• Dziękuję.

    Głos ma pan poseł Tadeusz Tomaszewski, Sojusz Lewicy Demokratycznej.

  • Dziękuję panu posłowi.

    Głos ma pan poseł Tadeusz Dziuba, Prawo i Sprawiedliwość.

  • Dziękuję.

    Głos ma pan poseł Rajmund Miller, Platforma Obywatelska.

  • Dziękuję panu posłowi.

    Sejm ustalił, że w łącznej dyskusji nad tymi punktami porządku dziennego wysłucha 10-minutowych oświadczeń w imieniu klubów.

    Otwieram dyskusję.

    Jako pierwszy głos zabierze pan poseł Czesław Gluza, Platforma Obywatelska.

  • Dziękuję, pani poseł.

    O udzielenie odpowiedzi proszę podsekretarza stanu w Ministerstwie Zdrowia pana ministra Igora Radziewicza-Winnickiego.

    (Poseł Michał Kabaciński: Co się pani tak cieszy? Myśli pani, że pani słowa...)

    Panie pośle...

    (Dzwonek)

    Panie pośle, przywołuję pana do porządku.

    (Poseł Michał Kabaciński: Proszę, żeby pan też reagował.)

    Uprzedzam pana w trybie art. 175 ust. 3, że po raz kolejny zwrócę panu uwagę, stosując sankcje.

    (Poseł Michał Kabaciński: Ale czy pan marszałek może...)

    Proszę pana o to, aby przestrzegał pan regulaminu.

    (Poseł Michał Kabaciński: Ja pana marszałka proszę...)

    Bardzo proszę, panie ministrze.

  • Dziękuję panu marszałkowi.

    Głos ma pan poseł Czesław Hoc, Prawo i Sprawiedliwość.

  • Dziękuję.

    Głos ma pani posłanka Maria Zuba, Prawo i Sprawiedliwość.

  • Dziękuję panu posłowi.

    Proszę o zabranie głosu pana posła Tomasza Latosa w celu przedstawienia sprawozdania komisji w sprawie informacji zawartej w druku nr 1960.

  • Dziękuję panu posłowi.

    Zamykam dyskusję.

    W dyskusji zgłoszono wniosek o odrzucenie informacji zawartych w drukach nr 1597 i 1960.

    Do głosowania w tej sprawie przystąpimy w bloku głosowań.

  • Dziękuję panu posłowi.

    Przechodzimy do pytań.

    Mam kilkanaście zgłoszeń.

    Czy ktoś z państwa posłów chciałby jeszcze dopisać się do listy pytających?

    Nie ma dalszych zgłoszeń.

    Zamykam listę i zakreślam limit czasu na zadanie pytania na 1,5 minuty.

    Jako pierwsza pytanie zada pani posłanka Iwona Kozłowska, Platforma Obywatelska.

  • Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Sprawy poruszane przed chwilą przez moich poprzedników dotyczyły takich działań ministerstwa, które są bezkosztowe, ja będę pytać o kosztowe rzeczy. Chciałabym wiedzieć, czy ministerstwo dysponuje informacją o ilości funkcjonujących aktualnie, w 2014 r., może w 2013 r., placówek leczenia osób uzależnionych od substancji psychoaktywnych w systemie zamkniętym oraz ile jest hosteli i mieszkań readaptacyjnych. Z tym związane są kolejne pytania: Czy zauważalna jest tendencja do wzrostu liczby tych placówek, jakie są zidentyfikowane potrzeby, jeśli chodzi o ich funkcjonowanie, i czy poziom zaspokojenia tych potrzeb jest równomierny we wszystkich województwach w naszym kraju? Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Mam zaszczyt w imieniu Klubu Parlamentarnego Solidarna Polska przedstawić stanowisko wobec informacji Rady Ministrów o realizacji działań wynikających z „Krajowego programu przeciwdziałania narkomanii” w latach 2011 i 2012. Cel główny nowego krajowego programu został już mniej więcej przedstawiony w tych pięciu obszarach, które były również przedstawiane przez moich przedmówców. Chodzi tu m.in. o profilaktykę, leczenie, rehabilitację, ograniczenie podaży, współpracę międzynarodową, badania i monitoring.

    Szanowni Państwo! Narkomania jest jednym z najgorszych zjawisk, z jakimi musi zmierzyć się nie tylko Polska, ale również Europa i świat. Jest to zjawisko, które w społeczeństwie, przynajmniej polskim, będzie się rozwijało. O tym świadczą różne statystyki i ekspertyzy, m.in. mówiące o tym, iż Polska, niestety, jest niechlubnym liderem w Europie, jeśli chodzi o produkcję amfetaminy. To, że nie potrafimy sobie poradzić z tym procederem, pokazuje też pewną skalę słabości państwa. Oczywiście znajdujemy się w takim układzie geograficznym, w jakim się znajdujemy, dlatego również przez Polskę przebiegają szlaki przemytnicze. To są zjawiska, z którymi powinny walczyć służby do tego odpowiednio przystosowane. Na samym końcu powiem o statystykach przemytniczych, które również są w pewnym stopniu zatrważające.

    Szanowni Państwo! Nie ulega na pewno wątpliwości, iż jako Wysoka Izba powinniśmy w pewnym stopniu świecić przykładem, dawać przykład społeczeństwu. W takich przypadkach jak narkomania powinniśmy mieć jedno zdanie, określać narkomanię jako zło, a przede wszystkim stworzyć wspólny front walki z narkomanią, którą można na różne sposoby wykorzystywać.

    Szanowni Państwo! Nie ma potrzeby przywoływania tutaj suchych statystyk. Wiemy dobrze, iż szczególnie narażeni na narkomanię są przede wszystkim ludzie młodzi, ciekawi różnych używek. Odnosząc się do kwestii poruszonej przez posła Kabacińskiego, chodzi o raport NIK, chciałbym powiedzieć tylko jedną rzecz: to prawda, iż ten raport dokładnie pokazuje problem, który dotyczy również polskiego szkolnictwa. Tak naprawdę ten problem nie jest rozwiązywany. Z ponad 11 tys. ankietowanych 30% stwierdziło, iż na terenie szkoły, do której uczęszczają, byli świadkami sprzedaży narkotyków, ale nie przez dilerów, tylko przez uczniów. To pokazuje jeszcze większą skalę tego zjawiska. Tak naprawdę dilerzy nie stoją przed szkołami, przed budynkami czy przed jakimiś parkami, skwerami, są to uczniowie różnych szkół ponadpodstawowych, gimnazjalnych, szkół zawodowych czy też średnich. Ponad 28% nauczycieli wie o tym, że w ich placówkach dochodzi do tego typu zjawisk, że uczniowie dilują narkotykami, można to tak określić, czy też sprzedają narkotyki. Myślę, że ministerstwo powinno odnieść się do tej kwestii, ponieważ jest ona bardzo istotna. Tak naprawdę te młode osoby są najbardziej na to podatne, to one wpadają w szpony narkomanii. Odsetek ludzi starszych, którzy mają problemy z narkotykami, jest mniejszy w porównaniu z odsetkiem ludzi młodych, którzy są narażeni na ten proceder.

    Szanowni Państwo! Reasumuję pierwszą część. Jak już wcześniej wspominałem, powinien być przede wszystkim jeden sygnał z naszej strony dotyczący narkomanii, tzn. głos sprzeciwu, głos wspólnego frontu walki. Powinniśmy znaleźć takie recepty, które będą skuteczne. Trzeba się też zastanowić nad profilaktyką, która jest stosowana, nad tym, czy wszystkie instytucje, które mogą walczyć na przykład z przemytem, funkcjonują dobrze. Trzeba określić trzy obszary związane z narkomanią w Polsce, a przede wszystkim nazwać zło po imieniu. Profilaktyka i oczywiście pomoc tym osobom, którym jesteśmy w stanie pomóc, to kolejny punkt. Środki, jakie są na to przeznaczane, na pewno nie są odpowiednie, a jeżeli miałbym określić zaangażowanie samorządów i gmin, to jest ono na średnim poziomie, bo można o tym przeczytać, wywnioskować to ze statystyk, które były podawane w tych dwóch raportach, oczywiście bardzo dobrze przygotowanych pod względem merytorycznym. Można więc wywnioskować, że tak naprawdę samorządy na niektórych terenach kraju nie interesują się tym problemem i nie walczą z nim tak, jak inne samorządy. Dlatego też pomoc państwa dla samorządów, dla organizacji pozarządowych, dla różnego rodzaju stowarzyszeń i instytucji zajmujących się walką z narkomanią powinna być wszechobecna. Tutaj nie ma wątpliwości.

    Chciałbym również poruszyć kilka kwestii zawartych w raportach, między innymi kwestię nasuwających się wniosków, które były najczęściej podawane w raportach w kontekście rozwiązań wymagających udoskonalenia. Chodzi np. o zidentyfikowanie niewystarczającej dostępności programów profilaktycznych, o czym mówili wcześniej moi przedmówcy, jak i o podnoszenie kwalifikacji zawodowych osób zajmujących się na co dzień walką z narkomanią. Również ważne jest to, co podaje raport NIK – odpowiednie przygotowanie nauczycieli do walki z narkomanią, do nauczania o tym w szkole, do przekazywania prawdziwej wiedzy na ten temat, mówienia o tym, co jest dobre, a co złe. Tak naprawdę w szkole tego nie ma, co obnażył właśnie raport NIK – są suche informacje, czasem nie ma w ogóle tych informacji, nie ma walki z narkomanią w szkole. Oczywiście są plakaty, billboardy i różnego rodzaju ulotki, ale to nie zastąpi przykładów żywych, przykładów z życia, przykładów, które tymi młodymi osobami by wstrząsnęły przed podjęciem decyzji o stosowaniu takich używek czy też o zakupie takich używek. I to są zadania, które powinny być na pewno realizowane. Również tak naprawdę nie pozbyliśmy się procederu związanego z dopalaczami, bo nie tak dawno słyszeliśmy, iż w Ostrowcu Świętokrzyskim policjanci złapali mężczyznę, który miał ponad 8 tys. opakowań tzw. dopalaczy. Zabezpieczono tam te używki na kwotę ponad 200 tys. zł. A więc tak naprawdę nie pozbyliśmy się tego problemu do końca. W Internecie oczywiście istnieją różnego rodzaju instrukcje, jak to zrobić, co może się przydać przy wytwarzaniu dopalaczy, gdzie można je nabyć itd. A więc tu tak naprawdę leży problem – w tym, że dla ludzi młodych nie jest żadnym problemem to, by szukać, znaleźć rzeczy tego typu i by je zakupić.

    Szanowni państwo, Klub Parlamentarny Solidarna Polska wstrzyma się od głosu podczas głosowania. Uważamy, że raporty przygotowano bardzo dobrze, ale sama wola nie jest taka, jakbyśmy sobie tego życzyli. Oczywiście trzeba pomagać każdemu, ale te pieniądze, które są wydatkowane na walkę z narkomanią, powinny być lepiej, uważamy, spożytkowane. Oczekujemy więcej – więcej niż to, co ma miejsce obecnie. Dlatego podczas głosowania wstrzymamy się od głosu. Dziękuję serdecznie.

