które wbrew temu, co dzisiaj rano słyszeliśmy na tej sali, nie były proszone o opinie w sprawie sieci komisji. Do mnie nie trafia taki argument, jaki został przywołany, że w aglomeracji Detroit, bo tutaj padł konkretny przykład, nie można było znaleźć bezpiecznego miejsca, gdzie mogliby głosować Polacy. Dlaczego tak się dzieje? Jakie pan minister ma plany na kolejne wybory? Czy ta siatka i ta geografia wyborcza ma wyglądać podobnie jak teraz? Dziękuję bardzo, pani marszałek.

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos teraz zabierze pan poseł Tadeusz Tomaszewski z Klubu Poselskiego Sojusz Lewicy Demokratycznej.

    Bardzo proszę.

  • Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Szanowny Panie Ministrze! W swoim wystąpieniu mówił pan, że nasze placówki dyplomatyczne podjęły ponad 150 interwencji, jeśli chodzi o politykę historyczną, użył pan też pojęcia: kod historyczny. Chciałbym zapytać, czy wśród tych działań i interwencji były również interwencje wobec odradzającego się nacjonalizmu ukraińskiego. Mam na myśli te wszystkie kwestie, które były związane z przygotowywaniem uchwalonych przez parlament ukraiński ustaw. Rozumiem, że państwo ukraińskie jest demokratyczne i samo kształtuje swoje podstawy, ale jest to, myślę, dla znacznej części Polaków sprawa bardzo ważna. Przecież wiele rodzin żyjących w Polsce ma w pamięci rzeź wołyńską i stąd, myślę, cisza w tej sprawie w przestrzeni publicznej wywołuje pewien niepokój. W związku z powyższym chciałbym zapytać: Czy na jakimś etapie, w którymś miejscu polski rząd podjął jakąkolwiek interwencję w ramach tych 155 interwencji historycznych, o których pan minister mówił?

    I druga rzecz. Wizerunek Polski to również organizacja dużych przedsięwzięć kulturalnych, ale także bliskich panu imprez sportowych. Czy polska dyplomacja wspiera też polski ruch olimpijski i polskie związki sportowe w pozyskiwaniu praw do organizacji w Polsce wielkich imprez sportowych? Dziękuję.

  • Dziękuję, panie pośle.

    Kolejnym mówcą będzie pan poseł Stanisław Pięta z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Jest tutaj taka ciekawa notatka: „Premier Tusk jest zdeterminowany, by zmusić niepokornych ministrów, zwłaszcza rolnictwa i ochrony środowiska, by dołożyli się do rekompensat, sprzedając państwowe nieruchomości, w tym lasy” I dalej: „Jak wynika z ujawnionych notatek byłego ambasadora amerykańskiego w Polsce Victora Ashe’a, polski premier i marszałek Sejmu planowali sprzedać wartościowe nieruchomości należące do Skarbu Państwa oraz Lasy Państwowe co najmniej już w styczniu 2009 r.”. Chciałbym zapytać pana ministra, czy w kwestii rekompensat i sprzedaży polskich lasów i polskich nieruchomości toczą się jakieś rozmowy ze stroną amerykańską, bo przykro by było, panie ministrze, gdybyśmy za jakiś czas na skutek niedyskrecji Amerykanów czytali o podobnych historiach, które wydarzają się w czasie obecnym.

    Poza tym, panie ministrze, otrzymałem dzisiaj opinię na temat podstaw prawnych w prawie Unii Europejskiej odmowy wjazdu obywatelom państw trzecich do strefy Schengen. Jest to opinia Biura Analiz Sejmowych. Wynika z niej, że wśród okoliczności podlegających każdorazowej ocenie przez właściwe władze państwa członkowskiego

    (Dzwonek)

    dokonujące kontroli granicznej wymienia się ustalenie, czy osoba, która zamierza przekroczyć zewnętrzną granicę Unii, może zostać uznana za stanowiącą zagrożenie dla porządku publicznego, bezpieczeństwa wewnętrznego, stosunków międzynarodowych. Panie ministrze, do Rosji na pogrzeb Borysa Niemcowa nie został wpuszczony marszałek Senatu. Tak że apeluję, byście mieli odrobinę szacunku dla pamięci ofiar komunistycznych zbrodni, byście się sami szanowali i nie dopuścili do sytuacji, w której członkowie gangów, którzy byli zaangażowani w zajęcie Krymu, którzy dzisiaj uczestniczą w agresji rosyjskiej na wschodnią Ukrainę, paradowaliby na polskich drogach z komunistycznymi sztandarami. Przecież to jest naprawdę obraźliwe dla Polaków, to oznacza brak szacunku dla pamięci ofiar komunistycznego reżimu i ofiar Armii Czerwonej.

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Dziękuję, panie pośle.

    Jeszcze nie skończyłem.

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Ale czas się skończył, panie pośle.

    Panie ministrze...

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Panie pośle...

    ...oni zamierzają jechać, składać kwiaty...

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Czas już się skończył. Tak że bardzo panu dziękuję.

    ...pod pomnikiem kata Armii Krajowej.

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Panie pośle, czy pan słyszy, co ja mówię?

    No, słyszę, pani marszałek.

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: A więc mówię, że czas się skończył, i proszę już...

    To jest niedopuszczalne, panie ministrze, żeby taka sytuacja miała miejsce. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Głos teraz zabierze pan poseł Tadeusz Iwiński z Klubu Poselskiego Sojusz Lewicy Demokratycznej.

    Bardzo proszę.

  • Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! W Polsce coraz więcej zaczyna się mówić o toczących się negocjacjach na temat układu o partnerstwie handlowo-inwestycyjnym z USA. Związki zawodowe, także w Europie Zachodniej, mają sporo uwag krytycznych na ten temat. Natomiast zupełnym milczeniem otoczone są przyjęte już dokumenty, dla nas bardzo ważne z punktu widzenia partnerstwa z Kanadą, to jest ponadtysiącstronicowy dokument, który powinien być przedstawiony i powinna być dyskusja, a także toczące się rozmowy z Japonią, również kluczowym graczem ekonomicznym. Dlaczego o tym się nie rozmawia? Dlaczego w ogóle rząd nie przedstawia projektów tych dokumentów?

    Po wtóre, dzisiaj bardzo dużo miejsca zajęła dyskusja o nacjonalizmie wielkorosyjskim i ukraińskim. Czy rząd ma świadomość tego, że obecna ekipa w Kijowie nigdy nie potępiła zbrodni UPA ani OUN? Czy rząd ma świadomość tego, że te ustawy, a wcześniej uchwały, które zostały przyjęte w kilka godzin po wystąpieniu prezydenta, stwierdzają, że Ukraina uzyskała niepodległość dzięki ofiarom UPA i że zbrodnie radzieckie są ważniejsze od hitlerowskich, że są określone zapisy ze strony ministerstwa edukacji? I na koniec, mówiłem dzisiaj – pan poświęcił temu sporo czasu – o roli Jana Karskiego itd. Czy rząd nie powinien wystąpić sam

    (Dzwonek)

    , skoro prezydent Bronisław Komorowski ani minister obrony narodowej nie podjęli w tym kierunku działań, z tym, żeby Jana Karskiego w związku z czynionymi od dawna licznymi staraniami środowisk amerykańskich, żydowskich, polskich, rodziny pośmiertnie awansować do stopnia generała brygady? Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Kolejnym mówcą będzie pan poseł Piontkowski.

    Jest pan poseł Piontkowski?

    Nie ma.

    A więc pan poseł Adam Lipiński.

    Jest pan poseł.

    Oczywiście pan poseł jest z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Pani Marszałek! Panie Ministrze! Mam dwa pytania i jedną uwagę, taką ogólną. Pierwsze pytanie dotyczy sytuacji Polaków na wschodniej Ukrainie. Otóż, panie ministrze, rząd polski w styczniu ewakuował ze wschodniej Ukrainy 178 Polaków. Oni uzyskali różnego typu pomoc ze strony państwa polskiego, ale zapomina się o grupie 60 osób, która wyjechała wcześniej, i to na własny koszt, po prostu uciekła z terenów wschodniej Ukrainy, ponieważ ich domy zostały zburzone, a ich życiu zagrażało niebezpieczeństwo. Już wielokrotnie zwracałem się do MSZ, a także moja komisja podjęła stanowisko w sprawie tej kwestii, żeby jednak tę sześćdziesiątkę objąć jakąś formą pomocy, bo oni się do nas, do posłów, do działaczy społecznych zgłaszają i sygnalizują, że ich sytuacja jest tragiczna.

    A więc to jest pierwsza sprawa. Nie widzę powodu, żeby była asymetria w traktowaniu tych 178 Polaków i tych 60 osób, które też mają Kartę Polaka. Notabene część z tych 178 Polaków nie miała Karty Polaka, ale to nie ma teraz większego znaczenia. Bardzo proszę, panie ministrze, o to, żeby pan się tą sprawą zajął. To jest niewielka grupa ludzi, a jest w tragicznej sytuacji.

    Druga sprawa jest dosyć świeża. Otóż 10 kwietnia, w rocznicę tragedii smoleńskiej grupa działaczy opozycji demokratycznej na Białorusi chciała

    (Dzwonek)

    w ramach pokazania solidarności z narodem polskim złożyć kwiaty pod konsulatem. Chcieli pod ambasadą, ale ambasada w Mińsku znajduje się w takim dużym budynku, więc nie było tam takiej możliwości. To był taki gest solidarności z nami. Niestety pracownicy konsulatu chcieli przekonać działaczy opozycji, żeby tego nie robili, a oni mimo wszystko przyszli pod budynek konsulatu, została wezwana milicja i ta grupa została niestety usunięta spod tej placówki. To jest takie bardzo przykre wydarzenie, zważywszy na fakt, że przecież oni nie angażowali się w nasze bieżące spory polityczne.

    Taka ogólna uwaga, panie ministrze. Bardzo proszę nie używać nazwy, określenia: konflikt na Ukrainie. To jest po prostu wojna Rosji z Ukrainą. A konflikt na Ukrainie jest chyba nieadekwatny do tego, co się tam naprawdę dzieje. Dziękuję i przepraszam.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze pan poseł Jerzy Szmit z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Chciałbym zwrócić uwagę pana ministra na narastający problem wzrostu liczby roszczeń windykacyjnych w stosunku do Skarbu Państwa, składanych przez osoby, które wyjechały z Polski, szczególnie w latach 60., 70. i 80., zrzekły się polskiego obywatelstwa, jak również prawa własności do nieruchomości. Dotyczy to szczególnie osób, które opuściły Polskę i wyjechały do Republiki Federalnej Niemiec. Tam z reguły otrzymywały odszkodowania za pozostawiony w Polce majątek. Po roku 1989, a szczególnie po wstąpieniu Polski do Unii Europejskiej, wzrosła liczba wniosków o odzyskanie prawa własności do pozostawionych w Polsce nieruchomości lub odszkodowania za nie. Ze szczególną intensywnością są one zgłaszane w województwie warmińsko-mazurskim.

    Trudno zrozumieć też stanowisko polskich sądów, które z reguły opowiadają się przeciwko interesowi Skarbu Państwa. Szczególnie drastycznie niezrozumiała jest uchwała Sądu Najwyższego z dnia 29 czerwca 2012 r., która przedłuża możliwość składania roszczeń na następne pokolenia, czyli de facto w nieskończoność. Wobec tego jestem głęboko przekonany, że powinno dojść do podpisania porozumienia międzypaństwowego między Polską a RFN, które zamknie możliwość dochodzenia roszczeń za pozostawione w Polsce nieruchomości przez osoby, które zrzekły się polskiego obywatelstwa i wyjechały na stałe do Republiki Federalnej Niemiec.

    Ponadto zwracam się do pana ministra z prośbą o interwencję u ambasadora RFN w następującej sprawie.

    (Dzwonek)

    Jeden z adwokatów, występujący w wielu sprawach windykacyjnych jako pełnomocnik osób skarżących Skarb Państwa, a jest nim mecenas Wojciech Wrzecionkowski, jednocześnie sprawuje godność konsula honorowego Republiki Federalnej Niemiec w Olsztynie. W mojej ocenie sytuacja, w której dyplomata obcego państwa występuje w prywatnych sporach przeciwko Polsce, jest sprzeczna z powszechnie deklarowaną przez władzę RFN chęcią utrzymania dobrosąsiedzkich stosunków. Wobec powyższego zwracam się do pana ministra, by wystąpił do ambasadora RFN z pytaniem, czy znana mu jest aktywność mecenasa Wrzecionkowskiego, konsula honorowego RFN, na tym polu, czy akceptuje te działania, a jeżeli nie, czy zamierza zwrócić uwagę panu konsulowi honorowemu na niestosowność podejmowania takich działań. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze pan poseł Bogdan Rzońca z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! W Polsce mamy kryzys demograficzny. Mam więc pytania do pana ministra: Czy chce pan pomóc tym Polakom mieszkającym za granicami państwa polskiego, którzy chcieliby wrócić do Polski i w Polsce pracować? Czy chce pan pomóc tym Polakom, którzy chcieliby tu wrócić i pracować? Czy będzie pan kierował się doradztwem np. lewicowych ateistycznych socjologów, którzy mówią, że trzeba do Polski sprowadzać jako zastępczą siłę roboczą ludzi, powiedzmy, z Azji?

