• Pani minister, bardzo ważnym elementem polskiej polityki senioralnej był „Rządowy program na rzecz aktywizacji osób starszych na lata 2012–2013”. Ten program sprawdził się, cieszył się ogromnym zainteresowaniem. Świadczy o tym choćby 1400 złożonych projektów. Wpłynęło nadspodziewanie dużo ofert w pierwszej i drugiej edycji otwartego konkursu w ramach tego programu. Dzięki środkom finansowym w kwocie 60 mln zł przeznaczonych na ten cel zaspokojono wiele potrzeb środowisk seniorów. W efekcie polscy seniorzy mogli się realizować. Program ASOS jest nadal potrzebny. Ludzie trzeciego wieku oczekują jego kontynuacji. Czy jest szansa na wznowienie tego programu w 2014 r. lub w dalszej perspektywie czasowej? Jeśli tak, to jakie środki będzie można wygospodarować z przeznaczeniem na kontynuację tego programu? Dziękuję.

  • Dziękuję, panie marszałku.

    Panie ministrze, naprawdę wyraźnie pytam o limitowanie leczenia przeciwnowotworowego w naszym kraju, a pan mi podaje wszystkie dane dotyczące diagnozowania. Diagnozowanie, owszem, jest ważne, ale ja pytam również o leczenie.

    Muszę powiedzieć, że media podają, iż Narodowy Fundusz Zdrowia, wydając pieniądze, oszczędzał przede wszystkim na refundacji leków i nie wydał nieomal 2 mld zł z ponad 60 mld zł budżetu. Te dane są szokujące, jeśli chodzi o leczenie raka. Chociaż co roku na choroby nowotworowe zapada 160 tys. osób i prawie 100 tys. umiera, to w zeszłym roku NFZ wydał na leki stosowane w chemioterapii zaledwie 60% zaplanowanej kwoty.

    (Dzwonek)

    Panie ministrze, do jakich standardów zmierzamy? Kto ponosi odpowiedzialność karną w przypadku nieudzielenia natychmiastowej pomocy pacjentowi choremu na nowotwór?

  • Dziękuję.

    Panie Marszałku! Panie Ministrze! Niewiele jest w medycynie dziedzin, w których czas odgrywa tak ważną rolę, jak w diagnozowaniu i leczeniu chorób nowotworowych. Każda zwłoka w tym przypadku oznacza zagrożenie dla życia chorego. Podejrzenie choroby nowotworowej powinno otwierać natychmiast wszystkie drzwi do diagnostyki i leczenia. Tymczasem w Polsce świadczenia te są administracyjnie limitowane, co oznacza, że dostęp do nich jest ograniczony. Narodowy Fundusz Zdrowia wyznacza określoną pulę świadczeń i finansuje ich tylko tyle, ile wcześniej założył, bez względu na to, co dzieje się z chorym. Wielu ludzi w Polsce chorych na nowotwór umiera przedwcześnie lub jest skazanych na dodatkowe cierpienia tylko dlatego, że leczenie przeciwnowotworowe jest limitowane, jak powiedziałam. Takie działania to jest barbarzyństwo i jako takie nie mogą one być dalej tolerowane w państwie cywilizowanym. Podejrzenie choroby nowotworowej musi otwierać natychmiast wszystkie drzwi do diagnostyki i leczenia, bez kolejek i limitów ustalonych administracyjnie. Polski Kodeks karny w art. 162 przewiduje karę pozbawienia wolności do lat 3 dla każdego, kto nie udzieli pomocy człowiekowi znajdującemu się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. Chorzy na choroby nowotworowe znajdują się w takim położeniu, a limitowanie leczenia przeciwnowotworowego jest odmową udzielenia im pomocy.

    Zatem pytanie: Jakie działania zostaną podjęte w celu zaprzestania administracyjnego limitowania leczenia przeciwnowotworowego w naszym kraju?

  • Panie marszałku, jeżeli można, to zgłosiłbym wniosek. Panie ministrze, prosimy o odpowiedź na piśmie w sprawie ULC, Urzędu Lotnictwa Cywilnego. Prosimy o odpowiedź na piśmie.

  • Dziękuję bardzo.

    Panie Ministrze! Praktycznie nie odniósł się pan w szczegółach, czego oczekiwaliśmy, do żadnego z pytań zadanych przez pana posła Kwiatkowskiego, wobec tego precyzuję je i proszę o precyzyjną odpowiedź na te pytania. Droga startowa DS3, o której pan mówił, co do której podjęto działania związane z przebudową, jest dzisiaj eksploatowana. Proszę o odpowiedź, na podstawie jakich dokumentów, na podstawie jakich odbiorów i jakich procesów dopuszczono do użytkowania drogę startową DS3.

    Drugie pytanie: Czy Urząd Lotnictwa Cywilnego odnotował w swoich rejestrach przypadki włączenia urządzeń antypoślizgowych w dużych samolotach, tzw. anti-skidów, kiedy lądowały one na tej drodze przy opadach deszczu? Czy prawdą jest, że z powodu deszczu droga ta jest wyłączana z eksploatacji? To jedna kwestia.

    Kolejna kwestia dotyczy rurociągu, o który pytał poseł, inwestycji związanej z rurociągiem zaopatrującym samoloty w paliwo. Dlaczego system nie jest do tej pory oddany do eksploatacji?

    (Dzwonek)

    Następna sprawa, o którą również pragnę zapytać – panie ministrze, jak to jest, że prezes LOT jest z jednej strony dyrektorem spółki Porty Lotnicze, a z drugiej strony członkiem zarządu spółki córki powołanej przez Porty Lotnicze, spółki Port Hotel? Pan minister nie odniósł się w odpowiedzi na interpelację posła Kwiatkowskiego do pytania o to, jakie są pobory pana prezesa Portów Lotniczych w kolejnej spółce córce, w której jest zatrudniony jako członek zarządu. Czy to już jest norma stosowana przez koalicję rządzącą, że dyrektor czy wysoki urzędnik musi być zatrudniony w kolejnych spółkach nadzorowanych przez państwo, żeby jego uposażenie było satysfakcjonujące, w szczególności dla niego? Dziękuję.

  • Tak, będzie pytanie dodatkowe.

    Pytanie dodatkowe będzie zadawał pan poseł Krzysztof Gadowski.

    Bardzo proszę.

  • Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Po pierwsze, chciałbym się dowiedzieć, zapytać o inwestycje realizowane na terenie najważniejszego portu lotniczego, Lotniska Chopina w Warszawie, o te, które były realizowane w ostatnim czasie. Chciałbym też prosić o informację na temat inwestycji dotyczącej drogi startowej nr 3 i systemu zaopatrzenia samolotów w paliwo. To dwie główne inwestycje, o które pytamy. Czy one zostały zrealizowane w sposób satysfakcjonujący, czy to jest używane? Jak pan minister ocenia prace, które zostały zrealizowane? Po drugie, jakie ważne inwestycje są planowane w najbliższej przyszłości na terenie portu lotniczego? Jak w świetle inwestycji, które są dzisiaj realizowane, myślę tutaj choćby o płycie postojowej na lotnisku Cargo, pan minister odniesie się do kwestii bezpieczeństwa? Chciałbym dowiedzieć się, czy zostały wprowadzone, a jeśli tak, to jakie, dodatkowe procedury na terenie lotniska po zdarzeniu, po tym, kiedy okazało się, że na lotnisko weszły dwa dziki. Tak naprawdę teren lotniska musiał zostać zamknięty i okazało się, że port lotniczy nie jest bezpieczny. Jak do tego, panie ministrze, doszło i dlaczego taka sytuacja miała miejsce? Czy i jakie konsekwencje zostały wyciągnięte wobec tych, którzy za to ponosili odpowiedzialność? Czy to zdarzenie było niebezpieczne dla ruchu lotniczego?

    Jeszcze w kilku słowach chciałbym dopytać o kwestie inwestycyjne. To, co nas interesuje, to kolejność tych inwestycji, które z Lotniska Chopina czynią hub. Wiemy o tym, że Polskie Linie Lotnicze LOT likwidują połączenia regionalne. Chcielibyśmy zapytać o

    (Dzwonek)

    harmonogram kolejnych inwestycji tam realizowanych i o ocenę pana ministra i rządu, tych, które były zrealizowane, jak również ich wpływu na bezpieczeństwo ruchu lotniczego. Dziękuję bardzo.

  • Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Pani Poseł! Państwo Parlamentarzyści! Cieszę się z tego zdania wypowiedzianego, że program dożywiania nie dzieli parlamentarzystów. Nie dzielił i dzielić nie będzie. Mam dla państwa bardzo dobrą informację, bo rzeczywiście 31 grudnia tego roku kończy się okres realizacji programu wieloletniego „Pomoc państwa w zakresie dożywiania” zgodnie z ustawą, natomiast w dniu 10 grudnia 2013 r. została podjęta przez Radę Ministrów uchwała w sprawie ustanowienia wieloletniego programu w zakresie wsparcia finansowego gmin w ramach dożywiania „Pomoc państwa w zakresie dożywiania” na lata 2014–2020, czyli 7 lat, zgodnie z perspektywą unijną.

    Jeśli chodzi o wszystkie zasady, metody i formy stosowane w tym nowym wieloletnim programie, zostały one utrzymane na tym poziomie, który obowiązywał do tej pory. Finansowanie: 550 mln rocznie z budżetu państwa, 225 mln po stronie samorządów gminnych, minimum 20% wkładu własnego, cała reszta z budżetu państwa. W całości daje nam to w okresie od 2014 r. do 2020 r. kwotę 3850 mln z budżetu państwa – są to pieniądze zarezerwowane w ustawie budżetowej – natomiast środki po stronie samorządu gminnego to 1575 mln.

    To, co chciałabym państwu tylko przypomnieć, to fakt, że kryterium 150% uprawnionych do korzystania z pomocy społecznej też pozostaje na niezmienionym poziomie, co daje na osobę samotnie gospodarującą 813 zł, a na osobę w rodzinie 684 zł.

    Kto będzie mógł korzystać z programu? Dzieci do czasu podjęcia nauki w szkole podstawowej, uczniowie do czasu ukończenia szkoły ponadgimnazjalnej, a także wszyscy ci, którzy są wymienieni w art. 7 ustawy o pomocy społecznej, w szczególności osoby samotne, w podeszłym wieku, chore, niepełnosprawne, bezrobotne, bezdomne. Formy udzielania pomocy to posiłek, świadczenie pieniężne na zakup posiłku lub żywności, świadczenie rzeczowe w postaci produktów żywnościowych.

    Dodatkowo to, co funkcjonowało w poprzednim programie, zostało też utrzymane. Mówię o wartościach dla dzieci, które zgłaszają chęć skorzystania z posiłku, mimo że rodzina nie kwalifikuje się do pomocy społecznej ze względu na kryteria. W tym zakresie zaplanowaliśmy, że 20% dzieci, biorąc pod uwagę dzieci w poprzednim miesiącu, będzie mogło skorzystać z pomocy społecznej bez kryterium i bez wywiadu.

    Pozwolę sobie jeszcze w tym miejscu, uzupełniając swoją wypowiedź, powiedzieć o trwających w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej pracach nad programem dotyczącym Europejskiego Funduszu Społecznego. Chodzi o program o nazwie Europejski Fundusz Pomocy Najbardziej Potrzebującym. To w uzupełnieniu tego, co było do tej pory, czyli polityki spójności i programu PEAD, który wiązał się z pomocą żywnościową. Od stycznia 2014 r. przekształca się to w drugą formę dożywiania w postaci Europejskiego Funduszu Pomocy Najbardziej Potrzebującym FEAD. Na to będziemy dostawali środki z Europejskiego Funduszu Społecznego.

    Jesteśmy w końcowej fazie procesu legislacyjnego, który obowiązuje wszystkie państwa członkowskie. Dodatkowo czekamy na rozporządzenie, które będzie podjęte w Radzie Europy. To jest druga ścieżka, kompatybilna, która będzie uzupełniała to, co rząd polski przyjął w dniu 10 grudnia. Podjęta została też uchwała o pomocy państwa w zakresie dożywiania na lata 2014–2020. Dziękuję.

  • Przystępujemy do rozpatrzenia punktu 10. porządku dziennego: Pytania w sprawach bieżą cych.

    Przypominam, że postawienie pytania nie może trwać dłużej niż 2 minuty, zaś udzielenie odpowiedzi nie może trwać dłużej niż 6 minut.

    Prawo do postawienia pytania dodatkowego przysługuje wyłącznie posłowi zadającemu pytanie.

    Dodatkowe pytanie nie może trwać dłużej niż 1 minutę, a uzupełniająca odpowiedź nie może trwać dłużej niż 3 minuty. Marszałek Sejmu może wyrazić zgodę na wydłużenie czasu odpowiedzi na pytanie dodatkowe.

    Proszę panią poseł Ewę Kołodziej o zadanie pytania w sprawie opodatkowania porad prawnych świadczonych w ramach pomocy pro bono, skierowanego do ministra finansów. Na to pytanie odpowiadał będzie pan minister Janusz Cichoń.

    Bardzo proszę, pani poseł.

  • Dziękuję.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Dziękuję za pytanie. „Założenia długofalowej polityki senioralnej w Polsce na lata 2014–2020” to nowy dokument. Jest to dokument o charakterze strategicznym, nad którym dzisiaj pracuje stały komitet Rady Ministrów. Z czego wynika? Wynika przede wszystkim z „Rządowego programu na rzecz aktywności społecznej osób starszych na lata 2012–2013”, ale przede wszystkim z uchwały Rady Ministrów, która została podjęta w sierpniu 2012 r. Jak powiedziałam, jest to dokument o charakterze strategicznym. Bardzo szeroki zakres tematyczny został zawarty w założeniach długofalowej polityki senioralnej, od zagadnień związanych ze zdrowiem i samodzielnością osób starszych, w tym usług medycznych, opiekuńczych i społecznych, przez bezpieczeństwo, aktywność zawodową, edukację, zaangażowanie obywatelskie, aktywność w sferze kultury, po kształtowanie relacji międzypokoleniowych.

    Założenia długofalowej polityki senioralnej są dokumentem o charakterze ramowym, stanowią zestaw działań, które są niezbędne i muszą w tym okresie 7-letnim zostać podjęte i uruchomione. W obecnym kształcie ten dokument nie zawiera szczegółowego harmonogramu ani listy beneficjentów czy odbiorców, realizatorów tych założeń. Natomiast te kluczowe kwestie wynikają z dokumentu implementacyjnego, którym jest nowy rządowy program aktywności społecznej osób senioralnych. To jest projekt, który dzisiaj jest rozpatrywany w trakcie obrad komitetu stałego Rady Ministrów.

    Jak słusznie pan poseł zauważył, ważną kwestią w realizacji założeń tego dokumentu strategicznego, ale także rządowego programu, są uniwersytety trzeciego wieku, których w naszym kraju jest bardzo dużo, bo prawie 450. One świadczą przede wszystkim usługi o charakterze edukacyjnym, ale edukacja na każdym etapie jest bardzo ważna. Jest to określane jako działalność edukacyjna, która przyczynia się do zaspokajania takich potrzeb seniorów, jak samokształcenie, poznawanie środowiska, poszerzanie wiedzy i umiejętności, ale także prace użyteczne na rzecz społeczeństwa. Jak powiedziałam, 450 uniwersytetów świadczy usługi czy zrzesza wokół siebie ponad tysiąc słuchaczy.

    Drugą kwestią, którą pan poseł poruszył, jest kwestia rad senioralnych i zmiany w ustawie o samorządzie, która dopuszcza działalność takich rad. Chcę powiedzieć, że w obszarze aktywności obywatelskiej głównym celem jest zwiększenie zaangażowania osób starszych na rzecz środowiska lokalnego. Tutaj współpraca z radami senioralnymi jest absolutnie platformą porozumienia ze środowiskiem lokalnym, ale także podstawą do działania zgodnie ze wszystkimi procedurami. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję, pani marszałek.

    Szanowni państwo, wszyscy wiemy, jak sprawdził się w praktyce ten rządowy program, jak duże było zainteresowanie nim i z jaką skrupulatnością realizowane były jego zapisy. Zatem to nas przede wszystkim upoważniło, ale także delegowało do szybkich prac nad kontynuacją nowego rządowego projektu programu. Ten projekt powstał i, tak jak już państwu wspomniałam w pierwszej swojej wypowiedzi, dzisiaj jego sprawa stanęła na posiedzeniu komitetu stałego Rady Ministrów. Wierzę w to, że bez żadnych zastrzeżeń zostanie on skierowany pod obrady Rady Ministrów i będzie mógł być realizowany już od 1 stycznia 2014 r. Natomiast jego ramy czasowe to lata 2014 –2020, a środki finansowe, które za tym stoją, to 40 mln rocznie. Razem daje nam to 280 mln na ten przedział czasowy. Dziękuję bardzo.

  • Dziękuję.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo Parlamentarzyści! Tak się stało, a nie inaczej – 10 grudnia Rada Ministrów przyjęła uchwałę. Dla mnie istotnym wydarzeniem jest ten dzień, bo wiem, mam gwarancję i jestem przekonana o tym, że dożywianie na obecnym poziomie będzie kontynuowane na równie dobrym poziomie jakości i wartości.