  • Pani Marszałkini! Wysoka Izbo! Panie Premierze! Panie premierze, chciałbym, żeby pan wysłuchał tego wniosku, bo jest on bardzo ważny, dotyczy dzieci gwałconych przez księży.

    (Gwar na sali)

    (Poseł Marek Suski: Idź tam lepiej mieszkanie załatw.)

    Marszałek Ewa Kopacz: Proszę o ciszę.

    Myślę, że powinno to pana zainteresować w kontekście pana troski o podręczniki dla nich.

    Bardzo dziękuję, panie premierze.

    Przez cztery miesiące jako klub Twojego Ruchu…

    (Gwar na sali)

    Marszałek Ewa Kopacz: Panie pośle Suski, mniej emocji.

    …domagaliśmy się tego, żeby odbyło się czytanie tej informacji na posiedzeniu Komisji Edukacji, Nauki i Młodzieży. Zmowa lobbystów watykańskich, koalicji rządzącej naszpikowanej agentami Opus Dei, ale także PiS-u spowodowała, że ten silny lobbing oczywiście nie dopuszcza do tego, stara się zakneblować wszystkim usta i ucieka od tego, jakże obrzydliwego problemu, kompromitującego nie tylko Polskę, ale także właśnie szkolnictwo i edukację.

    W związku z tym, pani marszałek, chcielibyśmy prosić o ogłoszenie przerwy i zwołanie Konwentu Seniorów w tym celu, żeby przekonać panią marszałek, wszystkich pozostałych i pana premiera do tego, że jest to bardzo ważny problem. Jak pan premier wie – panie premierze, pan do tego dopuszcza – bezprawnie, niezgodnie z konstytucją płacimy około 1,5 mld zł na katechezę, na pensje księży i zakonnic.

    (Oklaski)

    Wielokrotnie dotyczy to księży, którzy gwałcą dzieci. Dopuszcza pan do tego, pan daje na to przyzwolenie, a wcześniej pani Hall, pani Szumilas, dzisiaj pani Kluzik-Rostkowska.

    Panie premierze, te 1350 mln zł w 2011 r., w 2012 r. na pewno będzie to kwota większa, to są pieniądze, za które dzieci mogą mieć nie tylko podręczniki we wszystkich klasach do wszystkich przedmiotów, ale także ciepły zdrowy posiłek.

    (Oklaski)

    Panie premierze, bardzo pana proszę, żeby pan się spotkał…

    Marszałek Ewa Kopacz: Czas minął, panie pośle. Dziękuję.

    …z panią marszałkinią Sejmu i doprowadził do tego, żebyśmy tu, na sali plenarnej, dyskutowali na ten temat i chronili nasze dzieci przed pedofilią.

    (Oklaski)

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam zaszczyt przedstawić stanowisko Klubu Poselskiego Sojusz Lewicy Demokratycznej dotyczące dwóch rządowych dokumentów: informacji o realizacji działań wynikających z „Krajowego programu przeciwdziałania narkomani” w roku 2011 i w roku 2012.

    Przede wszystkim „Krajowy program przeciwdziałania narkomanii”, który został określony na lata 2011–2016, jest spójny ze strategią antynarkotykową Unii Europejskiej, która jest przewidziana na lata 2013–2020. A co ta strategia zakłada? Otóż podstawowym założeniem tej strategii jest ograniczenie popytu na narkotyki i ograniczenie ich podaży. To ważne elementy, które są właśnie przedstawione w tymże programie, który jest podstawowym instrumentem, jeśli chodzi o działania w zakresie przeciwdziałania narkomanii.

    Otóż cel ogólny krajowego programu, który został, jak powiedziałem, opracowany na lata 2011– 2016 i który dotyczy ograniczania używania narkotyków i związanych z tym problemów społecznych i zdrowotnych, jest realizowany w pięciu wspomnianych już wcześniej obszarach. Pierwszy obszar to profilaktyka, drugi – leczenie, rehabilitacja, ograniczanie szkód zdrowotnych i reintegracja społeczna, trzeci – ograniczanie podaży, czwarty obszar – współpraca międzynarodowa, piąty – badania i monitoring.

    Warto podkreślić, że oba te materiały, dokumenty opracowane przez krajowe biuro są zgodne z treścią artykułu dotyczącego przeciwdziałania narkomanii, a także są opracowane w sposób bardzo rzetelny, obiektywny i przedstawiają działania poszczególnych podmiotów w tym zakresie. Z informacji wynika, że w realizacji tego programu bierze udział około 2300 podmiotów: instytucje centralne, samorządowe, w tym województwa, gminy, a także inne organizacje.

    Informacje przedstawione są w dwóch częściach. W pierwszej zostały opisane zjawiska narkomanii z perspektywy epidemiologicznej. Przedstawiono najnowsze dostępne dane dotyczące niestety rozpowszechniania i używania narkotyków oraz krótką charakterystykę osób zgłaszających się do stacjonarnego leczenia psychiatrycznego w poszukiwaniu pomocy z powodu uzależnienia. Te dokumenty, można powiedzieć: wskaźniki, pokazują pewną tendencję, która niestety utrzymuje się, dostępność środków odurzających czy psychotropowych jest podobna.

    Co do kwestii finansowych – one też są istotne z punktu widzenia działania tego programu – to jest to wydatek rzędu 200 mln zł. W 2011 r. były to większe kwoty, w 2012 r. było to około 162 mln zł, koszty ponoszone przez różne podmioty, w tym główny podmiot, który realizuje to działanie, tj. oczywiście krajowe biuro, także Centralny Zarząd Służby Więziennej. Myślę, że te środki są niewystarczające.

    Oczywiście działania w ramach tych środków zostały opisane, zostało przedstawione, jaka jest ich skuteczność, ale warto podkreślić, że to samorządy, w tym wojewódzkie i gminne, zaczynają przeznaczać coraz więcej środków finansowych na realizację tego programu. W procentowym rozkładzie wydatków, jeżeli chodzi na przykład o gminy, układa się to tak, że najwięcej pieniędzy w ramach tego programu idzie na profilaktykę, co jest chyba uzasadnione i zrozumiałe, w dalszej kolejności jest leczenie, rehabilitacja, ograniczenie szkód zdrowotnych i reintegracja społeczną, a kolejne środki idą na badania i monitoring. Te środki ciągle zwiększają się. Samorządy gminne, jak powiedziałem, widzą ten problem, który dotyczy ich mieszkańców, i realizacja tego programu jest dość intensywna.

    Warto skoncentrować się na tym dość dobrze opracowanym materiale, dokumencie biura pod kątem tego, jakie są wnioski. Wnioski te pokazują pewne niedociągnięcia związane z realizacją tego programu. Warto podkreślić, że we wniosku nr 1 napisane jest, że zidentyfikowano niewystarczającą dostępność programów profilaktyki uniwersalnej o udokumentowanej skuteczności, które prowadzone są w szkołach. Moi przedmówcy, przedstawiciele poszczególnych klubów, mówili, że zaangażowanie ministra edukacji narodowej powinno być w tym zakresie większe, powinno być zintensyfikowane, podobnie jak działania ukierunkowane na upowszechnienie programów promocji zdrowia i profilaktyki, uniwersalne na różnych poziomach edukacji.

    Kolejna kwestia dotyczy tego, czy dokument, jeżeli chodzi o lata 2011–2012, wpisuje się w tę strategię unijną, ogranicza popyt na narkotyki, ogranicza ich podaż. Otóż, moim zdaniem, to zadanie nie jest wykonane w stu procentach, w pełnym zakresie. Z tego wynikają te wnioski, które mówią o mniejszym czy większym zaangażowaniu się kolejnych podmiotów.

    Konstatując, można powiedzieć, że te działania należy zintensyfikować, iść w kierunku, który został zaprezentowany, należy również podjąć kolejne, inne. Klub Poselski Sojusz Lewicy Demokratycznej wstrzyma się w sprawie tych dwóch dokumentów rządowych. Dziękuję bardzo za uwagę.

  • Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Patrzę na to, co się dzisiaj tak naprawdę dzieje, jeżeli chodzi o dopalacze, i one są dostępne wszędzie. Pochodzę z okręgu nr 37, osobiście sprawa dopalaczy też mnie bezpośrednio dotknęła, dlatego nie jest dzisiaj przyjemna dla mnie ta cała dyskusja na temat narkotyków, dopalaczy i spraw związanych właśnie z tym problemem. Dopalacze są obecne, tak jak mówiłem, wszędzie, są obecne pod przykrywką kwiaciarni, sklepów z upominkami, sklepów à la po 5 zł i wielu, wielu innych działalności handlowych, na których można zarobić.

    Mam pytanie. Kiedy mówi się o narkotykach, to wszystkie te dane są w pewnym sensie wróżeniem z fusów, ponieważ wszystko jest oparte na czarnym rynku. Jeżeli chodzi o sklepy z dopalaczami, czy ministerstwo dysponuje dzisiaj danymi, ile tych sklepów było w 2011 r., w 2012 r., w 2013 r. i obecnie, dzisiaj? Ile z nich istnieje i jak szybko są zamykane? Rozmawiałem z Policją, Policja otrzymała w styczniu, 6 stycznia, informację, że być może

    (Dzwonek)

    taki sklep istnieje, i dopiero pod koniec stycznia, 31 stycznia, Policja z sanepidem weszła do tego lokalu na pełną kontrolę. Czy ministerstwo przewiduje zmianę tych procedur, żeby walka z tymi chemicznymi truciznami była szybsza i bardziej zdecydowana? Dziękuję.

  • Dziękuję bardzo uprzejmie.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jeśli pan marszałek pozwoli, przedstawię te wielkie dokumenty w dość skrótowej formie z uwagi na fakt, że ich dokładna analiza przebiegała w trakcie posiedzeń Komisji Zdrowia.

    „Krajowy program przeciwdziałania narkomanii” zgodnie z art. 7 ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii stanowi podstawę wszystkich działań realizowanych przez państwo w zakresie przeciwdziałania narkomanii. Rok 2011 był pierwszym rokiem realizacji krajowego programu na lata 2011–2016. Informacja o realizacji działań wynikających z programu za rok 2011 została opracowana na podstawie danych przesłanych przez podmioty zobowiązane do realizacji poszczególnych działań. W informacji wykorzystano dane przekazane od organów administracji rządowej i jednostek samorządu terytorialnego w zakresie szczegółowo określonym w ustawie.

