• Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Oczywiście z ustawy o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez ludzi młodych wynika, że wysokości marży i prowizji banków biorących udział w programie „Mieszkanie dla młodych” są oczywiście uzależnione od polityki wybranego kredytodawcy. Natomiast rzeczywiście są drastycznie duże różnice pomiędzy standardowymi warunkami kredytowymi a warunkami udzielania kredytów z dopłatami, chodzi o kredyty udzielane w ramach programu MdM, dlatego że ta różnica w marżach wynosi od 1,45% do 2,10%. To są dane, które jeszcze wczoraj sprawdzałam, konsultowałam to z niektórymi bankami. Jest to bardzo duża różnica.

    Okazuje się, że standardowe warunki kredytowe bez dopłat są dużo korzystniejsze niż warunki, które miały sprzyjać kredytobiorcom, szczególnie młodym, planującym zakup pierwszego mieszkania. Nie do końca zgodzę się z tym – a tak tłumaczą się banki – że badanie zdolności kredytowej klientów jest dużym obciążeniem.

    (Dzwonek)

    Czy obsługa jest inna niż w przypadku udzielania innych kredytów, również tych na cele mieszkaniowe i inne? Przecież również w tych przypadkach bada się zdolność kredytową klienta. Chciałabym zaapelować do pana ministra. Czy Bank Gospodarstwa Krajowego, który zawiera te umowy z bankami biorącymi udział w tym programie, nie powinien jednak wprowadzić przepisu regulującego stały poziom marży i prowizji kredytów udzielanych w ramach programu pomocy państwa w zakupie pierwszego mieszkania przez ludzi młodych? Oprócz tej marży i prowizji bardzo wysokie są też koszty okołokredytowe. Dochodzą koszty otwarcia kredytu, ubezpieczenia, kart debetowych. Naprawdę banki narzucają tutaj dużo innych dodatkowych okołokredytowych obowiązków. Dziękuję.

    (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Wanda Nowicka)

  • Dziękuję bardzo.

    Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Program pomocowy „Mieszkanie dla młodych” uchwalony niedawno przez Sejm cieszy się dużym zainteresowaniem wśród odbiorców, i słusznie, bo dopłaty rządu w wysokości 10–15% prezentują się naprawdę atrakcyjnie, a i ostatni brak zgody ministerstwa na podwyżkę limitów cen wnioskowaną przez inwestorów stwarza presję w zakresie obniżania cen mieszkań.

    Program jest realizowany za pośrednictwem Banku Gospodarstwa Krajowego przez banki komercyjne. Okazuje się jednak, że banki komercyjne obok realizacji naszej szlachetnej idei pomocy młodym traktują ten program trochę jak wehikuł zarobkowy i promocyjny – a to marża banków w kredycie MdM jest wyższa od 0,1 do 0,25 punktu procentowego od marży standardowego kredytu, a to mamy sprzedaż krzyżową, cross-selling, czyli niższą marżę dla tych, którzy zadeklarują korzystanie z dodatkowych, już własnych, produktów banku komercyjnego. Klienci traktują te dodatkowe usługi jako zło konieczne – dodatkowe konta, karty, ROR-y, a w związku z tym także koszty potrzebne im są jak dziura w moście. Rządowy program trochę w tym przypadku służy do takiego, może źle rozumianego, marketingu. Dlatego wydaje się, że polityka banków komercyjnych w związku z wyższymi marżami, a także ze stosowaniem praktyk sprzedaży wiązanej może budzić wątpliwości. Należy bowiem pamiętać, że beneficjentami programu mają być obywatele, młodzi obywatele, a nie powinny nimi być banki komercyjne.

    W związku z tym chciałbym zapytać

    (Dzwonek)

    , czy wysokość marż – być może dotyczy to także zakazu praktyk sprzedaży krzyżowej – nie powinna być przypadkiem limitowana w umowie pomiędzy Bankiem Gospodarstwa Krajowego a bankami komercyjnymi? Dziękuję.

  • Panie Marszałku! Panie i Panowie Posłowie! Szanowny Panie Pośle! Odpowiadając na pytanie, chciałbym powiedzieć, że według obowiązującego w Polsce Prawa o szkolnictwie wyższym student może przenieść się z innej uczelni, w tym także zagranicznej, za zgodą kierownika podstawowej jednostki organizacyjnej uczelni, czyli za zgodą rektora wyrażoną w drodze decyzji.

    Chciałbym podkreślić, że corocznie minister zdrowia w porozumieniu z ministrem nauki i szkolnictwa wyższego określa limit przyjęć na dany rok akademicki. Limit przyjęć dotyczy studentów, którzy studiują w systemie stacjonarnym, w systemie pozastacjonarnym, to są ci studenci, którzy płacą za studia, oraz określa limit przyjęć dla studentów zagranicznych. Ci studenci, którzy studiują na Ukrainie, studiują w systemie niestacjonarnym, czyli w systemie płatnym. W związku z tym decyzja o przyjęciu danego studenta czy całej grupy studentów – mówimy tutaj o studentach z Ukrainy – należy do kompetencji władz uczelni.

    Chciałbym powiedzieć, że Ministerstwo Zdrowia monitoruje tę sprawę. I jeżeli chodzi o Uniwersytet Medyczny w Poznaniu, to od stycznia do 27 marca wpłynęły w tej sprawie 53 wnioski i rozważane jest przyjęcie tych osób, ale wyłącznie na studia niestacjonarne.

    W Bydgoszczy od 1 stycznia do 18 marca wpłynęło 343 zapytań, 55 z nich rozpatrzono pozytywnie. Te osoby będą studiowały w systemie niestacjonarnym. Jest to dość problematyczne, dlatego że trzeba stworzyć nowe grupy studenckie i dostosować program dydaktyczny. Łatwiej jest to zrobić na pierwszym, drugim roku niż na trzecim czy czwartym. Komplikuje sprawę to, że obecnie kształcimy, jeżeli chodzi o zawód lekarza, na podstawie nowego programu nauczania.

    Jeżeli chodzi o Warszawski Uniwersytet Medyczny, to takich wniosków wpłynęło 47. Uniwersytet również je analizuje. Zapytania wpłynęły także w Szczecinie oraz w Gdańsku, tam złożono ich 30. W razie konieczności tej decyzji o kształceniu nie podejmuje minister, podejmują ją władze uczelni. Na razie po prostu złożono wiele zapytań, natomiast nie ma konkretnej dużej liczby wniosków. Te wnioski o przeniesienie, które wpłynęły, są rozpatrywane przez uczelnie. Dziękuję.