    Pieniądze w tymże programie zostały zapisane w ten sposób, że każdy rok budżetowy to będzie 550 mln zł. A zatem obaw, jeśli chodzi o środki finansowe, nie ma najmniejszych. Jeśli zaś chodzi o środki własne po stronie samorządów gminnych, jest w tym programie taki zapis, że minimum to 40%, natomiast jeśli samorządu gminnego nie stać na 40% wkładu własnego, może na zasadzie porozumienia z wojewodą ubiegać się o większą dotację, zapewniając jedynie 20% wkładu własnego. Dziękuję bardzo.

  • Pani Marszałek! Pani Minister! Wysoka Izbo! Program „Pomoc państwa w zakresie dożywiania” był programem wieloletnim w latach 2006–2013, przyjętym jeszcze przez rząd Prawa i Sprawiedliwości w końcu 2005 r. Przyjęcie programu jako wieloletniego gwarantowało mu określony z góry poziom finansowania oraz wprowadziło zasadę finansowania go częściowo z budżetów wojewodów i rezerwy celowej, co pozwalało na jego uruchamianie już w styczniu każdego roku. Program ten nigdy nie dzielił parlamentarzystów, bo przekonanie o konieczności jego kontynuacji i społecznej potrzebie było oczywiste i miało polityczne poparcie wszystkich sił. Stąd duże zdziwienie i zaskoczenie oraz oburzenie posłów Prawa i Sprawiedliwości tym, że mimo zaawansowanych prac nad budżetem państwa i faktu, iż mamy ostatnie posiedzenie Sejmu w 2013 r., dotąd nie ma projektu nowelizacji ustawy przedłużającej na kolejne lata realizację zadań związanych z dożywianiem dzieci, a wcześniej przygotowany przez ministerstwo pracy projekt został przez Radę Ministrów odrzucony. Brak tej w naszej ocenie nieskomplikowanej nowelizacji już jesienią wywołał spore zaniepokojenie ośrodków pomocy społecznej niepewnych zasad finansowania i sposobu rozdziału środków oraz rodziców dzieci korzystających z dożywiania. Powszechne było przekonanie, że program po prostu musi być kontynuowany, a media też bardzo krytycznie podchodziły do tej sytuacji. Stąd pytanie: Dlaczego uchwała Rady Ministrów w sprawie harmonogramu zadań przyjmowana dotąd w czerwcu, lipcu każdego roku nie została jeszcze przyjęta i dlaczego zaproponowano inne rozwiązanie, a nie ustawowe, które jest silnym umocowaniem?

    (Dzwonek)

  • Dziękuję serdecznie.

    Na tym polega idea i kolejny etap reformy szkolnictwa wyższego, żeby było jasne rozdzielenie, jakie kompetencje zdobywa człowiek na studiach licencjackich, a jakie na magisterskich. Tu nie może być mechanicznego podziału – w pewnym momencie jak siekierą uciął, a potem uczę się dalej. Pewne jasno określone kompetencje powinny wystarczyć do tego, żeby wykonywać określone czynności i, jak powiedziałam, ustawa o diagnoście przesądza o tym, jakie czynności będzie mogła dana osoba, absolwent studiów licencjackich, wykonywać, a jakie po uzupełnieniu tych studiów, po uzyskaniu stopnia magistra. Bardzo nam na tym zależy, żeby ten podział był autentyczny, widziany w przypadku każdych studiów. Wydaje się, że w tej chwili, kiedy patrzymy na studia i na potrzeby młodych ludzi, trafia ich do szkolnictwa wyższego znacznie więcej niż kiedyś. Kiedyś trafiało 10%, a teraz trafia 50% absolwentów szkół średnich. W związku z tym trudno uważać, że potrzeby tych 50% są takie same, jak przedtem tych 10%. Ta większość potrzebuje w tej chwili po prostu lepszej drogi do zawodu i zależy nam – stąd nasz nacisk na studia o profilu praktycznym – na ścisłym związku między studiami a zapleczem społecznym, gospodarczym i pracodawcami, którzy pracują w tym obszarze, żeby student w procesie edukacji nabył te umiejętności, które są potrzebne pracodawcy. W tym przypadku, chociażby w zakładzie fizjoterapeutycznym, który świadczy usługi, jak pan wymienił porównawczo, chodzi o to, żeby student nie uczył się teoretycznie na pluszowym misiu, tylko żeby uczył się naprawdę wykonywać pewne czynności pod kontrolą osób, które ten zawód uprawiają. Czyli ten element studiów praktycznych, studiów zawodowych ma cechy, które musimy wykorzystać w procesie edukacji po to, żeby potem rozwijać wyższe kompetencje oparte, już to powiedziałam, też na innej składowej, na studiach magisterskich. W samym tym procesie – jak patrzymy na takie analogiczne podziały, chociażby w Niemczech czy w Austrii, gdzie ustawiają się kolejki pracodawców po absolwentów szkół zawodowych, bo są dobrze przygotowani do życia – musimy osiągnąć po prostu dobry poziom przygotowania tych osób, a nie byle jaki. To jest cel, powiedziałabym, naszej zmiany, aby rola komisji akredytacyjnej, rola nas wszystkich i rola tego zaplecza społecznego i gospodarczego wzrastała w tym procesie.

    Powiedziałabym też, że niezwykle ważny element to badanie losów absolwentów. Będziemy prowadzili centralną weryfikację i będzie wiadomo, po jakich szkołach i po jakich kierunkach absolwenci nie

    (Dzwonek)

    mają pracy.

    Wicemarszałek Eugeniusz Tomasz Grzeszczak: Nie, pani minister, proszę skończyć.

    Właściwie wyczerpałam temat. Zmieściłam się w czasie. Dziękuję.

    (Poseł Rajmund Miller: Ja już nie mam głosu.)

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Państwo Posłowie! Odpowiadając najprościej na postawione pytanie, powiedziałabym, że niczego nie zamierzamy zmieniać. Tak jak studia mogły być dotąd prowadzone w systemie jednolitych studiów magisterskich, tak nadal będą mogły być prowadzone w tej postaci. Dopuszczamy również możliwość prowadzenia ich w tym podzielonym systemie, czyli 3+2. Wynika to z polityki unijnej i dyrektywy, która określa standard tylko dla siedmiu kierunków: lekarskiego, lekarsko-dentystycznego, farmacji, pielęgniarstwa, położnictwa, architektury i weterynarii, które muszą być realizowane w systemie jednolitych studiów magisterskich. Resztę precyzuje rozporządzenie o warunkach prowadzenia studiów na określonym kierunku i poziomie. W związku z tym ten system może być dualny. Wrócę do tego za chwilę, mówiąc o ustawie o zawodzie diagnosty laboratoryjnego, która przesądza o kształcie edukacji, jaką prowadzimy.

    Na razie istnieje jeden wzorzec edukacji przygotowany przez ekspertów z Ministerstwa Zdrowia, który dotyczy realizacji efektów kształcenia dla jednolitych studiów magisterskich. Takich wzorców, zgodnie z zasadą systemu bolońskiego, może być kilka. To nie jest wzorzec metra z Sèvres, kiedy wiadomo, że jest przyjęty tylko jeden model. Jednak autonomia uniwersytecka nie oznacza samowoli i pełnej dowolności. Musi się to odbywać w ramach systemu, na straży którego stoją Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego i Polska Komisja Akredytacyjna, czyli ciała, które weryfikują, czy propozycja złożona przez uczelnie może być przyjęta i czy będzie odpowiadała tym efektom, które środowisko uważa za niezbędne.

    Teraz wracam do ustawy. Ustawa o diagnostach laboratoryjnych z 27 lipca 2001 r., przyjęta i wydana przez ministra zdrowia, wyróżnia dwie sytuacje: sytuację osób uprawnionych do wykonywania czynności diagnosty laboratoryjnego, a więc i technika, i osoby z wykształceniem na poziomie licencjatu, oraz sytuację diagnostów laboratoryjnych, a więc osób w pełni uprawnionych, które skończyły odpowiednie studia w zakresie diagnostyki lub inne studia, a także studia podyplomowe uzupełniające. Ten kształt wydaje się być w dalszym ciągu słuszny i do podtrzymania. Jedynym elementem prawdopodobnej zmiany, ale, powiedziałabym, odsuwam to w przyszłość, bo jest to na razie element dyskusji, którą prowadzimy z ministrem zdrowia, jest to, czy ta lista kierunków, po których osoba może być uprawniona do uzupełnienia kształcenia w postaci studiów podyplomowych, jest właściwa, czy też można ją rozszerzyć. Wiadomo, że działamy w sytuacji, w której deregulacja powinna umożliwiać zwiększenie tego spektrum, zwłaszcza gdy byłoby takie życzenie środowiska, przede wszystkim samych laboratoriów.