    Kolejne pytanie dotyczące Polaków za granicą: Czy jest pan w stanie i czy pan chce wzmocnić finansowo, a są takie możliwości, nauczanie Polaków za granicą języka polskiego i historii? Chodzi tutaj po prostu o wzmocnienie ich pozycji, bo są takie potrzeby za granicą, one są bardzo stanowczo prezentowane w różnych środowiskach polonijnych.

    Trzecia sprawa, dzisiaj do pańskiego przedpołudniowego wystąpienia odniósł się znakomity kandydat na prezydenta państwa polskiego pan doktor Andrzej Duda. Mam pytanie, czy jest pan w stanie jako minister spraw zagranicznych przyjąć kilka albo może choć jedną z jego propozycji, dobrych, mam nadzieję, propozycji dla państwa polskiego. Zawsze zarzucacie nam państwo, nam – opozycji, że jesteśmy wyłącznie destrukcyjni. Proszę może udowodnić, że akurat w tym wypadku jesteście bardzo spolegliwi, i wykorzystać te dobre pomysły. Na przykład należałoby założyć bazy NATO

    (Dzwonek)

    w Polsce, należałoby po prostu wzmocnić sojusz polsko-amerykański poprzez umiejscowienie sił wojskowych na wschodniej flance państwa polskiego. Kolejna sprawa dotyczy granicy południowej. Bardzo dziękuję, że pan wspomniał dzisiaj rano o tej migracji, dużej migracji przez południową granicę Unii Europejskiej. Rzeczywiście zdarzają się dosyć groźne incydenty, powiedziałbym, że już nawet patologiczne, które powodują, że jesteśmy od strony południowej granicy Unii Europejskiej trochę zagrożeni. Jeden przypadek, rok temu, dokładnie rok temu… Panie ministrze, proszę posłuchać, bo nie chciał mnie słuchać minister spraw wewnętrznych, ale może panu się to przyda.

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Ale bardzo krótko, panie pośle.

    Krótko, już zadaję pytanie. Rok temu, w marcu 2014 r., w samo południe w Jaśle wyskoczyło z TIR-a pięciu Pakistańczyków. Przez Barwinek jechało z południa pięciu Pakistańczyków. Rozcięli w TIR-ze plandekę, zauważyli napis „Kaufland” i myśleli, że są w Berlinie. To są przypadki, które…

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Panie pośle…

    …naprawdę wołają o to, żeby zastanowić się nad tym, czy rzeczywiście w polskiej polityce zagranicznej, i w Straży Granicznej, ma się na uwadze to, jak niebezpiecznie robi się na południowej granicy Unii Europejskiej, o czym zresztą pan rano wspomniał. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze pan poseł Włodzimierz Bernacki z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Chciałbym powrócić do kwestii, która była już poruszana, to jest relacji, jakie zachodzą w gronie państw Europy Środkowo-Wschodniej. Panie ministrze, trzeba mieć świadomość tego, że państwa Europy Środkowo-Wschodniej są państwami, które wyrosły na tym samym gruncie historycznym. To są państwa, które mają wspólną tradycję polityczną, wyrastającą z XIX w. i kształtującą się również poprzez to, co wydarzyło się po roku 1944, po roku 1945 i wreszcie po roku 1989. Te uwarunkowania historyczne mają również wymiar gospodarczy, a także wymiar militarny.

    W związku z tym pojawia się bardzo istotne i ważne pytanie: Czy Ministerstwo Spraw Zagranicznych widzi ważną rolę Rzeczypospolitej Polskiej właśnie w tej części Europy, w tym pęknięciu, jak się wydaje, w Unii Europejskiej pomiędzy krajami starej Unii a krajami Europy Środkowej, które do Unii dopiero weszły? Czy ministerstwo dostrzega rangę i znaczenie ewentualnego porozumienia pomiędzy państwami Europy Środkowo-Wschodniej co do zabezpieczenia wschodniej flanki? Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Kolejnym mówcą będzie pan poseł Ryszard Terlecki z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Nieudolność, a może celowe zaniechania polskiego rządu sprawiły, że Polska została zmarginalizowana, nie tylko zresztą w Europie, lecz także na świecie, co wydaje się, było ważnym celem działań Ministerstwa Spraw Zagranicznych, w gruncie rzeczy już od chwili dojścia do władzy koalicji Platformy i PSL-u. Polska została zmarginalizowana także w Europie Środkowo-Wschodniej, gdzie jeszcze dekadę temu odgrywała znaczącą rolę. Można powiedzieć, że od polskiej rezygnacji z politycznej aktywności Europa Środkowo-Wschodnia przestała być podmiotem politycznym. Poszczególne państwa na własną rękę poszukują rozmaitych możliwości zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Pan minister nie przedstawił pomysłów na odbudowę polskiej podmiotowości, zrobił to za niego poseł opozycji Krzysztof Szczerski. Projekt debaty nad wspólną polityką wobec rosyjskiej agresji na Ukrainie jest, wydaje się, jedną z ważnych propozycji. Już jednak widać, że nic z tego nie będzie. Pokazało to wystąpienie byłego ministra Platformy, który z przerażeniem odnosił się do tego pomysłu, z przerażeniem, ale też z nadzieją, że jego głos zostanie usłyszany w Berlinie i Moskwie. Ta wypowiedź pokazuje, że w tej dziedzinie,

    (Dzwonek)

    w tym zakresie na odbudowę polskiej polityki zagranicznej będziemy musieli poczekać niestety aż do końca funkcjonowania tego rządu i tej koalicji. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze pani posłanka Józefa Hrynkiewicz z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę, pani posłanko.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Wzruszyłam się informacją, że w tym roku repatriowaliśmy 178 osób. Pan poseł Lipiński mówił jeszcze o 60, czyli razem 238. Moje wzruszenie informacją byłoby ogromne, gdyby nie to, że po I wojnie światowej Polska repatriowała z terenów wschodnich 3 mln osób, a po II wojnie światowej: do 1948 r. – 2,5 mln, w latach 1957–1958 następne 250 tys.

    Panie Ministrze! Pytanie do pana: Czy Polska po 123 latach niewoli była silniejszym, bogatszym, lepiej zorganizowanym państwem niż obecnie? Czy po II wojnie światowej była zamożniejsza niż w obecnym czasie, skoro nie możemy przeprowadzić repatriacji 2650 Polaków z republik radzieckich, którzy na to czekają?

    Chcę panu jeszcze powiedzieć, że od 15 września 2010 r. w lasce marszałkowskiej jest projekt ustawy dotyczący akcji repatriacyjnej osób pochodzenia polskiego deportowanych i zesłanych przez władze sowieckie w ramach stalinowskich represji, które wyraziły wolę osiedlenia się w Polsce. Czy zamierza pan podjąć inicjatywę, żeby to dokończyć, doprowadzić tę ustawę do przyjęcia?

    (Dzwonek)

    Był pan przewodniczącym Komisji Spraw Zagranicznych. Niestety to pana zaniechanie. Czy tak pan realizuje przyjęty w roku 2012 program działania i współdziałania z Polonią i Polakami w 2013 r., którego ostatni zakres obejmuje właśnie wspieranie powrotów Polaków do ojczyzny? Co w tej sprawie robi MSZ?

    (Oklaski)

  • Dziękuję, pani posłanko.

    Głos zabierze pan poseł Kazimierz Smoliński z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Jest pan poseł Smoliński?

    Nie ma.

    Pan poseł Krzysztof Tchórzewski.

    Też nie widzę.

    Zatem pan poseł Andrzej Szlachta.

    Widzę pana posła.

    Pan poseł z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Na koniec troszkę lżejsze pytanie, które dotyczy polskiej polityki zagranicznej wobec naszego południowego sąsiada, wobec Republiki Słowackiej. Nasze relacje ze Słowakami są tradycyjnie dobre, a oficjalnie mówimy o przyjaznych stosunkach między polskim a słowackim społeczeństwem. Jednak polska polityka zagraniczna w stosunku do Słowacji jest mało aktywna i mało widoczna. Polska i Słowacja w ramach Grupy Wyszehradzkiej mają przecież wspólne interesy, jeżeli chodzi o podział środków z Unii Europejskiej oraz politykę wschodnią. W polskiej analityce i w świadomości urzędników MSZ Słowacja praktycznie nie istnieje.

    Bardziej aktywne są polskie samorządy, panie ministrze. Podam przykład bardzo dobrej współpracy samorządu województwa podkarpackiego z samorządami ze Słowacji. Jako prezydent Rzeszowa prowadziłem aktywną współpracę z drugim co do wielkości miastem na Słowacji, z Koszycami, a primatorem tego miasta był Rudolf Szuster, późniejszy prezydent Republiki Słowackiej. Dlatego chciałbym zapytać pana ministra: Jak wygląda koordynacja polityki prowadzonej przez samorządy polskie i samorządy słowackie? Czy relacje związane ze współpracą samorządową

    (Dzwonek)

    korelują z oficjalną współpracą polskiego państwa? Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Kolejnym mówcą będzie pan poseł Kazimierz Gołojuch z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Dziękuję.

    Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Polacy mieszkający na Wschodzie, w tym działające tam organizacje polonijne, nie są zadowoleni ze współpracy z Ministerstwem Spraw Zagranicznych, jeśli chodzi o dystrybucję środków pomocowych. Wcześniej, gdy robił to Senat Rzeczypospolitej Polskiej, było dużo lepiej, sprawniej i na czas. Teraz tak nie jest.

    Dlatego pytam: Czy nastąpi powrót do sprawdzonych wcześniej praktyk dotyczących rozdziału środków finansowych przez Senat albo czy będzie usprawnienie działania Ministerstwa Spraw Zagranicznych, jeśli chodzi o dystrybucję tychże środków?

    Następne pytanie, może ktoś powiedzieć, że błahe, ale bardzo ważne, jeśli chodzi o wzajemne kontakty między mieszkańcami Polski a Ukrainy, dotyczy rozmów przez telefony komórkowe. Czy minister spraw zagranicznych, polski rząd zamierzają działać w kierunku obniżenia opłat roamingowych, jeśli chodzi o wzajemne kontakty, o rozmowy przez telefony komórkowe między obywatelami Polski a Ukrainy, oczywiście ze stroną ukraińską?

    Kolejne pytanie do ministra spraw zagranicznych dotyczy bezpieczeństwa, o którym wiele minister mówił. Jeśli chodzi o bezpieczeństwo Polski, to nasuwa się kwestia wspierania polskiego przemysłu obronnego, czego obecnie nie ma, a ostatni przetarg na śmigłowce dla polskiej armii jest tego dowodem.

    (Dzwonek)

    Dlatego pytam: Czy polski rząd będzie kontynuował dobre tradycje związane np. z Centralnym Okręgiem Przemysłowym, którego częścią były Zakłady Zbrojeniowe w Mielcu obecnie produkujące śmigłowce Black Hawk? Czy będzie wspierał powstawanie nowych miejsc pracy oraz rozwój nowoczesnych technologii? Dlaczego polski rząd nie kieruje się polską racją stanu? Nie wolno oddawać produkcji helikopterów w trzecie ręce, jeżeli ma się na własnym terenie dwie dobre, działające fabryki.

    Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Już ostatnie pytanie, bardzo krótkie. Rocznie na świecie za wiarę ginie ok. 170 tys. chrześcijan, a tysiące jest prześladowanych. Te liczby są przerażające. Politycy niewiele robią, aby pomóc. Jak polski rząd, minister spraw zagranicznych pomagają prześladowanym chrześcijanom? Jakie działania zostały podjęte, jakie inicjatywy podjęła Polska w Unii Europejskiej i na arenie międzynarodowej, jeśli chodzi o obronę chrześcijan? Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze pan poseł Piotr Polak z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę.

  • Dziękuję.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Na początek pytanie o imigrantów i uchodźców. Chyba na czwartek…

    (Poseł Krystyna Skowrońska: Dzisiaj.)

    …jest zwołany nadzwyczajny szczyt Rady Europejskiej w związku z tragicznymi wydarzeniami na Morzu Śródziemnym i ze śmiercią wielu imigrantów z Afryki. Dlatego chciałbym zapytać: Jakie jest stanowisko Polski? Jakie stanowisko zostanie przedstawione na tym szczycie? I czy nie można spodziewać się, że w zamian za naszą współpracę i solidarność w kwestii rozwiązania problemu imigrantów z Afryki nasi partnerzy będą żądać od nas podobnej solidarności i współpracy w zakresie rozwiązania kwestii bezpieczeństwa na Wschodzie? Chociażby, nie daj Boże, w przypadku eskalacji konfliktu na Ukrainie, rosyjsko-ukraińskiego, i w przypadku uchodźców właśnie z Ukrainy. Czy ma pan minister jakieś przemyślenia w tym temacie i z jakim stanowiskiem na to spotkanie idziemy?

    I kwestia najświeższa, czyli nieszczęśliwa czy celowa wypowiedź szefa FBI o „polskim” Holokauście. Dwie trzecie Polaków uważa, że nasze działania w tym temacie są zbyt łagodne. Nie chcę mówić, że nic nie robimy, bo jakieś działania są podejmowane. Czy poprzestaniemy na stanowisku, które wypowiedział oficjalnie, chyba wczoraj

    (Dzwonek)

    , szef FBI, czy będziemy jeszcze tę sprawę kontynuowali i domagali się stosownych przeprosin?