  • Szanowny Panie Pośle! Naprawdę monitorujemy całą sytuację na bieżąco. Jeżeli chodzi o szkolnictwo, robi to minister nauki i szkolnictwa wyższego, a tu, w tym przypadku – minister zdrowia, dlatego też przedstawiłem tę analizę monitoringu. Monitorujemy to, co się dzieje, na bieżąco. Jeżeli zaistnieje podobna sytuacja, wówczas na pewno w porozumieniu z ministrem nauki i szkolnictwa wyższego podejmiemy odpowiednią decyzję. Musimy włączyć do działań również ministra finansów z tego względu, że chodzi tutaj także o koszty kształcenia. Dlatego też po prostu monitorujemy to, co się dzieje, i jeżeli doszłoby do jakiejś groźnej sytuacji, to musimy być przygotowani do podjęcia konkretnych i ważnych decyzji, tak żeby nie zostawiać tych studentów samym sobie, żeby nie przerywali procesu kształcenia. Dziękuję bardzo.

  • Panie Ministrze! Z przykrością stwierdzam, że nie do końca jestem przekonana co do tego, co pan powiedział, dlatego że przygotowałam się do dzisiejszego wystąpienia. Jeżeli chodzi o panią profesor Walentynę Balwierz, to w 2004 r. czytałam artykuł w „Pulsie Medycyny” o tym, gdzie mówiło się, że dzieci z neuroblastomą, dzieci polskie, są leczone tak jak w innych krajach. To był 2004 r. Minęło 10 lat i pan minister mówi, że ministerstwo to intensywnie wspiera. A ja obserwuję, czytając o tym, bo też znam takich rodziców, mam Ninę Kublik w swoim mieście, że to są jakieś potyczki słowne między profesor Balwierz, panią profesor Danutą Perek. Pan minister mówi, że ministerstwo to wspiera, jednak w innych krajach jest inaczej. Przecież były w 2006 r. przyjęte dyrektywy unijne. Wiemy, na czym to polega, wiemy, że musi być sponsor, my to wszystko rozumiemy, natomiast i my, i rodzice nie oczekujemy już takiej informacji, że wszystko jest na dobrej drodze, bo my nadal wspieramy tych rodziców, pomagając zebrać na to pieniądze. Kiedy jest realna szansa, żeby rzeczywiście pomóc tym dzieciom?

    Jeżeli nawet uznamy, bo też takie słyszałam zdania, opinie, że to jest tylko 20%, to w naszej ocenie to jest aż 20%. W innych krajach coś się zadziało, nawet dużo się zadziało, a u nas, panie ministrze, tego nie ma. Proszę nas przekonać, że rzeczywiście coś w tej sprawie zaczęło się intensywnego dziać. Dziękuję.

  • Panie marszałku, pan doskonale wie, że obowiązkiem ministra jest w dniu, kiedy są zadawane pytania w sprawach bieżących, stawić się przed Wysoką Izbą i odpowiadać na pytania dotyczące najbardziej ważnych spraw poruszanych przez parlamentarzystów, a nie robić kampanię na Śląsku w tym czasie.

    (Dzwonek)

    Mamy wrażenie – bardzo dziękuję panu marszałkowi, że mogę to powiedzieć – że pan minister Tomczykiewicz...

    Wicemarszałek Marek Kuchciński: Pani poseł...

    ...prowadzi dzisiaj kampanię wyborczą na Śląsku, będąc wiceministrem gospodarki odpowiedzialnym za sprawy węgla.

    (Głos z sali: Tomczykiewicz do dymisji.)

  • Dziękuję bardzo.

    Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Podstawowym surowcem energetycznym w Polsce jest węgiel. Rozwój górnictwa węglowego powinien być jednym z elementów bezpieczeństwa energetycznego naszego kraju. Rząd powinien chronić polski rynek wydobywczy, bo dostęp do nośników energetycznych decyduje o suwerenności państwa polskiego. Czeskie i niemieckie kopalnie przeżywają obecnie renesans. Tymczasem co się dzieje u nas? Sytuacja w polskim górnictwie jest dramatyczna. Na zwałach mamy ponad 5 mln t węgla, a sprowadzamy go z zewnątrz, np. o wiele droższy z Ameryki Południowej, a także ze Wschodu, po cenach dumpingowych, węgiel niskokaloryczny, złej jakości, zasiarczony. Tylko w ubiegłym roku Kompania Węglowa straciła na sprzedaży węgla ponad 1 mld zł. Doprowadziliście do sytuacji, że największa spółka węglowa w Unii Europejskiej przez 7 miesięcy pozostawała bez prezesa. Jest to bezprzykładne bezhołowie.

    Dziś jesteście państwo zdziwieni, że doszło do kryzysu. Węgiel zalega na hałdach, Kompania Węglowa wprowadza przestoje. Za złe zarządzanie płacą górnicy, których pensje są obniżane i którym grozi utrata pracy. Przestoje w kopalniach stanowią pierwszy krok do ich likwidacji, a wy powołujecie na prezesa spółki kandydata do Parlamentu Europejskiego. Na Śląsku śmieją się z was, mówią, że temu prezesowi może się pomylić kompania z kampanią. W górnictwie zatrudnionych jest blisko 0,5 mln ludzi. W ubiegłym roku kopalnie wpłaciły do budżetu 80 mld zł w postaci podatków. Jest zatem o co walczyć. Niestety, rząd PO–PSL nie przygotował strategii dla górnictwa. Mimo narastającego kryzysu w branży górniczej przez 7 lat rządzenia nie zrobiliście państwo nic ani w kraju, ani w Unii Europejskiej, zaprzepaszczając wprowadzone przez rządy Prawa i Sprawiedliwości wytyczne dotyczące redukcji dwutlenku węgla wskazujące jako rok bazowy 1988.

    (Dzwonek)

    Wy zgodziliście się, aby tym rokiem był rok 2005. Hańbą waszego rządu jest to, że Polska kupuje więcej węgla, niż sprzedaje. Dopiero groźby dotyczące protestów społecznych w czasie kampanii do europarlamentu są w stanie obudzić ten rząd z marazmu.

    Premier Tusk przyjeżdża na Śląsk i obiecuje. Pamiętamy, jak obiecywał stoczniowcom ochronę stoczni. Dziś wszyscy wiemy, co się stało ze stoczniami. Czy taki los czeka polskie kopalnie? W związku z tą dramatyczną sytuacją polskiego górnictwa chciałabym zapytać rząd: Czy podejmiecie kroki przeciwdziałające napływowi węgla spoza Polski? Czy będziecie chronić polski rynek? Czy będziecie renegocjować pakiet klimatyczno-energetyczny? Czy rząd ma program dla polskiego węgla, dla Śląska? Czy będzie tu chodziło o kolejne puste obietnice wyborcze, tak jak w przypadku stoczni? Dziękuję.

  • Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Pani Poseł! Wysoka Izbo! Jeszcze raz. Naprawdę Ministerstwo Zdrowia dokłada olbrzymich starań, przepraszam za kolokwializm, do wręcz ręcznego wspierania uczelni w procedowaniu całych wniosków. Nie ma tu żadnych przeszkód prawnych w Polsce i nigdy nie było. Jestem zdumiony, podobnie jak pani poseł, tym, że kilkanaście lat temu onkolodzy kliniczni spotkali się i wybrali jeden ośrodek i przez te kilkanaście lat nigdy do żadnego urzędu w Polsce nie wpłynął żaden wniosek o zarejestrowanie badania klinicznego. Funkcją uczelni jest prowadzenie badań klinicznych. Minister zdrowia niestety nie prowadzi badań klinicznych. Z utęsknieniem czekam na moment, kiedy ten lek będzie lekiem, a nie eksperymentem terapeutycznym. Spodziewam się, że wtedy firma złoży wniosek o refundację technologii i będziemy rozmawiali o refundacji tej technologii, która jest uznaną technologią w leczeniu danej choroby. Na razie jest to leczenie eksperymentalne, które podlega reżimowi badań naukowych, a badań naukowych niestety nie prowadzi minister zdrowia, tylko prowadzą je uczelnie medyczne.

    Proszę wierzyć, naprawdę minister zdrowia wykazuje olbrzymią troskę na każdym etapie monitorowania tego procesu, łącznie z zaangażowaniem środowiska akademickiego, pana rektora Laidlera, pani profesor i szeregiem innych elementów. Nigdy żaden wniosek nie wpłynął do ministra zdrowia, czekamy na taki wniosek. Podobno wpłynie on niebawem, jak zapewnia władza uczelni Collegium Medicum UJ. Natomiast nie umiem odpowiedzieć na pytania, które zadała pani poseł, o potyczki słowne pomiędzy naukowcami. Trudno mi inaczej odpowiedzieć.

    Refundacja w polskim systemie jest możliwa tylko wtedy, kiedy coś jest w koszyku świadczeń gwarantowanych, a w koszyku świadczeń gwarantowanych mogą być technologie, które są technologiami uznanymi. W związku z powyższym badań eksperymentalnych nie refundujemy ze środków publicznego systemu leczenia, ale refundujemy czasami udział w tych badaniach z innych środków, na przykład NCBR. Nie ma żadnej przeszkody formalnoprawnej, żeby sięgać po środki finansowe z Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które służą do prowadzenia badań naukowych, w tym do badań klinicznych. To są działania statutowe uczelni, których mamy w kraju kilkanaście. Uczelnie podejmują swoje działania statutowe, różne uczelnie w różnych obszarach. Tak się zdarzyło w Polsce, że w przypadku badania klinicznego w zakresie neuroblastomy rzeczywiście zabrakło szczęścia, mówiąc kolokwialnie, do tego, żeby to zainicjować. Dokładamy wszelkich starań do tego, żeby ten eksperyment był możliwy do wykonywania w Polsce. Pamiętajmy jednak o tym, że ciągle jest to terapia eksperymentalna i

    (Dzwonek)

    nie formułujmy takiego pełnego przekonania co do tego, że ona ma tak olbrzymią skuteczność. Pani poseł mówi, że aż 20%. 20% to są wyniki badań wstępnych drugiej fazy tak naprawdę, a jaka jest rzeczywista wartość tej technologii, będziemy wiedzieli wtedy, kiedy będą badania czwartej fazy.

    Przepraszam za przedłużenie o szesnaście sekund, panie marszałku.

  • Panie Marszałku! Pani Poseł! Wysoka Izbo! W pełni podzielam obawy i empatię pani poseł wobec dzieci chorych na neuroblastomę. Rzeczywiście jest to ciężka choroba nowotworowa występująca u dzieci o dość agresywnym przebiegu. Natomiast pozwolę sobie w wyjaśnieniu zwrócić uwagę na kilka nieścisłości, które pojawiły się w wypowiedzi pani poseł.

    Otóż ograniczenie dostępu do nowoczesnej terapii, farmakoterapii w zakresie neuroblastoma nie polega na braku refundacji tego leku w Polsce, tylko na braku tego leku w ogóle, ponieważ przeciwciała anty GD2 nie są lekiem. To jest eksperymentalna terapia, która nigdzie na świecie – ani w Stanach Zjednoczonych, ani nigdzie w Europie – nie została zarejestrowane jako lek, co oznacza, że nie zakończono jeszcze procedury badań klinicznych, która potwierdziłaby skuteczność i bezpieczeństwo tej terapii, która wszędzie na świecie zapewniałaby w sposób wystarczający wymogi, standardy rejestracji tej technologii jako produktu leczniczego. W związku z powyższym nigdzie na świecie to nie jest lek, to jest tylko badanie eksperymentalne, badanie kliniczne, które jest dostępne. Nigdzie nie jest refundowane, w żadnym systemie refundacyjnym leków, ponieważ leki mogą być refundowane, natomiast to nie jest fundowane.

    A zatem mówimy nie o refundacji dostępu do technologii, która jest uznaną technologią – bardzo chcielibyśmy taką mieć, ale jeszcze jej nie mamy – tylko mówimy o dostępie do leczenia eksperymentalnego, czyli do próby eksperymentu medycznego z udziałem człowieka, gdzie istnieją na dzień dzisiejszy wstępne dowody naukowe, które przekonują nas do tego, że w rzeczywistości tak podjęta próba leczenia może być korzystna dla pacjentów.

    Prowadzone są w tej chwili w Stanach Zjednoczonych i w Polsce badania naukowe z użyciem tego leku, czyli eksperymenty medyczne, które w przypadku badań z udziałem ludzi nazywamy badaniami klinicznymi. Te badania kliniczne są prowadzone także w Europie, prowadzi się je w wielu krajach w ramach tzw. protokołu SIOPEN. Jest taka międzynarodowa grupa onkologów dziecięcych, którzy kilkanaście lat temu stworzyli to na podstawie aktualnych danych naukowych. To jest International Society of Pediatric Oncology Europe Neuroblastoma. W Polsce ośrodkiem koordynującym, jak okazało się na podstawie ustaleń onkologów dziecięcych, jest ośrodek krakowski, a pani prof. Walentyna Balwierz jest koordynatorem tego badania w Polsce.

    Niestety do dnia dzisiejszego nie została dokonana w Polsce próba zarejestrowania takiego badania klinicznego. Ministerstwo Zdrowia bardzo intensywnie zarówno dopinguje uczelnię krakowską, jak i wspiera panią prof. Walentynę Balwierz w przejściu tej procedury zarejestrowania badania klinicznego, łącznie z tym, że zaprosiliśmy na spotkanie firmę Apeiron, czyli producenta przeciwciał anty GD2. Tym samym zapewniliśmy sobie pewność, że ta firma jest w stanie wyprodukować taką ilość przeciwciał, żeby dzieci w Polsce mogły mieć dostęp do takiego eksperymentu medycznego. Ośrodek krakowski, Collegium Medicum UJ, reprezentowany przez pana prof. Laidlera, prorektora ds. Collegium Medicum, i panią prof. Walentynę Balwierz, proceduje w tej chwili nad wnioskami o zarejestrowanie tego badania klinicznego w Polsce, choć one jeszcze formalnie nie wpłynęły do urzędu rejestracji produktów leczniczych, a taka jest procedura rejestrowania badań klinicznych. Ministerstwo intensywnie wspiera te działania na każdym etapie: od konsultacji, przez wsparcie w zakresie wyjaśnienia pewnych sposobów wypełniania wniosków. Z wielką nadzieją czekamy, że uczelnia krakowska pokona etap formalny i zarejestrowanie tego badania będzie możliwe.

