• Dziękuję.

    Pan poseł Matuszewski, jeżeli bardzo się pan upiera. Upiera się pan? Bo ja też odniosłem wrażenie, że wypowiedź była niegrzeczna.

    Minuta na sprostowanie.

  • Panie Ministrze! Pytałam pana o skuteczność twitterowej dyplomacji. Najwyraźniej pan mnie nie zrozumiał. To nie jest oczywista oczywistość. Co innego, kiedy mankamenty sytuacji politycznej, gospodarczej na Ukrainie krytykuje przedstawiciel tamtejszego społeczeństwa czy opozycji, tak jak wspominany przez pana Witalij Kliczko, a co innego, gdy robi to minister spraw zagranicznych sąsiedniego państwa. Jak w takiej sytuacji my, Polacy, czulibyśmy się 10 lat temu jako kraj aspirujący do Unii Europejskiej? Przypomnę panu, jakie były wówczas rankingi korupcji – mówiło się, że w Polsce za 3 mld dolarów można kupić ustawę. Jak 10 lat temu my, Polacy, czulibyśmy się, gdyby któryś z członków rządów państw starej Unii w ten sposób, ex cathedra, nas potraktował?

    Ostatnia kwestia. Ten protekcjonalny ton jest całkowicie nie na miejscu, zwłaszcza wobec ostatnich działań w naszym kraju, wobec infoafery, którą rząd usiłuje za wszelką cenę przykryć, wobec tych kilkudziesięciu osób zatrzymanych przez CBA, między innymi kogoś z pańskiego resortu. Belka w oku, panie ministrze.

    (Oklaski)

  • Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Polska przez wiele lat była w różnych sojuszach, sojuszach wygranych i przegranych. Wiemy, że te sojusze, niezależnie od tego, jakie były, nie dawały nigdy ostatecznych gwarancji bezpieczeństwa. A więc teraz, jeśli Unia Europejska kapituluje przed Rosją i przed krajami kaukaskimi w sprawie Ukrainy, moje pytanie jest takie: Czy Polska ma jakiś plan B? Czy Polska też będzie, tak jak i Unia, kapitulować, czy zostawi ten problem po prostu samej Unii Europejskiej?

    I druga sprawa – wyobraźmy sobie, że Unia Europejska z jakichś powodów przestała działać, nie działa. Mam pytanie, czy w tej sytuacji mamy jakiś plan działania, jeśli chodzi o bezpośrednie relacje z Ukrainą, budowanie pozytywnych sytuacji gospodarczych, społecznych. Są niewykorzystane instrumenty, była szansa, żeby wykorzystać strategię karpacką. Podczas polskiej prezydencji pozostawiono ten problem zupełnie na boku i wiemy, że do dzisiaj jest duża niechęć w Unii Europejskiej wobec tego tematu, a polski rząd po prostu się do tego dostosowuje. Można było pomyśleć o wykorzystaniu samorządów wojewódzkich, które chwalą się, że mają bardzo dużą liczbę umów podpisanych z regionami ukraińskimi.

    (Dzwonek)

    Ten problem praktycznie nie zaistniał w polityce międzynarodowej na poważnie. Dlaczego? Dziękuję bardzo.

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Mam pytanie oczywiście do pana ministra. Panie ministrze, jak pan ocenia możliwość mediacji, o której pan mówił w ostatnim zdaniu swojej wypowiedzi – jest to w protokole, bezpośrednio taką konkluzją pan zakończył swoją wypowiedź. – jak pan ocenia możliwość, realność tejże mediacji w kontekście pańskiego pamiętnego wystąpienia na Twitterze sprzed kilku dni? Jak można bezpośrednio po zakończeniu rozmów z ukraińskim partnerem pisać o skorumpowanej gospodarce Ukrainy? Zacytuję tylko jedno z określeń. Czy takie wypowiedzi nie prowadzą do poderwania zaufania partnerów? A to przecież zaufanie partnerów jest podstawowym warunkiem, warunkiem sine qua non do tego, żeby w tym ubieganiu się o rolę mediatora liczyć na jakikolwiek sukces. Jak pan sobie wyobraża mediowanie wobec polityka, o którego przekupywaniu expressis verbis pan na tymże Twitterze napisał? Krótko mówiąc, czy pan nie zauważył – rzeczywistość u bram – że to przedstawiciel rządu Litwy pełni taką funkcję, do jakiej pan aspiruje. Czy zatem nie dość tej dyplomacji twitterowej?

    (Oklaski)

  • Dziękuję.

    Panie Marszałku! 1 września 2007 r. leciałam do Brukseli, żeby następnego dnia uczestniczyć w konferencji na temat europejskiej wzmocnionej polityki sąsiedztwa. Krótka lektura materiałów, które miałam przygotowane, opinii ekspertów, upewniła mnie, że ta koncepcja stanowi neutralizację polskiej polityki wschodniej i polityki śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. A miałam ją poprzeć. Wieczorem odbyłam rundę krótkich konsultacji z naszymi partnerami na Wschodzie. Większość z nich była przeciwna. Najgłośniej protestowała Ukraina, bo ona już wtedy była najbliżej stowarzyszenia z Unią Europejską. Na drugi dzień w imieniu Polski odrzuciłam tę koncepcję, a wcześniej promowali ją komisarz Unii Europejskiej i zastępca pańskiego cytowanego kolegi Franka-Waltera Steinmaiera. W swoim zrębie dotyczącym Wschodu ta koncepcja odrodziła się później jako Partnerstwo Wschodnie. Kilka miesięcy później ze względów wizerunkowych pan ją kupił, panie ministrze. Straciliśmy sześć lat.

    (Oklaski)

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Efektem szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie było parafowanie umowy stowarzyszeniowej przez Gruzję i Mołdawię z Unią Europejską. W umowach tych zawarto porozumienia o strefie wolnego handlu. Wcześniej destruktywne działania Rosji zmierzały do zniechęcenia krajów Partnerstwa Wschodniego do zbliżenia z Unią Europejską. Z tego powodu Armenia zrezygnowała z parafowania umowy z Unią Europejską, a Ukraina wstrzymała przygotowania do podpisania tego porozumienia na szczycie w Wilnie, co wywołało gwałtowne protesty Ukraińców w Kijowie.

    Do pana ministra kieruję następujące pytania. Czy podczas szczytu poruszona została sprawa uwolnienia więźniów politycznych w krajach Partnerstwa Wschodniego? Czy w ogóle poruszono sprawy praw człowieka w oficjalnej części wileńskiego szczytu? Białoruski opozycjonista Andrej Sannikau stwierdził, że niepowodzeniem szczytu było to, że nie zwolniono żadnego więźnia politycznego w państwach Partnerstwa Wschodniego. Wymienił w tym kontekście Gruzję, Białoruś, Ukrainę i Azerbejdżan. Dlaczego przedstawiciele Polski nie podjęli na szczycie problemów poszanowania praw człowieka w państwach Partnerstwa Wschodniego? Marie Mendras z francuskiego ośrodka badan naukowych

    (Dzwonek)

    , odnosząc się do sześciu państw Partnerstwa Wschodniego, stwierdziła, że trzeba zrobić postępy w kwestii praw człowieka. Czy pan minister podziela tę tezę? Dziękuję bardzo.

  • Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Otóż polityka wschodnia, której ideę, co do zasady, trzeba doceniać, bo to jest dobra idea Partnerstwa Wschodniego, jest wpisana w europejską politykę sąsiedztwa. Przyjrzyjmy się tejże polityce. Arabska wiosna – czy to jest sukces europejskiej polityki sąsiedztwa? Nie, to jest jej porażka. Tu Francja, ale też Brytyjczycy ponieśli niestety bardzo poważną klęskę. Jedyna nadzieja, jak pozostała, to Partnerstwo Wschodnie. I tu liczono na sukces, panie ministrze. Oczywiście, sukces musi kosztować. I teraz jest pytanie, panie ministrze, do pana: Co pan zrobił – nie mówię o kraju takim jak Niemcy, ale o innych krajach, które poniosły klęskę w ramach europejskiej polityki sąsiedztwa – ażeby przekonać do tego, że jest szansa na sukces? A kluczem do Partnerstwa Wschodniego oczywiście jest Ukraina. Nie ma co do tego najmniejszych wątpliwości. Co więcej, to polska racja stanu przemawia za tym, aby ten klucz był tutaj i aby te drzwi do Ukrainy otworzyć. Ale te klucze leżą w Moskwie i w Brukseli. I, panie ministrze, mam do pana pytanie w tej sprawie. Dzisiaj to Moskwa wygrała bój o Ukrainę. Mam nadzieję, że nie wygrała wojny o Ukrainę i że ta wojna jeszcze, przepraszam za to niedyplomatyczne określenie, będzie się toczyć. Pytam pana: Co pan zrobił w ramach dwustronnych rozmów z bardzo poważnymi politykami europejskimi, żeby ich przekonać, że ten sukces możemy osiągnąć, że pan ten sukces może osiągnąć w ramach Partnerstwa Wschodniego? To jest pierwsze pytanie.