    Jedna ze zmian, które proponujemy, dotyczy dostępu do studiów poprzez potwierdzanie efektów kształcenia uzyskanych poza systemem szkolnictwa formalnego. W tym przypadku wydaje się, że to by było właściwe dla tych osób, które już pracują w laboratoriach, chociażby dla owych techników diagnostycznych, którzy dzięki wieloletniemu doświadczeniu w pracy zyskują tyle wiedzy i umiejętności, że chcąc podnieść swoje kwalifikacje i uzyskać pełne uprawnienia diagnosty, mogliby zaliczyć część przedmiotów poprzez potwierdzenie umiejętności zawodowej nie na podstawie jakiegoś kwitu, tylko na podstawie stwierdzonych przez szkołę umiejętności. Zatem taka osoba mogłaby potwierdzić, że ma jakieś umiejętności, ale tylko do 50%, jeśli chodzi o ECTS, co pozwoliłoby jej przyspieszyć proces kształcenia albo – mówiąc kolokwialnie – rozgęścić proces kształcenia.

    Wydaje się, że to jest dobra droga, na którą weszły wszystkie państwa europejskiego obszaru szkolnictwa wyższego, by ułatwić dostęp do najwyższych kompetencji. To tyle. Dziękuję serdecznie.

  • Dziękuję bardzo.

    Odpowiedzi na pytanie udzieli sekretarz stanu w Ministerstwie Finansów pan minister Janusz Cichoń.

    Bardzo proszę.

  • Bardzo dziękuję, panie pośle, za to dodatkowe pytanie.

    Doskonale pana rozumiem. Moja Częstochowa ma ponad 200 tys., ale jest w podobnej sytuacji. Też nie jest miastem wskazanym w tym programie, w jego pierwszym etapie. Z pewnością ważne jest to, żeby mniejsze polskie miasta, które kiedyś były miastami wojewódzkimi, ale niekoniecznie tylko te, rozwijały się i żeby młodzi ludzie chcieli tam mieszkać, tworzyć przyjazną przestrzeń miejską, a także społeczeństwo obywatelskie, bo ono musi być także w małych miejscowościach. Zresztą często są tam inicjatywy może na mniejszą skalę i nie zawsze zauważalne, ale bardzo pożyteczne i ważne.

    Tak, potwierdzam, że to nie jest program zamknięty na takie miasta. Jednocześnie jednak chcę powtórzyć, że w pierwszym etapie sprawdzimy duże miasta, zobaczymy, jak to działa. Jeśli okaże się, że ten program po prostu wypalił, jest dobry, z pewnością Bank Gospodarstwa Krajowego będzie chciał rozszerzyć go na miasta inne.

    W tej chwili BGK pracuje nad nową strategią na najbliższe lata. Myślę, że warto dać trochę czasu zarządowi, żeby poznać jego plany. Ten bank w ogóle jest bankiem rozwoju. Jego misją jest aktywne wspieranie rozwoju gospodarczego, więc wszędzie tam, gdzie warto inwestować i gdzie to jest efektywne, na pewno BGK będzie inwestował.

    Musimy pamiętać też o jednym, że mówimy o publicznych pieniądzach. W tej chwili to jest 5 mld zł. Powiedziałam, że program ma się samofinansować, a w przyszłości przynosić zyski, natomiast to są publiczne pieniądze. Jak każde publiczne pieniądze, musimy wydawać je racjonalnie, rozsądnie, oszczędnie i po prostu nie możemy sobie pozwolić na to, żeby te pieniądze nie tworzyły dobra publicznego i nie służyły temu dobru.

    Kończąc, zapewniam panów posłów, że zarówno Konin, jak i Jastrzębie-Zdrój to są miasta…

    (Poseł Krzysztof Gadowski: I Częstochowa.)

    Oczywiście także Częstochowa.

    …o których będziemy pamiętać. Jeśli okaże się, że to był dobry pomysł i że ten program działa, z pewnością będziemy pamiętać także o tych mniejszych miastach. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Pani Marszałek! Szanowni Państwo! Szanowna Pani Posłanko! Rozpocznę od kwestii pierwszej. 1 stycznia 2013 r. – dopiero wtedy miała pojawić się pierwsza osoba uprawniona do emerytury częściowej. Dziś takiego świadczenia Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie wypłaca. Emerytury częściowe, owszem, zostały wprowadzone w Polsce ustawą podnoszącą wiek emerytalny, która została uchwalona w 2012 r. i właściwie od połowy 2012 r. widnieje w Dzienniku Ustaw, ale akurat w zakresie emerytury częściowej jest tu wyjątkowo długie vacatio legis dotyczące tego rozwiązania, bo pierwsza osoba miała być do tego uprawniona po 31 grudnia 2012 r. To oznacza również tyle, że takich osób nie ma w tej chwili i że możemy mówić o osobach potencjalnie uprawnionych od 1 stycznia 2013 r. Kwestię tę wyraźnie reguluje art. 26b ustawy o emeryturach i rentach z Funduszu Ubezpieczeń Społecznych, w którym jest mowa o osobach, które osiągnęły określony wiek. W przypadku mężczyzn jest to 65 lat, czyli pierwsze osoby, mężczyźni osiągną go już od 1 stycznia 2014 r., ale w przypadku kobiet są to 62 lata, chodzi o osoby urodzone po 1949 r., tych osób dotyczy podwyższenie wieku emerytalnego, i tu akurat pierwsze takie osoby osiągną ten wiek dopiero w 2020 r. To jest pierwsza kwestia.

    Te osoby muszą spełniać określone wymogi stażowe i te wymogi stażowe w przypadku kobiet to 35 lat okresów składkowych i nieskładkowych – chcę bardzo wyraźnie podkreślić element okresów nieskładkowych, bo zaraz do niego wrócimy – a w przypadku mężczyzn 40 lat okresów składkowych i właśnie tych nieskładkowych. Wszystko by było prawdziwe, prawdziwy jest tok rozumowania, że Zakład Ubezpieczeń Społecznych posiada szereg informacji, bo on rzeczywiście posiada szereg informacji, ale właśnie o okresach składkowych. W przypadku okresów nieskładkowych Zakład Ubezpieczeń Społecznych może posiadać te informacje, ale nie musi. Może, jeżeli dotyczy to np. osoby, która ma w tej chwili policzony kapitał początkowy – wtedy może je posiadać. W przypadku takiej osoby wie np., że ta osoba w latach tych i tych odbyła studia wyższe, to jest okres nieskładkowy, zakład posiada tę informację. Ale musimy pamiętać, że przede wszystkim szereg osób nie ma jeszcze policzonego kapitału początkowego, mimo że były różne wezwania do tego, żeby ubezpieczeni gromadzili dokumentację, żeby występowali do Zakładu Ubezpieczeń Społecznych z wnioskami o obliczenie kapitału początkowego. Zdajemy sobie sprawę, że ubezpieczeni tego nie uczynili, gdyż tak naprawdę ich ta konieczność, taka już pełna konieczność, policzenia tego kapitału początkowego dotknie dopiero wtedy, gdy wystąpią z wnioskiem o emeryturę. Wtedy to jest już bardzo ważne, bo wysokość emerytury zależy od tego, czy zostały dostarczone odpowiednie dokumenty. A zatem mamy tę pierwszą trudność. Ta pierwsza trudność znaczy tyle: Zakład Ubezpieczeń Społecznych nie ma wiedzy o okresach nieskładkowych. Co więcej, ponieważ to jest rozwiązanie wybiegające naprzód, a więc przewidziane również dla przyszłych pokoleń, powiem rzecz dodatkową, on nawet potencjalnie nie będzie miał możliwości posiadania tej wiedzy, bo w przypadku tych osób, które rozpoczęły pracę po roku 1998, Zakład Ubezpieczeń Społecznych właściwie nie ma potrzeby gromadzenia dokumentacji na temat ich okresów nieskładkowych, czyli chociażby informacji o tym, że ktoś studiował w tych i w tych latach, ponieważ one nie mają wyliczanego kapitału początkowego, bo ten z kolei był wyliczany na dzień 1 stycznia 1999 r. To wszystko prowadzi do jednego wniosku. Zakład Ubezpieczeń Społecznych po prostu nie może przekazać takiej informacji, nie może określić, jeżeli chodzi o danego ubezpieczonego, że jest uprawniony do tego świadczenia, gdyż nie posiada takiej wiedzy. Inną sprawą jest to, czy racjonalne byłoby z punktu widzenia kosztów obsługi systemu emerytalnego, systemu ubezpieczeń społecznych, nakładanie dodatkowych zobowiązań na Zakład Ubezpieczeń Społecznych. Pamiętajmy, o jakich liczbach rozmawiamy. W tej chwili liczba emerytów to ok. 5 mln osób, niecałe 5 mln osób. To może również oznaczać tyle, że w przyszłości te rozwiązania na pewno będą dotyczyć nawet kilkuset tysięcy osób, a może można mówić o liczbach jeszcze większych. Powstaje pytanie: Czy jest racjonalne prowadzenie dodatkowych prac przez Zakład Ubezpieczeń Społecznych, co wymagałoby czasu, nakładów, nowych etatów? I czy jest racjonalne, by polski podatnik ponosił tego typu dodatkowe koszty?

