• Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Zgłaszam wniosek formalny o to, żeby ogłosić przerwę i zwołać Konwent Seniorów, podczas którego pan marszałek omówi sprawy dotyczące poważnego traktowania Sejmu, czyli rozpoczynania obrad tak, jak jest to ustalone w porządku.

    (Oklaski)

    Są na sali wicemarszałkowie, którzy – jak sądzę, jak mam prawo zakładać – czuli się niezręcznie. Otóż mieliśmy rozpocząć obrady o godz. 12.30. Pan marszałek łaskaw był przyjść z 20-minutowym opóźnieniem, zakładam, że uzasadnionym. Dobra organizacja pracy wymaga jednak tego, żeby wicemarszałkowie w tym momencie rozpoczęli obrady albo przynajmniej należało nas poinformować, że będzie opóźnienie.

    (Głos z sali: Miał konferencję.)

    Pan marszałek wszedł, jak gdyby nigdy nic, i bez słowa „przepraszam” rozpoczyna swoją rolę. Na to nie będzie zgody.

    (Oklaski)

    Marszałek Radosław Sikorski: Rozumiem, że pani poseł nie zgłasza sprzeciwu.

    Marszałek Radosław Sikorski: Tytułem wyjaśnienia chciałbym uświadomić Wysokiej Izbie, że ku niezadowoleniu dziennikarzy i tak skróciłem tradycyjny brieing przed posiedzeniem.

    (Wesołość na sali)

    (Poseł Leonard Krasulski: Powagi, człowieku.)

    Panie marszałku, ależ o to właśnie chodzi. Niech pan organizuje czas tak, żeby nie nadwyrężać cierpliwości Sejmu, a równocześnie nie podpadać dziennikarzom na skutek wypowiedzi, które postawiły pana w świetle nie wiem, jakim, dobrym czy złym, ale któSprawy formalne rymi dziennikarze na pewno byli zainteresowani. No, tak nie może być.

    (Oklaski)

    (Głos z sali: Potrzebne dobre wychowanie.)

  • Informuję, że w dniu dzisiejszym odbędą się posiedzenia Komisji:

    — do Spraw Służb Specjalnych – godz. 13,

    — Odpowiedzialności Konstytucyjnej – godz. 13,

    — Polityki Społecznej i Rodziny – godz. 14,

    — Zdrowia – godz. 14,

    — Finansów Publicznych – godz. 15,

    — Gospodarki – godz. 15,

    — Skarbu Państwa – godz. 15,

    — Polityki Społecznej i Rodziny – godz. 15.30,

    — Ochrony Środowiska, Zasobów Naturalnych i Leśnictwa – godz. 16, — Spraw Wewnętrznych – godz. 16,

    — Finansów Publicznych wspólnie z Komisją Samorządu Terytorialnego i Polityki Regionalnej – godz. 17.30,

    — Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii – godz. 17.30,

    — Sprawiedliwości i Praw Człowieka wspólnie z Komisją Spraw Zagranicznych – godz. 17.30,

    — Infrastruktury – godz. 18.

    W dniu dzisiejszym odbędą się posiedzenia następujących zespołów parlamentarnych:

    — Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Otyłości – godz. 13,

    — wspólne posiedzenie Parlamentarnego Zespołu Przyjaciół Odry i Parlamentarnego Zespołu ds. połączenia Odra – Łaba – Dunaj – godz. 14.

    Polski Instytut Sztuki Filmowej i poseł Jerzy Fedorowicz mają zaszczyt zaprosić panie i panów posłów na projekcję ilmu „Bogowie”, która odbędzie się w ramach cyklu „Film polski w kulturze narodowej” pod honorowym patronatem marszałka Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej.

    Projekcja odbędzie się w dniu dzisiejszym, tj. 21 października, w kinie Kultura, przy ul. Krakowskie Przedmieście 21/23, o godz. 19.

    Autokary na państwa posłów będą oczekiwać na ul. Wiejskiej, przy Pomniku Polskiego Państwa Podziemnego i Armii Krajowej, do godz. 18.30.