    (Dzwonek)

    I drugie pytanie: Czy przekonywał pan partnerów europejskich, tych, których się da przekonać, że za ten sukces trzeba zapłacić? I czy pan miał świadomość, ile za ten sukces trzeba zapłacić według oczekiwań oczywiście ukraińskich? I czy do tego, by ten sukces, który był możliwy, osiągnąć, pan dołożył wystarczająco dużo starań, płacąc nawet te 15 mld? Bo powiedzmy sobie uczciwie, że wyrwanie Ukrainy z objęć Moskwy będzie kosztowało. Chyba co do tego nikogo przekonywać nie trzeba. Tak więc pytanie: Ile? I kogo pan przekonał, żeby wesprzeć ideę wyrwania Ukrainy z objęć Moskwy? Dziękuję bardzo.

  • Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Panie ministrze, chciałabym zadać pytanie w sprawie szczytów Unia Europejska – Partnerstwo Wschodnie, które odbyły się w 2009 r. w Pradze, a później jesienią, we wrześniu 2011 r. Łatwo było zauważyć, że podczas pierwszego szczytu zainteresowanie krajów Unii Europejskiej działaniami dotyczącymi partnerstwa i negocjacjami w sprawie przystąpienia Ukrainy do stowarzyszenia unijnego było małe. Następnie również w Warszawie negocjacje te nie cieszyły się wielkim powodzeniem.

    Chciałabym zapytać: Czy w świetle tych dwóch szczytów uważa pan, że zostały wykorzystane wszystkie możliwości, drogi postępowania mające na celu przybliżenie tego, rozpoczęcie negocjacji w sprawie podpisania umowy stowarzyszeniowej pomiędzy Unią Europejską a Ukrainą, czy nie? Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Panie Marszałku! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Tak to już jest, że nie da się nikogo przymusić do podpisania umowy, dokładnie tak samo jak nie można kupić sobie członkostwa Unii Europejskiej i dokładnie tak samo jak nie możemy po prostu anektować tego kraju, bez względu na to, jak bardzo prawica by tego nie chciała i jak bardzo krewko tam nie jeździła. To legalnie wybrany rząd, to dobrze ocenione wybory i musimy pogodzić się z demokratycznym wynikiem, że to dzisiaj Janukowycz, Azarow i Partia Regionów rządzą Ukrainą.

    Jedna rzecz bardzo mnie tu zaniepokoiła. Czy rzeczywiście powtórzy pan to, że jest pan dumny, iż siedzibą ukraińskiej rewolucji jest polska ambasada? Wolałbym, żeby pan minister nie tańczył na linie, dlatego że, jak powiedziałem, musimy pogodzić się z tym, kto rządzi, i nie powinniśmy dawać się włączać w pewne rzeczy.

    Moje pytanie na koniec jest bardzo proste. Tak to jest, że po jednych wyborach są w polityce kolejne. Na te w 2015 r. na Ukrainie moglibyśmy mieć jakiś pośredni wpływ, przynajmniej w ten sposób, że będziemy edukować społeczeństwo. Niech pan minister powie nam coś o opozycji. Co możemy zrobić, żeby w przypadku kolejnych wyborów były one bardziej sprzyjające Unii? Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję.

    Głos ma pan poseł Marek Krząkała, Platforma Obywatelska.

  • Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Reprezentuję w Sejmie społeczność w sposób szczególny związaną z Kijowem i narodem ukraińskim. Ziemie południowo-wschodniej części obecnego województwa podlaskiego zostały schrystianizowane przez misjonarzy przybyłych z Rusi Kijowskiej. Duchowo-kulturowa, trwająca tysiące lat więź przetrwała do dziś, czego wyrazem jest odradzanie monasteru w Supraślu założonego ponad 500 lat temu przez mnichów przybyłych z Ławry Kijowsko-Pieczerskiej. Przez to tysiąclecie, szczególnie w okresie międzywojennym, centrum duchowego życia prawosławnych obywateli Rzeczypospolitej znajdowało się w Ławrze Poczajowskiej. Już z tego powodu dramatyczne zdarzenia na kijowskim Majdanie obserwujemy ze zdwojonym niepokojem.

    W moim rodzinnym domu bardzo rzadko mówiło się o polityce, ale jeżeli już coś jako dzieci słyszeliśmy, to takie zdanie: dzieci, żeby tylko nie było wojny. Dzisiaj na Ukrainie realne jest widmo konfliktu wewnętrznego. Ukraina jest dramatycznie podzielona i to chyba nie jest przypadek, że ani polscy, ani zachodni politycy nie nawołują do rozstrzygnięcia strategicznych decyzji w drodze referendum, co byłoby przecież naturalnym w demokracji sposobem rozstrzygania takich kwestii. Po prostu wynik tego referendum nie jest do przewidzenia.

    Doceniając zdroworozsądkową, opierającą się na wiedzy, realną ocenę sytuacji i działań pana ministra w sprawie Ukrainy, chciałbym pana poprosić, by uczynił pan wszystko, co możliwe, by na Ukrainie nie doszło do najgorszego – do tragicznej bratobójczej wojny.

    Wysoki Sejmie! Słuchając wystąpień kolegów, często można odnieść wrażenie, że jedynym źródłem wiedzy o Ukrainie, o historii, o duchowo-kulturowej spuściźnie, tradycji tego narodu jest sienkiewiczowska Trylogia.

    (Dzwonek)

    Nie odbieram nikomu dobrej wiary i rozumiem zatroskanie, ale nie możemy w aż tak uproszczony sposób podchodzić do tak złożonej historii. W tym miejscu mam do pana marszałka i do kolegów pewną prośbę. Oprócz tych podziałów dramatycznych, jak powiedziałem, historycznych na wschodnią i zachodnią Ukrainę dokonano w ostatnich dziesięcioleciach jeszcze rozłamu w Kościele prawosławnym, który był tu trzonem – tak jak katolicyzm w Polsce, tak tam prawosławie było czynnikiem stwarzającym i kształtującym ten naród. Uczyniono to nie bez „pomocy” polityków, niedawnych działaczy komunistycznej partii i z zewnątrz. Nie jest dobre utrwalanie i wspomaganie w dokonywaniu tych podziałów, ponieważ zawsze takie działania są krótkowzroczne, odciskają się czymś w przyszłości – ta zdecydowana większość zaczyna pamiętać, co czyniliśmy również w tych ważnych sprawach. O to państwa proszę.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie marszałku.

    Najpierw pozwolę sobie odpowiedzieć, Wysoka Izbo, na pytanie posła Olejniczaka, który tak się domagał od Prawa i Sprawiedliwości odpowiedzi. Tak, jesteśmy niezmiennie i konsekwentnie od lat za bardzo silną Polską w Unii Europejskiej, ale w Unii sprawiedliwej dla wszystkich.

    Panie ministrze, wiele lat rządził pan polską obronnością jako minister obrony, jako wiceminister. Pamiętam co do tych wielu lat – bo warto o pewnych rzeczach też przypominać – że w środowisku wojskowych po tych rządach pozostał po panu pseudonim „Minister Tabliczka”, bo pan wprowadził te tabliczki z nazwiskami. To był jedyny pański sukces, panie ministrze. Tak było. Teraz może być tak, że po pana ministrowaniu pozostanie pseudonim „Minister Twitter”, a to dlatego, że niezbyt konsekwentnie pan się wypowiada, i chyba niezgodnie z polską racją stanu, w tych medialnych środkach informacji.

    Panie ministrze, myślę, że pan nie był przygotowany do sytuacji zaistniałej na Majdanie. Myślę, że pan był zajęty wraz z premierem wycinaniem szefa Komisji Spraw Zagranicznych pana Schetyny. Tym byliście zajęci – żeby go możliwie najbardziej osłabić w polskiej polityce. I stąd wynikał problem.

    Moje pytanie wiąże się z tym, że chciałbym się dowiedzieć, co wynika z sześciu lat pańskiego ministrowania, kiedy to panu nikt nie przeszkadzał, kiedy pan sam prowadził tę politykę i mógł realizować swoje założenia. Co z tego dzisiaj zostało, panie ministrze?

    (Głos z sali: Opozycja.)

    Opozycja zawsze wspiera to, co jest dobre dla Polski. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Kwestia poparcia dla proeuropejskich, prodemokratycznych przemian na Ukrainie jest jedną z chyba naprawdę niewielu spraw z obszaru polityki zagranicznej, które rzeczywiście jednoczą ogromną większość Polaków i tworzą płaszczyznę bardzo skutecznego działania rządu. Natomiast bezprzykładny atak, jaki na pana ministra przypuścili posłowie Prawa i Sprawiedliwości, pokazuje, że pomimo daleko posuniętego konsensusu, jeśli chodzi o opinię publiczną w Polsce, uzyskanie jednolitego stanowiska w tej sprawie w tej Izbie jest niemożliwe.

    Panie ministrze, mam pytanie: Czy można traktować poważnie kierowane pod pana adresem ze strony posłów Prawa i Sprawiedliwości pretensje dotyczące polityki, którą pan prowadzi, w sytuacji gdy organ powołany, konstytucyjny, który powinien być miejscem poważnej politycznej debaty na temat bezpieczeństwa Polski, czyli Rada Bezpieczeństwa Narodowego, jest bojkotowany przez szefa politycznego tej formacji? Jak w ogóle można sobie wyobrażać współdziałanie na rzecz realizacji polskiego interesu narodowego – a z takim przecież mamy do czynienia na Ukrainie – w sytuacji gdy największa partia opozycyjna po prostu bojkotuje konstytucyjne struktury

    (Dzwonek)

    państwa polskiego? I druga kwestia. Z wypowiedzi, które słyszeliśmy, wypowiedzi pana posła Szczerskiego i pana posła Waszczykowskiego, wynikało, że to właśnie pan, panie ministrze, nie pozwala Niemcom, Francji i Hiszpanii przyjąć Ukrainy do Unii Europejskiej, bo przecież pan zmusił te kraje, aby zaakceptowały Partnerstwo Wschodnie, podczas gdy członkostwo Ukrainy było na wyciągnięcie ręki.

