• Dziękuję, panie ministrze.

    Ponowne wystąpienie ministra zamyka dyskusję w tym punkcie.

    Marszałek Sejmu, po zasięgnięciu opinii Prezydium Sejmu, proponuje, aby Sejm skierował rządowy projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii, zawarty w druku nr 2604, do Komisji Nadzwyczajnej do spraw energetyki i surowców energetycznych w celu rozpatrzenia.

    Jeżeli nie usłyszę sprzeciwu, będę uważał, że Sejm propozycję przyjął.

    Sprzeciwu nie słyszę.

    Jednocześnie marszałek Sejmu, na podstawie art. 95b regulaminu Sejmu, wyznacza termin przedstawienia sprawozdania przez komisję do dnia 23 września 2014 r.

  • Dziękuję, pani poseł.

    Pytania zadawała będzie pani poseł Krystyna Skowrońska.

    Bardzo proszę, pani poseł.

  • Dziękuję panu posłowi.

    Głos zabierze celem zadawania pytań pan poseł Jan Krzysztof Ardanowski, Prawo i Sprawiedliwość.

    Przypominam: 1,5 minuty na zadawanie pytań.

  • Dziękuję.

    Lista posłów zapisanych do zadawania pytań została wyczerpana.

    Głos zabierze sekretarz stanu w Ministerstwie Gospodarki pan Jerzy Witold Pietrewicz celem udzielenia odpowiedzi na pytania zadane przez posłów.

    Panie ministrze, bardzo proszę.

  • Dziękuję.

    Panie ministrze, bardzo proszę o odpowiedź.

  • Dziękuję.

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! W projektowanej ustawie o odnawialnych źródłach energii brakuje zapisów o tworzeniu spółdzielni energetycznych. To jest ważne w kontekście obszarów wiejskich, polskich wsi, gdzie najczęściej zlokalizowana jest szkoła jako instytucja publiczna, straż pożarna jako budynek też użyteczności publicznej, kościół w wielu większych miejscowościach i okoliczne domostwa. A więc aż się prosi, żeby takie zapisy w projektowanej ustawie były, żeby w takich miejscowościach – nawet bez samorządu, bo czasami samorząd część pieniędzy przeje albo je zmarnotrawi, szczególnie w okresie wyborczym – ludzie na dole mogli takie spółdzielnie tworzyć. Ta energia ze źródeł odnawialnych to przede wszystkim woda, bo w takich miejscowościach najczęściej jakaś rzeczka płynie, można pojechać na polską wieś i zobaczyć, biogaz, jeśli jest produkcja trzody chlewnej czy też bydła mlecznego, więc ten substrat jest, i słońce. Jeśli chodzi o to, co mówili moi przedmówcy odnośnie do wiatraków, to w miejscowościach, gdzie te instytucje są, wiatrak nie ma racji bytu. Taka jest prawda i taka jest rzeczywistość. A więc te inne źródła: woda, słońce, a przede wszystkim lokalne źródła, czyli biomasa, ale polska biomasa, to, co rośnie przy drogach, krzaki

    (Dzwonek)

    , zakrzaczenia itd.

    Druga rzecz bardzo istotna, panie marszałku, to źródła inansowania, bo pieniądze są w Ministerstwie Rolnictwa i Rozwoju Wsi, Ministerstwie Środowiska, czytaj: narodowym funduszu ochrony środowiska, Ministerstwie Gospodarki. Panie ministrze, kto będzie koordynował przepływ środków do samorządów, do osób izycznych z tych trzech źródeł, również z budżetu krajowego i ze środków Unii Europejskiej? Bo mam obawy, że jeśli nie będzie jednego koordynatora, to będzie ogromny chaos w zakresie inwestycji w odnawialne źródła energii. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Dziękuję.

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Klub Poselski Sojusz Lewicy Demokratycznej

    (Oklaski)

    z radością przyjmuje rozpoczęcie prac parlamentarnych nad projektem ustawy o odnawialnych źródłach energii. Niestety po ponad 3 latach oczekiwań na rządowy projekt ilość problemów w branży OZE, które ta ustawa musi rozwiązać, nie zmalała, ale wręcz przeciwnie – znacząco wzrosła.