    W ramach krajowego programu sformułowano ponad 100 działań, do realizacji których zobowiązano 7 ministrów, 22 instytucje centralne oraz administrację samorządów województw i gmin. Sprawozdania za 2011 r. nie przekazały niektóre instytucje, takie jak Ministerstwo Gospodarki, Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej, Centralny Instytut Ochrony Pracy czy Centrum Medyczne Kształcenia Podyplomowego. W 2011 r. sprawozdanie ogólnie przekazały wszystkie urzędy marszałkowskie i 92% gmin, czyli 2479

    Informacja, którą rząd przedłożył Wysokiej Izbie, składa się z dwóch części. W pierwszej z nich opisano zjawisko narkomanii z perspektywy epidemiologicznej, przedstawiono najnowsze i aktualne dane dotyczące rozpowszechnienia używania narkotyków wśród dorosłych oraz wśród młodzieży, konsekwencje zdrowotne i społeczne używania narkotyków, w tym: dane dotyczące liczby pacjentów nowych, czyli przyjętych do lecznictwa stacjonarnego po raz pierwszy w roku 2011, oraz pacjentów po raz kolejny przyjmowanych z powodu używania narkotyków, dane na temat aktywności zawodowej osób używających narkotyków, dane związane z nowo rozpoznanymi zakażeniami wirusem HIV, do których doszło najprawdopodobniej z użyciem narkotyków, dane na temat liczby zgonów wynikłych z używania narkotyków, dane na temat dostępności substancji psychoaktywnych wśród populacji generalnej i młodzieży szkolnej. Przedstawiono także wyniki badania ESPAD z roku 2011, które wykazały, że najbardziej popularne substancje nielegalne, po które sięga młodzież, to przede wszystkim marihuana i haszysz. Do używania przetworów konopi kiedykolwiek w życiu przyznało się wówczas ponad 24% piętnasto- i szesnastolatków oraz ponad 37% siedemnasto- i osiemnastolatków. W obu przypadkach stanowiło to istotny wzrost względem wyników z roku 2007. Do używania marihuany i haszyszu w czasie ostatnich 12 miesięcy, to jest kolejny, inny już parametr analizujący dostępność i konsumpcję narkotyków, przyznało się 20% młodych uczniów III klas gimnazjum i 28,5% uczniów II klas szkół ponadgimnazjalnych. W pomiarze z roku 2007 odsetki te wynosiły odpowiednio blisko 11% i 17,5%. Do używania przetworów konopi w ciągu ostatnich 30 dni w 2011 r. przyznało się 10,5% uczniów z młodszej grupy piętnasto- i szesnastolatków oraz 15,5% starszej grupy siedemnasto- i osiemnastolatków. W roku 2007 te dane były istotnie mniejsze, było to 6,5% i 9,5%.

    Jak wskazują wyniki dalszych badań, 10,5% uczniów III klas szkół gimnazjalnych miało kiedykolwiek w życiu kontakt z dopalaczami, wśród uczniów III klas szkół gimnazjalnych do używania dopalaczy przyznało się więcej chłopców niż dziewcząt, odpowiednio było to 13% chłopców i 8% dziewcząt. Wśród starszych respondentów, uczniów II klas szkół ponadgimnazjalnych, 16% badanych miało kiedykolwiek w życiu kontakt z nowymi substancjami psychoaktywnymi. Wśród uczniów II klas szkół ponadgimnazjalnych kiedykolwiek w życiu po dopalacze ponad dwukrotnie częściej sięgali chłopcy niż dziewczęta, było to 21,5% chłopców i 10% dziewcząt.

    Wśród dorosłych Polaków współczynnik używania przetworów konopi kiedykolwiek w życiu, na podstawie danych zebranych w roku 2010, wynosił 17,6%, czyli 17,6% dorosłych Polaków zadeklarowało, że kiedykolwiek w życiu używało pochodnych konopi indyjskich. Na drugim miejscu, jeśli chodzi o częstość rozpowszechnienia, plasowała się amfetamina. W przypadku tej grupy substancji, jak również pozostałych narkotyków, nie odnotowano zdecydowanych różnic pomiędzy pomiarami dokonanymi w roku 2007 i w roku 2011.

    Celem utworzenia systemu zbierania danych o zgłaszalności do leczenia z powodu problemów z narkotykami, obowiązkowego dla placówek ambulatoryjnych i stacjonarnych, jest rzetelne monitorowanie sytuacji epidemiologicznej i problemu narkomanii. W 2010 r. do placówek stacjonarnych przyjęto niespełna 14,5 tys. osób, jednocześnie w 2010 r. 6,5 tys. osób zostało przyjętych do lecznictwa stacjonarnego po raz pierwszy w życiu. W 2011 r. do placówek stacjonarnych przyjęto 14 tys. osób, co świadczy o nieznacznym spadku w stosunku do roku 2010. Do najbardziej dramatycznych i wstrząsających opinię publiczną konsekwencji używania narkotyków należą zgony, które są wynikiem bezpośredniego następstwa użycia narkotyków. W roku 2007 odnotowano 214 zgonów z powodu narkotyków, w 2008 – 244, w 2009 – 247 i w 2010 – 261. Dominują w tej grupie mężczyźni – 61% tych osób to osoby płci męskiej.

    „Krajowy program przeciwdziałania narkomanii” jest realizowany w kilku podstawowych obszarach. Pierwszy obszar to obszar działań profilaktycznych, którego dominującym celem jest redukcja popytu na narkotyki. Osiąganie tak zaplanowanego celu jest realizowane poprzez szereg oddziaływań adresowanych do ogółu społeczeństwa – wybranych grup docelowych, głównie dzieci i młodzieży szkolnej, a także grup dyspanseryjnych, szczególnie zagrożonych używaniem narkotyków – oraz poprzez działania ukierunkowane na wzmocnienie systemu profilaktyki. Krajowy program zakłada wdrożenie działań ukierunkowanych na wzmacnianie systemu wartości, szczególnie wartości zdrowia, doskonalenie umiejętności psychospołecznych, radzenie sobie z trudnymi sytuacjami, a także sukcesywne podnoszenie jakości tych oddziaływań profilaktycznych, które już zostały powzięte, poprzez stałą ewaluację efektów osiąganych przez wdrażane programy zdrowotne. Wzmocnienie postaw prozdrowotnych ogółu społeczeństwa poprzez publiczną edukację dotyczącą konsekwencji zdrowotnych, społecznych i prawnych używania narkotyków jest także działaniem, w którym pokłada się przeświadczenie o jego dużej istotności i wpływie na redukcję popytu na narkotyki.

    Zaplanowano także działania służące podniesieniu jakości oddziaływań profilaktycznych, które prowadzone są przez Krajowe Biuro do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii, a także przez Ministerstwo Edukacji Narodowej i pozostałe instytucje, m.in. Ministerstwo Obrony Narodowej, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych, Główny Inspektorat Sanitarny czy Ośrodek Rozwoju Edukacji.

    Jednym z działań zaplanowanych dla osiągnięcia tego celu jest rozbudowa sieci szkół promujących zdrowie w ramach europejskiego projektu dotyczącego szkół dla zdrowia. Szkoły promujące zdrowie to zespół szkół, które mają za zadanie m.in. upowszechniać systemowe i nowatorskie rozwiązania w zakresie promocji zdrowia i profilaktyki poprzez adresowanie działań zarówno do uczniów, jak i do rodziców, którzy tworzą środowisko bytowania i nauczania, środowisko lokalne, w którym przebywają dzieci.

    Drugi obszar działań „Krajowego programu przeciwdziałania narkomanii” to leczenie, rehabilitacja i ograniczenie szkód zdrowotnych. Działania w tym obszarze polegają na osiąganiu sukcesywnej poprawy jakości życia osób używających narkotyków i osób uzależnionych. Te cele osiągane są poprzez poprawę programów leczenia, zwiększenie dostępności leczenia, przede wszystkim leczenia substytucyjnego, rozwój programów redukcji szkód, czyli metafilaktyki, i zmniejszenie przypadków bezdomności i bezrobocia wśród osób używających narkotyków i uzależnionych. Do działań tych, jak również do aktywności z obszaru profilaktyki, należy także monitoring i prowadzenie badań, co jest realizowane też przez samorządy terytorialne, zarówno wojewódzkie, jak i gminne. W roku 2011 na terenie całego kraju działało 25 programów leczenia substytucyjnego

    (oraz 7 programów prowadzonych przez Służbę Więzienną)

    obejmujących świadczeniami około 2200 pacjentów. Liczba korzystających z leczenia substytucyjnego w roku 2011 stanowiła tym samym 15% osób uzależnionych od opioidów, przy czym ten wskaźnik sukcesywnie się zwiększa.

    Kolejny element działań to ograniczenie podaży, którego celem jest ograniczenie, po pierwsze, produkcji, po drugie, obrotu, po trzecie, dostępności środków odurzających i substancji psychotropowych. Osiągnięcie tego celu następuje także poprzez sukcesywne zwalczanie przestępczości narkotykowej zarówno w wymiarze krajowym, jak i współpracy międzynarodowej. Tu warto zauważyć, że Polska jest jednym z głównych producentów amfetaminy i że przez nasz kraj przebiegają główne szlaki przemytu narkotyków. Realizowane były działania zmierzające do wykrywania nielegalnych upraw konopi prowadzonych przez zorganizowane grupy przestępcze i do ograniczania procederu legalizowania nielegalnych dochodów. Podjęto czy kontynuowano również działania w zakresie ograniczenia przestępczości narkotykowej z wykorzystaniem Internetu. Działania z tego obszaru były i są realizowane do dzisiaj przez Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, Komendę Główną Policji i Straż Graniczną.

    Trzeci obszar działań z zakresu narodowego programu to współpraca międzynarodowa. W zakresie współpracy międzynarodowej celem głównym jest osiąganie poprawy bezpieczeństwa strefy Unii Europejskiej jako terytorium szczególnie bezpiecznego i maksymalnie odciążonego odnośnie do dostępności narkotyków i problemu narkomanii. Priorytetem jest udział w pracach instytucji Unii Europejskiej – w komitetach, instytucjach zajmujących się ograniczaniem podaży i popytu – i rozwijanie współpracy bilateralnej i multilateralnej z państwami, które nie należą do Unii Europejskiej. Nowe możliwości w tym obszarze stwarza także Partnerstwo Wschodnie. W dniach 26–27 października 2011 r. zorganizowano konferencję „Unia Europejska – Europa Wschodnia”, w której oprócz państw i instytucji Unii Europejskiej wzięły udział Federacja Rosyjska, Ukraina i Mołdawia. Konferencja skupiała się głównie na kwestiach związanych z ograniczeniem podaży, a w jej trakcie poruszone zostały także kwestie odnoszące się do ograniczenia popytu na narkotyki. Jeden z trzech paneli został przygotowany przez polskie Krajowe Biuro do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii. Czwartym obszarem z zakresu działań krajowego programu jest prowadzenie badań i monitoring sytuacji epidemiologicznej, a także oceny instytucjonalnych i społecznych postaw wobec narkotyków i narkomanii tudzież kontynuowanie prac nad rozwojem i konsolidacją systemu informacji o substancjach psychoaktywnych i środkach zastępczych. Realizację tych zadań – rozpoczętych, co warto powiedzieć, przez Polskę w roku 2010 i kontynuowanych – i ich finalizację stanowi opracowanie ustawy nowelizującej ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii, którą Ministerstwo Zdrowia wysłało w tym tygodniu do konsultacji społecznych, a która w radykalny sposób zmieni politykę państwa wobec dopalaczy.