    Biuro Obsługi Posłów informuje, że w trakcie trwania obecnego posiedzenia Sejmu utworzony został w dolnej palarni punkt konsultacyjny prowadzony przez przedstawicieli wykonawcy usługi informatycznej dla biur poselskich.

    Dodatkowo na 3. piętrze w nowym Domu Poselskim w holu przy windach zorganizowane zostało stanowisko pokazowe wyposażone w sprzęt komputerowy taki sam, jaki dostarczany jest do podstawowych biur poselskich.

    W dniach 21 i 22 października przedstawiciele wykonawcy dostępni będą dla państwa od godz. 9 do 21, a w dniu 23 października – do godz. 15. Dziękuję.

    (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka)

  • Dziękuję, panie marszałku, za te 5 minut, które będę mógł poświęcić na przekazanie informacji dotyczącej wspaniałego wydarzenia, które miało miejsce kilka dni temu. W Świętochłowicach na Górnym Śląsku otwarto po prawie 100 latach Muzeum Powstań Śląskich. Miałem okazję uczestniczyć w tym doniosłym akcie. Równocześnie odbyła się tam promocja wspaniałej książki Józefa Krzyka pt. „Wojna papierowa”. Jest to jeden ze wspaniałych dokumentów dotyczących powstań śląskich, plebiscytu wraz z dokumentacją faktograiczną. Niestety, nasza świadomość albo świadomość społeczna o powstaniach jest świadomością bazującą na balladowych ilmach, trylogii górnośląskiej, gdzie nauczono nas, że to tak łatwo poszło, że Górny Śląsk został Górnym Śląskiem w Polsce, przynajmniej jego wschodnia część.

    Otwarcie Muzeum Powstań Śląskich to w pewnym sensie podziękowanie ludowi górnośląskiemu za działania na rzecz przyłączenia części Górnego Śląska. Oglądałem tam z wielką atencją dział autentycznych plakatów plebiscytowych, i to nie tylko polskich, ale i niemieckich. Chcę powiedzieć, że to muzeum, mimo że skierowane jest głównie do młodszego pokolenia, jest zrobione bardzo merytorycznie, opcje są wyważone, nie ma tam przejaskrawień w jedną ani w drugą stronę, natomiast widać bardzo wiele analogii do współczesności.

    Mógłbym mówić bardzo wiele o powstaniach śląskich, bo za młodu rozmawiałem z wieloma powstańcami z własnej rodziny i później jako wicemarszałek województwa śląskiego czy wcześniej wiceszef sejmiku wręczałem medale ostatnim żyjącym powstańcom, prawie 90-latkom, i usłyszałem od nich bardzo wiele autentycznych rzeczy dotyczących powstań śląskich. Spory obiektywizm tego muzeum jest godny rozpropagowania. Są tam m.in. medale powstańcze. Ja wcale się ich nie wstydzę, w mojej rodzinie mamy kilka najwyższych odznaczeń powstańczych, m.in. Krzyż na Wstędze księdza Jana Rzymełki, autora pieśni powstańczych, m.in. „Do bytomskich strzelców”, prezesa Towarzystwa Ochrony Kresów Zachodnich Polski w Krakowie. Notabene w tej książce jest o nim spory kawałek tekstu. Drugi z mojej rodziny to Walenty Fojkis, dowódca powstańczy z Siemianowic-Michałkowic, którego mama była z domu Rzymełka, tak że w domu mam trochę tych egzemplarzy, które były pokazane na tej wystawie.