    Nie ma żadnych przeciwwskazań formalnoprawnych do tego, żeby w ramach tzw. eksperymentu terapeutycznego, czyli poza badaniem klinicznym, ale w ramach eksperymentu terapeutycznego, zgodnie z zasadami określonymi w ustawie o zawodach lekarza i lekarza dentysty, takie przeciwciała podać tym dzieciom w Polsce. Jest tu jedynie taki problem, że dysponent tych przeciwciał, producent, czyli firma Apeiron, ustalił bardzo wysoką cenę za takie przeciwciała, tj. 8600 euro za jedną fiolkę, przy czym jest 25 podań, więc są to koszty przerastające możliwości.

    Rzeczywiście procedura, która wykształciła się w Polsce przez te kilkanaście lat w związku z brakiem dostępu, możliwości udziału w badaniu eksperymentalnym, jest taka, że rodzice zbierają środki finansowe i udają się do ośrodków zagranicznych, gdzie dzieci biorą udział w eksperymencie medycznym polegającym na podaniu tych przeciwciał. W opinii ministra zdrowia taka procedura jest niedopuszczalna. Mówiąc inaczej, dokonujemy wszelkich starań, żeby to badanie zostało zarejestrowane w Polsce, bo taka jest wola

    (Dzwonek)

    pacjentów, rodziców, środowisk akademickich. Trzy tygodnie temu odbyło się duże spotkanie w Ministerstwie Zdrowia – już kończę, panie marszałku – z udziałem tych rodziców, potem był cykl spotkań z władzami rektorskimi uczelni. Wydaje się, że jesteśmy już na drodze, która doprowadzi do rychłego zarejestrowania tego badania klinicznego. Minister zdrowia sam z siebie nie prowadzi takiego badania, nie ma takiej formalnej możliwości, jest to zadanie uczelni medycznej, którą minister stara się w tym wspierać. Dziękuję uprzejmie.

  • Panie Marszałku! Panie Ministrze! Chcę jeszcze zapytać o bardzo istotne sprawy. Nie tak dawno państwa rząd tolerował sytuację braku przez 9 miesięcy prezesa Kompanii Węglowej, a wówczas trwał już kryzys w polskim górnictwie. W tak dramatycznej sytuacji, jeżeli chodzi o górnictwo, obecny prezes Kompanii Węglowej pobiera pensję w wysokości 70 tys. zł miesięcznie. Chcę zapytać, czy nie jest to wielka niefrasobliwość tego rządu i oczywiście wielka rozrzutność. Nie ma środków na podwyższenie płac górników, którzy pracują na dole w kopalni.

    Chcę zapytać także o nieobecność tutaj wiceministra gospodarki pana Tomczykiewicza. Nieobecny jest pan minister Piechociński, zatem powinien go zastępować pan Tomczykiewicz. Jesteśmy zdziwieni jego nieobecnością.

    (Poseł Waldemar Andzel: Z Platformy…)

    Tak.

    Kolejne pytanie dotyczy standardów etycznych. Nominacja obecnego prezesa Kompanii Węglowej jest typową nominacją z klucza politycznego, ponieważ pan prezes startuje w wyborach do Parlamentu Europejskiego. Dziwi mnie to tym bardziej, że to właśnie on powinien rozwiązywać tę dramatyczną sytuację w polskim górnictwie, a nie zajmować się w tej chwili sprawami stricte politycznymi. Dziękuję.

  • Dziękuję bardzo.

    Na pytanie pani profesor odpowiada podsekretarz stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej pani Małgorzata Marcińska.

    Kto, co, gdzie, kiedy, jak i za ile?

  • To wszystko?

    Dziękuję bardzo.

    Przystępujemy do rozpatrzenia punktu 15. porządku dziennego: Pytania w sprawach bieżą cych.

    Przypominam, że pytanie nie może trwać dłużej niż 2 minuty, zaś udzielenie odpowiedzi nie może przekraczać 6 minut. Prawo do postawienia pytania dodatkowego przysługuje wyłącznie posłowi zadającemu pytanie. Dodatkowe pytanie nie może przekraczać 1 minuty, a odpowiedź – 3 minut.

    Przystępujemy do pytania pierwszego, które zadawać będą posłowie Marek Rząsa i Tomasz Kulesza z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska, w sprawie polskich obywateli studiujących na Ukrainie na kierunkach medycznych. Pytanie skierowane jest do ministra zdrowia.

    Proszę bardzo, pan poseł Marek Rząsa.

  • W tej sprawie wypowie się wiceminister sprawiedliwości Michał Królikowski.

  • Proszę, minister Pietrewicz.

  • Dziękuję.

    Panie Marszałku! Panie Ministrze! Jesteśmy posłami z Podkarpacia, z Jarosławia i Przemyśla, więc miast praktycznie graniczących z Ukrainą. Zwrócili się do nas z prośbą o pomoc polscy studenci studiujący na ukraińskich uczelniach. Obawiają się oni, że w razie eskalacji konfliktu na Ukrainie, czego doświadczamy praktycznie co dzień, będą musieli wrócić do kraju, ale bez możliwości kontynuowania nauki. Wśród zainteresowanych taką możliwością są również studenci kierunków medycznych. Na portalu studenckim Collegium Medicum Uniwersytetu Mikołaja Kopernika pojawił się komunikat, w którym dziekan Wydziału Lekarskiego ogłasza, że: „W związku z sytuacją panującą na Ukrainie, biorąc pod uwagę stanowisko Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Jego Magnificencja Rektor UMK podjął decyzję umożliwiającą przeniesienie na studia niestacjonarne do CM UMK studentów studiujących na ukraińskich uczelniach na kierunku lekarskim. Przeniesienie nastąpi w trybie nadzwyczajnym w trakcie trwającego roku akademickiego. Decyzja dotyczy studentów, którzy studiują obecnie na I lub II roku studiów. Z uwagi na konieczność dostosowania się do programu studiów obowiązującego w CM UKM zostaną stworzone specjalne grupy studenckie”.

    Jak więc widać, powyższe ogłoszenie bardzo wyraźnie określa grupę docelową, co w wielkim stopniu zaniepokoiło studentów starszych roczników, którym nie stwarza się, przynajmniej zgodnie z zapisem tej jednej uczelni, warunków do kontynuowania nauki.