    Sojusz Lewicy Demokratycznej zawsze przykładał ogromną wagę do zapewnienia nowoczesnego otoczenia prawnego polskiej energetyki. To za rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej w roku 1997 powstało Prawo energetyczne, które obowiązuje do dzisiaj. Pomimo licznych i hucznych zapowiedzi kolejnych ekip rządowych żadnemu innemu rządowi nie udało się stworzyć nowego Prawa energetycznego – mimo zmieniających się czasów i konieczności dostosowania ram prawnych dotyczących energetyki do zupełnie nowych wyzwań.

    To za rządów Sojuszu Lewicy Demokratycznej powstał pierwszy system wsparcia energetyki odnawialnej, oparty na zielonych certyikatach. Ten system, tak krytykowany przez obecny rząd, pozwolił na zainstalowanie ponad 5 GW nowych mocy w krajowym systemie elektroenergetycznych. Dzięki temu prawu powstało ponad 35 tys. nowych miejsc pracy, a setki gmin z obszarów wiejskich otrzymują znaczące środki z tytułu podatków od instalacji OZE.

    Dla Sojuszu Lewicy Demokratycznej najważniejsze jest bezpieczeństwo energetyczne Polski, budowane dzięki wykorzystaniu krajowych zasobów i źródeł energii. Takimi źródłami są węgiel kamienny i brunatny oraz odnawialne źródła energii, takie jak woda, biomasa, słońce, biogaz i na końcu wiatr. I nie atom, państwo z Platformy Obywatelskiej i Polskiego Stronnictwa Ludowego.

    Przewija się w tej dyskusji, że jest mało pieniędzy na OZE. Pieniądze z budowy elektrowni atomowej w Polsce można przeznaczyć na odnawialne źródła energii. Te odnawialne źródła plus węgiel powinny być podstawą polskiego miksu energetycznego, bo dają Polsce niezależność energetyczną, a do tego nowe miejsca pracy, rozwój przedsiębiorstw i wzrost gospodarczy.

    Wychodzimy z założenia jako jedyni reprezentanci lewicy w Polsce…

    (Wesołość na sali)

    Boli was to, ale tak jest.

    …że dostęp do energii, ciepła, energii elektrycznej i paliw to podstawowe prawo społeczne, gwarantujące bezpieczeństwo i komfort ludności oraz rozwój gospodarczy. Obowiązkiem lewicy jest zapewnienie dostępu do energii dla każdego obywatela, przy czym lewicowy dostęp do energii to nie tylko możliwość swobodnego przyłanczania się do sieci energetycznej…

    (Poseł Tomasz Kulesza: Przyłączania.)

    Przyłączania, tak jest, panie pośle.

    …i możliwość tworzenia własnych źródeł energii, ale przede wszystkim możliwość korzystania z energii i paliw po przystępnych dla każdego cenach, o czym wspomniał w swoim wystąpieniu pan poseł Czerwiński. Niestety przedłożony rządowy projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii tylko w niewielkim stopniu odpowiada na te wyzwania.

    Na pewno na uznanie zasługuje, panie ministrze, po pierwsze, próba racjonalizacji kosztów systemu wsparcia energetyki odnawialnej tak, aby nie wpływały na podwyższenie cen energii, po drugie, próba ograniczenia wsparcia dla tych technologii, które nie przyczyniają się do rozwoju nowych mocy, ale jedynie konsumują środki z systemu wsparcia. Chodzi o współspalanie i dużą, zdekapitalizowaną energetykę wodną, głównie państwową. Propozycje dotyczące wzmocnienia wsparcia dla mikroinstalacji, prosumentów i energetyki rozproszonej.

    Wątpliwości budzi jednak wiele szczegółowych rozwiązań, a zwłaszcza ilozoia całej ustawy, opierająca się na tym, że OZE traktuje się jako zło konieczne, a nie szansę na bezpieczeństwo energetyczne, modernizację polskiej energetyki, rozwój przedsiębiorczości i wzrost komfortu mieszkańców, zwłaszcza mieszkańców polskiej wsi. Najważniejsze problemy, jakie dostrzega Klub Poselski Sojusz Lewicy Demokratycznej w projekcie ustawy, są następujące. System nakierowany jest wyłącznie na cel określony w roku 2020. Brak jest jakiejkolwiek strategii czy nawet wizji rozwoju ener getyki odnawialnej w latach 2020–2050. Pan minister kilka posiedzeń Sejmu do tyłu mówił, że rząd ma politykę energetyczną już do roku 2050. Pan premier Tusk panu o tym powiedział. Dlaczego w tej ustawie o tym nie wspominacie?