    (Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski: Dokładnie.)

    I proszę jeszcze, żeby pan wyjaśnił: Czy prawdą jest, że kraje leżące w pasie od Bałtyku po Bałkany czekają na to, aby Polska stanęła na czele sojuszu państw, które obronią Ukrainę przed prezydentem Putinem?

    Bardzo proszę, niech pan odpowie na te pytania, dlatego że słuchając wypowiedzi posłów opozycji, mam wrażenie, że żyją oni w jakimś urojonym świecie.

  • Dziękuję.

    Szanowny Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Wielu polityków pojechało na Ukrainę, do Kijowa, na Majdan. Pierwszym, który podążył, był pan prezes Kaczyński ze swoimi współpracownikami, z posłem Brudzińskim, jego widziałem, z posłem Czarneckim, posłem do Parlamentu Europejskiego. Mam pytanie do państwa z Prawa i Sprawiedliwości: Czy państwo jesteście za Unią Europejską, czy przeciw? Jedna z posłanek Prawa i Sprawiedliwości nazywa flagę europejską bardzo źle. Nie chcę tego powtarzać, bo takie słowa nie powinny padać z ust polskiego posła. Proszę odpowiedzieć na pytanie, czy w końcu jesteście za Unią Europejską, czy przeciwko, bo nie można mówić Ukrainie, że jesteśmy za tym...

    (Poruszenie na sali)

    (Głos z sali: Tam proszę mówić.)

    Ja mówię i do państwa, i do pana ministra. Mówię też do państwa i wiem, co mówię. Wstydzicie się może tego, bo pierwsi wsiedliście w samoloty i polecieliście tam w którąś niedzielę.

    (Poseł Tomasz Makowski: Pierwszy byłem ja.)

    Pan Janusz Palikot był następny. Cztery dni minęły, opuścił posiedzenie Sejmu – obowiązkiem posła jest brać udział w posiedzeniach Sejmu – i pojechał na Ukrainę.

    (Głos z sali: Po co?)

    Jesteście posłami w polskim Sejmie, powinniście być tutaj, a nie tam.

    (Głos z sali: To otwarty dialog.)

    To jest następna rzecz, też wam się dostanie za to kiedyś.

    (Dzwonek)

    Do Prawa i Sprawiedliwości mam jeszcze jedno pytanie: Czy jesteście za Unią Europejską, czy też przeciwko? Kiedy negocjowaliśmy i kiedy było referendum o wejściu do Unii Europejskiej, to większość z was była przeciwko. Pan Zbigniew Kuźmiuk też był wtedy przeciwko, tylko był w innej partii, która siedziała po tamtej stronie sceny politycznej. Dziękuję.

    (Wesołość na sali, oklaski)

  • Dziękuję bardzo.

    Proszę pana posła Witolda Klepacza o zadanie pytania.

  • Powracamy do rozpatrzenia punktu 12. porządku dziennego: Informacja ministra spraw zagranicznych na temat przebiegu i rezultatów szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie w dniach 28–29 listopada 2013 r.

    Sejm wysłuchał informacji przedstawionej przez ministra spraw zagranicznych pana Radosława Sikorskiego oraz przeprowadził dyskusję.

    W dyskusji zgłoszono wniosek o odrzucenie przedstawionej informacji.

    Poddam ten wniosek pod głosowanie.

    Odrzucenie tego wniosku będzie oznaczało, że Sejm przyjął informację do wiadomości.

    Proszę o zabranie głosu pana posła Krzysztofa Szczerskiego.

    Informuję, że czas na zadanie pytania to 1 minuta.

  • Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Jestem bardzo zdziwiony tym, że główny klub opozycyjny wystawił do tej dyskusji osobę, która żywi jakieś głębokie personalne urazy i w tak ważnej sprawie pod tym kątem rozpatruje kwestie ukraińskie, dlatego że, proszę państwa, nie ma żadnego innego rządu w Unii Europejskiej, który by zrobił tak wiele, żeby Ukrainę przyciągnąć do Unii, a Unię do Ukrainy.

    Teraz chciałbym się zająć sprawami ekonomicznymi, cieszę się, że nadal będziemy się zastanawiać nad tym, co z tym robić. Mianowicie chciałbym powiedzieć, że Ukraina jest najbiedniejszym, jednym z najbiedniejszych krajów europejskich, jest na poziomie Albanii, jest 2 razy biedniejsza niż najbiedniejsze w Unii Europejskiej Bułgaria i Rumunia, 3 razy biedniejsza niż Polska, a jednocześnie zużywa 3,9 razy więcej energii na mieszkańca niż średnia w Unii Europejskiej. To powoduje, że jest zależna od Rosji. Na przykład w tej chwili importuje z Rosji ok. 30 mld m³ gazu. Eksperci mówią, że ten import byłby całkowicie niepotrzebny, gdyby zużycie gazu i w ogóle surowców energetycznych na Ukrainie było na poziomie nie więcej niż o 50% wyższym w porównaniu do średniego zużycia na mieszkańca w Unii Europejskiej. Dlatego w pomocy pierwszą i najważniejszą rzeczą jest program oszczędności energetycznych. I tego domaga się fundusz walutowy, takie stawia warunki. Tyle że nie ma takiego programu, dokładnie opracowanego, ze szczegółami, jak to zrobić. Nie wystarczy podnieść taryfę, trzeba mieć liczniki w mieszkaniach, trzeba mieć jakiś program finansowania, ocieplania, dotyczący wielu innych rzeczy.

    (Dzwonek)

    Uważam, że pierwsza rzecz to pomoc z naszej strony w opracowywaniu takiego programu.

    Po drugie – panie marszałku, jeszcze dwa słowa, bo to są ważne rzeczy ekonomiczne, o których tu nikt nie mówi – chciałbym zwrócić uwagę na taką sprawę. Mianowicie, Ukraina co miesiąc musi płacić Rosji ok. 1 mld na ten marnotrawnie niepotrzebny import, bo nie prowadzi racjonalnej gospodarki energetycznej, co powoduje, że rezerwy dewizowe Ukrainy stopniały od grudnia 2011 r. z 32 mld do 18 mld i w tym momencie sytuacja jest po prostu krytyczna. Tak to wygląda.

    Teraz kwestia pomocy, którą oferowano. Jeśli to jest 1 mld na 7 lat, panie ministrze, to oznacza to, że są to niecałe 3 euro na mieszkańca. Gdyby to były nawet 3 mld, to byłoby to 9 euro na mieszkańca. Chciałbym powiedzieć, że my dostaniemy rocznie w najbliższej siedmiolatce, dzięki świetnym negocjacjom, 400 euro na mieszkańca rocznie. To jest pomoc Unii. My – 400, oni – 3 czy może 7. Sto razy mniej. Z pewnością ta pomoc ani nie jest wspaniałomyślna, ani nie jest szczodrobliwa...

    Wicemarszałek Cezary Grabarczyk: Proszę kończyć.

    ...tylko wymaga jakiegoś znacznego powiększenia, ale nie na przejadanie, nie na korupcyjne struktury, tylko na realne programy. Mam pytanie: Czy w Polsce nie powinniśmy sami ze sobą odbyć debaty, jak my możemy Ukrainie pomóc, podzielić się nawet tą pomocą, żeby wdrożyć wieloletni program energetyczny i doraźną pomoc zapewnić...

    Wicemarszałek Cezary Grabarczyk: Panie pośle, proszę nie nadużywać mojej cierpliwości.

    ...program, który zapewni jej przystąpienie do...

    (Głos z sali: 3 minuty.)

    ...umowy stowarzyszeniowej? Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

    (Głos z sali: Ooo…)

  • Pani Marszałek! Panie Ministrze! Wysoka Izbo! Chciałbym wyrazić satysfakcję, że wniosek mojego klubu, aby doszło do tej debaty, został zrealizowany.

    Życzymy Ukrainie powodzenia w jej drodze na Zachód, popieramy wszystkie działania integrujące Ukrainę z Unią Europejską, jak też kroki polskich władz w kierunku podtrzymania dialogu zarówno z ukraińską władzą, jak i opozycją. Opowiadamy się za politycznym rozwiązaniem konfliktu i zachęcamy wszystkie strony do rozmów i dialogu. Trzeba podkreślać konieczność politycznego rozwiązania, bo jak się okazało, opozycja nie jest tak silna, jak sądzono, a władza nie jest tak słaba, jak się spodziewano.

    Ukraina jest podzielona. Wyjdzie z tego kolejnego zakrętu pokiereszowana, choć mamy nadzieję, że uda się te bardzo wielkie napięcia zracjonalizować. I trzeba życzyć Ukraińcom, aby uparcie zmierzali w kierunku Europy Zachodniej.