    Chciałbym zacytować kilka słów. Mam mało czasu, ale chcę powiedzieć to, co przekazał Józef Krzyk, autor tej książki, która jest zatytułowana „Wojna papierowa”. Chodzi o wojnę propagandową w czasie plebiscytu. Kto powstaniami dowodził? Kim byli ludzie, którzy się w nie zaangażowali? Przeciwko komu je prowadzono? Dlaczego tak wielu powstańców potem gorzko tej walki żałowało? Kto te powstania wygrał? Czy skorzystał Śląsk? Polska? Francuski kapitał? A może Niemcy? Krzyk jest przekonany, że stawianie tych pytań dzisiaj nikomu nie uwłacza. Prawie wiek po powstaniach nie ma już żadnych powodów, by spoglądać na ich uczestników jakby już za życia byli wykuci ze spiżu. Zobaczmy ich takimi, jakimi byli, zanim postawiono im pomniki. Intencją tej książki jest to, aby przypomniała przynajmniej niektórych z nich i pokazała czasy, w których żyli. Tu mamy piękną wypowiedź arcybiskupa Wiktora Skworca, metropolity katowickiego: Niech spotkanie z powstańcami, tu, w Muzeum Powstań Śląskich w Świętochłowicach, uczy młode pokolenie Ślązaków i wszystkich żyjących na Górnym Śląsku szacunku dla historii i przywiązania do tradycyjnych, a fundamentalnych wartości – wiary i rodziny, pracowitości i uczciwości, rzetelności i otwartości oraz miłości do ojcowizny. Ojczyna wielka – Polska, ojcowizna – Górny Śląsk. I jeszcze dalej tego samego autora: Tamte historyczne wydarzenia potrzebowały takiego miejsca, ośrodka przechowywania i umacniania pamięci o tych, których postawa

    (Dzwonek)

    i zaangażowanie oraz oiara krwi przyczyniły się do wkomponowania naszej śląskiej ojcowizny w przestrzeń i historię ziemskiej ojczyzny – Polski.

    Panie marszałku, kończąc, chciałbym wszystkich posłów, pana marszałka również, zaprosić do odwiedzenia wspaniałego muzeum, bardzo nowocześnie skonstruowanego za pieniądze regionalne, za pieniądze gminy Świętochłowice, jednej z małych gmin w aglomeracji górnośląskiej. Zapraszam do Świętochłowic. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Szanowny Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Gdyby spytać młodych polskich emigrantów, czego szukają za granicą, to okazałoby się, że gros odpowiedzi dotyczy normalności. Tak, szanowni państwo. Nasza młodzież nie szuka za granicą tylko pieniędzy. Ci, którzy decydują się zamieszkać za granicą, już po kilku dniach wiedzą, że ich nowa ojczyzna to z reguły kraj, gdzie czarne jest czarne, a białe jest białe, i to niezależnie od przynależności partyjnej. Ten zagajony opener to nie pochwała segregacji rasowej czy też gry w szachy, tylko smutna skądinąd konstatacja, że mimo iż jesteśmy w większości krajem ludzi, którzy pojęcie honoru znają nie tylko z literatury czy ilmów, to w polityce niestety ten termin jest pusty i nie oznacza nic. Nie można poważnie traktować kraju, w zasadzie jego kierownictwa, gdzie minister może bezkarnie nazywać swoich wyborców frajerami, nie można, z całym szacunkiem, panie marszałku, z cichym przyzwoleniem opowiadać o rozbiorze suwerennego kraju, a potem uciekać przed dziennikarzami. Każda tego rodzaju wątpliwa nadgorliwość czy też oryginalność winna skutkować jedynym rozwiązaniem – podaniem się do dymisji. Niestety u nas w Polsce polityczni spawacze jak już przyspawają kogoś do stołka, to z reguły na długie lata. Ewentualna dymisja to nie tylko przyznanie się do winy czy też do błędu. Tego rodzaju akt odwagi to także budowanie pewnych standardów zachowań. Brakuje nam ich dzisiaj i śmiało można powiedzieć, że w III Rzeczypospolitej Polskiej, gdzie rządzi gospodarka rynkowa, tego rodzaju zachowań nie uświadczymy nawet na kartki.