    I, już na koniec, kwestia bezpieczeństwa. Rosjanie tak naprawdę boją się NATO. Jeśli na terenie Polski powstałyby amerykańskie bazy… To, że Amerykanie przejechali przez nasz kraj, zdążając do baz w Niemczech, chyba nie zrobiło, tak myślę, większego wrażenia na Rosjanach. I właśnie czy pan minister w kwestii amerykańskich baz w Polsce też jakieś stanowisko ma wypracowane? Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Kolejnym mówcą będzie pan poseł Waldemar Andzel z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Poważne państwo, jakim Polska powinna być, potrafiłoby wyjaśnić przyczyny katastrofy z 10 kwietnia 2010 r., w której śmierć poniósł prezydent Rzeczypospolitej Polskiej prof. Lech Kaczyński i 95 innych osób, potrafiłoby umiędzynarodowić śledztwo i upomnieć się o skrzynki i szczątki samolotu TU-154M z Rosji. Czy rząd i pan minister działają w tej niezwykle ważnej dla naszego kraju sprawie, czy też rząd PO– PSL boi się Rosji?

    Politykę zagraniczną Polski należy zmienić, musimy budować mocne sojusze. W chwili obecnej o naszym bezpieczeństwie w Europie decydują ponad nami inni: Rosja, Niemcy, Francja. Nam są potrzebne natowskie bazy w Polsce, to może znacząco podnieść poziom bezpieczeństwa naszego kraju. Dlaczego obecny rząd tak niewiele zrobił w tej sprawie? Co zrobi pan minister spraw zagranicznych, aby zwiększyć bezpieczeństwo Polski, w tym aby powstały bazy natowskie z wojskami rakietowymi, jednostkami lotniczymi czy też bazą antyrakietową? Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze pan poseł Krzysztof Lipiec z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Bardzo dziękuję.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W tej ważnej debacie o polityce zagranicznej państwa polskiego chciałbym odnieść się do kwestii polityki dotyczącej kierunku wschodniego. Mam wrażenie, że po 10 kwietnia 2010 r. Polska utraciła pozycję lidera w tej części Europy. To nie ulega żadnej wątpliwości. Liczyłem na to, że z chwilą, kiedy nasz przedstawiciel – wysoki przedstawiciel, bo w końcu to przewodniczący Rady Europejskiej – obejmie to stanowisko, Polska zacznie wracać na pozycję lidera, również pod rządami pana ministra jako ministra spraw zagranicznych. Tak się jednak nie dzieje.

    W moim przekonaniu zauważamy tak jakby pogłębione wycofanie się z uprawiania polityki na tym wschodnim odcinku. Tego przykładem jest chociażby to, co dzieje się w związku z wojną rosyjsko-ukraińską, która ma miejsce na terenie naszego sąsiada. Nasza aktywność pomimo tego, o czym pan minister dzisiaj w swoim exposé tak dużo powiedział, jest żadna, bo ważne sprawy są rozgrywane ponad naszymi głowami. Ta utrata przez Polskę pozycji lidera w tej części Europy nastąpiła na rzecz Białorusi, co w moim przekonaniu jest rzeczą skandaliczną, bo tam

    (Dzwonek)

    odbywają się szczyty, które dotyczą rozwiązania tego problemu, tam spotykają się ministrowie spraw zagranicznych i najgorsze w tym wszystkim jest to, że nie ma tam przedstawicieli Polski.

    Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego pan minister, polski rząd i prezydent Rzeczypospolitej Polskiej nie czynią nic w tym kierunku, aby rzeczywiście Polska odgrywała tam rolę, że tak powiem, dominującą? W tej materii nic się nie dzieje, znowu jesteśmy sterowani przez innych, nic nie mamy do powiedzenia, nie wyciągnęliśmy żadnych wniosków z tego, że znacznie wcześniej po dnie Bałtyku przeprowadzono – zadecydowano o tym ponad naszymi głowami – kolejny rurociąg przyjaźni między Federacją Rosyjską a Niemcami. W ogóle nie wyciągamy wniosków…

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Panie pośle, pytanie zostało zadane. Czas minął.

    Dziękuję bardzo.

  • Bardzo dziękuję.

    Głos zabierze pan poseł Ryszard Zbrzyzny z klubu SLD.

    Bardzo proszę.

  • Dziękuję bardzo.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Szanowny Panie Ministrze! W swoim wystąpieniu otarł się pan o kwestię inwestycji zagranicznych, polskich inwestycji za granicą. Nie usłyszałem jednak – może nieuważnie słuchałem – niczego o inwestycjach zagranicznych w Polsce. Jak to się bilansuje? Czy wyprowadzamy więcej żywej gotówki inwestycyjnej za granicę, czy odwrotnie, zagranica bardziej inwestuje u nas niż my za granicą? Myślę, że w kontekście ogromnych potrzeb inwestycyjnych naszego państwa te relacje są istotne. Mógłbym je wymieniać: sprawa gazu łupkowego, z którego wycofało się już wiele koncernów światowych, właściwie nie wiadomo, kto ma to kontynuować, czy kwestia inwestowania w górnictwo, szczególnie na obszarach górniczych, które są już zdefiniowane i zbadane, a teraz potrzebne są decyzje inwestycyjne. Równocześnie wyprowadza się kilkanaście miliardów złotych, w perspektywie kolejnych 5 lat – następne kilkanaście miliardów złotych na inwestycje górnicze za wielką wodą. Pan minister akurat jest z mojego okręgu wyborczego, więc pewnie doskonale wie, o czym mówię.

    (Minister Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna: Domyślam się.)

    Nie będę zatem nazywał rzeczy po imieniu, bo nie o to chodzi. Chodzi o pewne zjawisko, o problem, z którym mamy do czynienia. Zwroty z tych nakładów mogą być wątpliwe, dziesiątki tysięcy miejsc pracy będzie za granicą, długi pozostają w kraju, a u nas górnictwo się zwija. Czy minister spraw zagranicznych wraz z ministrem gospodarki, z rządem Rzeczypospolitej to poprą, czy mają zamiar nieco zmienić te relacje?

    (Dzwonek)

    Chodzi o to, żeby ściągać do nas inwestorów z dużą gotówką, a nie wyprowadzać naszą gotówkę inwestycyjną za granicę, szczególnie w dobie kryzysu gospodarczego. Dziękuję.

  • Dziękuję, panie pośle.

    Kolejnym mówcą będzie pan poseł Jan Dziedziczak z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Czasu jest mało, a pytań wiele, więc powiem w ogromnym skrócie. Pierwsze pytanie, o wizerunek Polski za granicą, którego pewnym desygnatem była wypowiedź szefa FBI. Niektórzy nawet złośliwie żartują, że po prostu szef FBI obejrzał tak reklamowany film „Ida”, według którego, przypomnę, jedynym sprawcą Holokaustu są Polacy, o Niemcach nie ma tam ani słowa. To, co dla nas jest oczywiste, najwyraźniej dla odbiorców za granicą nie bardzo. Swoją drogą chciałbym zapytać – i poproszę o odpowiedź na piśmie – czy w jakiejkolwiek placówce polskiej za granicą był wyświetlany antypolski film „Pokłosie”, jeżeli tak, to ile razy i gdzie. Myślę, że to będzie ciekawa wiedza.

    Druga sprawa dotyczy relacji polsko-niemieckich. Jak wiemy, w wyniku decyzji podjętych jeszcze w III Rzeszy dzisiejsze Niemcy kontynuują politykę, która została zapoczątkowana w tamtym czasie, zgodnie z którą Polacy w Niemczech nie mają statusu mniejszości narodowej. Obywatele pochodzenia niemieckiego w naszym kraju mają takie same prawa jak my, ale również liczne przywileje wynikające z bycia mniejszością, tymczasem bogate Niemcy w wyniku decyzji podjętych w III Rzeszy i podtrzymywanych do dzisiaj takich przywilejów Polakom nie przyznają. Chciałbym więc zapytać o działania rządu w tej sprawie i – uwaga – o ich efekty, bo działania są, ale od wielu lat nie ma konkretnych rezultatów. Czy poza umówieniem się na kolejne rozmowy państwo coś konkretnego już wywalczyli?

    (Dzwonek)

    Trzecie pytanie, bardzo krótkie, o Kartę Polaka. Jaki jest stan, jeśli chodzi o te sprawy? Docierają do nas liczne sygnały od organizacji kresowych w naszym kraju, że Karta Polaka na Ukrainie trafia niekiedy w ręce osób, nazwijmy to, o proweniencji banderowskiej. Czy tutaj można byłoby coś w tej sprawie zrobić, np. podczas przyznawania Karty Polaka? Symbolem tego była słynna sprawa z woj. podkarpackiego, gdzie studenci polskiego pochodzenia z Ukrainy, których studia są finansowane z naszych podatków, sfotografowali się z banderowskimi flagami. Myślę, że trzeba wyciągnąć z tego jakieś wnioski. Dziękuję uprzejmie.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze pan poseł Arkadiusz Mularczyk z Klubu Parlamentarnego Zjednoczona Prawica.

    Bardzo proszę.

  • Pani Marszałek! Panie Ministrze! Mam dwa pytania, które chciałbym rozwinąć, a które sygnalizowałem podczas głównego, klubowego wystąpienia. Chodzi o sprawę składek, które Polska płaci do organizacji międzynarodowych, i udziału Polaków, polskich obywateli w organach zarządzających tymi organizacjami.

    W 2011 r. na moje zapytanie poselskie ówczesny minister odpowiedział, że Polska jest członkiem 350 organizacji międzynarodowych, do których płaci 735 mln zł składek, oczywiście z wyłączeniem Unii Europejskiej. W 2012 r. pani minister na posiedzeniu komisji odpowiedziała już, że te składki wynoszą 404 mln zł. Proszę o odpowiedź, jak to obecnie wygląda, jaka jest wysokość tych składek, jaki jest udział Polaków w organach zarządzających podmiotami, których jesteśmy członkiem. Większość Polaków zatrudnionych w podmiotach międzynarodowych mówi, że niestety, nie pełnimy tam najwyższych funkcji, raczej to są funkcje stosunkowo niskie, jeśli porównamy się do krajów starej Unii Europejskiej. Prosiłbym o przedstawienie statystyk, jak to wygląda, jeśli MSZ je prowadzi. Być może po moim zapytaniu poselskim w 2011 r. takie statystyki zostały utworzone.

    Drugie pytanie dotyczy skarg do Trybunału w Strasburgu. Polska cały czas jest w pierwszej dziesiątce krajów, jeśli chodzi o liczbę skarg, które zawisły przed Trybunałem Europejskim w Strasburgu.

    (Dzwonek)

    Pozytywnie oceniam pracę departamentu, który zajmuje się dostosowywaniem wyroków do polskiego prawa, jest podkomisja w Sejmie.

    Proszę powiedzieć, panie ministrze, czy nie byłoby dobrze rozważyć przejrzenie przepisów o skardze konstytucyjnej, względnie o kasacji do Sądu Najwyższego, bo być może tam można byłoby znaleźć rozwiązania, które by w konsekwencji spowodowały, że te sprawy zostawałyby w Polsce, a nie wychodziły do Trybunału w Strasburgu. Jak wiemy, już wobec samego Trybunału można postawić zarzut przewlekłości postępowania, bo sprawy w nim trwają 2, 3, 4 lata, nawet 5 lat. Prosiłbym zatem o analizę i odpowiedź, czy państwo zastanawiacie się nad tym, czy w obecnej ustawie o Trybunale Konstytucyjnym i przepisach dotyczących kasacji nie można byłoby znaleźć rozwiązań, które dawałyby możliwość polskim obywatelom zaskarżania tych spraw w Polsce i załatwiania ich w kraju. Z tego, co wiem, są takie możliwości. W Sejmie znajduje się aktualnie prezydencki projekt zmian w ustawie o Trybunale Konstytucyjnym. Być może byłby to czas, żeby także tę sprawę doprecyzować i rozwiązać. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Kolejnym mówcą będzie pan poseł Tomasz Kamiński z klubu Sojuszu Lewicy Demokratycznej.

    Bardzo proszę.

  • Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Nie wiem, czy pan kiedykolwiek był na Ukrainie, na pograniczu polsko-ukraińskim. Nie wiem, czy pan wie, o czym jest mowa, kiedy banderowcy maszerują we Lwowie i mówią, że Przemyśl jest ukraiński. Nie wiem, czy pan wie, co to znaczy, kiedy prezydent Rzeczypospolitej Polskiej wypowiada z mównicy takiej jak ta głębokie słowa o pojednaniu, a kilka godzin później banderowcy i upowcy są przez izbę, w której mówił, nazywani bohaterami. Nie wiem, czy pan wie o powiatach z województwa…

    (Poseł Rafał Grupiński: On nie wie, co mówi.)

    Panie Grupiński, wiem, o czym mówię, bo tam mieszkam, tam żyję.

    (Poseł Rafał Grupiński: Gdzie? Na Ukrainie?)

    (Minister Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna: Mniej alkoholu.)

    W Polsce.

    (Poseł Ryszard Zbrzyzny: Na pograniczu.)

    I, panie ministrze, mam taką prośbę…

    (Dzwonek)

    (Minister Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna: Mniej alkoholu.)

    Tak, panu również…

    (Minister Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna: Mniej alkoholu.)