    W roku 2011 kontynuowano rutynowe działania monitorujące substancję epidemiologiczną za sprawą samorządów województw i gmin celem dostarczenia podstaw naukowych do planowania działań i przesłanek do oceny skuteczności prowadzonych programów. Dopiero w roku 2016 możliwa stanie się kompleksowa ocena efektywności wydatkowanych środków. Monitoring w jego pełnej formie obejmie także rynek nowych substancji psychoaktywnych, w tym dopalaczy. Właśnie we wzmiankowanej przeze mnie ustawie nowelizującej rząd proponuje wprowadzenie definicji nowej substancji psychoaktywnej.

    Jeśli pan marszałek pozwoli, zakończę na tym krótkie sprawozdanie z działalności w roku 2011. Nie wiem, w jakim trybie mamy procedować w zakresie roku 2012...

    Wicemarszałek Eugeniusz Tomasz Grzeszczak: Łącznie.

    Łącznie.

    W roku 2012 w ramach narodowego programu kontynuowano działania w tych samych obszarach. Te obszary – pięć obszarów badawczych – zostały ustalone na lata 2011–2016, stąd mamy tu kontynuację. W roku 2012 Krajowe Biuro do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii pozyskało informację o realizacji celów przez 2300 podmiotów zobowiązanych do sprawozdawania swojej działalności w tym zakresie, w tym 29 instytucji centralnych i władze samorządowych województw i gmin. Odsetek gmin, które przedstawiły sprawozdania zgodnie z zapisem ustawowym, sięgnął 91%.

    W ramach prowadzonych działań na poziomie lokalnym gminy przygotowywały programy przeciwdziałania narkomanii. 53% gmin opracowało oddzielny program przeciwdziałania narkomanii, a 41% korzystało z opracowanego gminnego programu przeciwdziałania uzależnieniom.

    Podobnie jak w roku 2011 co czwarta gmina w ramach przygotowania strategii prowadziła szczegółową diagnozę problemów na swoim terenie.

    Jeśli pan marszałek pozwoli, przepraszam za przerwę, chciałbym skrócić to wystąpienie i odnieść się do innych danych.

    Mianowicie w roku 2012 przeprowadzono badania nie w ramach programu ESPAD, jak w roku 2011, ale w ramach działań finansowanych z Funduszu Rozwiązywania Problemów Hazardowych. W wyniku tych badań uzyskano informację, iż 17,6% dorosłych respondentów przyznało się do używania kiedykolwiek w życiu konopi indyjskich i przetworów konopi indyjskich, natomiast 13,7% przyznało się do kontaktów z jakimikolwiek narkotykami. Wśród substancji nielegalnych pierwsze miejsce pod względem rozpowszechnienia, jak w latach poprzednich, zajmowały konopie indyjskie, czyli różne postacie tetrahydrokannabinolu, natomiast na drugim miejscu, podobnie jak w latach poprzednich, była amfetamina. Do używania dopalaczy przyznało się 1,4% respondentów.

    W ramach objęcia programem leczenia osób uzależnionych w 2012 r. przyjęto blisko 15 tys. osób.

    W pierwszym roku obowiązywania znowelizowanego art. 62a ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, w roku 2012, umorzono na wniosek prokuratorów łącznie 2145 postępowań. Aktywność w zakresie możliwości odstąpienia od penalizacji osób posiadających narkotyki wykazały również sądy – osądziły łącznie 177 spraw na mocy przepisu art. 62a ustawy i umorzyły 160 spraw, czyli 90%.

    Ogólna liczba osób osądzonych z ustawy w sądach rejonowych zmniejszyła się o 1186 osób, tj. z 22 076 osób w roku poprzednim do 20 890 osób w roku 2012. Spadek odnotowano również w zakresie skazań za posiadanie narkotyków w związku z przepisem art. 62 ustawy z 12 451 do 10 934, czyli mniej o 1517 skazań. Równocześnie wzrosła liczba orzekanych przez sądy umorzeń oraz warunkowych umorzeń spraw. W kategorii umorzeń za posiadanie odnotowano wysoki, mniej więcej 2-krotny, 200-procentowy wzrost – z 212 do 607 umorzeń. Zmiany nastąpiły również w strukturze skazań za posiadanie. Na karę pozbawienia wolności zostało skazanych 6300 osób, tzn. 10% mniej niż w roku 2011.

    W zakresie działań profilaktycznych, leczniczych kontynuowano działania rozpoczęte w poprzednich latach i wnioski z programu czy z obu sprawozdań są następujące: Po pierwsze, należy intensyfikować działania ukierunkowane na upowszechnianie programów promocji zdrowia i profilaktyki uniwersalnej w szkołach. Po drugie, zintensyfikowanie działań adresowanych do dzieci i młodzieży zagrożonych uzależnieniem, demoralizacją, ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi. Po trzecie, konieczne jest podjęcie działań, aby gromadzić w systemach statystycznych dane zgodne z treścią krajowego programu na lata 2011–2016. Po czwarte, konieczne jest szersze zaangażowanie samorządów wojewódzkich w upowszechnianie programów z zakresu profilaktyki opartych na naukowych podstawach. Często niestety dzieje się tak, że wybór programu i sposób jego realizacji odbiegają od standardów albo od wiedzy popartej dowodami naukowymi o skuteczności poszczególnych strategii, na które decydują się realizatorzy. Po piąte, podnoszenie kwalifikacji zawodowych osób zaangażowanych w działalność profilaktyczną. Po szóste, rozwijanie i upowszechnianie oferty leczniczej dla osób zgłaszających się do szpitali i do poradni z powodu problemowego używania przetworów konopi. Po siódme, zwiększenie dostępu do programów leczenia substytucyjnego. Po ósme, konieczny jest rozwój placówek udzielających świadczeń w zakresie ambulatoryjnym i realizujących programy readaptacji społecznej. Po dziewiąte, zwiększenie zaangażowania urzędów marszałkowskich w programy redukcji szkód. Po dziesiąte, rozwijanie przez organy ścigania działań, które służyłyby skuteczniejszemu ściganiu przestępstw dokonywanych za pomocą Internetu. Po jedenaste, ograniczenie liczby krajowych upraw konopi indyjskich. Po dwunaste, wypracowanie nowych rozwiązań i działań ze strony służb zajmujących się redukcją podaży. Po trzynaste, intensyfikowanie działań związanych z nową strategią antynarkotykową Unii Europejskiej na lata 2013–2020. Po czternaste, rozwijanie współpracy bilateralnej z państwami trzecimi leżącymi poza Unią Europejską. Po piętnaste, wypracowywanie bardziej skutecznych metod i mechanizmów monitorowania pojawiania się nowych substancji psychoaktywnych. I po szesnaste, badania i rozwój monitoringu na poziomie centralnym i samorządu terytorialnego.

    Dziękuję uprzejmie. Chętnie odpowiem na wiele pytań.

    (Przewodnictwo w obradach obejmuje wicemarszałek Sejmu Cezary Grabarczyk)

  • Dziękuję uprzejmie.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Postaram się odnieść do pytań w miarę spójnie, może nie całkiem po kolei, ale jakoś zbiorę to w logiczną całość. Dziękuję za owocną dyskusję i wiele ważnych stwierdzeń w wystąpieniach klubowych. Chciałbym zwrócić uwagę na pewne niezrozumienie. Otóż ten wskaźnik, o którym państwo mówili, użycia marihuany, o którym mówią młodzi ludzie, odnosi się do przyznania się w badaniu ankietowym, że kiedykolwiek w życiu użyło się marihuany. Ale jednocześnie warto zauważyć, że w Polsce odsetek tych osób, które cierpią na tzw. problemowe stosowanie marihuany, jest stosunkowo niski, to jest 4% wszystkich użytkowników marihuany. To jest mniej więcej nawet dwukrotnie mniej niż w innych krajach europejskich, np. ościennych, w Czechach. To jest wbrew pozorom dość dobry wskaźnik i sugeruje, mówiąc szczerze, że zjawisko polskiego zainteresowania marihuaną nie jest zjawiskiem użytkowania problemowego czy istotnym niebezpieczeństwem zagrożenia rozwojem narkomanii, a raczej jest to obraz zaspokajania ciekawości wynikającej z szumu medialnego, prawdopodobnie także z dyskusji publicznej, która się toczy wokół propozycji legalizacji, z jednej strony, penalizacji, z drugiej strony. Widać, że w świecie przeciwstawnych poglądów młodzi ludzie stawiają na empirię, na szczęście dla nas, jak się okazuje, najczęściej jednorazowo.

    W dyskusji pan poseł Dziuba przytaczał dane mówiące o wzroście liczby osób uzależnionych, które deklarują stosowanie LSD. Raczej mamy obraz takiego plato, tam nie ma wzrostu. Nie wiem, jakie dane pan poseł cytował, ale ta liczba użytkowników jest na stosunkowo niskim poziomie. Rzeczywiście to, co wydarzyło się w Polsce po roku 2010, to, jak zauważyliśmy, wzrost zainteresowania i wzrost liczby konsumentów marihuany, ale jest to wynik niczego innego, jak wyeliminowania w roku 2010 w znacznej mierze dostępności dopalaczy. Ten etap wyeliminowania dopalaczy spowodował przesunięcie w kierunku marihuany. Nowszych danych nie mam, badania się robi co cztery lata. O dopalaczach jeszcze powiem, bo ten efekt rzeczywiście już niestety się kończy.

    Pan poseł pytał także o inne instytucje rządowe: Agencję Bezpieczeństwa Wewnętrznego, prokuraturę i inne instytucje państwowe. Rzeczywiście w jednej odpowiedzi uzyskaliśmy administracyjne, formalistyczne wyjaśnienie, dlaczego nie otrzymujemy sprawozdania albo dlaczego niektóre instytucje nie realizują tego programu. Nie wyciągałbym z tego elementu daleko idących wniosków o uniezależnianiu się prokuratury od struktur państwowych albo raczej o uzależnianiu. Jest to kwestia szeroko rozumianej kultury współpracy pomiędzy różnymi organami publicznej administracji i instytucji publicznych. W kolejnych latach wystosujemy szczególnie intensywne zaproszenie do naszych partnerów z innych instytucji, tak aby z jednej strony budować wolę zrozumienia i współpracy, a z drugiej strony być może pochylić się nad treścią rozporządzenia, które numeratywnie wymienia instytucje zobligowane do współpracy. Niektóre rzeczywiście nie mają takich możliwości, jakich od nich oczekiwano na etapie formułowania programu.