    (Dzwonek)

    Chciałbym też jeszcze jedno dodać. Niewątpliwie Zakład Ubezpieczeń Społecznych ma obowiązek, ministerstwo pracy też, szerokiego informowania ubezpieczonych o ich uprawnieniach. Takie informowanie następuje na stronach internetowych, w różnych poradnikach, w audycjach, Zakład Ubezpieczeń Społecznych wykupuje czas antenowy w telewizji, także w ramach programów edukacyjnych, po to, by wszyscy ubezpieczeni mieli tę wiedzę. Dziękuję.

  • Dziękuję bardzo, panie marszałku.

    Panie ministrze, przecież od prawie 10 lat należymy do Unii. Dlaczego więc w Polsce nie stosuje się wprost przepisów Unii Europejskiej? Kombinujemy z ustawami, zmieniamy je, modyfikujemy, warunkujemy, uzależniamy od nowych wymagań itd. Te wszystkie dziwne operacje wciąż spychają nas na margines, nie dają wyjść z ogona Unii Europejskiej. Myślę tu oczywiście o tej bardziej cywilizowanej części Unii Europejskiej. Nie wspominam już tu o narażaniu na kpinę samego rządu. Dotyczy to również mnie, bo rozmawiam z przedsiębiorcami za granicą. Naraża to także mnie jako posła na kpinę. Najgorsze jest jednak to, że z powodu niestosowania tych prostych przepisów polscy przedsiębiorcy są dyskryminowani na tle innych krajów Europy, spada ich konkurencyjność na rynkach europejskich. Nawet w Skandynawii ta sprawa została w prosty i bardzo transparentny sposób rozwiązana. Zapewne pan minister o tym wie. Nawet w Norwegii, która nie jest w Unii Europejskiej, samochody z tzw. kratką dostają inne tablice, w kolorze zielonym, i nikt nie ma żadnego problemu z tym, żeby je uznawać za samochody, od zakupu których można odliczać VAT.

    (Dzwonek)

    Chciałbym zadać jeszcze więcej pytań, ale, niestety, nie ma na to czasu, więc spróbuję zwrócić się w tej sprawie do pana ministra na piśmie.

  • Dziękuję.

    Panie Marszałku! Panie Ministrze! W ostatnich latach liczba przepisów prawnych dotyczących odliczenia podatku VAT przy zakupie samochodów z tzw. kratką jest bardzo duża, strasznie duża, więc pozwolę je sobie dołączyć do stenogramu. A na potrzeby zadania pytania w związku z ograniczonym czasem dokonam pewnego uogólnienia.

    W okresie do 30 kwietnia 2004 r. była możliwość pełnego odliczenia VAT od samochodów z tzw. kratką na podstawie przepisów ustawy z dnia 8 stycznia 1993 r. o podatku od towarów i usług oraz o podatku akcyzowym. W okresie od 1 maja 2004 do 31 grudnia 2010 r. w wyniku wyroku w sprawie C-414/07 Magoora była możliwość pełnego odliczenia podatku na podstawie tychże samych przepisów sprzed 1 maja 2004 r. W okresie od 1 stycznia 2011 r. do 31 grudnia 2013 r. jest możliwość niepełnego, ograniczonego odliczenia podatku VAT. Wydaje się, iż w okresie od 1 stycznia 2014 r. do czasu wyrażenia zgody przez Radę Unii Europejskiej będzie możliwość pełnego odliczenia podatku VAT.

    Pytania. Czy według Ministerstwa Finansów Polska posiada stabilne ustawodawstwo w sprawie odliczenia podatku VAT od samochód kupowanych przez polskich przedsiębiorców? Czy na tej podstawie przedsiębiorcy mogą planować długookresowe strategie finansowe? Czy Ministerstwo Finansów uzyskało zgodę na derogację w sprawie odliczenia podatku VAT od pojazdów kupowanych przez polskich przedsiębiorców od 2014 r.? Chodzi oczywiście o pojazdy z tzw. kratką. Czy w przepisach dotyczących odliczeń podatku VAT od pojazdów z tzw. kratką w styczniu 2014 r. powstanie luka prawna do czasu wydania decyzji przez Komisję Europejską? Dziękuję.

  • Dziękuję.

    Panie Marszałku! Pani Minister! Ma pani rację, nasza młodzież dziś migruje. Dobrze, że państwo to zaobserwowaliście. Ostatnio na sesji Sejmiku Województwa Śląskiego przedstawiono tę formułę migracji. Miasto Jastrzębie-Zdrój, z którego pochodzę, jest miastem prawie 100-tysięcznym i w związku z tą całą konfrontacją migracyjną okazało się, że jest jednym z najgorszych miast. Oznacza to, że bardzo dużo młodzieży ucieka, szuka pracy w dużych miastach i znajduje tam również mieszkania.

    Z tego, jak zrozumieliśmy przed chwilą odpowiedź pani minister, wynika, że ten program właściwie do końca nie jest zamknięty, jeśli chodzi o duże miasta. Jeśli wygeneruje się popyt na mieszkania w mniejszych miastach, załóżmy, 100-tysięcznych, to wtedy ten fundusz będzie mógł wkroczyć i również zaoferować takie mieszkania. Nie ukrywam, że jest to bardzo ważne, bo Jastrzębie nie jest biednym miastem.

    (Dzwonek)

    W związku z tym rzeczywiście w jakiś sposób można generować miejsca pracy. Młodzieży łatwiej jest zostać w danej miejscowości, w danym mieście, niż uciekać do dużych miast, co dzisiaj rzeczywiście ma miejsce, niezależnie od tego, czy ta praca tam jest, czy jej nie ma. Dodatkowo na pewno pojawią się tam mieszkania, jeśli środki pójdą w tym kierunku. Dziękuję bardzo.

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowna Pani Poseł! Pani poseł poruszyła kilka różnych wątków i rzeczywiście trudno mi się w tak krótkim czasie do nich ustosunkować. Jeśli chodzi o standardy leczenia, to dotykamy zupełnie innej kwestii. Pierwotne pytanie, z którym zetknęliśmy się na wstępie, dotyczyło kwestii ograniczeń administracyjnych w dostępie do diagnostyki, dlatego skupiłem się na tym wątku. Tymczasem to pytanie trochę ewoluuje w trakcie udzielania odpowiedzi.

    Jeśli chodzi o zakres limitowania terapii chorób nowotworowych, bo z tego, co rozumiem, taka jest intencja pytania, to chcę powiedzieć, że leczenie chorób nowotworowych we wszystkich możliwych rodzajach i zakresach, bo tu jest naprawdę wielkie spektrum działań, dlatego chętnie bym się skupił na bardzo konkretnym wątku… Jest i leczenie chemioterapeutyczne, które pani poseł wymieniła, i leczenie radioterapeutyczne, a także wczesna diagnostyka i wykrywanie, co też jest bardzo istotne. Jeśli chodzi o ostatnie lata w zakresie działań związanych chociażby z radioterapią, to te parametry bardzo dynamicznie się poprawiły. Ja rozumiem, że intencja jest taka… Rzucę w tej chwili zupełnie z głowy przykłady dotyczące dostępu do radioterapii, które jest bardzo istotnym elementem leczenia nowotworów. W ciągu ostatnich 7 lat czas oczekiwania na terapię w zakresie naświetlań skrócił się dwukrotnie, właściwie z ponad 12 tygodni, z 12–16 tygodni do 4–6 tygodni, jeśli chodzi o oczekiwanie przeciętnego pacjenta. Mówię o średnim czasie. Jeśli chodzi o liczbę osób poddanych naświetlaniom, znowu rzucam dane z głowy, ale z pełną odpowiedzialnością mogę powiedzieć, że znowu zwiększyła się ponad 2-krotnie grupa osób poddanych naświetlaniu. Jeszcze 7–8 lat temu liczba tych osób wynosiła właściwie około 40 tys. Dzisiaj możemy mówić o ponad 80-tysięcznej rzeszy pacjentów, więc mamy tutaj cały czas dynamiczny postęp. Jeśli chodzi o działania w zakresie chemioterapii, bo mamy tutaj dosyć szerokie spektrum tych działań, to mamy również chemioterapię niestandardową i działania, które są określone w zakresie programów lekowych. Musielibyśmy rzeczywiście analizować każdy z tych zakresów. Jeśli pani poseł takie życzenie wyrazi, oczywiście chętnie przygotujemy takie bardzo konkretne dane.