    Trzeba też pamiętać, że tego, co jest dzisiaj, w żadnym razie nie da się porównać z pomarańczową rewolucją. Wtedy chodziło o zakwestionowanie legalności wyborów, a teraz chodzi o decyzję suwerennych władz państwa w sprawie podpisania lub niepodpisania umowy międzynarodowej. I to prawda, że o Ukrainie muszą zdecydować sami Ukraińcy, ale też sytuacja w tym państwie swoim znaczeniem wykracza daleko poza granice Ukrainy. Dobrze też, gdyby te wydarzenia u naszego wschodniego sąsiada nie stały się elementem wewnętrznej rywalizacji czy wewnętrznej walki, ale raczej to jest mało prawdopodobne. Dzisiejsza dyskusja tego dowodzi.

    Szanowne Panie! Szanowni Panowie! Rozwój wydarzeń potwierdza, że klucz do przyszłości europejskiej Ukrainy leży w Kijowie, ale nie tylko. Przede wszystkim leży w Brukseli i w głównych stolicach zachodniej Europy. Jak powiedział Günter Verheugen, człowiek, który jak mało kto w Europie ma kompetencje do zajmowania się kwestiami rozszerzenia, to właśnie w dużym stopniu dzięki niemu polska droga do Unii Europejskiej była łatwiejsza, cytuję: „Unia Europejska nie potrafiła stworzyć czytelnej i przekonującej strategii wobec Ukrainy”. To zdanie jest kluczem do sytuacji, do dalszego jej rozwoju.

    W projekcie umowy stowarzyszeniowej, która miała być podpisana w Wilnie, nie było nawet słowa o dalekiej choćby perspektywie przystąpienia Ukrainy do Unii Europejskiej. Nie włączono nawet oczywistego, bo znajdującego się w traktatach – i w traktacie rzymskim, i w trakcie z Lizbony, zdania mówiącego, że członkiem Wspólnoty Europejskiej ma prawo zostać każdy kraj europejski, jeśli spełnia stosowne kryteria. To zdanie zostało wykreślone na żądanie Francji.

    Nie było również żadnego konkretnego planu pomocy finansowej. Oferta Międzynarodowego Funduszu Walutowego została wprawdzie sformułowana, ale ona ma takie elementy, jak uwolnienie kursu hrywny czy stopniowa podwyżka cen gazu do 40% względem obecnego poziomu. Przeciętne wynagrodzenie na Ukrainie to jest mniej więcej 1300 polskich złotych. Wyobraźcie sobie, szanowne panie posłanki i szanowni panowie posłowie, jak to miałoby wyglądać, gdyby skala podwyżek cen gazu była aż taka i kto na to wyraziłby zgodę.

    Zatem o pieniądzach w tej sprawie trzeba mówić. Ze zdumieniem słucham rozmaitych pięknoduchów, którzy mówią, że chodzi o wartości, chodzi o stowarzyszenia, a o pieniądzach nie warto rozmawiać. Premier Azarow wczoraj czy przedwczoraj powiedział, że Ukraina pilnie potrzebuje 20 mld euro pomocy. Przy czym nie chodzi o żadną pomoc bezzwrotną z budżetu unijnego, ale chodzi o udział Unii w inwestycjach i we wspólnych projektach korzystnych dla obu stron. To jest także dla Polski bardzo dobra propozycja, bo przecież można wyobrazić sobie organizowanie specjalnych stref ekonomicznych na pograniczu polsko-ukraińskim. Można wyobrazić sobie udział Polski w budowaniu korytarzy energetycznych, kolejowych, drogowych czy kompleksowy program pomocy i rozwoju dla ukraińskiego rolnictwa. Przecież spora część tej kwoty mogłaby wrócić do Polski za pośrednictwem polskich przemysłowców i polskich firm, które by uczestniczyły w tym procesie.

    Co słyszymy? Komisja Europejska mówi: nie, oferta zawarta w umowie stowarzyszeniowej jest dobra dla Ukrainy i nie będzie przedmiotem targów. Szczerze mówiąc, słyszałem to już wiele razy. Także wtedy, kiedy kończyliśmy nasze akcesyjne negocjacje. Wtedy, kiedy w Kopenhadze zamykaliśmy te negocjacje i usłyszałem jako szef polskiej delegacji, że żadnych negocjacji nie będzie. Propozycja Unii dla Polski jest najlepsza z możliwych, a jeżeli Polsce to się nie podoba, to możecie wracać do domu. Niestety nic się nie zmieniło, mimo że wszyscy, przynajmniej takie można odnieść wrażenie, troszczą się o Ukrainę, chcą jej pomóc. Tylko jak dochodzi do rozmów o konkretach, to pozostają czułe słówka.

    Unia potrafi wpompować miliardy euro w Grecję. Potrafi pompować miliardy euro w systemy bankowe i finansowe, które wygenerowały kryzys. Potrafi rozrzucać pieniądze na prawo i lewo. A dla Ukrainy ma miliard euro w ramach Partnerstwa Wschodniego. To nie jest poważne, Wysoka Izbo.

    (Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski: 2,5 mld.)

    2,5 mld? Niech będzie 2,5.

    (Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski: Plus 1 mld.)

    Dobrze, niech będzie 3.

    (Wesołość na sali)

    (Głos z sali: 5 mld.)

    (Głos z sali: O czym pan mówi, panie ministrze?)

    Rozumiem, że więcej już pan nie ma, panie ministrze.

    Podzielam pogląd, wyrażony także przez szefa polskiego rządu, który proponuje, żeby na najbliższym posiedzeniu Rady Europejskiej sprawa została omówiona i żeby dać jednoznaczny, mocny sygnał o możliwej pomocy dla Ukrainy, w tym finansowej. Tak, to jest dobry kierunek. I oby premier Tusk okazał się na tyle przekonujący, żeby inne stolice europejskie tak właśnie zareagowały.

    Sojusz Lewicy Demokratycznej jakiś czas temu przedstawił pięciopunktowy plan pomocy dla Ukrainy. On się sprowadza do następujących działań. Po pierwsze, powinna powstać jak najszybciej mapa drogowa dochodzenia Ukrainy do członkostwa w Unii Europejskiej. Po drugie, powinien powstać europejski fundusz pomocowy rekompensujący Ukrainie skutki pogorszenia stosunków gospodarczych z Rosją, bo to jest oczywiście prawda, co tutaj mówiono, że Rosja wywiera i będzie wywierać presję, więc musi pojawić się propozycja odpowiedniej rekompensaty ze strony Zachodu. Wreszcie, po trzecie, chodzi o dostęp do kredytów rozwojowych z Europejskiego Banku Inwestycyjnego z nakierowaniem przeznaczenia tych środków na zapewnienie bezpieczeństwa energetycznego. Po czwarte, powinien być scenariusz stopniowego znoszenia wiz, zaczynając od wiz dla studentów. I, po piąte, chodzi o rozbudowaną wymianę młodzieży, przedstawicieli samorządów, organizacji pozarządowych oraz współpracę w dziedzinie kultury i nauki pomiędzy Unią Europejską a Ukrainą. W te działania Polska również by się mogła pięknie wpisać.

    Działania zatem, które muszą być podejmowane, powinny być dwukierunkowe – z jednej strony, nakłanianie władz Ukrainy, aby powróciły do rozmów z perspektywą podpisania umowy stowarzyszeniowej, ale z drugiej strony, wzbogacenie tej umowy o różne propozycje dotyczące finansów i gwarancji politycznych. Jeśli takiej oferty nie będzie, będziemy świadkami wielkiej mistyfikacji – z jednej strony, zachęty dla Ukrainy na rzecz integracji europejskiej, a z drugiej, brak realnych chęci w głównych stolicach europejskich, żeby Ukrainę przyjąć, choćby za bardzo wiele lat. I dlatego uważam, że cały wysiłek rządu polskiego, europarlamentarzystów z Polski powinien dotyczyć zwiększonej aktywności na Zachodzie; nie w Kijowie, na Zachodzie, w głównych stolicach europejskich. Oczywiście na Majdan można łatwo dojechać, by poczuć siłę tego zgromadzenia, tylko że na Majdanie można spotkać różne siły polityczne i różnych ludzi. Otóż 13 grudnia 2012 r. czyli mniej więcej rok temu, Parlament Europejski przyjął następującą rezolucję: Parlament Europejski jest zaniepokojony wzrostem nastrojów nacjonalistycznych na Ukrainie, wyrażających się w poparciu dla partii Swoboda, która w konsekwencji weszła do Rady Najwyższej jako jedna z dwóch nowych partii. Parlament Europejski przypomina, że poglądy rasistowskie, antysemickie i ksenofobiczne są sprzeczne z podstawowymi wartościami i zasadami Unii, w związku z czym apeluje do partii prodemokratycznych w Radzie Najwyższej o niestowarzyszanie się z tą partią, niepopieranie jej ani nietworzenie z nią koalicji. A co widzimy? Widzimy ścisłą współpracę z szefem tej partii Tiahnybokiem, który żąda od Polski zwrotu 19 powiatów, który wielokrotnie wypowiadał się na temat Ukraińskiej Powstańczej Armii, UPA, gloryfikując ją. Przecież nie tak dawno tutaj prowadziliśmy bardzo przejmującą dyskusję o Wołyniu. Zastanawialiśmy się, czy to było ludobójstwo czy nie. A ci, którzy wprost nawiązują do tamtej tradycji, są na Majdanie.