    Rząd mamił nas przez kilka lat opowieściami o tym, jak nowa Komisja Europejska i nowy Parlament Europejski odejdą od polityki wspierania odnawialnych źródeł energii. To może wysłuchajmy, jaki jest drugi z pięciu priorytetów nadchodzącej kadencji przewodniczącego Komisji Europejskiej: Musimy wzmocnić udział odnawialnych źródeł energii na naszym kontynencie. To nie tylko kwestia polityki odpowiedzialnej za zmiany klimatu. Jest to jednocześnie konieczna polityka przemysłowa, jeśli nadal chcemy mieć niedrogie pokłady energii do naszej dyspozycji w perspektywie średnioterminowej. Dlatego chcę, żeby europejska unia energetyczna stała się numerem jeden, jeśli chodzi o odnawialne źródła energii.

    Zaproponowany system ma na celu jak najtańsze osiągnięcie celów w zakresie wykorzystania odnawialnych źródeł energii w roku 2020. Wiemy doskonale, że najtaniej wcale nie znaczy najlepiej ani najkorzystniej. System zaproponowany przez rząd będzie wspierał najtańsze, azjatyckie technologie. Najtańsze, a więc najmniej bezpieczne i najmniej trwałe inwestycje. W takim systemie nie będzie miejsca na rozwój polskich technologii ani na budowę mocnej, konkurencyjnej na europejskim rynku krajowej branży usługowej.

    Brak dedykowanych mechanizmów wsparcia technologii, szczególnie istotnych dla polskiej gospodarki, w tym technologii innowacyjnych, wrzucenie wszystkich technologii do jednego koszyka aukcyjnego jest poważnym błędem, panie ministrze, który będzie skutkował tym, że Polska będzie importerem netto zagranicznych urządzeń zamiast rozwijać swój przemysł, np. w sektorze morskiej energetyki wiatrowej, która stanowi ogromną szansę dla polskiego przemysłu stoczniowego, czy biogazowni rolniczych, panie pośle Kasprzak, stanowiących ogromną szansę dla polskiej wsi i przemysłu rolno-spożywczego. Mamy do czynienia z próbą wprowadzenia niesprawnego, ryzykownego systemu aukcyjnego bez niezbędnego okresu przejściowego, podczas którego nowe mechanizmy można będzie wypróbować w zakresie niektórych technologii. Zbyt małe jest też wsparcie dla prosumentów i małej energetyki rozproszonej. Zaproponowane rozwiązania zmierzają w dobrym kierunku, ale są zbyt zachowawcze i nie dają gwarancji szerokiego rozwoju mikrogeneracji, która powinna stać się w kolejnej dekadzie bardzo ważnym elementem budowania bezpieczeństwa energetycznego i zrównoważonego rozwoju, szczególnie na obszarach wiejskich. Polski nie stać na kolejne lata prac nad ustawą o OZE. Istniejące zapóźnienia trzeba nadrobić i powinien to być priorytet w pracach nad ustawą o odnawialnych źródłach energii.

    Dlatego Sojusz Lewicy Demokratycznej opowiada się za jak najszybszym rozpoczęciem prac nad przedłożonym projektem. Ustawa powinna zostać w szybkim tempie udoskonalana, między innymi poprzez zwiększenie wsparcia dla prosumentów, wydłużenie perspektywy wsparcia o kolejną dekadę, wprowadzenie okresu przejściowego oraz większej liczby koszyków aukcyjnych, tak aby nie tylko najtańsze, ale i przynoszące największe krajowe efekty gospodarcze technologie miały szansę na rozwój.