    Trudno mówić tu o takiej tezie, którą pani poseł sformułowała w swoim pytaniu, dotyczącej ograniczeń administracyjnych. Możemy mówić o pewnej zmianie polityki płatnika, o pewnych regulacjach dotyczących tego, jak usprawnić system, natomiast trudno się zgodzić z określeniem, że istnieją ograniczenia administracyjne. Tak naprawdę mówimy tutaj o pewnych regulacjach, które mają za zadanie zracjonalizować te wydatki, bo oczywiście i wydatki są ogromne, i wyzwania epidemiologiczne. Wiemy, że nie tylko w naszym kraju, ale w całym cywilizowanym świecie te wyzwania epidemiologiczne związane ze starzeniem się społeczeństwa, z dłuższym życiem i epidemiologią nowotworów, po prostu stają się coraz bardziej obciążające dla budżetu. Chętnie skupimy się na poszczególnych, wybranych elementach. Może łatwiej nam będzie wtedy tę kwestię przeanalizować i odpowiedzieć satysfakcjonująco. Dziękuję bardzo.

    (Poseł Anna Elżbieta Sobecka: Panie ministrze, to zgroza, że o leczeniu decyduje urzędnik. Stąd 75% chorych na nowotwór umiera. To jest zgroza. Dziękuję.)

  • Dobrze, oczywiście. Dziękuję bardzo.

  • Z całą pewnością nie będzie żadnej różnicy w traktowaniu, natomiast każda sytuacja wymaga odrębnej analizy. Obiecuję, że przyjrzymy się tej sytuacji, którą państwo zgłaszacie, i przeanalizujemy to, co państwo nazwaliście – tak jak powiedziałem, ocennie dosyć – błędami dotychczasowego dyrektora wielkopolskiego NFZ. Poproszę o wyjaśnienia panią prezes w tym zakresie.

    (Poseł Tadeusz Tomaszewski: Poprzedniego.)

    Poprzedniego, tak. Przepraszam, to przejęzyczenie. Oczywiście mam na myśli poprzedniego dyrektora.

    Poproszę panią prezes o wyjaśnienia w tym zakresie. Przeanalizujemy tę sytuację. Z całą pewnością, na pewno nie jest intencją, tak jak powiedziałem, ani naszą, ani płatnika dyskryminowanie w jakikolwiek sposób jakiegokolwiek województwa. Patrząc na wysokość kontraktów, macie państwo świadomość tego, że Wielkopolska jest właściwie drugim czy trzecim województwem, jeśli chodzi o wysokość całego kontraktu. To jest po prostu miejsce, które jest absolutnie, z uwagi na wysokość kontraktu, ale też alokację poszczególnych zakresów usług, niesłychanie istotne na mapie usług zdrowotnych kraju. W związku z tym nie powiem, że podlega ono szczególnemu nadzorowi czy uwadze, ale tak naprawdę, tak jak w zakresie całego kraju, staramy się monitorować tego rodzaju kwestie i tej sprawie też się na pewno przyjrzymy. To mogę obiecać.

  • Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowna Pani Poseł! Oczywiście nie będę w stanie zadeklarować w tej chwili kwestii decyzji płatnika dotyczącej rezerwy ogólnej w 2014 r., to jest absolutnie niemożliwe, ani w zakresie moich kompetencji, ani też tego, co miałoby się zdarzyć, nie jest to właściwie realne. Natomiast mogę powiedzieć, że nie jest intencją ani ministra zdrowia, ani płatnika publicznego dyskryminowanie jakiegokolwiek miejsca w kraju. Dotyczy to zarówno Wielkopolski, jak i każdego innego województwa.

    Trudno mi się odnieść do kwestii takiej ocennej, którą państwo przekazaliście, dotyczącej polityki dotychczasowego...

  • Oczywiście.

  • Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowni Państwo Posłowie! Zwracam się do pani poseł Łybackiej i pana posła Tomaszewskiego, pana posła Aleksandrzaka i pana posła Ajchlera, który zadali to pytanie.

    Przede wszystkim trudno zgodzić się z tezą mówiącą o takim obniżeniu, o którym pan poseł wspomniał, 8 do 9%. Możemy mówić, że...

    (Poseł Tadeusz Tomaszewski: W stosunku do 2013 r.)

    OK, ale być może jest to nieporozumienie, postaram się to wyjaśnić. Jeśli porównamy pierwotny plan finansowy NFZ na 2014 r., mówię zarówno o planie całościowym, jak i o planie oddziału wielkopolskiego, to ten plan jest taki sam jak w 2013 r. Mówimy tu o kwotach na poziomie 5 538 956 tys. zł i ta sama kwota powtarza się w roku 2014. Mówimy o pierwotnym planie.

    Warto pamiętać, bo pan poseł wspomniał o leczeniu szpitalnym, że jeśli chodzi o leczenie szpitalne, to w tym pierwotnym planie ta kwota jest nawet nieco większa o 1,1% w odniesieniu do pierwotnego planu na rok 2013. Mówimy o kwocie – podam ją, żeby nie być gołosłownym – 2 389 725 tys. zł w planie pierwotnym na rok 2013, a w obecnym planie pierwotnym na poziomie nawet wyższym, bo 2 416 889 tys. zł.

    Teraz powiem, skąd, być może, wzięło się to nieporozumienie. Trzeba pamiętać, że trudno jest to porównywać. Pamiętajmy, że jeżeli patrzymy na plan finansowy na 2013 r., to prawdopodobnie – i państwo chyba to zrobiliście – porównujemy wartości łącznie z rozwiązaną rezerwą ogólną, czyli tu jest ujęta kwota, która zwiększa kwotę wartości kontraktu o 58 mln zł, natomiast na 2014 r. ta rezerwa ogólna nie jest rozwiązana, w związku z tym, być może, powstaje takie wrażenie. To prawdopodobnie jest źródłem nieporozumienia.

    Warto pamiętać, że jeśli chodzi o wielkopolski oddział wojewódzki, dysponujemy danymi na dzień 11 grudnia 2013 r. Wiemy, że skuteczność uzgodnień ze świadczeniodawcami – i to zarówno pod względem ilościowym, jak i jakościowym – jest wysoka, właściwie jest prawie 100-procentowa albo 100-procentowa w zależności od zakresu i rodzaju świadczeń. Te rozmowy są dosyć efektywne i nie mamy takich sygnałów, a po tym, jak skierowaliśmy to pytanie do NFZ, dysponujemy dosyć jednoznacznymi danymi liczbowymi.

    Warto też pamiętać, bo pojawiło się to w państwa pytaniu, że jeśli chodzi o wartości kontraktów na 2013 r., to kwoty te skończyły się w październiku, w listopadzie. Ciężko z tym polemizować, mogę tylko przypomnieć, jakie są warunki umowy pomiędzy świadczeniodawcą a Narodowym Funduszem Zdrowia – że świadczeniodawca jest zobowiązany do świadczenia usług przez cały rok. Kwestie związane z planowaniem realizacji kontraktu, bo mówimy o planowych świadczeniach, tak naprawdę pozostają w gestii osób zarządzających podmiotami leczniczymi i świadczeniodawcami, jest to w pełni po ich stronie. W związku z tym te kwestie są ściśle regulowane umowami. Ciężko tu właściwie mówić o odpowiedzialności płatnika za tego rodzaju sytuacje.