    Otóż nie chodzi, proszę państwa, o to, żeby unikać spotkań, bo to czasami jest niemożliwe, ale o to, żeby wiedzieć, z kim się ma do czynienia, i żeby się odcinać od sytuacji, które nie przynoszą żadnemu polskiemu politykowi chluby.

    Jednym słowem, panie i panowie eurodeputowani, posłowie, wszyscy, którzy dobrze życzą Ukrainie, bądźcie bardziej aktywni w głównych stolicach europejskich, bo można odnieść wrażenie, że nam, Polakom, bardzo zależy na tym, żeby Ukraina doszlusowała do Unii Europejskiej. Ale wystarczy pojechać kawałek dalej na zachód i już tego się nie czuje. Tam już decydują inne scenariusze, inne strategie. My zrobiliśmy i pewnie zrobimy wszystko, co będzie można zrobić i co będzie trzeba zrobić, ale Polska nie jest Unią Europejską. Polska jest jednak w Unii Europejskiej i nasz głos powinien być maksymalnie dobrze wykorzystany, żeby nasz punkt widzenia został przeniesiony na punkt widzenia głównych stolic europejskich. I to będzie, panie i panowie, główny egzamin dla Brukseli i dla Zachodu – albo poważnie traktujemy rozszerzenie o Ukrainę albo po raz kolejny będzie to udawane, i dopiero wtedy naród ukraiński będzie miał nam wiele do zarzucenia.

    (Oklaski)

  • Dziękuję bardzo.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! W imieniu Klubu Parlamentarnego Prawo i Sprawiedliwość najpierw chcę wyrazić radość, że dochodzi do tej dyskusji. Złożyliśmy wniosek o tę informację zaraz po zakończeniu szczytu wileńskiego. Cieszymy się, że po dwóch tygodniach Sejm i nasza pani marszałek zdecydowali się doprowadzić do tej debaty.

    Jednocześnie w imieniu mojego klubu składam wniosek o odrzucenie w całości informacji ministra spraw zagranicznych. Tak naprawdę ten wniosek najlepiej chyba uzasadniają trzy zdania pana ministra w przedstawionej dzisiaj informacji. Po pierwsze, że szczyt Partnerstwa Wschodniego i jego wyniki nic nie zmieniają w polskiej polityce wschodniej, to znaczy, że nie ma żadnych wniosków ani żadnej korekty. Po drugie, powiedział pan, że rola Rosji wobec krajów Partnerstwa Wschodniego jest pasywna. I po trzecie, że był pan w Kijowie przy okazji, po tym szczycie. Te trzy zdania pokazują, jaki jest stan analizy, stan świadomości i stan działań Polski w sprawie Partnerstwa Wschodniego. Nic to nie zmienia – Rosja ma rolę pasywną, a pan był w Kijowie przy okazji.

    (Oklaski)

    Pan opisuje to, co działo się wokół Partnerstwa Wschodniego, wokół tego szczytu, tak, by wydawało się, że działo się tyle rzeczy. Tylko że, niestety, nie przyniosło to żadnego rezultatu. Polityka międzynarodowa to nie są igrzyska olimpijskie. Tutaj nie liczy się sam udział, tylko liczy się sukces, a tego sukcesu w Wilnie nie było. Dlatego szczyt w Wilnie i to, co się po nim stało, jest strategiczną porażką Unii Europejskiej i strategiczną porażką Polski. To nie oznacza, że wszystko jest już stracone. Oczywiście wiemy, że gra nadal się toczy, ale bez przyznania, że w pierwszej partii ponieśliśmy porażkę, nie da się dobrze zaplanować kolejnych kroków ani nie da się dobrze ocenić reakcji na to, co działo się już po szczycie wileńskim.

    Na czym polega porażka szczytu w Wilnie? Otóż na tym, że Europa okazała swoją zasadniczą słabość, nie była w stanie przekroczyć granicy, którą kiedyś w Jałcie wyznaczył jej Stalin. Ona wciąż obowiązuje w tym samym kształcie – od Białowieży po linię Bugu. Europa nie jest w stanie zmierzyć się z geopolitycznymi działaniami związanymi z imperialnymi planami putinowskiej Rosji. Prezydent Putin powiedział wszak, że rozpad Związku Sowieckiego był największą geopolityczną tragedią XX w. Dzisiaj próbuje naprawić ten błąd.

    Dlaczego Europa przegrała? Dlaczego odbija się od granicy, którą wyznaczył jej kiedyś Stalin? Otóż dlatego, że Europa jest podzielona, że nie ma silnego przywództwa, że nie ma determinacji i odwagi, a wiele krajów po prostu woli prowadzić politykę bliskiej współpracy, a przynamniej niekonfrontacji z oczekiwaniami Rosji, bo nie obchodzą ich tak naprawdę państwa Europy Wschodniej. I wszyscy ci, którzy tak chętnie dzisiaj wołają „Więcej Europy!”, którzy chcą europejskiego państwa federalnego, niech przejrzą się w lustrze porażki wileńskiej i odpowiedzą na pytanie: Czy europaństwo nie byłoby bezzębnym leniwcem w skórze tygrysa?

    Wobec Ukrainy Unia popełniła cztery błędy. Po pierwsze, chciała mieć dostęp do ukraińskiego rynku za małe pieniądze i bez narażania się Rosji – równania ukraińskiego tak rozwiązać się nie da. Po drugie, nie była gotowa zaproponować Ukrainie jasnego politycznego przesłania – w żadnym dokumencie nie powołano się na perspektywę członkostwa Ukrainy w Unii-

    (art. 49)-

    ani nie zdecydowano się na jasne postawienie kwestii ruchu bezwizowego. Po trzecie, do ostatniej chwili utrzymywano nierealne oczekiwania co do warunków uzyskania pomocy przez Ukrainę za pomocą Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Po czwarte, nigdy nie wysłano przed szczytem wileńskim czytelnego sygnału do Moskwy, że jej naciski na Ukrainę odbiją się negatywnie na relacjach Unia – Rosja.

    Mówię o błędach Unii Europejskiej, bo jesteśmy tutaj, w kraju członkowskim Unii, i do nas należy rozliczanie naszej strony. Wiele błędów popełniła także Ukraina, ale to należy do ich oceny, a my nie powinniśmy przybierać postawy obcego, wyniosłego recenzenta. Nie można więc mówić: Zrobiliśmy wszystko dobrze, cała wina leży po ich stronie, nie było politycznej woli. Bo nawet jeśli to jest część prawdy, to należy zapytać: A dlaczego tej woli nie było? Kiedy ten wpływ na bieg spraw i na wolę polityczną Ukrainy Europa utraciła? Jeśli ktoś sobie wyobrażał, że Ukraina sama sobie poradzi z naciskami ekonomicznymi Rosji, sama rozwiąże dramatyczne problemy gospodarcze, a jak się już z tym wszystkim upora, to my Ukrainę stowarzyszymy z Unią, popełnia grzech skrajnej naiwności.

    A dlaczego szczyt w Wilnie to także porażka Polski? Bo to na nas w dużej mierze spoczywało zadanie, by Europa w tym przypadku była silna, a nie słaba.

    (Oklaski)

    To jest sprawdzian naszej determinacji, naszego przywództwa, naszej odwagi, naszego wpływu i naszych umiejętności. To dzięki Polsce Europa powinna być zdolna, by obalić stalinowską granicę na Bugu. I to się nie udało. Tej odpowiedzialności za Europę obecny obóz władzy w Polsce nie udźwignął, tak jak nie udźwignął, nie potrafił sformułować adekwatnej odpowiedzi na oczekiwania ludzi stojących dziś na Majdanie. Ale też dlatego, że to w oczywistym polskim interesie leży zablokowanie odradzania się dominacyjnych ambicji imperialnych na Wschodzie. Trzęsienia ziemi zdarzają się zwykle na styku płyt tektonicznych, dziś grozi nam, że ten styk płyt tektonicznych geopolityki to będzie większa część naszej wschodniej granicy.

    Ale, jak powiedziałem, gra jeszcze nie jest skończona. Wciąż jeszcze jest pole do działania i pełnej mobilizacji.

    Dlatego Prawo i Sprawiedliwość złożyło prezydentowi Rzeczypospolitej memorandum na temat weryfikacji polskiej polityki wschodniej, gdzie w kilkunastu punktach wskazaliśmy obszary, które wymagają pilnych, ale także długofalowych działań Polski w regionie Europy Wschodniej. Dotyczą one czterech wymiarów: bilateralnego, regionalnego, europejskiego i globalnego.

    Szczególnie wobec Ukrainy potrzebne jest zbudowanie wielkiej „koalicji chętnych”, która sformułowałaby strategiczny pakiet na rzecz Ukrainy obejmujący kombinację działań politycznych, gospodarczych i społecznych adekwatnych do geopolitycznej stawki, o którą toczy się spór u naszych wschodnich granic.

    Jednocześnie mówimy jasno: Jeżeli obecne władze Ukrainy zdecydują się na niedemokratyczną, nieakceptowalną, siłową ostateczną konfrontację z własnymi obywatelami, to Unia powinna zastosować wobec nich personalne sankcje –skierowane ściśle do tych, którzy byliby za to odpowiedzialni. Równolegle musimy dzisiaj zrobić wszystko, żeby ten scenariusz nie miał miejsca.