    Wysoki Sejmie! Wielkimi krokami zbliżają się wybory samorządowe. Niby wszystko w należytym porządku – Kodeks wyborczy obowiązuje, Państwowa Komisja Wyborcza działa, elektroniczna platforma wyborcza po pewnych perypetiach także. Nic, tylko korzystać z tego, co daje nam demokracja. Ale czy aby na pewno? Czy dajemy szansę demokracji i nam wszystkim na właściwe dokonanie wyboru? William Szekspir powiedział, że niewielki jest wybór wśród zgniłych jabłek. Czy wszyscy ci, którzy po raz kolejny próbują sięgnąć po wygraną w wyborach, a zajmują w chwili obecnej stanowisko prezydenta, burmistrza czy też wójta, nie powinni na czas kampanii wyborczej udać się na urlop? Niektórzy z kandydatów, którzy zachowują pewne zasady przyzwoitości, mówią, że nie widzą możliwości godzenia ze sobą dwóch tak absorbujących zajęć, jak zarządzanie miastem czy też gminą i jednocześnie branie udziału w kampanii wyborczej. Ci drudzy, których niestety jest większość w III RP, mówią, że nie mogą zostawić miasta bez gospodarza, bo to, bo tamto, a w zasadzie, mówiąc kolokwialnie, chodzi im tylko o to, aby w czasie jednej fuchy obskakiwać dwa zajęcia. Rzecznik pani Hani, prezydent Warszawy, mówi o braku możliwości osierocenia przez nią miasta. Pani prezydent, stary aforyzm mówi: nawet najgorsza matka ma tę wyższość nad nami, że nas urodziła. Warszawa uzyskała lokację w roku 1300. Jak widać, pomimo tego wieku ma się dobrze. To samo dotyczy innych gospodarzy miast, którzy chełpliwie twierdzą, że oni muszą trwać, być i rządzić. A prawda jest taka, że oni muszą, a raczej chcą wykorzystywać w tym czasie swoje stanowisko do prowadzenia kampanii wyborczej. Telefony, spotkania w czasie pracy, służbowe auto i darmowy lans w mediach są dla ludzi tego pokroju bezcenne.

    Wysoki Sejmie! To jeszcze nie wszystkie grzeszki naszej samorządowej demokracji. Są jeszcze inne, bardziej peridne, a nawet zagrażające życiu i zdrowiu. Weźmy taką Kamienną Górę. W kampanii wyborczej w charakterze kandydata na burmistrza bierze udział tajna broń lokalnej Platformy Obywatelskiej, czyli prezes powiatowego centrum zdrowia Wiktor Król. Jego sztab i zarazem ekipa tworząca kandydatów na radnych to średni personel rodem z tego samego powiatowego centrum zdrowia, czyli – potoczenie mówiąc – kamiennogórskiego szpitala. Traf chce i Kodeks wyborczy także, że w szpitalu tym tworzy się obwód wyborczy dla pacjentów. Pytanie brzmi: Co dostanie na obiad i kolację spolegliwy pacjent głosujący na prezesa, a co ten, który na niego nie zagłosuje? Można pójść jeszcze dalej. Komu za karę odetną kroplówkę, a komu podadzą pavulon? Tutaj także prezes Trybunału Konstytucyjnego powie, że tak można. Polacy, nic się nie stało.

    (Dzwonek)

    Prezes szpitala może korzystać z pełni praw obywatelskich. A ja się pytam: gdzie jest ludzka przyzwoitość?

    Pójdźmy dalej i zadajmy pytanie kolejne: Czy zgodne z prawem jest kandydowanie w wyborach do samorządu terytorialnego osób piastujących stanowiska kierownicze w ośrodkach typu szpitale, zakłady opiekuńcze, a nawet hospicja, gdzie nierzadko osoby tam przebywające żyją w innym, swoim, może lepszym świecie? W dniu 16 listopada osoby te, prowadzone za rękę, grzecznie powędrują do urny wyborczej, która na ten dzień zawędruje do ich ośrodka, do utworzonego tam lokalu wyborczego, i zagłosują. Nietrudno zgadnąć na kogo. Pozwólcie państwo, że swoje oświadczenia zamknę parafazą słynnego powiedzenia marszałka Józefa Piłsudskiego: wam kury szczać prowadzić, a nie wybory robić. Dziękuję.

  • Dziękuję.

    Zapewne wielu z państwa posłów skorzysta z zaproszenia do odwiedzenia i zwiedzenia muzeum.

    (Poseł Bogdan Rzońca: Dziękujemy za zaproszenie.)

    Głos ma poseł Tadeusz Woźniak, Sprawiedliwa Polska.

  • Proszę.

    Głos ma poseł Henryk Kmiecik, Bezpieczeństwo i Gospodarka.

  • Proszę.

    Głos ma poseł Jerzy Sądel, Prawo i Sprawiedliwość.