    W odniesieniu do powyższego i do sytuacji na Ukrainie, zwracam się do pana ministra z następującymi pytaniami. Czy Ministerstwo Zdrowia w sytuacji eskalacji konfliktu na Ukrainie, w porozumieniu z władzami wyższych uczelni, planuje przyjęcie studentów, obywateli polskich studiujących na kierunkach medycznych w uczelniach ukraińskich, niezależnie od tego, na którym są roku? I drugie pytanie. Jeśli tak, to na jakich warunkach i według jakich kryteriów byliby przyjmowani na rodzime uczelnie? Dziękuję uprzejmie.

  • Dziękuję.

    Głos ma ponownie poseł Tomasz Makowski.

  • Proszę bardzo, pan poseł Stanisław Szwed zada jeszcze pytanie uzupełniające.

  • Dziękuję.

    (Poseł Jadwiga Wiśniewska: To rzeczywiście przejęzyczenie, jeżeli chodzi o 8 mld zł, ale nie odniósł się pan do moich pytań, panie ministrze.)

    Może pan minister uzupełni to w swojej dodatkowej wypowiedzi.

    Panie ministrze, proszę zostać, to tylko 1 minuta.

    Pytanie dodatkowe zada poseł Ewa Malik.

    Proszę bardzo.

  • Proszę, na te pytania odpowie wiceminister zdrowia Igor Radziewicz-Winnicki.

  • Dziękuję bardzo.

    Przechodzimy do kolejnego pytania, które zgłosili posłowie Józef Lassota i Joanna Bobowska z klubu Platforma Obywatelska. Pytanie dotyczy konieczności zmiany systemu podejmowania decyzji związanych z remontami dróg, poprawą bezpieczeństwa ruchu drogowego i innych. Pytanie jest skierowane do ministra infrastruktury.

    Pierwszy głos ma poseł Józef Lassota.

    Proszę.

  • Dziękuję.

    Pytanie dodatkowe – poseł Kosma Złotowski.

    Proszę.

  • Dziękuję.

    Pytanie dodatkowe zadaje pani poseł Bożena Kamińska.

    Proszę bardzo.

  • Dziękuję.

    Przechodzimy do ostatniego pytania, które zgłosili posłowie Andrzej Orzechowski, Bożena Kamińska i Lidia Gądek z Platformy Obywatelskiej, w sprawie wysokich marż banków udzielających kredytów w ramach rządowego programu „Mieszkanie dla młodych”. Pytanie to również skierowane jest do ministra infrastruktury.

    Głos ma pan poseł Andrzej Orzechowski, tak?

    Proszę.

  • Dziękuję panu posłowi.

    Na to pytanie panu posłowi odpowie podsekretarz stanu w Ministerstwie Zdrowia pan Andrzej Sopliński. Przepraszam, pan Aleksander Sopliński. Okulary są potrzebne.

  • Dziękuję.

    Głos ma pani minister Małgorzata Marcińska.

    Prosiłbym panią minister o 3-minutową wypowiedź – zakres pytań jest szeroki, rozumiemy to – i bardzo bym prosił, aby pozostałe informacje, gdyby była pani uprzejma, przedstawiła pani państwu posłom na piśmie.

    Proszę bardzo.

  • Dziękuję.

    Głos ma minister Zbigniew Rynasiewicz.

  • Na to pytanie pana posła odpowie pan minister Zbigniew Rynasiewicz, sekretarz stanu w Ministerstwie Infrastruktury i Rozwoju.

  • Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Jak powiedziałem, nie jest rolą ministra infrastruktury i rozwoju dokonywanie na tym etapie oceny sposobu przygotowania i przeprowadzenia postępowania przetargowego przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej.

    Chciałbym też powiedzieć panu posłowi, że w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego i Rady nr 550/2004 z dnia 10 marca 2004 r. akurat zapisy dotyczące wyznaczania brzmią następująco: Państwa członkowskie mogą wyznaczyć instytucję zapewniającą służby meteorologiczne dla dostarczenia całości bądź części danych meteorologicznych na zasadzie wyłączności w całości lub części przestrzeni powietrznej będącej w ich gestii, uwzględniając uwarunkowania bezpieczeństwa. Ten zapis wyraźnie mówi, że państwo członkowskie nie jest zobligowane do tego, aby wyznaczyć instytucję zapewniającą służby meteorologiczne w przestrzeni powietrznej w sposób jednolity. Dla każdego z państw jest tutaj pozostawiona pewna swoboda. Dlatego też, podejmując decyzję 17 kwietnia, zróżnicowaliśmy poszczególne obszary, jak również terminy obowiązywania wyznaczeń, mając też na uwadze te argumenty – patrzę pozytywnie na tę część pańskiej wypowiedzi – których pan używał. Chodzi o pewne urynkowienie całego procesu – to po pierwsze.

    Po drugie, chciałbym też powiedzieć, że na pewno w dyskusji na ten temat, jeżeli będzie się ona toczyć, a powinna się toczyć, trzeba brać również pod uwagę te uwarunkowania, które występują w innych krajach europejskich. Chciałbym powiedzieć, że w większości krajów europejskich jest tak, że państwa korzystają z instytucji wyznaczania. Przykładem są tu Francja czy Niemcy. Często też przeciwnicy urynkowienia tego całego procesu bardzo mocno to podkreślają. A więc to nie jest tak, że jesteśmy gdzieś tam w ogonie Europy, a tutaj ten rynek całkowicie się otworzył. Tak nie jest. Mamy tu pewną swobodę, której nie mamy na przykład w kwestii wyznaczenia instytucji, która odpowiada za kontrolę przestrzeni powietrznej. To PAŻP jest tutaj tą instytucją, która w imieniu państwa realizuje kontrolę przestrzeni powietrznej.

    A więc do tego procesu należy podchodzić bardzo ostrożnie. To nie jest tak, jak pan twierdzi, że mówiąc o tym, że bezpieczeństwo jest na pierwszym miejscu, staramy się podejmować niewłaściwe działania.

    (Dzwonek)

    Cała Europa idzie w tym kierunku. Powołałem się też na przykład nowych działań Komisji Europejskiej w tym obszarze, które idą w kierunku urynkowienia tego rodzaju usług. Naszym zdaniem, zdaniem ministra infrastruktury i rozwoju, decyzja, która została podjęta w tym czasie, jest jak najbardziej właściwa, bo w dalszym ciągu daje możliwość podjęcia decyzji i ministrowi, i Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej. Daje ona również możliwość podjęcia właściwych decyzji zarządzającym lotniskami, którzy też w tym całym procesie chcą mieć ważny głos, i słusznie, bo to oni ponoszą później koszty funkcjonowania tego rodzaju usług, więc im też trzeba dać taką możliwość. Dlatego właśnie taka a nie inna decyzja została podjęta 17 kwietnia. Dziękuję bardzo.

  • Proszę.

    Głos ma minister Pietrewicz.