    …bo pan tak…

    Mam prośbę, aby pan odpowiedział: Jaka będzie nota dyplomatyczna? Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze pan poseł Dariusz Piontkowski z Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Chciałbym wrócić do relacji polsko-ukraińskich i polsko-białoruskich w kontekście spraw wizowych. Od kilku lat jest tak, że to nie konsulaty wydają wizy. Posiłkują się one pośrednictwem miejscowych firm, co powoduje dodatkowe opłaty i dziwną sytuację, kiedy tak naprawdę te firmy decydują o tym, kto w pierwszej kolejności otrzyma wizy. Czy nie zamierza pan w związku z tym wrócić do sytuacji, w której konsulaty, polscy pracownicy decydowali o tym, kto te wizy otrzymuje?

    Element drugi jest związany z wizami, ma pewien kontekst gospodarczy. Pan podczas swojego przemówienia bardzo dużo mówił o poszukiwaniu nowych kontaktów zagranicznych, wskazując m.in. Azję i Afrykę, ale zapomniał pan w tym kontekście o Białorusi i Ukrainie. Czy nie warto byłoby pomyśleć o wydawaniu wiz długoterminowych, zwłaszcza dla mieszkańców Białorusi, którzy najczęściej przyjeżdżają do nas z powodów biznesowych, a nie turystycznych? Konieczność ubiegania się przez nich o kolejne wizy po miesiącu, dwóch czy trzech miesiącach powoduje, że opłacalność wyjazdów biznesowych do Polski znacznie spada. Warto byłoby to rozważyć.

    I element ostatni. Mówił pan o znaczeniu Ukrainy dla Polski, i słusznie. Natomiast nie wytłumaczył pan, dlaczego, skoro jesteśmy tak wielkimi przyjaciółmi, Ukraina nałożyła na nas embargo, chodzi o import części towarów rolnych, a polski rząd nie był w stanie bardzo szybko zlikwidować tego embarga. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Lista posłów zapisanych do głosu została wyczerpana.

    Głos zabierze zatem minister spraw zagranicznych pan Grzegorz Schetyna.

    Bardzo proszę, panie ministrze.

  • Pani Marszałek! Mam dużo propozycji odpowiedzi, bo dużo pytań padło w trakcie debaty, szczególnie w czasie przeznaczonym na zadawanie pytań. Po trosze będę próbował odpowiedzieć na wszystkie pytania. Jeżeli mi się nie uda, to oczywiście odpowiemy na piśmie, bo wszystkie pytania zostały zapisane. Będziemy starali się precyzyjnie odpowiedzieć. Jeżeli nie będę miał takiej wiedzy, żeby państwu odpowiedzieć dzisiaj, od razu, teraz, to odpowiem w konkretny sposób już w najbliższych dniach. Jeśli chodzi o wszystkie kwestie, o których mówiliśmy, o poszczególne głosy…

    Pierwszy głos – poseł Szczerski. O wszystkim tam było, ale tak naprawdę najmniej o tym, co starałem się przekazać czy opisać. Miałem pewną nadzieję przed tą debatą. Jestem zawiedziony, bo wydaje mi się, że nie udało nam się podjąć rozmowy na temat szukania wspólnych możliwości przygotowania nowego otwarcia polskiej polityki zagranicznej. Wiele razy pojawiały się sformułowania, że kończy się kadencja i za pół roku będzie nowy rząd. Jakikolwiek on by był, to polska polityka zagraniczna musi i powinna zostać taka sama, wsparta także przez środowisko opozycyjne, ktokolwiek byłby w koalicji rządowej, ktokolwiek byłby w opozycji. Tego kompletnie zabrakło. Nie ma takiego sposobu myślenia ani z jednej, ani z drugiej strony. Uważam, że to jest największa porażka – brak debaty politycznej. Być może jest to związane z tym, że jesteśmy zakładnikami kampanii wyborczej i po prostu już nie jesteście czy nie jesteśmy w stanie mówić w normalny, otwarty sposób, szukać desygnatów do opisu problemów, które stoją przed Polską czy które Polska musi rozwiązywać. Sposób, w jaki budowana jest argumentacja, jest często, niestety, kompromitujący.

    Krótko odniosę się do najważniejszych spraw. Jeżeli miałbym to jeszcze doprecyzowywać, to wtedy będę adresował odpowiedzi bezpośrednio do państwa posłów, którzy je zadawali.

    Jeśli chodzi o Wyszehrad, od tego zacznijmy, to mówiłem o tym w moim wystąpieniu. Regionalna współpraca czterech krajów o wspólnej historii, geografii, wspólnych interesach politycznych, z różnymi spojrzeniami na wiele różnych spraw, ale żeby podważać w taki sposób, w jaki to się działo dzisiaj, sens istnienia Grupy Wyszehradzkiej, to jest działanie antysystemowe, antypolskie. Nie można formuły, którą udało się zbudować, w której Polska z natury rzeczy, z powodu geografii, wielkości, jest liderem i którą prowadzi, podważać, nie można podważać sensowność jej istnienia. Jeżeli posłom SLD wydaje się, że ma sens straszenie jakimś trójkątem sławkowskim, jakąś absurdalną koncepcją, która pojawia się w artykułach prasowych i do której dystans mają sami Austriacy, Słowacy i Czesi, jeżeli wy z tego budujecie koncepcję polityczną, która ma zagrozić Wyszehradowi, to po prostu pojęcia nie macie o polityce zagranicznej. I trzeba Polskę jak najdłużej bronić, żebyście nie mogli tej regionalnej polityki zagranicznej, żadnej innej też, ale choćby tej regionalnej realizować.

    Jeśli chodzi o Weimar, to nie ma lepszej formuły – mówiłem o tym bardzo wyraźnie – w budowaniu skutecznej obecności polskiej polityki, wpływu polskiej polityki na politykę zagraniczną Unii Europejskiej niż Trójkąt Weimarski, niż taka relacja z największymi krajami Unii Europejskiej, które wpływają, siłą rzeczy, na politykę europejską. To udaje się robić i to robimy, dlatego jesteśmy między Francją a Niemcami, można powiedzieć, w taki bardzo intensywny sposób: duża liczba spotkań, wspólna praca, listy, stanowiska, wreszcie obecność. To jest niewątpliwie sukces. Jeżeli ktoś tego nie dostrzega i podważa sens Weimaru, to też jest to działanie antypaństwowe, nie mogę tego inaczej nazwać. Mógłbym powiedzieć, że to jest śmieszne, bo ktoś nie rozumie polityki, ale jeżeli ktoś ją rozumie, to sam sobie powinien odpowiedzieć na takie pytania.

    Co się działo, jeśli chodzi o modelową transformację na Ukrainie – o tym mówił poseł Szczerski – i czy my w jakikolwiek sposób pomagamy? Oczywiście, że pomagamy. Przykładem jest chociażby zorganizowany ostatnio okrągły stół w sprawie decentralizacji. Jest masa projektów, jest wiele różnych projektów, jest wiele grup eksperckich. Pytacie, co robimy dla Ukrainy, dlaczego niczego nie robimy, bo w pytaniu od razu zawarta jest teza. Dlaczego niczego nie robimy? 100 mln kredytu, wielu zaangażowanych ekspertów, konkretne pomysły, projekty, takie jak np. ten okrągły stół, budowa interkonektorów, stworzenie całego regionalnego rynku gazu. Przecież nie dzieje się to tylko między Polską a Ukrainą, ale także między Polską a krajami Grupy Wyszehradzkiej. To jest temat, który jest obecny na każdym spotkaniu. Więc trzeba to zobaczyć w szerszym kontekście, a nie tylko przychodzić z tezą, że powinno się robić więcej. Nie wiecie, co jest robione, ale wiecie, że to jest na pewno za mało. To jest…

    (Poseł Zbyszek Zaborowski: Panie ministrze, ile euro z tego kredytu…)

    Ja panu nie przeszkadzałem. Dziękuję.

    (Poseł Zbyszek Zaborowski: Ale ile euro z tego kredytu zrealizowano?)

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Panie pośle, bardzo proszę nie przeszkadzać panu ministrowi.

    Ale przecież ten kredyt został przyznany trzy tygodnie temu. Czy pan nie rozumie, co pan mówi? Naprawdę, nie kompromitujcie się, bo już nie mogę was słuchać.

    (Poseł Zbyszek Zaborowski: To pan minister nie rozumie…)

    100 mln euro. Czego pan nie rozumie? Wie pan, ile to jest 100 mln euro? To jest dużo pieniędzy.

    (Oklaski)

    One są przeznaczone…

    (Poseł Zbyszek Zaborowski: Czy dano choć złotówkę? Pytam…)

    Rozumie pan? To proszę się zapisać i policzyć. I niech się pan nie kompromituje.

    (Poseł Zbyszek Zaborowski: Czy dano przynajmniej złotówkę…)

    Tak, dla Ukrainy.

    Teraz tak. Oczywiście można podważać, tylko trzeba doczytać. Gdy chcecie pytać i oczekujecie odpowiedzi, to przynajmniej przeczytajcie to, o co chcecie zapytać, miejcie jakąś podstawową wiedzę w tej sprawie. Dlatego mówię. Duże wsparcie, z przeznaczeniem tych 100 mln euro także dla polskich firm. Chodzi nam o to, żebyśmy po realizacji całego tego projektu, tego kredytu, po zakończeniu zaangażowania finansowego mogli być pewni, że polskie firmy tam zostaną, że polskie firmy będą mogły tworzyć miejsca pracy. Jest to niesłychanie istotne, bo pokazuje działania w dłuższym dystansie czasowym. Uważam, że to jest absolutnie kluczowa sprawa i to musi zostać.

    Cała reforma samorządowa – też o tym mówiliśmy – cała koncepcja samorządowa przyjęta przez rząd ukraiński jest realizowana według polskiego scenariusza, według naszej ustawy dotyczącej reformy samorządowej, od tej z początku, czyli tej z 1990 r., przez tę z 1998 r., po tę ostatnia. Uważam, że to też jest wielki sukces. Dalej: symboliczna obecność szefa CBA w Kijowie, który dzisiaj miał tam spotkanie i przygotowywał eksperckie wsparcie ze strony polskich służb w kwestii walki z korupcją na Ukrainie. Kolejna sprawa to powołanie agencji antykorupcyjnej, wielki projekt, na który Polska ma wpływ.

    Do tego, tak jak powiedziałem, organizacja wielu tzw. okrągłych stołów, dotyczących naprawdę wielu różnych spraw, w ramach których polscy eksperci będą się spotykać na poziomie samorządów, na poziomie ministerstw i wszędzie tam, gdzie będą mogli pomóc, będą to robić. Pomoc, którą organizujemy, przecież też nie sami, bo to nie jest tylko kwestia ekspercka, ale w ogóle pomoc, w tym humanitarna i każda inna, jest pomocą naprawdę na wielką skalę.

    Jeśli chodzi o wystąpienie posła Szczerskiego, to odniosę się jeszcze do kilku kwestii. Może dobrze się tego słucha, ale gdy to się czyta i chce odnaleźć moment, do którego można się odnieść, to jest z tym dużo gorzej. Przecież nie będę dyskutował o Johnie Lennonie i piosence „Imagine”, bo nie temu ma służyć debata o polityce zagranicznej. Jeżeli my będziemy takie bon moty tu sobie szykować… One są oczywiście bardzo zgrabne w kampanii wyborczej, tylko naprawdę niczego nie dają, a na pewno nie pomogą nam w stworzeniu czegoś czy w realizacji pomysłów.

    Posłowie PiS-u przywoływali pomysł zorganizowania sympozjum, konferencji krajów Europy Środkowej, Grupy Wyszehradzkiej w sprawie Ukrainy. To jest absurdalny pomysł. Trzeba nie mieć pojęcia, żeby włączać do projektu pomocy Ukrainie różne kraje, które mają różne interesy i różny dystans. Jeżeli chodzi o kraje Europy Środkowej, każdy ma swoją politykę w stosunku do Rosji, do Ukrainy, do tego konfliktu. Ja uważam, i będę o tym zawsze mówił, że trzeba szukać tego, co wspólne. My byliśmy we czwórkę jako przedstawiciele Grupy Wyszehradzkiej w Kijowie, przygotowaliśmy parę wspólnych projektów, które udało nam się wcześniej ustalić, i one są realizowane. Stworzenie jakiejś konferencji stałej, która ma te rzeczy, nie wiem, prowadzić, jest absurdem. Wierzę w warianty projektowe, w coś, co można przygotować, znaleźć finansowanie, tak żeby to mogło dalej funkcjonować. Nie wierzę w to, żeby tworzenie następnych etatów i mechanizmów takiego codziennego koordynowania tego było w jakikolwiek sposób skuteczne. To jest absurd. To nie ma nic wspólnego ze skutecznością.