  • Informuję, że zgłosili się państwo posłowie w celu wygłoszenia oświadczeń poselskich.

    (Poseł Dariusz Bąk: Można jeszcze do oświadczenia?)

    Proszę bardzo, nie zamknąłem listy.

    (Poseł Dariusz Bąk: Dziękuję bardzo.)

    Jako pierwszy głos zabierze pan poseł Jan Rzymełka z klubu Platforma Obywatelska.

  • Proszę.

    Głos ma poseł Czesław Sobierajski, Prawo i Sprawiedliwość.

  • Proszę.

    Głos ma poseł Bogdan Rzońca, Prawo i Sprawiedliwość.

  • Proszę.

    W tej chwili głos zabierze pani poseł Joanna Bobowska, Platforma Obywatelska.

  • Dziękuję, a prościej – proszę bardzo.

    W tej chwili głos ma poseł Czesław Sobierajski, Prawo i Sprawiedliwość.

  • Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Dzisiaj, 22 października, przypada 31. rocznica przedłożenia przez Stolicę Apostolską wszystkim ludziom, instytucjom i władzom zainteresowanym misją rodziny w świecie współczesnym Karty Praw Rodziny. Jest to także dzień, w którym w całym Kościele katolickim obchodzimy uroczystości z wiązane ze wspomnieniem św. Jana Pawła II. To także dzień, w którym 36 lat temu nowo wybrany papież Jan Paweł II oicjalnie rozpoczynał swój wielki pontyikat. Papież Polak, nasz Papież, jak o nim często mówiliśmy, nieprzypadkowo wybrał dzień 22 października 1983 r. na ogłoszenie Karty Praw Rodziny. Dokument ten został ogłoszony dokładnie w piątą rocznicę inauguracji pontyikatu Jana Pawła II zapewne dlatego, że rodzina zajmowała szczególne miejsce w całym jego nauczaniu.

    Troska Jana Pawła II o rodzinę, o jej dobro, o wypełnianie jej podstawowych funkcji, a także o jej wszechstronny rozwój nie może być podważana przez nikogo, nawet przez wrogów kościoła czy wrogów instytucji rodziny. O prawdy obiektywne nie powinniśmy się spierać, a prawdą jest, że w Sejmie Rzeczypospolitej Polskiej, opanowanym przez posłów rządz ącej koalicji Platforma Obywatelska – Polskie Stronnictwo Ludowe, sprawy rodziny oraz troska o rodzinę są spychane na margines, a często wyrzucane poza nawias spraw wygodnych dla rządu. Przygotowany przez posłów opozycji projekt ustawy o rzeczniku praw rodziny został odrzucony przez koalicjantów przy wsparciu lewicy już w pierwszym czytaniu. Podnoszono wówczas nawet zarzut, że Konstytucja RP nie deiniuje pojęcia rodziny, mimo że się do niej kilkakrotnie odwołuje. Nie mam czasu, żeby ten temat rozwinąć, ale dziwię się, że część posłów nie rozumie, co to jest rodzina, nie wie, gdzie się wychowała i nie wie, gdzie funkcjonuje w życiu prywatnym. Głosy posłów prawicowych nie wystarczyły, aby ustanowić instytucję troszczącą się w państwie polskim o rodzinę z urzędu z samej swojej istoty.

    Jakby nie dość było tego, to już dosłownie karykaturalne i niegodne Sejmu Najjaśniejszej Rzeczypospolitej było potraktowanie przez rządzących poselskiego projektu uchwały o ustanowieniu Dnia Praw Rodziny. Po raz pierwszy projekt ten traił do laski marszałkowskiej 9 października 2009 r. Został zawarty w druku sejmowym nr 2430. Do końca VI kadencji Sejmu, tj. do jesieni 2011 r., nie doczekał się jednak pierwszego czytania w Wysokiej Izbie. Zgodnie z zasadą dyskontynuacji prac nad projektami nieuchwalonymi do końca kadencji Sejmu projekt ten traił, mówiąc kolokwialnie, do kosza. W bieżącej kadencji grupa posłów ponowiła próbę i 13 stycznia 2012 r. złożyła do marszałka Sejmu kolejny projekt uchwały w sprawie ustanowienia Dnia Praw Rodziny zawarty w druku sejmowym nr 139. Do dzisiaj nie doczekał się pierwszego czytania, został zamrożony przez Komisję Polityki Społecznej i Rodziny i w ramach zmowy rządzących przeznaczony na odejście do sejmowego lamusa. To, w jaki sposób procedowane, a raczej nieprocedowane są projekty, które dla obecnej władzy są niewygodne, to hańba dla rządzących. W tym przypadku zapewne był on niepoprawny politycznie, gdyż Platforma Obywatelska podobnie jak lewica w bieżącej kadencji Sejmu składa projekty ustawy m.in. o związkach partnerskich, projekt uderzający w istotę małżeństwa i rodziny.

    Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Upominam się z tego miejsca o właściwe traktowanie rodzin w Polsce. Zwracam się także do pana marszałka z prośbą, by spowodował, że przewodniczący Komisji Polityki Społecznej i Rodziny doprowadzi w końcu do pierwszego czytania projektu uchwały Sejmu w sprawie ustanowienia Dnia Praw Rodziny. Niech koalicja rządząca go odrzuci, ale nie chowa głowy w piasek i nie udaje, że rodziny w Polsce nie potrzebują ochrony. Troska o respektowanie praw rodziny jest obowiązkiem na każdym szczeblu władzy publicznej. Ustanowienie Dnia Praw Rodziny stałoby się właśnie okazją do szerokiej dyskusji na temat praw rodziny i jej usytuowania w polskim systemie praw nym, o wszystkich problemach rodzin wymagających rozwiązania na poziomie ustawowym oraz w uchwałach i zarządzeniach organów samorządowych wszystkich szczebli.

    Na koniec pragnę odczytać tekst proponowanej uchwały. Dla każdego Polaka powinna to być treść, za którą bez wahania może podnieść rękę w głosowaniu. Niestety nie jest to takie oczywiste w przypadku posłów na Sejm Najjaśniejszej Rzeczypospolitej. Cytuję projekt uchwały: Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zatroskany o przyszłość małżeństwa i rodziny jako trwałego związku mężczyzny i kobiety otwartego na przekazywanie życia i zaspokojenie podstawowych potrzeb każdego człowieka ustanawia 22 dzień października każdego roku Dniem Praw Rodziny. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, uznając, że rodzina będąca podstawową komórką społeczną stanowi fundament bytu państwa i podwaliny jego rozwoju, poleca wszystkim obywatelom, instytucjom i władzom stałą troskę o rodzinę, o jej prawa i harmonijny rozwój. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej zachęca wszystkie rodziny do komplementarnego wypełniania ich zadań, a także do obrony i umacniania należnych im praw. Sejm Rzeczypospolitej Polskiej dołoży wszelkich starań, w tym poprzez stanowienie odpowiedniego prawa i sprawowanie funkcji kontrolnej, aby rodziny w Rzeczypospolitej Polskiej mogły czuć się bezpiecznie, trwając w przeświadczeniu o stałej, opiekuńczej trosce państwa o ich byt materialny i wszechstronny rozwój. Koniec cytatu.

    Kto zatem, i w czyim interesie, nie chce dopuścić do przyjęcia przez Wysoki Sejm zacytowanej przeze mnie treści uchwały? To pytanie pozostawiam bez odpowiedzi.

    (Dzwonek)

    Niech odpowiedzą sobie na nie sami posłowie, a przede wszystkim niech odpowiedzą na nie same rodziny, szczególnie udając się na wybory. Dziękuję bardzo.

  • W dniu dzisiejszym odbędą się posiedzenia następujących Komisji:

    — Finansów Publicznych – bezpośrednio po zakończeniu głosowań,

    — Infrastruktury – bezpośrednio po zakończeniu głosowań, ok. godz. 10.30,

    — Kultury i Środków Przekazu – bezpośrednio po zakończeniu głosowań, ok. godz. 10.30,

    — Sprawiedliwości i Praw Człowieka – godz. 11.