    Pan poseł Kabaciński w swoim ciekawym wystąpieniu poruszył kwestię dodatków do marihuany. W ogóle myślę, że zjawisko narkomanii, zażywania narkotyków, po pierwsze, wzbudza dużo emocji, po drugie, wprowadza chaos poznawczy, przywołując w dyskursie publicznym mity i fakty i często mylenie mitów z faktami. To jest, panie pośle, jednak mit – powszechnie obowiązujące przekonanie, że produkty marihuany sprzedawane na czarnym rynku są z czymś pomieszane. Kiedyś mówiono o mieszaniu marihuany z opioidami po to, by wzbudzać uzależnienie, potem mówiono o mieszaniu z LSD, ale praktyka policyjna wskazuje, że to zjawisko jest absolutnie marginalne i że jednak znakomita większość pozyskiwanych czy przechwytywanych z czarnego rynku w Polsce produktów zawierających tetrahydrokannabinol to są produkty pochodzenia naturalnego.

    Dziękuję za dyskusję, w której zwracano uwagę na potrzebę bądź brak potrzeby określenia minimalnych ilości, które stawałyby się przedmiotem penalizacji. Ja byłbym bardzo ostrożny co do tej tezy z uwagi na, po pierwsze, na przykład pewną uznaniowość tego, co jest użytkiem osobistym i co jest niewielką ilością, po drugie, kształtujące się orzecznictwo sądów, po trzecie, to, że jeżeli określimy wartość 2 g, zawsze pojawi się problem tego, kto został złapany i ma 2,05 g. Jako kolejny argument proszę przyjąć też taką wiadomość czy taką informację, że sama gramatura suszu nie jest tożsama z zawartością substancji psychoaktywnych, bo przecież wiemy, że odpowiednio hodowane, w różnych warunkach, różne odmiany modyfikowane genetycznie bądź nie charakteryzują się znaczną rozpiętością, jeśli chodzi o zawartość tetrahydrokannabinolów w suszu. A zatem jest to działanie skazane na zgubę w praktyce sądowniczej, jak sadzę, aczkolwiek praktykiem prawa nie jestem.

    Pan poseł sugerował również zmianę mechanizmu dostępu do leczenia substytucyjnego. Pan posłużył się taką wartością, że oto 75% uzależnionych miałoby dostęp do leczenia substytucyjnego. W ogóle warto powiedzieć, że jeśli chodzi o problem uzależnienia od opioidów w Polsce, jest to coś, co napawa nas raczej dumą na arenie międzynarodowej, bo ten problem udało nam się w Polsce niemal zmarginalizować przez ostatnie 20 lat. Mamy być może 15–20 tys. osób uzależnionych od opioidów i to jest bardzo niewiele, biorąc pod uwagę dane dotyczące krajów ościennych. Nigdzie na świecie jednak nie udał się taki sukces, aby 75% tej populacji było objętych leczeniem substytucyjnym. Myślę, że 50% jest trudno osiągalnym szczytem polskich marzeń, na razie jest to populacja ok. 2 tys. osób. Niemniej jednak przyjmuję zaproszenie do tej dyskusji, bo być może czas trwania tego programu oraz możliwości finansowe, które stworzyła ustawa refundacyjna, są dobrym elementem czy są dobrym czasem do tego, aby pochylić się nad kwestią pewnej modyfikacji realizacji leczenia substytucyjnego, które w tej chwili ograniczone jest tylko, wyłącznie do programu. Na pewno to jest idea, którą warto głęboko przemyśleć i podjąć konstruktywne decyzje.

    Pan poseł powoływał się także na raport naczelnej izby kontroli w zakresie dostępu do działań profilaktycznych. Wiemy o tym, że 50% uczniów w badaniu ankietowym odpowiedziało, że brało udział w programach profilaktycznych. 100% powinno tak odpowiedzieć, wszakże nie wiemy, jaki procent tych, którzy odpowiedzieli, że nie brali udziału, rzeczywiście brał udział, tylko ci uczniowie nie pamiętali tego faktu. To jest problem wszystkich badań kwestionariuszowych. Natomiast minister zdrowia w swoich działaniach zachęca i wysyła informacje do samorządów, że takie są priorytety działań. Mało tego, minister zdrowia utworzył również, poprzez Krajowe Biuro do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii, bazę modelowych programów profilaktycznych, które są skuteczne i które są promowane. Wiemy o tym, że praktyka – co wykazała naczelna izba kontroli – jest taka, że nie wszystkie szkoły chętnie podejmują programy z tejże bazy. Niestety to jest wskaźnik, który sugeruje nam konieczność podejmowania intensywniejszych działań edukacyjnych kierowanych także do polityków samorządowych i do tych, którzy są dyrektorami szkół, bo jak inaczej poradzić sobie z sytuacją, że spora część dyrektorów szkół odpowiada, iż oni nie widzą problemu narkotykowego w ich szkołach. Jest to ewidentny problem nas wszystkich, ale przede wszystkim jest on adresowany do tych, którzy są odpowiedzialni za realizowanie kształcenia w samorządach, czyli dyrektorów szkół, kuratorów oświaty i szeregu osób zaangażowanych w ten proces na poziomie lokalnym. Tego między innymi będą dotyczyły modyfikacje i kolejne elementy wprowadzane do programu w kolejnych latach. Pamiętajmy jednak o tym, pan poseł Gos o to pytał, że istotą i tym, co odróżnia działania profilaktyki narkotykowej w Polsce od innych działań, szczególnie programów samorządowych, jest to, że imperatywem krajowego centrum jest stałe prowadzenie ewaluacji tych programów, które centrum podejmuje. Dzięki temu rzeczywiście wiemy, co okazało się strategią skuteczną, a co jest błędem i od czego należy odchodzić.

    W dalszych pytaniach pani poseł Kozłowska pytała o pseudoefedrynę, dekstrometorfan, a ja ze swej strony jeszcze bym podał kodeinę. Śpieszę donieść, że rząd, po pierwsze, problem zna, pan poseł Latos też o to pytał. Po drugie, spieszę donieść, panie przewodniczący, że my właśnie ten problem zaadresowaliśmy, a w poniedziałek wysłaliśmy do konsultacji społecznych projekt ustawy nowelizującej ustawę o przeciwdziałaniu narkomanii w zakresie, po pierwsze, uregulowania i wprowadzenia nowych, innowacyjnych metod radzenia sobie z problemem dopalaczy, a po drugie, zaadresowania problemu dekstrometorfanu, pseudoefedryny i kodeiny. Nie podzielam poglądu, że powinny być to leki, które są dostępne z przepisu lekarza, są to bowiem często używane, uznane za bezpieczne leki, które są stosowane i skuteczne w terapii przeziębień, są one używane wszędzie na świecie i ilość powikłań, w tym tragicznych zdarzeń, jest tak sporadyczna, że uważa się powszechnie, że one są bezpieczne i powinny mieć kategorię OTC.

    Natomiast propozycja Ministerstwa Zdrowia jest taka – znajdziecie ją państwo w tym projekcie ustawy – by przede wszystkim ograniczyć sprzedaż. Wprowadzamy okres przejściowy, żeby te partie leków, które firmy wyprodukowały i które są na rynku, mogły z niego zejść, i proponujemy, by wprowadzić taką oto zasadę, że przy jednej transakcji osoba, która kupuje lek, mogła kupić tylko jedno opakowanie leku dopuszczonego do obrotu jako OTC. Docelowo chcemy, by w przyszłości – określiliśmy ramy czasowe – zawartość tych substancji psychoaktywnych określić normatywnie, zgodnie z wytycznymi europejskimi towarzystw naukowych, określając pseudoefedrynę na poziomie 720 mg jako maksymalną ilość w jednym opakowaniu, która będzie dopuszczona do obrotu, i w przyszłości nie będzie legalne czy nie będzie możliwe obracanie tymi lekami, które zawierają w opakowaniu jednostkowym więcej niż ta ilość. Takie działanie w innych krajach okazało się skuteczne. Pamiętamy doświadczenia strony czeskiej, kiedy proponowano również wdrożenie pewnego nadzoru nad obywatelami i odnotowywanie, ile kto z obywateli kupił pseudoefedryny jednego dnia. To działanie okazało się nadregulacją nieskuteczną, godziło w prawa człowieka, a w rezultacie Czesi się z tego wycofali – to też nie było skuteczne.

    To bez wątpienia jest działanie, które rozwiąże problem aptek południa Polski, o których mówił pan poseł Rajmund Miller – rzeczywiście masowego wykupywania przemysłowo w hurtowych ilościach czystej pseudoefedryny dostępnej w polskich aptekach, która faktycznie wskutek dość nietrudnej syntezy chemicznej jest przerabiana na metaamfetaminę. Tak się dzieje, łącznie z sankcją karną, którą zaproponowaliśmy w wysokości 50 tys. zł w przypadku osoby naruszającej ten przepis.

    Mówiąc o dopalaczach, na tym etapie chciałbym powiedzieć, że zaproponowaliśmy również pewną istotną zmianę legislacyjną w zakresie radzenia sobie z dopalaczami, bo sytuacja rzeczywiście jest taka, jak państwo, moi przedmówcy, ją zdiagnozowali. Mianowicie w roku 2010 odnieśliśmy spektakularny sukces i ilość zatruć dopalaczami spadła do minimum, były sporadyczne przypadki w kilku poszczególnych miesiącach. W zasadzie zlikwidowano handel dopalaczami w sklepach i wydawało się, że osiągnięto sukces. Niestety rynek zaadaptował się do tej nowej sytuacji prawnej i handel dopalaczami przeniósł się raczej do sfery internetowej, gdzie serwery są poza granicami Unii Europejskiej, transakcje są realizowane bezgotówkowo, a wysyłkę ktoś w nieoznaczonych kopertach realizuje gdzieś z Europy do odbiorcy, a zatem możliwości kontrolne służb celnych, służb państwowych, policyjnych stają się bardziej ograniczone.

    Stąd, po pierwsze, celem naszej nowelizacji jest spowodowanie, by już dzisiaj 82 substancje, które do tej pory funkcjonowały czy dziś funkcjonują jako dopalacze, zmieniły swój status prawny i zostały wpisane do odpowiednich załączników ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, tak by miały status narkotyków i tak by handel nimi był objęty pełnymi sankcjami karnymi, jak w przypadku wszystkich narkotyków, i dawał podstawy prawne do czynności śledczych operacyjnych podejmowanych przez Policję, przez prokuraturę, przez CBA, czyli przez odpowiednio do tego przystosowane służby państwowe.

    Po drugie, pragniemy wprowadzić pojęcie nowej substancji psychoaktywnej i pragniemy usprawnić funkcjonowanie nadzoru Państwowej Inspekcji Sanitarnej w taki sposób, że te substancje, które zostaną zidentyfikowane jako nowa substancja psychoaktywna, zostaną szybko wpisane w drodze rozporządzenia do katalogu dopalaczy, mówiąc w dużym uproszczeniu, i stwierdzenie substancji z katalogu dopalaczy będzie uprawniało w łatwiejszym stopniu inspektora powiatowego do sięgnięcia do tych sankcji, które leżą w jego rękach, czyli do nałożenia kary do 20 tys. zł włącznie.