    Proszę bardzo.

  • Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Szanowny Panie Pośle! Odpowiadając na pytanie i wątpliwości, które są zawarte w treści tego pytania, chciałbym rozpocząć od tego, że ten sposób konstruowania programów i ta centralizacja, o której tak negatywnie wypowiedział się pan poseł, mają swoje uzasadnienie w doświadczeniach czy w tych działaniach, które Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad podejmowała przez lata. A więc chciałbym tylko tyle powiedzieć, że w latach poprzednich, przed przyjęciem takiego rozwiązania, w generalnej dyrekcji funkcjonował system realizacji zadań opisany przez pana posła – właśnie taki system funkcjonował, taki, jakiego by pan poseł chciał i jaki postuluje. Polegał on na tym, że każdy oddział otrzymywał na dany rok określoną pulę środków finansowych i od jego wyłącznej decyzji zależało, na co te środki zostaną przeznaczone. Szczególnie lata 2006, 2007, 2008 były takimi latami, kiedy to była ta swoboda w zawieraniu pewnych porozumień, zwłaszcza z samorządami, generalnie na takiej zasadzie, że samorząd bardzo aktywnie występował na tym pierwszym etapie podejmowania decyzji i również pokrywania kosztów pewnych działań, czyli brał na siebie w szczególności kwestie dokumentacyjne, oczywiście pozostawiając już realizację generalnej dyrekcji. Skończyło się to mniej więcej tym, że w latach 2008–2009 mieliśmy do czynienia z taką sytuacją, że tych porozumień podpisanych pomiędzy stroną samorządową a generalną dyrekcją, jeżeli chodzi o kwestie utrzymaniowe, było bardzo dużo, na kwotę powyżej 2 mld zł, co oczywiście spiętrzało problemy i wydłużało czas realizacji. Trzeba uwzględnić tu też postęp, który od tamtego czasu osiągnęliśmy, bo te pieniądze były znacznie mniejsze. Na finansowanie działań utrzymaniowych np. w roku 2014 mamy z Krajowego Funduszu Drogowego zabezpieczoną kwotę w wysokości 200 mln zł, natomiast z budżetu państwa jest to kwota 273 mln zł, to pokazuje też skalę problemu. I to dobrze, że ta dyskusja toczy się również dzisiaj w Wysokiej Izbie. Na pewno ta wysokość kwot nie gwarantuje nam pokrycia wszystkich potrzeb, z którymi występują oddziały generalnej dyrekcji, centrala generalnej dyrekcji czy też samorządy, które są zainteresowane poprawą stanu bezpieczeństwa na drogach krajowych przebiegających przez obszar ich działania i funkcjonowania czy też poprawą stanu tych dróg. I to jest zrozumiałe. Dlatego też generalna dyrekcja wybrała inny sposób podejścia do tego tematu, bardziej centralistyczny, przy którym łatwiej panuje się nad tym. Z naszych analiz kilkuletnich wynika, że nadrabiamy zaległości poprzez takie działania, mimo że w dalszym ciągu często występuje podobne niezadowolenie, jakie wyraził pan poseł w swoim wystąpieniu. My uważamy, że tylko w ten sposób możemy tę kwestię uporządkować.

    Druga sprawa to oczywiście kryteria, jakie są przyjęte w tych poszczególnych programach. One nie mogą być kryteriami przyjętymi raz na zawsze, bo oczywiście stale są nowe wyzwania, a budowa dróg krajowych, ekspresowych czy autostrad powoduje też, że szczególnie te kwestie na styku dróg krajowych z drogami samorządowymi pozostawiają wiele do życzenia. Tutaj należy poczynić pewne zmiany nie tylko w przepisach, ale również podejmować pewne działania w tym obszarze, żeby cały obszar związany z udrożnieniem ruchu na polskich drogach był właściwie zorganizowany. Chciałbym powiedzieć, że w tym roku w planie działań na sieci drogowej ujętych jest w skali kraju 997 zadań. Oczywiście one są realizowane w oparciu o algorytm. Ten algorytm jest też jasny, przejrzysty, jest on jawny. Dodam, że w tym całym procesie bardzo mocno uczestniczą też oddziały generalnej dyrekcji. To nie jest tak, że one są pozbawione możliwości wychodzenia z pewnymi propozycjami. Ten algorytm przede wszystkim uwzględnia wyniki badań stanu nawierzchni, jest wskaźnik oceny stanu nawierzchni, wielkość i strukturę ruchu ze szczególnym uwzględnieniem udziału samochodów ciężarowych, wskaźnik ruchu pojazdów ciężarowych, wskaźnik ruchu pojazdów osobowych, parametry drogi, czyli wskaźniki normatywnej szerokości, wskaźniki szorstkości itd. – oczywiście szczegółowo jest to opisane. Jest również, jeżeli chodzi o inne kwestie, m.in. taki wskaźnik – byłoby lepiej, gdyby go nie było, ale niestety on musi występować – jak liczba zabitych i rannych, bo niestety zdarzenia, wypadki też decydują o tym, w którą stronę powinniśmy kierować strumień środków finansowych, aby ten problem był jak najmniejszy.

    Sytuacja jest podobna, jeżeli chodzi o program redukcji liczby ofiar śmiertelnych, program budowy ciągów pieszo-rowerowych, program działań na sieci drogowej w zakresie drogowych obiektów inżynierskich.

    (Dzwonek)

    Tych działań też jest bardzo dużo.

    Tak jak powiedziałem, w naszej ocenie takie podejście, że aktywnie uczestniczą oddziały, aktywnie uczestniczą samorządy, ale decyzje podejmowane są w oparciu o ten algorytm, który jest przyjęty i stabilny… On musi być stabilny przez kilka lat, bo wtedy idziemy do przodu. Jeżeli rokrocznie będziemy zmieniali wskaźniki, dane, które wykorzystujemy do ustalania tego algorytmu, to nie ustabilizujemy sytuacji i nie będziemy też niejako klarowni, nie będziemy przedstawiać właściwych danych, wartości samorządom, które uczestniczą w tym procesie, szczególnie gdy chodzi o działanie w obszarze bezpieczeństwa ruchu drogowego. Dziękuję bardzo.

  • Proszę, pytanie dodatkowe zada poseł Agnieszka Hanajczyk.

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowna Pani Poseł! Tak jak powiedziałem, w tworzeniu tych wszystkich zasad, w tworzeniu parametrów algorytmów biorą udział oddziały generalnej dyrekcji i to one wskazują na te argumenty, które później są uwzględniane w przyjmowanych zasadach, jeżeli chodzi o wszystkie programy realizowane przez generalną dyrekcję. Sytuacja jest podobna, jeżeli chodzi o samorządy. Jeszcze raz zwrócę uwagę na to, że my bez samorządów pewnych działań w ogóle nie podejmujemy.