    Mówiłem o błękitnej fladze unijnej w kilku miejscach, ale poseł Szczerski poucza, że chodzi o biało-czerwoną flagę. Ja to rozumiem, ale to są działania rewizjonistyczne. Jeżeli poseł Szczerski chce biało-czerwoną flagę nad Dnieprem, to jest to bardzo odważne, nawet jak na 2015 r. Ja mówiłem otwarcie o pewnej koncepcji europejskiej, polityki sąsiedztwa, ale też rozszerzania Unii, spojrzenia, które powinno być polskim udziałem. Polska powinna być aktywna, Polska powinna mieć wizję, jak to powinno wyglądać, jak widzimy Unię w roku 2020, 2025, 2030, w którą stronę Unia ma podążyć. To jest wyzwanie. Można mówić: polska flaga nad Bosforem, tylko to oznacza political fiction. Ja uważam, że nie można wymyślać konstrukcji bajkowych, tylko trzeba mówić o konkrecie. A dzisiaj konkretem jest silna, intensywna koncepcja, ofensywna polityka unijna, z Polski udziałem i według polskiej koncepcji rozszerzenia, zaawansowania, otwarcia Unii Europejskiej. To jest nasza rola i to jest dla nas wyzwanie.

    Słyszę tutaj o wejściu w konflikt z Niemcami – kiedy przestaniemy z Niemcami dobrze współpracować, kiedy będzie konflikt z Niemcami. Już nie chcę mówić, ale jesteście akurat absolutnie specjalistami w tym, jeśli chodzi o PiS.

    (Oklaski)

    Widzieliśmy w roku 2005 i 2007, co mogliście zrobić w ciągu kilku miesięcy w relacjach polsko-niemieckich. To przecież wszyscy widzieliśmy. Dzisiaj wszyscy w Niemczech, czy socjaliści, czy chadecy, czy konserwatyści, pytają, jak będą wyglądać wybory w Polsce i czy może wygrać PiS, bo pamiętają te czasy.

    (Głos z sali: Boją się.)

    No tak, boją się was. Tak że, nie wiem, to jest fajne chyba… No tak, tak.

    (Poseł Jan Dziedziczak: Trudny partner będzie.)

    (Głos z sali: Trudny partner będzie.)

    Posłowi Szczerskiemu to pasuje, zapowiada to. Ale jeszcze trzeba wybory wygrać, taki drobiazg, to pan wie, panie pośle.

    (Poseł Jan Dziedziczak: Ja zawsze wygrywam.)

    Wiem, zawsze, w okręgu tak, ale to może być mało.

    A więc mówię tylko o takim spojrzeniu, żebyśmy takich wytrychów nie szykowali, że my musimy pokazać, my musimy zademonstrować, my musimy mieć inicjatywę. Tak, oczywiście, tylko żebyśmy budowali, żebyśmy wiedzieli, co chcemy zbudować. Nie wystarczy powiedzieć: Nie gódźmy się na dyktat niemiecki czy francuski. Trzeba powiedzieć, jaka będzie polityka. Jeżeli nie akceptujemy Weimaru w ten sposób, nie chcemy przez Trójkąt Weimarski wpływać na politykę europejską, to jesteśmy ślepi, sami pozbawiamy się instrumentarium. To jest po prostu polityka kompletnie nieskuteczna i nie można jej w taki sposób prowadzić.

    Święcickiego wysłaliście do SKOK-ów, przestał się zajmować Ukrainą – jakby tylko Marcin Święcicki miał jako ekspert uratować państwo ukraińskie. Uważacie, że został wezwany przez pana przewodniczącego Grupińskiego, żeby się zajął SKOK-ami. To jest tak: nie Święcicki się zajmował Ukrainą, pełnomocnikiem rządu do spraw Ukrainy jest wiceminister finansów pan Radziwiłł, a ekspercko oczywiście angażował się od pierwszego dnia, też na prośbę, jak pamiętam, jeszcze prezydenta Komorowskiego, poseł Święcicki. Wszyscy to robiliśmy, uważaliśmy, że każdy, kto może, kto chciał pomóc Ukrainie w tej trudnej sytuacji. Byliśmy na Majdanie jako pierwsi.

    (Poseł Dariusz Piontkowski: Znaczy, kto był pierwszy?)

    Pierwszy był Jarosław Kaczyński, ja byłem drugi. Pasuje?

    (Poseł Marcin Święcicki: Ja byłem przed wami.)

    No właśnie. Ale ja się nie kłócę o kolejność. Ja mówię, że wszyscy byliśmy. Powiedziałem to. Mam jeszcze raz powiedzieć, że byliśmy wszyscy? A więc to trzeba…

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Nie wszyscy byli.)

    A, bo wy nie byliście, to jest powód do dumy, akurat wy nie byliście, wy byliście gdzie indziej, właśnie.

    (Wesołość na sali, oklaski)

    Wszyscy wiemy historycznie, gdzie jesteście, skąd jesteście.

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Ale nie tam gdzie pan myśli.)

    I teraz jest pytanie o…

    (Gwar na sali)

    Ale można prosić…

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Nie tam gdzie pan myśli.)

    Dziękuję.

    I teraz jest tak, i o to tylko mi chodzi, że jeżeli piszemy politykę, jeżeli chcemy pisać scenariusze, możemy się spierać, ale tam gdzie jest to coś, co może być wspólne, to bym was prosił, żebyście tego nie wywracali, bo tego, co się wywróci, co uda wam się wywrócić dzisiaj, tego nie pozbieramy. Będziemy zaraz mieli następną kampanię wyborczą i jeszcze trudniejszy język między nami. A w tych kwestiach nie dość, że wszyscy nas słuchają i patrzą na nas, to nie wszyscy nam dobrze życzą, chyba sobie zdajecie sprawę. Dlatego proszę, cokolwiek wspólnego… Już nie mówię o zaufaniu, tylko o elementarnych rzeczach, które wynikają z polskiej racji stanu i z przytomności umysłu i zachowań. Pilnujmy tego, żeby przynajmniej co do tego już nie mówię, żeby mówić, że jesteśmy razem, tylko żeby się nie kłócić czy nie atakować. Mówię o wszystkich stronach i o takim przekonaniu, że to jest możliwe.

    Jeśli chodzi o Ukrainę i o te kwestie, które były poruszane w wypowiedzi przewodniczącego Millera, to nie chcę się wypowiadać, bo po prostu aż trudno sobie… Najlepszą puentą jest wypowiedź posła Kamińskiego i stan, w jakim był tutaj. To jest podsumowanie waszego udziału w tej debacie, naprawdę, jeszcze powinniście się wstydzić za to.

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Nie wiemy, o czym pan mówi.)

    Dobrze, to proszę pójść do kolegi i zobaczyć, gdzie teraz jest i co robi, to będzie pan wiedział.

    (Poruszenie na sali)

    No raczej, właśnie. Chodzi mi o to, żebyśmy mogli mówić o Karcie Praw Podstawowych UE. Zawsze odpowiadam na pytania posłów SLD i podaję, jakie są warunki. Nie ma przepisów, które wyłączałyby stosowanie tej karty w odniesieniu do Polski i Wielkiej Brytanii. Odpowiadam na pytania, mówię o tym wszystkim. Chodzi jednak o to, żeby się nie kłócić w takich sprawach, które nie powinny być powodem do kłótni. Jest wykładnia Trybunału Sprawiedliwości z 2011 r., potwierdzają to polskie sądy, stosuje się kartę. W tej sprawie jesteśmy naprawdę otwarci. Chodzi o to, żeby nie doprowadzać do sytuacji, które mogą bądź muszą nas różnić.

    Muszę powiedzieć o jednej sprawie, która jest typowa. Mówił o tym poseł Sycz. Chodzi o poruszoną kwestię ustaw. Specjalnie o tym powiedziałem po raz pierwszy. Nie wiem, czy nie jestem pierwszym ministrem, który powiedział o zbrodni wołyńskiej w polskim parlamencie. Powiedziałem o tym absolutnie z premedytacją, żeby przekazać, że to jest dla nas wielki problem, dla historii polsko-ukraińskiej. Będziemy o tym mówić, bo ta sprawa musi być poruszana. Musimy odszukać w niej dojście do prawdy i opisu tego, co było, chociaż jest to bolesne. Ciągle bardzo to nas boli właśnie dlatego, że ta sprawa nie jest do tej pory wyjaśniona i nie mamy wspólnego zdania ze stroną ukraińską. Potrafimy o tym mówić i potrafimy mówić o tych czterech ustawach. Powiedziałem, że nie są one problemem, bo naprawdę tak jest. W dniu 9 kwietnia przyjęto pakiet ustaw, które dla strony ukraińskiej wiążą się przede wszystkim ze sprawą dekomunizacyjną.

    (Poruszenie na sali)

    Dekomunizacyjną, wiem, że tego źle się słucha, ale dekomunizacyjną.

    (Wesołość na sali)

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Nie ma pan racji.)

    Wiążą się ze sprawą zakazu propagowania reżimu nazistowskiego i komunistycznego. Tak po prostu jest. Wiem, że to wam nie pasuje, ale tak jest.

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Ja to znam, znam to.)

    Naprawdę, nie można wybiórczo przytaczać cytatów, nie można w taki sposób robić polityki. Po prostu tak jest. Nie można mówić o lansowaniu jakiejś propagandy faszystowskiej czy UPA.

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Pan nie czytał tych ustaw, a ja czytałem wszystkie.)

    Właśnie dlatego powiedziałem, że zajmujecie się tylko tym.

    (Poruszenie na sali)

    Głównie, nie chcę powiedzieć, czym jeszcze, ale głównie tym się zajmujecie, tymi czterema ustawami.

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Nieprawda.)

    Tak, i to jest cała wasza polityka wschodnia – Nocne Wilki i cztery ustawy z 9 kwietnia, które zostały przyjęte przez Radę Najwyższą. Więcej pomysłów nie macie na politykę wschodnią. To jest trochę za mało.

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Nieprawda.)

    Mówię o wystąpieniu pana przewodniczącego. Do pańskiego wystąpienia odniosę się za chwilę. Taka jest prawda, przecież za długo się znamy, żebyśmy nie mówili sobie prawdy.

    (Poruszenie, wesołość na sali)

    Nie można tworzyć sytuacji tego rodzaju, że oskarża się w polskim parlamencie, iż ktoś jest piewcą OUN czy UPA. Przecież to jest absolutnie nieuczciwe i nieprzyzwoite. Nikt w Polsce tego nigdy nie powiedział. Wszyscy mamy w tej sprawie absolutnie wspólne zdanie i wszyscy chcemy dojść do prawdy.

    (Oklaski)

    Nie zmienia to jednak faktu, jakie mamy relacje z Ukraińcami, czego chcemy i czego szukamy. Wiemy, jak trudno jest to znaleźć, i wiemy, jak to jest ważne ze względu na historię, ale też i ze względu na sytuację, politykę oraz przyszłość. Zrozumiałe jest dla nas dążenie do zapewnienia właściwego bytu osobom walczącym o niepodległość Ukrainy, bo tego dotyczą te ustawy. Wiemy, że wcześniej było udzielone odpowiednie wsparcie finansowe na podstawie aktów prawnych niższego rzędu. Oni tak naprawdę chcieli w dniu 9 kwietnia zagwarantować na poziomie ustawy prawo dla tych weteranów. Musimy sobie o tym powiedzieć prosto i zupełnie otwarcie.

    Jeśli chodzi o pakiet spraw dotyczących Polonii i konkursów, to jestem gotowy występować i odpisywać wam na każde pismo w sprawie przejrzystości, transparentności projektów konkursowych i wszystkich spraw, o których mówimy. Jeżeli jakiś konsul żalił się komuś z was w jakiejkolwiek sprawie i gdziekolwiek, w całym świecie, że nie ma wpływu na politykę konkursową i na rozstrzygnięcia, to chcę powiedzieć, że właśnie o to chodzi, wszystkie komisje są zewnętrzne, działają na zewnątrz po to, żeby zobiektywizować wybór. Chodzi o to, żeby to nie było tak, że konsulowie czy nawet parlamentarzyści – mówię to z pełną odpowiedzialnością: nawet parlamentarzyści – czy pracownicy MSZ będą prowadzić jakieś projekty, one muszą być oceniane zewnętrznie. Dlatego po tym, jak zostały przekazane sprawy finansowe z Senatu do MSZ – przecież nie za moich czasów, ale za czasów mojego poprzednika – wprowadziłem procedurę otwartości postępowań konkursowych, z zaangażowaniem Komisji Łączności z Polakami za Granicą, komisji sejmowej i komisji senackiej, z uwzględnieniem konsultacji, otwartości i przejrzystości. Przecież nam wszystkim na tym zależy, dlatego o tym mówię.

    (Poruszenie na sali)

    Tak po prostu jest. Jeżeli jest jakaś konkretna sprawa, w której pani poseł ma wątpliwości, to bardzo proszę o informację na piśmie. Wtedy do tego się odniosę. Naprawdę zrobiłem więcej niż wszystko, żeby ta sprawa była ustawiona w taki sposób, jaki jest możliwy, i na lata, żebyśmy mieli gwarancję, że wszystkie projekty są prowadzone tak, jak byśmy chcieli, jak można najlepiej. I co do tego będę się upierał.

    Jeśli chodzi o kwestie wyborcze, przede wszystkim o stwierdzenia, że ktoś manipuluje odnośnie do lokali wyborczych czy miejsc przewidzianych na lokale wyborcze, to naprawdę nie można tak mówić. Wiem, że gdzieś bardziej lubią PiS, a gdzieś PO, tak jest i w Polsce, i na świecie, to jest normalne. Chcę natomiast powiedzieć, że przede wszystkim wprowadzaliśmy i wypromowaliśmy, zrobiliśmy wszystko, żeby wypromować, głosowanie korespondencyjne. Naprawdę nie może być tak, że będziemy wyznaczać kolejne miejsca, w których będą organizowane wybory, w sytuacji kiedy przyjdzie na te wybory 20 osób, bo po prostu zbankrutujemy jako Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Musimy szukać wariantów, które pozwolą nam znaleźć najlepsze wyjście. Na przykład w Niemczech jest tak, że lokale wyborcze mogą być tylko w placówkach dyplomatycznych. Jest taka sytuacja, jaka jest, placówki są tam, gdzie są. Nie mogę powołać nowej placówki, żeby utworzyć tam okręg wyborczy, komisję wyborczą, przecież to jest absurdalne.