    Kolejną innowacją, którą proponujemy – i tu zwracam się z wielką prośbą do tu obecnych i wszystkich parlamentarzystów o wsparcie tego pomysłu – będzie wyjęcie handlu dopalaczami spod parasola ochronnego, jaki stwarza ustawa o swobodzie działalności gospodarczej. Rzeczywiście tym, co blokuje dzisiaj skuteczność prowadzonych przez Państwową Inspekcję Sanitarną akcji kontrolnych, jest fakt, że podmiot w momencie wejścia kontroli Państwowej Inspekcji Sanitarnej składa zażalenie, odwołanie, rozpoczyna procedurę administracyjną. W końcu organ pierwszej instancji uchyla to bądź nie uchyla, sprawa trafia do wojewódzkiego sądu administracyjnego, ale zanim wyrok zapadnie, to ten podmiot gospodarczy przestaje istnieć, zakładany jest nowy podmiot gospodarczy, a sprawa jest bezprzedmiotowa, bo nie ma strony. Rzeczywiście ta możliwość odwoływania się jest czynnikiem, który istotnie utrudnia Państwowej Inspekcji Sanitarnej prowadzenie kontroli i nadzoru nad handlem dopalaczami.

    W roku 2013 Państwowa Inspekcja Sanitarna przeprowadziła 779 kontroli w zakresie dopalaczy, zatrzymała ponad 28 tys. próbek produktów, nałożyła kary administracyjne w wysokości 10 mln zł. Ten proces działa, ale zgadzam się z tezą, że – wobec tych przytoczonych przeze mnie faktów – jest to dzisiaj nieadekwatne, dlatego postanowiliśmy te przepisy udoskonalić. Myślę, że niebawem ten przepis ustawy nowelizującej stanie się przedmiotem obrad Wysokiej Izby. Myślę, że o liście leków i lekach Rp powiedziałem.

    Monitorowanie używania narkotyków przez kierowców. Ponieważ nie jest to działanie statutowe, nie znalazło się w sprawozdaniu przekazanym Wysokiej Izbie. W 2010 r. w badaniu ankietowym 3,1% kierowców przyznało się do tego, że prowadzili kiedyś swój pojazd, będąc pod wpływem substancji psychoatywnej. Biorąc pod uwagę dostępność nowych substancji psychoaktywnych i niebywale szybki, dynamiczny rozwój technologii chemicznej, głównie fabryk przemysłu dalekowschodniego, które w biznesie światowym wręcz oferują swoje usługi jako producenci legalnych anarkotyków, bo tak nazywają się one na ich stronach internetowych, można powiedzieć, że stanowi to olbrzymie wyzwanie, także wyzwanie diagnostyczne. Nie ma dziś problemu ze zdiagnozowaniem osoby kierującej pod wpływem alkoholu, bo mamy alkomaty. Policja ma standardowe narzędzia pozwalające na oznaczenie najczęściej występujących narkotyków i potrafi to zrobić, ale kilkadziesiąt tysięcy wariantów syntezy chemicznej różnych podstawników substancji psychoaktywnych, których nie można wykryć bezpośrednimi metodami – ani analizując treść powietrza wydychanego przez kierowcę, ani nawet analizując przy kierowcy zawartość jego śliny czy moczu, stwarza olbrzymie wyzwanie diagnostyczne. Należy mieć nadzieję, że przeprowadzenie tej naszej ustawy nowelizującej, przesunięcie już dzisiaj tych 82 cząsteczek do katalogu narkotyków i bardziej skuteczne wyeliminowanie w ten sposób tego z rynku przyniesie znaczną poprawę sytuacji.

    Pani poseł Kolenda-Łabuś pytała, ile jest placówek stacjonarnych – jest ich 84, ile jest ambulatoryjnych – jest ich 200, ile jest hosteli – jest ich 10, czy są rozmieszczone równomiernie – niestety nie, ale sytuacja dostępu do leczenia sukcesywnie poprawia się.

    (Poseł Maria Zuba: Jakie jest zapotrzebowanie, ile powinno być?)

    Trudno to określić, bo to zapotrzebowanie wzrasta. Powiedziałbym, że polskim problemem i nieodkrytym raczej, niezagospodarowanym obszarem jest dostęp do leczenia uzależnień behawioralnych, a nie chemicznych. Jesteśmy jednak krajem wysoko rozwiniętym i u nas problem uzależnienia widocznie wyraźnie przesuwa się z uzależnień chemicznych w kierunku uzależnień behawioralnych. A to jest w ogóle nowa gałąź, potrzeba nowych terapeutów, jest to nowe wyzwanie dla psychiatrii i psychologii klinicznej. Nie umiem powiedzieć, ile ich powinno być, bo to jest nowy obszar, który ciągle odkrywamy. Odkryliśmy, że są w Polsce ludzie uzależnieni od zakupów, od pracy, od Internetu. Okazuje się, że jest to zapotrzebowanie, że problem uzależnień wcale nie jest problemem nieaktualnym, jeśli chodzi o populację w Polsce, tylko jest aktualny, ale zmienia swoje oblicze. Stąd proszę wybaczyć, ale nie umiem odpowiedzieć jednoznacznie na pytanie, ile powinno ich być, bo pewnie każda liczba, którą podam, będzie niewłaściwa.

    Pani poseł Nowak pytała, czy jest dopuszczalne w prawie polskim promowanie narkotyków. Oczywiście że nie jest, reguluje to ściśle ustawa. Natomiast pytała pani poseł, czy jest legalne noszenie znaczka liścia w klapie. Nie znam orzecznictwa, ale wydaje mi się, że tak. Tak jak jest legalne noszenie w klapie kwiatka maku czy główki makowej, słomy, tak samo jest legalne noszenie w klapie znaczka paprotki czy liścia. Pan poseł podpowiada, że znak swastyki, ale to jest już inny symbol. Tak to wygląda.

    Jeszcze, przepraszam, pan poseł Tomaszewski mówił o sklepach z dopalaczami, ale myślę, że wyczerpałem już ten temat.

    Pan poseł Stanisław Pięta pytał, czy są programy i co można zrobić, jeżeli w szkole jest diler. Tak, procedury są rozpisane, są gotowe. Szkoły mają do nich łatwy dostęp. Baza tych informacji jest w Krajowym Biurze do Spraw Przeciwdziałania Narkomanii. Są dokładnie rozpisane procedury, co ma robić szkoła, w sytuacji kiedy pod szkołą zatrzymany zostanie diler, a dziecko, uczeń w szkole jest pod wpływem narkotyków albo zachodzi podejrzenie, że jest pod ich wpływem. Te procedury są opracowane, są one wzorcowe. Jak podpowiadał mi, zanim wszedłem na mównicę, pan dyrektor Jabłoński, są one uznane za wzorzec w skali europejskiej, a właśnie wdrażamy je w Serbii, pan dyrektor wdraża je za pomocą swojego europejskiego autorytetu.

    Jaki jest wpływ narkotyków na wypadki w ruchu drogowym? Jest to pytanie, które pozwolę sobie przekazać Policji. Rzeczywiście część wypadków śmiertelnych jest spowodowana użyciem narkotyków, ale pamiętajmy o tym, że bycie pod wpływem jakiejś substancji odurzającej, na przykład dopalacza, którego nie oznaczymy w standardowym badaniu, umknie tej statystyce. Pan poseł Jacek Kwiatkowski mówił o pewnych problemach i braku kontroli, ale myślę, że udzieliłem już odpowiedzi na to pytanie.

    Z moich notatek wynika, że odpowiedziałem na wszystkie zadane mi pytania, dlatego dziękuję bardzo, panie marszałku.

  • Szanowny Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! W aptekach powszechnie dostępne są preparaty zawierające pseudoefedrynę, z której w prosty sposób można wyekstrahować metamfetaminę. Jest to często stosowane przez osoby uzależnione od amfetaminy. W związku z powyższym czy tego typu preparaty nie powinny być dostępne jedynie na receptę lekarską? Nie istnieje do tej pory przepis prawny, który ograniczałby ilość sprzedawanych opakowań w aptekach.

    I kolejne pytanie: Jakie kroki zamierza podjąć ministerstwo, aby systematycznie podwyższać kwalifikacje zawodowe osób zaangażowanych w działalność profilaktyczną? Czy resort bierze pod uwagę również szkolenia kierunkowe pod kątem ściśle określonych substancji psychoaktywnych? Czy nie rozważa się również obligatoryjności realizacji programów profilaktyki, głównie uniwersalnej, w przedszkolach, szkołach i innych tego typu instytucjach, skierowanych przede wszystkim do rodziców, opiekunów i nauczycieli?

    I tutaj odniosę się do tego, co powiedział wcześniej pan poseł Kabaciński – że wielokrotnie nie ma otwartości ze strony placówek na profilaktykę. Myślę, że tutaj może brakuje współpracy i świadomości co do tego, że taka profilaktyka powinna systematycznie być prowadzona w każdej placówce, aby uświadomić rodzicom, opiekunom i nauczycielom, w jaki sposób rozpoznawać problem u dzieci, u młodzieży. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Katowicki Holding Węglowy ogłosił konkurs „A na grubie ino grube”. Chodzi o to, aby dzięki racjonalizatorskim pomysłom pracowników holdingu zwiększyć wydobycie węgla grubego. Ten gatunek węgle jest trzy razy droższy na rynku niż miały energetyczne. Dzięki temu, że w 2013 r. tylko o kilka procent zwiększono wydobycie węgla grubego, Katowicki Holding Węglowy zakończył rok przyzwoitym jak na kryzys wynikiem – zysk wyniósł 43 mln zł.

    Holding, któremu wróżono rychły upadek, stara się odzyskać dobrą formę. To spółka węglowa, która ma szansę dość szybko stworzyć mocne fundamenty pod dalszy rozwój. Wspominam o konkursie „A na grubie ino grube”, bo to bardzo dobry przykład zaangażowania całej załogi w rozwiązywanie problemów firmy. Główna nagroda to 30 tys. zł. Takie pieniądze zapewne mogą prowokować do pomysłowych rozwiązań.

    Wiem, że holding węglowy chce na dużą skalę wykorzystywać metan do wytwarzania energii. Do tej pory metan był wyłącznie zagrożeniem dla górników i zatruwał atmosferę. Posłużyłem się dwoma przykładami, aby zaprzeczyć głupiej tezie, która głosi, że w kopalniach zamiast myśleć tylko bez sensu kopią.