    Tak jak powiedziałem, te programy mogłyby być szybciej realizowane, ale jest to uzależnione od wielkości środków. Środki na ten cel są przeznaczane, jak już mówiłem, z dwóch źródeł: z jednej strony są środki z Krajowego Funduszu Drogowego, który z kolei jest zobowiązany realizować wielkie zadania inwestycyjne i tworzyć montaż finansowy ze środkami europejskimi, jeżeli chodzi o realizację budowy dróg ekspresowych, autostrad czy też obwodnic, z drugiej strony są środki budżetowe. Środki budżetowe są przeznaczone na utrzymanie instytucji, jaką jest generalna dyrekcja, oczywiście m.in. z wpływów z akcyzy, również z budżetu, i przede wszystkim na kwestie związane z poprawą bezpieczeństwa, z rewitalizacją dróg krajowych. Te działania są podejmowane.

    W naszej ocenie scentralizowanie spowodowało niejako zmniejszenie tej kolejki, zbyt powolne ze względu na wielkość środków, które są przeznaczone na ten cel. My chcemy zmieniać parametry, chcemy zmieniać ten algorytm, tak żeby też zachęcić samorządy do wspólnych działań z generalną dyrekcją, szczególnie gdy chodzi o ten problem, który często się powtarza, budowy rond, skrzyżowań, łączenia dróg krajowych z drogami powiatowymi i wojewódzkimi, bo tutaj jest jeszcze wiele do zrobienia. Samorządy też coraz chętniej podchodzą do tego tematu w sposób bardzo pozytywny.

    Im więcej będziemy mieli na to środków, tym ta kolejka i niezadowolenie będą mniejsze, tym więcej będziemy realizować remontów chodników, rewitalizować dróg czy poszerzać dróg już istniejących. Pieniądze budżetowe są takie, jakie są. Uważam, że one są maksymalnie wykorzystywane rok do roku. Pan poseł Lassota, który jest członkiem Komisji Infrastruktury, jak myślę, będzie miał okazję jeszcze o tym porozmawiać na posiedzeniu komisji.

    My też chcemy zmieniać podejście, jeśli chodzi o zapisy sztywne w budżecie. To jest inicjatywa Ministerstwa Infrastruktury. Państwo też często macie do czynienia z taką sytuacją, że np. program budowy dróg lokalnych jest programem, który – mówiąc wprost – nie jest stabilny finansowo, ponieważ

    (Dzwonek)

    pierwotna kwota, która jest planowana na realizację tego programu, jest permanentnie pomniejszana.

    Ministerstwo Infrastruktury jest zainteresowane tym, żeby środki, m.in. na ten cel, były stabilne, żeby samorządy na przestrzeni kilku lat miały pełne przekonanie, że na ten cel przeznaczona jest taka, a nie inna kwota, że ona nie jest pomniejszana, że te pieniądze nie są przesuwane. To zależy też od tego, jak popracujemy nad takimi bardziej twardymi zapisami budżetowymi, które pozwolą nam ochronić te środki finansowe i zbyt łatwo ich nie ściągać z tych pozycji. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Szanowna Pani Poseł! Oczywiście problem jest znany Ministerstwu Infrastruktury i Rozwoju i ministerstwo jest zwolennikiem praktyki przyjętej przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad, która zawiera w kontraktach z firmami wykonawczymi na budowę dróg ekspresowych, krajowych, autostrad zobowiązanie dla wykonawcy dotyczące podpisania odpowiednich umów lub porozumień z władzami samorządowymi, w sytuacji gdy chce on korzystać z dróg lokalnych. Wykorzystywane do transportu materiałów przez wykonawców drogi powiatowe i gminne w założeniu – tak zresztą stwierdziła pani poseł – nie są przeznaczone pod ruch ciężki. Dlatego też te porozumienia muszą być zawierane, ponieważ w tych dokumentach są zawarte te zapisy, które mówią o tym, że droga, z której korzysta wykonawca, podwykonawca, dostawca funkcjonujący w kontrakcie przy budowie drogi ekspresowej czy też autostrady, musi być oddana po jej użytkowaniu w takim stanie, w jakim po prostu była w momencie, w którym wykonawca chciał rozpocząć realizację kontraktu. Dlatego też w umowach są zastosowane odpowiednie klauzule dotyczące prawa przejazdu i korzystania z urządzeń, jeżeli chodzi o drogi samorządowe, między innymi zapisy takie, w których wyraźnie jest powiedziane, że wykonawca poniesie wszelkie koszty i obciążenia z tytułu specjalnych lub czasowych praw przejazdu, których może potrzebować, włączając te dotyczące dostępu do placu budowy. Wykonawca uzyska także na własne ryzyko i koszt wszelkie dodatkowe urządzenia poza placem budowy, których może potrzebować do celów robót. Jest również zapis, w którym jest mowa o tym, że wykonawca utrzyma w sposób bezpieczny ruch pojazdów na wszystkich istniejących drogach publicznych i ich częściach, takich jak ścieżki rowerowe, chodniki, torowiska i na tym podobnych zajmowanych przez niego lub z których korzysta podczas robót, że wykonawca uzyska na własny koszt wszystkie niezbędne rysunki i pozwolenia w tym zakresie. Są tam oczywiście takie kwestie, w których wyraźnie stwierdza się, że wykonawca w ramach ceny oferty zaprojektuje i wykona roboty budowlane, a w szczególności przywrócenie dróg publicznych użytkowanych przez wykonawcę w czasie budowy do stanu sprzed rozpoczęcia budowy.

    Wątpliwość pani poseł, jak również wątpliwość części samorządów czy też może niepewność – może to jest właściwsze słowo – wynika z problemów, które są w niektórych kontraktach, w których mamy do czynienia ze zmianą wykonawcy, gdzie dochodzi do sytuacji, że wykonawca odstępuje od realizacji kontraktu czy też zamawiający decyduje się na taki krok i rezygnuje z wierzytelnego wykonawcy. Co wtedy z tym bardzo istotnym dla samorządu elementem, czyli z przywróceniem samorządowych dróg publicznych do stanu sprzed rozpoczęcia budowy? Generalna dyrekcja również tutaj podjęła pewne zabezpieczenia, które, jak dotąd, w dużym stopniu pozwalają wywiązać się generalnej dyrekcji z tych ustaleń ze stroną samorządową i w większości przypadków taka sytuacja jest jak gdyby pozytywnie rozwiązywana.