    Oczywiście dysponujemy szczegółowymi informacjami dotyczącymi tego, jakie umowy wygasają, jakie nie wygasają z dniem 31 grudnia. Przytoczę tylko – już może bez szczegółów, ale warto to wiedzieć – że jeśli chodzi o to, co się kończy w tym roku – mówię cały czas o Wielkopolskim Oddziale Wojewódzkim NFZ – uzgodniono propozycje planów rzeczowo-finansowych na rok 2014 w następujących rodzajach świadczeń: ambulatoryjna opieka specjalistyczna, ambulatoryjne świadczenia diagnostyczne kosztochłonne, opieka psychiatryczna, leczenie uzależnień, rehabilitacja lecznicza, świadczenia pielęgnacyjno-opiekuńcze, opieka paliatywna i hospicyjna, profilaktyczne programy zdrowotne, świadczenia zdrowotne kontraktowane odrębnie, pomoc doraźna i transport sanitarny, leczenie szpitalne i ratownictwo medyczne. To jest to, co jest niewygasające. A co do tego, co jest wygasające, w związku z tym, że prezydent Rzeczypospolitej podpisał zmianę ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych oraz niektórych innych ustaw, możemy tu mówić, na podstawie zaakceptowanych aneksów przedłużających okres obowiązywania umów dla świadczeń, że: jeśli chodzi o działanie w zakresie leczenia stomatologicznego, okresy obowiązywania umów będą od 1 stycznia 2014 r. do 30 czerwca; jeśli chodzi o nocną i świąteczną opiekę zdrowotną, okres obowiązywania umów będzie od 1 stycznia do 31 marca; jeśli chodzi o leczenie szpitalne – programy terapeutyczne lekowe i chemioterapię niestandardową, okres obowiązywania będzie trwał od 1 stycznia do 31 grudnia 2014 r., czyli właściwie cały przyszły rok. Mamy również osiągnięte, mówię w imieniu płatnika, porozumienie ze świadczeniodawcami w zakresie planów rzeczowo-finansowych umów na rok 2014 w okresach ich obowiązywania: w rodzaju leczenie stomatologiczne, w rodzaju POZ – nocna i świąteczna opieka zdrowotna

    (41 na 41 podmiotów je podpisało)

    , w rodzaju leczenie stomatologiczne

    (822 podmioty na 827, więc też właściwie przeważająca większość, praktycznie wszystkie)

    i w rodzaju leczenie szpitalne – programy terapeutyczne lekowe, chemioterapia niestandardowa

    (też 14 na 14)

    . Tak że proces podpisywania umów jest rzeczywiście wyjątkowo efektywny. Tak jak mówię, jeśli chodzi o państwa uzasadnione obawy dotyczące… obawy dotyczące zmian wartości, to są one prawdopodobnie wynikiem tego nieporozumienia, o którym wspomniałem. Warto uwzględnić kwestię tej rezerwy

    (Dzwonek)

    , bo ona jest podstawowa.

    Natomiast trudno mi się odnosić do tezy, o której pan poseł wspomniał, związanej z zatrudnieniem, bo ani w gestii ministra zdrowia, ani w gestii płatnika publicznego ta sfera nie może być przesłanką dla jakiegokolwiek działania w zakresie podpisywania, przedłużania umów, bo ona jak gdyby na mocy ustawy jest ściśle ukierunkowana. Bardzo dziękuję.

  • Dziękuję bardzo.

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowny Panie Pośle! Zwracam się do zadającego pytanie pana posła Kasprzaka.

    Oczywiście sformułowanie dotyczące planów Ministerstwa Zdrowia traktuję jako pewien skrót myślowy, bo zdajemy sobie sprawę, że na mocy ustawy o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych i aktów wykonawczych do tej ustawy cały zakres realizacji świadczeń od, powiedzmy, konstruowania warunków konkursowych przez rokowanie, zawieranie umów, a także monitorowanie i realizację świadczeń jest w kompetencjach Narodowego Funduszu Zdrowia. A więc pośredni czy bezpośredni wpływ ministra zdrowia na mocy kompetencji jest właściwie żaden, ale jako organ, któremu podlega Narodowy Fundusz Zdrowia, oczywiście zadaliśmy to pytanie płatnikowi i w związku z tym postaram się panu posłowi udzielić odpowiedzi w tym zakresie.

    Oczywiście w resorcie zdrowia mamy pełną świadomość, narodowy płatnik również zdaje sobie z tego sprawę, jaka jest waga sfery świadczeń zdrowotnych – to pan poseł podkreślił w swojej wypowiedzi – zarówno jeśli chodzi o pewne problemy związane ze starzeniem się społeczeństwa, jak i z pewnymi sukcesami wynikającymi z realizacji zadań medycyny naprawczej. Kardiologia i neurologia są tego dobrymi przykładami. Mamy już pewien sukces polegający na poprawie działań w zakresie ostrej fazy, ale czeka nas ogromne wyzwanie związane ze zmianą struktury demograficznej, jak również z pewnym odsetkiem osób, które funkcjonują dzięki medycynie naprawczej. Tu oczywiście jest pełne zrozumienie dla tego faktu, natomiast z drugiej strony mamy pewne dosyć istotne ograniczenia finansowe wynikające z realnego stanu budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia.

    Zadając to pytanie płatnikowi, poprosiliśmy go o taką informację. Dostaliśmy informację zwrotną, że proces, który zmierza do ustalenia wartości umów na przyszły rok, jest w toku. W związku z tym w tej chwili nie możemy powiedzieć, jakie są łączne nakłady finansowe na przyszły rok, na świadczenia zdrowotne w omawianym zakresie, bo one nie są znane, ale żeby to pytanie nie pozostało bez odpowiedzi, możemy mówić o pewnych planach zakupu świadczeń, które płatnik ma. I tu właściwie, jeśli chodzi o omawiany zakres, możemy mówić o fizjoterapii ambulatoryjnej i o lekarskiej ambulatoryjnej opiece rehabilitacyjnej.

    Trzeba powiedzieć, że sytuacja, dzięki informacjom od płatnika dysponujemy takimi danymi, w rozbiciu na poszczególne województwa jest dosyć zróżnicowana. Jeśli chodzi o fizjoterapię ambulatoryjną, to w kilku województwach mamy niewielkie przyrosty w odniesieniu do planów – wciąż mówimy o planach zakupu – w kilku mamy sytuację stabilną, w kilku rzeczywiście wartość kontrakt będzie trochę niższa. Parę przykładów. Jeżeli chodzi chociażby, nie wiem, o przyrosty na Dolnym Śląsku, to są to niewielkie zmiany, są to kwoty rzędu kilkuset tysięcy w skali województwa, więc z całą pewnością nie odpowiada to realnym potrzebom. Niemniej jednak trudno mówić tu o jakiejś radykalnej zmianie in minus.

    Dla przykładu jeśli chodzi o dolnośląskie, to w 2013 r. było 52 357 tys., w 2014 r. – 52 694 tys., lubuskie – 19 284 tys. versus planowane 19 693 tys., łódzkie – 52 955 tys. versus 53 023 tys., małopolskie – 63 486 tys. versus 63 523 tys. itd. Są to niewielkie wzrosty. W kilku województwach, tak jak chociażby w opolskim czy śląskim, właściwie mamy stan zbliżony do stanu z zeszłego roku, w kilku rzeczywiście są niewielkie spadki. Mówię o fizjoterapii ambulatoryjnej i w całościowym zakresie, jeżeli rzeczywiście to zsumujemy, mamy niewielki spadek – to są stany stabilne z niewielkim spadkiem.

    Dla przykładu jeśli chodzi o fizjoterapię ambulatoryjną w całości, w odniesieniu do całego kraju, gdy porównamy wartość umów zawartych w 2013 r., to będzie to stosunek 792 017 034 zł do planu zakupów opiewającego na 790 258 435 zł. Co do komplementarnie do tego funkcjonującej lekarskiej ambulatoryjnej opieki rehabilitacyjnej to w przypadku ośmiu województw również mamy niewielkie przyrosty, w trzech województwach mamy właściwie powtórzenie stanu z zeszłego roku, w kilku innych są to niewielkie spadki. Patrząc na całość tego sektora usług medycznych, chodzi o porównanie 2013 r. do 2014 r., możemy mówić o poziomie 65 238 897 w roku 2013 i planie zakupów na 2014 r. o wartości 64 433 036 zł, czyli znowu jest to właściwie utrzymanie tego samego poziomu z niewielką tendencją spadkową.

    Tak to wygląda, takie w tej chwili są realne możliwości płatnika publicznego. Pamiętając o wadze problemu, staramy się, mówię tu w imieniu płatnika, zabezpieczyć potrzeby w ramach realnych możliwości. Bardzo dziękuję.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, pani posłanko.

    O odpowiedź na to pytanie zwracam się do podsekretarza stanu w Ministerstwie Pracy i Polityki Społecznej pana Marka Buciora.

    Bardzo proszę, panie ministrze.

  • Dziękuję, pani posłanko.

    Bardzo proszę, pani ministro.

  • Dziękuję bardzo, pani ministro.

    Przechodzimy do kolejnego pytania.

    Pytanie to zostało sformułowane przez panią posłankę Mirosławę Nykiel oraz pana posła Marka Krząkałę z Klubu Parlamentarnego Platforma Obywatelska. Pytanie dotyczy informowania przez ZUS o nabyciu prawa do wcześniejszej emerytury, a zostało skierowane do ministra pracy i polityki społecznej.

    Bardzo proszę panią posłankę Mirosławę Nykiel o zadanie pytania.