    Kilka razy wygłaszałem opinie na temat Kompanii Węglowej. Tylko raz spotkała mnie wielka przykrość. Pewien polityk pogratulował mi zjadliwości: Ale im dowaliłeś, należało się im – powiedział. Albo ten polityk źle zrozumiał moje wystąpienie, albo niezbyt precyzyjnie się wyraziłem. Zapewniam, że nigdy nie chciałem dowalać Kompanii Węglowej. Rzeczywiście kilka razy poruszałem temat największej spółki górniczej w Europie, ale kierowałem się wielką troską o tę firmę. Dla nikogo nie powinno być tajemnicą, że jej rola w gospodarce regionu śląskiego jest ogromna. W każdym roku do gospodarki narodowej trafia z niej kilkanaście miliardów złotych. Mimo kłopotów Kompania Węglowa jest w gronie największych i najlepiej płacących pracodawców regionu śląskiego – trochę ponad 50 tys. zatrudnionych w Kompanii Węglowej daje pracę setkom tysięcy osób w firmach i firemkach żyjących z obsługi górnictwa, utrzymujących się z handlu i usług na osiedlach górniczych.

    Jeżeli krytykowałem, to nie firmę i konkretnych ludzi, ale pewne mechanizmy, które przyczyniły się do trudnej sytuacji. Najbardziej razi mnie robienie ludziom wody z mózgu. Wytykałem to wąskiej grupie liderów związkowych, którzy próbowali stworzyć wrażenie, jakoby kompania była w lepszej sytuacji, niż pokazują dane ekonomiczne. Wiem, że próbowano moje uwagi bardzo często wykorzystywać w zakulisowych targach o obsadę stanowisk w zbliżających się konkursach na skład zarządu. To kolejne nieporozumienie – nigdy nie dałem marnego pretekstu do takich interpretacji, natomiast zawsze podkreślałem, że górnictwo jest zbyt ważną gałęzią gospodarki, aby było nas stać na jego likwidację.

    Dlatego bardzo się cieszę, że mimo dużych kłopotów wkrótce w kompanii będzie realizowany plan restrukturyzacji firmy. Kompania przeżywa bardzo trudny czas, a kieruje nią zarząd w okrojonym składzie. Wiem, że najłatwiej jest wieszać psy na zarządzie, jednak wszystkim krytykom chcę zwrócić uwagę na to, że nikt inny, tylko ten zarząd przygotował plan naprawczy dla firmy. Powtarzam, to ten zarząd przygotował plan naprawczy dla firmy. Oczywiście można wyobrazić sobie sytuację, w której ten plan zostanie storpedowany, oznaczałoby to jednak katastrofę dla firmy. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Szanowna Pani Marszałkini! Wysoka Izbo! Gdy nie tak dawno minister Nowak dokonywał zakupu pociągu Pendolino, cała koalicja rządząca wraz z częścią mediów, która skwapliwie czuwa nad słupkami poparcia dla swoich pracodawców, nie szczędziła ochów i achów na temat niebywałego szczęścia, jakie spotkało Polskę i przy okazji nas, Polaków. To szczęście było jakoby dwojakiego rodzaju. Pierwsze to niewątpliwie intuicja, można by rzec, dar boży, jakim błysnął minister Nowak, dokonując rzeczonego zakupu. Drugie to niebywały dar niebios, jaki miał spotkać przeciętnego Kowalskiego, który będzie mógł tą kwadrygą się poruszać. Jak na razie, nie słychać o tym, że ktoś wsiada do pociągu Pendolino i, dbając nawet o bagaż i o bilet, udaje się w podróż swoich marzeń. Nic z tego, szanowni państwo. Za to okazuje się, że firma Alstom, od której zakupiono 20 tego typu pociągów, to ogromny konglomerat, nominowany do głównej nagrody w rankingu najbardziej korupcyjnych firm na świecie. Niektóre z jej spółek zależnych zostały nawet wyłączone z projektów Banku Światowego. Określenia „łapówka”, „korzyść osobista” czy też „korupcja” w przypadku firmy Alstom nabrały nowego znaczenia i stały się elementem celowej strategii biznesowej.

    Wysoki Sejmie! Dzisiaj także coraz głośniej mówi się o tym, że pociąg Pendolino za bagatelka 2 mld zł to bardzo mała jakość za wysoką cenę. Brak możliwości poruszania się tymi pociągami przy temperaturze ponad minus 20 stopni to nie kiepski żart, ale niestety smutna rzeczywistość. Wieść niesie, że rząd nad tym mankamentem ustawicznie pracuje, ale na razie ogranicza się tylko do stwierdzenia: sorry, taki mamy klimat.

    Idźmy jednak dalej. Okazuje się, że już od początku zakładano, że projekt ten będzie deficytowy. Szacunkowy roczny koszt ma przewyższać przychody o ok. 90–120 mln zł. Poza tym spółka Intercity jako regularny bankrut nie ma ani własnych środków, ani też zdolności kredytowej. A więc konieczne staje się zaproszenie do wirtualnej księgowości, która ma na celu te fakty, jeśli nie zmienić, to chociaż wygłaskać. Brak odpowiedniej infrastruktury kolejowej oraz zintegrowanych węzłów kolejowych to kolejne kwiatuszki do tego samego kożuszka. Tych braków można by wymieniać jeszcze bardzo dużo. Jednak najgorsze w tym wszystkim jest to, że zakup Pendolino cofa nasze kolejnictwo o kolejne lata. Miast rozwoju, mamy regres, miast renesansu polskiego kolejnictwa, mamy mroczną jesień średniowiecza.

    Wysoki Sejmie! Nikt z obecnych władz nie zadał sobie do tej pory trudu i nie podjął rozmów na przykład z bydgoskimi zakładami Pesa. Oni właśnie mogą pochwalić się lokomotywami Gama Marathon, które bezproblemowo zakończyły testy. Z kolei gliwickie zakłady ZNLE kończą testy lokomotyw Griffin, które mogą osiągać szybkość 200 km/h. Gdy do tego dodamy jeszcze osiągnięcia nowosądeckiej firmy Newag, to okaże się, że nasze firmy są gorsze od firm zagranicznych tylko dlatego, że stosują inne, bardziej cywilizowane standardy biznesowe. Z sobie tylko znanych powodów nasz rząd niszczy rodzimy przemysł, w tym właśnie kolejnictwo, a hojną ręką rozdaje zamówienia i zlecenia za granicą. Jest to kolejny skandal i mam nadzieję, że to tylko brak profesjonalizmu u rządowych decydentów.

    Wysoki Sejmie! Opinia publiczna już sama z siebie wystawiła stosowną laurkę temu rządowi w tej sprawie. Pozwólcie państwo, że na zakończenie przeczytam popularny wierszyk krążący w Internecie, oddający w pełni opinię społeczeństwa i przy okazji celnie odzwierciedlający to, z czym mamy do czynienia. Stoi na stacji skład Pendolino.

    Drogi i cudny, jak we wsi kino.

    Albo kasyno.

    Stoi i wyje, dyszy i płacze,

    kiedy was, tory, wreszcie zobaczę?

    Ech, jak kiepściutko...

    Ach, jak puściutko...

    Och, jak cieniutko...

    Uff, jak głupiutko...

    Już ledwo stoi, już ledwo zipie,

    A jeszcze Nowak pieniędzmi sypie.

    Media do niego podoczepiali

    I dziennikarzy, żeby klaskali.

    Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Untitled (11)
  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! 28 stycznia br. obchodziliśmy 125. rocznicę urodzin Leona Moszczeńskiego – oficera polskiej Marynarki Wojennej i żołnierza Wojska Polskiego, pośmiertnie awansowanego do stopnia generała brygady przez śp. prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego. Awans został ogłoszony 9 listopada 2007 r. w Warszawie, w trakcie uroczystości „Katyń pamiętamy – uczcijmy pamięć bohaterów”.

    Leon Moszczeński urodził się 28 stycznia 1889 r. w Lesku. Ukończył studia medyczne na Uniwersytecie Jagiellońskim. Po uzyskaniu dyplomu pod koniec I wojny światowej został lekarzem w austro-węgierskiej marynarce wojennej. Po zatopieniu pancernika, na którym służył, przystąpił do polskiego wojska oraz został członkiem Komitetu Polskiego w Poli.

    W 1919 r. powrócił do odrodzonej już Polski, gdzie oddelegowany został do 8. batalionu sanitarnego. Po dwóch latach objął stanowisko oficera lekarza w Kadrze Szeregowych Floty w Świeciu. W tym samym czasie był wykładowcą na tymczasowych instruktorskich kursach dla oficerów w Toruniu. W 1926 r. został przeniesiony do służby sanitarnej kierownictwa Marynarki Wojennej w Warszawie, następnie został szefem służby sanitarnej dowództwa floty w Gdyni. Siedem lat później został mianowany zastępcą szefa kierownictwa Marynarki Wojennej. W 1938 r. otrzymał awans na komandora oraz został przeniesiony do korpusu osobowego oficerów służby Marynarki Wojennej Rzeczypospolitej Polskiej. Na początku II wojny światowej został ewakuowany z Warszawy w grupie kontradmirała Xawerego Czernickiego. Przez pierwsze dni przebywał w Pińsku, a następnie w Brodach. Po pojmaniu przez Armię Czerwoną został przetransportowany do wsi Derażne na Wołyniu. Stamtąd wraz z dziewięcioma najstarszymi polskimi oficerami został przetransportowany do Równego, później do Kozielska, w którym znajdował się do 16 kwietnia 1940 r. Zginął rozstrzelany przez NKWD w Katyniu. Zwłok jego nie zidentyfikowano, a tabliczka epitafijna na polskim cmentarzu wojennym w lesie katyńskim nosi nr 2447. Oficer Moszczeński został zamordowany w Katyniu wraz z ponad 10 tys. innych polskich oficerów, którzy zapłacili najwyższą cenę za służbę dla narodu polskiego. Ludziom tym należą się nasza pamięć i szacunek. Cześć ich pamięci. Dziękuję.

  • Informuję pana posła, że jest to niemożliwe. Kłania się tu znajomość regulaminu. Panie pośle, trzeba czytać regulamin. Art. 173 regulaminu mówi, że rozszerzenie porządku obrad może nastąpić na wniosek przedstawiony w formie pisemnej przez kluby, koła lub 15 posłów do godz. 21 dnia poprzedzającego posiedzenie.

    Dziękuję, to wszystko.

    Nie udzielam panu głosu.

    (Poseł Mariusz Orion Jędrysek: A widzi pani, pani marszałek!)

    Znajomość regulaminu się kłania, panie profesorze.

    (Poseł Mariusz Orion Jędrysek: Kłania się interes państwa.)

    Proszę zająć miejsce.