    W dniu dzisiejszym odbędą się posiedzenia następujących zespołów parlamentarnych:

    — Parlamentarnego Zespołu „Wolna Kuba” – godz. 10.45

    i o godz. 11.15 wspólne posiedzenie:

    — Parlamentarnego Zespołu ds. Przeciwdziałania Ateizacji Polski,

    — Parlamentarnego Zespołu Członków i Sympatyków Ruchu Światło-Życie, Akcji Katolickiej oraz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich,

    — Parlamentarnego Zespołu na rzecz Katolickiej Nauki Społecznej,

    — Parlamentarnego Zespołu na rzecz Ochrony Życia i Rodziny,

    — Parlamentarnego Zespołu ds. Obrony Wolności Słowa,

    — Parlamentarnego Zespołu Wychowanków i Sympatyków Ruchu Światło-Życie, Akcji Katolickiej oraz Stowarzyszenia Rodzin Katolickich, — Parlamentarnego Zespołu „Stop ideologii gender!”,

    — Zespołu Poselskiego na rzecz rozwoju społeczno-gospodarczego im. Eugeniusza Kwiatkowskiego, a także:

    — Parlamentarnego Zespołu Wspierania Inicjatyw Kulturalnych – godz. 12.30,

    — Parlamentarnego Zespołu na rzecz Wspierania Demokracji w Krajach Byłego Bloku Komunistycznego – godz. 13. Dziękuję.

  • Chciałabym wystąpić w sprawie formalnej. Proszę o zarządzenie przerwy i zwołanie Konwentu Seniorów i wytłumaczenie panu posłowi Iwińskiemu, że wniosek złożony przez Prawo i Sprawiedliwość dotyczył jak najbardziej kwestii koniecznej do ratyikacji konwencji, ponieważ jeśli konwencja, która miałaby być ratyikowana, jest sprzeczna z konstytucją, to wówczas ustawa też jest sprzeczna z konstytucją. We wniosku, który został złożony, chodziło o to, żeby zbadać konstytucyjność ustawy, a konstytucyjność ustawy można stwierdzić po zbadaniu konstytucyjności konwencji, która ma być ratyikowana tą ustawą. Tak że wszystko odbywa się zgodnie z prawem i procedurą. Dziękuję.

    (Oklaski)

    (Głos z sali: Brawo!)

  • Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Postać Oskara Kolberga od 17 października tego roku patronuje Szkole Muzycznej I stopnia w Czasławiu.

    Z tego miejsca chciałabym podziękować radzie gminy, jej przewodniczącemu, wójtowi, dyrektor szkoły za dostrzeżenie tak wyjątkowej osobowości, jaką bez wątpienia był Oskar Kolberg, wybitny badacz kultury ludu, etnograf. Ten rok, chciałabym przypomnieć, przez Sejm uznany został za Rok Kolberga. Jego niezwykła aktywność, żmudna praca nad archiwizowaniem różnych przejawów kultury ludu, intensywne działanie w terenie przyniosły wyjątkowy zbiór tomów zawierających dorobek kultury polskiej. Mimo iż naszego kraju nie było na mapie Europy, Kolberg konsekwentnie pracował w różnych regionach, spisując pieśni, opisując tańce, szkicując ubiory, notując zwyczaje. Dzięki konsekwentnej, ciężkiej i mozolnej pracy Oskara Kolberga możemy dzisiaj odtworzyć ginące melodie, obyczaje, obrzędy, przysłowia i tańce. Zarówno wydane przez Kolberga tomy dzieł dokumentujących niematerialne dziedzictwo kulturowe, jak i pozostawione w manuskryptach materiały stanowią bezcenne źródło informacji i upamiętnienie dziejów polskiej kultury ludowej. Jednym z założeń Oskara Kolberga było kultywowanie tradycji, zachowanie wzorców sprzyjające utrzymaniu fundamentów odrodzenia Polski.