    W związku z powyższym Klub Poselski Sojusz Lewicy Demokratycznej opowiada się za skierowaniem projektu ustawy o odnawialnych źródłach energii do Komisji Nadzwyczajnej ds. energetyki i surowców energetycznych. Znając pana przewodniczącego Czerwińskiego, mam nadzieję, że w trybie natychmiastowym przystąpimy do prac nad tą ustawą. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Myślę, że problemy energetyczne Polski są znane. Możliwość załamania systemu elektroenergetycznego i blackouty to nie jest tylko wymysł futurologów. Trzeba zrobić wszystko, żeby do tego nie dopuścić. Uważam, że energia odnawialna mogłaby być istotnym uzupełnieniem systemu podstawowego, moim zdaniem w Polsce opartego o węgiel, ewentualnie nowe technologie jego wykorzystania.

    Interesuję się energią odnawialną od bardzo dawna. Interpelowałem w tej sprawie ponad dwa lata temu do ministra gospodarki. Odpisał mi wtedy, ponad dwa lata temu, że pracuje nad ustawą i ona będzie niedługo. Dziwne pojęcie długości czasu. Dobrze, że to jest. Natomiast okazuje się, że góra urodziła mysz, a jakby tak dokładnie się przyjrzeć, to może nie mysz, a jakiegoś potworka, który nie wiadomo, czy będzie w stanie żyć. Ta ustawa ma już długą brodę, ale w tym przypadku barba non facit philosophum, i mówię to jako człowiek noszący brodę.

    Zastanawiam się, jakie są działania, jakie grupy lobbystyczne, jakie mechanizmy działają, że to, co mogłoby być dla Polski korzystne – mówię to również w kontekście obszarów wiejskich, bo z pewną emfazą można powiedzieć, że polskie obszary wiejskie mogłyby być wielką zieloną elektrownią, nie mówię o wiatrakach, które są najdroższą i szkodliwą na obszarach wiejskich formą pozyskiwania energii odnawialnej, ale biogazownie to już przypominane fotowoltaika, kogeneracja, to wszystko, i szereg innych elementów, mogłoby być istotnym elementem rozwoju gospodarczego – to ślimaczy się, to idzie źle.

    (Dzwonek)

    Deklaruję istotną pracę i wielką chęć pracy nad tą ustawą, ale po tym, co zaproponowało Ministerstwo Gospodarki, cudów się nie spodziewam. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Projekt ustawy jest długo oczekiwany, jednak powinien przyczynić się do powstania nowych miejsc pracy w wyniku zwiększenia liczby nowych instalacji OZE, a także do wykorzystania w celach energetycznych surowców z rolnictwa, produktów ubocznych z gospodarstw i z przemysłu wykorzystującego surowce rolnicze. Mam jednak obawy, czy długo oczekiwane biogazownie, które na obszarach wiejskich mogłyby dać zatrudnienie i mogłyby zagospodarować surowce rolne i produkty uboczne, tak naprawdę mogą liczyć na wsparcie w nowym systemie.

    Panie ministrze, czy w związku z proponowanymi rozwiązaniami zapowiadany rządowy program „Biogazownia w każdej gminie” jest nadal aktualny? Przecież rząd postawił na jednoczesne dotowanie i opodatkowanie, bo w nowym systemie wsparcia likwiduje się dotychczasowe zwolnienie zielonej energii z opodatkowania akcyzą. Ten brak konsekwencji co do wsparcia widać również w tym, że ułatwia się podłączanie paneli solarnych i małych wiatraków do sieci, ale równocześnie obniża się gwarantowaną cenę sprzedaży wyprodukowanego tą metodą prądu, gdyż inwestorów ma obowiązywać stawka o 20% niższa niż rynkowa. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie marszałku.

    Panie Ministrze! Czy prawdą jest, że cena produkcji jednego gigadżula energii w Polsce z dobrego polskiego węgla wynosi ok. 9 zł, natomiast cena produkcji gigadżula ze współspalania z biomasą dochodzi do 20 zł, 30 zł? Gdzie tu jest racjonalna gospodarka, gdzie tu są konkurencyjność i logika tego wszystkiego?

    Druga sprawa. Jakie instytucje będą kontrolować wykonanie tej ustawy? Duch tej ustawy jest bardzo nowoczesny, szczególnie w zakresie przestrzegania przepisów ochrony środowiska, kwestii oddziaływania na środowisko. Czy przewiduje pan powstanie nowych instytucji? Jakie instrumenty ma pan do tej pory? Czy potrzebne są nowsze, jako że w zakresie sektora energii zawsze podmioty grają na granicy prawa po to, żeby mieć większy zysk?