    Polska powinna także przewidzieć szereg własnych działań wobec społeczeństwa ukraińskiego. W naszym memorandum wnioskujemy o duży program stypendialny i pomocowy dla młodych Ukraińców, o powszechny i ułatwiony dostęp do tzw. narodowych wiz, należy zwiększyć i zmienić profil działania polskich placówek dyplomatycznych na Ukrainie, w tym instytutów kultury, wnioskujemy także o rozważenie poszerzenia strefy ruchu bezwizowego, dopóki cała Ukraina nie jest objęta ruchem bezwizowym.

    W regionie Europy Środkowo-Wschodniej musimy przeprowadzić pogłębioną mobilizację na rzecz współpracy regionalnej poprzez nowe inicjatywy parlamentarne i międzyrządowe, jak choćby postulowana przez nas strategia karpacka.

    Na poziomie europejskim przede wszystkim musimy działać na rzecz objęcia Ukrainy ruchem bezwizowym i przyznania jej perspektywy członkostwa.

    Na arenie globalnej musimy mobilizować organizacje międzynarodowe na rzecz działań wspierających państwa Europy Wschodniej i na rzecz zapobiegania niedopuszczalnym praktykom nacisków gospodarczych jednego państwa na drugie i zwalczania tych praktyk.

    Obszarów działań jest wiele. Istnieje jednak jeden podstawowy warunek do tego, by Polska odzyskała polityczną inicjatywę w regionie, by była zdolna do tworzenia faktów, a nie tylko do ich obserwowania. Tym źródłem naszej siły i naszej inicjatywy jest powrót do ostatniej dojrzałej i strategicznej koncepcji polskiej polityki wschodniej – do polityki, którą realizował śp. prezydent Lech Kaczyński.

    (Oklaski)

    Była to polityka odważna, a jednocześnie roztropna, polityka z wizją, a jednocześnie bardzo realistyczna. Jej istotą był program budowy podmiotowości regionu Europy Środkowej i Wschodniej poprzez stworzenie tutaj systemu powiązań bardzo konkretnych interesów łączących suwerenne, demokratyczne i samodzielne państwa narodowe. I to właśnie było najważniejsze – tu, w naszym regionie, od Bałtyku po Bałkany i Kaukaz, miał powstać system państw połączonych, które mogą na sobie wzajemnie polegać, które się wzajemnie wzmacniają, które razem działają na rzecz wolności i swojego rozwoju.

    Dziś, gdy widzimy, co dzieje się wokół Ukrainy, jakże mocno brzmią słowa śp. prezydenta, które wypowiedział w Tbilisi w 2008 r. To cytat: Jest państwo, które uważa, że dawne czasy upadłego, niecałe 20 lat temu, imperium wracają. Że znów dominacja będzie cechą tego regionu. Nie będzie. Te czasy się skończyły raz na zawsze. Czym różni się sytuacja dzisiaj od tej sprzed wielu lat? Dziś jesteśmy tu razem. Dziś świat musi zareagować, nawet jeżeliby był tej reakcji niechętny. I my jesteśmy tutaj po to, żeby świat reagował jeszcze mocniej. Dzisiaj także my musimy być razem, szczególnie w obliczu tej sytuacji, jaka ma miejsce na Majdanie, w całej środkowej Europie.

    (Oklaski)

    Chciałbym to powiedzieć nie tylko wam – tak mówił prezydent Kaczyński – chciałbym to powiedzieć również innym z naszej wspólnej Unii Europejskiej, że Europa Środkowa, Gruzja, cały nasz region będzie się liczył, że jesteśmy podmiotem. Potrafimy się przeciwstawić apetytowi na dominację. Potrafimy się przeciwstawić, jeśli wartości, na których miałaby się opierać Europa, mają jakiekolwiek znaczenie w praktyce.

    Niestety, pan, panie ministrze, i pański obóz władzy całkowicie depozyt ten roztrwoniliście. Pan należał do tych, którzy najbardziej zaciekle go zwalczali i z niego szydzili. Zadeklarował pan publicznie odejście od tej koncepcji. Gdy myślę o tym, jak wielka była tamta polityka, porównam ją z pańskimi tweetami o niepokalanie czystej Julii Tymoszenko albo o skorumpowanej Ukrainie, gdy widzę, że tam, w Kijowie oczekuje się od Polski, iż dziś staniemy tak odważnie, jak wtedy stawał prezydent Kaczyński razem z przedstawicielami Ukrainy, Litwy, Łotwy i Estonii, to jedyne, co mi się ciśnie na usta, to słowa jednej z najbardziej tragicznych i przejmujących arii operowych: Vesti la giubba! Ridi pagliaccio!

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Nie możemy dziś czekać na rozwój wypadków. Nie możemy czekać na terminy spotkań zgodne z wcześniej wyznaczonym kalendarzem. Musimy działać teraz, aby nie okazało się, że 19 grudnia, gdy standardowo zbierze się Rada Europejska, będzie ona mogła tylko przyjąć do wiadomości to, że Ukraina jest stracona co najmniej na kilka lat. To samo dotyczy Mołdawii i Gruzji. Nie wolno nam narazić ich na rosyjskie naciski poprzez przedłużanie okresu między parafowaniem a podpisaniem umowy stowarzyszeniowej. Także ci obywatele muszą jak najszybciej mieć możliwość ruchu bezwizowego. Czas działać. Teraz, teraz, teraz. Szcze ne wmerła Ukrajina, póki my żyjemy.

    (Oklaski)

  • Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Panie Ministrze! Gdyby pan chociaż część swojej energii, którą w tej debacie zużył pan na atakowanie Prawa i Sprawiedliwości oraz opozycji, poświęcił na pracę na rzecz Ukrainy, to bylibyśmy dużo dalej, jeśli chodzi o tę sprawę.

    Wicemarszałek Cezary Grabarczyk: Sprostowanie dotyczy źle zrozumianej pana wypowiedzi.

    Po pierwsze, chciałbym sprostować informację, która była zupełnie nie na miejscu – pana komentarze dotyczące obecności prezesa Kaczyńskiego w Radzie Bezpieczeństwa Narodowego. Wie pan bardzo dobrze, tak jak ja, że pan prezes Kaczyński formalnie z członkostwa w tej radzie zrezygnował. Jego obecność jest więc niemożliwa nawet z powodów formalnych, ponieważ zrezygnował z członkostwa w tej radzie.

    Natomiast jeśli pan odnosił się do tego, co mówiłem, to ja nigdy nie mówiłem – i proszę mi tych słów w usta nie wkładać – że namawiamy kogokolwiek do krucjaty przeciwko Rosji, bo ja rozumiem, że byłoby to nie na miejscu. Mówiłem tylko o budowaniu systemu państw połączonych, które razem dbają o swoją wolność i niezależność. Jeśli interpretuje to pan jako krucjatę przeciwko Rosji, to pan stosuje klisze i stereotypy, nie ja. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję.

    Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Ponieważ nie ma pana premiera, rezygnuję z mojego pytania, bo chciałem go zapytać, czy nie uważa

    (Poruszenie na sali, oklaski)

    , że wypadałoby chociaż raz w tej kadencji wybrać się na Ukrainę. Pan premier w tej kadencji jeszcze ani razu nie był na Ukrainie, ostatni raz był w kwietniu 2011 r.

    (Głosy z sali: Był, był już.)

    Chciałem zapytać go, czy może nie wypadałoby jednak – to jest taki duży kraj, blisko naszych granic, a w zasadzie na naszej granicy, tam się dzieją rzeczy bardzo istotne, może wypadałoby się tam przejechać. Niestety pana premiera nie ma, więc pytania nie zadam. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Dziękuję, panie marszałku, bardzo krótko.

    Panu posłowi Iwińskiemu pomylił się Ludwik Dorn z Włodzimierzem Cimoszewiczem, albowiem prawdą jest, że nie poddawałem pod głosowanie wniosku o swoje odwołanie przez 2 miesiące, od 7 lipca do 7 września, a 7 września wniosek był bezprzedmiotowy, bo Sejm podjął decyzję o skróceniu swojej kadencji. Natomiast jeżeli przypomnieć sobie marszałkowanie pana marszałka Włodzimierza Cimoszewicza, to on najpierw nie poddawał pod głosowanie...

    Wicemarszałek Cezary Grabarczyk: Nie mówmy o nieobecnych.

    ...wniosku o swoje odwołanie przez 4 miesiące...

    Wicemarszałek Cezary Grabarczyk: Panie marszałku...

    ...a potem przez dwa miesiące nie zwołał Sejmu. Razem pół roku, o którym mówił pan poseł.