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Wiele uwag i wiele informacji usłyszeliśmy w związku z prezentowaniem stanowisk klubów i od samej pani rzecznik. Oczywiście uwagi dotyczą terminów rozpatrywania wniosków, tego, że niewłaściwie realizowana jest ustawa o świadczeniach opieki zdrowotnej w zakresie psychogeriatrii oraz ochrony zdrowia psychicznego, zwłaszcza w odniesieniu do dzieci i młodzieży, co wynika z braku wystarczającej liczby specjalistów. Podnoszona była też kwestia protestu pieczątkowego, czyli łamania istotnych zbiorowych praw pacjentów przez właśnie liczne ograniczenia dostępu do leków refundowanych, a także ograniczenie listy leków refundowanych. Zmiany na tej liście to potwierdzają, 1,5 mld oszczędności w Narodowym Funduszu Zdrowia z tego tytułu. Nie do końca też swoją rolę wypełniają wojewódzkie komisje do spraw orzekania o zdarzeniach medycznych, gdyż ich intencją było zmniejszenie liczby wniosków składanych do sądów. Orzekają one stosunkowo niskie kwoty, więc pacjenci i tak wolą często na drodze sądowej dochodzić swoich praw i zadośćuczynienia, i ta liczba postępowań nie maleje. Chciałbym trochę więcej czasu poświęcić na zagadnienie, które w sprawozdaniu rzeczniczki praw pacjenta zostało poruszone bardzo marginalnie. Chodzi o kwestię ochrony praw reprodukcyjnych kobiet. Przypadki naruszenia tych praw są spowodowane nadmiernym stosowaniem przez lekarzy tzw. klauzuli sumienia, która zakłada, że lekarz kierujący się swoim sumieniem może odmówić wykonania świadczenia medycznego. W obecnej sytuacji dochodzi do takich absurdów, że pacjentki przed skorzystaniem z usługi porady ginekologicznej zastanawiają się często, czy lekarz, do którego idą, wyznaje jakieś określony system przekonań religijnych, czy nie. Zazwyczaj to, czy lekarz wyznaje określony system przekonań, warunkuje wykonanie określonych świadczeń. Mam tu na myśli chociażby zabieg legalnego w polskim prawie w danym zakresie przerywania ciąży, zlecenie badań prenatalnych czy przepisanie środków antykoncepcyjnych lub tzw. antykoncepcji awaryjnej, stosowanej do 72 godzin po stosunku. Pacjentka w takich sytuacjach nie jest w stanie wyegzekwować swoich praw. Dochodzi czasem do takich absurdów, że nikt w całym szpitalu lub w innej placówce medycznej nie chce udzielić wyżej wymienionych świadczeń.

    Komitet Bioetyki przy Prezydium Polskiej Akademii Nauk 12 listopada 2013 r. wydał stanowisko w sprawie tzw. klauzuli sumienia. Możemy z niego wyczytać: Przypadki odmowy wykonania przez polskich lekarzy legalnych i uzasadnionych świadczeń zdrowotnych coraz częściej trafiają na łamy prasy i stają się przedmiotem publicznej krytyki, a nawet postępowań sądowych. Najczęściej sprawy te dotyczą procedur medycznych z zakresu szeroko rozumianej medycyny reprodukcyjnej, diagnostyki prenatalnej i przerywania ciąży. W dwóch takich sprawach zapadły ostatnio wyroki Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu stwierdzające, że postawa polskich lekarzy oraz niezapewnienie przez państwo polskie skutecznych instrumentów prawnych, pozwalających pacjentowi na wyegzekwowanie należnego mu świadczenia, doprowadziło do poważnego naruszania m.in. postanowień art. 3 oraz art. 8 Europejskiej Konwencji Praw Człowieka.

    Podobne zastrzeżenia wobec praktyki stosowania regulacji dotyczących tzw. klauzuli sumienia od lat formułowane są przez liczne podmioty międzynarodowe stojące na straży praw człowieka, w tym m.in. przez Komitet Praw Człowieka ONZ powołany do kontroli realizacji postanowień Międzynarodowego Paktu Praw Obywatelskich i Politycznych, którego Polska jest stroną.

    W październiku 2010 r. komitet przekazał rządowi polskiemu uwagi dotyczące uchybień w stosowaniu postanowień paktu. Zwrócił uwagę, że wiele obywatelek polskich pozbawionych jest dostępu do świadczeń z zakresu zdrowia reprodukcyjnego, w szczególności poradnictwa związanego z metodami zapobiegania ciąży, badań prenatalnych oraz zgodnych z polskim prawem zabiegów przerywania ciąży. Komitet wyraził zaniepokojenie faktem, że regulacje prawne umożliwiające lekarzowi uchylenie się od wykonania świadczeń medycznych z powodu własnych przekonań światopoglądowych są niewłaściwie stosowane. Zalecił państwu polskiemu wprowadzenie odpowiednich regulacji, uniemożliwiających lekarzom wykorzystywanie wspomnianych przepisów w celach niezgodnych z intencjami ustawodawcy.

    Z prawem do wolności sumienia i wyznania skorelowany jest obowiązek państwa do zapewnienia każdemu obywatelowi swobody wyboru religii i przekonań oraz wyrażania ich indywidualnie i zbiorowo, prywatnie i publicznie. Państwo nie może wprowadzać rozwiązań prawnych faworyzujących tylko jeden wybrany system wartości, a tym samym zmuszać części obywateli do działań niezgodnych z ich sumieniem. Obowiązkiem państwa jest ponadto zapewnienie każdemu człowiekowi ochrony przed zakusami ze strony innych jednostek i grup, pragnących narzucić mu swoje przekonania światopoglądowe.

    W raporcie Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny z 2013 r. – raport nazywał się „20 lat tzw. ustawy antyaborcyjnej w Polsce” – w komentarzu do działań rządu na podstawie rocznych sprawozdań Rady Ministrów, w rozdziale o realizacji ustawy o planowaniu rodziny, ochronie płodu ludzkiego i warunkach dopuszczalności przerywania ciąży w zakresie zapewnienia dostępu do antykoncepcji, badań prenatalnych i legalnej aborcji oraz skutków jej funkcjonowania możemy wyczytać: Pierwszy problem dotyczy regulacji prawnych. Jak słusznie wskazują autorzy sprawozdania za rok 2011, obecnie podstawowym aktem prawnym, dającym kobiecie możliwość skorzystania z dodatkowej diagnostyki płodu, jest rozporządzenie ministra zdrowia w sprawie świadczeń gwarantowanych z tytułu programów zdrowotnych. Nie obowiązuje już jednak rozporządzenie ministra zdrowia w zakresie świadczeń opieki zdrowotnej, w tym badań przesiewowych oraz okresów, w których te badania są przeprowadzane, które w załączniku nr 3 regulowało kwestie związane z badaniami prenatalnymi. Straciło one moc w związku z wykreśleniem podstawy prawnej z ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych i nie zostało zastąpione żadnym innym aktem prawnym. Rodzi to skutki w postaci braku choćby ogólnej definicji badań prenatalnych w polskim prawie. Dostęp do badań prenatalnych jest zagadnieniem bardzo ważnym i istotnym sygnałem dla polskiego rządu winien być wydany przez Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu wyrok przeciwko Polsce, który dotyczył właśnie naruszeń praw człowieka w zakresie dostępu do badań prenatalnych.

    Sprawozdania z ostatnich lat zawierają też odniesienia do praw pacjenta i działalności rzecznika praw pacjenta. Jest to uzasadnione w kontekście prawa pacjenta do sprzeciwu wobec orzeczenia lub opinii lekarskiej, prawa będącego środkiem wprowadzonym na mocy wyroku Trybunału przeciwko Polsce. Sprzeciw jest mechanizmem o bardzo wąskich możliwościach stosowania. Jedną z sytuacji, w których można z niego skorzystać, jest posiadanie orzeczenia, którego treść uniemożliwia skorzystanie z prawa do przerywania ciąży. Federacja wielokrotnie przy różnych okazjach sygnalizowała rozmaite problemy związane zarówno z samą regulacją prawa do sprzeciwu, jak i praktycznymi możliwościami stosowania tego prawa w praktyce.

    Komitet Ministrów Rady Europy wciąż nie zdecydował, czy środek ten, będący elementem wykonania jednego z wyroków Trybunału, jest skuteczny i stanowi właściwą implementację postanowień tego orzeczenia. Wciąż jednak brak jest działań rządu skierowanych na rzetelną analizę prawa do sprzeciwu oraz diagnozę w zakresie możliwości jego stosowania.

    Wobec powyższych informacji zasadna byłaby likwidacja tzw. klauzuli sumienia lub przynajmniej monitorowanie nadużywania przez lekarzy klauzuli sumienia oraz utworzenie i publikowanie listy placówek, w których Polki mogą skorzystać ze świadczeń gwarantowanych w podstawowym koszyku świadczeń, związanych z ich prawami reprodukcyjnymi i seksualnymi. Sumienie jest kwestią subiektywną i nie powinno być wyznacznikiem postępowania w kwestiach medycznych. Lekarze, podejmując decyzje medyczne, powinni kierować się przede wszystkim ochroną zdrowia i życia pacjentki, a nie swoimi przekonaniami światopoglądowymi.

    Jak widać, większość kwestii, których dotyczą zgłoszenia łamania praw pacjenta, spowodowana jest nieudolnością systemu ochrony zdrowia, błędami w tym systemie, brakiem właściwych uregulowań prawnych lub nieprzeprowadzaniem oczekiwanych i pożądanych zmian w prawie już obowiązującym. Za te sprawy w głównej mierze odpowiedzialny jest minister zdrowia i jego ministerstwo. Działalność tego ministra Twój Ruch ocenia, jak wiadomo, bardzo krytycznie.

    Pani rzecznik w swoim wystąpieniu bardzo dokładnie wskazała, gdzie najczęściej stwierdzano uchybienia i w jakich sprawach zgłaszała swoje uwagi i wnioski do Ministerstwa Zdrowia.

    Bardzo ważne i jednocześnie niepokojące, o czym usłyszeliśmy, jest to, że liczba wniosków w badanych okresach wzrosła na niekorzyść, nastąpił wzrost liczby tych wniosków o kilkadziesiąt procent, co świadczy o pogarszającej się sytuacji w służbie zdrowia. Pani rzecznik powiedziała też, że blisko dwukrotnie wzrosła liczba zasadnych wniosków, tzn. że to, o czym publicznie się mówi, iż w służbie zdrowia źle się dzieje, znajduje potwierdzenie w tym sprawozdaniu.

    Twój Ruch docenia dobre intencje pani rzecznik. Zdajemy sobie sprawę, że czterokrotnie niższy budżet w stosunku do budżetu rzecznika praw obywatelskich przy rosnącej liczbie wniosków i pewnych ograniczeniach

    (Dzwonek)

    , jeżeli chodzi o narzędzia do egzekwowania praw pracowniczych, które są nałożone na panią rzecznik, powoduje, że nie wszystkie działania są tak skuteczne, jak byśmy oczekiwali, natomiast zdając sobie sprawę, że wiele z tych zaniechań jest spowodowanych po prostu złym systemem opieki zdrowotnej w Polsce, za co pani rzecznik bezpośrednio nie odpowiada, Twój Ruch wstrzyma się od głosowania nad przyjęciem tej informacji. Dziękuję bardzo.