    Oskar Kolberg to postać wyjątkowa, wzór dla uczniów szkoły, mieszkańców miejscowości podkrakowskich, dla wszystkich Polaków dzielących pasje związane z zamiłowaniem do kultury regionalnej. Niech więc jego pasja będzie inspiracją do działań twórczych uczniów i grona pedagogicznego szkoły i społeczności wokół niej skupionych w trzech iliach szkoły w Węglówce, Sułkowicach, Krzczonowie. Szeroko rozumiana kultura ludowa i tradycyjna w procesie kształcenia jest ważnym elementem rozwoju artystycznego młodych ludzi. We współczesnych czasach niezwykle ważna jest świadomość, że kultura w wymiarze artystycznym, wiejskim i tradycyjnym może nas połączyć w trosce o popularyzację dziedzictwa narodowego.

    Dziękuję wszystkim instytucjom zaangażowanym w popularyzację pamięci Oskara Kolberga. Dziękuję szkole za zaangażowanie w upowszechnianie tradycji oraz życzę pomyślności w dalszej pracy. Dziękuję bardzo.

  • Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Kolejny już raz poproszony zostałem o to, aby przedstawić sprawę młodych rolników, którzy, jak oświadczyli, w dalszym ciągu są szykanowani przez Agencję Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa poprzez żądanie, aby zwracali pieniądze, które otrzymali w ramach unijnych dopłat z tzw. programu młodzi rolnicy. Sprawą tą zajmowało się już kilka prokuratur, sądy. Sprawa odwlekania tych wszystkich postępowań znalazła swoje odzwierciedlenie w wyroku Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie, który 31 lipca 2014 r. ponownie uchylił zaskarżoną decyzję Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Sąd stwierdził, co następuje: Wobec powyższego należy uznać, że organ naruszył terminy określone przepisami prawa do rozpoznania sprawy, nie rozpoznając jej w terminach określonych wyżej wymienionymi przepisami. Podnieść należy, że wniosek o zmiany założeń w biznesplanie w zakresie wnioskowanym przez skarżących w żaden sposób nie posiada przymiotu skomplikowanego charakteru, który uzasadniałby niewydanie decyzji w tym przedmiocie w terminie określonym przepisami K.p.a. W ocenie sądu brak decyzji w przedmiocie rozpoznania wniosku w ustawowym terminie wprost wskazuje na ni czym nieuzasadnioną bezczynność organu, celowe przedłużanie postępowania bez uzasadnionej przyczyny zmierzające jedynie do uchylenia się od obowiązku rozstrzygnięcia sprawy, co stanowi istotne naruszenie zasady praworządności zagwarantowanej w art. 7 konstytucji.

    Co po tym wyroku robi agencja? Otóż agencja przysyła kolejne pisma rolnikom w sprawie zwrotu kwot, które otrzymali na utworzenie gospodarstw rolnych. I tu jest kuriozum. Agencja wskazuje: W konsekwencji mimo spełnienia formalnych warunków przez panią Katarzynę Sperę do uzyskania pomocy inansowej z tytułu ułatwienia startu młodym rolnikom na gruncie prawa polskiego pani Katarzyna Spera w niniejszej sprawie w sposób niesamodzielny prowadzi działalność rolniczą. Tak jest w konsekwencji mimo spełnienia formalnych warunków. No to to jest zaprzeczenie praworządności, bo jeżeli spełnione zostały warunki, to pieniądze na ułatwienie startu młodym rolnikom należą się. Ale to w niczym nie przekona działaczy PSL, którzy zatrudnieni są w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. Rolnicy wszędzie oicjalnie ogłaszają, że ich problemy zaczęły się od tego, że nie zapłacili prowizji, jakiej domagali się pracownicy agencji, czyli działacze PSL. Takie jawne zarzuty wobec nich są pomijane, nikt się tym nie zajmuje. Gdyby nie było w tym prawdy, to już dawno byłyby oskarżenia w tej sprawie. Ale cóż, pan minister Sawicki uważa rolników za frajerów, tak samo jak całe PSL, uważa, że rolnicy i młodzi rolnicy to frajerzy, z którymi można robić, co się chce. Tylko jest jedno „ale”: wkrótce mamy wybory i oby całe PSL i pan minister Sawicki ponownie nie usłyszeli tego, co pan minister Sawicki usłyszał już od pani minister Fedak: s… pik… pik… laj. Dziękuję.

  • To też nie był wniosek formalny. On był w sprawie, która też, tak samo, nie jest przewidziana w porządku dziennym.