  • Szanowny Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Szanowna Pani Poseł! Wrócę znowu do kwestii podstawowej, czyli do tego, jakie mamy regulacje prawne, bo padło z ust pani poseł wiele bardzo ostrych sformułowań. Kwestie związane z realizacją świadczeń są oczywiście prawnie uregulowane. Przytaczałem już dzisiaj ustawę o świadczeniach opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych. I tylko gwoli przypomnienia powtarzam, że kwestię wszystkich regulacji związanych z realizacją świadczeń zdrowotnych mamy dosyć dobrze opisaną. Jest sprawa badań diagnostycznych, najogólniej rzecz ujmując. To, o czym pani poseł mówi, to jest bardzo szerokie spektrum problemów, bo badania diagnostyczne, od najprostszych, elementarnych badań laboratoryjnych, po bardzo zaawansowane, skomplikowane badania obrazowe, wszystkie, mogą lekarzowi służyć, przynajmniej w pierwszej fazie, pośrednio jako pewne przesłanki dla podjęcia podejrzenia dotyczącego zaistnienia u pacjenta choroby nowotworowej. W związku z tym mówimy tak naprawdę o pełnym spektrum diagnostyki. W świetle tych aktów prawnych, o których wspomniałem, i ustawy i aktów wykonawczych do tej ustawy, trudno mówić o regulacjach dodatkowych czy też o administracyjnym limitowaniu, ponieważ zakres badań diagnostycznych jest wpisany niejako w strukturę świadczenia. To znaczy po stronie obowiązków świadczeniodawcy, czyli podmiotu leczniczego, jest zapisana jak gdyby realizacja niezbędnych badań diagnostycznych, jeżeli mamy mówić o pełnym, kompleksowym udzieleniu świadczenia zdrowotnego. To jest po stronie świadczeniodawcy, i w żaden sposób płatnik ani resort zdrowia nie limitują tego i nie regulują.

    Żeby przybliżyć tę kwestię, możemy mówić tu o kilku różnych sferach udzielania świadczeń zdrowotnych. W kontekście tego, co pani poseł powiedziała, rozumiem, że skupiamy się już tylko stricte na jednym. Pytanie było pierwotnie formułowane bardziej ogólnie, ale teraz zmierzamy właściwie tylko do doprecyzowania sprawy działań w zakresie diagnostyki wczesnego wykrywania nowotworów i postaram się już w tej wypowiedzi do tego zakresu ograniczyć. Tak więc jeśli chodzi o kwestie związane z realizacją tego, to mamy kilka sfer. Podstawowa opieka zdrowotna. Przypomnę, że mamy tu do czynienia, a to jest ważne, tak naprawdę z szerokim spektrum, choćby z najbardziej banalnymi badaniami dotyczącymi, nie wiem, zmniejszenia poziomu hemoglobiny, co dla lekarza jest pierwotną przesłanką dla tego, żeby wszcząć dalsze działania diagnostyczne. Tak więc warto to spektrum działań omówić.

    Jeśli chodzi o sam POZ i dostępność w jego ramach badań diagnostycznych, to zrobiliśmy tu analizę i wygląda na to, że rzeczywiście od roku 2006 do roku 2011 mamy permanentny przyrost środków wydawanych na badania diagnostyczne. Przytoczę tylko kilka danych, żeby nie przedłużać: 2006 r. – ponad 68 733 tys., potem mamy stopniowy wzrost do 2008 r., a w 2009 r. mamy już 84 783, w 2010 r. 86 310 tys., a w 2011 r. 93 223 730 zł. Mówię tylko o badaniach diagnostycznych w ramach POZ, bo często jeżeli chodzi o pacjentów, to jest taki rodzaj informacji społecznej, że lekarze POZ w jakiś sposób ograniczają dostęp do tej diagnostyki, a jest tu permanentny przyrost. Oczywiście znowu jest pytanie, jakie są oczekiwania pacjentów, a jakie są realne potrzeby zdrowotne. To jest już osobna kwestia do analizy. W 2012 r. odnotowaliśmy spadek wydatków na diagnostykę laboratoryjną. Zaraz się do tego ustosunkuję, powiem, dlaczego tak się stało. Natomiast co do wszystkich zakresów – nie chcę przedłużać, chętnie pani poseł udostępnimy dane – to jeśli chodzi o morfologię, są to ok. 15-procentowe przyrosty na przestrzeni lat 2008–2012, elektrolity – nawet 40-, 50-procentowe przyrosty diagnostyki, poziom kreatyniny – 73-procentowy przyrost itd., też poziom cholesterolu, choć powszechnie kojarzony z miażdżycą, ale ważny we wczesnej diagnostyce, bo szybkie spadki cholesterolu mogą być bardzo wczesnym sygnałem istnienia choroby nowotworowej, tu jest ok. 20-procentowy przyrost diagnostyki. Mogę te przykłady mnożyć. Właściwie w przypadku wszystkich badań laboratoryjnych i diagnostycznych są przyrosty na poziomie od kilkunastu do kilkudziesięciu procent. Mówię o POZ i o pierwszej linii dostępu pacjenta.

    W 2012 r. – to, o czym powiedziałem – jest pewien spadek. Próbowaliśmy analizować ten spadek, płatnik też go analizował i wydaje się, że on jest związany ze względami epidemiologicznymi, ze spadkiem liczby czy z brakiem zwiększonej zachorowalności na grypę i choroby grypopochodne. Ażeby to zbadać, sprawdziliśmy też, jak wygląda odsetek badań przypadających na jedną wizytę, tak aby nie było sytuacji, w której jest to jakaś nieproporcjonalna różnica. Okazało się, że pomiędzy rokiem 2009 a rokiem 2012 liczba badań diagnostycznych przypadających na jedną poradę to jest: w 2009 r. – 0,63, w 2010 r. – 0,62, w 2011 r. – 0,65 i w 2012 r. – 0,63. Permanentnie utrzymywana jest ta sama wartość. Jeśli chodzi o liczbę badań diagnostycznych na jednego zadeklarowanego pacjenta, to w 2009 r. było 2,30, w 2010 r. – 2,32, w 2011 r. – 2,53, czyli lekki wzrost, i w 2012 r. – 2,34, zatem znowu stała wartość.

    Warto też przypomnieć

    (Dzwonek)

    – bo były zgłoszenia dotyczące faktu, że być może ten odsetek jest zbyt mały – że w przeszłości były już próby przeznaczenia stałego odsetka środków lekarzy podstawowej opieki zdrowotnej na badania diagnostyczne. To było w 2001 r. To się nie powiodło, zostało zakwestionowane przez prezesa Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. W związku z tym do tego pomysłu nie wracano, ale w Ministerstwie Zdrowia trwają analizy tego, jak poprawić dostęp na linii podstawowej opieki zdrowotnej.

    Ponieważ czas mojego wystąpienia się kończy, powiem tylko o jednej rzeczy, która prawdopodobnie będzie dla pani poseł najistotniejsza. Mówimy o pewnej sferze świadczeń, bo w przypadku zarówno świadczeń szpitalnych, jak i specjalistycznych porad ambulatoryjnych kwestie diagnostyki są wpisane w cenę porady. Warto pamiętać o tym, że one bardzo często, tak jak w przypadku usług szpitalnych, są warunkiem sine qua non rozliczenia czy zaistnienia pewnej grupy rozliczeniowej, w związku z tym one muszą być wykonane i udokumentowane. Tu nie ma żadnej możliwości limitowania tego przez płatnika. Chcę tylko powiedzieć, że to, co stanowi czasami kwestię kontrowersyjną, bo gdy mówimy o chorobach nowotworowych, to pewnie warto o tym wspomnieć, to jest kwestia badań wysokospecjalistycznych, kosztochłonnych badań obrazowych, takich jak NMR, TK, PET. Tu również, jak wynika z moich informacji, widoczna jest pewna dynamika zmian. Gdy popatrzymy na rok poprzedni i rok nadchodzący, 2014 r., to zobaczymy, że mamy tu do czynienia z niewielkimi, ale jednak przyrostami zakontraktowanych badań, bo one są dodatkowo kontraktowane w ambulatoryjnej opiece jako diagnostyka obrazowa czy też badania diagnostyczne wysokospecjalistyczne. Tu w każdym zakresie, NMR, TK, PET, także w przypadku innych elementów, typu gastroskopia, kolonoskopia, we wszystkich tych zakresach są niewielkie przyrosty. Służę konkretną informacją, a teraz ze względu na ograniczony czas nie będę rozwijał tego wątku. Bardzo dziękuję.

  • Dziękuję bardzo, pani ministro.

    Jeszcze pytanie dodatkowe.

    Bardzo proszę, pani posłanka Bożena Sławiak.