    Dlatego utworzyliśmy stronę ewybory, zrobiliśmy wszystko i będziemy o tym mówić. Jeżeli w Bostonie nie ma komisji wyborczej, to wyślemy do wszystkich Polaków, którzy mieszkają w Bostonie i okolicach, informację i będziemy zachęcać ich do głosowania korespondencyjnego. Przecież nikt z nas nie chce ograniczać frekwencji wyborczej. Ale musimy zmierzyć jedno i drugie. Po prostu trzeba to rzetelnie analizować i wiedzieć, jakie są możliwości.

    Poseł Godson z Polskiego Stronnictwa Ludowego – nie ma go – zadał pytanie w sprawie podwójnego opodatkowania. Rzeczywiście jest taki projekt, jeśli chodzi o podwójne opodatkowanie, nad którym pracujemy. To w ogóle nie jest proste. Od razu powiem o Tajwanie. Ktoś tam się uśmiechał, że w przypadku Etiopii udało się to wprowadzić. To nie jest powód do śmiechu, bo to w bardzo poważnym stopniu stwarza nam możliwości inwestycyjne, jeśli chodzi o polskie inwestycje. To jest wielka szansa i warto być konsekwentnym i wprowadzać te rzeczy. Tak samo robimy w przypadku Senegalu.

    Jeśli chodzi o Tajwan, ten temat również się pojawił. Zniesienie podwójnego opodatkowania w przypadku Tajwanu wymaga specjalnej ustawy, dlatego to tyle trwa. To nie jest tak, że ktoś tutaj uważa, że są jakieś przeszkody. To potrwa jeszcze troszeczkę, parę miesięcy, ale zrobimy to, bo takie jest zobowiązanie rządowe, a my je podjęliśmy.

    Pani poseł Wróbel, chodzi o tego dyrektora FBI, prawda? No właśnie. Pani uważa, że mało zrobiłem czy że nic nie zrobiłem.

    (Poseł Marzena Dorota Wróbel: Mało.)

    Mało, tak?

    (Poseł Marzena Dorota Wróbel: Za mało.)

    Niektórzy mają inne zdanie w tej sprawie. Ale powiem tak: koniec wieńczy dzieło. Dzisiaj, po tygodniu, po kilku dniach intensywnej debaty w mediach, udało się, dyrektor w osobistym liście do ambasadora wyraził żal i rzeczywiście prostował te rzeczy. To tyle, ile można było zrobić i ile udało nam się zrobić. Mówiłem o tym w exposé. Tyle udało nam się zrobić, tyle zrobiliśmy.

    Uważam, że paradoksalnie ta sytuacja związana z wypowiedzią dyrektora Comeya daje nam szansę na to, co wszyscy powinniśmy robić, czyli na powrót czy na zbudowanie na nowym etapie… To jest nowa szansa, jeśli chodzi o politykę historyczną. Paradoksalnie to jest dobra sytuacja. Pojawia się bowiem dzisiaj kwestia urodzin Jana Karskiego, przywołania tej wielkiej postaci, stworzenia filmu. Co do tego się wszyscy zgadzamy. Chodzi właśnie o pokazanie teraz, przy okazji tak oficjalnej wypowiedzi na poziomie Stanów Zjednoczonych, że nie będzie zgody w Polsce na przekłamywanie historii, że to, co przeżywaliśmy przez tyle lat… Można prostować, mówiłem o tym. To jest ponad 150 sprostowań do prasy, mediów, informowanie o kłamstwach, ale to jest mało skuteczne. Jeżeli zdarzyło się coś takiego – oficjalna wypowiedź amerykańskiego urzędnika na takim szczeblu, to uważam, że powinniśmy to pokazać jako problem i powinniśmy pokazać, że nie będzie w Polsce zgody na tolerowanie takich zachowań. Powinniśmy jednak zrobić to grzecznie, stanowczo, ale konsekwentnie. Dzisiaj uważam sprawę za zamkniętą.

    (Poseł Marzena Dorota Wróbel: Do sądu trzeba podać.)

    Sprawa jest zamknięta. Zaraz powiem o sądzie, bo tu wszyscy… To nie jest kampania wyborcza i nie ma sądów 24-godzinnych. To nie jest taka sytuacja.

    (Poseł Marzena Dorota Wróbel: To jest w ciągu 24 godzin.)

    Powiem tak: polska polityka historyczna powinna wymusić na nas podjęcie wspólnych konsekwentnych działań. Ten przykład traktuję jako symbol. Takim samym symbolem powinna być dla nas, bo to jest coś, co do czego się zgadzamy, historia życia Jana Karskiego. Będę też chciał poprzez polskie ambasady i poprzez polskie instytuty zorganizować akcję polegającą na promocji tego filmu.

    (Głos z sali: …mniejszości polskiej.)

    Jan Karski był z mniejszości?

    (Poseł Dariusz Piontkowski: Nie, nie o tym.)

    Tak więc uważam, że to jest symbol, który powinniśmy podnieść i pokazać, że ta polityka historyczna może być wspólna, że chcemy, żeby taka była, i że to jest konkret. Wierzę, że może tak się zdarzyć.

    Jeśli chodzi o wszystkie sygnały, jakie pojawiają się w mediach, żeby wynająć kancelarię prawną, iść do sądu, to zapytam: A kto, przepraszam, będzie płacił za wynajęcie tej kancelarii? Gdzie chcecie znaleźć na to pieniądze? Jaki jest…

    (Poseł Stanisław Pięta: Macie na „Idę”? Macie.)

    Co znaczy: macie na „Idę”? Gdyby pan mógł po polsku powiedzieć.

    (Poseł Stanisław Pięta: Zmarnowaliśmy pieniądze na film.)

    A więc trzeba tak powiedzieć, żebyście nie żyli w matriksie, bo zawsze będziecie w opozycji. Nie można mówić: znajdźcie pieniądze i macie na „Idę”. To nie jest pomysł na wygranie żadnego procesu w Stanach Zjednoczonych, proszę mi uwierzyć, panie pośle. Żadnego procesu pan nie wygra w Stanach Zjednoczonych w tych bardzo trudnych sprawach, jeżeli będzie pan mówił: macie na „Idę”, to macie także na procesy. To nie jest pomysł. Trzeba mieć na to pomysł i trzeba go spokojnie realizować. Moim zdaniem nie jest pomysłem wytoczenie procesu sądowego w tych sprawach. Nie, jest pozytywna polityka historyczna, którą powinniśmy wspólnie przygotować.

    (Poseł Stanisław Pięta: Ale co robicie?)

    Uważam, że MSZ…

    (Poseł Stanisław Pięta: Ale pan minister żartuje, obraża nas.)

    Można prosić?

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Tak.

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Panie pośle, bardzo proszę nie przeszkadzać panu ministrowi.

    MSZ razem z Instytutem Pamięci Narodowej będą debatować nad budżetami instytucji. Zróbmy wspólnie taki projekt. Zastanówmy się, jak można sfinansować te rzeczy odnośnie do pozytywnej polityki historycznej na następny rok i na kolejne lata. Spróbujmy to zrobić razem. Dlaczego tego nie robić? Uważam, że to jest kierunek i rzeczywiście to jest pomysł, kwestia, którą możemy podnieść, bo to naprawdę może być wspólne. Uważam, że naprawdę możemy to zrobić, jeżeli będzie dobra wola wszystkich stron. Potrzebna jest przede wszystkim konsekwencja w tej kwestii. Jeżeli rzeczywiście udało nam się zamknąć tę sprawę po kilku dniach debaty, która tak intensywnie się wszędzie odbywała, można powiedzieć, zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie, w Polsce, to napiszmy razem wspólnie pozytywny scenariusz. Uważam, że to jest możliwe.

    Pośle Dorn, dwie rzeczy. Jeżeli chodzi o NATO, powiem krótko. Nie chciałem, żeby w tym exposé za dużo było o sprawach bezpieczeństwa, o szczytach NATO, o całej tej koncepcji. Nie chciałem zastępować ministra obrony narodowej, to nie jest moja rola. Mówiłem o tym, jeśli chodzi o szczyt w Newport, co musimy zaimplementować, co musimy przyjąć. Uważam też, i to jest oczywiste, że jako gospodarz szczytu w Warszawie będziemy mieli wpływ na jego program, na napisanie planu, programu NATO na następne lata. To jest wielki atut. Możemy to zrobić, tylko musimy być konsekwentni i się do tego przygotować. Nie zbudujemy tego w przyszłości, nie napiszemy następnego dobrego scenariusza dla NATO, dla grup bojowych, jeżeli chodzi o ich współpracę, dla jednostek NATO, które tu będą funkcjonować, dla całej infrastruktury obronny, którą musimy tu zbudować, jeżeli skutecznie nie zaimplementujemy tego, co było w Newport. To są nierozerwalne rzeczy, jedno będzie wynikać z drugiego. Dlatego dzisiaj jako minister spraw zagranicznych mówię: zróbmy wszystko, żeby dobrze przygotować ten szczyt. Zróbmy wszystko, żeby zaimplementować to wszystko, co zostało napisane i przyjęte w Newport. Wtedy, przygotowując od początku przyszłego roku już konkretny program, jeżeli chodzi o decyzje, które będą podejmowane w Warszawie, będziemy mogli napisać scenariusz dla tego miejsca w Europie, który dla tej części NATO, czyli dla naszego kraju, będzie najbardziej efektywny. Przecież możemy to zrobić, to też jest przed nami, to też jest na wyciągnięcie ręki.

    Mówiliśmy o tym, mówił o tym poseł Girzyński, kilka osób pytało, czy jest jakaś formuła, jakiś zastępczy wariant współpracy. Mówiliśmy o Weimarze, odnosiłem się do Weimaru i Wyszehradu. Jest formuła. Jestem zwolennikiem budowania porozumień kilkustronnych. Bardzo dobrze pracujemy, mówiłem o tym w exposé, ze Szwedami i z Duńczykami, przejmujemy prezydencję, jeżeli chodzi o kraje Morza Bałtyckiego. Uważam, że jest to dobra współpraca, z dużymi szansami. Zorganizowaliśmy spotkanie Grupy Wyszehradzkiej, krajów bałtyckich, pięciu krajów skandynawskich, nordyckich. Chodzi o 12 krajów. Bardzo dobre rozmowy trwały dwa dni, powstało dużo wspólnych planów. Uważam, że szukanie takich konstrukcji jest dobre, bo Polska zawsze czy bardzo często może być osią, jeżeli chodzi o takie rozmowy, takie ustalenia. Jesteśmy wielkim krajem, dużym krajem, naprawdę. Choć nie wszyscy lubią o tym słuchać, Polska jest przykładem naprawdę bardzo udanej transformacji. Głos Polski zawsze jest dobrze słyszalny. Uważam, że w różnych wariantach, konstrukcjach, jeżeli chodzi o bycie razem, tworzenie takich grup, wpływanie na politykę europejską, możemy mieć naprawdę sporo do zrobienia. To jest naprawdę możliwe.

    Jeszcze ostatnie pytania z tych, które traktują o polityce historycznej, o Ukrainie. Pan Rojek ze Zjednoczonej Prawicy mówił o wątpliwościach, jeśli chodzi o Trójkąt Weimarski i V4. To już omówiliśmy.

    Poseł Zaborowski pytał o wschodnią flankę, o to, czy granica NATO jest na Łabie. To nie jest tak. Oczywiście zawsze ktoś może powiedzieć, że przecież to nie jest wschodnia flanka, tylko podstawowy front, bo ta granica jest najważniejsza, ale NATO jest wspólnotą, i to musimy budować. Musimy być lojalnym i oddanym sojusznikiem, ale musimy także twardo egzekwować nasze bezpieczeństwo, bezpieczeństwo krajów bałtyckich, tej części Europy. To też musimy robić konsekwentnie. Uważam, jeżeli chodzi o wszystkie ostatnie rzeczy, które w ostatnich miesiącach udawało nam się przygotować, że pokazaliśmy, że naprawdę jesteśmy sojusznikiem, że można na nas liczyć, że podejmujemy wyzwania, że jesteśmy w kwestii tych ustaleń lojalni. To jest kluczowe.

    Było pytanie, które zapisałem, żeby w Yad Vashem był…

    (Poseł Marzena Dorota Wróbel: Przewodnik.)

    …przewodnik, który posługuje się językiem polskim. Jak będę, to poproszę. To jest akurat symboliczne i mówię, że tak powinno być. Zapamiętam, bo wcześniej nie zwróciłem uwagi, że tam tego nie ma. Jest wiele muzeów na świecie, gdzie jest język polski. Jest tak coraz częściej, co jest zawsze czymś sympatycznym. Nie pamiętałem, że w Yad Vashem tego nie ma.