    Trzecia kwestia. Czy Polska uniknie błędów popełnianych w zakresie rozwoju OZE przez naszych najbliższych sąsiadów unijnych? Niemcy, Holandia, Dania popełniały błędy i wiemy doskonale, na czym one polegają. Czy nasza ustawa nas zabezpieczy? Bardzo często błąd niemiecki dzisiaj jest największą kością niezgody. Na północy mamy nadmiar energii wiatrowej, nie wiadomo, jak przesłać ją do południowych landów

    (Dzwonek)

    , gdzie jest duże zapotrzebowanie na energię. Czy nie należałoby stworzyć do tej ustawy mapy geograicznej uwzględniającej poszczególne lata, chodzi o okresy co 5 lat, obrazującej, jak będzie przedstawiał się problem zasilania sieci energią odnawialną i czy będzie ona lokalnie zużyta, czy też trzeba będzie ją przesyłać dalej? Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję.

    Panie Marszałku! Chciałabym zapytać, dlaczego rząd, przygotowując projekt ustawy o odnawialnych źródłach energii, zupełnie zmarginalizował kwestię energii geotermalnej, której Polska ma wyróżniające się zasoby, zarówno jeśli chodzi o powierzchnię, jak i o temperatury. Chodzi także o to, że w wielu gminach są gotowe odwierty – jest ich kilka tysięcy – które pozostały po poszukiwaniach w przeszłości ropy naftowej czy gazu. Przygotowaliśmy projekt wykorzystania ogromnego potencjału Polski, ogromnej szansy na rozwój Polski. Wtedy mówiliście państwo, że przygotujecie kompleksowy projekt dotyczący odnawialnych źródeł energii i umieścicie tam m.in. te zagadnienia, które proponowaliśmy, różne instrumenty wsparcia zgodne z prawem europejskim, a także, na wzór Francji czy Niemiec, ubezpieczenie od ryzyka na etapie poszukiwań, następnie na etapie wydobycia, wykorzystania tych odwiertów. Takie metody wsparcia stosują państwa zachodnie, które mają o wiele gorsze warunki w zakresie energii geotermalnej aniżeli Polska. Dlaczego Niemcy, Francja, Słowacja wykorzystują wody geotermalne w różnych celach, natomiast państwo, mając taki ogromny potencjał, wyrzucacie z projektu ustawy, jeżeli dobrze rozumiem, proszę mnie wyprowadzić z błędu, wsparcie

    (Dzwonek)

    energii geotermalnej wykorzystywanej m.in. w celach związanych z energią elektryczną? Czy dlatego, że pewna grupa biznesowa nie przygotowała się do skoku na ten zasób, nie jest jeszcze gotowa, żeby sobie to przywłaszczyć na wzór innych dziedzin życia? Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! To dobrze, że czekaliśmy na tę ustawę tyle lat, to dobrze z tego powodu, że nie popełniliśmy błędów, żeby pójść drogą tak naprawdę generującą koszty, które nazywamy pomocą. Przez kogo jest ona udzielana? Przez ludzi, którzy płacą określone rachunki, przez całą gospodarkę. Konkurencyjna gospodarka musi się opierać na konkurencyjnej cenie energii. Tymczasem dotychczasowy system wsparcia to ten wielki miś z „Rejsu”, który unosił się nad Warszawą i którego istotą było to, że im jest droższy, tym lepszy. Musimy doprowadzić do uruchomienia takich odnawialnych źródeł energii, które będą konkurencyjne i spowodują, że cena energii nie będzie wyższa, lecz niższa, również cena energii z odnawialnych źródeł energii. Ten system aukcyjny to właśnie wprowadza.

    Panie ministrze, w tym momencie powstaje pytanie. Jeśli na aukcjach będą wygrywać instalacje, które wyprodukują energię najniższym kosztem, poniżej ceny maksymalnej, to czy jest przewidziany korytarz, który zabezpieczy nas przed zbyt niską ceną, kiedy będą wygrywały technologie bądź określone instalacje, których gwarancja realizowalności nie będzie pełna?