    (Oklaski)

  • Panie Marszałku! Wysoki Sejmie! Panie Ministrze! Solidarna Polska, w imieniu której przemawiam, ma takie poczucie, że mówimy o Partnerstwie Wschodnim, mówimy o Ukrainie i wydarzeniach na Ukrainie, ale tak naprawdę mówimy także, czy przede wszystkim, o egzystencjalnych interesach Polski, naszej ojczyzny, o egzystencjalnych interesach Rzeczypospolitej, bo jest oczywiste, że w egzystencjalnym interesie Polski leży to, by na tym ponad 500-kilometrowym odcinku mieć państwo nie antyrosyjskie, ale zorientowane na Zachód, stanowiące dla nas bezpieczną otulinę. To jest istotne w wymiarze politycznym, w wymiarze gospodarczym, ale także w wymiarze militarnym, co uwidaczniają nam wydarzenia ostatniego tygodnia. W Baranowiczach zaczął stacjonować pułk lotnictwa Federacji Rosyjskiej, nie z MiG-ami 29, tylko z Su-27P, czyli tzw. myśliwcami przewagi powietrznej. To oznacza, że do czasu zbudowania przez Polskę nieistniejącej obecnie obrony powietrznej w ciągu paru minut Federacja Rosyjska może mieć pod kontrolą obszar powietrzny Rzeczypospolitej. Pan jako były minister obrony narodowej powinien o tym wiedzieć. Otóż jesteśmy w stanie zbudować system obrony powietrznej i zbudujemy go, ale jeżeli na granicy ukraińsko-polskiej pojawią się jeszcze trzy czy cztery takie pułki, to nie zbudujemy takiego skutecznego systemu obrony powietrznej. Dlatego mamy tutaj także – w tym najostrzejszym potencjalnym scenariuszu; nie chcę nikogo straszyć, ale zawsze trzeba myśleć o czarnych scenariuszach – interes egzystencjalny w Ukrainie związanej z Unią Europejską. Dlatego też uważamy, że to jest chwila dramatyczna.

    Panie ministrze, w swoim otwierającym dyskusję wystąpieniu – potem było lepiej, co doceniam – przybrał pan styl mówienia nie polityka, nie ministra spraw zagranicznych Rzeczypospolitej Polskiej, tylko zadowolonego z siebie biurokraty. Ja wiem, że pan minister, powiedzmy, jest zawsze z siebie zadowolony, ale nie uważam pana za formalistycznego i tępego biurokratę. W związku z tym wybór tej konwencji miał polityczne znaczenie: właściwie są pewne trudności, ale nic dramatycznego się nie dzieje. Dzieje się – dzieje się i potrzebne jest polskie zdecydowane działanie, właśnie teraz. Ja, panie ministrze, nie należę w przeciwieństwie do niektórych kolegów do zdecydowanych krytyków polityki wschodniej, którą pan minister prowadzi, co więcej, ja tę politykę doceniam. Doceniam to, że w bardzo trudnej sytuacji, po zmarnowaniu pewnego kapitału przez przywódców pomarańczowej rewolucji i po przesunięciach w europejskim i światowym układzie sił, Polska zdołała – a pan to robił i tu za przeszłość wyrazy uznania – jednak doprowadzić do wynegocjowania i do szczytu Partnerstwa Wschodniego. Wiem, że to nie było łatwe, że nieraz trzeba było naciskać i wiem, że pan minister to robi. Ale moje uznanie kończy się w lecie tego roku, kiedy to stało się to, o czym wszyscy wiedzieli, że się stanie, to znaczy kiedy doszło do wywierania potężnego nacisku przez Federację Rosyjską. I nie tylko my wiedzieliśmy, że to się stanie, bo musi się stać – jest oczywiste, że najsilniejsze państwa Unii Europejskiej też wiedziały, że to musi się stać, i tylko na to czekały, uczciwie mówiąc, i wiedziała strona ukraińska. Oczywiście można się powoływać na to, że strona ukraińska nie podnosiła kwestii pakietu pomocowego, tylko wiemy, że obecna ekipa uwielbia z różnych względów siedzieć okrakiem na barykadzie, bo to jest dla niej sytuacja najwygodniejsza, ale problem Ukrainy, także problem Polski polega na tym, że nie da się bez końca siedzieć okrakiem na barykadzie. I przyszedł moment kryzysu. W związku z tym te zastrzeżenia, które podnosi Solidarna Polska, które podnosił PiS, Sojusz Lewicy Demokratycznej, że nie było przygotowanego – nie renegocjacji, nie nowej umowy stowarzyszeniowej i umowy o rozszerzonej strefie wolnego handlu – pakietu stabilizacyjno-pomocowego dla Ukrainy, to są zastrzeżenia sensowne, to są zastrzeżenia racjonalne. Nie obarczam pana ministra winą i odpowiedzialnością za to, że Unia tego nie sformułowała, bo Unia, to wiemy, nie chciała, ale obarczam odpowiedzialnością za to, że w lecie, a zwłaszcza po 21 listopada pan minister w przeciwieństwie do premiera Tuska – myślę, że tutaj należy dokonywać pewnych rozróżnień – stwierdził, że to nie jest potrzebne.

    Wysoka Izbo! To jest tak, że rzeczywiście do lata tego roku pan minister w imieniu Polski grał zręcznie, ale później, nie bez udziału czy z głównym udziałem pana ministra, nastąpiła abdykacja i następuje abdykacja Polski z polityki wschodniej. I jest tego dowód. Tym dowodem jest beztreściwa, a wszyscy z niej byli poza Solidarną Polską zadowoleni bądź udawali, że są zadowoleni, uchwała Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej. Otóż uchwała z dnia wczorajszego czy przedwczorajszego, uchwała Parlamentu Europejskiego, mówi o sprzeciwie wobec bezprecedensowych nacisków Federacji Rosyjskiej na Ukrainę i się temu sprzeciwia. Solidarna Polska proponowała coś takiego, tylko się nie dało. A pan minister używa słowa, a ja mam dobrą pamięć, o bezprecedensowych naciskach, cytując uchwałę Parlamentu Europejskiego dopiero po tym, gdy ta uchwała została wydana. No, to jest swego rodzaju abdykacja, to znaczy Polska, ze swoim położeniem geopolitycznym, zaczyna wlec się w ogonie polityki europejskiej, zamiast starać się na nią aktywnie wpływać i dawać tego sygnały.

    Panie ministrze, ja nie wiem, skąd bierze się taka pańska, określmy to grzecznie, powściągliwość odróżniająca się od tego, co jakby dał do zrozumienia prezydent Komorowski, premier Tusk. Zauważyłem także istotną różnicę między pańskim pierwszym wystąpieniem a wystąpieniem pana marszałka Schetyny. I są tutaj dwie interpretacje. Pierwsza bierze się z tego, ja nie po raz pierwszy o tym mówię, że przemyślał pan polityczne losy Aleksandra Kwaśniewskiego i konsekwencje zaangażowania się przezeń w pomarańczową rewolucję. To pół biedy, to można zmienić. To premier polskiego rządu może jednym ruchem zmienić. Ale jest jeszcze interpretacja druga, bardziej niepokojąca i mniej związana z pańską osobą. Pan mówił o krytykach polityki wschodniej. Owszem, ona była formułowana...

    (Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski: Subtelnej aluzji nie zrozumiałem.)

    To nie będzie aluzja.

    (Minister Spraw Zagranicznych Radosław Sikorski: Ta pierwsza.)

    Eee, pan jest człowiekiem inteligentnym. Pan premier Miller zrozumiał, widziałem po uśmiechu.

    (Poseł Dariusz Rosati: Ale jaśniej, jaśniej, ja nie rozumiem.)

    Otóż byli różni krytycy polityki wschodniej. Jedni stwierdzili, że nastąpiła tu zdrada, odstępstwo od polityki jagiellońskiej. Nigdy do takich krytyków nie należałem z tego względu, że polityka jagiellońska i piastowska to były liczmany w wewnętrznej walce politycznej. Ale bardzo istotny krytyk polityki wschodniej ujawnił się w maju i w lipcu 2010 r. i ten krytyk pisał, cytuję: No, to w końcu może pora powiedzieć sobie, że na Wschodzie mamy klasyczną strefę buforową, którą trzeba współzarządzać w takim sensie, by nie uległa tam zanadto wzmocnieniu Rosja, ale i sami nie mamy ambicji, by te państwa przyciągnąć ostatecznie na swoją stronę, to jest włączyć w obręb instytucjonalnego Zachodu. A jaki to był krytyk? A, to był pański obecny kolega w rządzie pan minister Bartłomiej Sienkiewicz. Innymi słowy została tam sformułowana propozycja dla polityki polskiej, by Polska, na jakiej podstawie, skąd takie siły, współzarządzała z Rosją strefą buforową, w tym Ukrainą. I mój niepokój, jeżeli chodzi o ostatnie tygodnie i miesiące, bierze się stąd, że być może ta opcja po prostu wygrała i nie ma tutaj przypadku. Powtarzam, to jest pewna hipoteza, ale nie widzę innego powodu, niż albo pierwszy, albo drugi, abdykacji Polski z prowadzenia asertywnej, ofensywnej, w granicach oczywiście rozsądku, polityki wschodniej w Unii, nie wobec Rosji, tylko w Unii Europejskiej. Ja z panem premierem Millerem całkowicie się zgadzam. Klucz leży w Unii Europejskiej.

    (Głos z sali: Deklaracja.)