    Pani poseł Nowak pytała o zmiany dotyczące pieniędzy dla Polonii. Była próba zmiany tego w Senacie, ale ja bym po prostu tego nie zmieniał. To jest w MSZ. Musimy zrobić wszystko, jak powiedziałem, żeby przejrzystość i zasady były absolutnie przez wszystkich akceptowane. Jeżeli są sygnały, że coś nie jest w porządku, że są jakieś uwagi, to musimy w otwarty sposób o tym rozmawiać. Musimy skutecznie rozmawiać o koncepcjach modułowych i rocznych, żeby było to skuteczne, żeby to docierało tam, gdzie jest potrzebne. Tu też nie będzie stuprocentowej skuteczności, to jest jasne, ale musimy to zrobić. Kto nic nie robi, kto nie decyduje, ten nie ma efektu. Musimy to robić, musimy te projekty tworzyć, musimy je w sposób zewnętrzny, ekspercki oceniać. Trzeba ryzykować, trzeba pracować, trzeba wierzyć ludziom, którzy te projekty prowadzą. Wiem przecież, że wśród tych, które zostały złożone, wiele było bardzo interesujących.

    Poseł Elsner pytał o zlikwidowanie połączenia z Wrocławia do Drezna. Problem jest taki, że to jest biznes. Kiedyś pan poseł był liberałem. Nie wiem, czy w innym ugrupowaniu dalej pan nim jest, ale pan wie, że biznes jest ważny.

    (Wesołość na sali)

    (Poseł Wincenty Elsner: Ale to połączenie...)

    I teraz... Proszę?

    (Poseł Wincenty Elsner: Połączenie powinno być w każdym razie.)

    No tak, potrzebne są pieniądze, tylko że to było utrzymywane przez Saksonię, Dolną Saksonię i Dolny Śląsk...

    (Głos z sali: Saksonię.)

    Saksonię i Dolny Śląsk, przepraszam.

    To połączenie było dofinansowywane, zwłaszcza że po prostu tam rzeczywiście jest problem – po niemieckiej stronie brakło tego połączenia, tam musiały być dodatkowe koszty w związku ze zmianą lokomotywy. Akurat sprawdzałem to, jestem ekspertem w tej kwestii, mógłbym tutaj debatę podjąć na temat tego połączenia akurat. Problem jest w tym, że trzeba zorganizować pieniądze europejskie, by zakończyć realizację tego projektu, tak żeby ta linia była przejezdna w jednolity sposób, bez dokonywania zmiany i bez konieczności ponoszenia dodatkowych kosztów. Trochę nie wypada, żebyśmy, my, z Dolnego Śląska, narzekali na kwestie komunikacyjne, bo jest tu także autostrada A4, którą z Wrocławia do Drezna jedzie się dosyć krótko.

    (Poseł Ryszard Zbrzyzny: Dwie godziny.)

    Dwie godziny.

    (Poseł Wincenty Elsner: Kto ją zbudował – pierwszą wersję?)

    Firmy budowlane.

    (Wesołość na sali)

    Teraz sprawy palestyńskie, poseł Chmielowski z SLD. Jadę do Izraela, powiedziałem o Izraelu, oczywiście, bo będzie to duża wizyta, ale będę też w Ramallah, w Autonomii Palestyńskiej. Będzie też komponent biznesowy, gospodarczy, będą przedsiębiorcy polscy. Uważam, że to jest bardzo ciekawy rynek dla współpracy, dla nowych umów, i uważam, że też trzeba to robić. Będziemy robić jedno i drugie, taka sytuacja jest dla mnie absolutnie oczywista.

    Współpraca z Kubą, ubezpieczanie kredytów. Tych kwestii nie znam, sprawdzę, jak to wszystko się zmieniło w ostatnich tygodniach po tym sygnale amerykańskim i jaka jest odpowiedź ze strony Kuby. Tutaj po prostu muszę to sprawdzić.

    Poseł Kwiatkowski o MSZ, zachowaniu w sprawie lokali wyborczych. Już powiedziałem, będę tu konsekwentny. Jeżeli jest konkretne pytanie, będę odpowiadał, ale tak naprawdę wszystkich też bardzo będę prosił, skoro państwo polskie finansuje w 100% głosowanie korespondencyjne, będę wszystkich namawiał, żeby się rejestrowali, żebyśmy mogli to finansować, wysyłać koperty, uruchamiać to całe instrumentarium. Namawiam do tego, żeby głosować korespondencyjnie. Naprawdę to jest dużo tańsze i skuteczniejsze, to znaczy dostępne. To nie jest tak, że to jest jakiś sposób na utrudnianie procesu wyborczego.

    Poseł Tomaszewski – czy prostujemy sprawy dotyczące Ukrainy w kontekście tych 155 interwencji. Sprawdzę, bo nie znam dokładnie liczb, ale to rzeczywiście jest ciekawe pytanie. Słyszałem, że były oczywiście takie sprostowania. Nie było też wielu takich sygnałów stamtąd, ale dokładnie to sprawdzę.

    Poparcie dla wielkich imprez sportowych – absolutnie tak. Jako MSZ mamy specjalny departament, który zajmuje się promocją i angażowaniem też w wielkie imprezy sportowe. To wymaga oczywiście decyzji kilku ministerstw czy całego rządu, ale też dyplomacja, polityka robiona przez sport, promocja robiona przez sport ma wielki sens. Wierzę w to głęboko, bo to rzeczywiście jest dobry sposób na przedstawienie kraju. Mistrzostwa świata w siatkówce były takim symbolem...

    (Głos z sali: Wielkim sukcesem.)

    ...organizacyjnym...

    (Poseł Jan Dziedziczak: Mistrzostwa na żużlu...)

    Ale żużel to na Stadionie Narodowym szczególną promocję miał ostatnio.

    (Poseł Jan Dziedziczak: Właśnie żużel, poza Warszawą.)

    A, poza Warszawą. Myślałem, że tamto panu się spodobało.

    (Poseł Jan Dziedziczak: Jesteśmy mistrzami świata.)

    No tak, ale mistrzami świata jesteśmy też w siatkówce i mówię tylko o tym, że można to robić. Możemy się pochwalić i arenami, i dobrą infrastrukturą przecież, i nowymi stadionami, tak jak w przypadku żużla. Jeżeli do tego dochodzi poziom sportowy, to nie ma większej radości niż to, że możemy to pokazywać, w Europie i na świecie. To paradoksalnie nie jest najdroższe, znaczy, jest drogie, ale łatwo to obudować akcją promocyjną, sponsorską. Bardzo, bardzo ciekawe, absolutnie będę w to się angażował.

    Adam Lipiński, kwestia tych 60 osób, które wyjechały przed ewakuacją z Donbasu. Wiem, że ta kwestia jest inna, po prostu udało im się wyjechać. Osoby, które zostały, musiały być ewakuowane przez nas z udziałem konsulatów i całego oprzyrządowania, wojska, jak pamiętacie państwo. Będę rozmawiał z posłem Lipińskim, z przewodniczącym Lipińskim – będziemy się zastanawiać, jaką formułę znaleźć, w jaki sposób można ich wesprzeć.

    Jeśli chodzi o posła Szmita i roszczenia w sprawie pozostawionych nieruchomości w woj. warmińsko-mazurskim, nazwisko tego konsula honorowego zapisałem, Wrzecionkowski się nazywa, sprawdzę, jaki jest jego udział w tych procesach restytucyjnych. Problem jest taki, że niektóre z tych osób ciągle mają polskie obywatelstwo, a mieszkając w Niemczech, mają własność w Polsce, w woj. warmińsko-mazurskim, więc to jest kwestia po prostu prawnego dotarcia. Ja rozmawiałem już z ministrem Nowakiem-Farem, będziemy się zastanawiać nad tym, dokładnie ten casus sprawdzimy i odpowiemy. Uważam, że on jest... nie chcę powiedzieć, niebezpieczny, ale może się powtarzać i źle by było, gdybyśmy nie zareagowali jako ministerstwo.

    Lider regionu po 10 kwietnia – poseł Lipiec. Że nie jesteśmy liderem regionu, więcej, zostało powiedziane, że liderem regionu środkowo-wschodniego w Europie jest Białoruś. Nie zgadzam się.

    (Wesołość na sali)

    To jest nieprawda, panie pośle

    (Oklaski)

    , i możemy się spierać. Proszę to przekazać, bo już nie ma posła Lipca.

    (Poseł Krzysztof Lipiec: Jestem.)

    A, jest pan. A więc nie zgadzam się. Ale nie chcę tutaj zanudzać, bo...

    (Poseł Gabriela Masłowska: Uważam, że my nie jesteśmy.)

    A pani poseł uważa, że Białoruś jest liderem tego regionu? Tego się domyślałem.

    (Poseł Gabriela Masłowska: Białoruś jest...)

    Ile razy wyświetlono „Pokłosie” w ambasadach polskich – nie wiem, ile, nie słyszałem o takim przypadku, ale uważam generalnie, że ambasady są najlepszym miejscem – nie mówię o jakości filmu, bo wiem, że tu będziemy się różnić, jeśli chodzi o „Pokłosie” czy o „Idę” – w przypadku takich filmów, jak „Karski i władcy ludzkości”. Taki film powinien być pokazywany wszędzie...

    (Głos z sali: Oczywiście.)

    ...i w ambasadach, i na uniwersytetach, i w instytutach polskich. Wszędzie tam, gdzie będziemy mogli go zaprezentować jak największej liczbie ludzi. Sprawdzę to. Nie słyszałem o tym, ale ponieważ jest pytanie, to będzie odpowiedź.

    Mniejszość polska w Niemczech, Polacy w Niemczech, właściwie Polonia w Niemczech. Dokładnie opiszę to, co zrobiłem. Nie zajmujemy się tym jako MSZ, zajmuje się tym ministerstwo administracji. Odbyło się teraz posiedzenie okrągłego stołu, był na nim minister Halicki. Udało się wspólnie ustalić pewne kroki. To nie jest prosty projekt. Nie chcę teraz wchodzić w szczegóły, ale Polacy, mniejszość polska w Niemczech, została poddana dekretom Goeringa, o czym wiemy. Niemcy uważają, że nie ma związku między Polonią czy Polakami, którzy teraz mieszkają w Niemczech, a tymi Polakami, którzy byli eksterminowani w czasie II wojny światowej. Nie zmienia to faktu, że powinniśmy walczyć o dobrą pozycję Polonii, Polaków, którzy mieszkają w Niemczech, i będziemy to robić. Dlatego mówiłem o tym domu w Bochum, mówiłem o następnych krokach. Prawnie nie jest to łatwe. Wiem, że pani się wydaje, że to można zrobić od razu. Nie można, ale będziemy to robić. Kilkakrotnie rozmawiałem o tym z ministrem Steinmeierem, mimo że nie zajmuję się tym, tak jak powiedziałem, nie leży to w moich kompetencjach. Niemcy wiedzą, że to jest dla nas problem i że tego nie zostawimy, ale prosiłbym też o dobrą współpracę wszystkich, także mecenasa Hamburę, o którym wspominano.

    (Gwar na sali)

    On? No tak, tylko żeby się otworzył, żebyśmy próbowali stworzyć, znaleźć to, co jest możliwe, żeby nie zaczynać od projektu, który jest w 100% roszczeniowy, którego założeniem jest, że musimy coś dostać, bo jak nie...

    (Poseł Gabriela Masłowska: Robić, co jest możliwe.)

    Proszę?

    (Poseł Gabriela Masłowska: Co jest możliwe. Znaleźć wyjście z tej sytuacji.)

    Nie, to akurat... Mówię o różnych rzeczach. Mówię o restytucji, o tych ogromnych pieniądzach itd.

    (Poseł Marzena Dorota Wróbel: Nauczanie języka polskiego.)

    To znaczy wolę rozmawiać o nauce, o szkolnictwie polskim w Niemczech, niż wspierać projekty restytucji, chodzi tu o ten miliard euro, bo to jest po prostu niemożliwe. To znaczy wolę rozmawiać o rzeczach, które są możliwe do zrealizowania tu i teraz, ale dokładniej odpowiem na to pytanie na piśmie. Chciałbym tylko powiedzieć, że tego nie zostawiamy. Jeśli o to chodzi, potrzebna jest dobra współpraca wszystkich klubów parlamentarnych, naprawdę. Mówię o posłach, o parlamentarzystach.

    (Poseł Jan Dziedziczak: Pieniądze z przywilejów dla mniejszości niemieckiej w Polsce przeznaczmy na pomoc Polakom w Niemczech.)

    Dobrze, zapiszę to, bo to świetny pomysł. I taki prosty, prawda?

    (Poseł Jan Dziedziczak: Prosty i skuteczny.)

    I skuteczny, tak.

    (Głos z sali: Z różnych przyczyn...)

    To nie jest takie proste, to nie jest łatwe, i chcę, żebyście to wiedzieli.

    Karta Polaka. Nie znam tych historii z Rzeszowa, to znaczy słyszałem o tym, ale nie widziałem. Jeśli chodzi o ostatni rok, było to ok. 30 tys., w ogóle ponad 160 tys. To jest tak, jest pytanie: dawać, czy nie dawać? Sprawdzać? Ale to zawsze przy takiej liczbie różne rzeczy mogą się zdarzyć. To znaczy sprawdzamy, badamy, chcemy mieć pewność, że ci, którzy dostają Kartę Polaka, mają polskie pochodzenie. Ma to być dla nich instrument, żeby zbliżać się do polskości czy wracać do korzeni. Ale to nie jest proste.