    Oczywiście występuje problem dostępności drogi w momencie trwania prac budowlanych, chodzi o niektóre firmy, i obniżenia nośności dróg. Nie ma co ukrywać, że część samorządów chce ten czas budowy drogi krajowej, drogi ekspresowej czy autostrady na ich obszarze wykorzystać w celu poprawy stanu swoich dróg na wszelki sposób. To też jest jakiś tam moment, który chce się wykorzystać. Wtedy mają też miejsce takie sytuacje, że ten nacisk jest prowadzony nie tylko przez stronę samorządową, ale również przez firmy, które są umiejscowione przy drodze wojewódzkiej, powiatowej czy też gminnej. Wyraźnie zalecamy generalnej dyrekcji, po pierwsze, żeby wykonawcy robót drogowych wykonywali swoje obowiązki z poszanowaniem prawa i zgodnie z obowiązującymi przepisami i żeby to przywracanie właściwego stanu dróg po inwestycjach miało miejsce. Resort infrastruktury nie jest oczywiście stroną zawartych umów ani porozumień, natomiast oczywiście staramy się współpracować z generalną dyrekcją i ze stroną samorządową w taki sposób, aby przypadków negatywnych było jak najmniej. Wiadomo, że ewentualne roszczenia jednostek samorządu terytorialnego są kierowane wobec korzystających z tych dróg, a nie wobec naszego resortu.

    (Dzwonek)

    Generalnie przy tej wielości inwestycji, mam tu na myśli inwestycje duże, wielkie, czyli te inwestycje, za które odpowiada generalna dyrekcja, pozytywnie oceniamy działalność generalnej dyrekcji. Oczywiście w wielu przypadkach występują jakieś niedociągnięcia, ale ta sytuacja po takim pierwotnym, można powiedzieć, ogólnym niezadowoleniu, szczególnie w latach 2008, 2009, 2010, kiedy jak gdyby uczyliśmy się sposobu podejścia do tego problemu, w tej chwili jest dopięta i tu strona samorządowa nie wnosi większych zastrzeżeń.

    Z kolei relacje pomiędzy zarządcami dróg samorządowych a firmami, o których mówiła pani poseł, oczywiście są jak gdyby poza nami. Natomiast, tak jak powiedziałem, czasami jest tak, że strona samorządowa też chce wykorzystać ten moment do tego, aby nacisnąć na generalną dyrekcję, aby jak najwięcej tych dróg na swoim terenie poprawić i uporządkować, co nie zawsze jest zgodne ze stanem faktycznym i ich wykorzystaniem w trakcie budowy. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowny Panie Pośle! Odniosę się do pytania panów posłów, w tym przypadku pierwszej jego części, bo rozumiem, że będzie druga część pytania pana posła Makowskiego.

    Po pierwsze, Polska Agencja Żeglugi Powietrznej funkcjonuje w oparciu o ustawę, która daje jej szczególną pozycję. PAŻP jest państwową osobą prawną i minister właściwy do spraw transportu w związku z tym, że PAŻP, tak jak powiedziałem, została powołana z mocy ustawy, nie jest wyposażony w takie narzędzia prawne, które pozwalałyby w toku prowadzenia postępowania przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej, mam na myśli postępowanie przetargowe, na ingerencję w cały ten proces. Nie możemy w trakcie postępowania, które prowadzi samodzielna jednostka, wkraczać w to postępowanie, naruszać jak gdyby jej transparentności, niezależności, dlatego też takie działania ze strony Ministerstwa Infrastruktury i Rozwoju nie były podejmowane. W toku postępowania, kiedy upływały te terminy, nie mogłem odpowiadać na pana pytania.

    Cieszę się, że to pytanie zadano publicznie, dlatego też odniosę się do tych kwestii, jakie pan poruszał, z zastrzeżeniem, o którym wcześniej powiedziałem. Jeżeli chodzi o sposób analizy, spojrzenia na cały proces postępowania, to takimi kompetencjami dysponuje prezes Urzędu Zamówień Publicznych bądź dysponują nimi sądy powszechne i cała procedura w związku z oceną tego, co się wokół tej sprawy dzieje, będzie w jakiś sposób uruchamiana.

    Chciałbym powiedzieć, że do dnia 31 marca Polska Agencja Żeglugi Powietrznej nie rozstrzygnęła skutecznie postępowania przetargowego, dlatego też minister właściwy do spraw transportu poinformował agencję pismem z dnia 31 marca, oczywiście mając na względzie bezpieczeństwo, jeżeli chodzi o polską przestrzeń powietrzną i funkcjonowanie służb meteo, że skorzysta z ustawowego uprawnienia i dokona tego wyznaczenia. Minister ma taką możliwość.

    Wszelakie terminy mijały 22 kwietnia, dlatego też ze względów bezpieczeństwa, tak jak podkreśliłem, nie mogliśmy czekać na rozstrzygnięcie. Naszym zdaniem bowiem pięciokrotne przesunięcie przez zamawiającego terminu składania ofert w prowadzonym postępowaniu przetargowym było przesłanką do podjęcia takiej decyzji. Chodzi o to, że wymaga tego uruchomienie usług w obszarze osłony meteorologicznej dla zapewnienia bezpieczeństwa i ciągłości drogi powietrznej w Rejonie Informacji Powietrznej Warszawa po 23 kwietnia br. Stąd też taka, a nie inna decyzja ministra infrastruktury i rozwoju. Tak jak powiedziałem, agencja nie rozstrzygnęła skutecznie przedmiotowego postępowania przetargowego i dlatego też została podjęta decyzja o wyznaczeniu usługodawcy.

    Chciałbym też powiedzieć wyraźnie, mając na względzie również argumenty, do których odnosił się pan poseł, że to wyznaczenie, dokonane decyzją z 17 kwietnia, obejmowałoby również okres postępowania przetargowego ogłoszonego przez Polską Agencję Żeglugi Powietrznej, czyli od dnia 23 kwietnia do dnia 31 grudnia br. Na podstawie art. 108 § 1 Kodeksu postępowania administracyjnego, mając na względzie interes społeczny oraz wymóg zachowania ciągłości i bezpieczeństwa w żegludze powietrznej, decyzji nadano rygor natychmiastowej wykonalności. Ustalono również okres wyznaczenia, który pozwala na ponowne przeprowadzenie przez PAŻP konkurencyjnego trybu wyboru usługodawcy zgodnie z interesem społeczno-gospodarczym oraz zgodnie z założeniami pakietu legislacyjnego dotyczącego jednolitego europejskiego nieba. Tym samym uwzględniono również wszystkie uwagi, jakie były w tym okresie przedstawione ministrowi.

    Jednocześnie też chciałbym powiedzieć, że opinie na temat współpracy z Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej w tym obszarze są oczywiście bardzo różne. Nie tylko jest tak, że na polskim rynku jest jeszcze inna firma, która posiada odpowiednie certyfikaty i może zapewnić osłonę meteo dla polskich lotnisk, ale też niektóre z lotnisk samodzielnie występują o certyfikowanie tego rodzaju działalności. My sobie z tego zdajemy sprawę, stąd też taki, a nie inny okres związany z wyznaczeniem. Tak jak powiedziałem, decyzja przede wszystkim powodowana jest jedną zasadniczą, bardzo istotną kwestią, czyli bezpieczeństwem w polskiej przestrzeni powietrznej. Dziękuję bardzo.