    Klucz leży w twardej, liczącej się z realiami, nie awanturniczej, ale zdecydowanej polityce Polski w Unii Europejskiej. I to jest szansa. Dlaczego to jest szansa? Bo Unia Europejska ma teraz z Ukrainą kłopot. Ten kłopot stworzyli euroentuzjaści na euromajdanie. W tej chwili to jest jedyne miejsce, gdzie istnieje euroentuzjazm. Unia Europejska jest zmęczona sobą. Unia Europejska ma potężne kłopoty ze swoją polityką sąsiedztwa nie tylko na Wschodzie, także jeśli chodzi o rewolucję arabską, w basenie Morza Śródziemnego i na Bliskim Wschodzie. Jeżeli Unia Europejska przegra sprawę Ukrainy, to zacznie przegrywać swoją pozycję w świecie i zaczną przegrywać tę pozycję w świecie także politycy Unii Europejskiej, a politycy mają to do siebie, i trzeba to wykorzystywać, że lubią być ważni. To jest też ten element. A skoro tak, skoro jest szansa, to przełóżmy na asertywną politykę Polski w imię interesów Ukrainy, ale przede wszystkim naszych interesów narodowych, na politykę, na działania w Unii Europejskiej. Podejmijmy te działania wspólnie. Nawiasem mówiąc, gratuluję panu, panie premierze Miller, mam nadzieję skutecznej próby wciągnięcia pana przewodniczącego Szulca w politykę wschodnią.

    (Oklaski)

    Bo: a) to przewodniczący Parlamentu Europejskiego, b) to Niemiec, c) to socjaldemokrata, czyli jeżeli chodzi o scenę niemiecką, to najbardziej prorosyjska partia. Gratuluję i zwracam się, a Solidarna Polska będzie to robić, do wszystkich innych klubów, które mają swoich europosłów w Parlamencie Europejskim, by też panu przewodniczącemu Szulcowi przedkładały zdecydowane, choć uprzejmie sugestie, że jest to pożądane. To są rzeczy, które można robić razem, bo jeśli będziemy wciągać kolejnych istotnych polityków w politykę wschodnią wobec Ukrainy, to jakby przegrana będzie tutaj nie tylko w ogóle przegraną polityczną, ale przegraną szacunku, prestiżu konkretnych polityków.

    Wysoki Sejmie! Panie Marszałku! Panie Ministrze! Zauważamy tę rozbieżność w obecnym obozie władzy wobec Ukrainy. Dlatego Solidarna Polska – być może ta rozbieżność zniknie, być może pan minister stwierdzi nie deklaratywnie, ale powołując się na fakty, że jej nie ma, gdyby ona jednak nadal istniała, to Solidarna Polska ma propozycję – proponuje wszystkim klubom, zwłaszcza opozycji, a być może także Platformie Obywatelskiej i PSL-owi, powszechny sojusz w imię polskich interesów w polityce wschodniej nie tyle przeciw rządowi – erudyci dostrzegą, że do Abramowskiego się tu odwołuję – nie, nie przeciw rządowi, ile być może obok rządu, a być może wyłącznie obok ministra Sikorskiego, bo polskie interesy, możliwości prowadzenia realnej polityki w Unii Europejskiej, przede wszystkim w Unii Europejskiej, nie mogą być tu blokowane, niezależnie od tego, co za tą blokadą stoi. Dziękuję.

    (Oklaski)

  • Dziękuję bardzo.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Istotą relacji między państwami są stosunki dwustronne. Chciałbym pana zapytać o bilateralną agendę relacji polsko-ukraińskich. Czy i kiedy wybierze się pan na Ukrainę jako polski minister, nie tylko w towarzystwie, nie tylko w kontekście, nie tylko przy okazji, ale także po prostu jako polski minister i będzie pan rozwijał stosunki polsko-ukraińskie, polsko-gruzińskie, polsko-mołdawskie?

    Bardzo często słyszymy z pana ust, że treścią pana rozmów są zawsze dyskusje o kwestiach unijnych, o programach unijnych, o sprawach, które wiążą się z instytucjami europejskimi. Jest pan tam albo tylko jednym z wysłanników, albo jednym z ministrów, którzy decydują o kształcie tych relacji, natomiast relacje bilateralne to jest to, za co pan jest przede wszystkim odpowiedzialny, i uważamy, uznajemy – kiedy na to patrzymy i dokonujemy bilansu pana polityki, jeśli chodzi o kierunek wschodni – że pan gwałtownie zaniedbuje, mówiąc delikatnie i dyplomatycznie, relacje dwustronne, agendę bilateralną. Chciałbym pana zapytać, jaka jest dzisiaj bilateralna agenda polsko-ukraińska. Dziękuję bardzo.

    (Oklaski)

  • Bardzo dziękuję.

    Panie Marszałku! Wysoka Izbo! Ta debata o Partnerstwie Wschodnim pozwala mi na konstatację, że Polska utraciła rolę lidera w tej części Europy, w Europie Środkowo-Wschodniej. Stało się to niewątpliwie po tragedii smoleńskiej. Chciałbym nawiązać do wystąpienia pana ministra, kiedy pan minister stwierdził, że Federacja Rosyjska przyjmuje wobec Partnerstwa Wschodniego bardzo pasywną rolę. Sądzę, że pan minister jest w dużym błędzie, albowiem to właśnie ta nadaktywna rola Federacji Rosyjskiej doprowadziła do tego, że fiaskiem zakończyło się podpisanie umowy stowarzyszeniowej w Wilnie. Federacja Rosyjska była na tyle aktywna, że zrobiła wszystko, aby to, co jest w polskim interesie, w Wilnie nie zostało zrealizowane. Uważam, że polski rząd powinien wiele uczyć się od samorządów terytorialnych, które mają podpisane umowy z partnerskimi miastami na Ukrainie, gdzie to współdziałanie jest bardzo dobre. Samorządy pracowały, działały w tym kierunku, aby Ukrainę zbliżyć do Unii Europejskiej. Dzisiaj w Kielcach odbyła się

    (Dzwonek)

    manifestacja solidarności z narodem ukraińskim. Sądzę, że to jest również dobra lekcja dla rządu.

    Chciałem zapytać. Mówił pan minister, że Polska zrobiła wszystko, aby została podpisana umowa stowarzyszeniowa z Ukrainą. Uważam, że skoro tak jest, wierząc i ufając panu ministrowi, że Polska zrobiła wszystko, tej umowy nie ma i twierdzi pan minister, że leży ona jeszcze na stole, to co pan minister może jeszcze zaproponować w tym dialogu, aby rzeczywiście Ukraina stała się stowarzyszona z Unią Europejską. W moim przekonaniu, skoro zrobiono wszystko, to pan minister już nic nie ma w zanadrzu. Dlatego też sadzę, że to powinna być dobra refleksja dla premiera polskiego rządu, dla prezydenta Rzeczypospolitej, aby zastanowić się, czy rzeczywiście nie powinna nastąpić…

    Wicemarszałek Cezary Grabarczyk: Proszę kończyć.

    …zmiana szefa polskiej dyplomacji.

    Jeśli pan marszałek pozwoli, chciałbym się odnieść jeszcze do jednej kwestii…

    Wicemarszałek Cezary Grabarczyk: Już nie pozwalam, nie.

    …bo tutaj padło wiele złych słów…

    Wicemarszałek Cezary Grabarczyk: Nie, panie pośle.

    …pod adresem wizyty…

    Wicemarszałek Cezary Grabarczyk: Panie pośle...

    …pana premiera Jarosława Kaczyńskiego w Kijowie.

    Wicemarszałek Cezary Grabarczyk: Przywołuję pana w trybie art. 175 ust. 3.

    Panowie z SLD jesteście w dużym błędzie w tej materii.

    (Oklaski)

  • Przystępujemy do rozpatrzenia punktu 12. porządku dziennego: Informacja ministra spraw zagranicznych na temat przebiegu i rezultatów szczytu Partnerstwa Wschodniego w Wilnie w dniach 28–29 listopada 2013 r.

    Proszę o zabranie głosu ministra spraw zagranicznych pana Radosława Sikorskiego w celu przedstawienia informacji.

    Bardzo proszę, panie ministrze.

  • Dziękuję, panie ministrze.

    Proszę o zabranie głosu pana posła Tomasza Makowskiego z Klubu Poselskiego Twój Ruch.

    Bardzo proszę, panie pośle.

  • Dziękuję, panie pośle.

    Proszę o zabranie głosu ministra spraw zagranicznych pana Radosława Sikorskiego.

    Bardzo proszę, panie ministrze.

  • Szanowna Pani Marszałek! Wysoka Izbo! Panie Ministrze! Odpowiadając na pytania dwie godziny temu, przyznał pan, że Unia nie doszacowała swojej oferty w stosunku do Ukrainy. Polski rząd w naszym odczuciu zrobił zbyt mało, aby tę ofertę urealnić, bo do końca liczyliście państwo na to, że władze Ukrainy umowę podpiszą. W związku z tym Twój Ruch wstrzyma się od głosu.

    Moją uwagę w trakcie pana odpowiedzi zwrócił też przykład, który pan podał, że Ukraińcy zburzyli pomnik Lenina. Pan sugerował, że w Polsce też jest jeden obiekt do zburzenia. Wiemy, jaki, ale czy pan wie, że w Polsce jest ważniejsza rzecz do zrobienia i do załatwienia? Czy zamiast burzyć, skieruje pan swoją energię na odstąpienie od ulubionego przez siebie protokołu brytyjskiego i na przyjęcie Karty Praw Podstawowych? Dziękuję.

    (Oklaski)

    (Głosy z sali: Brawo!)