    Mówicie też o tych centrach wizowych. Centra wizowe zostały wprowadzone przez mojego poprzednika.

    (Głos z sali: Po co te centra?)

    To bardzo ryzykowna decyzja, ale chodzi o to, żeby wydawać więcej wiz, bo konsulaty nie są w stanie same sobie z tym poradzić. Nie ogarną same tego wszystkiego, bo tych wniosków wizowych są setki tysięcy. I dlatego wprowadziliśmy te centra wizowe. Robimy to bardzo ostrożnie, to znaczy ograniczamy, staramy się pilnować. Gdy są sygnały o nieprawidłowościach, natychmiast uruchamiamy systemy kontrolne. Bardzo twardo to egzekwuję. Wiem, że to wywołuje wiele emocji, to znaczy sposób przyznawania wizy przez polski konsulat gdziekolwiek, jakakolwiek dwuznaczność w tym procesie od razu stwarza bardzo złą atmosferę tu i tam, więc bardzo tego pilnuję i jeżeli są jakieś sygnały, to absolutnie natychmiast reaguję. Chcę, żebyście państwo o tym wiedzieli, bo uważam, że to jest mój obowiązek.

    (Poseł Arkadiusz Mularczyk: O składkach.)

    Poseł Mularczyk o składkach na 2014 r. To wpłaty dobrowolne, stara Unia płaci większą składkę. Jak to się przekłada na liczbę naszych przedstawicieli w tych miejscach, w tych wszystkich instytucjach europejskich, światowych, w których jesteśmy, gdzie płacimy składki, dokładnie o tym napiszę – o składkach i tej konstrukcji, o tym, jaki to ma związek. Na pewno to pomaga, nie szkodzi, ale uważam, że to powinno być wiedzą powszechną, na pewno powinniście państwo o tym wiedzieć.

    Poseł Piontkowski, wizy dla Białorusinów. Chciałbym powiedzieć, że nie jest to prawdą. Wydajemy długoterminowe wizy od 2012 r., są to wizy bezpłatne i długoterminowe, właśnie po to, żeby dać Białorusinom możliwość przyjazdu do Polski. To tyle.

    (Głos z sali: Jeszcze o repatriacji.)

    O repatriacji?

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Sprostowanie, pani marszałek.)

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Chwileczkę, pierwszy był pan poseł Zaborowski.

    Jeśli jeszcze można, powiem o repatriacji. To nie jest tak, że to jest...

    (Poseł Tadeusz Iwiński: Bo idę do telewizji.)

    Ja też idę.

    (Głos z sali: Dobrze, dobrze.)

    (Głos z sali: Ale po co?)

    Tego nie wiadomo. Z całym szacunkiem, ale nie można porównywać repatriacji po 1918 r., po 1945 r. do repatriacji w 2015 r. Pani profesor, bądźmy intelektualnie uczciwi, przecież pani dobrze wie, że nie można tego zrobić.

    (Poseł Józefa Hrynkiewicz: Ustawa leży od dwóch lat.)

    Nie mówię o...

    (Poseł Józefa Hrynkiewicz: Mówimy o repatriacji.)

    Wiem, ja też o tym mówię. To był wariant ewakuacyjny. Myśmy ewakuowali Polaków z Donbasu, bo taka była potrzeba, bo było zagrożenie życia. A ja jestem zwolennikiem, jeśli można, jeżeli pani poseł pozwoli… Chciałem, żebyśmy tak potraktowali ten proces ewakuacji. Zastanawialiśmy się, czy jesteśmy w stanie w skuteczny sposób ewakuować te osoby pochodzenia polskiego, bo przecież i z językiem było tak, jak było, i z różnymi innymi rzeczami nie było łatwo, ale wydawało mi się, że jeżeli uda nam się ich tutaj przywieźć, zastosować procedury: językową, znalezienia mieszkań, pracy, takiej skutecznej asymilacji, to będzie wielki sprawdzian dla nas, czy możemy wrócić do tematu repatriacji, która kilka czy kilkanaście lat temu, jak pani, jak państwo, jak wszyscy dobrze wiemy, nie udała się tak, jak chcieliśmy. Wszyscy myśleliśmy, że uda nam się to zrobić w prosty, otwarty sposób. Nie udało nam się tego zrobić. Ta sprawa leży niezałatwiona – zdaję sobie z tego sprawę – ale żeby wrócić do tego pomysłu, musimy być skuteczni. Już nikt nie da nam takiej szansy, jaką mieliśmy wtedy, że zaprosiliśmy ludzi, powiedzieliśmy: wracajcie do naszej ojczyzny, Polska na was czeka, a oni trochę posiedzieli w hotelu, potem dostali mieszkanie bez mebli, a po półtora miesiąca wrócili do Kazachstanu. I tak się skończyła repatriacja. Nie chciałbym doprowadzić do takiej sytuacji.

    Dlatego mówię, że spojrzymy na to, przyglądamy się temu, bardzo dużo rozmawiam z minister spraw wewnętrznych, jak wygląda proces adaptacji ludzi, których przywieźliśmy z Donbasu, i jeżeli będziemy gotowi do tego, też w sposób otwarty, też na posiedzeniu komisji – zajmuje się tym nie MSZ, tylko MSW – wrócimy do tej sprawy. Będę gorącym orędownikiem, żeby rozmawiać o tym w sposób otwarty. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

    (Poseł Stanisław Pięta: Pan minister nie powiedział nic o ruskich wilkach.)

    Aha, o Nocnych Wilkach. Musiałbym…)

  • Dziękuję bardzo.

    Teraz w trybie sprostowania pan poseł Iwiński.

    Na sprostowania przeznaczam 1 minutę.

    Bardzo proszę.

  • Dziękuję.

    Pan minister Schetyna jest znany z twardego kręgosłupa, również jeśli chodzi o krytykę w ramach własnej formacji. Ja w jednej sprawie sprostowanie. Chcę tylko panu powiedzieć, że odpowiada pan selektywnie, nie odpowiedział pan na żadne z moich trzech głównych pytań. Jedno dotyczyło tego, dlaczego w Polsce nie ma dyskusji na temat traktatu Unii Europejskiej z Japonią czy z Kanadą, który został zatwierdzony…

    (Minister Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna: Dobrze, zapiszę to. Obiecuję.)

    Dobrze, dziękuję.

    Nie odpowiedział pan na pytanie w sprawie Jana Karskiego, chociaż poświęcił pan temu pół strony swojego wystąpienia, co jest, powiem wprost, rzeczą skandaliczną.

    (Minister Spraw Zagranicznych Grzegorz Schetyna: Ale to prezydent.)

    Przepraszam, ale czy pan ma coś wspólnego z prezydentem? Bo coś słyszałem, że pan ma coś wspólnego, ale może się mylę.

    Natomiast chciałbym sprostować tylko jedną jedyną kwestię – w sprawie nacjonalizmu ukraińskiego. Pomijam pana nieeleganckie słowa na temat SLD. Otóż nigdy obecny rząd – mówię o tym z przykrością – nie potępił działalności UPA ani OUN. Co więcej, obecny szef

    (Dzwonek)

    odpowiednika IPN na Ukrainie pan Wjatrowycz, który zresztą jest spadkobiercą tradycji banderowskiej, bo w swojej książce „Druga wojna polsko-ukraińska 1942–1947” sprowadza rzeź na Wołyniu do elementu opisywanej wojny, przedstawił też te określone projekty… Powiem tylko tyle: Czy możemy to aprobować? Przecież jako SLD – jeszcze nie było pana formacji w parlamencie – od początku opowiadaliśmy się za niepodległością Ukrainy, w 1991 r. mieliśmy bardzo dobre kontakty z różnymi siłami ukraińskimi.

    Jeżeli w debacie po wystąpieniu prezydenta Komorowskiego wystąpił np. Igor Mosijczuk z Partii Radykalnej, który poczuł, jak sam powiedział, ducha Stepana Bandery i Romana Szuchewycza i zakończył wypowiedź w dyskusji nad projektem ustawy w sprawie Szuchewycza banderowskim zawołaniem „chwała narodowi”, na co odpowiedziały mu zgodnie z tą tradycją głosy z sali „śmierć wrogom”, i w podobny sposób deputowani zachowali się po głosowaniu, w którym zresztą prawie połowa deputowanych nie wzięła udziału, to gratuluję aprobaty takiego zachowania.

    Pan się urodził w Opolu i chciałbym tylko zacytować opinię…

    Wicemarszałek Wanda Nowicka: Ale, panie pośle, to naprawdę już nie jest sprostowanie.

    Ostatnie zdanie, pani marszałek.

    (Głos z sali: Niech mówi.)

    …rektora Uniwersytetu Opolskiego prof. Stanisława Nicieji, który powiedział w ten sposób: Powinniśmy zachować się tak jak każdy normalny kraj, który broni swojej godności. To kwestia elementarnej uczciwości. Należy głośno powiedzieć, że poprawność polityczna ma swoje granice i nie można zakłamywać historii. Jeżeli polski prezydent w ukraińskim parlamencie jednoznacznie staje po stronie Ukrainy, czego przecież ponosimy koszty polityczne i gospodarcze, i ten sam parlament zaraz po tym przyjmuje uchwałę gloryfikującą UPA i OUN, należy to traktować jako policzek wymierzony państwu polskiemu. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie pośle.

    Głos zabierze w trybie sprostowania pan poseł Zbyszek Zaborowski.

    Bardzo proszę.

  • Dziękuję.

    Pani Marszałek! W sprawie Łaby niewiele jest do prostowania. Wydaje się, panie ministrze, że anachronizmem jest utrzymywanie w obecnej sytuacji zobowiązań z 1997 r. w momencie, kiedy powstawała Rada NATO–Rosja, o niedyslokowaniu większych jednostek na wschód od tej linii. O to się upominałem, żeby nie poprzestawać na rotacyjnej obecności jednostek amerykańskich.

    Natomiast w sprawie pomocy Ukrainie jest troszkę więcej do powiedzenia. Panie ministrze, miałem na myśli fakt… Oczywiście jest oferta kredytu w wysokości 100 mln euro. Mówię tylko o tym, że do tej pory nie zdołano uruchomić ani wykorzystać żadnych pieniędzy z tej oferty. Sprawdzałem: na koniec ubiegłego roku rząd udzielił wsparcia dla wojska ukraińskiego do kwoty 17 mln zł. Nie jest to wielka kwota. Koce, buty, racje żywnościowe.

    (Dzwonek)

    Bardzo ostrożnie pomagamy, a mimo to w opinii publicznej w Polsce panuje wręcz przekonanie, że bardzo mocno wspieramy Ukrainę w rozmaity sposób, i niestety część opinii publicznej kontestuje to wsparcie. Myślę, że łatwiej byłoby polskiemu rządowi udzielać poważnego wsparcia, gdyby uzyskał od władz ukraińskich przeprosiny za Wołyń i gdyby władze ukraińskie zdystansowały się wobec działalności UPA, nawet jeżeli budują na tym tożsamość narodową. Chodzi o sprawę polską. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję, panie pośle.

    I jeszcze pani posłanka Hrynkiewicz, również w trybie sprostowania.

  • Pani Marszałek! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Zadałam bardzo szczegółowe pytania dotyczące projektu ustawy, który leży od 15 września 2010 r. – to jest jedna sprawa. Druga sprawa, powołałam się na doświadczenia lat 1957–1958, które naprawdę są do wykorzystania. Mogę panu o tym opowiedzieć, ale pani marszałek mi na to nie pozwoli. Proszę poprosić urzędników, opiszą panu te doświadczenia, bardzo ciekawe, bardzo ważne, do wykorzystania teraz. Trzecia sprawa: Co państwo robicie jako MSZ, aby zrealizować piąty punkt waszego programu z 2013 r. dotyczący prac związanych z powrotem do ojczyzny Polaków, którzy z różnych powodów nie mogli wrócić? Jeśli można, poproszę o odpowiedź na piśmie. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, pani posłanko.

    Zamykam dyskusję.

    W dyskusji zgłoszono wnioski o odrzucenie informacji.

    Do głosowania nad tymi wnioskami przystąpimy w bloku głosowań.

  • Powracamy do rozpatrzenia punktu 16. porządku dziennego: Informacja ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki za granicznej w 2015 r.

    Sejm wysłuchał informacji przedstawionej przez ministra spraw zagranicznych pana Grzegorza Schetynę i przeprowadził dyskusję.

    W dyskusji zgłoszono wniosek o odrzucenie przedstawionej informacji.

    Poddam ten wniosek pod głosowanie.

    Odrzucenie wniosku będzie oznaczało, że Sejm przyjął informację do wiadomości.

    Głosujemy.

    Kto z pań i panów posłów jest za przyjęciem wniosku o odrzucenie informacji ministra spraw zagranicznych o zadaniach polskiej polityki zagranicznej w 2015 r., zechce podnieść rękę i nacisnąć przycisk.

    Kto jest przeciw?

    Kto się wstrzymał?

    Głosowało 438 posłów. Za – 191, przeciw – 244, wstrzymało się 3.

    Stwierdzam, że Sejm wniosek o odrzucenie odrzucił, a tym samym przyjął informację do wiadomości.

    (Oklaski)

    Gratuluję panu ministrowi.