    (Dzwonek)

    Tak więc czy istnieje system zabezpieczający przed ceną najwyższą i system zabezpieczający przed ceną najniższą? Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Chciałbym zapytać o docelowy model polskiego systemu energetycznego, bowiem odnoszę wrażenie, że mamy do czynienia z totalnym chaosem. Na dobrą sprawę nie za bardzo orientuję się, jakie preferencje w tym zakresie ma rząd Rzeczypospolitej. Wiadomo, że ok. 2030 r. będziemy potrzebowali ponad 50 tys. MW energii mocy zainstalowanej. Dzisiaj jest ok. 30 tys., a więc tę różnicę między 30 a 20 tys. trzeba czymś wypełnić.

    Pytanie, co jest preferencyjnym modelem przy instalowaniu dodatkowych mocy energetycznych. I nie boję się o polski węgiel kamienny, bowiem kiedy będzie potrzeba więcej mocy energetycznych osiąganych z węgla kamiennego i brunatnego, to oczywiście, biorąc pod uwagę dzisiejszy ich poziom, te proporcje ulegną zmianie z 90% na 60%. Tylko boję się o to, że my nie będziemy więcej produkować węgla, a port w Świnoujściu, w którym byłem w tamtym tygodniu, stał się takim portem, który nie eksportuje węgla, tylko przyjmuje ten przypływający do Polski statkami, co jest przykrą konstatacją, bowiem stać nas na to, żeby wydobywać węgiel u siebie.

    Co z gazem łupkowym? Odnoszę wrażenie, że rząd już chyba nie wierzy w to, że gaz łupkowy zaspokoi nasze potrzeby energetyczne, bowiem budujemy za ponad 4 mld zł gazoport w Świnoujściu i na pewno nie zostanie on oddany do użytku w bieżącym roku

    (Dzwonek)

    – a o tym z tej mównicy zapewniał jeszcze nie tak dawno pan minister Gawlik – nad czym ubolewam, bo to są dodatkowe koszty. Tak więc jest pytanie o model docelowy polskiego systemu energetycznego po 2025 r. Odnoszę wrażenie, że rząd też nie wie, w którą stronę to ma pójść. Już nie mówię o energetyce jądrowej i ogromnych kosztach, które w związku z nią zostały poniesione. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Dziękuję.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Chciałbym zaakcentować następujący problem, który wiąże się z Prawem energetycznym, a konkretnie z pojęciem „prosument”, czyli odbiorcą i dostawcą energii.

    Okazuje się, że jeżeli osoba izyczna legalizuje mikroinstalację do 40 kW, to nie ma żadnego problemu, gdyż osoby izyczne są zaliczone do grupy, która jest zwolniona z obowiązku posiadania koncesji na odsprzedawanie energii. Zresztą żeby posiadać koncesję, trzeba prowadzić działalność. Natomiast jeżeli osoba, która instaluje elektrownię na swoim prywatnym budynku, prowadzi działalność gospodarczą, i to nawet w zupełnie innym miejscu, to już nie jest zwolniona z obowiązku posiadania koncesji. Założenie było takie, żeby zachęcić ludzi do inwestowania własnych środków w energię odnawialną. Nie ukrywajmy, że to często prywatni przedsiębiorcy mają większe możliwości inansowe i są w stanie prywatnie inwestować w tego typu przedsięwzięcia.

    A zatem czy nie należałoby poszerzyć grupy zwolnionych z obowiązku posiadania koncesji o osoby prowadzące działalność, ale produkujące energię nie jako irma? Jeżeli zakładają w irmie, to potrzebują koncesji, jeżeli zakładają na budynku prywatnym – nie.

    Pytanie, co z ludźmi prowadzącymi działalność w prywatnym domu. Założenie było takie, żeby można było produkować i sprzedawać prąd

    (Dzwonek)

    bez koncesji i bez zgłaszania działalności, gdyż te ilości produkowanej energii są zbyt małe w przypadku jednej osoby, żeby bawić się w działalność i koncesję. Jeżeli jednak zainwestuje w to kilkadziesiąt tysięcy ludzi, i to takich, których na to stać, to zostanie wykazany spory wolumen energii odnawialnej praktycz nie bez żadnych kosztów...

    Wicemarszałek Cezary Grabarczyk: Proszę kończyć.

    …dla państwa. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)